Zadaj pytanie

Zadaj swoje pytanieJeśli masz jakiś językowy dylemat i chcesz zadać nam pytanie, wyślij e-mail na adres: pjpomianek[tutaj-wiadomy-znak]gmail.com

Pytanie możesz również zostawić w poniższym komentarzu, jeśli życzysz sobie, by inni użytkownicy mogli je przeczytać.

Na część pytań odpowiemy mailowo, najciekawsze kwestie poruszymy w notkach na blogu.

1 386 odpowiedzi na „Zadaj pytanie

  1. Magda pisze:

    Witam serdecznie!

    Dziś chciałam zapytać o apostrof w zapisie roku.
    W „Edycji tekstów” Wolańskiego znalazłam zasadę, że można zastąpić apostrofem tysiące i setki, np. Barcelona ’92, Grudzień ’70, pod warunkiem, że mamy na myśli bieżący wiek.
    A przecież książka pochodzi z 2008 roku, więc przykłady odnoszą się do wieku minionego 🙁
    Czy to znaczy, że wiek XX, jako stosunkowo świeża przeszłość, ma uprzywilejowaną pozycje?
    Tylko pytanie jak zinterpretować w takim wypadku np. zapis Grudzień ’17 (1917 czy 2017)?
    A może zasada powinna brzmieć, że apostrof może się odnosić do ostatnich stu lat, niezależnie od tego, czy formalnie jest to ten sam wiek?

    • Tomasz Marek pisze:

      Wydaje się, że zapis roku z apostrofem [apostrof w tym przypadku jest „znakiem elizji (opuszczenia), charakterystycznym dla obcych ortografii, por. angielskie rock’n’roll (zamiast rock and roll) czy francuskie l’esprit (zamiast le esprit) – Wolański”], ograniczony jest do nazw jednoznacznie się kojarzących wydarzeń. O ile zatem „Grudzień ’70” i „Marzec ’68” są poprawne (duża litera w wyrazach „Grudzień” i „Marzec” oznacza nazwę własną pewnych wydarzeń), to zapis „listopad ’81’ żadnych skojarzeń nie wywołuje i jest niejasny, a więc (moim zdaniem) niepoprawny. Podobnie „Październik ’56” i „Warszawska Jesień ’65” są poprawne, a „styczeń ’45” może się pojawić ew. w jakiejś monografii historycznej o II Wojnie Światowej, a „jesień ’17” będzie zrozumiała w komentarzu o trendzie w modzie, ale bez kontekstu – nie. O stosowalności takiego znaku elizji decyduje zrozumiałość, często wzmocniona konwencją (np. nazwa festiwalu), a nie sztywno pojmowany zakres.

  2. natka pisze:

    witam prosze o wyjaśnienie jak napisać-nieodnalezienia się w klasie i szkole mojej córki

  3. Ewa pisze:

    Witam. Piszę tutaj ponownie, ponieważ mam kolejny problem. Nie znalazłam nigdzie takiego tematu, bo musiałabym pewnie przekopać się przez setki stron, więc jeśli takowy istnieje, proszę o odesłanie mnie do niego, a jeśli nie, proszę o wytłumaczenie, jaka jest różnica pomiędzy „ów”, „owe”, „owych”. Czy wszystkie te formy są poprawne i której z tych form powinno się używać w konkretnych sytuacjach? Np.:

    „Zostało zaledwie dwie godziny do ślubu. To za mało nawet na to, żeby wymyślić jakąkolwiek wymówkę, która byłaby w stanie odwlec ów wydarzenie.”

    „Wściekła chwyciła do rąk poduszkę i zaczęła nią brutalnie uderzać o ramę łóżka, zupełnie jakby wpadła w jakiś bliżej nieopisany rodzaj amoku, po czym z całej siły cisnęła ów poduszką w drzwi.”

    „Pocałowała go, a on odwzajemnił ów pieszczotę.”

    Wszędzie powinno być „ów” czy inna forma? I jak to odróżnić? Bardzo proszę o w miarę szybką odpowiedź. Będę wdzięczna.

    PS. Może jakaś inna propozycja, która zastąpi „ów”, a nie zmieni sensu zdania? Choć chodzi mi bardziej o poprawne zastosowanie „ów”, „owy”, „owych”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Odpowiedź na to pytanie jest w rzeczywistości bardzo prosta. Wszystko zależy od rodzaju danego wyrazu. Najprościej może sobie to Pani zobrazować w następujący sposób:
      – tam, gdzie stałby ten będzie stał ów (por. powiedzenie ten i ów),
      – tam, gdzie toowo (por. powiedzenie to i owo), np. to i owo wydarzenie,
      – tam, gdzie taowa, np. owa poduszka, ową poduszką; owa pieszczota, ową pieszczotę,
      – tam, gdzie ciowi,
      – tam, gdzie teowe.

      Wyrazy ów, owa, owo można w wielu kontekstach zastępować właśnie zaimkami: ten, ta, to. W niektórych kontekstach owa w ogóle słabo pasuje, np. o wiele lepiej byłoby napisać: Pocałowała go, a on odwzajemnił pieszczotę; lub jeszcze lepiej po prostu: Pocałowała go, a on odwzajemnił pieszczotę.

  4. Gosia pisze:

    Bardzo często spotykam się ze sformułowaniami: „kupiłem samochód w gazie/w metaliku/w dieslu” ale również „tę sukienkę oferujemy w granacie i w czerni”.
    Czy oba sposoby użycia rzeczowników w takiej formie są poprawne?

    • Tomasz Marek pisze:

      Z pewnością żadne z cytowanych zastosowań „w [czym]” nie jest dopuszczalne w standardowej polszczyźnie, o starannej nie mówiąc. O ile „bluzka w czerni” dałaby się jeszcze jakoś usprawiedliwić (uproszczenie „w kolorze czarnym” lub nawiązanie do czarnej aury), to wyrażenia „w dieslu”, „w gazie” są już żargonowe. Język literacki zna wyrażenia „cała w bieli”, „przyszła w czerni”, ale dotyczą one wyłącznie koloru stroju osób i mają źródło stosowania „w otoczeniu kolorem” czy aurą. W otoczeniu aurą mieszczą się również użycia „w smutku”, „w szczęściu”, „w szale”… Inne literackie zastosowania „w [czymś]” dotyczą prostych opisów, gdy ktoś/coś znajduje się wewnątrz czegoś (zawiera się w czymś) lub jest otoczone czymś ( w domu, we mgle, w gatunku). Nie można być wewnątrz diesla, metaliku; a bluzka nie może być otoczona kolorem ani być wewnątrz koloru.
      Gwarowe frazy przez Panią przytoczone mają źródło w opuszczeniu słowa uogólniającego (kolor, wersja, odmiana, gatunek itp), które umożliwiałoby zastosowanie przyimka „w” : „w wersji z silnikiem diesla”, „w odmianie metalic” itp.. „W granacie” to są pestki lub TNT, a suknia może być ew. „w kolorze granatowym”, a najlepiej, żeby była granatowa.

  5. opol pisze:

    Witam

    Skąd wiadomo, że jednostkę pisze się po liczbie a nie przed liczbą. Czy to ma znaczenie przy interpretacji?(dwa jabłka(jabłko jako jednostka), a nie jabłko dwujkę)?

  6. Ewa pisze:

    Witam. Które zdanie brzmi poprawnie?

    „Opowiedział jej o tym jak grał w zespole rockowym i został z niego wyrzucony za pomylenie melodii podczas pierwszego debiutanckiego występu.”

    czy

    „Opowiedział jej o tym jak grał w zespole rockowym i został z niego wyrzuconym za pomylenie melodii podczas pierwszego debiutanckiego występu.” ?

    Ogólnie chodzi mi o jedno słowo pomiędzy, a mianowicie „wyrzucony” czy „wyrzuconym”?

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź 😉

  7. Patrycja pisze:

    Moje pytanie dotyczy różnic między użyciem cudzysłowu i kursywy. Czy te formy wyodrębnienia pełnią dokładnie te same funkcje? Czy pisząc pracę powinnam zdecydować się na jedną formę wyodrębniania w przypadku wszystkich cytatów, tytułów, wyrazów obcych stylistycznie, definicji itp.? Czy może powinnam w przypadku cytatów używać np. cudzysłowu, a w przypadku definicji oraz wyrazów obcych stylistycznie używać kursywy?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Och, wie Pani, jaki to szeroki temat?! 🙂 Rozumiem, że oczekuje Pani tutaj takiej maksymalnie skrótowej i prostej (w sensie możliwie jednoznacznej) odpowiedzi?

      • Patrycja pisze:

        Tak, byłabym bardzo wdzięczna. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym problemem, ale czuję się coraz bardziej zagubiona.

        Proszę również o podpowiedź, czy istnieje gdzieś jakieś szersze opracowanie tego tematu, bo jak dotychczas nie trafiłam na satysfakcjonujące porównanie kursywy oraz cudzysłowu i do końca nie wiem, czym się kierować dokonując wyboru między nimi.

        Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W skrócie: obydwa te wyróżnienia pełnią podobne funkcje, często mogą być zastępowane. Zaleca się jednak:
      – cudzysłów lub cudzysłów + kursywę w przypadku cytatów;
      – kursywę dla tytułów dzieł;
      – tylko kursywę wolno stosować w przypadku wyrazów cytatów (makaronizmów); można też pisać je (mniej starannie) pismem prostym.

      Nie do końca rozumiem, co rozumie Pani pod pojęciem definicji. Jeśli są one przytaczane, to traktuje się je zwyczajnie, jak cytaty. Ważne jest, by na kartach całego dzieła zachować konsekwencję.

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy miał Pan na myśli „TYLKO […] wolno stosować…”, czy „TYLKO kursywę…” w znaczeniu „samą kursywę”?
        SJP PWN jako oznacznik definicji stosuje „« » „, który „służy głównie do wyodrębniania znaczeń (w pracach naukowych i w słownikach)”.
        Dużo mądrych wskazówek jest w SJP PWN pod hasłem 98. „cudzysłów” oraz na stronie „typografia.info”.

        • Patrycja pisze:

          Bardzo dziękuję za odpowiedź oraz za wskazówkę na temat tego, gdzie mogę znaleźć więcej informacji.

          Pozdrawiam

        • Paweł Pomianek pisze:

          Chodziło mi o to, że w przypadku makaronizmów nie stosuje się cudzysłowu, a tylko kursywę, więc akurat w tym wypadku sprawa jest jasna. Za dwuznaczność przepraszam.

  8. Render pisze:

    Jak jest logicznie i poprawnie mówić językowo nigdy nie za wiele, czy nigdy za wiele zdrowia. Bo to nie są te same zdania. Nigdy za wiele mówi by za wiele nie było? Nigdy nie czyli zawsze nie za wiele?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W polszczyźnie mówimy poprawnie nigdy za wiele i oznacza to właśnie, że nigdy nie jest za wiele (podwójne przeczenie nie zmienia znaczenia). Tak jak nigdy dość! znaczy, że nigdy nie jest dość.

      • render pisze:

        Witam

        Nie zgadzam się z Panem. Mi się wydaje, że zaimki negatywne takie jak nigdy z reguły w języku polskim wymagają zaprzeczenia nie. Tak też znalazłem na poradni pwn. Nie nigdy dość, ale nigdy nie dość.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Wolno Panu nie zgadzać się ze mną. Wolno też Panu przeczyć faktom. Znalazłem artykuł, na który Pan się powołuje. Zgadza się, że zdanie z przeczeniem nie jest bardziej staranne. Ale znalazłem też taki, również prof. Bańki (link tutaj):

          Dzień dobry, jak powinno się powiedzieć: „Ostrożności nigdy za wiele” czy może „Ostrożności nigdy nie za wiele”? Dziękuję i pozdrawiam.

          Oba zdania (właściwie równoważniki zdań) są skróconą wersją zdania pełnego: „Ostrożności nigdy nie jest za wiele”. Różnią się tym, co w nich pominięto bez uszczerbku dla zrozumiałości wypowiedzi. W pierwszym pominięto więcej, w drugim mniej. Poza tym oba są równoważne i jednakowo poprawne.

  9. ika pisze:

    Dzień dobry,
    Mam dwa zapytania:
    1. Czy w zdaniu :” W Wielkopolsce znajdują się prawietysiącletnie dęby w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania” powinien być postawiony przecinek po wyrazie dęby?, zgodnie z zasadą rozdzielania okoliczników jednorodnych(miejsca) Nie byłoby wątpliwości, gdyby zdanie miało konstrukcję: Prawietysiacletnie dęby znajdują się w Wielkopolsce, w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania.
    2. Czy poprawny jest zapis małą literą”w lasach garwolińskich” w zdaniu: ” W Puszczy Kampinowskiej, w lasach garwolińskich, w Lasku Bielańskim rosną stare dęby”. Opcjonalnie, jak należałoby zapisać, wielką czy małą literą gdyby odpowiednio użyć zamiast garwolińskich np. w Lasach Parczewskich, w Lasach Siekierzyńskich, w Lesie Turyńskim, Mazurskim czy Taborskim. Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Z jakiego powodu zadała Pani po kilku godzinach dokładnie to samo pytanie? To pierwsze (obie wersje wydają mi się identyczne) pozwalam sobie dla porządku skasować.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 1
      Wie Pani co? Ja tutaj nie widzę za bardzo jednorodnych okoliczników, tylko właśnie podrzędność, doprecyzowanie. Moje pierwsze skojarzenie z większym tekstem na Językowych Dylematach to zdecydowanie z tym: „W Wilnie w tym domu mieszkała s. Faustyna”. Czy potrzebny tu przecinek?. Odsyłam do tego wpisu, bo myślę, że pomaga on zrozumieć, kiedy w podobnych sytuacjach przecinek postawimy, a kiedy nie.

      Z tym że tutaj sytuacja jest odwrotna i przecinek jest potrzebny. Przyznam przy tym, że mnie ten szyk nie przekonuje. Dla mnie naturalny jest albo taki szyk, jaki Pani przedstawiła w tym zdaniu bez wątpliwości, albo następujący: W Wielkopolsce, w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania, znajdują się prawietysiącletnie dęby. Przy czym każde z tych zdań mówi co innego i logicznie pasuje do innego kontekstu. Zdanie, o które Pani pyta, ma sens jedynie przy wymowie następującej: W Wielkopolsce znajdują się prawietysiącletnie dęby. Konkretnie można je znaleźć w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania. Biorąc pod uwagę to znaczenie, przecinek wydaje mi się niezbędny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 2
      Pani Iko, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jaki jest status lasów garwolińskich. Google podpowiada zapis wielką literą, ale nie widzę żadnych wypowiedzi na ten temat na sjp.pwn.pl. Dlaczego zaproponowała Pani zapis małą literą. Musi mnie Pani oświecić geograficznie, bym mógł na to pytanie zasadnie odpowiedzieć 🙂
      Dodam przy okazji, że piszemy Puszcza Kampinoska, nie Kampinowska.

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie lasów garwolińskich: Google niezupełnie podpowiada wielkie litery. Jedynie internetowa „Encyklopedia leśna” podpisana przez Romana Zielonego (pseudonim?) i niepodpisana propagandowa publikacja internetowa Starostwa Powiatowego używa wielkich liter, przy czym ta pierwsza stosuje nazwę Lasy Otwocko-Garwolińskie. Inne, jak biuletyny regionalne i książka (drukowana) Lechosława Hertza „Wilga i lasy garwolińskie”, używają małych liter. Na stronie Lasów Państwowych brak nazwy geograficznej „Lasy Garwolińskie” pisanej od dużych liter. Polecam telefon do Nadleśnictwa Garwolin; gdy dzwoniłem, nikt już nie odbierał; zapewne z powodu późnej pory.

  10. Sabina pisze:

    Witam. Mam pytanie.

    „– Nie możesz tu być. Musisz stąd iść – prosiła, chociaż brzmiało to bardziej jak rozkaz.
    – Kto tak powiedział? – droczył się z nią.
    – Ja tak mówię.”

    Czy w tym wypadku „droczył” powinno być z dużej litery czy z małej? Chodzi mi o to, czy można do zaliczyć do formy mówienia czy już do czynności?

  11. render12 pisze:

    Witam

    Chciałem zapytać o słowo ważyć. Mówi się ważę 2 kg a jak wiadomo waga to siła wyrażona w innej jednostce. Czy jest gdzieś oficjalne przyjęte, zapisane, że w ogólnym języku waga to masa?

    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      „Waga” w znaczeniu 2 SJP PWN to «ciężar czegoś, mierzony takim przyrządem». W uproszczeniu można powiedzieć, że w warunkach grawitacji ziemskiej waga=ciężar („ciężar” w znaczeniu 1 SJP PWN) jako siła przyciągania danego ciała ma wartość tożsamą z masą ciała.
      PS Czy „render12” to „render” i „opol”?

  12. Grzesiek pisze:

    Witam, ostatnimi czasy zachodze w głowę jaką częścią mowy jest słowo „lepiej” w zdaniu
    „Lepiej stąd pójde”. Nie może być to chyba przysłówek, bo nie oznacza on, że ktoś pójdzie „lepiej” w znaczeniu „dobrze”, jeżeli mógłbym uzyskać odpowieć na to pytanie, to byłbym bardzo wdzięczny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Czymże jest, Panie Grześku, odpowieć ;-)?

      A przechodząc do meritum. W słowniku języka polskiego PWN lepiej ma też drugie znaczenie, potoczne, ‚raczej’ (zob. tutaj). Tymczasem Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN kwalifikuje raczej następująco:

      spójnik łączący współrzędne zdania lub części zdań o charakterze przeciwstawnym: Ja poczekam, ty raczej idź, bo spóźnisz się do szkoły.

  13. render pisze:

    Witam
    Powiedzenie za jeden dzień jeśli dzień już trwa jak rozumieć?
    Od chwili mówienia 24 godziny czy od chwili jak zaczął się ten dzień(od godziny 0:0)?
    Słownik mówi, że przyimek za oznacza czas od chwili mówienia. Więc liczyć cały dzień jeśli już trwa jest niepoprawne? Skąd wiadomo jak to jest, czy jest to ustalone?

    Również określenie za tydzień jeśli już tydzień trwa jak rozumieć w powyższym kontekście? Czy może oznaczać za tygodniem trwającym a nie siedem dni od chwili mówienia. Jeśli od chwili mówienia to, od której chwili liczyć 7 x 24 h?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Język to tylko narzędzie, które służy właśnie temu, by ludzie rozumieli, o co im chodzi. Używa się w tym języku określeń bywających skrótami myślowymi, które są dopuszczalne, gdy wszyscy je rozumieją. Podobnie jest z takimi określeniami, używanymi często li tylko potocznie. Dobrze jest, jeśli dalszy kontekst to wyjaśnia. Określenie za tydzień dla mnie oznacza ten sam dzień (np. dziś wtorek) następnego tygodnia.

      Biorąc pod uwagę to, o co Pan pyta (pod jednym i drugim nickiem), wydaje mi się, że byłoby dobrze, gdyby sięgnął Pan po jakieś opracowania z teorii języka sięgające do samych podstaw tego, po co język powstał, na jakiej zasadzie przebiega komunikacja w języku, czym jest komunikat itd. Sądzę, że to by Pana zainteresowało.

  14. Monika pisze:

    Dzień Dobry. Od kilku tygodni na lokalnych portalach intenetowych mojego miasta, toczy się spór o to, jak poprawnie nazwać mieszkankę i mieszkańca Barlinka. Proszę o rozwianie tych wątpliwości.
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Skoro mieszkańcy Raciążka to raciążczanin i raciążczanka (J. Grzenia, Poradnia PWN), to przez analogię mieszkańcy Barlinka to barlinczanin i barlinczanka. Warto to potwierdzić w „Słowniku nazw miejscowości i mieszkańców” PWN, Warszawa 2007, którego nie mam pod ręką, ale może jest dostępny w Bibliotece Publicznej w Barlinku. Z zaciekawieniem odnotowuję, że raciążczan WORD podkreśla na czerwono, a barlinczan – nie.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ja mam ten słownik. Zawsze na jego podstawie odpisuję w kwestii nazw miejscowości (oczywiście niestety słownik nie wszystkie obejmuje – a szkoda). No ale Barlinek na szczęście jest 🙂 Więc tak jak wydedukował p. Tomasz Marek, poprawne nazwy mieszkańców to: barlinczanin, barlinczanka.

  15. opol pisze:

    Witam

    Mam pytanie skad wiadomo, gdzie ustalono czytanie znaku : jako przez, na,do (takie znaczeine ma w matematyce)?
    Czy znak : w wyniku meczu 2:3 to znak dzielenia?
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Pańskie pytanie jest kolejnym z gatunku ‘czy „x” w zapisie gabarytów to znak mnożenia’. Otóż każdy sposób zapisania myśli za pomocą znaków graficznych posługuje się pewnymi ustalonymi co do znaczenia, najczęściej umownymi, znakami, zwanymi często alfabetem. Naukowcy mówią, że system znaków jest cechą danego języka. Sposób użycia znaków danego języka określa gramatyka. Przez język można rozumieć sposoby porozumiewania się pewnych grup etnicznych (mamy np. język polski, angielski, kaszubski, mbembe) lub zawodowych bądź stowarzyszeń (np. esperanto). Może to być język programowania (np. C+, Basic), język zapisu matematycznego, fonetycznego itp. Wiele języków posługuje się unikatowymi znakami graficznymi (np. katakaną), inne wykorzystują pewien zbiór uniwersalny, często uzupełniając go własnymi znakami. Tak wykorzystuje znaki alfabetu łacińskiego język polski (dodając m.in. ‘ą’, ‘ę’, ‘ń’). Tak też robią matematycy. W języku polskim ‘a’ oznacza zapis głoski, a w języku matematyki będzie to „stała”. Przecinek (‘,’) oznacza w języku polskim znak interpunkcyjny, a w matematyce oznacza separator dziesiętny (Niemcy) lub separator pozycyjny (Anglia). Znaki graficzne mogą być takie same, ale ich interpretacja, czyli znaczenie i odczytanie, zależy od języka, w którym występują. To, w jakim języku napisano przekaz, który czytamy, ma wpływ na interpretację znaków graficznych i na sens przekazu. Dlatego, jeśli napotkamy dwukropek (‘:’), to musimy wiedzieć lub domyślić się, czy czytamy zapis w języku matematyki (wtedy odczytamy go jako operator dzielenia albo składnik znaku złożonego [np. ‘:=’ oznacza definicję]), czy w języku polskim, w którym jest to znak interpunkcyjny sygnalizujący przytoczenie lub wyliczenie, czy w też w innym języku (np. C+), którego gramatyka nada temu znakowi inne znaczenie. Żaden znak graficzny nie występuje w oderwaniu od języka. Stąd pytania w stylu „czy znak : w wyniku meczu 2:3 to znak dzielenia?” albo „czy ‘×’ (bądź ‘x’) w zapisie gabarytów ‘2 × 3 × 5 cm’ to znak mnożenia?” mogą tylko generować odpowiedź odsyłającą do języka, w jakim pisano wypowiedź, i do jego gramatyki. W Pana konkretnym przykładzie mamy zdanie zapisane w slangu sportowym języka polskiego, a jak to czytać i interpretować, to każdy chyba wie.

      • opol pisze:

        Dziękuję za wyczerpująca odpowiedź.
        Skąd Pan to wie?
        Zastanawia mnie oznaczenie napędu 4×4, czy x to mnozenia, jak to rozumieć jako iloczyn?
        Gdzie jest ustalone jak to jest z napędem?
        Pozdrawiam

  16. render pisze:

    Dlaczego powiedzenie jeden raz wiecej oznacza tyle samo co dwa razy więcej?
    Jeden raz wiecej to powinno byc tyle samo? A może też tym samym jest jeden raz mniej co jeden raz więcej?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Chyba raczej o jeden raz więcej. I nie oznacza tego samego co dwa razy więcej. W przypadku jeśli zrobiliśmy coś dwa razy, to o jeden raz więcej będzie oznaczało trzy razy, a dwa razy więcej – cztery razy.

  17. Łucja pisze:

    Dzieńdobry,
    Czy to zdanie jest poprawne?: ”Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami, na które, nie ukrywając, Pańska odpowiedź mogłaby bardzo mi pomóc”
    Mam problem z ‚nie ukrywając’. Otóż nie wiem czy mogę go użyć w tym zdaniu. Czy mogę to czymś zastąpić?

    • Łucja pisze:

      oczywiście ‚Dzień dobry’

    • Tomasz Marek pisze:

      Całe to zdanie jest tak nieudane, że najprościej jest podzielić je na dwa.
      Proponuję: „Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami. Nie ukrywam, że Pańskie odpowiedzi mogłyby mi bardzo pomóc”.
      A czy ta uwaga o „nieukrywaniu” jest w ogóle potrzebna? Może to tylko taki zwrot retoryczny? Może wystarczy: „Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami, a Pańskie odpowiedzi mogłyby mi bardzo pomóc”?

  18. Teresa pisze:

    Dzień dobry, chciałabym zapytać, która wersja (a może obie?) jest poprawna: przykład czegoś, czy przykład na coś?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Oto fragment hasła przykład z Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN:

      P. kogoś, czegoś: Był dla mnie przykładem człowieka, który nie ma własnego zdania. Przykład epitetu, porównania. Sztandarowy przykład postmodernizmu we wzornictwie. Godny uwagi przykład dbałości o środowisko. Jaskrawy przykład arogancji i cynizmu. P. na coś: Przykład na dodawanie liczb ujemnych. Dawać przykłady na użycie przyimka: do.

  19. PM pisze:

    Szanowni Państwo,
    jaki rodzaj przymiotnika stosować odnośnie anglojęzycznych tytułów, np. filmów? Czy stosować taki sam, jaki użyłoby się wobec polskiej wersji (debiutanckie „Badlands”, czyli debiutanckie „Pustkowie) czy wobec rodzaju dzieła (debiutancki „Badlands”, czyli debiutancki film „Badlands”)?
    z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Pytanie to wiąże się z odmianą wyrazów obcojęzycznych. Jeśli dany tytuł składa się z jednego wyrazu spolszczonego (np. „smartfon”), to znamy jego odmianę, a więc i rodzaj gramatyczny. Jeśli składa się z jednego wyrazu dotąd niespolszczonego, dr Grzenia radzi go odmieniać jak polskie wyrazy o tym samym zakończeniu fonetycznym (np.: Stracraft – Strarcrafta, Starcrafcie…). Typ odmiany ma jednoznaczny związek z rodzajem. Sprawa się komplikuje przy tytułach wielowyrazowych, które dr Grzenia radzi uznać za nieodmienne. Wtedy rodzaj będzie tożsamy z rodzajem zastosowanego rzeczownika opisowego: piękny (a nie piękna ani piękne) FILM „Tu tytuł wielowyrazowy”, wzniosłe (nie wzniosły ani wzniosła) DZIEŁO „Inny tytuł”, porywająca (nie porywający ani porywające) PIOSENKA „Je t’aime”. W kolejnych przywołaniach tytułu użyjemy tego samego rodzaju, bo będzie on nawiązywał do użytego rzeczownika opisowego.
      Praktyka wykazuje, że w przypadku użycia rzeczownika opisowego przed tytułem lub tytułami, wymienianymi nawet w następnym zdaniu, do tytułów, nawet jednowyrazowych, stosuje się zwykle rodzaj tegoż rzeczownika. Np.: „Słuchał piosenek Beatlesów. ‘Flying’ i ‘Blackbird’ nie spodobały mu się, ale ‘Fever’ ujęła go rytmem”. Gdyby jednak opuścić „piosenek”, trzeba by użyć rodzaju męskiego (przy konflikcie rodzajów w jednej wypowiedzi, stosujemy rodzaj męski): „Słuchał Beatlesów. ‘Flying’ i ‘Blackbird’ nie spodobali mu się, ale ‘Fever’ ujął go rytmem”. Ponieważ może to zgrzytać, lepiej użyć rzeczownika opisowego, który narzuci rodzaj również tytułom jednowyrazowym.
      W konkretnym przypadku tytuł „Badlands” jest rodzaju męskiego (przez analogię do podobnie zakończonych rzeczowników polskich) i przy nieużyciu rzeczownika opisowego należałoby napisać: „debiutancki ‘Badlands’”. Rodzaj gramatyczny tłumaczenia nie ma związku z rodzajem cytowanego wyrazu obcojęzycznego, choć w przypadku użycia obu obok siebie trzeba się postarać, by konflikt rodzajów nie raził.

  20. Natalia pisze:

    Witam serdecznie,

    chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje różnica pomiędzy formami prośby o powtórzenie niedosłyszanego zdania: „proszę” i „słucham”. Czy któraś z tych form jest bardziej wskazana od drugiej, bądź jest niepoprawna?

    • Tomasz Marek pisze:

      Obie są skrótowe, popularne, dopuszczalne w ramach stosunków nieformalnych.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dodam tylko, że nigdzie nie spotkałem się z ich zestawianiem i różnicowaniem: ta lepsza, tamta gorsza.

      • Tomasz Marek pisze:

        Może dlatego, że obie są z tych gorszych?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myślę, że są przede wszystkim bardzo naturalne, tak spontaniczne, że trudno byłoby w tym miejscu o coś bardziej przemyślanego. Zawsze lepsze to niż Co? 😉

          • Tomasz Marek pisze:

            „Przepraszam, nie dosłyszałem?”
            „Czy mógłby Pan powtórzyć?”
            A są i dłuższe wyrażenia. Proszę spojrzeć do „Rozmówek” polsko/obcojęzycznych. Skrótowych form tam Pan nie znajdzie. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji oficjalnej, choćby na styku student-profesor, w której student nie dosłyszał np. pytania egzaminacyjnego i pyta: „Proszę?”. Za czasu moich studiów i profesor nie zwróciłby się tak do studenta. Podobnie w rozmowie telefonicznej, nawet na linii sprzedawca-klient, o urząd-petent nie wspominając.
            To są jednak zagadnienia savoir vivre’u, a nie językowe.
            Przyzna Pan, że pytania typu: „Proszę?”, „Słucham?”, czy „Chę?” są dwuznaczne. Odbiorca, zwłaszcza jeśli jest przewrażliwiony, może je odczytać jako oburzenie, powątpiewanie lub niedowierzanie, bo intonacja jest taka sama.

  21. Andrzej pisze:

    Witam, czy w zdaniu: „Pokazał, że chce to, co zwykle.” drugi przecinek powinien być postawiony?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pytanie do Poradni PWN:
      „Kiedy stawiamy przecinek przed co? Czy w zdaniu „Jesteś całkowicie oddzielony od tego co nazywamy światem zewnętrznym” postawimy przecinek przed co?”
      I odpowiedź prof. Bańki:
      „Owszem, należy w tym zdaniu postawić przecinek, gdyż co wprowadza w nim zdanie składowe zależne. Przecinek postawilibyśmy nawet wtedy, gdyby po co następował równoważnik zdaniowy, czyli całostka zdaniopodobna z pominiętym orzeczeniem, np. „Lubię to, co ty”.”
      Zasada 90.A.1 w WSO PWN stanowi, że nie tylko zdania podrzędne należy wydzielać przecinkami, ale też równoważniki zdań.

  22. Magda pisze:

    Mam jeszcze takie pytanie. Tym razem (dla odmiany) nie o przecinkach.
    Napotkałam następujące zdanie:

    Kobiety w białych bluzkach odbierały telefony, a ich znudzone wyrazy twarzy sugerowały, że wolałyby zajmować się czymś zupełnie innym.

    Wydaje mi się, że choć kobiet jest kilka, a w związku z tym także kilka twarzy, to jednak te „znudzone wyrazy twarzy” w liczbie mnogiej są niefortunne. Czy można tu dać liczbę pojedynczą?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, zdecydowanie, przy czym ja bym postawił na szyk: …a znudzony wyraz ich twarzy…

    • Tomasz Marek pisze:

      Nie wprost. Można próbować napisać: „…znudzony wyraz ich twarzy sugerował…” lub po prostu: „…ich znudzone twarze sugerowały…”.
      Wersja bazowa jest rzeczywiście błędna stylistycznie, pierwsza propozycja nieco poprawia zdanie, ale dopiero druga czyni je bez zarzutu.
      Pomieszanie liczb w zdaniu z frazeologizmem „wyraz twarzy”, który nie ma l.mn., jest trudne do opanowania.

  23. Magda pisze:

    Dzień dobry 🙂
    Zastanawiam się, jak zapisać dialog, w który wplecione są wypowiedzi dobiegające z radia. Obecna koncepcja wygląda tak:

    – Ile jeszcze mamy czekać?
    – Zaraz się zacznie…
    – Wysłuchają państwo programu… [ta linijka kursywą]
    – Jesteś pewien, że on tam wystąpi?

    Czy wypowiedź z radia powinna się zaczynać od półpauzy? Znalazłam poradę, by takie kwestie zamieszczac w cudzysłowie, ale chyba kursywą byłoby fajniej?
    Będę wdzięczna za radę.

  24. Kate pisze:

    Dzień dobry,
    czy poprawnie jest mówić i pisać „niezależnie jak” lub ” niezależnie czy”, zamiast „niezależnie od tego, jak” lub ” niezależnie od tego, czy” ?
    Czy przysłówek „niezależnie”, o ile nie jest stosowany samodzielnie (np.:”Każdą książkę wydano niezależnie.” lub „Może on niezależnie podejmować kluczowe decyzje.”), nie powinien być zawsze w parze ze słowem „od” lub „od tego…”?

    Czy poniższe zdania są zbudowane poprawnie?:
    1. „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, niezależnie, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
    2. „Niezależnie, jak obrócę kompas, igła zawsze wskazuje ten sam kierunek.”
    3. Świat jest zbyt mały, by zniknął w nim ktoś taki jak Bruce Wayne… niezależnie, jak głęboko postanowił zatonąć.
    4. „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym czy społecznym.”
    5. „Niezależnie czy będzie to przygodówka i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”

    Czy powyższe zdania nie powinny brzmieć następująco?:
    1. „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, niezależnie od tego, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
    lub
    „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, nieważne, jak hojna byłaby wasza propozycja.”

    2. „Niezależnie od tego, jak obrócę kompas, igła zawsze wskazuje ten sam kierunek.”
    3. „Świat jest zbyt mały, by zniknął w nim ktoś taki jak Bruce Wayne… niezależnie od tego , jak głęboko postanowił zatonąć.”
    4. „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie od tego czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym czy społecznym.”
    5. „Niezależnie od tego czy będzie to przygodówka i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”

    Będę wdzięczna za opinię.
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      standardowy zwrot to „niezależnie od [kogo? czego?]” – ok. 300 przywołań w Korpusie. Połączenia skrótowe (bo tak to można nazwać – pełny zwrot to „niezależnie od tego, czy…” lub „niezależnie od tego, jak…”) są w nim nielicznie obecne w niestarannych wydawnictwach („niezależnie czy”) lub jednostkowo obecne („niezależnie jak”) i w zasadzie dotyczą wypowiedzi bohaterów literackich lub bohaterów wywiadów, a więc mowy nacechowanej.
      W okresie przedwojennym wyrażenia typu „niezależnie od tego, jak hojna…” były uważane za naleciałość rosyjską, w przeciwieństwie do „niezależnie od hojności…”. Dziś, po kolejnym naporze rusycyzmów składniowych w czasie powojennym, nie sądzę, by ktoś zwracał uwagę na takie niuanse.
      W zdaniach przez Panią poprawionych brakuje szeregu przecinków:
      „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie od tego, czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym, czy społecznym.”
      „Niezależnie od tego, czy będzie to przygodówka, i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”
      Przed „i” może równie dobrze stać myślnik.
      Natomiast w zdaniu:
      „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, nieważne, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
      przed „nieważne” zamiast przecinka postawiłbym średnik lub myślnik, a nawet kropkę.
      [Może Pani też napisać: „…bez względu na hojność waszej ewentualnej propozycji.”]
      W sprawie przecinka w (gwarowych) zwrotach „niezależnie czy” i „niezależne jak” mam wątpliwości, czy zapisywać zgodnie z „usłyszaną” przerwą oddechową (a więc przecinek lub jego brak – to zależy), czy niewolniczo trzymać się – pomimo gwarowego charakteru konstrukcji wypowiedzi – zasady ortograficznej i przecinek po „niezależnie” stawiać.

  25. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry,
    Proszę o pomoc! 🙂
    Mam dylemat związany ze spacją po kropkach… Mam na myśli przypadek numerowania ilustracji (il.). Mam mieszane uczucia czy powinno być: il.5 czy il. 5? Podobnie w przypadku 25.edycji… czy 25. edycja?

    To może drobiazgi, ale bardzo mnie nurtują… Będę wdzięczna za odpowiedź!

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takich sytuacjach zdecydowanie używamy spacji. To jednak dwa różne wyrazy (także przy głośnej lekturze) i muszą być oddzielone spacją.

      Proszę sobie przeczytać świetny krótki wpis na innym blogu językowym, gdzie omówione zostały także sytuacje, kiedy spacji nie stawiamy: http://filolozka.brood.pl/zapis-jednostek-miar-wag-tempetatury/.

      • Agnieszka pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź! Po przeczytaniu tego artykułu zdecydowanie zapamiętam tą zasadę. Niestety moje dylematy wynikają z tego, że moje oko estetycznie uzasadnia takie połączenie… Jednak od dziś zapamiętuję i już nie kombinuję 😉
        Pozdrawiam serdecznie!

  26. Magda pisze:

    Dzień dobry,
    poprosze o informację jak zdrobnić imię ALEXANDER? Alexsio?Muszę je zapisać i mam kłopot jak to poprawnie zrobić. Juz sie pogubiłam czy w ogóle można je zrdobnić.
    Dziekuje za odpowiedż, pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jak już gdzieś pisałem: kwestia zdrobnień jest całkowicie dowolną kwestią i należy do sfery inwencji zdrabniającego. Podobnie jak nadawanie przydomków.

  27. dree pisze:

    Ja mam takie śmierdzące pytanie 😉 jak się mówi/pisze prześmierdł czy prześmiergł? Z odmiany wynika, że ta pierwsza forma jest prawidłowa, ale wielu ludzi używa drugiej formy, a może obie są dopuszczalne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Poprawnie prześmierdł. A co do tej drugiej formy, to wcześniej jej nie słyszałem. W Google’u sprawdziłem, że bywa używana, ale zazwyczaj przez komentujących artykuły. Wydaje mi się, że to coś lokalnego albo sformułowanie funkcjonujące na prawach cytatu z czegoś – może z jakiegoś filmu, może z literatury z dawnych lat (w swem prześmiergłem trupami sercu wygląda dość literacko). Wyraz częściej występuje w rodzaju nijakim: prześmiergło.

  28. Agata pisze:

    Bardzo proszę o radę, jak odmienić nazwisko męskie Chochół? W Dopełniaczu będzie Chochóła czy Chochoła? Dziękuję bardzo.

    • Tomasz Marek pisze:

      Z całą pewnością D. może brzmieć „Chochóła”. Na możliwość obocznej wersji „Chochoła” mogłyby wskazywać dwie przesłanki (za Grzenia, „Słownik nazw własnych”): analogia do rzeczownika pospolitego (jak w nazwisku „Stępień” do „stopień”: Stępnia/stopnia) lub postać rzeczownika pospolitego (Kocioł – Kocioła lub Kotła). Oba przypadki tu nie zachodzą: nie ma rzeczownika pospolitego chochół, a podobieństwo do rzeczowników pospolitych, jak chochoł, pachoł, zakłada (tu niezachodzącą) tożsamość ostatniej sylaby. Jest jeszcze „padół”, ale ten ma D. (męskorzeczowy) „padołu” , który skutkowałby D.: „Chochołu”. Ta wersja z pewnością nie wchodzi w rachubę jako obca j. polskiemu (właściwa dla języka małoruskiego). Poza tym nazwisko Chochół odmienione do „Chochoła” wprowadzałoby dezorientację – osoby, które zetkną się tylko z wersją odmienioną, z pewnością myślałyby, że M. brzmi „Chochoł”. Zatem możliwość oboczności odrzuciłbym.

  29. Wojtek pisze:

    Dzień dobry,

    chciałbym zapytać, jak należy rozumieć przyimek „dla” na początku frazy:

    Dla jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata

    Jak powiedzieliśmy to samo dzisiejszym językiem?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Paweł Pomianek pisze:

      Za przyczyną (Jego bolesnej męki), na podstawie zasług wysłużonych (przez Jego bolesną mękę), z powodu (Jego bolesnej męki), biorąc pod uwagę (Jego bolesną mękę)… Gdyby trochę uprościć, powiedzielibyśmy może dzięki jego bolesnej męce. Czy to wystarczające wytłumaczenie?

    • Tomasz Marek pisze:

      Nie jest to znów taki niedzisiejszy język. I dziś (2017) znajdzie Pan w SJP PWN pod hasłem „dla”:
      4. «przyimek wprowadzający przyczynę jakichś działań, np. „Na dziki polowano dla mięsa”.»

  30. Karolina pisze:

    Dzień dobry, która pisownia jest poprawna:
    1) zakaz spożywania napojów niezakupionych w lokalu
    2) zakaz spożywania napojów nie zakupionych w lokalu

  31. Justyna pisze:

    Witam,czy to prawda,że Panna Młoda to związek frazeologiczny i tylko ta forma jest poprawna, a nazywanie Pannę Młodą- Panią Młodą jest niepoprawne?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

  32. Michau pisze:

    Mam pytanie dot. zazdrości:

    Czy jeżeli chcę pojechać do Portugalii, a mój znajomy tam był – to czy jest to zazdrość?
    Nie towarzyszy mi jakieś bardzo przykre uczucie, bowiem wiem, że kiedyś spełnie to marzenie.
    W każdym razie, na jego opowieści z Portugalii mówię „Ale Ci zazdroszczę!”. Pytanie czy musi towarzyszyć mi naprawdę przykre uczucie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rozumiem, że językowość tego pytania miałaby polegać na tym, czy użycie słowa zazdrość jest tu odpowiednie?

      • Michau pisze:

        Dokładnie tak. W definicji znajduje się dość enigmatyczne wspomnienie o „przykrym uczuciu” i nie wiem jak to interpretować.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Kwestie uczuć są akurat – wie Pan – trudne do zdefiniowania. Można by nawet powiedzieć, że ile słowników, tyle definicji, czy nawet: ile osób, tyle definicji 😉 Pan odwołuje się do definicji pomieszczonej m.in. w słowniku języka polskiego PWN, ja podsuwam Panu inną, analogiczną, z Wikisłownika: uczucie chęci posiadania czegoś należącego do innej osoby, robienia tego, co ona. Wydaje mi się, że ta definicja idealnie pasuje do tego, co akurat Pan w swoim zdaniu chciał wyrazić. Ja nie widzę z tym żadnych problemów.

          Ba, można się tu odwołać i do takich quasi-definicji, które odróżniają zazdrość, określając ją jako coś pozytywnego, motywującego, od zawiści, która byłaby uczuciem niszczącym, skupiającym się na chęci odebrania innemu tego, czego my nie możemy mieć (syndrom psa ogrodnika). Nie dostrzegam w Pańskim użyciu terminu zazdrość żadnego kłopotu.

  33. Arkadiusz pisze:

    Witam, chciałbym uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie dotyczące wulgaryzmów w tekście. Piszę książkę, gdzie bohaterami są walczący żołnierze i po przez ich wypowiedzi zawierające wulgaryzmy chciałbym poniekąd oddać ich charakter. W kilkunastu dialogach wyszłoby, że co trzeci wyraz mógłby być wulgaryzmem, jednak obawiam się, że może to zostać źle odebrane przez czytelnika. Z drugiej strony jeśli spłycę wyrazistość postaci odczuwam, że pozbawiam takiego bohatera osobowości i już nie jest tym kim był w moim zamyśle.
    Ale do sedna, czy stosowanie wulgaryzmów sprawi, że będzie ciężej mi znaleźć wydawcę, książka zostanie jakoś sklasyfikowana dla starszych odbiorców? Co Państwo sądzicie o takich zabiegach stosowania wulgaryzmów?
    Pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      pytanie wydaje mi się wykraczać nieco poza tematykę tej strony. Jeśli chodzi o mój prywatny pogląd, to zdecydowanie jest to kwestia wyboru ze strony autora. Stylizacja jest stylizacją i ma swoją wartość. Ale oczywiście Pańskie obawy mogą się potwierdzić. Trudno mi powiedzieć. Obecnie nie jestem wydawcą (prowadziłem zresztą wydawnictwo o na tyle specyficznym profilu, że tutaj również i ten fakt nie ma znaczenia), a jedynie redaktorem książek i nie zajmuję się w żadnej mierze polityką wydawniczą, więc trudno mi kompetentnie odpowiedzieć.

    • Tomasz Marek pisze:

      Pisze Pan, że wulgaryzmy adresują książkę do starszych odbiorców, co wydaje się fałszywym założeniem. To młodzi stykają się z wulgaryzmami częściej. Z drugiej strony młodzi czytają mniej. Ci, którzy wulgaryzmy łykają bez niesmaku, nie czytują książek, więc na tę grupę proszę nie liczyć. Nadmiar wulgaryzmów sprawia, że czytelnik nie ma chęci kontynuować lektury. Wymienione powody skutkują tym, że wulgaryzmy w książkach pojawiają się w małej liczbie i tylko w przypadkach niezbędnych. I dobrze – literatura ma być i piękna, i prawdziwa. Utrata równowagi pomiędzy tymi cechami daje w wyniku szmirę.

      • Paweł Pomianek pisze:

        książka zostanie jakoś sklasyfikowana dla starszych odbiorców

        Sądzę, że autorowi chodziło po prostu o odbiorców pełnoletnich i zaklasyfikowanie książki dla grupy 18+.

        • Tomasz Marek pisze:

          „Starszy” jest eufemizmem oznaczającym (przy braku kontekstu) ludzi w wieku 50+. 18+ to „pełnoletni”, jak Pan sam napisał. Można by też użyć określenia „dojrzały [czytelnik]”, co rozmywa wiek w kierunku cech intelektualnych i doświadczenia. Jednakowoż zdecydowanie nie polecam, a nawet nie mogę sobie wyobrazić zgody wydawnictwa na literaturę dziecięcą lub młodzieżową, w której „co trzeci wyraz mógłby być wulgaryzmem”. Dorośli ludzie, a tym bardziej dojrzali, powinni poczuwać się do dbałości o język dzieci i młodzieży. Jeśli dojrzali będą ich ŚWIADOMIE I Z PREMEDYTACJĄ uczyć „łaciny”, to pora umierać. Stąd w ogóle do głowy mi nie przyszło, że autor pisze książkę dziecięco-młodzieżową.

  34. Kate pisze:

    Dzień dobry,
    Uprzejmie proszę o opinię.

    W poniższym fragmencie, w drugim zdaniu występuje błąd składniowy:
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur, a przy pasku zwisał miecz i srebrna maska.”

    Według mnie, drugie zdanie powinno mieć następującą formę:

    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur, a przy pasku miał zwisający miecz i srebrną maskę.”
    lub
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Na głowie nosił kaptur, a przy pasku zwisający miecz i srebrną maskę.”
    lub
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur. Przy pasku zwisał mu miecz i srebrna maska.”

    Mam trudność w zdefiniowaniu na czym właściwie polega błąd w przedstawionym, pierwszym przykładzie. Czy chodzi o brak tożsamości podmiotu? Czy o brak powiązania czynności z podmiotem? a może to wina użytego spójnika „a”? Jaka zasada tu została naruszona?
    Będę wdzięczna za fachowe wyjaśnienie nieprawidłowości występującej w zdaniu: „Nosił kaptur, a przy pasku zwisał miecz i srebrna maska.”

    Z góry dziękuję i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      błąd w drugim przedstawionym zdaniu polega na pomieszaniu podmiotów. Co najmniej to „mu”, jak w Pani trzeciej propozycji, obowiązkowe. Pani sanacyjne próby są prawidłowe.
      W pierwszej występuje nieładne powtórzenie „miał”.
      W trzeciej miałbym wątpliwość, czy coś może „zwisać przy pasku”. NKJP nie podaje żadnego przykładu z użyciem zwrotu „zwisać przy”. „Przy ‘czymś’ zwisać” ma jedno notowanie. Zwykle zwisa się „z”. Dopuściłbym „zwisanie przy” tylko wtedy, gdy wymieniamy przedmioty zwisające („z paska zwisała przy mieczu manierka”), lub istnieje dodatkowy okolicznik („miecz zwisał z paska przy boku”).
      „Pasek” przy takim opisie razi. Oczami wyobraźni widzę mrocznego rycerza, nieledwie ducha, groźne widmo, to i „pasek” pasem (rycerskim) warto zastąpić.
      „Miecz ‘zwieszający się’ z pasa” tchnie defetyzmem i dekadencją. Zwieszający się miecz to jakaś żałosna karykatura, jak opuszczony karabin, stępione ostrze. Miecz wojownika tkwi (w pogotowiu u pasa), w ostateczności wisi, jest przytroczony, spoczywa w pochwie, pobrzękuje.
      Mam też wątpliwości, czy kaptur jest czymś, co można nosić. (Nie nosimy kołnierza, kieszeni.) Byłoby tak, gdyby nie należał do wymienionej szaty, czyli byłby czymś osobnym, jak wymieniana później maska, ale chyba tu tak nie jest.
      Inna wątpliwość dotyczy przecinka w zdaniu pierwszym. Jego użycie, jeśli nawet możliwe, narzuca deprecjację, nieistotność tej przykrywającej pancerz szaty. Czy o to chodzi?
      Proszę rozważyć inne wersje. Oto szkolna: „Miał na sobie srebrny pancerz przykryty czarną szatą. Głowę okrywał mu kaptur, a z pasa zwieszały się miecz i srebrna maska”. Mroczna: „Na sobie miał srebrny pancerz przykryty czarną szatą, na głowie kaptur, a u pasa miecz i srebrną maskę”. Archaizowana: „Miał na sobie srebrny pancerz przykryty czarną szatą. Kaptur, a u pasa miecz i srebrna maska dopełniały stroju”.

  35. Kate pisze:

    Szanowni Państwo,

    Chciałabym prosić o pomoc dotyczącą interpunkcji.
    W pewnej historii o tematyce fantasy opisywany jest pierścień ze znakiem runicznym. Runa ta ma magiczną moc otwierającą (np.: drzwi, portale lub myśli) i jest wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu.
    Autor historii, opisując ten pierścień, napisał następujące zdanie:
    „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień z runą otwierającą wygrawerowaną w szkiełku.”

    Czy zdanie to jest zbudowane poprawnie pod względem szyku?
    Jeśli tak, to jak powinna wyglądać w nim interpunkcja, aby było jednoznacznie zrozumiałe, że runa jest ‘wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu’ i że runa ta ‘ma magiczną moc’?

    Według mnie, zdanie to brzmi obecnie tak, jaby było niedokończone. Rozumiem z niego, że pierścień ma runę, która otwiera jakąś rzecz, i która to rzecz jest wygrawerowana w szkiełku.

    Np.: Stracił pierścień z runą, otwierającą wygrawerowaną w szkiełku symboliczną zapadkę.”

    Ja postawiłam jednak w powyższym „dokończonym” zdaniu przecinek przed imiesłowem, co z pewnością dużo zmienia. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zdanie to również bez wspomnianego przecinka, niesie dokładnie to samo znaczenie. Czy słusznie?

    W mojej opinii zdanie autora lepiej by brzmiało, gdyby zmienić szyk:
    „”Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień, z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą .”

    Pytanie: Czy powyższy, zaproponowany szyk, jest jedynym poprawnym jeśli chcemy, by zdanie jednoznacznie informowało, iż runa jest ‘wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu’ i że ma ona ‚magiczną moc’?
    Czy po słowie „pierścień” powinno się postawić przecinek?

    Proszę o odpowiedź, czy istnieje jakaś zasada dotycząca stawiania przecinków oraz szyku w zdaniach, w których pojawiają się sąsiadująco imiesłowy przymiotnikowe, tak jak ma to miejsce w podanym przeze mnie przykładzie?
    W jaki sposób określać kolejność czy też ważność poszczególnych imiesłowów?

    Będę ogromnie wdzięczna za konkretne odpowiedzi.

    Pozdrawiam serdecznie cały zespół.

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      zacznę od krytyki przedstawionej sanacji. Otóż zdanie: „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień, z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą” jest błędne, jeśli „runa” jest składnikiem pierścienia. Zdanie obramowane przecinkami jest w naturalny sposób odczytywane jako wtrącenie. Wtrącenie można opuścić, a „Norhat był zły z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą” nie jest chyba tym, co autor chciał wyrazić.
      Po skreśleniu przecinka przed „z”, zdanie staje się dopuszczalne, ale powstaje nieścisłość znaczeniowa – zachodzi wątpliwość co do stosunku wzajemnego rzeczy straconych. Przecież można „stracić coś z czymś” w taki sposób:
      „Ustawa straci moc z ostatnim dniem lipca”.
      „Stracił pracę z chwilą wejścia do UE”.
      W zdaniu autora należy postawić przecinek przed „wygrawerowaną”: „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień z runą otwierającą, wygrawerowaną w szkiełku”, gdyż rozdziela się przecinkiem przydawki równorzędne.
      Co do kolejności, to nie wiem, czy jest to gdzieś podane explicite, ale jeśli jedno z określeń jest silnie związane z rzeczownikiem i w utartym zwrocie STOI ZA NIM (tak jak: bocian biały, mury zamkowe, runa otwierająca, mowa tronowa), to inne przydawki sytuujemy w ich naturalnym miejscu: przed nim. O kolejności przydawek mówi też artykuł na tym blogu „Przydawka” [link tutaj].
      Sanując dalej, dobrze byłoby posłużyć się imiesłowowym równoważnikiem zdania przyczynowego. Wtedy byłoby: „Straciwszy pierścień z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą, Norhat był zły”. Wartością dodaną jest poprawa akcentu zdaniowego, który w naturalny sposób pada na koniec wypowiedzenia, a informacja „był zły” ma, zdaje się, treściowo dominować.

  36. Ewka pisze:

    Witam, mam pewien dylemat w dialogu.
    Czy dopuszczalne jest, by dialog zapisać w ten sposób?

    – Co ty robisz?! – usłyszał nagle za swoimi plecami znajomy głos.

    Chodzi mi konkretnie o to, czy jeśli podaną kwestię wypowiada jakaś tam osoba do drugiej osoby, to czy po pauzie mogę zapisać, że ta druga osoba usłyszała znajomy głos, czy muszę to napisać w oddzielnym akapicie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie koniecznie trzeba napisać to właśnie tak, jak podano.

      • Ewka pisze:

        Gdzieś czytałam, że jak wypowiada się jedna osoba, a konkretna fraza po pauzie odnosi się do drugiej osoby, to powinno być to w oddzielnym akapicie. Tutaj mam taką sytuację właśnie. „- Co ty robisz?” – mówi ten znajomy głos.

        A więc według tego co czytałam powinno być chyba tak:
        – Co ty robisz? – odezwał się znajomy głos za plecami chłopaka.

        To już odnosi się do tej samej osoby. Rozumie Pan, o co mi chodzi mniej więcej?

  37. JakubP pisze:

    Witam

    Powinna być „mąka do pizzy” czy „mąka na pizzę” ?

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeżeli mąka ma służyć do zrobienia ciasta, z którego Pan wypiecze pizzę, to będzie to „mąka NA pizzę” (kluski na obiad, deski na trumnę). Jeśli kupuje Pan mąkę, którą planuje pan dodać do (gotowej) pizzy, będzie to „mąka DO pizzy” (piwo do obiadu, gwóźdź do trumny). Drugi przykład w przypadku mąki i pizzy jest egzotyczny, ale sprawa będzie bardziej zrozumiała, gdy użyjemy pomidorów i zupy. „Pomidory NA zupę”, jeśli kupuje Pan pomidory, z których ugotuje pan zupę. „Pomidory DO zupy” gdy włoży (wkroi) je Pan do ugotowanej zupy lub użyje jako dodatku.

  38. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry, piszę z prośbą o wyjasnienie odmiany nazw miejscowości: Hulcze i Horodyszcze. Jaka jest prawidłowa odmiana: bedę w Hulczu/Horodyszczu czy będę w Hulczach/Horodyszczach? Całe życie wszyscy mowili w 1 formie, ostatnio osoba przyjezdna zwróciła mi uwagę,że źle odmieniamy. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zgodnie z oficjalnym wykazem miejscowości (2012 r.) „Hulcze” to nazwa w M. l. poj. rodzaj nijaki („to” Hulcze), a więc: D.: Hulcza, C.: Hulczu, B.: Hulcze, N.: Hulczem, Ms.: Hulczu. Pochodzenia nazwy nie udało mi się znaleźć. Pewne analogie z etymologią nazwisk mogą wskazywać na pochodzenie od słowa „hulać”=’bawić się grzecznie’ (sic!); inne analogie, rosyjskie (i zapewne ukraińskie), na związek z „хулить ” (hulić) = ‚przeklinać, lżyć’.
      Wyjątek gramatyczny stanowi kolonia przy miejscowości Piszczac, która ma inną odmianę (Hulczego, Hulczemu, Hulcze, Hulczem, Hulczem).
      Sprawa z Horodyszczem jest prostsza. I odmiana, i źródłosłów nie sprawiają kłopotów; „Horodyszcze” to oczywiście M. l.poj. rodzaj nijaki. D.: Horodyszcza, C.: Horodyszczu, B.: Horodyszcze, N.: Horodyszczem, Ms.: Horodyszczu. Źródłosłów bezpośredni; w tłumaczeniu na polski to ‚grodziszcze’ = ‚grodzisko’.

  39. Daria pisze:

    SZ.P

    w terroryźmie czy w terroryzmie

    bo w internecie na różne natrafiłam słowa

    • Tomasz Marek pisze:

      Piszemy: „w terroryzmie, komunizmie, socjalizmie” i chyba każdym innym -izmie. Ale wymawiamy miękko z „ź”.

  40. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Pytam o „Upór” i „Upartość”. Jak zwykle rzeczowniki odprzymiotnikowe dotyczą cech. Tu, „upartość” to cecha tego, kto uparty. Ale, dla słowa „upór”, znalazłem dwie definicje w dwóch miejscach. W WSJP, „upór” jest jako cechą, ale w SJP, „upór” jest jako zachowaniem. Czy „upór” ma te dwa znaczenia?

    • Tomasz Marek pisze:

      Panie Adamie, języka polskiego nie da się poszufladkować w oparciu o sztywne reguły, czego Pan usilnie stara się dokonać. Podobno jest to możliwe z językami sztucznymi (esperanto); na pewno z językami programowania.
      Ja bym na czworo włosa nie dzielił.
      A definicja „uporu” z SJP PWN: «niezmienne trwanie przy swoim stanowisku, często mimo oczywistej jego niesłuszności», wcale nie dotyczy wyłącznie zachowania, lecz jest też opisem cechy charakteru.
      Słowo „upartość” zanika wypierane przez „upór”. Pierwsze ma tylko jedno przytoczenie w Korpusie, drugie aż 300.

      • Adam pisze:

        Przede wszystkim, chciałbym, żebym podziękował Ci za spędzany wysiłek i cierpliwość. Też przepraszam bardzo za irytację powodowaną przez moje pytania. Może pan po prostu mi powiedzieć, że ta witryna nie pasuje moim trywialnym pytaniom. Jako Polak, polonista i moderator tej strony pan może uważać moje pytanie za niekonieczną filozofię. Być może ta strona jest dla Polaków, lub wzniosłego używania języka. To było moje ostatnie pytanie w każdym razie.

        As Polish comes fourth to my three established tongues, neither am I ignorant nor oblivious of the flexible nature of languages. The continuous process of skin shedding, so to speak, that languages undergo over the course of time; the interlingual interactions, and the intralingual activity, make it almost impossible to perceive one language with a pre-established mold. i.e. Each language should be perceived independently owing to the inherent uniqueness.

        There’re such pairs as (analogia-analogiczność) and (monotonia-monotonność).
        I could have inadvertently assigned “upór” and “upartość” to any of these (obstinacy-obstinateness-stubbornness) via a direct translator. But, I learn Polish in Polish.

        There’s a difference between carefulness or meticulousness and stiffness, rigidity. In learning Polish, I simply try to discern the underlying pattern of this intricate language, to make out the rule, even if the rule is the exception. THIS IS A FEATURE OF THE HUMAN MIND; detection of the pattern.
        Basically, I receive Polish as it‘s, observe the language silently with no comment, search and ASK questions, then portray an ORGANIZED pattern, and that is it. There’s no place here for rigid rules formulation. I don’t engage into analyzing nor theorizing.
        The last three sentences, you Sir, provided were sufficient and satisfactory.

        Mr. Marek, if you were to learn a language of the high-caliber of Polish, under such scarcity of language institutions or centers, the lack of interactive language references for foreign learners, the scarcity of certified teachers outside the native country, and the sometimes unsurpassable language barrier between the student and the teacher, you definitely would not be astonished at my endeavour.

        • Tomasz Marek pisze:

          Szanowny Panie Adamie,
          z polskiej części Pańskiej wypowiedzi wybrzmiewa uraza, choć, doprawdy, nie wiem, czym na nią zasłużyłem, więc kładę ją na karb Pańskiej niedoskonałej znajomości języka polskiego. Może nastąpiło jakieś nieporozumienie, bo w moim odczuciu odpowiedziałem na Pańskie pytanie. Może, chcąc przeskoczyć pewien etap językowy, zamiast poznać język polski w jego użytkowej wersji, zastanawia się Pan nad elementami na tyle ubocznymi, że są one dla nas, Polaków, mało zrozumiałe, a co dopiero wyjaśnialne na tym poziomie. Jeśli tak jest, proszę próbować takimi niuansami zainteresować naukowców-polonistów.
          Z powodu niedoskonałej znajomości angielskiego nie śmiem dywagować na temat głównej części Pańskiego wpisu. Napisał Pan jednak: „…I simply try to discern the underlying pattern of this intricate language, to make out the rule, even if the rule is the exception.”, i to zdanie (jak je rozumiem) dowodzi celności pierwszego zdania mojej uprzedniej odpowiedzi. Powtarzam: język to nie matematyka. Jeśli istnieją reguły, to znajdzie je Pan w częściach gramatycznej i ortograficznej SJP PWN lub innego słownika. Polecam też (nieco trudniejszą w stosowaniu) „Gramatykę” Jagodzińskiego. Jeśli tam reguły Pan nie znajdzie, to WIDOCZNIE JEJ NIE MA. Jeśli istnieje wzorzec (rozumiany jako pewien typ, analogia), to jego stosowalność jest dyskusyjna na poziomie akademickim, a to (I’m sorry!) poziom, do którego zaledwie usiłuję aspirować. Reasumując: podziwiam Pański wysiłek w kierunku poznania języka polskiego, aczkolwiek sądzę, że jest on ukierunkowany na szukanie błahych szczegółów, podczas gdy przed Panem morze rzeczy ważniejszych.
          Zawsze jeśli zada nam Pan pytanie na miarę naszych kompetencji, postaramy się na nie odpowiedzieć.

  41. Kejs pisze:

    Jak powinno się pisać smsy wysyłane między bohaterami?
    Dam na przykład to w mojej wersji:

    Ela, dlaczego nie przyszłaś na herbatę?, napisała Ania.
    rozchorowałam się
    ojej, zdrowiej

    • Paweł Pomianek pisze:

      Można wybrać konwencję:
      – w cudzysłowach,
      – kursywą,
      – kursywą i w cudzysłowach,
      – jak normalny dialog.

  42. Łukasz pisze:

    Dzień dobry
    Czy w poniższym zdaniu należy postawić przecinek przed „i dlaczego”?
    „Jaka była najlepsza rada, którą kiedykolwiek usłyszałeś i dlaczego?”
    Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak jest. Zdanie nadrzędne to Jaka była najlepsza rada i dlaczego?, stąd przecinek przed i dlaczego jest potrzebny jako zamykający wtrącenie.

  43. adam adam pisze:

    Czy teza : „praca może być zarówno pasją jak i obowiązkiem” i następnie stwierdzenie że dla tych dla których jest pasją ludzie są szczęśliwi itp , natomiast dla tych których jest obowiązkiem nie są itd.. Można odbierać w sensie że jest ona pasją LUB obowiązkiem? Czy jest to poprawne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Hmmm… jeśli zestawimy ze sobą takie dwa stwierdzenia, to wygląda na to, że właśnie taka była intencja autora. Przy czym lub w polszczyźnie zawiera w sobie również i, czyli jeśli założymy znaczenie lub, to możemy mieć trzy opcje:
      – praca może być tylko obowiązkiem;
      – praca może być tylko pasją;
      – praca może łączyć w sobie pasję i obowiązek.
      Tak bym to rozumiał. Ale nie wiem, czy przedstawiłem to w sposób przejrzysty.

      Warto dodać, że intencja autorska mogła być jednak wykluczająca istnienie obu opcji na zasadzie: albo praca jest obowiązkiem, albo jest pasją – nie może być zarazem jednym i drugim. I mam podejrzenie, że pyta Pan właśnie o takie znaczenie. Ale wtedy w sensie logicznym nie można użyć lub.

      • adam adam pisze:

        Chodzi o to , że dla jednych jest ona obowiązkiem natomiast dla innych jest pasją . Zostały przytoczone dwa przykłady na pracę z pasji i jeden na obowiązek . Chodzi mi o to czy po prostu teza jest dobrze sformułowana i można ją tak odbierać jak napisałem teraz.

        • adam adam pisze:

          Teza nie miała wykluczyć niczego. Po prostu chodzi o to , że dla jednych może być tym, a dla drugich tym.

        • Tomasz Marek pisze:

          Wyrażenie, „praca może być ZARÓWNO pasją JAK I obowiązkiem” absolutnie jednoznacznie wyraża, że może ona być jednym i drugim jednocześnie. Wynika to z definicji spójnika złożonego „zarówno… , jak” [SJP PWN]. Przemawia za tym też brak przecinka przed „jak”, który osłabia porównanie paralelne [reguła SJP PWN 90.H.3.]. Fakt bycia jednym ALBO drugim (rozdzielnie) wynika z domysłu – gdyby taka możliwość nie była przez autora brana pod uwagę jako oczywista, zacytowana konstrukcja (z warunkowym „może być”) nie miałaby wobec czego być przeciwstawną.

          • adam adam pisze:

            w związku z tym pisząc tak na maturze i opisując dalej że może być tym lub tym popełniłem błąd? 🙁

            • Tomasz Marek pisze:

              Hmm… Przeglądam Korpus pod kątem tego wyrażenia – co i Panu zalecam – i widzę zastosowania rozłączne (tj. w których oba człony wydają się wykluczać), jak np. „zarówno w dobrym jak i w złym tego słowa znaczeniu”. Można to rozumieć dwojako: razem w obu znaczeniach jak i to w jednym, to w drugim. Podobnych przykładów jest więcej. Pomimo że (przynajmniej wg mnie) ujęcie słownikowe (a szczególnie przykłady zastosowań w SJP PWN) wskazuje na koniunkcję, Korpus daje nadzieję na rozłączność. Język polski to nie matematyka i zależy na jakiego interpretatora Pan trafi.

            • Tomasz Marek pisze:

              I jeszcze jedno: tym LUB tym oznacza w logice, że coś może być równocześnie oboma bądź jednym z dwóch. A i w języku polskim spójnik LUB nie jest rozłączny. Tak więc nie wiem, co Pan właściwie na tej maturze napisał. Jednakże teza, że praca NIE MOŻE być jednocześnie i pasją, i obowiązkiem, wydaje mi się karkołomna.

              • adam adam pisze:

                Ale tu chyba pan mnie nie rozumie. Nic takiego nie pisałem. Pisałem że dla jednej osoby może być pasją natomiast dla innych może ona być obowiązkiem? Co jest w tym złego ? Gdzie wspominałem coś o tym , że jak to Pan napisał : ” NIE MOŻE być jednocześnie..” ?

              • Paweł Pomianek pisze:

                Panie Adamie,
                jeśli już jesteśmy przy znaczeniu słów, to również słowo natomiast ma konkretne znaczenie, które możemy oddać jako w przeciwieństwie do… I tutaj jest właśnie ta sugerowana rozłączność: dla jednej osoby może być pasją, dla innych – w przeciwieństwie do tego – jest jedynie obowiązkiem. Pańskie zdanie można swobodnie zinterpretować również i w taki sposób. Cóż, pozostaje Panu czekać, na kogo Pan trafi i jak to zinterpretuje. Wg mnie jest tutaj niewątpliwa wieloznaczność, żeby nie powiedzieć nieścisłość. Ale przecież sprawdzają to osoby, które chyba zdają sobie sprawę, że język maturzysty nie jest językiem doktora filologii polskiej. Więc proszę być dobrej myśli.

  44. Agnieszka pisze:

    Czy poprawne jest zdanie : „Proszę o wymienienie uszkodzonego sprzętu”? Wydaje mi się, że powinno być „Proszę o wymianę uszkodzonego sprzętu”. Proszę o Wasze opinie, która forma jest poprawna!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Forma sugerowana przez Panią jest z pewnością bardziej elegancka. Ta pierwsza wydaje mi się jednak również jednoznaczna.

    • Tomasz Marek pisze:

      Pan Pomianek już odpowiedział, to ja teraz będę się czepiał. Otóż: „W odpowiedzi na Pani prośbę wymieniamy: 1) amplituner AAT5, 2) gramofon GG2, 3) słuchawki SSV4. Pozostajemy z szacunkiem…” . Logiczne? Logiczne i POPRAWNE JĘZYKOWO!
      Druga opcja jest bezpieczniejsza, ale jak się ktoś uprze: „W nawiązaniu do Pani żądania informujemy, że dokonaliśmy wymiany uszkodzonego sprzętu na inny uszkodzony”. Też tak można. Praktyka życiowa i prawnicy uczą, by stawiać sprawę jasno i jednoznacznie. Jako inżynier serwisu zalecałbym takie brzmienie: „Proszę o wymianę uszkodzonego sprzętu […] na nowy (sprawny) tego samego typu […]”.

  45. Noemka pisze:

    Piszę rozprawkę na polski i zastanawiam się czy to zdanie jest poprawne : historia bohatera dowodzi prawdziwości postawionej tezy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Może lepiej Losy bohatera są dowodem prawdziwości…
      lub
      są dowodem na prawdziwość

      • Noemka pisze:

        Dzięki

      • Tomasz Marek pisze:

        Nie widzę niczego niezręcznego w zdaniu p. Noemki. „Historia” w znaczeniu 1) SJP PWN to «dzieje […] lub proces rozwoju czegoś», a „dowodzenie czegoś” jest uwzględnione na pierwszym miejscu hasła „dowodzić” przez WSFJP P.M-N z przykładem: «sprawa jednoznacznie dowodzi niekompetencji władz». Jeśli „sprawa” może dowodzić, to dlaczego nie „historia”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, ja też myślę, że zdanie jest do obronienia. Starałem się myśleć, jak polonista szkolny, bardzo schematyczny. Mógłby dopatrzeć się dwuznaczności. Moje zdanie wydaje mi się bezpieczniejsze. Nie negując zdania p. Noemki, opatrzyłem swoje bardzo otwartym Może lepiej.

  46. MarcinK pisze:

    Witam Państwa,
    Która wersja jest poprawna ?
    W umowie czy na umowie?
    Przykład : „Przesyłam Panu liste rzeczy które chciałbym żeby znalazły sie na umowie.”
    Moim zdaniem obie są poprawne tylko jedna brzmi lepiej ale moja mama upiera sie ze powinno być „w”.
    Dziękuje i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeśli chodzi o klauzulę, zastrzeżenie itp. to z pewnością W UMOWIE. Rzeczownik „rzeczy” wskazuje jednak na coś materialnego. Jeśli prześle Pan wazonik, to można go postawić NA egzemplarzu umowy, w języku popularnym „na umowie”.
      Zapewne Pańskie wątpliwości wywodzą się z żargonowego (używanego przez pracowników i HR) wyrażenia „pracować na umowie”, „…na zleceniu”. Na umowie (lub „pod umową”) można złożyć podpis. Poza tym można coś „oprzeć na umowie” w znaczeniu, że umowa jest podstawą prawną. Myślę, że to żargon prawniczy.
      Zalecam: „…listę punktów [zastrzeżeń, klauzul, warunków, ustaleń], które chciałbym, żeby znalazły się w umowie”.

  47. Kiki pisze:

    Jaką czescia mowy jest wyraz ujętą w zdaniu: Jest krotką, prosto ujętą opowiastką.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ujętą to przymiotnik.

    • Tomasz Marek pisze:

      Imiesłów przymiotnikowy bierny.
      [„…zgodnie z zasadami polskiej składni imiesłowy bierne tworzy się od czasowników rządzących dopełniaczem, biernikiem lub narzędnikiem. Jeśli więc zdarzy się podobne słowo utworzone od czasownika o rządzie np. celownikowym, to należy je interpretować jako przymiotnik.” Prof. Bańko. Tu mamy rząd narzędnikowy.]

  48. Andy pisze:

    Witam, chciałem się spytać, czy stylistycznie poniższe zdanie jest poprawne i czy wydźwięk jest poprawny:

    „W liceum Marek dobrze się uczył. Wszyscy mniemali, że jest mądry. Także na studiach okazał się bystry.”

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Proszę dookreślić, o które zdanie Panu chodzi, bo fragment zawiera trzy. Proszę też dookreślić, jaki miał być wydźwięk, byśmy mogli ustalić, czy jest taki, jaki miał być. Jeśli chodzi o kwestię logiki, to ja dość krytycznie oceniam zdanie trzecie. Marek bowiem już wcześniej okazał się bystry, a nowością mogłoby być to, że na studiach dobrze mu szło. Czyli można by to napisać tak:

      …Wszyscy mniemali, że jest mądry. Także na studiach szło mu dobrze.
      lub
      …Wszyscy mniemali, że jest mądry. Jego bystrość potwierdziła się na studiach.

      • Andy pisze:

        Chodziło mi o to, czy „mniemali”, nie ma zwyczajowo negatywnego wydźwięku. Który koliduje z trzecim zdaniem, potwierdzającym jego inteligencję.

        Czy samo drugie zdanie (gdyby nie było trzeciego), miałoby wydźwięk powątpiewania w inteligencję tej osoby.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Rzeczywiście, ma Pan całkowitą rację. W tym kontekście wydźwięk jest taki: Marek dobrze się uczył i wszystkim wydawało się, że to z powodu jego mądrości, tymczasem… (i tutaj trzeba by dopowiedzieć co). Ale też ten wydźwięk można wygasić trzecim zdaniem:
          W liceum Marek dobrze się uczył. Wszyscy mniemali, że jest mądry. I rzeczywiście, studia potwierdziły jego nieprzeciętną bystrość.

        • Tomasz Marek pisze:

          W korpusie językowym wszystkie użycia czasownika „mniemać” dotyczą przypuszczeń, które okazały się niesłuszne, lub też takich, które narrator podaje w wątpliwość.

        • Tomasz Marek pisze:

          „Mądrość” nie jest synonimem „bystrości” ani „inteligencji”.
          Jeśli w czwartym (siedemnastym, trzysta piątym) zdaniu nie okaże się, że jednak Marek nie był mądry, drugie zdanie trzeba przeredagować. W obecnej postaci zapowiada suspens.

          • Paweł Pomianek pisze:

            Bo cały ten wywód i z tą mądrością, i z tym mniemaniem w takiej prześmiewczej konwencji raczej. Dlatego ja bym go bronił 🙂

            Tym bardziej, że np. NSPP definiuje wyraz mniemać w ten sposób:

            mniemać [wym. mniemać, nie: miemać] ndk I książk. uważać, sądzić ktoś mniema, że.: Mniemam, że Wysoki Sąd weźmie pod uwagę okoliczności sprawy. rzad. ktoś mniema coś a. jakoś o kimś, o czymś: Co pan mniema o jego poglądach na to zagadnienie?

            Nie widzę tutaj odgórnego założenia, że mniemania są niesłuszne.

            • Tomasz Marek pisze:

              Może tylko w pierwszej osobie ma to charakter górnolotny lub żartobliwy. Ja sprawdzałem w Korpusie trzecią osobę l.mn. Może niesłusznie rozszerzyłem tę obserwację na wszystkie osoby.

  49. Marek pisze:

    Mam pytanie o ilość sylab i wymowę w wyrazach typu: poliester, poliuretan, miliamper. Czy w „poliester” powinno być wyraźne zwarcie krtaniowe jak w „miliamper”? Poliester to trzy czy cztery sylaby?

    • Tomasz Marek pisze:

      Sylaba to «część wyrazu lub wyraz zawierające jedną samogłoskę lub dyftong, wymawiane jako jedna całość» {SJP PWN). Dyftong to «połączenie dwóch samogłosek, z których jedna nie jest sylabotwórcza» (tamże). Przykładem dyftongu jest wymowa nazwiska „Poirot”, w którym „oi” czyta się jak „ła”. Na dyftongi we współczesnym języku polskim nie trafiłem. Tak więc regułą w polskich słowach jest, że ma ono tyle sylab, ile samogłosek.
      Dlaczegóż by „poliuretan” miał zgubić sylabę z powodu zbitki dwóch samogłosek? Zwłaszcza że przedrostek „poli” (oznaczający „wiele”) aż prosi się, by akcentować jego odrębność, jak to robimy w innych przedrostkach, np. „anty”, „nowo”, „mimo”, „mili” (jak w wyrazie „miliamper”; „milicjant” to inna bajka – tu „mili” nie jest przedrostkiem). Czy potrafi Pan wymówić dwusylabowo wyraz „poidło” lub jednosylabowo „boa”, „poić”? Gdyby w tych ostatnich przykładach wymawiać zbitkę samogłosek niewyraźnie, z „pojenia” wyszłoby „picie”, a z węża (lub szala) sam nie wiem co.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Zgadzając się z sednem Pańskiej odpowiedzi, zwracam jednak uwagę, że pytanie jest zasadne, albowiem „i” ma podwójną funkcję w polszczyźnie: zazwyczaj jest sylabotwórcze, ale czasem ma jedynie funkcję zmiękczającą, nie tworząc sylaby. W pańskiej wypowiedzi jest przynajmniej jeden taki wyraz: wiele – składa się on z trzech samogłosek, ale tylko z dwóch sylab: wie-le.

        • Tomasz Marek pisze:

          Tak, opuściłem funkcję zmiękczania. Była w dywagacjach (nadmiernie rozbudowanych) o wymowie kresowej z „j” jako samogłoską i po prostu „utonęła w pianie”.

        • Tomasz Marek pisze:

          A czy to „ie” w wyrazie „wiele” to dyftong w rozumieniu SJP PWN?

  50. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Niech pan popatrz na to: np. Czy on przeczyta tę książkę?/Czy on przeczytałby tę książkę?
    Czy jest ważna różnica w znaczeniu pod względem drugiej formy w trybie przypuszczającym?

    Z góry dziękuję.

    • Paweł Pomianek pisze:

      O co dokładnie Pan pyta? Oczywiście pewna różnica znaczeniowa jest. W pierwszym zdaniu pytamy, czy dana osoba przeczyta książkę; w drugim mówimy bardziej o zdolności (predyspozycjach), jakichkolwiek możliwościach jej przeczytania.

    • Tomasz Marek pisze:

      Panie Adamie (z Kanady?)!
      Zmieńmy nieco realia, aby jasno różnicę zilustrować.
      „Czy John zabije brata? Dowiecie się w następnym odcinku”.
      W kolejnym odcinku John nie żyje.
      Dwa odcinki później ma miejsce rozprawa sądowa.
      „- Czy tak dobry człowiek jak John zabiłby brata? Czy byłby zdolny do takiej zbrodni? Sędziowie przysięgli, spójrzcie w jego szczere oczy i stwierdźcie: to musiał być ktoś inny”.
      W Kanadzie jest chyba podobnie?…
      Will the woodchuck chuck the whole wood?
      How much wood would a woodchuck chuck?
      😉

  51. Cezary G. pisze:

    Zauważyłem, że w ostatnim czasie infolinie banków w komunikatach nagranych automatycznie (poprzez tzw. systemy „IVR”) zwracają się do konsumentów w drugiej osobie liczby pojedynczej – „per Ty”. Np.: infolinia mBanku. Czy jest to dopuszczalne zachowanie wg polskich norm językowych traktowanie w ten sposób klientów w kontaktach stricte nie prywatnych przez nieznane sobie osoby? Czy też jest próba nieudolnej „kalki językowej” z anglojęzycznych serwisów telefonicznych dla konsumentów?


    Pozdrawiam

  52. kuba pisze:

    Czy w wyrazie nieporządek pisze się oddzielnie nie?

  53. Jarek pisze:

    Witam, zadaję sobie pytanie czy sposób mówienia mojej tesciowej to jedynie jakieś niedbalstwo językowe, tylko jej właściwe, czy może to sa jakies naleciałości gwarowe i większe grupy ludzi tak mówią. Pochodzi z lubelszczyzny. Zamiast powiedzieć ‚Poszedłbyś’ mówi ‚Byłeś poszedł’. Itp. Np ‚Byliscie pojechali’. ‚Byłaś kupiła’.
    Dziękuje i pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Martwię się, że w kwestii gwar to chyba jednak nie będę w stanie pomóc ze względu na braki w kompetencjach. Proponuję spróbować w poradni językowej PWN.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zdarzyło mi się słyszeć kiedyś wymienione formy („byłeś poszedł” i „byliście pojechali” [oraz „oni byli pojechali”]), ale w innym znaczeniu – odpowiednio: „poszedłeś” i „pojechaliście”. Traktowałem to [może pod wpływem „oni byli pojechali”] jako reminiscencję po czasie zaprzeszłym.

  54. Ewa pisze:

    Witam,
    Ostatnio coraz częściej widzę zdania zawierające zwroty takie jak „kaukaski mężczyzna”, „kaukascy ludzie”, „rasy kaukaskiej” gdy jest mowa o białych ludziach. Na Allegro widziałam nawet lalkę opisaną przez sprzedawcę jako „rasy kaukaskiej”. Czy jest to kalka językowa czy też faktycznie w Polsce używamy tego typu określeń w mowie potocznej?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W korpusie językowym PWN trafiają się użycia wyrazu kaukaski w takim znaczeniu (zob. tutaj).

      W poradni językowej (ale nie pewuenowskiej) jest mowa o rasie kaukaskiej (zob. tutaj).

      Myślę, że jest to określenie na tyle jednoznacznie, że stosowałbym je bez obawy.

      • Tomasz Marek pisze:

        Zgodnie z przytoczonym przez Pana źródłem z „niepewuenowskiej” poradni, określenie „rasa kaukaska” jest synonimem „rasy białej”. Potwierdziłem to w publikacjach antropologicznych, aczkolwiek ostatnimi laty pisanie o rasach ludzkich jest przyjmowane niechętnie. Natomiast (również wg przytoczonego źródła) nazwa „mężczyzna kaukaski” rodzi wątpliwości, czy chodzi o mężczyznę RASY białej, czy pochodzącego z Kaukazu. Przecież „Rumun karpacki” to nie Rumun rasy karpackiej (bo takiej nie ma), lecz Rumun z Karpat, rumuński góral. Poprawnie i jednoznacznie powinniśmy zapisać „mężczyzna kaukazoidalny”, tak jak negroidalny (rasy czarnej), czy europeidalny (niegdyś synonim rasy białej).

        • Ewa pisze:

          Panie Tomaszu, też mam takie wątpliwości. Jeśli słyszę, że w filmie Ghost in the shell zamiast Azjatki zagrała kaukazka blondynka, to od razu przychodzi mi na myśl kobieta z Armeni czy Gruzji a nie Scarlett Johansen. Nie jestem pewna czy przeciętny polak prawidłowo zrozumie zdanie „w produkcjach z Hollywood jest zdecydowanie za dużo Kaukazów”. Dotychczas wydawało mi się, że w Polsce kaukazami określamy psy rasy owczarek kaukaski, a gdy mówimy o kaukaskich ludziach, kaukaskich kobietach, dzieciach itd to mamy na myśli ludzie rejinu Kaukazu, a nie każdego białego człowieka, i że w Polsce biały człowiek to poprostu biały człowiek.

  55. Krzysztof pisze:

    Zachęcam do wyrugowania angielszczyzny z końca tygodnia.

    propagujmy – zapiątek

    Zapiątek brzmi dobrze,

    zapiątek dobrze się odmienia

    Miłego dnia…

  56. Ewa83 pisze:

    Proszę o wyjaśnienie nazwy „pożytecznik”, czy mogę go użyć w kontekście czegoś przydatnego?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W jakim słowniku ten wyraz występuje? Z użycia w Google’u odbieram ten wyraz jako żartobliwy w znaczeniowo nieco zróżnicowanych funkcjach.

    • Tomasz Marek pisze:

      „Pożytecznik” to prawidłowo utworzony neologizm, którego znaczenie nie jest jeszcze ugruntowane i ustalone oficjalnie (słownikowo). Wg internetu wydaje się, że największe szanse mają dwa znaczenia:
      1) antonim rzeczownika „szkodnik”
      2) określenie zbioru, zestawu zbliżonego znaczeniowo do rzeczownika „niezbędnik”, lecz o niższym natężeniu przydatności.
      Nawiązując do znaczenia 2. „niezbędnikiem” nazywa się różne zestawy przyrządów, programów, książek i narzędzi, a precyzacja dokonuje się w dookreśleniu bądź przymiotniku (niezbędnik wojskowy, niezbędnik programisty, niezbędnik ucznia). Przez analogię – „pożytecznikiem” nazwać możemy analogiczny zestaw, jeśli autor tekstu ma mniej emocjonalny stosunek do opisywanego zestawu. Wydaje się to prawidłowe – tromtadracka nazwa dla byle zestawu narzędzi „niezbędnik” słusznie powinna być zastąpiona stonowanym neologizmem „pożytecznik”.
      Za pomocą „pożytecznika” życzę wielu zwycięstw w walce z krzykliwą reklamą, gdzie niezbędne jest wszystko wszystkim. Może jeszcze użyje Pani słowa „potrzebnik”?
      Przy okazji polecam lekturę Leśmiana. Te ci był mistrzem pięknych neologizmów!

  57. hyt pisze:

    jaka to część mowy przestrzeganie poza tym z nie razem czy osobno

    • Tomasz Marek pisze:

      Kto, co: przestrzeganie, więc rzeczownik. „Nie” z rzeczownikami z zasady (są wyjątki) piszemy łącznie.

  58. m pisze:

    Witaj, pisze wlasnie zaproszenie slubne. Czy dopisanie takiej wstawki jest poprawne gramatycznie?
    „Drodzy Goście, będzie nam bardzo miło, gdy do życzeń, zamiast kwiatów dołączycie butelkę wybranego trunku do skompletowania domowego barku lub kupon lotto na szczęście.”

    • Paweł Pomianek pisze:

      Albo fragment zamiast kwiatów trzeba otoczyć przecinkami z obu stron, albo przecinek po życzeń skasować.
      Zastanawiam się też nad przyimkiem do przed wyrazem skompletowania. Być może lepszy i bardziej pasujący do zaproponowanej stylizacji byłby dla. Choć wydaje się, że do będzie w porządku.

      • Tomasz Marek pisze:

        A ja powiem, że barku się nie kompletuje. Chyba, że to barek składany, np z klocków lego 😉 . Tu chodzi o zawartość barku. Zaś z dwóch przyimków odnoszących się do skompletowania: „do” i „dla” wybrałbym… trzeci: „celem”. A więc: celem skompletowania zawartości barku.
        Moje wrażliwe ucho razi i to zdanie, bo kompletować można jakiś zestaw, który podlega znanym prawidłom zestawiania, a tu żadnych reguł kompletacji nie ma, chodzi po prostu o zapełnienie jego (powiedzmy, że chodzi o barek) wnętrza czymkolwiek.
        Więc może lepiej będzie po prostu: „…wybranego trunku do naszego barku”?
        PS Tak oto romantyzm, piękno i wspomnienia przegrywają z codzienną, pijaną rzeczywistością.

  59. Adam pisze:

    Witam serdecznie,

    ‚Czy jutro długo będziecie szli po mieście?’

    Albo, ..będziecie chodzili..

    Lub, ..pójdziecie..

  60. Héctor pisze:

    Dzien dobry, znalazlem w Sonecie Krymskim V zdanie:”Aby gwiazd karawanę nie puszczać ze wschodu?”. Ja sie uczylem, ze dopelnienie blizsze po przeczeniu zawsze jest uzywany dopelniacz. Czy tu chodzi o licencje poetycka? Dziekuje z góry.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niekoniecznie. Normy językowe zmieniały się w ciągu wieków, dziesięcioleci bardzo znacząco. Podejrzewam więc, że została tutaj używa forma dawniejsza, która dziś już byłaby uznana za niepoprawną.

      • Tomasz Marek pisze:

        Może Mickiewiczowi bardziej pasowało „gwiazd… nie puszczać…”, a ta karawana była dodatkiem? Może nie chciał akcentować karawany, lecz gwiazdy?
        Wg Bąka Mickiewicz jest wzorcem polskiej współczesnej mowy wysokiej, więc nie przypuszczam, by jego gramatyka zasadniczo różniła się od naszej.
        Ale to tylko domysły…
        Dziękuję za impuls do przypomnienia sobie Sonetów krymskich.

  61. Ewa pisze:

    Witam serdecznie. Czy o mężczyźnie, który ma piwny kolor oczu, można powiedzieć „piwnooki”? Bo w wordzie podkreśla mi to słowo czerwoną falą, tak jakby to było błąd. Byłabym wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

  62. Ela pisze:

    Witam serdecznie 🙂

    O swoich dylematach interpunkcyjnych mogłabym napisać książkę, ale ostatni nie daje mi spokoju 😉
    Czy w zdaniu: „Jestemy skłonni uznać Pańską reklamację oraz, w ramach rekompensaty, udzielić Panu rabatu (…)” należy postawic przecinek po „oraz” i „rekompensaty”, czy można go sobie darować?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Postawienie tych przecinków jest zależne od tego, co chce powiedzieć mówiący. Jeśli fragment w ramach rekompensaty ma być w jego ujęciu wyraźnym wtrąceniem, przecinki trzeba postawić. Można się jednak bez tych przecinków doskonale obyć. Osobiście, gdybym chciał podkreślić, że w ramach rekompensaty jest wtrąceniem, otoczyłbym ten fragment półpauzami, a nie przecinkami.

  63. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Jeżeli chcę mówić o miesiącu plus rok, która forma jest poprawna:

    Stycznia dwa tysiące siedemnastego roku..
    W styczniu dwa tysiące siedemnastym roku..

    • Paweł Pomianek pisze:

      W styczniu…

      • Tomasz Marek pisze:

        A nie „w styczniu dwa tysiące siedemnastego roku”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, oczywiście, szczerze mówiąc, po prostu przeoczyłem, że różnica występuje też w dalszej części zdania.

          • Adam pisze:

            Nie rozumiem!
            W rzeczywistości, jestem Kanadyjczykiem studiującym polski.

            Oznaczył pan Pawle ostatnią odpowiedzią, że aby się mówić poprawnie, musi się być miejscownikiem miesiąca plus dopełniacz lat, lub plus też miejscownik lat?

            • Paweł Pomianek pisze:

              Jak już wyjaśniliśmy z p. Tomaszem Markiem, żadna z odpowiedzi nie była prawidłowa. Ma być:

              W styczniu dwa tysiące siedemnastego roku (miejscownik + dopełniacz)

            • Tomasz Marek pisze:

              Obcokrajowcom winni jesteśmy bardziej szczegółowy wykaz odmiany daty. 🙂

              l.poj.
              M: styczeń dwa tysiące siedemnastego roku lub styczeń roku dwa tysiące siedemnastego
              D: stycznia jw.
              C: styczniowi jw.
              B: styczeń jw.
              N: styczniem jw.
              Msc: styczniu jw.
              W: styczniu jw.

              l.mn.
              M: stycznie lat dwutysięcznych
              D: styczni jw.
              C: styczniom jw.
              B: stycznie jw.
              N: styczniami jw.
              Msc: styczniach jw.
              W: stycznie jw.

              Trudniej jest, gdy odmieniamy samą datę roczną:

              l.poj.
              M: dwa tysiące siedemnasty rok lub rok dwa tysiące siedemnasty
              D: dwa tysiące siedemnastego roku lub roku dwa tysiące siedemnastego
              C: dwa tysiące siedemnastemu rokowi lub rokowi dwa tysiące siedemnastemu
              B: jak M.
              N: dwa tysiące siedemnastym rokiem lub rokiem dwa tysiące siedemnastym
              Msc: dwa tysiące siedemnastym roku lub roku dwa tysiące siedemnastym
              W: dwa tysiące siedemnasty roku! lub roku dwa tysiące siedemnasty!

              l.mn.
              M: lata dwutysięczne
              D: lat dwutysięcznych
              C: latom dwutysięcznym
              B: jak M.
              N: latami dwutysięcznymi
              Msc: latach dwutysięcznych
              W: jak M!

              Dla porównania z datą dzienną:

              l.poj.
              M: drugi stycznia dwa tysiące siedemnastego roku
              D: drugiego jw.
              C: drugiemu jw.
              itd.

              l.mn.
              M: drugie dni stycznia lat dwutysięcznych
              D: drugich dni jw.
              C: drugim dniom jw.
              itd

  64. Ewa pisze:

    Witam. Mam problem z określeniem, jakich określeń osób wolno używać narratorowi. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc przy zdaniu:

    „Seba postanowił pozwolić, by ta gnida nacieszyła się trochę ukochaną, zanim zostanie mu ona odebrana, a on sam umrze z jego własnej ręki.”

    Ściślej rzecz ujmując, chodzi mi o to, czy narratorowi wolno używać sformułować typu: „ten łajdak, ta gnida, ten sukinsyn, ten gnojek, ten gówniarz, itp.”?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pan Pomianek jest specjalistą od redakcji tekstów i od zwyczajów wydawniczych, więc proponuję cierpliwie czekać na jego orzeczenia w tej sprawie. Przedtem jednak zgłoszę swoje trzy grosze.
      Otóż w powieści istnieją dialogi, których redakcji poświęcono na tym blogu tyle uwagi, że nie powinna ona budzić wątpliwości. W dialogach oddaje się język postaci, dokonując stylizacji, więc jest oczywiste, że nie jest to język używany przez autora na co dzień, i jako taki nie powinien podlegać ocenie moralnej, stylistycznej, gramatycznej, a czasem też ortograficznej.
      W powieści występują też komentarze odautorskie i opisy, których język jest na ogół językiem autora. Wyjątkowo może to też być język postaci (gdy autor dokonał zabiegu literackiego, wkładając narrację w usta postaci), i wtedy też wszystkie chwyty, łącznie z wulgaryzmami, są dozwolone.
      Kolejnym elementem są myśli postaci, zapisywane w różny sposób (była o tym mowa na jezykowedylematy.pl), i wtedy ich język należy traktować jak język dialogów.
      Niektórzy autorzy zastępują myśli postaci (w pierwszej osobie) narracją opisową, która tym się od nich różni, że jest napisana w trzeciej osobie. Przykładem takiej narracji będzie akapit zaczynający się od „Pomyślał, że…”. Często, by uczynić zadość potrzebie potoczystości i naturalności literackiej, opuszcza się ten wstęp („Pomyślał, że…”), ale czytelnik musi mieć wrażenie, że czytając tekst „wgląda” w myśli bohatera i z nim współodczuwa emocje, a nie słucha narratora zewnętrznego. I wtedy też autor może i powinien używać stylizacji, czyli np. wulgaryzmów, jeśli postać, jego zdaniem, takim językiem myśli się posługuje i takimi słowami oddaje swoje uczucia.
      Reasumując, w Pani przypadku wydaje się, że czytelnik ma wgląd w myśli bohatera i w stan jego uczuć. Wg mnie użycie stylizacji to podkreśla, a więc jest uzasadnione.

      • Tomasz Marek pisze:

        PS Innym zagadnieniem jest pomieszanie gramatyczne: jeśli TA gnida, to ONA sama. Tak jest poprawnie, choć nienaturalnie. I zaimków dużo za dużo – to cecha kobiecych wypowiedzi. Proszę nad tym tekstem popracować.

  65. A.J. pisze:

    proszę o opinię, która wypowiedź jest prawidłowa:
    1. Czy wie Pan, że ….
    2. Czy Pan wie, że …

    • Paweł Pomianek pisze:

      Obie wersje mogą być poprawne i zazwyczaj będą. Często o tym, która jest lepsza, bardziej adekwatna, zdecyduje kontekst.

  66. Wojtek pisze:

    Witam serdecznie!
    Gdy ktoś ma syna i córkę, to możemy powiedzieć inaczej, że ma dwoje dzieci .
    A gdy ma wnuka i wnuczkę, to wtedy ma … ?
    Pozdrawiam

    • Kasia pisze:

      Dwoje wnucząt.
      Pozdrawiam

      • Wojtek pisze:

        Jeśli mają po 3 latka, to jak najbardziej. A co, jeśli mają 50 lat? A co, jeśli nie wiemy, w jakim są wieku?

        • Tomasz Marek pisze:

          Prof. Bańko słowa „wnuczę”, „wnuczęta” określa jako nacechowane emocjonalnie i radzi, by nie używać ich w mowie oficjalnej. Nic nie pisze o wieku wnuczęcia. Inne (w większości już nieużywane we współczesnej polszczyźnie) słowa zakończone w l.mn. -ęta, jak: nożęta, rączęta, panięta, królewięta, bliźnięta, ślepięta… to wyrazy ekspresywne i też dotyczy ich powyższa porada.
          Oficjalnie (wg Kamila Kromskiego) jest tak:
          „Jeżeli babcia oraz dziadek mają wyłącznie chłopców w postaci wnuków, poprawna forma mianownikowa brzmi wnukowie. Jeśli mają tylko dziewczynki, to bez problemu powiemy wnuczki. Jeśli zaś wśród wnuków znajdują się i chłopcy, i dziewczynki, mianownik przybiera formę wnuki”.
          Czyli mam: wnuczki (płeć żeńska), wnuków (płeć męska) albo wnuki (płeć mieszana lub nieznana).

          • Wojtek pisze:

            Pozwolę sobie podsumować z liczebnikiem:
            wnuk i wnuk – dwóch wnuków
            wnuczka i wnuczka – dwie wnuczki
            wnuk i wnuczka – dwoje wnuków
            Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas
            Wojtek

  67. Kasia pisze:

    Proszę o informację, czy w poniższym zdaniu powinien być dwukropek.
    Do najpiękniejszych miast w Polsce zalicza się: Kraków, Gdańsk, Wrocław i Lublin.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie powinien być.

      • Tomasz Marek pisze:

        A czy TO wyliczenie JEST POPRZEDZONE określeniem ogólnym?
        Czy nie ma różnicy, jeśli zamiast:
        „Do najpiękniejszych w Polsce zalicza się miasta: A, B, C, i D”.
        napiszemy:
        „Do najpiękniejszych miast w Polsce zaliczamy[:] A, B, C i D”?
        W tym drugim przypadku (a pytanie takiego dotyczy) dopuściłbym jako równoprawną wersję bez dwukropka, bazując na zasadzie 96.3 SJP PWN:
        „Jeśli wyliczenie nie jest poprzedzone określeniem ogólnym, dwukropek możemy pominąć:
        W drodze do Rzymu zwiedzili Wenecję, Padwę i Florencję”.

        • Kasia pisze:

          Witam i dziękuję za odpowiedź, która… niczego nie wyjaśniła. Z jednej strony Pan Paweł pisze, że zdecydowanie powinien być dwukropek, z drugiej strony Pan Tomasz, że – nie.
          Czy w przytoczonym zdaniu nie ma wyrazu ogólnego? Przecież występuje wyraz „miast”.
          Pozdrawiam

          • Tomasz Marek pisze:

            Protestuję – ja podaję w wątpliwość jedynie dwukropek jako OBOWIĄZUJĄCY.
            Wg mnie kluczowe jest słowo „poprzedzone”. Wyraz ogólny „miasto” jest, ale nie poprzedza bezpośrednio wyliczenia. Sprawa – przyznaję – jest dyskusyjna. Jedno wydaje się pewne – dwukropek nie będzie błędem.

  68. Ola pisze:

    Witam,

    mam problematyczne zdanie. Spotkałam się z różnymi „pomocami” dotyczącymi przecinków w poniższym zdaniu. Będę wdzięczna za pomoc z omówieniem.

    „Niezależnie od tego czy posiadasz sieć restauracji czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.

    • Tomasz Marek pisze:

      Przed każdym w/w „czy” przecinek.
      Mamy zdanie nadrzędne z podrzędnym wtrąceniem (wprowadzonym partykułą „czy”) w postaci dwóch zdań (zdania i elipsy) współrzędnie złożonych, połączonych spójnikiem.
      Myślę, że artykuł „Przecinek przed czy” z tego bloga (opublikowany 2011-04-05) dostarczy wszelkich niezbędnych wyjaśnień.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Takie zdania są jednak zawsze dwuznaczne i są kwestią interpretacji.

        „Niezależnie od tego, czy posiadasz sieć restauracji, czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.
        „Niezależnie od tego, czy posiadasz sieć restauracji czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.

        Optowałbym za pierwszą wersją, bo jest bezpieczniejsza, ale nie wykluczałbym drugiej. Wszystko zależy od tego, czy to pierwsze czy zinterpretujemy jako paralelne z tym drugim, czy też nie (o, tutaj mamy analogiczną sytuację) – a więc o to, czy będziemy tutaj mieli do czynienia z wielospójnikowością, czy też nie.

        • Tomasz Marek pisze:

          Prof. Bańko radzi podobnie jak p. Pomianek:
          „Ponieważ rozstrzygnięcie, czy mamy do czynienia z partykułą, czy ze spójnikiem (sic!), bywa trudne, a czasem niemożliwe, w sytuacjach wątpliwych radzę poprzedzać przecinkiem powtórzone czy, czyli przyjmować interpretację partykułową jako domyślną”.
          W innej poradzie podane przeze mnie uzasadnienie przecinka elipsą prof. Bańko uznaje za przekomplikowane i do niego zniechęca.

  69. Kamil pisze:

    Witam serdecznie od jakiegoś czasu zacząłem się zastanawiać dlaczego niektórzy mówią a właściwie wiele osób pytają innych jak się nazywają?
    Tylko ja odnoszę wrażenie że nazywają się rzeczy, można im nadać nazwę
    a ludzie mają imię/imiona chętnie dowiem się jak jest poprawnie.
    Z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      W Polsce, jak we wszystkich znanych mi krajach, nazwisko oznacza nazwę (nazwisko = wielka/ważna nazwa, jak kolisko = duże koło) rodu i jest dziedziczone po rodzicu, zwykle po ojcu. Indywidualne nazwanie (imię) nadawane jest przez rodziców w celu odróżniania w zwrotach i wypowiedziach jednego członka rodu od drugiego.

  70. Mariusz pisze:

    Dzień dobry, czy rzeczownik „forum” (= „ogół, grupa, itp.”) wymaga dopełnienia? Czyli, czy można mówić „Powiem to na forum” czy „Powiem to na forum klasy”? „klasa” tu oczywiście jest tylko przykładem. I czy to dopłęnienie może być nieosobowe np „zebranie”, „wywiadówka”, itp…? Z góry dziękuję, Mariusz

    • Tomasz Marek pisze:

      Na mój rozum myśli pan nie o dopełnieniu a o przydawce. To przydawka określa rzeczownik i odpowiada na pytania: jaki? jaka? jakie? który? która? które? czyj? czyja? czyje? ile? ilu? czego? z czego?
      Rzeczownik „forum”, jak każdy inny, wymaga dookreślenia wtedy, gdy jego znaczenie jest niejasne. Jeśli wiadomo z kontekstu wypowiedzi bądź z okoliczności jej towarzyszących, o jakie forum chodzi, precyzować nie trzeba.
      Słysząc zdanie „Leon jest pierwszy w swojej klasie”, tylko z kontekstu możemy wiedzieć, czy mowa jest o klasie pojazdów, a „Leon” to samochód, czy o klasie szkolnej, a „Leon” to chłopiec. Jeśli kontekstu brak, wypowiedź domaga się wyjaśnienia. Może ono przybrać formę: „Leon jest pierwszy w klasie samochodów kompaktowych”.
      Użycie wskazanych przez Pana rzeczowników „zebranie” i „wywiadówka” jako przydawek dookreślających rzeczownik „forum” nie znajduje potwierdzenia stosowalności w Korpusie PWN i wydaje się niewłaściwe.

    • Tomasz Marek pisze:

      SJP PWN podaje następujące znaczenia rzeczownika „forum”:
      1. «miejsce publicznych wystąpień»
      2. «spotkanie poświęcone omawianiu spraw z określonej dziedziny; też: grupa ludzi biorących udział w takim spotkaniu»
      3. «internetowa forma grupy dyskusyjnej, służąca do wymiany informacji i poglądów przy użyciu przeglądarki internetowej»
      4. «stowarzyszenie skupiające organizacje, państwa lub osoby na zasadzie dużej autonomii organizacyjnej i odrębności poglądów»
      5. «plac w miastach starożytnego Rzymu, na którym odbywały się zebrania ludowe, targi, sądy»
      6. «w dawnej Polsce: sąd właściwy dla rozstrzygania danej sprawy»
      W podanych przez Pana zastosowaniach rzeczownik „forum” ma znaczenie miejsca, w którym wypowiedź wybrzmiewa.

  71. kasia pisze:

    Mam dylemat:

    jak forma jest poprawna w przykładowym zdaniu:

    jan wraz z kolegą piszą egzamin.
    jan wraz z kolegą pisze egzamin.

    • Tomasz Marek pisze:

      Proszę przestudiować temat „Orzeczenie proste” na tym blogu wraz z dyskusją. Pytanie Pani dotyczy szerokiego tematu podmiotu szeregowego.
      Za Poradą prof. Bańko:
      Wszystko zależy od tego, jak ważny jest dla autora tekstu Jan w porównaniu z jego kolegą. Jeśli jest ważniejszy od niego i ma być wyeksponowany w zdaniu, to należy użyć orzeczenia w liczbie pojedynczej: „Jan wraz z kolegą pisze egzamin”. Jeśli natomiast kolega Jana jest nie mniej ważny od niego, to orzeczenie powinno mieć formę liczby mnogiej: „Jan wraz z kolegą piszą…”. U Brzechwy w jednym z wierszy czytamy: „Konik polny z bożą krówką poszli raz ku Kalatówkom”, skąd od razu widać, że intencją autora było potraktować konika i bożą krówkę na równi.

      Sposób uzgodnienia podmiotu i orzeczenia w zdaniach z tzw. podmiotem szeregowym to jedno z bardziej złożonych zagadnień polskiej składni. Wybór liczby, rodzaju i osoby orzeczenia zależy od różnych czynników, m.in. pozycji podmiotu w stosunku do orzeczenia, spójnika łączącego człony podmiotu, a także znaczenia tych członów.

  72. Klops pisze:

    Szanowny Panie Pawle,
    Chciałbym zadać pytanie odnośnie nazewnictwa trzech elementów pokoju:
    1. Jak nazywamy odcinek, który znajduje się na styku dwóch ścian?
    2. Jak nazywamy odcinek, który znajduje się na styku ściany z sufitem?
    3. Jak nazywamy miejsce, w którym zbiegają się dwie ściany i sufit?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie Klops,
      to niestety nie jest pytanie stricte językowe, tylko raczej pytanie do specjalistów od… no właśnie od czego? Może do budowlańców po prostu. A może Pan Tomasz Marek jest specjalistą i w tej branży?

      • Tomasz Marek pisze:

        Dziękuję za opinię „specjalisty od wszystkiego”. Tak nie jest. Obracam się jednak wśród różnych inżynierów i wykonawców i żadnych żargonowych (tym bardziej specjalistycznych) nazw na te elementy nie słyszałem. Gdybym miał sam je określać, użyłbym języka geometrii. I tak:
        ad.1. krawędź narożna, krawędź narożnikowa, narożnik (jeśli wiadomo, że nie chodzi o podłogę czy sufit)
        ad. 2. krawędź ścienno-sufitowa, styk ściany z sufitem (to przeważa w internecie)
        ad. 3. narożnik (sufitu, jeśli to uściślenie jest potrzebne)

        • Paweł Pomianek pisze:

          „Specjalista od wszystkiego” brzmi lekceważąco 😉 Pana określiłbym po prostu humanistą w starym stylu (zresztą już to chyba kiedyś nawet omówiliśmy) – Pan się zna na wielu rzeczach dogłębnie, a nie po łebkach.
          Kolejny raz dziękuję za pomoc.

      • Tomasz Marek pisze:

        Suplement.
        Zawsze też możemy posłużyć się stronami: krawędź górna (danej lub „tej” ściany), dolna, lewa, prawa. Przy dużych budowlach używam czasem stron świata, np: ściana północna, narożnik południowo-wschodni.

  73. Łukasz pisze:

    Dzień dobry,

    Mam dylemat, jaka forma jest poprawna? „Trener sportu” czy „Trener sportowy” czy jeszcze inny zwrot?

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Coach 😉

      • Łukasz pisze:

        Dziękuję. A czy „trener sportu” jest niepoprawnie? Czy po prostu się nie używa?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Powiem Panu szczerze, że właśnie tak się zastanawiam. Próbuję to wziąć na logikę i… hmm… wydaje mi się, że byłoby do obronienia, ale mówi się jednak trener sportowy lub po prostu trener. Może trzeba by głębiej prześledzić Korpus językowy PWN?

          • Tomasz Marek pisze:

            Na MOJĄ logikę wyrażenie „trener sportu” jest nie do obrony. W ostateczności znaczyłoby, że sport jest podmiotem trenowanym. Ew. kontrprzykład z „nauczycielem matematyki” mnie nie przekonuje – tu ukłony dla p. Agatki z IVa, która zdobywa sobie moje uznanie. Właśnie jej przykłady z innymi trenerami utwierdziły mnie w tym przekonaniu. W Korpusie brak połączenia „trener” ze „sport”.
            „Nauczyciel matematyki” to odpowiednik „trenera koszykówki”, trener sportowy to byłby odpowiednik „nauczyciela szkolnego”, a „trener sportu” musiałby być odpowiednikiem „nauczyciela szkoły”.

            • Paweł Pomianek pisze:

              tu ukłony dla p. Agatki z IVa, która zdobywa sobie moje uznanie.

              No widzi Pan, widzi. Bo to kolejny ciekawy dyskutant do naszego grona, które tym samym się poszerza. Jak już wspomniałem w jednym z komentarzy, krótko po starcie blogu p. Agatka była pierwszą osobą spoza redakcji (wtedy było nas kilkoro) bardzo kompetentnie komentującą (o ile dobrze pamiętam, to mnie parę razy wyprostowała). Stąd bardzo ucieszył mnie ten come back po latach 🙂

        • Agatka z IVa pisze:

          Jeżeli Pan Paweł Pomianek pozwoli, to dodam coś od siebie (nie jako ktoś oficjalnie związany ze stroną, ale jako czytelniczka zainteresowana tematyką językowej poprawności i nieco z nią obeznana). Moim zdaniem w języku polskim słowo trener jest nierozłącznie związane z działalnością sportową, czyli mówiąc trener, ma się na myśli kogoś, kogo Pan określa trenerem sportowym. To inni – coraz modniejsi – trenerzy muszą się odróżnić od tych „bezprzymiotnikowych”, tzn. sportowych, przez dodanie jakiegoś określenia do słowa trener, np. osobisty (personalny – to to samo), może jeszcze jakiś inny… Wyobrażam sobie sytuację, kiedy konieczne byłoby powiedzenie o kimś „trener sportowy”. Byłoby to np. na zjeździe trenerów osobistych, a ten „sportowy” znalazłby się tam przypadkiem albo był np. gościem honorowym… Jednak nawet w tym przypadku lepiej byłoby o nim powiedzieć trener skoku w dal czy trener bokserski.

  74. Anna pisze:

    Dobry wieczór,
    mam pytanie, czy poprawny jest zwrot „budujemy kontakty z zagranicą”, uważam, że powinno być: nawiązujemy kontakty. Będę wdzięczna za rozwianie wątpliwości.

    • Tomasz Marek pisze:

      Frazeologizm „budować kontakty” jest nieznany i konstrukcyjnie nieprawidłowy. Popularny i prawidłowy jest frazeologizm „budować sieć kontaktów”, gdyż „sieć”, jako rzecz wielką, można budować, w odróżnieniu od drobnego „kontaktu”.
      Frazeologizm „nawiązywać kontakty” ma inne znaczenie, niż „budować sieć kontaktów”. „Nawiązywanie” jest ulotne i kończy się w momencie nawiązania, a budowanie jest czynnością tworzącą coś (tu: sieć) trwałego.

  75. Andrzej pisze:

    Witam czy zdanie: „Opisując zagadnienie odpadów należy również powiedzieć o środowisku, na które odpady oddziałują.” jest napisane poprawnie jeśli chodzi o bezosobową formę?

  76. Jacobsen pisze:

    Witam

    Mam pytanie odnośnie wyrażenia pewnej rzeczy z przeszłości jeżeli nie ma pewności że miała ona miejsce.

    Przykład : Marcin miał lecieć samolotem i miała rozmawiać z nim pewna nieznajoma.

    Co to jest za forma ?

    Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    • Tomasz Marek pisze:

      Przeglądając bloga zauważam brak odpowiedzi, stąd, poniewczasie, ten wpis.
      „Mieć lecieć”, „mieć rozmawiać” to orzeczenia złożone werbalne z czasownikiem modalnym „mieć” (za Jagodzińskim).

  77. Michał pisze:

    Dzień dobry! Czy w zdaniu „Nie wiem, jaka jest jakość” należy postawić przecinek przed słowem „jaka”?

  78. Dorota Kałowska pisze:

    Dobry wieczór,
    bardzo proszę o odpowiedź na poniższe pytanie:
    Zapisując nazwę godła Polski ‚Orzeł Biały’ piszemy z dużych liter. A jak poprawnie zapisać zdanie?: Godło Polski przedstawia białego orła na czerwonym tle. Tu też z dużych liter cz w związku z tym, że zdanie opisuje elementy występujące w godle oraz to, że przymiotnik znajduje się przed rzeczownikiem ‚biały orzeł’ może być z małych liter?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam,

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takim zdaniu białego orła należy napisać małymi literami.

    • Tomasz Marek pisze:

      Taka ciekawostka: wyrażenie „z małej litery” jest przez polonistów tępione jako rusycyzm, w przeciwieństwie do „od małej litery”, które RJP dopuszcza.

  79. Wiktor pisze:

    Witam,
    Mam tak naprawdę dwa pytania:

    1. Czy forma użycia czasownika w czasie teraźniejszym w sytuacji kiedy coś dzieje się w przeszłości jest dopuszczalna? Przykładowo często przeczytać można nagłówek w prasie w stylu: „Samolot wypada z pasa startowego” – wiadomo, że nie wypada bo już wypadł, ale czy coś uzasadnia taką formę?
    2. Czy błąd mowy, polegający na połączeniu dwóch słów w jedno (kiedy oba umożliwiają określenie czegoś) ma jakąś swoją nazwę? Chodzi mi o sytuację, kiedy odpowiadając komuś myślimy czy powiedzieć „na przykład” czy też „przykładowo” i wychodzi nam „naprzykładowo”, albo (z życia) chcąc powiedzieć o „Biegu trzech Kopców”, a myśląc o biegu „W pogoni za żubrem”, powiedziałem o „Biegu trzech żubrów”…

    Dziękuję z góry.

    • Paweł Pomianek pisze:

      1. Tak, taka forma jest dopuszczalna i najczęściej realizuje ekspresywną funkcję języka – ożywia mowę lub tekst.

      2. Taki błąd nazywamy kontaminacją. Błędów tego typu popełnia się niemało.

      • Wiktor pisze:

        Dziękuję za odpowiedzi. Sam również wcześniej doszukałem się opisu „kontaminacji”, ale sądziłem, że przypadek taki jak opisany przeze mnie nie należy do tejże grupy. Dzięki raz jeszcze!

  80. Marian K. pisze:

    Witam,
    Chciałbym zapytać czy forma „poszukać kogoś/coś” jest prawidłowa. Czy prawidłowym sformułowaniem będzie np. „Nie mogłem jej poszukać”. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Z przykładu wynika, że chodziło Panu o formę poszukać kogoś/czegoś. Jeśli tak, w porządku. Forma z biernikiem nie będzie prawidłowa.

  81. połamanewyrazy# pisze:

    Od wyrazu „telefon”: czy forma użycia zdrobnienia „telefonek” w stosunku do „telefonik” też jest poprawna?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W stosunku do zdrobnień nie stosowałbym ścisłego kryterium poprawnościowego. To bardziej kwestia jakiegoś wyczucia, mody, tego, co konkretnie w danym momencie chcemy wyrazić; czasem może być ono charakterystyczne dla danego środowiska. Mnie ten telefonek nie pasuje, ale jako imię bohatera filmu rysunkowego mógłby się sprawdzić.

  82. Angelika pisze:

    Szanowny Panie,
    bardzo proszę o informację, czy interpunkcja w poniższym fragmencie jest poprawna? Zastanawia mnie głównie przecinek między „ale” a „gdy” (nie wiem, czy na początku zdania działa zasada cofania przecinka?) oraz między „dlatego że” a imiesłowem „mówiąc”.
    „Gdy się jest w gronie znajomych, dyskusja oczywiście musi mieć zupełną wolność. Ale, gdy się z kimś rozmawia w miejscu publicznym, w tramwaju, w muzeum, w foyer teatru, w kinematografie – wówczas człowiek dobrze wychowany nigdy nie wygłasza zdań ostrych głośno, dlatego że mówiąc na cały głos, a w dodatku zdanie bardzo indywidualne, zadaje gwałt obcym ludziom, zmuszając ich do wysłuchania cudzej rozmowy wbrew ich woli, a nieraz słuchania opinii, które się tamtym wydać mogą bredniami”.

    Dziękuję za pomoc.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zapewne (sądząc po stylistyce) ten tekst też pochodzi sprzed wojny. Jakie reguły obowiązywały przed wojną, nie wiem. Cała poniższa notka dotyczy współczesności.
      W sprawie przecinków tylko jedno zastrzeżenie – między „Ale” a „gdy” dziś nie stawia się przecinka; cofa się go przed „ale”.
      Uwag stylistycznych mam więcej. Widać z nich, jak różni się nasz język od tego, który stosowali pradziadowie.
      Użyte w pierwszym zdaniu wyrażenie „dyskusja musi mieć wolność” jest niestosowane. Zastąpiłbym je przez „może charakteryzować się wolnością”, lub „nie podlega ograniczeniom”.
      Zdanie drugie („Ale gdy…”) połączyłbym z pierwszym: „… wolnością, ale gdy…”. Dla rozdzielenia ich (jak w tym tekście) brak uzasadnienia.
      Wygląda na to, że „w foyer” podpada pod regułę, że „We piszemy regularnie przed wyrazami, które zaczynają się od spółgłoski [w] lub [f], a potem mają jeszcze jedną spółgłoskę”, bo „foyer” czytamy „fłajè”.
      Słowo „wówczas” jest nadobowiązkowe i usunąłbym je.
      Konstrukcja „Gdy się rozmawia… człowiek…” powinna zostać poprawiona, np. na: „Podczas rozmowy… człowiek”, lub „Gdy rozmowa toczy się…, to człowiek… nie powinien wygłaszać”.
      Zdanie podrzędne „a w dodatku…” wymaga powtórzenia orzeczenia: „a w dodatku wygłaszając zdanie…”.
      Orzeczenie następnego zdania wzbogaciłbym o rys bezosobowy („zadaje się gwałt…”), bo nawiązując (jak w zamyśle przedwojennego autora) do owego człowieka „dobrze wychowanego”, należałoby użyć trybu warunkowego: „zadawałby gwałt”.
      W kolejnym zdaniu powtórzyłbym przyimek „do”: „… nieraz do słuchania…”.
      Ostatnie zdanie składnią też zdradza stuletnie pochodzenie – dziś zaimek zwrotny „się” sytuujemy bliżej czasownika: „się wydać” lub „wydać się”; ew. „wydać mogą się”.
      Oczywiście we współczesnym tekście „kinematograf” może być użyty tylko jako stylizacja.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Gdyby jednak zająć się wyłącznie interpunkcją, abstrahując od uwag na temat stylu, to należałoby skasować jedynie przecinek po Ale.

  83. Seweryn pisze:

    Na pytanie „Jakiego koloru jest sukienka?” jak bym chciał odpowiedzieć jednym słowem to muszę powiedzieć „Niebieskiego” czy też mogę powiedzieć „Niebieska”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chciałby Pan odpowiedzieć poprawnie i ściśle na pytanie, to należałoby powiedzieć Niebieskiego. Ale w zwykłym codziennym kontakcie chodzi przede wszystkim o komunikatywność. I nie widziałbym problemu z odpowiedzią Niebieska (w domyśle Ona jest niebieska).

      • Seweryn pisze:

        Dzięki wielkie.
        Miałem problem z pytaniem sprawdzającym przy rejestracji na forum „jakiego koloru jest niebo”, które ma służyć, żeby ograniczyć rejestrację przez roboty. Niestety rejestrację przez cudzoziemców też skutecznie hamuje jak widać, bo natrętnie próbowałem wpisać „niebieskie” 🙂

  84. Tomasz Marek pisze:

    Mam wątpliwości co do pisowni „zagranicy” w następującym zdaniu:
    „Sprzedawcy w Polsce i [za granicą/w zagranicy/zagranicy/zagranicą] oferują ten model…”
    Użycie „za granicą” sugeruje (moim zdaniem), że gdzieś blisko, a dalej (Madryt, Chicago) już nie. Alternatywą byłoby „za granicami”, ale to ma podobny wydźwięk. Z kolei „w zagranicy” razi mnie zbyt natarczywym akcentowanym użyciem rzeczownikowym „zagranica”. A czy można (trzeci wariant) użyć domniemanego „w zagranicy”? Wersja „zagranicą” w tym kontekście (bez osobnego przyimka) też budzi wątpliwości; „w zagranicą” jest – jak sądzę – błędne. Co wybrać?
    Jeśli unik, to jaki Pana zdaniem jest najdokładniejszy co do znaczenia?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ja bym poszedł po linii najmniejszego oporu i napisałbym Sprzedawcy w Polsce i zagranicą. Przyznam, że dla mnie ten podział za granicą i zagranicą jest nieco mniej ścisły, niż to się podaje w opracowaniach językoznawczych. Ewentualnie, żeby nikogo nie razić, przeformułowałbym zdanie: Sprzedawcy zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach lub jakoś podobnie.

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm… M: zagranica, D: zagranicy… N: zagranicą, Ms: zagranicy… Czy w Pańskiej propozycji nie miesza się przyimka „za” z rzeczownikiem „granica” (N: „granicą”), PISZĄC TE DWA WYRAZY RAZEM? Takie (rzeczownikowe) podejście wymaga chyba przyimka, a przyimek pisze się rozdzielnie? Czyli „w zagranicy”? Korpus SJP jest po Pańskiej stronie, ale już poradnia nie bardzo.
        Za propozycję obejścia dziękuję.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Zgadzam się, miesza się :-). Mimo wszystko szedłbym tutaj za uzusem. To rozwiązanie wydaje mi się po prostu najprostsze i najbardziej praktyczne.

  85. Angelika pisze:

    Dzień dobry,
    dziękuję za poprzednią odpowiedź.
    Tym razem chciałabym zapytać, czy w poniższym zdaniu działa zasada cofania przecinka między „jednak” a „gdy”?
    W wypadkach jednak(,) gdy służącej nie ma, a drzwi zabezpieczone są najróżniejszymi kunsztownymi zamkami, nie pozostaje pani domu nic innego, jak gościa swego osobiście wyprowadzić.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie widzę podstaw do pominięcia tego przecinka. Zdanie nadrzędne to W wypadkach jednak (…) nie pozostaje pani domu nic innego. Przynajmniej tak to interpretuję. gdy służącej nie ma rozpoczyna wtrącenie.

  86. Angelika pisze:

    Szanowny Panie,
    czy poprawna jest konstrukcja „w różnych okazjach”? Czy nie jest to czasem połączenie zwrotów „przy różnych okazjach” i „w różnych sytuacjach”?
    Chodzi mi o konkretne zdanie: „Stroju wizytowego mężczyźni używają w różnych okazjach, w których należy wystąpić oficjalniej, więc np. przedstawiając się osobie urzędowej, udając się na pogrzeb, na ślub przedpołudniowy, na dancing popołudniowy, na skromniejszy wieczorek, do teatru, na wszelkie wizyty oficjalne itd.”
    Dodam, że tekst pochodzi z 1934 roku.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,

      jeśli to tekst z 1934 r., a jest to informacja kluczowa, to nie umiem powiedzieć, czy akurat wtedy było to poprawne. Na specjalistę od historii języka nigdy się nie kreowałem ;-). Jeśli zaś chodzi o interpretację współczesną, to na pewno w różnych okazjach należałoby zinterpretować tak, jak Pani to zrobiła, i poprawić. No chyba że jest to rzeczywiście archaizm, ale wtedy trzeba by konsultować z autorem, czy jego celem było użycie konstrukcji archaicznej, np. do stylizacji.

  87. Proszę o szybką odpowiedź Agats pisze:

    Jeśli jest zdanie i obrzmi one tak nikt nie przeczytał lektury to w skład orzeczenia wchodzi cząstka nie?

  88. Agnieszka pisze:

    Szanowni Państwo,

    jak odróżnić pytanie retoryczne od pozornego pytania rozpoczynającego się połączeniem wyrazów o charakterze frazeologizmu?
    Jak poddaje “Wielki słownik ortograficzny” (90.A.2. UWAGA 1), w zdaniach typu Kto wie co by się wtedy z nim stało. (= Nikt nie wie, co by się wtedy z nim stało) – w przeciwieństwie do zdań typu – Kto wie, co by się wtedy z nim stało? (= Który z was wie, co by się wtedy z nim stało?) nie stawiamy na końcu pytajnika. Zgodnie z zasadami opisywanymi w wydawnictwach poprawnościowych w daniach typu Któż mi wtedy otworzy?, Kto to widział, żeby tak się zachowywać? znak zapytania powinien wystąpić, chociaż ich wydźwięk jest taki sam jak wydźwięk cytowanego zdania z utartym zwrotem językowym na początku (mam tu bowiem na myśli następujący sens powyższych zdań: Nikt mi wtedy nie otworzy i Nikt nie widział, żeby się tak zachowywać). Czy jest tu jakaś zasada, która pomogłaby piszącemu podjąć decyzję, czy postawić pytajnik, czy nie? A może pomijamy go tylko, gdy początkowe wyrażenie jest strukturalnie identyczne jak frazeologizm, a w innych przypadkach stawiamy pytajnik? Czy w zdaniu Kto wie, może zwariowała (?) [ i jego odwróconej wersji – Może zwariowała, kto wie?] powinien pojawić się pytajnik (może wprowadza zdanie pytające, ale równocześnie jest tu przywołane już kto wie – będące skróconą wersją utartego wyrażenia kto wie co ). Moje ostatnie pytanie dotyczy stawiania pytajnika po spójniku rozłącznym albo w zdaniach: Generał spał (albo udawał, że spał?) Była to komedia, albo dramat może?
    Czy jeśli intencją nadawcy jest podanie informacji w wątpliwość (albo udawał, że spał?), dopuszczalne jest w ogóle postawienie pytajnika po zdaniu wprowadzonym przez spójnik rozłączny albo?

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    Z wyrazami szacunku
    Agnieszka

    • Tomasz Marek pisze:

      Reguła 90.A.2 dotyczy przecinków a dołączona UWAGA 1 każe nie stawiać przecinka w ustalonych frazeologizmach (najczęściej) wprowadzanych przez wymieniany tam spójnik. Przykłady tam cytowane rozróżniają pytanie (wtedy zdanie jest zakończone pytajnikiem) od stwierdzenia (brak pytajnika), co ma wpływ na obecność przecinka. Wnioskuję, że zamysł autora tej UWAGI był taki: autor decyduje, czy to stwierdzenie (skutek: brak pytajnika i przecinka), czy pytanie (skutek: pytajnik i przecinek), czy inne zdanie (skutek: pytajnik lub wykrzyknik).
      Reguła ta nie mówi o pytaniach retorycznych, które z reguły kończą się znakiem zapytania.
      W Pani dylematach zdanie „Któż mi wtedy otworzy?” nie spełnia wymogu „ustalonego frazeologizmu”, więc znak zapytania jest potrzebny ze względu na ewidentnie pytającą konstrukcję zdania, a o przecinku mowy nie ma, bo gdzie miałby być?
      Zdanie „Kto to widział, żeby tak się zachowywać?” (lub powszechniejsze: „Kto to widział tak się zachowywać.”) może być stwierdzeniem (zwłaszcza w wersji z nawiasu) lub pytaniem i wtedy zarówno przecinek jak i pytajnik. UWAGA: Zdanie to (obie wersje) może też wyrażać zdziwienie lub oburzenie i wtedy będzie pytajnik i (lub) wykrzyknik bez przecinka.
      Zdanie „Kto wie, może zwariowała?” zawiera wprawdzie frazeologizm „kto wie”, ale brakuje w nim spójnika, co wg mnie wymaga przecinka przy wprowadzeniu zdania podrzędnego. Pytajnik zależy od intencji autora (czy to stwierdzenie, czy zdziwienie, oburzenie, pytanie). Bez koniecznego przecinka byłoby zdanie podobne: „Kto wie czy zwariowała.” – jeśli w zamyśle autora ma to być stwierdzenie, to i bez pytajnika.
      W SJP PWN nie widzę zakazu stosowania pytajnika po czymkolwiek. Pytajniki (oprócz pytania) mogą wyrażać niepewność, zdziwienie, ironię, oburzenie, prośbę, łagodny nakaz. Poprawne odczytywanie zdań zakończonych pytajnikiem wymaga zrozumienia ich treści. I odwrotnie – zamiar autorski dotyczący wyrażenia treści warunkuje przestankowanie.
      Ze względu na złożoną materię językową proszę p. Pomianka o własny komentarz.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeszcze garść uwag o dwóch ostatnich zdaniach.
      Wg mojej nieortotoksyjnej (bo XIX-wiecznej) i zwalczanej przez p. Pomianka teorii interpunkcja jest instrukcja dla lektora i dotyczy intonacji przy czytaniu. I tak wtrącenie w nawiasie czytamy nieco ciszej, a pytajnik decyduje o melodii zdania i akcencie zdaniowym (zdanie pytające kończy się podniesieniem tonu). Jeśli autor zdania „Generał spał (albo udawał, że spał?).” chce wyrazić wątpliwość (przez podniesienie intonacyjne ostatniego wyrazu), musi postawić za nim znak zapytania. Wątpliwość dotyczy wtedy (w połączeniu z „czytaną” za pomocą ściszenia głosu kwestią w nawiasie) tylko zdania w nawiasie. Gdyby wątpliwość miała dotyczyć całości, nawias należałoby usunąć. PS Proszę zauważyć, że użycie czasu przeszłego „spał” dotyczy narracji zaprzeszłej, tzn. że w chwili, w której narracja się toczy, generał już nie śpi. Inaczej byłoby ze zdaniem „Generał spał (albo udawał, że śpi?).”, gdzie narracja jest prowadzona wprawdzie w czasie przeszłym, ale w TYM SAMYM czasie, w którym generał śpi lub sen udaje.
      Zdanie „Była to komedia albo dramat może?” (bez przecinka przed albo; jeśli autor chce, by lektor głos zawiesił, aby oddać namysł, powinien użyć myślnika lub wielokropka) odczytuję jako „Czy była to komedia albo dramat?”, „Co to właściwie było?”, „Byłażby to komedia albo dramat?”. „Może” wyraża wątpliwość w stosunku do całej alternatywy. Znak zapytania sygnalizuje wątpliwości, kpinę lub pytanie (retoryczne) dotyczące całości zdania, bo całość będzie przeczytana (przez lektora) na jednym poziomie głośności z akcentem na „może”. Jeśli wątpliwość miałaby dotyczyć kwestii „czy to komedia, czy dramat?”, to autor może to oddać przez wzięcie drugiego członu w nawias lub stosując wielokropek: „Była to komedia… albo dramat może?”. Wielokropek oddaje najdłuższą pauzę i zawiesza głos lektora po nieakcentowanym słowie poprzedzającym. Taka konstrukcja oddaje albo fakt, że możliwość „to był dramat” nasunęła się dopiero w chwili pisania (wypowiadania zdania, czytania) i tu „instrukcję dla lektora” ujednoznaczniłbym wykrzyknikiem zamiast lub obok pytajnika (zdziwienie własnym „odkryciem”), albo że dramat jest wprawdzie możliwy, ale mało prawdopodobny.

      • Agnieszka pisze:

        Szanowny Panie,

        bardzo dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź.
        Pierwszy raz korzystam z Państwa porad i jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. W przeciwieństwie do wielu podobnych poradni odpisują Państwo w zawrotnym tempie, a Państwa odpowiedź jest szczegółowa i nie składa się z trzech zdań na krzyż.
        Jeszcze raz najmocniej dziękuję.
        Z wyrazami szacunku
        Agnieszka

        • Paweł Pomianek pisze:

          Szanowna Pani,

          z tym tempem to niech Pani nas aż tak nie wychwala, bo oboje wiemy, że dwa dni wcześniej wysłała Pani swoje pytanie mailem i jeszcze nie zdążyłem się zabrać za odpowiadanie. Na szczęście na stronie mam ogromne wsparcie ze strony Pana Tomasza – najbardziej kompetentnego językowego pasjonata, jakiego znam.

          Dziękuję więc w tym miejscu zarówno Pani za dobre słowo o serwisie, jak i Panu Tomaszowi, że popracował, by Pani to dobre słowo u nas zostawiła. No i zapraszamy częściej :-).

  89. Marina pisze:

    Dzien dobry. Prosze o pomoc. Jak prawidlowo trzeba napisac – stworzone, zeby pracowac czy zrobione, zeby pracowac? Dziekuje serdecznie!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Potrzebny jest szerszy kontekst.

      • Marina pisze:

        To jest logo jednej z firm.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Logo ma przede wszystkim brzmieć. Stworzone brzmi bardziej górnolotnie, więc pewnie jest lepsze. Ale to nie jest problem językowy.

          • Tomasz Marek pisze:

            Co do twierdzenia „to nie jest problem językowy” pozwolę obie wyrazić votum separatum. Wg mnie jak najbardziej jest to kwestia stylistyki. Co do górnolotności „stworzone” versus „zrobione” – pełna zgoda. Stworzenie jest aktem Boskim, a zrobienie cuchnie trudem, potem i czarną robotą. Wiem, każda reklama woli aluzję do Boskiego aktu czynić, okiem opatrzności mrugać, ale czasem na pośmiewisko to jej wychodzi. Temat ten jest wart pracy doktorskiej. Natomiast oba zestawienia „stworzone żeby pracować” versus „zrobione żeby pracować” są równie nieudane.
            Pierwsze kojarzy się niesmacznie ze stworzeniem o statusie niewolnika. Skojarzenia takiego nie wywołałoby słowo „utworzone”, które wymaga jednak obiektu niematerialnego (i np. z produktem bankowym nie razi).
            Drugie ociera się o pleonazm. Gdyby miało dotyczyć produktów materialnych, trzeba by pomyśleć o jakimś synonimie słowa zrobione – może: „zbudowane”, „skonstruowane”… Bardziej ryzykancki copywriter mógłby pokusić się o użycie słowa „wyczarowane”.

            • Marina pisze:

              Dziekuje za odpowiedzi. Mam dylemat teraz jak trzeba napisac. Tu chodzi o firme, produkujaca wyroby z tworzyw sztucznych.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Ja się trzymam swojej opinii. Tzn., że zdecydowanie lepiej stworzone. I to jest raz. A po drugie, to tylko opinia, bo nie czuję się kompetentny do rozstrzygania dylematów twórców reklam. Najwyżej mogę powiedzieć, że przecinek jest potrzebny :-D.

              • Tomasz Marek pisze:

                do p. Pomianka w kwesti przecinka w logo. Na tej Pańskiej stronie rozstrzygaliśmy już dylemat związany z szeroko rozumianą niepoprawnością językową w logo. Efekt był taki: sloganów reklamowych i zwłaszcza haseł oraz logo związanych z grafiką reklamową poprawność językowa nie dotyczy. Jako przykładu użyłem tytułu miesięcznika „Uważam Rze”.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Tak, tak, powiedziałbym przynajmniej tyle, że tego typu grafiki rządzą się swoimi prawami.

            • Tomasz Marek pisze:

              Do p. Mariny. Nie śmiem wyręczać copywritera; ani kompetencji, ani kontraktu, za którym idą pieniądze. Ale czy nie uwięzła Pani w pułapce związanej z użyciem słowa „pracować”? Może to trzeba zmienić?

  90. Tomasz Marek pisze:

    Jaka forma czasownika jest właściwa w zdaniu: „Powiem ci, co ustalimy/ustaliliśmy”? Dodam, że chodzi o sens „powiem ci o ustaleniach, gdy zapadną”, a cała rozmowa toczy się wokół zbliżającej się narady, na której jedna z osób będzie nieobecna.
    „Powiem ci, co ustalimy” sugeruje, że relacja będzie zawierała jakąś prognozę przyszłych decyzji bądź wróżbę. Z drugiej strony „Powiem ci, co ustaliliśmy” mówi, że ustalenia już zapadły, a ja je wyjawię za chwilę lub kiedyś później.
    Co Pan radzi?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Przyznam, że nawet nie do końca wiem, czy zakwalifikować ten dylemat jako dotyczący poprawności językowej. To potoczne formy i obie wydają się funkcjonalne i zrozumiałe. A jeśli chodzi o ideał (pod względem logicznym) szukałbym czegoś jeszcze lepszego, np. Powiem ci, jak coś ustalimy lub raczej Przekażę ci nasze ustalenia.

      • Tomasz Marek pisze:

        Wersje „przekażę ci nasze ustalenia” jako wytyczne dla twojej pracy lub „poinformuję cię o naszych ustaleniach” gdy twoja reakcja nie będzie potrzebna, podobają mi się bardziej, niż „powiem ci, jak coś ustalimy”, bo tu można się zastanawiać, czy nie skończy się na komunikacie: „już ustaliliśmy”. Dziękuję.

  91. d. pisze:

    Dzień dobry,

    Mam pytanie, czy w odniesieniu do osoby można powiedzieć, że ktoś jest wizualny (w sensie bycia wzrokowcem)? „On jest wizualny” – brzmi niepoprawnie, ale może się mylę. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Hmm, gdyby tak wziąć definicję pewuenowskiego Słownika języka polskiego (tutaj), to może by się i dało tę definicję podstawić w miejsce tego słowa :-). Ale nie znam takiego użycia tego wyrazu. Może to w jakiś slangu branżowym psychologów czy pedagogów?

      • d. pisze:

        Właśnie osoba „pracująca słowem” w ten sposób określiła siebie – „jestem wizualna” i tak mi to zgrzytnęło 🙂 Dziękuję za odpowiedź 🙂

        • Tomasz Marek pisze:

          Czyli osoba werbalna mówi, że jest bardziej wizualna? 😉
          Gdybym usłyszał „jestem wizualna” nie skojarzyłbym tego z byciem wzrokowcem. Raczej z synonimami „fotogeniczna”, „dobrze wypadająca na wizji”. Nigdzie „wizja” nie występuje jako synonim wzroku, spojrzenia; o technikach pamięciowych nie mówiąc. Może ta pani „werbalna” posłużyła się nieudolnie angielską kalką – „visualizer” to ktoś (lub coś), kto (co) (sobie) coś wizualizuje, czyli wyobraża lub przekazuje albo zapamiętuje obrazy. Podobno to branżowe (psychiatria, za dwoma słownikami) tłumaczenie polskiego terminu „wzrokowiec”. Zgodnie z duchem języka polskiego, pani ta mogła utworzyć słowo „wizualista”, które mogłoby być kojarzone ze wzrokowcem, tak jak słowo „werbalista” (znane tylko z Doroszewskiego, ale już on uważał je za przestarzałe), które ma (miało?) dwa znaczenia: 1) ktoś, kto mówi dużo i beztreściwie; 2) zwolennik tłumaczenia dosłownego.
          W sumie ciekawe i zabawne. Może ta pani mówiła to żartem?

          • Paweł Pomianek pisze:

            Może ta pani mówiła to żartem?

            Albo przynajmniej z przymrużeniem oka. Tak się zastanawiam, czy nawet w odpowiednim kontekście takie określenie byłoby dla mnie zrozumiałe…

  92. Damian Baron pisze:

    Szanowny Panie,
    mam problem odnośnie do interpunkcji w zdaniu:
    „Robiła to wtedy, kiedy przychodziłam do niej z pytaniami: dlaczego mam się uczyć?, po co mi budowa komórek?, co mi to da w przyszłości?”.
    Czy wyrażenia te należy zapisać w cudzysłowie i czy powinny rozpoczynać się wielką literą?
    Z poważaniem
    Damian Baron

    • Paweł Pomianek pisze:

      Kwestia konwencji. Można by zapisywać w cudzysłowie, można by i wielką literą. Od biedy można by też skasować pytajniki i pisać po prostu po przecinku, a zamknąć kropką. Wtedy chodziłoby po prostu o podanie konkretnych pytań, ale nie w formie pytań, tylko w funkcji ich brzmienia. Ale rzeczywiście wersja z cudzysłowami z rozpoczynaniem każdego pytania wielką literą byłaby bodaj najbardziej przekonująca:

      Robiła to wtedy, kiedy przychodziłam do niej z pytaniami: „Dlaczego mam się uczyć?”, „Po co mi budowa komórek?”, „Co mi to da w przyszłości?”.

  93. Barbara pisze:

    Jak jest prawidlowo
    Mezczyzna lub para potrzebna czy mezczyzna lub para potrzebni

    • Tomasz Marek pisze:

      O formie orzeczenia przy podmiocie zbiorowym nawet prof. Bańko wypowiada się bardzo ostrożnie i odsyła do jedynej monografii na ten temat. Ciekaw jestem, jak p. Pomianek odpowie.
      PS Może jeszcze być rozpatrywana wersja „Mężczyzna lub para potrzebny”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, jak wspomniał p. Tomasz Marek, temat jest nieco skomplikowany. Dlatego tak odkładam tę odpowiedź i odkładam, ale też nie będzie Pani czekać w nieskończoność, więc odpowiem choćby krótko. Niestety podstawowy artykuł na naszej stronie obejmujący ten temat, a mianowicie tekst Orzeczenie proste niewiele nam w temacie wnosi.

      Państwo zauważyli, że są możliwe trzy rozwiązania, ja bym dodał jeszcze czwarte: żadne z tych zdań nie jest możliwe do zaakceptowania. I najprawdopodobniej większość językoznawców zaproponowałaby w tej sytuacji właśnie przerobienie tego zdania, np. na:
      Potrzeba nam mężczyzny lub pary

      Ja osobiście w takich sytuacjach widzę jeszcze dwa dobre rozwiązania. Zastosowanie liczby mnogiej (czyli wersja nr 2):
      Mężczyzna lub para potrzebni
      Jest to jednak o tyle nieszczęśliwe, że potrzebny jest tylko jeden mężczyzna :-).

      I wreszcie rozwiązanie trzecie, które stosuje się też przy przymiotnikach (chętnie poparłbym to źródłami, ale czas dziś mi nie pozwala – postaram się kiedyś ten wpis nieco rozwinąć i zrobić z niego osobny artykuł; terminu jednak nie jestem w stanie dziś określić), czyli przerzucić czasownik na początek i dostosować jego formę do pierwszego rzeczownika (też brzmi to wtedy w miarę naturalnie), czyli:
      Potrzebny mężczyzna lub para.

  94. pracownik pisze:

    Witam serdecznie.
    Proszę mi powiedzieć, które zdanie jest poprawne stylistycznie:
    (1)”Wiele kontrowersji wokół wynegocjowanego dwa lata temu, porozumieniu handlowym UE z Kanadą”.
    (2)”Wiele kontrowersji wokół wynegocjowanego dwa lata temu, porozumienia handlowego UE z Kanadą”.
    Na co dzień pracuję w firmie monitorującej media. Zdanie oznaczone jako (1) uznane jest za niestylistyczne i błędne.
    Dziękuję.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, bardzo słusznie zdanie pierwsze uznano za nieakceptowalne. Drugie z kolei powinno być uznane za błędne ze względu na dyskwalifikujący błąd interpunkcyjny (przecinek jest niepotrzebny).

      • Tomasz Marek pisze:

        A czy to jest zdanie?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Zależnie od tego, o czym mówimy i z jakiej definicji skorzystamy.

          • Tomasz Marek pisze:

            zdanie (za SJP PWN):
            „3. jęz. «zespół wyrazów powiązanych zależnościami gramatycznymi i zawierający orzeczenie»”
            Definicje 1. i 2. dotyczą potocznego określenia „wyrazić zdanie”, czyli opinię, myśl lub osąd.
            Definicja 4. dotyczy logiki.
            Definicja 5. dotyczy muzyki.
            Omawiane wypowiedzenia nie są z pewnością zdaniami logicznymi ani muzycznymi. Czyżby to wg Pana Pomianka były osądy lub myśli? Jeśli tak, to def. 3. (językowa) i 2. (osąd) są bez sensu, bowiem wszystko zawiera się w pierwszej.
            Wszystkie znane mi źródła podkreślają, że w języku polskim zdanie musi zawierać orzeczenie. Jeśli orzeczenie jest domyślne, mamy do czynienia co najwyżej z równoważnikiem zdania.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Mnie chodzi o ujęcie potoczne, używane na co dzień. Generalnie w redagowanej książce w relacjach z autorami zdaniem nazywam każdą całostkę oddzieloną kropką. Gdybym pisał komuś: proszę poprawić trzeci równoważnik zdania występujący po drugim zdaniu narażałbym się na śmieszność, a przede wszystkim na niezrozumienie. A po co komu język, gdy jest niekomunikatywny? Nazewnictwo równoważnik zdania sugeruje, że to coś pełni taką samą funkcję jak zdanie, czyż nie? Stwierdzenie pracownika i kwalifikację błędne zdanie jako określenie podanego wypowiedzenia uważam za zupełnie niekontrowersyjne.

              Swoją drogą, jeśli już przy równoważnikach zdania jesteśmy, to mnie z kolei uczono, że ten powinien zawierać imiesłów, podczas gdy w wypowiedzeniu, o które pyta pracownik, takowego nie znajduję.

              • Artur J. pisze:

                Pokrywającą się z tym definicję zdania znajdziemy na przykład w WSJP: „ciąg wyrazów, ułożonych w określonym porządku, zawierający pewną treść, w piśmie zaczynający się od wielkiej litery, a kończący się kropką lub wykrzyknikiem albo znakiem zapytania”.

                Definicja ze słownika PWN odpowiada dominującej w polskim językoznawstwie, ale oczywiście jest ich więcej. Autor hasła Zdanie w Encyklopedii językoznawstwa ogólnego doliczył się ich w literaturze językoznawczej ponad 200.

                A co do równoważnika zdania, oczywiście imiesłów powienien zawierać imiesłowowy równoważnik zdania, inne go nie zawierają. 🙂

              • Tomasz Marek pisze:

                To ja chyba nie pasuję do tej branży. 200 (różnych!?) definicji zdania! Zdecydowanie lepiej czuję się na gruncie nauki i techniki, gdzie definicje są jednoznaczne i prawdę można potwierdzić doświadczalnie, a nie cytując odpowiadającą w danym momencie dyskutantowi jedną z 200 definicji.
                A z tym równoważnikiem zdania to Pan popłynął… Choć może i znajdzie się odpowiednia definicja, gdzieś w jakimś SXXJXXP, na pewno!

              • Artur J. pisze:

                Ale który pan popłynął z równoważnikiem zdania?
                Może uściślę swoją wypowiedź: inne równoważniki zdania mogą zawierać imiesłowy, ale nie muszą, chodziło o konkretny rodzaj imiesłowu i konkretny rodzaj równoważnika zdania.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Myślę, że jednak chodziło o to, że ja popłynąłem. Pan wyprostował. Dziękuję.

                PS Widzę, że p. Marek zdążył mnie uprzedzić z wyjaśnieniem.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Biję się w tej kwestii w piersi. Skorzystałem z wiedzy na poziomie podstawówki bez sprawdzania definicji słownikowych i tak to się zwykle kończy. Zwłaszcza że akurat w mojej codziennej pracy tego typu akademicka 😉 wiedza bardzo rzadko się przydaje (zresztą akurat ta wiedza rzadko przydaje się i tutaj, na JD). Niemniej, na co już kiedyś zwracał uwagę p. Artur J., powinienem zawsze sprawdzać to, co piszę, i brać odpowiedzialność za poziom (parafrazuję), z czym się zgadzam. Tutaj popłynąłem i biję się w piersi, i bardzo przepraszam (także innych Czytelników) za napisanie, co mi ślina na język przyniesie. Nie znajduję dla siebie usprawiedliwienia, aczkolwiek pocieszenie czerpię z tego, że obaj Panowie mnie pilnują i zaraz poprawiają, za co bardzo dziękuję.

              • Tomasz Marek pisze:

                Do p. Artura J. Popłynął p. Pomianek oczywiście. Fakt – drabinka odpowiedzi się skończyła, ale mam zwyczaj w takim przypadku, tj. gdy kieruję wpis do kogoś ze szczebla równoległago, jak teraz, zaznaczać adresata wpisu w pierwszym wierszu. Skoro nie zaznaczam, proszę domniemywać, że odpowiadam zgodnie z drabinką.

    • Christoph pisze:

      Zgadzam się z Panem Tomaszem Markiem. Dopiero to jest zdaniem:
      Wiele kontrowersji wywołało wynegocjonowane dwa lata temu porozumienie handlowe UE z Kanadą.

  95. Eugeniusz Morawski pisze:

    Dzień dobry
    Mam pytanie odnośnie odmiany czasownika.
    Proszę o poprawność odmiany czasownika mleć / pleć .
    Z góry dziękuję za odpowiedź .

    • Tomasz Marek pisze:

      Ponieważ pyta Pan o odmianę nie podając osoby ani czasu, odpowiedź byłaby bardzo długa i bez tabel mało czytelna. Najprościej będzie, gdy wejdzie Pan w Wikisłownik i wpisze swój czasownik (np. „mleć”) w okno „szukaj słowa”. Można też posłużyć się internetową Gramatyką Jagodzińskiego (polecam ją jako najłatwiej dostępną spośród tych, które podają wzorce koniugacji i deklinacji), z tym że tam obsługa jest trudniejsza, za to skutek nieco bardziej wiarygodny. Choć i na Wikisłowniku się nie zawiodłem; w kontrowersyjnych przypadkach daje odnośnik do źródła i wiadomo, że wtedy trzeba samemu drążyć.
      Odmiana kontrowersyjnych wyrazów jest też zawarta i czasem dyskutowana w SJP PWN.

  96. Piotr pisze:

    Dzień dobry!
    W jednym z dyktand spotkałem się z takim zdaniem: „(…) choć nie najtrudniejszy miniwierszyk, niby-recytowany, a naprawdę to na pewno mocno skandowany (…)”. Czy pisownia „niby-recytowany” jest jedyną poprawną w tym zdaniu?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, wydaje mi się, że to najlepszy wariant. Więcej o tym przeczyta Pan tutaj. Chociaż gdyby się wgłębić, można by się też doszukiwać wariantu z pisownią rozdzielną, gdyby niby miało mieć taką funkcję w zdaniu, jak np. w takim: Czy to miniwierszyk? Niby nie lub Niby (jest) recytowany, a w rzeczywistości mocno skandowany. Ja właśnie dlatego nie lubię dyktand, bo tam – niezależnie od interpretacji – tylko jedna wersja w kluczu jest odpowiednia.

      • Tomasz Marek pisze:

        Sprawdzam w SJP PWN. Po pierwsze – „recytowany” jest imiesłowem odczasownikowym; w regule 52 mamy przykłady cząstki „niby” z łącznikiem wyłącznie z rzeczownikami (niby-Amerykanin, niby-artysta, niby-człowiek, niby-Francuz, niby-gotyk), przymiotnikami (niby-ludowy, niby-orientalny) i przysłówkami (niby-romantycznie). SJP nie dał przykładu z imiesłowem i czasownikiem. Po drugie – zamieszczono przykład wraz z UWAGĄ 2 („postać niby nieznajoma, ale głos nieobcy”) na funkcję porównawczą, w której „niby” jest przysłówkiem, który wymaga pisowni rozdzielnej. W omawianym zdaniu ( „[…] choć nie najtrudniejszy miniwierszyk, niby-recytowany, a naprawdę to na pewno mocno skandowany […]” mamy analogiczne porównanie („niby recytowany, a naprawdę […] skandowany”). Wg mnie w tym zdaniu „niby” jest przysłówkiem, a nie cząstką przedrostkową i powinno być pisane rozdzielnie bez łącznika.

  97. Wojtek pisze:

    Proszę o opinię na temat zdań ze sformułowaniem „takie jak”, po którym stoi wyliczenie kilku przykładów:
    „Nie należy wybudzać ze snu zimowego zwierząt takich jak niedźwiedzie, jeże i nietoperze.”
    Czy przed „takich jak” powinno się postawić przecinek, czy można go pominąć?
    Pozdrawiam
    Wojtek

    • Paweł Pomianek pisze:

      Można postawić, ale wolno pominąć. Zależy, czy chcemy zrobić z tego wtrącenie (dopowiedzenie) czy równorzędny fragment tekstu głównego.

    • Tomasz Marek pisze:

      Poza pytaniem jest kwestia dwukropka po „takich, jak”.
      SJP PWN mówi o tym w regule 96.4.
      Dwukropek powinniśmy postawić, jeśli w zdaniu występuje podmiot szeregowy, a orzeczenie ma formę liczby mnogiej, i gdy następuje wyliczenie kompletne, np.
      „Do odmiennych części mowy należą: czasownik, rzeczownik, przymiotnik, zaimek i liczebnik”.
      Jeśli wyliczenie nie jest kompletne, a przykładowe, ale jest poprzedzane zapowiedzią np. „jak”, dwukropek można postawić. Mówi o tym reguła 96.5.
      Należy też wziąć pod uwagę regułę 96.3.:
      „Dwukropek poprzedza wyliczenie szczegółów, o ile przed samym wyliczeniem zostały one zaznaczone w formie ogólnej”.
      Biorąc pod uwagę powyższe dwukropek w przykładowym zdaniu p. Wojtka usilnie bym zalecał.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Tak, bardzo dziękuję za to uzupełnienie. Językoznawcy mówią, że przy takich wyliczeniach od trzech wymienionych przedmiotów, istot czy osób wzwyż konieczny jest dwukropek. Czasem zbytnio skupiam się tylko na jednym problemie, o który ktoś pyta, a pomijam jakąś inną, równie istotną sprawę.

        • Wojtek pisze:

          Dziękuję za Wasze opinie, Panowie.
          Do wpisu p. Tomasza, zastanawiam się, czy postawienie dwukropka:
          „Nie należy wybudzać ze snu zimowego zwierząt takich jak: niedźwiedzie, jeże i nietoperze.”
          nie zasugeruje, że wyliczenie jest kompletne? Chciałbym, żeby ze zdania jednoznacznie wynikało, że wyliczenie jest jedynie przykładowe.

          • Tomasz Marek pisze:

            Z przytoczonych reguł wnioskuję, że Pańskie zdanie (z dwukropkiem po „jak”) nie mówi jednoznacznie, czy wyliczenie jest kompletne, czy nie. Wg mojego rozumienia tych reguł dwukropek jest obowiązkowy dla takiej konstrukcji („zwierząt” + „jak”). Jeśli zależy Panu na takiej jednoznaczności (na zaznaczeniu niekompletności wyliczenia), należałoby zdanie zmienić na np. takie:
            „Nie należy wybudzać ze snu zimowego zwierząt, takich jak np.: niedźwiedzie, jeże (i) nietoperze.”
            Zamiast (i) postawiłbym przecinek, co wg mnie wzmocni odczucie niekompletności.
            Zastanowiłbym się też (proszę p. Pomianka o komentarz) nad zagadnieniem (nieporuszonym w SJP PWN), jaki wpływ wywrze wielokropek na końcu wyliczanki i czy jest to dopuszczalne. Gdybym napotkał takie zdanie:
            „Nie należy wybudzać ze snu zimowego zwierząt takich jak niedźwiedzie, jeże, nietoperze…”
            tobym wiedział, że wyliczenie nie jest kompletne. Ale to pomysł poza znaną mi normą językową. Norma (reguła 92.3) mówi tylko o wielokropku w nawiasie (najlepiej kwadratowym: […]) jako oznaczniku opuszczenia w cytowaniach, a tu nie cytujemy, lecz wymieniamy.

  98. Tomasz Marek pisze:

    Dylemat potrójny – oto zdanie z „Przeglądu Sportowego”:
    „Sposób dalszego budowania relacji z kibicami to niejedyna kość niezgody pomiędzy właścicielami, ale zapalnik do konfrontacji.”
    Po pierwsze – podejrzewam, że ze względu na przeciwstawienie powinna być pisownia rozdzielna „nie jedyna kość…, ale…”. Z drugiej strony, przeciwstawienie nie jest typowe: „nie jedyna kość ale jedna z pięciu”; nie dotyczy jedyności, lecz przeciwstawia (niejedyną) kość niezgody zapalnikowi.
    Po drugie : a może cała konstrukcja przeciwstawienia jest wadliwa? Czy w ogóle można przeciwstawić „niejedyną kość niezgody” zapalnikowi?
    I po trzecie – czy zapalnik jest „do” (wg mnie zapalnik jest „czegoś” nie „do czegoś”)?
    Co Państwo na to?
    PS. Oto jaką ładną ilustrację tego dylematu znalazłem:
    Wlazł kotek na płotek i mruga,
    ładna to piosenka, niedługa.
    Nie długa, nie krótka, lecz w sam raz,
    zaśpiewaj, koteczku, jeszcze raz!
    I nie byłbym sobą, gdybym jej nie strawestował:
    Chłopak to jest czy dziewczyna?
    Zagadka to niejedyna!
    Nie jedyna lecz dość ważna,
    By gej nie wyszedł na błazna.

    • Christoph pisze:

      Sformuławanie tego zdania w prasie uważam za bardzo nieprofesjonalne.
      Może lepiej brzmiałoby to tak:
      „Sposób dalszego budowania relacji z kibicami to niejedyna kość niezgody między właścicielami, ale także zapalnik prowadzący do konfrontacji.”
      Ale i moja propozycka nie wydaje się idealna- sensowna byłaby przy „…nie jedynie…”, tak jednak pozostaje- jak Pan słusznie zauważa- problem z większą liczbą domniemanych kości niezgody.

      • Tomasz Marek pisze:

        Zapalnik nie może prowadzić. Ta zmiana prowadzi donikąd. Propozycja z „nie jedynie kość niezgody, ale…” częściowo sanuje zdanie w kwestii „po drugie”. Debatujemy jednak o „niejedyna vs nie jedyna”. „Niejedyna” i „jedyna” to przymiotniki, a „jedynie” jest przysłówkiem.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chodzi o mnie, to przyznam, że nijak sobie tego zdania logicznie ułożyć nie potrafię. Choć doszukując się logiki, powiedziałbym, że pewnie chodzi o coś takiego:
      „Sposób dalszego budowania relacji z kibicami to [wprawdzie] niejedyna kość niezgody pomiędzy właścicielami, ale [jest bardzo ważna, ponieważ stanowiła] zapalnik do konfrontacji”.
      Brzmi mi to wszystko koślawie. Oczywiście po moich uzupełnieniach jest oczywiste, że jest to niejedyna (łącznie) kość niezgody. Pytanie tylko, czy moja interpretacja sensu zdania jest tą właściwą.

      • Tomasz Marek pisze:

        Jeżeli „nie długa (…) lecz w sam raz”, to i „nie jedyna, ale ważna”. Pan użył sformułowania „jest ważna” i mamy nowy dylemat: to jeszcze przeciwstawienie, czy już samodzielne zdanie współrzędnie złożone. Wydaje się, że dodane przez Pana „wprawdzie” buduje przeciwstawienie, a wtedy „nie jedyna” pisalibyśmy rozdzielnie. Ma Pan rację – po Pańskiej przeróbce zdanie wygląda równie koślawie (czy można „brzmieć koślawie”?), co przed.
        Na dodatek frazeologizm „kość niezgody” znam wyłącznie w liczbie pojedynczej. Sugeruje to, że kość niezgody jest zawsze jedna, więc jedyna. Zatem wyrażenia „niejedyna kość niezgody” i „nie jedyna kość niezgody, ale…” wydają się podejrzane pod względem stylistycznym, jak „niejedyne jabłko niezgody”, czy „niejedyne jądro [czegoś, np. ciemności]”.
        I do „zapalnika” Pan się nie odniósł…

  99. Glorian pisze:

    Dzień dobry.
    Chciałbym zapytać o jedną rzecz, która od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju.
    Otóż często w grach widzę takie dwie wersje zdań:
    – Kliknij by zapisać.
    – Kliknij, by zapisać.

    Która z nich jest poprawna i dlaczego?
    Pierwsza bo to krótki komunikat? (czasownik, spójnik, bezokolicznik)
    Czy druga bo to zdanie podrzędnie złożone? A może jeszcze jakoś inaczej?
    Będę wdzięczny za odpowiedź.

  100. paula pisze:

    Dzień dobry,

    mam ogromny problem z poprawnością zdania (mała litera, przecinki) :
    Bardzo proszę o wskazanie, w którym miejscu wstawić przecinek oraz użyć wielkiej litery.

    Już w najbliższą sobotę, 13 maja zapraszamy na Stadnion Miejski przy ul. Kruczej, gdzie odbędą się Wojewódzkie Zawody Sportowe.

    Z poważaniem,
    Paula

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chodzi o przecinki, to można napisać dwojako:
      Już w najbliższą sobotę, 13 maja, zapraszamy na
      Już w najbliższą sobotę 13 maja zapraszamy na

      Co się zaś tyczy pisowni wielką i małą literą, to jeśli są to oficjalne nazwy, wówczas stosujemy wielką literę, jeśli nazwy rodzajowe albo określenia potoczne danego miejsca – piszemy małą literą. Przy czym w przypadku jeśli nazwa Stadion Miejski jest nazwą skróconą oficjalnej nazwy, można ją wówczas zapisać zarówno wielką, jak i małą literą (w tym ostatnim przypadku traktując jako rodzajową).

  101. Janina pisze:

    Chciałabym prosić o rozwianie wątpliwości dotyczących interpunkcji w takim zdaniu:
    „Po 20 latach ciężkiej pracy na budowie przyszła pora, żeby zobaczyć jak jest gdzie indziej.”
    Czy przecinek jest prawidłowo postawiony i czy powinien być tylko jeden? Czy może powinien się też znaleźć przed „jak” lub przed „przyszła pora”?
    Dodatkowe pytanie – czy liczbę lat można zapisać w tym zdaniu tak jak to zrobiłam – za pomocą liczby – czy lepiej słownie?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,
      w zdaniu trzeba postawić drugi przecinek, ale nie przed przyszła pora, a po żeby zobaczyć. Jeśli chodzi o pisownię liczby lat, to można zapisać w ten sposób (zapis bardziej praktyczny) lub słownie (zapis bardziej elegancki) – wiele zależy od tego, jakiego typu jest to tekst.

      Po 20 latach ciężkiej pracy na budowie przyszła pora, żeby zobaczyć, jak jest gdzie indziej.

  102. Zuzia pisze:

    Witam 🙂
    Chciała bym sie dowiedziec jak to poprawnie napisac: „Niewiem komu mam dziękować za nadanie sensu mojego zycia… ”
    Czy: ” Niewiem komu mam dziękować za nadanie sensu mojemu życiu”
    Prosze o odpowiedz
    Dziekuje

  103. Gosia pisze:

    Dzień dobry, jaka jest poprawna wersja zdania:
    1. Widziałam tłum kobiet biegnących w stronę (…).
    2. Widziałam tłum kobiet biegnący w stronę (…).
    Czy obie te formy są poprawne? Ja skłaniam się bardziej do 1 wersji, ale w tekście autor zastosował zapis drugi…

    • Paweł Pomianek pisze:

      Myślę, że obie wersje są poprawne. Zależy, czy przymiotnik przystawimy do tłumu czy do kobiet.

    • Tomasz Marek pisze:

      Przy rozbudowanym określeniu ja ustawiałbym kolejność inaczej:
      „Widziałam tłum kobiet, biegnących w stronę jakąś tam.”
      „Widziałam biegnący w stronę jakąś tam tłum kobiet.”
      Pierwsza wersję wzbogaciłbym o przecinek, jako zawierającą imiesłowowy równoważnik zdania.

  104. Asia pisze:

    Dzień dobry Panie Pawle
    Mam pytanie dotyczące kwestii „panna młoda” i „pani młoda”.
    Zgodnie z definicją SJP panna młoda to „kobieta w dniu swojego ślubu”, czy zatem sformułowanie „pani młoda” jest błędne? Dość często się je słyszy, szczególnie na weselach, co oczywiście nie oznacza, że jest poprawne…, aczkolwiek wcześniej sądziłam, że po ślubie „panna” staje się już „panią” młodą i tak należy o niej mówić. Będę wdzięczna za rozwianie moich wątpliwości 🙂 pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Akurat to samo pytanie mieliśmy niewiele ponad miesiąc temu. Proszę przeczytać odpowiedzi (tutaj), zwracając uwagę szczególnie na tę ostatnią, autorstwa Tomasza Marka. Jak Pani zauważy, wcześniej rozumowałem podobnie jak Pani. Wygląda jednak na to, że oficjalnie powinno się mówić i pisać panna młoda.

    • Tomasz Marek pisze:

      Mniemanie, jakoby sama przysięga małżeńska wiele zmieniała, jest dość rozpowszechnione, acz błędne. Takie małżeństwo nazywane jest w KK niedopełnionym. Owszem, wiąże strony, ale nie jest dożywotne i może być rozwiązane z „ważnej przyczyny” przy udziale biskupa. Dopiero dopełnione (tzn. po następującym po ślubowaniu rozpoczęciu współżycia seksualnego) wiąże dożywotnio i nieodwołalnie. Stąd niezrozumiały jest pomysł, by w wyniku wypowiedzianych słów „panna” (młoda) stawała się „panią”. Do tej „cudownej” przemiany potrzebny jest… . No właśnie! Jeśli Pani nie wie (wątpię!), dowie się Pani po ślubie. „Vive la petite différence”

  105. mkaja pisze:

    czy zwrot „jestem wyszalana” jest poprawny?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pierwszy raz go słyszę :-). Zapewne lepiej jestem wyżyta lub bardziej zgrabnie no, w końcu się wyżyłam.

      • Tomasz Marek pisze:

        Osobiście byłbym ostrożny z takimi neologizmami. Są poprawnie zbudowane (pod względem gramatycznym), ale budzą niejasność znaczeniową. Skoro jako frazeologizm nie mają utrwalonej historii zastosowań, czyli nie kojarzą się jednoznacznie, to ich sens może byś pojmowany różnie i bywa niejednoznaczny. Przykładowo: „niewyżyty” ma znaczenie ustalone, ale „wyżyty” może być zaprzeczeniem „niewyżytego” lub – równie dobrze – oznaczać kogoś, mającego życie za sobą na wzór „wyczerpany”. „Wyżyć się” ma różne znaczenia; wśród nich oznacza intensywny rękoczyn prowadzący do zmasakrowania kogoś. „Wyżyty” prowadzi zatem i do skojarzeń z masakrującym i z masakrowanym.
        „Wyszalana” oprócz szaleństwa kojarzy się np. z szalą (od wagi), szalem (wyplątana z szala ;-)) i z szalejem. Znam frazę „wyszalałam się”. Czy nie wyraża tego samego, co
        „jestem wyszalana”?
        Proszę też pamiętać, że użycie neologizmu powinno być uzasadnione artystycznie. Aby wprowadzić neologizm w obieg oficjalnie akceptowanych frazeologizmów, trzeba być czytanym masowo twórcą. Inni dadzą wyraz swoim dziwactwom (wg jednych) lub prymitywizmowi (wg drugich).

  106. aaaaaaaaa pisze:

    mam pytanie: czy na akcie nadania stopnia nauczyciela mianowanego powinno odmieniać się nazwisko czy niby to jest pismo urzędowe i nie? Przykład: nadaje stopien Panu Bartkowi Ratajczyk czy Ratajczykowi itd. ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nieodmienianie nazwiska jest błędem zawsze i wszędzie, także w pismach urzędowych (chyba że mamy rubryczkę, w której jest oczywiste, że trzeba wpisać nazwisko w mianowniku). Nazwiska proszę koniecznie odmieniać.

    • nel pisze:

      Witam, cały czas mam problem z miejscem przecinka w zdaniach tego typu: 1.Następnie wraz z bratem, Józefem odbył podróż. ( Czy przecinek jest tu potrzebny?)
      2. Już w pierwszych latach panowania króla, Stanisława Augusta, znalazł się w szeregach opozycji. (Czy prawidłowe jest oddzielanie imienia króla od reszty zdania?)
      3. Jako dziewięcioletniego chłopca oddano go na dwór stryja, biskupa warmińskiego, Andrzeja Załuskiego. (Czy ilość przecinków nie sugeruje, że chodzi o więcej niż jedną osobę?)
      4. Biskup krakowski, Andrzej Załuski, był przeciwny temu, by ewangelik był bibliotekarzem. ( I ten sam problem- kiedy oddzielać przecinkami podmiot w zdaniu, a kiedy można przecinek zastąpić myślnikem np. Biskup krakowski –
      Andrzej Załuski był przeciwny…)
      Bardzo proszę o rozstrzygnięcie moich kwestii…Zawsze mam problem ze zdaniami tego typu. Dziękuję!

      • Paweł Pomianek pisze:

        Myślę, że ten wpis będzie pomocny. Trzeba jednak zaznaczyć, że czasami bywa tak, że imię i nazwisko możemy oddzielić przecinkiem, gdy informacja o tym, jak nazywała się dana osoba, jest wyraźnie podrzędna względem całego wywodu. I tak w przykładzie czwartym można by użyć przecinków wydzielających imię i nazwisko biskupa, gdyby sens zdania był na przykład taki: Biskup krakowski, którym akurat wtedy był Andrzej Załuski, był przeciwny temu…

    • Tomasz Marek pisze:

      Rzeczywiście! Dziwnym trafem na aktach nominacyjnych częstym przypadkiem jest odmieniane imię obok nazwiska w mianowniku. Widziałem właśnie kopię aktu mianowania „pchor. Wieslawa Dymny podporucznikiem”. Widocznie taka była maniera w PRL-u, gdzie tzw. pisarz kompanijny pisać umiał, ale do jego znajomości gramatyki (odmiana niektórych nazwisk bywa trudna) nie miano zaufania i kazano nie odmieniać. Jednak żeby wśród nauczycieli też?…

  107. Agata pisze:

    Czy poprawne jest zdanie: „Było ich tak dużo, że nieco ponad dwie godziny, które poświęcił na przeglądanie zawartości pendrive’a, dało mu jedynie ogólne pojęcie o zakresie śledztwa i stopniu jego zaawansowania.”? Generalnie chodzi o to czy „nieco ponad dwie godziny” dało czy dały. Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Tomasz Marek pisze:

      Po obcięciu (brzytwa Okhama ;-)) elementów zbędnych i podrzędnych interesuje Panią zdanie: „…godziny dały…”. Chyba wszystko jasne?
      Ładniej jednak będzie użyć frazy z „dało pojecie”. Można pokusić się o konstrukcję następującą: „…przeglądanie … dało pojęcie…” lub „…poświęcenie … dało pojęcie…”

  108. Bożena pisze:

    Czy poprawne jest sformułowanie „umówić spotkanie”. Mnie wydaje się jakieś niezręczne, sama umawiam się na spotkania, ale może nie mam racji.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Przede wszystkim jest tutaj różnica znaczeniowa. Sama Pani umawia się na spotkania i ja też umawiam się na spotkania, ale gdy umawiam kogoś na spotkanie z kimś innym, powiem, że umawiam spotkanie. To najczęściej rola sekretarki czy kogoś innego niższego w hierarchii pracy, by umówić spotkanie szefa z kimś innym. To określenie wywodzi się przede wszystkim z terminologii dotyczącej działalności firm, przynajmniej tak bym je postrzegał.

  109. Agata pisze:

    Dzień dobry,

    Mam prośbę o wyjaśnienie jak właściwie powinno się zapisać dialog, który jest zapisem tego, co bohaterowie oglądają na ekranie, tzn. w trakcie śledztwa pokazane jest podejrzanemu nagranie jego rozmowy z innym przestępcą. Czy można to zapisać jako normalny dialog, czy też należy zastosować wyróżnienia typu cudzysłów lub kursywa jak w przypadku monologów lub cytatów. Będę wdzięczna za rozstrzygnięcie.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Kwestia dialogów jest w polszczyźnie sprawą na tyle otwartą, że właściwie autor czy redaktor może tutaj wybrać wersję, jak chciałby to zapisywać. Można każdą wypowiedź brać w cudzysłów, można też złożyć wszystko jak zwykły dialog. Mnie osobiście najciekawszym pomysłem wydaje się zapis dialogowy złożony kursywą.

  110. Tomasz Marek pisze:

    Czy mogę prosić o wyjaśnienie? Oto pytanie z quizu językowego (gazeta.pl):
    Które zdanie jest poprawne:
    A. Wiele uwagi zostało poświęcone na rozwiązanie tego quizu
    B. Wiele uwagi zostało poświęconej na rozwiązanie tego quizu
    Moje zdziwienie wzbudził fakt, że za jedynie poprawną uznano wersję B.
    Czy autorzy się nie pomylili?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, jakie mam zdanie na temat quizów i konkursów językowych. Mówiąc niegrzecznie (nie względem Pana, ale względem autorów quizu), powiedziałbym, że może dlatego, że tak się autorom quizu bekło ;-). Sam zdecydowanie wybrałbym wersję A. Jeśli wersja B jest poprawna, to w każdym razie A także. No ale to jest właśnie ta mentalność quizowa, szkolno-testowa, gdzie nie ma kilku poprawnych wersji, tylko jedna pasuje pod arkusz odpowiedzi ;-).

      • Artur J. pisze:

        A ja przypuszczam, że autorzy quizu nie wzięli tego pytania z głowy, tylko z jakiejś mądrej książki poprawnościowej (np. Formy i normy).
        Miałem o tym przedwczoraj napisać szybką notkę na blogu, ale jak zwykle z tego nic nie wyszło. Ale może jeszcze napiszę.
        Tutaj jeszcze wspomnę, że w korpusach liczba wystąpień konstrukcji typu „zostać + imiesłów w dopełniaczu lp.” (żeby sięgnąć jak najszerzej) jest jednocyfrowa. 🙂

        • Paweł Pomianek pisze:

          Na pewno z czegoś to wzięli. Podkreśliłem, że mój komentarz ma charakter złośliwy i nie sięga należycie głębi sprawy. Życzyłbym sobie, by w takich quizach błędna odpowiedź naprawdę była czymś, co rzeczywiście jest błędem.

          • Artur J. pisze:

            Cóż, autor jednego dnia robi quiz o poprawnej polszczyźnie, drugiego o egzotycznych ptakach. Na wszystkim się nie zna, więc pewnie korzysta z uczonych ksiąg. Dlatego trzeba mierzyć wyżej, w autorów tych źródeł.

        • Tomasz Marek pisze:

          O! „Formy i normy, czyli…”! Redaktor naukowy: prof. Katarzyna Kłosińska! Moja „ulubiona specjalistka” od liczebników porządkowych i nie tylko!
          PS Przepraszam za nadmiar zdań wykrzyknikowych, ale tak się samo jakoś porobiło…

          • Paweł Pomianek pisze:

            Aż się uśmiechnąłem, bo przyznam, że w pierwszym komentarzu miałem napisać, że może ktoś oparł się właśnie na prof. Kłosińskiej. Przypomniałem sobie bowiem, że Pan kiedyś podważał (zdaje się, że słusznie) bardzo podobną opinię p. profesor. Zdaje się, że mozaika zaczyna się układać.

            • Wojtek pisze:

              Ciekawy temat!
              Wiele pracy zostało wykonane dobroczynnie
              Niewiele oddechu zostało dane zawodnikom w trakcie przerwy
              ale
              Wiele krwi zostało przelanej przez bohaterów
              Wiele architektury zostało uratowanej przed zniszczeniem
              – tak podpowiada mi intuicja nielingwisty (prawnika i tłumacza) – podzielacie ją Panowie?
              A jeśli tak, jaka tu rządzi reguła?

              • Tomasz Marek pisze:

                Ja nie podzielam.
                Odwróćmy szyk zdań:
                Przez bohaterów zostało wylane wiele krwi („zostało wylanej wiele krwi” jest oczywiście niepoprawne, co rzutuje na zdanie w szyku przed odwróceniem).
                Przed zniszczeniem zostało uratowane wiele architektury (j.w. – dodatkowo wyrażenie „wiele architektury” uważam za co najmniej nieszczęśliwe).
                Ale wymyśliłem zdanie, w którym odwracanie szyku nie skutkuje odrzuceniem imiesłowu w bierniku:
                Wiele uwag zostało wpisane do dzienniczka. / Wiele uwag zostało wpisanych do dzienniczka.
                Po odwróceniu:
                Do dzienniczka zostało wpisane wiele uwag. / Do dzienniczka zostało wpisanych wiele uwag.
                I co z tym fantem zrobić? Męczcie się Panowie dalej.

              • Tomasz Marek pisze:

                Do p. Pomianka w kwestii linku (2016-08-11 10:59): Proszę nie cytować mi regułek z NSPP, jeśli gdzieś jeszcze one się pojawiają, wtedy proszę o link do innego źródła. Powód – wiadomy. Dyskusja pod linkowanym tematem, choć zawikłana, też niczego nie rozwiązuje. Temat uważam za niezamknięty.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Problem w tym, że akurat w moim przypadku NSPP jest jedynym słownikiem poprawnej polszczyzny, którym dysponuję na co dzień, poza tym mam jednak lepsze zdanie od Pana na temat tego słownika, choć rzeczywiście w niektórych przypadkach domaga się uzupełnień. A regułek z NSPP celowo nie cytowałem Panu, tylko p. Wojtkowi :-). Akurat ta podana tam zasada w pracy nad tekstami przydaje się bardzo i wydaje się absolutnie logiczna, nawet patrząc pod kątem językowej estetyki.

                Zgadzam się jednak, że całego szerokiego tematu absolutnie nie zamyka.

      • Christoph pisze:

        W moim ( intuicyjnym) odczuciu wariant B jest tak absolutnie „niegramotny”, że aż uszy bolą.

  111. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry,
    czy konstrukcje typu: „dobrze jest + bezokolicznik”, „ważne jest + bezokolicznik” są kalkami i czy są poprawne? Czy nie wystarczyłoby napisać: „dobrze zrobić to w następujący sposób”, „napisać w dwóch zdaniach”, „powiedzieć po francusku”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W sumie nie mogę dogrzebać się do zasady, która jasno by to regulowała, ale jeśli chodzi o moje prywatne językowe odczucia, wynikające z doświadczeń pracy z tekstami, to jednak forma z jest wydaje się o wiele staranniejsza, a czasem wręcz trudno sobie wyobrazić bez tego czasownika funkcjonowanie niektórych konstrukcji.

  112. Tomasz Marek pisze:

    Niektóre nazwy teatrów odmieniamy (La Scala, Teatr Wielki, Opera Poznańska), inne nie (Metropolitan Opera). Jak będzie w przypadku (piszę w mianowniku): „Teatr Bolszoj”. Instynkt mi podpowiada, że ze względu na pierwszy, odmienny człon, i drugi powinien być odmieniamy. W dialogach naturalne jest opuszczenie pierwszego członu nazwy. Jeśli tak, to jaka jest deklinacja „Bolszoj” w języku polskim?
    – Spotkamy się wieczorem w Bolsz???
    – Naszej Operze do Bolsz??? dużo brakuje!
    Czy stosować deklinację rosyjską? Polska („Idziemy do Bolszoja”, „Spotkamy się w Bolszoju”) mnie razi. Nieodmienianie, zwłaszcza bez wstępnego „Teatr”, wydaje się niedopuszczalne.
    Co Pan radzi?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      mnie się, szczerze mówiąc, nie bardzo widzi inna odmiana niż polska. Albo stosowałbym tak, jak Pan napisał, albo zdecydowałbym się na formy nieodmienne, albo – tę opcję wskazałbym chyba jako najlepszą – starał się pisać tak, by tam, gdzie nazwa jako całość występuje w przypadkach zależnych, przed Bolszoj stał zawsze Teatr.

      Z ciekawości: Jak wyglądałaby deklinacja rosyjska?

      • Tomasz Marek pisze:

        M. [Именительный]: Tieatr Bolszoj
        D. [Родительный]: Tieatra Bolszowo
        C. [Дательный]: Tieatru Bolszomu
        B. [Винительный]: Tieatr Bolszoj
        N. [Творительный]: Tieatrom Bolszym
        M. [Предложный]: Tieatrie Bolszom
        Czyli:
        – Jak zwykle, przed Teatrem Bolszoj. Pa! kochana.
        albo:
        – Kochana, zapraszam dziś do Bolszoja.
        Fuj, fuj. Pierwsze zbyt oficjalne, drugie skręca moje ucho (znam rosyjski). Może jednak wprowadzić stylizację:
        – Jak zwykle, przed Bolszom. Pa! kochana.
        Rosjanie kochają skróty, zdrobnienia, w mowie (inaczej niż w piśmie) rzadko stosują składnię oficjalną, nawet służbowo.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Ja pewnie mam mało wyczulone ucho na rosyjski, poza tym, że brzmieniowo jest to dla mnie od dawna najpiękniejszy język ze wszystkich. Nie znam jednak ich językowych zwyczajów, więc zdaję się na Pana. Przyznam, że mnie nie przeszkadza żadna z tych wersji. Jako że akurat w tej sytuacji, którą Pan zaproponował, mamy do czynienia z relacją bliskich sobie osób, optowałbym za formą najbardziej potoczną (choć i tak elegancką). Gdyby jakiś autor, z którym pracuję, zaproponował odmianę rosyjską, wyjaśniłby mi, o co chodzi i że tak sobie życzy pisać, oraz byłbym w tym konsekwentny – myślę, że byłoby dla mnie do zaakceptowania. Zwłaszcza że przecież z odmianami łacińskimi w polszczyźnie dokonuje się takich zabiegów.

  113. Elżbieta G. pisze:

    Dzień dobry,
    w odpowiedzi na otrzymane życzenia napisałam:
    „Wiem, Marysiu, i bardzo dziękuję.”
    Czy prawidłowo? Zostałam pouczona przez inną koleżankę, która tę odpowiedź przeczytała, że po „Marysiu” nie powinnam postawić przecinka, ponieważ jest on przed „i”, a przed „i” stawia się go tylko wtedy, gdy jest użyty w powtórzeniach typu: i białe, i czarne, i szare… Czyli, że powinnam napisać: Wiem, Marysiu i bardzo dziękuję.
    Bardzo proszę o rozstrzygnięcie .

    • Paweł Pomianek pisze:

      Na to pytanie jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź: Pani napisała poprawnie, a koleżanka próbuje Pani wcisnąć błąd :-). Są trzy przypadki, w których przed i stawiamy przecinek, niestety koleżanka zna tylko jeden. Marysiu bezwzględnie musimy potraktować jako wtrącenie i jako takie otoczyć je z obu stron przecinkami, tak jak to Pani wzorcowo zrobiła.

      Koleżance bardzo proszę podesłać link do tego wpisu Kiedy przed „i” trzeba postawić przecinek, myślę, że powinna sobie go dokładnie przeczytać.

      Gratuluję wyczucia, bo rzeczywiście zdecydowana mniejszość użytkowników polszczyzny postawiłaby ten koniecznie potrzebny przecinek.

      • Elżbieta G. pisze:

        Bardzo dziękuję, koleżance podsyłam link i już wkrótce będę się cieszyć smakiem wygranej czekolady. Na Pana blog trafiłam zupełnym przypadkiem, ale sądzę, że będę tu częściej wracać i polecać znajomym. Jeszcze raz dziękuję,
        Elżbieta G.

  114. Wojtek pisze:

    Mam pytanie dotyczące czasownika „żałować”.
    Można żałować czegoś, co zależało od osoby mówiącej, np. „Żałuję, że nie skorzystałem z tamtej okazji”.
    A czy poprawne jest użycie tego czasownika w odniesieniu do zdarzeń niezależnych od mówiącego, np. „Żałuję, że mój syn nie poszedł na studia” albo „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom”
    Z góry dziękuję za odpowiedź!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Cóż, gdyby trzymać się definicji z Nowego słownika poprawnej polszczyzny, to rzeczywiście Pańska sugestia jest zasadna, tzn. użycie żałuję w dwóch ostatnich zdaniach byłoby błędne. Oto definicja:

      odczuwać żal z tego powodu, że się coś zrobiło albo że się czegoś zaniechało ktoś żałuje czegoś (nie: za czymś): Żałowała straconego czasu. ktoś żałuje, że.: Żałował, że kupił te buty.

      Jeśli o mnie chodzi, to o ile zdanie ostatnie (z powodzią) rzeczywiście bym odrzucił jako niepoprawne, o tyle to ze studiami syna, ze względu na bliskie więzy rodzinne, współodczuwanie, nie byłoby dla mnie rażące i uważam, że można by je obronić.

      • Artur J. pisze:

        Dziwnie wąska definicja. W USJP: «odczuwać żal, smutek, przykrość z jakiegoś powodu, zwykle po stracie kogoś lub czegoś, z powodu niedostania, nieosiągnięcia czegoś». Podobnie w słowniku Doroszewskiego, a jeden z przykładowych cytatów brzmi: W lecie pragniecie zimna, a gdy to przyjdzie, żałujecie, iż lato minęło. Moich obiekcji to zdanie nie wzbudza.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Rzeczywiście NSPP nie uwzględnia tego szerszego znaczenia, które i mnie wydaje się bardziej naturalne. Zdecydowanie też można żałować, że lato minęło. Może po prostu zdanie „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom” jest zbyt sztuczne i dlatego trudno je zaakceptować. Ale generalnie jednak żałować można wielu różnych rzeczy.

          • Artur J. pisze:

            Tak, może to mieć związek z rozmiarami tej straty. Weźmy taki skrajny wypadek: Żałuję, że morderca zabił całą moją rodzinę.. Nie przychodzi mi do głowy sytuacja, w której brzmiałoby to naturalnie.

            • Tomasz Marek pisze:

              „Żałuję, że morderca zabił całą moją rodzinę, a mnie oszczędził!” – dramatyczne w swej rozpaczy wyznanie. Czy brzmi sztucznie? Nie dla mnie! Panowie – nie Wam (ani mnie, ani nikomu) wyrokować o żalu, czy jest sztuczny, czy nie. Zakrawa to na wchodzenie z butami do czyjejś duszy, a Wy jesteście tylko językoznawcami.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Ale Pana zdanie jest już inne, dla mnie jak najbardziej w porządku. Żal dotyczy bardziej tego, że bohater został oszczędzony. I jak ma teraz żyć?! Problem w tym, że nasze zadanie jest takie, by tekst był zgodny z wolą autora, tzn. by autor wyraził to, co zamierza wyrazić, w taki sposób, by zostało to odpowiednio odczytane przez czytelnika. I w tym świetle w takich przypadkach ingerencje w styl są jak najbardziej uzasadnione.

              • Tomasz Marek pisze:

                Do komentarza p. Pomianka do tego wpisu (bo drabinka dyskusyjna już się skończyła): Kontynuacja „…a mnie oszczędził!” może być domyślna i wynikać z fabuły/kontekstu. Dołączyłem ją jako składnik wypowiedzi – skrót literacki. Chciałem zilustrować protest przeciw brakowi wyobraźni u p. Artura J.

      • Tomasz Marek pisze:

        Odłóżcie Państwo NSPP i całą twórczość słownikową sygnowaną przez prof. Markowskiego do tylnego rzędu – to są wydawnictwa szkodliwe! Jest tyle lepszych słowników!

        • Wojtek pisze:

          Widzę, że wywiązała się ciekawa dyskusja.
          Może będę osamotniony, ale mimo wszystko takie rozszerzone znaczenie „żałowania” odrobinę zgrzyta mi logicznie. Są inne lepsze sformułowania – np. „Szkoda, że…” „Niechby…”. Żałować można tego, co leży w naszej mocy, w naszych decyzjach, co mogliśmy zrobić/czego mogliśmy zaniechać, a z jakichś względów postąpiliśmy inaczej. Czyny innych lub zdarzenia zewnętrzne mogą wzbudzać w nas smutek, złość, rozpacz, mogą czynić nam zawód, przykrość, mogą być dla nas nieszczęściem – ale nie możemy ich żałować.
          Zdanie z powodzią zasłyszałem gdzieś w mediach, jest autentyczne.
          PS. Zajmuję się tłumaczeniami, a blog zauważyłem dopiero dzisiaj, na pewno będę to wracał.

          • Tomasz Marek pisze:

            „nie móc odżałować” – nie móc przestać odczuwać smutku, żalu z jakiegoś powodu.
            „nie żałować (pieniędzy itp)” – nie oszczędzać, przeznaczać dużo … na.
            „nie żałować (trudu, wysiłku)” – robić coś z zaangażowaniem, poświęceniem.
            „pożałowania godny” – nędzny.
            „godny pożałowania” – wzbudzający litość.
            Te i innych parę, to [są imiona mojej starej ;-)))] przykłady frazeologizmów (za Mueldnerem-Nieckowskim) ilustrujące znacznie szersze stosowanie czasownika „żałować”, niż podaje Markowski. Frazeologia decyduje o języku, bo rejestruje to co jest, a nie to, co wydaje się komuś z profesorów właściwe. Choć niektórym zdarza się poprawiać i utrwaloną frazeologię.

          • Tomasz Marek pisze:

            Ad. PS
            Zapraszamy! Niebawem opublikujemy obszerny wpis istotny szczególnie dla tłumaczy literatury fantasy i historycznej.

      • Tomasz Marek pisze:

        „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom” (bo gdyba zalała Kowalskiemu, to wreszcie ten skurwiel miałby za swoje).

        • Paweł Pomianek pisze:

          O proszę, a jednak znalazł Pan odpowiedni kontekst :-). Problem w tym, że to dokończenie raczej nie może pozostać w domyśle. Choć może się znaleźć np. w zdaniach poprzedzających, a nie w tym konkretnym.

  115. Anna pisze:

    Jak odmieniamy nazwę miejscowości Stegna(woj. mazowieckie)?

  116. Narzeczona pisze:

    Która forma jest poprawna: Pani Młoda czy Panna Młoda; Mama Pani Młodej czy Mama Panny Młodej?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mówiąc ściśle, powiedziałbym, że do momentu zawarcia sakramentu małżeństwa (do chwili wypowiedzenia przysięgi) to jest panna młoda, a potem już pani młoda. Wydaje mi się jednak, że zazwyczaj te terminy używane są po prostu zamiennie.

      • Narzeczona pisze:

        Pisząc na winietce Pani Młoda powinnam automatycznie napisać Mama/Tata Pani Młodej?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie bardzo rozumiem, czego ma dotyczyć to drugie pytanie. Czy jeśli napisano Pani Młoda, to napisać również Mama (lub Tata) Pani Młodej? Jeśli wybrano formę Pani Młoda, to z pewnością logicznie będzie, by rodzice też byli Pani Młodej.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeśli trzymamy się tradycji chrześcijańskiej (oraz zwyczaju i logiki), to na wszystkich wizytówkach, zaproszeniach itp. związanych ze ślubem i weselem pisać powinno się „Panna Młoda, Pan Młody”. Takie tytuły przysługują im w dniu ślubu i podczas wesela. Istnieje zwyczajowe domniemanie, że wychodząca za mąż kobieta pozostaje panną (virgo) do nocy poślubnej (w domach królewskich i niektórych arystokratycznych były to oficjalne pokładziny, podczas których mężczyzna rozdziewiczał świeżo poślubioną na oczach urzędników i dworzan). Dopiero potem można było stosować termin „młoda pani” (raczej małymi literami — nie żyjemy w epoce feudalnej!) i „tytuł” ten stosowała służba dla odróżnienia od „starszej pani”, którą często była matka właściciela siedziby lub ochmistrzyni (były to czasy, kiedy żona dosłownie wchodziła do domu męża i przejmowała po ślubie część służby i zarządu domostwem/pałacem). Dziś, gdy służba, pałace i wielopokoleniowi „państwo” są rzadkością, stosowanie terminu „młoda pani” razi – jest nieadekwatne albo pretensjonalne, a „pani młoda” to jawna ludowość (patrz „panicz bogaty” u Jana Kaczmarka).

  117. Marta pisze:

    Witam serdecznie
    Prosze o podpowiedź jaka forma jest dozwolona pisząc, że „osoba została zatrudniona do działu marketingu na stanowisko Specjalista ds. PR i marketingu”, czy też „osoba została zatrudniona do działu marketingu na stanowisko Specjalisty ds. PR i marketingu”?
    Wyraz specjalista odmienia się, ale spotkałam się w takim przypadku jak wyżej z dwoma możliwościami, zarówno specjalista jak i specjalisty.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli w pierwszej wersji, to z pewnością Specjalista ds. PR i marketingu trzeba wziąć w cudzysłów. Jest to zresztą na tyle nienaturalna forma (choć jednak do zaakceptowania), że dla poprawienia stylu można by dodać jeszcze dwukropek po wyrazie stanowisko. Taki zapis może być potrzebny, gdy główną treścią komunikatu ma być wskazanie dokładnej nazwy stanowiska. Bardziej rażące jest dla mnie sformułowanie zatrudniona do działu marketingu, które trudno mi zaakceptować. Trzeba by napisać: została zatrudniona w dziale marketingu lub ewentualnie przez dział marketingu. Można też powiedzieć, że ktoś został dokooptowany do działu marketingu. Zatrudnionym do to można zostać najwyżej do ciężkich robót :-). Do działu marketingu raczej nie.

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie odmieniania „stanowiska” proszę porównać:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-stanowisko-b-sprzedawcy;16029.html

        W kwestii wielkich liter nazw stanowisk prof. Marcjanik (zwolenniczka „ludowej” tendencji małych liter) radzi:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;4753.html
        Jednakże basuje jej prof. Bańko:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;8494.html
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-o-nazwach-stanowisk;15292.html
        choć w innym miejscu:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;1973.html
        wyraża odmienne zdanie.
        Dr Grzenia dopuszcza i uzasadnia obie wersje:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;9097.html
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/urzedy-stanowiska-godnosci;9646.html
        ale tu:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk-i-nazwisko-Milosevic;3348.html
        już tylko dopuszcza małe litery.

        Zatrudnionym DO można być nie tylko w przypadku ciężkich robót. Choć czy ja wiem… Może zatrudnienie kogoś do nadzoru czegoś, do koordynacji czegoś, do sprzątania, do prowadzenia, itp. itd. to są wszystko ciężkie roboty? ;–) Generalnie DO czynności, W dziale, NA stanowisku, PRZY maszynie.
        Przypominają mi się nasze dyskusje na temat na/w/przy – co do ulic, alej; ale też i o stanowisku było – pamięta Pan? Miałem dylemat przy/na/w inwestycji.

        Nowym wątkiem jest konstatacja zatrudnienia DO DZIAŁU w aspekcie, że jest to PRZYSZŁE miejsce pracy, tzn. osoba została zatrudniona i (będzie) skierowana (docelowo) do Działu Marketingu/do (pracy) w Dziale Marketingu. I taką wersję bym ostatecznie zalecił:
        „Osoba została zatrudniona na stanowisko: Specjalista ds. PR i Marketingu w Dziale Marketingu”,
        lub mniej „rubrykowo” (nazwa stanowiska pracy w mianowniku zastąpiona przez miejscownik):
        „Osoba została zatrudniona do pracy w Dziale Marketingu na stanowisku specjalisty ds. PR i marketingu”.
        Może być jakaś odmiana takiego zdania:
        „Osoba została zatrudniona do pracy w Dziale Marketingu, gdzie obejmie (celem objęcia) stanowisko (stanowiska) Specjalisty ds. PR i Marketingu”.

        Myślę, że te wersje godzą wszystko – i przypadki stanowisk i wielkie litery.
        Porada zatrudnienia przez Dział Marketingu jest bezsensowna, bo nie Dział Marketingu zatrudnia, lecz (dawniej) Dział Kadr lub (obecnie) Dział HR.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Po raz kolejny okazuje się, że jest Pan nieocenioną pomocą w moich działaniach na Językowych Dylematach. Z tą wielką literą to rzeczywiście moje przeoczenie. Sam kiedyś opublikowałem artykuł o pisowni nazw stanowisk od wielkiej i małej litery, więc w tej sprawie zdecydowanie nie potrzebuję przekonywania. Na Językowych Dylematach jest chyba nawet więcej tekstów na podobny temat. Po prostu tak się zająłem innymi kwestiami, że zwyczajnie nie pomyślałem, by zmienić wielką literę na małą. Pozostałe Pańskie uwagi – w moim mniemaniu – są rozwinięciem, uściśleniem lub doprecyzowaniem moich opinii (poprawieniem skrótów myślowych).

          Jeśli chodzi o tę pierwszą formę na stanowisko Specjalista ds. PR i marketingu to podkreśliłem wyraźnie jej nienaturalność, dlatego propozycja podwójnego zdystansowania się od jej naturalności w tekście (dwukropek + cudzysłów). To trochę tak, jakby powiedzieć na stanowisko o nazwie specjalista…. Zastosowanie tej formy uznałem tutaj właśnie za analogiczne do formularzowych, zakładając, że może chodzić o sytuację, gdy firmie zależy, by nazwa stanowiska padła w mianowniku. Firmy gotowe są czasem spierać się o różne dziwne rzeczy i upierać przy swoim, a pracownik musi wykonać. Dlatego też starałem się wskazać rozwiązanie kompromisowe. Zdecydowanie lepszy jest jednak zapis z formą odmienioną.

    • Christoph pisze:

      Zastanawiam się czy nie powinno być:”osoba została zatrudniona (…) na stanowisku” (a nie na stanowisko).

  118. Angelika pisze:

    Dzień dobry,
    mam kilka wątpliwości dotyczących interpunkcji w poniższych zdaniach:

    Prócz prac wskazujących na indywidualne cechy liderów politycznych(,) literatura dotycząca reżimów totalitarnych koncentrowała się wokół trzech grup zmiennych…

    Konstancja, iż kraje arabskie(,) pomimo osiągania relatywnie wysokich wskaźników ekonomiczno-społecznych(,) nie ulegały procesowi demokratyzacji, stała się impulsem do…

    Innymi słowy(,) jednostka, kierując się logiką adekwatności, decyduje o swoich celach.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W każdym przypadku jest to kwestia wyboru, rozłożenia akcentów, tego, co chcemy powiedzieć, czy chcemy z danego fragmentu zrobić wtrącenie, czy chcemy go zachować w zdaniu głównym.

  119. turek17 pisze:

    Witam.
    Ostatnio spotkałem konstrukcję: „Panowie rozmawiali na temat kwestii związanych z czymś”. Czy jest to poprawne użycie? Wygląda mi trochę jak „na wskutek”:D, bo przecież rozmawiali „na temat czegoś” albo „o kwestiach związanych z czymś”. Jak to jest?
    Pozdrawiam TT

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rzeczywiście pachnie tautologią czy pleonazmem :-). W luźnej rozmowie bym się nie czepiał. W tekście bardziej poważnym odczytywałbym takie sformułowanie jako przekombinowane. Radziłbym napisać po prostu rozmawiali o kwestiach….

  120. Anna pisze:

    Jak poprawnie odmienić nazwę miejscowości Kowańcz ? Powiemy, że ktoś mieszka w Kowańczu czy w Kowańczy ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niestety Słownik nazw miejscowości i ich mieszkańców PWN, którym dysponuję, nie uwzględnia tej nazwy (a szkoda, życzyłbym sobie, by uwzględniał wszystkie nazwy miejscowości w Polsce). Innych kompetentnych źródeł nie posiadam. Z tego, co widzę, w internecie miejscowi używają odmiany w Kowańczu. Nie posiadając innych źródeł, zakładałbym, że jest to odmiana poprawna.

  121. Tomasz Marek pisze:

    Dziś mam pytanie o słowo „pomny/pomna”. Prof Bańko w Poradni PWN określa je – mimochodem wprawdzie i bez zastanowienia – przymiotnikiem. Jednakże stosuje się je jak imiesłów – tworzy (wg Korpusu chyba wyłącznie) imiesłowowe równoważniki zdań. A jeśli imiesłów, to od czego? Co to właściwie jest?

  122. Cywil pisze:

    Proszę o przedstawienie Pańskiego stanowiska, w zakresie poprawności językowej przy posługiwaniu się terminami „łódź podwodna” i „okręt podwodny”.
    Słownik Języka Polskiego PWN traktuje wprawdzie „łódź podwodną” jako synonim, więc formę równoważną dla „okrętu podwodnego”, lecz w Internecie spotkałem się z falą oburzenia ze strony osób związanych z wojskiem, gdyż dla tego środowiska łodzie podwodne to jednostki cywilne np. batyskafy- ale okręty podwodne to wyłącznie jednostki wojskowe, zatem wg nich nie istnieją „łodzie podwodne” będące na wyposażeniu marynarki wojennej.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      mówiąc krótko, nie zwykłem miewać zdania w kwestii, na której się zwyczajnie nie znam. Wydaje mi się jednak, że to problem podobny do wielu innych, które w poniższym odcinku „Myśląc Inaczej” omawia Paulina Mikuła. Generalnie zgadzam się z nią: czym innym jest język szczegółowy danej dyscypliny, a czym innym polszczyzna ogólna, która nie rozróżnia pewnych niuansów.

      • Artur J. pisze:

        Polecam też wpis na blogu DobrySłownik.pl. Jest i o okrętach, choć nie podwodnych, ale pozwala to lepiej zrozumieć sytuację.

        • Tomasz Marek pisze:

          Wydźwięk dyskusji Panów (Pomianka i Artura J. z przywołanymi linkami) jest dla mnie deprymujący. W sumie popieracie Państwo to, z czym całe życie walczę: nieadekwatność językową, niechlujstwo i lekceważący stosunek do wartości. Menel, kibol, margines, którzy posługują się „łaciną” co drugie słowo, niech się nią posługują, trudno. Ale tenże sam osobnik, gdy żąda oficjalnej akceptacji swej postawy od ludzi kulturalnych i na dodatek robi to krzykiem, wywołuje moją zgrozę. Już św. Augustyn opisywał, co uważa za swój największy grzech sprzed nawrócenia: było nim przechwalanie się, celem osiągnięcia aplauzu kolegów, swoimi grzesznymi występkami.
          Czym tu się wrzaskliwie przechwalać, pani Paulino, panowie Autorzy dobregosłownika.pl? Tym, że wam jest wszystko jedno? Trudno, ale nie wpierajcie waszej postawy innym. Póki istnieją ci, którym nie jest wszystko jedno, którzy porządkują, póty nadzieja na to, że entropia nas nie ogarnie. I Was, drodzy Państwo, i Was!
          PS Linijka=mały liniał to nie jest linia ani kreska, powodu do przemianowywania świąt chrześcijańskich nie widzę, motor=motocykl, a w pralce, motocyklu i samochodzie jest silnik, deska to wyrób, a tarcica to półprodukt, z którego czasem robi się niektóre deski (ale nie wszystkie, mam deskę do prasowania z drutu, a deskę do krojenia z plastiku), podzbiory statków, łodzi i okrętów są rozłączne i zawierają się w zbiorze jednostek pływających (tak twierdzą marynarze), łódź podwodna to nazwa wiążąca się z rozmiarami (były wojenne jednoosobowe łodzie podwodne), a nie zastosowaniem cywilnym (o statkach podwodnych jak na razie nie słychać, choć futurolodzy przepowiadali je już przed moim narodzeniem), upieranie się przy włączniku jest chyba dowodem buntu wieku pokwitania (po co, skoro łatwiej powiedzieć łącznik, co jest do bólu poprawne, a wyłączenie czegoś włącznikiem pachnie Windowsami, gdzie, aby je wyłączyć, trzeba nacisnąć przycisk START). To doprawdy nie takie trudne, można to opanować zanim ulubiony raper skończy swą melorecytację.

          • Paweł Pomianek pisze:

            No cóż… Chyba jednak ciągle dobrze mi na pozycji liberała językowego ;-).

            W Pańskim wywodzie zgodziłbym się najbardziej z kwestią nazwy święta. Ja bym na pewno nie powiedział Święto Zmarłych, ale to też kwestia pewnej tożsamości. Katolik powie Wszystkich Świętych, a dla niewierzącego to będzie tylko Święto Zmarłych. Jednocześnie szkoda, że także niektórzy katolicy mówią Święto Zmarłych po tylu latach edukacji, której po roku ’89 wiele osób poświęciło niemało energii.

  123. kwiatek pisze:

    Mam do Pana pytanie która z form będzie poprawna: koncentracja substancji czy stężenie substancji? Moja praca dotyczy oznaczania substancji toksycznej w ludzkim płynie. Bardzo proszę o odpowiedź i wytłumaczenie która z form jest poprawna.

    • Tomasz Marek pisze:

      Adresatem Pani pytania nie powinien być językoznawca (p. Pomianek), lecz chemik. Tak się szczęśliwie składa, że moja żona jest chemiczką i mogę tu wystąpić w jej imieniu. Otóż cała polska literatura przedmiotowa na czynność przez Panią opisaną stosuje termin „stężenie” w miejsce angielskiego „concentration” i niemieckiego „Konzentration”. Może to Pani łatwo potwierdzić w internecie. Proszę zacząć od Wikipedii. Jedna uwaga: Oznaczanie substancji to inaczej oznakowywanie substancji i nie wiąże się pracą analityka, lecz producenta, transportowca, normalizatora. Praca chemika-analityka polega na oznaczaniu STĘŻENIA substancji. Są jednak autorzy podręczników chemii opuszczający słowo „stężenia” (niechlujstwo językowe?), uważając zapewne, że nie piszą o opakowaniach ani o BHP, więc wszystko jasne.

  124. Christoph pisze:

    Witam!
    Prof.Bańko wyjaśnił na innym forum (Korpus Językowy) poprawne pisanie anglojęzycznej nazwy: Jack Daniel’s.
    Piszemy więc prawidłowo: Kupił butelkę Jacka Daniel’sa.
    Nie rozwiewa to jednak do końca moich rozterek, jeśli w sformułowaniu powyższym brak słowa butelka.
    I tak:
    ” Nalał sobie pół szklanki Jacka Daniel’sa.”
    czy też
    ” Nalał sobie pół szklanki jacka daniel’sa.”?

    Intuicyjnie optowałbym za pierwszym przykładem (od wielkiej litery).

    Christoph
    Czy też obie formy są dopuszczalne?

    • Tomasz Marek pisze:

      Kwestię wielkich liter w nazwach marek handlowych zgłębiałem swego czasu dogłębnie, bo wydawała mi się ona niejasna (podobnie jak Panu). Okazuje się, że i Wielcy Językoznawcy (w tym z poradni PWN) popełniają w tym błędy, choć sprawa jest raczej prosta (nie mam na myśli zasady, która w Polsce jest wyjątkowa w stosunku do wszystkich innych krajów i języków – wszyscy piszą nazwy wyrobów jak i marek dużymi literami, tylko Polacy nie – ale jej stosowanie).
      Nazwy marek (i firm, przedsiębiorstw) piszemy zawsze dużą literą, a nazwy produktów zawsze małą. Miałem wątpliwości jak rozróżnić nazwę wyrobu (jack daniel’s) od nazwy marki (Jack Daniel’s). Sposób okazał się prosty: jeżeli przed nazwą zastrzeżoną (charakterystyczną) stoi nazwa ogólna rodzaju wyrobu (np. „samochód”, „whisky”, „czekolada”) I TYLKO WTEDY nazwę charakterystyczną uważamy za nazwę marki i piszemy dużymi literami [whisky Jack Daniel’s, czekolada Lindt]. Niektórzy puryści piszą ją wtedy nawet w cudzysłowie [whisky „Jack Daniel’s”, czekolada „Lindt”] lub dla pewności wzbogacają o słowo »marki« co da efekt wynikowy w postaci »czekolada marki „Lindt”«. Jeśli piszemy o wyrobie (sztuka lub objętość produktu firmy Jack Daniel’s Co.), to napiszemy małymi literami: jack daniel’s. Tak więc w Pana przypadku poprawny zapis jest jeden i brzmi on: »Kupił butelkę jacka daniel’sa«. Co do odmiany angielskiego dopełniacza saksońskiego w języku polskim jest druga dopuszczalna opcja – pominąć formę anglosaską na rzecz polskiej: »Kupił butelkę jacka daniel’a«, którą prof. Bańko uznaje za wzorcową. Mnie wydaje się ona aż tak poprawna, że nikt chyba jej nie stosuje :-)).
      Dotyczą tych spraw reguły 18.31 i 20.10 (SJP PWN).
      Żeby sprawę podsumować, podam szereg przykładów (wszystkie za poradnią PWN i RJP):
      – widzę mercedesa, ale przyjechałem samochodem Mercedes lub samochodem marki "Mercedes"
      – kupiłem tabliczkę lindta, ale kupiłem tabliczkę czekolady Lindt lub czekoladę "Lindt" lub tabliczkę czekolady marki "Lindt"
      – wypiłem szklaneczkę wyborowej, ale wypiłem szklaneczkę wódki Wyborowej lub wódki "Wyborowej" albo wódki marki "Wyborowa".
      – wypiłem napoleona, ale wypiłem koniak Napoleon lub koniak "Napoleon" albo koniak marki "Napoleon".

  125. Patryk pisze:

    Cześć, mam problem ze słowem „siatkówka” jako sportem.

    Bo jak jest poprawnie „Mistrzostwa w siatkówkę”, czy może „Mistrzostwa w siatkówce”.

    Proszę o pomoc 🙁

  126. Tomasz Marek pisze:

    Jest taki fragment prozy literackiej:
    „Poszedł do sypialni, która była zwykle jej sypialnią, ale nie dziś. Ułożył się na dziś nie jej łóżku i przykrył dziś nie jej kołdrą.”
    Niby wszystko w zgodzie z ortografią, ale niepokoi mnie fraza „nie jej” użyta w tym opisie. Dopatruję się w niej funkcji całościowej (przymiotnik? nowy zaimek?) i korci mnie zapisać to razem lub chociaż z łącznikiem. Może to trochę obrazoburcze, ale słowotwórstwo (uzasadnione) nie jest zakazane.
    Czy nie lepiej wyglądałoby: „Poszedł do sypialni, która była zwykle jej sypialnią, ale nie dziś. Ułożył się na dziś nie-jej łóżku i przykrył dziś nie-jej kołdrą.”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Przyznam, że generalnie jestem wielkim przeciwnikiem używania łącznika w tego typu nietypowej roli. U niektórych autorów czasem zauważam tendencję, że gdy chcieliby połączyć wyrazy, to robią to za pośrednictwem łącznika. Rzecz w tym, że to nie jest naturalna funkcja łącznika. Coś takiego dopuściłbym ewentualnie w poezji jako zabawę słowem. Przyznam, że ja z tym osobno pisanym nie jej nie mam żadnego problemu, bo jest dla mnie naturalne. Ale gdybym już chciał wprowadzić połączenie tych wyrazów (choć mówię otwarcie, że dla mnie to byłoby nieco na siłę), to zaproponowałbym pisownię łączną niejej.

  127. Tomasz Marek pisze:

    Jak brzmi dopełniacz rzeczownika „łyk {kawy}”?
    WSPP (do którego absolutnie nie mam zaufania) rekomenduje formę „łyku”.
    Z kolei Jagodziński kwalifikuje ten rzeczownik do grupy deklinacyjnej 98, co skutkuje wersją „łyka”.
    Co Pan na to?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Osobiście używam formy popieranej przez Jagodzińskiego. A skoro jest rozbieżność, to pozostawiłbym tutaj dowolność.

  128. Lula pisze:

    W odpowiedzi na „pomiędzy 1 a 10 lat temu” – dziękuję za radę, rozumiem, ale co w sytuacji, gdy musimy zapisać taki przedział bez odwoływania się do konkretnych lat, jak wybrnąć z tego problemu? Czy wówczas wyżej wymieniony zapis byłby dopuszczalny?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chcemy w zapisie zawrzeć słowo temu zawsze mówimy w jakimś konkretnym kontekście (w jakiejś chwili). Jako że taka konstrukcja jest niestety potworkiem, ratujemy się wypowiadając konkretne lata, o które nam chodzi. Albo ratujemy się inaczej, mówiąc np.: w okresie od dziesięciu lat do roku wstecz. Jako pierwszy podajemy czas rozpoczynający przedział, bo czas idzie do przodu, nie do tyłu.

      • Tomasz Marek pisze:

        My, inżynierowie, zapisalibyśmy to tak:
        … w przedziale (–10 ÷ –1) lat w stosunku do dnia bieżącego…
        Kocham rozwiązania interdyscyplinarne!

      • Tomasz Marek pisze:

        A tak poważniej: było zbliżone pytanie zadane Poradni PWN. Chodziło o:
        „W okresie neolitu (6.5 – 3.8. tys. lat temu)”
        i dr. Wolański orzekł, że należy lata zapisać słownie: (6500 – 3800 lat temu), ale nie zgłosił innej poprawki do tego wyrażenia. Zauważam, że wypowiedzenie to nie jest bardzo odległe od „mojego interdyscyplinarnego”.

        • Gustaw pisze:

          Hmm… 6.5 tys. lat temu należałoby interpretować jako to 6 mln 500 tysięcy lat temu…

          • Tomasz Marek pisze:

            To „hmm…” jest jak najbardziej uzasadnione, bo przecież można sobie wyobrazić wypowiedzi o przedziałach czasowych liczonych nawet w miliardach lat. Co do Pańskiego przykładu, to z Wolańskiego zrozumiałem, że zapisałby to „6 500 000 lat temu”, ale chodziło o przedział, więc może pojedynczą liczbę zapisałby inaczej. Na pewno jednak nie użyłby (anglosaskiej) kropki w miejsce (polskiego) przecinka.
            Z anegdotycznych przykładów zapisu wielkich liczb: Pewien urzędnik (mając w opisie rubryki w tabeli sprawozdania jednostkę: „Bq”) uparł się, by wpisywać to tak: „12 000 000 000 Bq”, odrzucając zapis (sankcjonowany Polską Normą): „12 GBq” i zapis matematyczny: „12 ×10^9 [ta dziewiątka może być w indeksie górnym bez „^”, ale na tym forum nie da się zapisać w indeksie].

  129. Christoph pisze:

    Widzę, że od dość dawna niewiele się tu dzieje.
    Więc pozwolę sobie dać Państwu motywującego kopa.

    W zdaniu złożonym we fragmencie: „…udało mu się z jej pomocą przyjąć wreszcie status Homo sapiens.” zostałem poprawiony: Homo (wielką literą) zostało zmienione na homo (małą)- czy słusznie?

    • Tomasz Marek pisze:

      Kwestię wielkiej litery w określeniu „Homo sapiens/homo sapiens” rozstrzyga słownik ortograficzny i prof. Bańko [Homo-sapiens]. Ja z kontekstu Pańskiego zdania wnioskuję, że nie tworzy Pan tekstu naukowego, lecz beletrystykę, stąd kwestia litery jest w myśl wyjaśnienia Profesora jednoznaczna.
      Przy okazji proszę sprawdzić, czy użycie przez Pana w tym miejscu narracji słowa „status” jest właściwe z punktu widzenia definicji słownikowej. Jeśli myślał Pan o postawie wyprostowanej, to rozpatrzyłbym użycie w tym miejscu słowa „postawa”, choć jako zwolennik jednoznaczności sformułowań wzbraniałbym się i przed tym – homo sapiens równie chętnie przyjmuje pozycję siedzącą jak i leżącą. Może warto zmienić „homo sapiens” na „homo erectus”? A o wielką literę w tym mniej spopularyzowanym terminie warto pytać p. Pomianka. Osobiście sądzę, że będzie podobnie, jak z „homo sapiens”.

  130. Christoph pisze:

    Pozwalam sobie na postawienie tutaj dwóch pytań, jako że nie znalazłem nigdzie indziej odpowiedzi na nie.
    Czy: „… było ponad jej siły przyjaźnić się z byłym mordercą.” jest poprawne, jeśli
    mord popełniony przed laty był jednorazowym przypadkiem (żadnej recydywy), a morderca ( dla mnie „były”) od lat przykuty jest do wózka inwalidzkiego?
    Osoba poprawiająca mnie twierdzi, że ma być „morderca” bez poprzedzającego słowa „byłym”- i uzasadnia: Wydaje mi się, że z mordercą jest trochę jak z alkoholikiem- etykieta nie znika, więc: „z mordercą.”
    I drugie pytanie.
    Czy sformułowania:
    -„… zdobył renomę specjalisty o złotej rączce.”
    i
    -„… podziwiał z zachwytem godny płótna malarza sielankowy widok.”
    są gorsze niż:
    -„… zdobył renomę specjalisty o złotych rękach.”

    -„… podziwiał z zachwytem godny uwiecznienia na płótnie sielankowy widok.”?

    Z góry dziękuję za kompetentne uwagi!

    • Paweł Pomianek pisze:

      1. Co do byłego mordercy przychylam się do Pańskiej opinii. Uważam, że to kwestia tego, co chce się powiedzieć. I autor ma prawo użyć takiego sformułowania. Choć jego brzmienie może przedstawiać dla ucha jakiś dysonans.

      2. -”… zdobył renomę specjalisty o złotej rączce.”
      -”… zdobył renomę specjalisty o złotych rękach.”

      Przyznam się Panu, że walczyłbym z autorem, bo uważam to po prostu za fatalne skorzystanie ze związku frazeologicznego zawierające wypaczenie jego znaczenia. Proponowałbym jednak zmianę całkowicie w inną stronę, tylko po to, by uzgrabnić zdanie, a nie wprowadzać dziwne sformułowanie. Moja propozycja to:
      zdobył renomę specjalisty, złotej rączki
      lub
      zdobył renomę złotej rączki.
      Złotą rączką jest KTOŚ (chodzi mi o możliwość użycia frazeologizmu). Nie posiada się złotej rączki.

      3. -”… podziwiał z zachwytem godny płótna malarza sielankowy widok”
      -”… podziwiał z zachwytem godny uwiecznienia na płótnie sielankowy widok”

      Wersja korektora nieco bardziej przejrzysta. Musiałbym się zastanowić, czy Pańskie zdanie jest do obrony. Wydaje mi się, że tak.

      • Tomasz Marek pisze:

        Ja bym przestawił szyk zdania. Tak się składa, że akcent artystyczny, tożsamy z uwagą słuchacza, intuicyjnie (tu nastawiam się na gorącą dyskusję z p. Pomiankiem) pada na koniec zdania. Ponieważ (intuicyjnie – to już mamy drugą potęgę intuicji ;-)) wyczuwam, że poetyckie opisanie zachwytu MIAŁO być w tym zdaniu zaakcentowane, to wersja:
        „z zachwytem podziwiał sielankowy widok godny płótna malarza”
        jest moim zdaniem najlepsza. I tu „płótno malarza” jest frazą ładniejszą niż „uwiecznienie na płótnie”. Może jeszcze lepszą byłby „pędzel malarza” lub „pędzel artysty”. Per analogiam: ręka mistrza, pióro poety, miecz bohatera.

      • Tomasz Marek pisze:

        „Złota rączka: Czyli: ktoś, kto wszystko potrafi naprawić; talent techniczny.” Tyle PWN. Czy o takim kimś pisze p. Christoph? W takim razie „złotą rączkę” nazwałbym „specjalistą od wszystkiego”, ale to byłby pleonazm. Specjalista bezprzymiotnikowy to nie złota rączka. Specjalizacja dotyczy jednej dziedziny (za PWN).

        • Christoph pisze:

          Dziękuję za komentarze Pana Pawła i Pana Tomasza!
          Doprawdy inspirujące!
          Jeśli chodzi o „złotą rączkę”, to mowa o wziętym chirurgu- pasowało mi to określenie, bo istotnie ręka chirurga jest czymś niezwykle ważnym w tym zawodzie (i może dlatego właśnie propozycja korektorki jest jednak najbardziej trafna; chirurg nie pracuje przecież jedną ręką).

      • Christoph pisze:

        Panie Pawle!
        „Nie posiada się złotej rączki”.
        Z wpisu w Słowniku Języka Polskiego (pod red. M. Szymczaka)
        wynika, że posiada się za to złote ręce.
        Cytat ze słownika: „Mieć złote ręce- umieć coś świetnie zrobić… radzić sobie z każdą robotą…”.

  131. Monika pisze:

    Jak prawidłowo powiedzieć: „W dniu dziewiętnastym kwietnia” coś się wydarzyło, czy „W dniu dziewiętnastego kwietnia”?

  132. Daria pisze:

    Szanowni Państwo,

    Intyguje mnie forma bezosobowa czasownika dojść (dokonana). Nie istnieje prawda? Czy mogliby Państwo jakoś rozwinąć ten temat?

    Z poważaniem,
    Daria

    • Paweł Pomianek pisze:

      Forma dojść jest bezosobową dokonaną formą czasownika dochodzić.

      • Daria pisze:

        Rozumiem, chodziło mi jednak o coś innego, przepraszam, pewnie nie potrafiłam umiejętnie zadać pytania.
        Moje pytanie zadam w takim razie w takiej formie:
        kupić -> kupiono
        zrobić-> zrobiono
        dojść -> ?

        Czy jeśli nie istnieje taka forma dla tego czasownika, to z czego to wynika i czy w historii kiedyś istniała taka forma? Czy jest wiecej takich czasowników od których nie da się utworzyć takiej formy?

        Z poważaniem,
        Daria

        • Paweł Pomianek pisze:

          A, chodzi Pani o formę gerundium.

          dojść -> dojdziono

          To analogiczna forma, ale rzeczywiście raczej w polszczyźnie nie występująca. Proszę poczytać w poradni językowej PWN, jak się to dojdziono zastępuje: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/dojdzieto-doszlono;9720.html

          W polszczyźnie jest niejedna luka, leksykalna i gramatyczna, ale ich braku zazwyczaj nie odczuwamy, gdyż radzimy sobie w inny sposób

          – tłumaczy prof. Bańko.
          Co do kwestii historycznojęzykowych, to – jak zawsze podkreślam – wykraczają one poza kompetencje prowadzących tę stronę.

  133. Tomasz Marek pisze:

    Proszę zajrzeć do poradni PWN – odpowiada prof. Bańko. Wszystko, co Panią wstrząsa jest uznane za prawidłowe.
    Novus tempus, nova lex.
    Niestety post rozbudowany o linki do odpowiedzi prof. Bańko został wykopany z automatu (dlaczego ???).

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niestety post rozbudowany o linki do odpowiedzi prof. Bańko został wykopany z automatu (dlaczego ???).

      Nie mam pojęcia, w systemie nawet go nie widzę :-(.

  134. Mirosława Łątkowska pisze:

    Szanowni Państwo,
    jeśli na stronie, która ma ambicje udzielać porad językowych, pojawia się zdanie: „Zajrzyj na bloga Emila”, to czas umierać. Zajrzyj na czego? a zatem na przykład: „Zajrzyj na stołu”? „Zajrzyj na parapetu”? doprawdy? I tak ma już być? Obserwuję rozprzestrzenianie się tej formy, maniery, zwyczaju – dopełniacz w miejsce biernika – i szpetota tej konstrukcji, jakaś wytrychowość, rodzaj prostactwa językowego, połączone z niesłychaną ekspansywnością budzą mój sprzeciw.
    Z poważaniem,

  135. Christoph pisze:

    Przepraszam, że wprowadzam nowy temat.
    Sutek i sutka (oraz zdrobnienia: suteczek i suteczka).
    Użyłem sformułowania: „…suteczka pod jej palcami…” … i zaraz spadły na mnie gromy.
    Czy sutek i sutka nie są równorzędne, a przynajmniej sutka (rzadsza) również dopuszczalna?
    Sorry, jeśli polemika na temat maszyny do pisania nie została zakończona.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Widzę, że Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN notuje obie formy. Nie powinno być więc problemu również ze zdrobnieniami.

      • Christoph pisze:

        Tak też myślałem- nawet Słownik Języka Polskiego (z 1978 roku) pod redakcją prof. Mieczysława Szymczaka wspiera poprawność mojego sformułowania.
        Dziękuję, Panie Pawle

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tym bardziej niech się Pan nie przejmuje, tylko robi swoje. Wie Pan, ile dziś poprawnych stwierdzeń hejtuje się w sieci, tylko dlatego, że uchodzą za niepoprawne? Często te mity o niepoprawności buduje się w szkołach. Dla przykładu znana i zupełnie niepoprawna porada: Nie zaczyna się zdania od „więc”.

  136. Lula pisze:

    To jeszcze takie zdanie:
    Czy wiesz, jak działa maszyna do pisania (, – tu zamykamy zdanie podrzędne? czy „i” nam znosi przecinek?) i czy działa?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli rzeczywiście zamykamy zdanie podrzędne, to przecinek jest konieczny. Ale gdy czytam to Pani zdanie, to logika podpowiada mi, że jest to kontynuacja zdania podrzędnego… Choć z drugiej strony niekoniecznie. Trochę niezgrabne to zdanie, no ale akceptowalne (charakterystyczne dla stylu potocznego). W każdym razie właśnie obecność tego przecinka wyjaśni nam, czy w tym miejscu (po do pisania) zamykane jest zdanie podrzędne, czy też dalej następuje jego kontynuacja.

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy nie jest tak, że zdania nadrzędne równorzędnie złożone muszą mieć podmiot (podmioty) własny, a nie określony w zdaniu podrzędnym? Jeśli tak, to przecinek przed „i” byłby błędny.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Czy (ty) wiesz, jak działa maszyna do pisania, i czy (ona w ogóle) działa.

          Podmiot jest domyślny, choć nawiązujący do zdania podrzędnego. Tak bywa. Ale mam tu wątpliwość – pisałem już wyżej o pewnej koślawości tego zdania. Przecinek na pewno przed i wolno tutaj postawić, ale zastanawiam się, jak by to trzeba było rozrysować na wykresie. Bo może jednak jest tak, że to i czy ona w ogóle działa trzeba potraktować jako wtrącenie drugiego poziomu. Bo rzeczywiście – jak Pan słusznie zauważył – jako zdanie współrzędne trudno to potraktować.

    • Paweł Pomianek pisze:

      A tak swoją drogą. Warto przeczytać ten tekst, bo wtedy prawdopodobnie sama będzie Pani potrafiła odpowiadać na swoje dylematy interpunkcyjne: Najczęściej popełniane błędy interpunkcyjne.

      • Lula pisze:

        Dziękuję, artykuł ciekawy, jednak nie rozwiewa wszystkich wątpliwości interpunkcyjnych.
        Więc zadam jeszcze jedno pytanie 😉 o zasadność przecinka w zdaniu typu:
        wiedza na temat tego, jak należy postępować(,) to ważna informacja (…)

        • Paweł Pomianek pisze:

          wiedza na temat tego to ważna informacja jest nadrzędne, stąd jak należy postępować musi być otoczone przecinkami.

          • Lula pisze:

            Dziękuję, tak myślałam:)
            To teraz pytanie z innej dziedziny. Jak poprawnie zapisać przedział:
            -pomiędzy 1 a 10 lat(?) temu-
            czy może powinno być:
            -pomiędzy 1 (jednym rokiem) a 10 (dziesięcioma) latami…?

            • Paweł Pomianek pisze:

              Chciałbym tu zauważyć, że pewnych konstrukcji w języku w ogóle nie da się stworzyć, chcąc zachować poprawność. Tutaj trzeba by szukać innego sposobu oddania rzeczywistości, do której chcemy się odwołać. Tzn. tej ostatniej konstrukcji można by użyć np. w takim zdaniu:
              Pomiędzy jednym rokiem brania narkotyków a dziesięcioma latami – istnieje pewna różnica.
              Jeśli jednak chodzi o zakres (całkowicie inne znaczenie), to zapisywałbym go pomiędzy 2006 a 2015 rokiem.

  137. Christoph pisze:

    Tak, oczywiście: „Inaczej niż opisano w książce”.
    Należy „pogonić” jest, żeby rozpatrywać zdanie pojedyńcze.

  138. Lula pisze:

    Tak, dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂 Mam nadzieję, że nie będzie to przesada, jeśli zadam jeszcze jedno pytanie dot. interpunkcji 🙂
    Zastanawiam się czy wymagane jest rozdzielanie przecinkiem doprecyzowań, typu: w rozdziale 8(,) w części IV(,) str. 176(,) punkt 8? Wydaję mi się, że nie, bo nie są to osobne elementy, tylko doprecyzowanie jednego.

  139. Lula pisze:

    Dzień dobry,
    czy zdanie:
    Czujnik podłączyć do napędu tak(,) jak opisano w rozdziale 8.
    wymaga przecinka?
    I przy okazji – jaką częścią mowy jest wyraz „opisano”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, przecinek trzeba wstawić, z tym że można to zrobić w dwóch miejscach:
      Czujnik podłączyć do napędu, tak jak opisano w rozdziale 8.
      Czujnik podłączyć do napędu tak, jak opisano w rozdziale 8.

      Opisano to nieosobowa forma czasownika (gerundium).

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedź 🙂

      • Lula pisze:

        W związku z nieosobową formą czasownika nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. Mam rozumieć, że tworzy ona zdanie składowe, tak więc np. zdanie: =…jest inaczej(,) niż opisano to w książce= będzie wymagało w takim wariancie przecinka?

        • Christoph pisze:

          Jeśli byłoby to zdanie pojedyńcze: „Jest inaczej niż opisano to w książce.”- przecinka nie stawiamy.
          Jeśli jednak przed „…jest” występuje tekst tworząc łącznie zdanie złożone, przecinek jest raczej konieczny. Stawiamy go zwykle przy porównaniach. „Opisano” czy „opisał” jest tutaj irrelewantne.

          • Paweł Pomianek pisze:

            To znaczy, dokładniej mówiąc, Pański przykład (będący właściwie przykładem p. Luli) nie jest jednak zdaniem pojedynczym i przecinek jest potrzebny:
            Jest inaczej, niż opisano to w książce.
            Ale wiele się Pan nie pomylił, wystarczy tylko skasować to inicjalne jest –
            Inaczej niż opisano w książce
            – i przecinka nie potrzeba.

            PS Wydaje mi się, że pośrednio zawarłem tutaj i odpowiedź na podstawowe pytanie w wątku. Czy tak?

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm… Jako inżynier – specjalista serwisu dopowiem, że obie wersje zdania (różniące się formalnie miejscem postawienia przecinka) różnią się też znaczeniem. Miejsce postawienia przecinka nie jest dowolne – on decyduje o sensie zdania. (Lub odwrotnie – zamysł autora determinuje miejsce postawienia przecinka.)
        Pierwsza wersja (…podłączyć, tak jak opisano w…) oznacza odsyłacz do innego miejsca, w którym napomknięto FAKT podłączenia. Może to być np. uzasadnienie tej konieczności, lub inna wzmianka. Zwykle jest to odsyłacz „wstecz”. Zaimek „tak” odnosi się do czasownika „opisano”.
        Druga wersja (…podłączyć tak, jak opisano w…) zdecydowanie odsyła do miejsca opisu SPOSOBU podłączenia. Zwykle jest to odsyłacz „w przód” do szczegółowej procedury. Zaimek „tak” odnosi się tu do czasownika „podłączyć”.
        Do p. Pomianka – czy nie jest to przyczynek do naszej dyskusji o interpunkcji?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Dwa razy tak! Po pierwsze zgadzam się, że temat może stanowić przyczynek do tamtej dyskusji; po drugie: oczywiście, że miejsce postawienia przecinka zmienia tutaj delikatnie sens i nie jest dowolne, ale powinno być zgodne z zamysłem autora. Zgadzam się też, że akurat w tym przypadku, gdy lektor czyta tekst, rzeczywiście powinien zawiesić głos właśnie w tym miejscu, gdzie postawiono przecinek. I nie ma tu miejsca na reinterpretację.

          U początków istnienia tego blogu, w 2010 r., w tekście pt. Najczęściej popełniane błędy interpunkcyjne na jeszcze bardziej wyrazistym przykładzie różnicę tego typu świetnie wykazał Tomasz Powyszyński. Przytaczam dłuższy passus, zakładając, że wywód przypadnie Panu do gustu:

          Trzecie zdanie jest o tyle ciekawe, że mamy dwa możliwe rozwiązania, a wszystko zależy od tego, co chcemy powiedzieć bądź napisać. Ogólnie mówiąc, przecinek stawiamy tam, gdzie robimy przy czytaniu przerwę:
          a) Adam powinien wystartować w teleturnieju dlatego, że jest bardzo mądry.
          b) Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest bardzo mądry.

          Jeżeli przeczytamy oba zdania na głos, z przerwą w miejscu, w którym jest postawiony przecinek, to mniej więcej wyczujemy, czym zdania te różnią się od siebie. W zdaniu a) chcemy podać powód, dla którego Adam powinien wystartować w teleturnieju; w zdaniu b) stwierdzamy, że Adam powinien wystartować w teleturnieju, chcąc podkreślić tym jego mądrość, i dopowiadamy, dlaczego tak uważamy. Innymi słowy, zdanie a) mogłoby być odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego Adam powinien wystartować w teleturnieju?”; a zdanie b) mogłoby być odpowiedzią na pytanie: „Co powinien zrobić Adam?”

          Przy odróżnieniu, oprócz przerwy na oddech, ważny jest także akcent (oznaczony pogrubieniem):
          – Adam powinien wystartować w teleturnieju dlatego, że jest bardzo mądry.

          Jeżeli natomiast przecinek postawimy wcześniej (przed „dlatego”), wtedy akcent może paść np. tutaj:
          Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest mądry. (Jako odpowiedź na pytanie: Kto powinien wystartować w teleturnieju?).
          – Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest mądry. (Tu pytań, na które może to być odpowiedź, jest wiele. Oto jedno z nich: Gdzie Adam powinien wykorzystać to, że jest mądry?).

          Kiedy ktoś z akcentem i przerwą na oddech w odpowiednich miejscach przeczyta nam to zdanie (równie dobrze możemy zrobić to w myślach), nie będziemy mieć wątpliwości, czy i gdzie postawić przecinek. Jak widzimy, chwila zastanowienia nad tym, co tak naprawdę chcemy przekazać i w jaki sposób wypowiedzielibyśmy to zdanie, sprawi, że nie popełnimy błędu oraz zostaniemy dobrze zrozumiani.

          • Tomasz Marek pisze:

            O! …akcent, przerwa oddechowa, znaczenie – a wszystko to spowodowane przez przecinek! 🙂 Doprawdy – jakie to różne od Pańskiego werdyktu z 8 kwietnia. Aż miło czytać! A co do przykładu na znaczenie położenia przecinka dla sensu i akcentu, to – wbrew Pańskiej opinii – zdanie p. Luli wydaje się lepsze od przywołanego przez p. Powyszyńskiego, a zaczerpniętego z jakiegoś słownika czy (nie pamiętam) porady PWN.

            • Paweł Pomianek pisze:

              No wie Pan, ja ciągle twierdzę, że zbieżne z tamtym werdyktem (przy czym tam użyłem bardzo poważnego skrótu myślowego, który mógł wypaczyć to, co chciałem przekazać – co do czego już się zgodziliśmy) – to po prostu całkiem inne przypadki zdań.

  140. Piotrek_B pisze:

    Mam pytanie, dlaczego poprawna odmiana słowa kwadrans to kwadransa skoro słowa takie jak trans/seans odmieniamy transu/seansu?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      wszystkie te rzeczowniki odmieniają się według deklinacji męskiej IV, która w przypadku rzeczowników nieżywotnych w dopełniaczu liczby pojedynczej ma końcówkę -a lub -u, zależnie od konkretnego rzeczownika (tego trzeba się po prostu wyuczyć lub każdorazowo sprawdzać). Obydwie odmiany seans – seansu i kwadrans – kwadransa są więc regularne.

      • Christoph pisze:

        Czy dotyczy to również rzeczownika Real – jako sieć sklepów?
        Chodzi mi o to czy w dopełniaczu obie formy : Realu i Reala (jako sieci sklepów) są poprawne.

        Podejrzewam przy tym, że jest różnica w odmianie między Realem- sklepem i Realem- klubem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Z pewnością, wybierając się do sklepu, powiedziałbym, że idę do Reala. A co do samego tematu, podsuwam pokrewny wpis: Do Carrefoura czy do Carrefouru? Odmiana nazw sklepów.

          • Christoph pisze:

            W piśmie należy użyć formy „Idę do Kauflandu (Disneylandu,Legolandu)….
            ….Słyszę czasem „Idę do Realu. Uznaję to za dopuszczalny wariant.
            Jan Grzenia- Uniwersytet Śląski

            …Idę do Realu (jak „…do Capitolu”), a nie „Idę do Reala”.
            Zdanie „Idę do Reala” byłoby też poprawnie, gdyby Real był człowiekiem albo np. słoniem w ogrodzie zoologicznym.
            Prof. M. Bańko

            A i ja muszę przyznać, że Realu ( w dopełniaczu) bardziej mi jakoś podchodzi.
            Christoph

            • Paweł Pomianek pisze:

              No, sam Pan widzi: zdania podzielone, obie formy dopuszczalne :-). Mnie mimo wszystko dużo bardziej przekonuje forma do Reala. Myślę, że to też w pewnej mierze kwestia regionalna.

  141. H. pisze:

    I to mi wystarczy, usiłowałam to wytłumaczyć interlokutorowi ale ten upierał się, iż słuszna jest tylko jedna interpretacja. Dziękuję i dobranoc.

  142. H. pisze:

    Czy kiedy ktoś mówi: Pogram sobie trochę, dobra? To możemy interpretować to na 2 sposoby, pytanie o zgodę lub oznajmienie, ze cos zrobi?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie widzę problemu, by interpretować to tak lub tak w zależności od kontekstu, czy może bardziej od tonu głosu.

      • H. pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Pozwolę sobie przytoczyć kontekst celem ostatecznego upewnienia się. Znajomi skończyli oglądać film po czym jeden z nich mowi:”Pogram sobie teraz, dobra?” Jeśli chodzi o ton głosu wydaje mi się iż intonacja jest rosnąca. Czy w takim wypadku można interpretować wypowiedź jako pytanie o zgodę na „pogranie sobie”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myślę, że jak najbardziej. Jest to przede wszystkim pytanie o zgodę. Rzecz dotyczy tego, czy jest to tylko pytanie retoryczne (wtedy byłoby to – jak to Pani ładnie określiła – oznajmienie, że coś zrobi), czy też pytający rzeczywiście oczekuje potwierdzenia, że może to zrobić.

          • H. pisze:

            Dziękuję raz jeszcze. Znajomy który zadał to pytanie był bardzo zdziwiony kiedy uzyskał odpowiedź o treści: „Dlaczego mnie pytasz o zgodę?”, twierdząc, że wcale nie pytał tylko grzecznie oznajmił co zamierza robić.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Więc w jego intencji było to pytanie retoryczne, a Pani zrozumiała, że pyta o zgodę. Wracamy do punktu wyjścia: można to rozumieć na dwa sposoby :-).

  143. Tomasz Marek pisze:

    Żeby nie było, że pan Christoph zdominował całe forum, to przedstawię mój „dylemat”. Chodzi o znaki interpunkcyjne w zdaniach:
    Za tydzień dwa przyjadę.
    Za dzień za tydzień znów się zobaczymy.
    Kwerenda internetowa dała obraz tak rozmazanej interpunkcji, że nic z tego nie wynika. Dodam, że główny mój problem dotyczy drugiego znaku interpunkcyjnego – czy jest i jaki najlepszy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      To bardzo ciekawa kwestia. Oczywiście w pracy redakcyjnej spotykam się często z takimi konstrukcjami i wypracowałem co najmniej kilka sposobów rozwiązania tej kwestii.
      1. Przecinek
      Za tydzień, dwa przyjadę.
      (Przecinek występuje tutaj zamiast spójnika lub. Wiadomo, że często wybieramy między przecinkiem a spójnikiem, więc wydaje się to niekontrowersyjne).
      2. Półpauza
      Za tydzień–dwa przyjadę.
      (Akurat w tym konkretnym przypadku pomysł kiepski. Taka półpauza znaczeniowo zastępowałaby do, np. Czekamy dwie–trzy minuty = dwie do trzech minut).
      3. Łącznik
      Za tydzień-dwa przyjadę.
      (Tutaj już może być trochę kontrowersji. Jest to bowiem tworzenie sztucznej konstrukcji w analogii do baba-jaga raz-dwa, gadu-gadu.
      4. Wielokropek
      Za dzień… za tydzień znów się zobaczymy
      (Do obronienia tylko w przypadku niektórych konstrukcji. Wielokropek sugeruje pewien namysł i znaczeniowo zastępuje wyraz może; Za dzień, może za tydzień znów się zobaczymy).

      Teraz czekam na Pańskie pomysły i propozycje :-). Zwłaszcza że zastanawiam się nad znaczeniem przynajmniej dwuznacznego fragmentu główny mój problem dotyczy drugiego znaku interpunkcyjnego.

      • Tomasz Marek pisze:

        Dwuznacznego? Hmmm…
        W moim odczuciu pierwszy znak interpunkcyjny rozdzielający dwa określenia czasu to przecinek, bo traktowałbym to jako „człony wyliczane bezspójnikowo” (jak: „choćbym to robił pięć, dziesięć, sto razy – to…”). I właśnie! W przytoczonym tu przykładzie jest myślnik po wyliczance. I o ten myślnik (a może lepszy będzie przecinek?, a może [wątpię] dwukropek?) mi chodziło. W zasadzie coś bym tu widział; bez żadnego znaku interpunkcyjnego zdanie (nawet to z głównego pytania – pojedyncze) wydaje się jakieś niejasne, może ułomne.
        „Słyszę” lektora (w praktyce nie musiałem wysilać wyobraźni – posłużyłem się oprogramowaniem IVONA – polecam gorąco!) i jakaś pauza lub zawieszenie kadencji MUSI tu być, inaczej występuje zamieszanie znaczeniowe.
        Jak ponownie przeglądam Pańskie propozycje w kwestii pierwszego znaku interpunkcyjnego, to tylko wersja z półpauzą wydaje się dobrze wyglądać bez drugiego znaku. Czy ta półpauza bez spacji? Ale już w drugiej wersji (z powtórzonym „za”) nie da się jej zastosować! Tyle że IVONA i tak wykazuje, iż sama półpauza nie sprawdza się.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Problem w tym, że w polszczyźnie znaki interpunkcyjne mają niewiele do czytania tekstu przez lektora. Interpunkcja swoje, głośne czytanie swoje. Interpunkcja nie jest po to, by wygodnie było głośno czytać, tylko po to, by tekst był jednoznaczny i zrozumiały. Oczywiście dla podkreślenia przerwy WOLNO w wielu przypadkach znak interpunkcyjny wstawić. Tutaj akurat w grę wchodziłaby chyba tylko półpauza. Struktura zdania w żaden sposób nie obliguje nas do wstawienia drugiego znaku interpunkcyjnego.

          • Tomasz Marek pisze:

            Dziękuję.
            Co do rozbieżności między interpunkcją a pracą lektora (z czym się nie do końca zgodzę – mnie uczono, że pierwszą powinnością lektora jest oddanie interpunkcji; ze względu na jej ułomność dobry lektor może coś dodać, ale najgorszy nie może nic pominąć), to jest to kwestia, z którą (z przyczyn praktycznych) świat językoznawców będzie się musiał zmierzyć. Wymusi to na nich zastępowanie lektora (a później sekretarza) maszyną (taką jak IVONA).
            PS Nie jest Pan pierwszym spośród językoznawców, który alergicznie reaguje na IVONĘ. A to już nie nowinka do lekceważenia, to powszechna teraźniejszość! Czyżby i Pan przejawiał „kompleks kuchenki”? Współpraca językoznawców z inżynierami trwa od dawna! W Instytucie Językoznawstwa UAM jest Katedra Foniatrii, w której pracuje moja koleżanka z roku i grupy specjalizacyjnej na Politechnice, prof. dr hab. inż. Grażyna Surmanowicz-Demenko. W sprawie rozpoznawania mowy jest ostatecznym ekspertem, pracowała jako ostatnia nad zapisem rejestratora mowy z nieszczęsnego tupolewa. Nauka (ta prawdziwa) jest jedna, nie ma konfliktu.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Szanowny Panie,
              wydaje mi się, że trochę źle odczytał Pan moje intencje odnośnie do IVONY. Nie reaguję na nią alergicznie. IVONA to narzędzie. Dlaczego by z niego nie korzystać. Dziwi mnie tylko teza, że interpunkcja miałaby być dostosowywana do maszyny. Ja uważam odwrotnie, że twórcy IVONY muszą tak przystosowywać program, by umiał coraz lepiej rozczytywać meandry polskiego języka. A może będą musiały powstać firmy przystosowujące zwykły tekst do odczytywania przez IVONĘ? (Ten scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny). W każdym razie dostosowanie interpunkcji do głośnego czytania uważam za ślepą ulicę. Co do tego zaś, że między nauką i jej różnymi gałęziami nie ma konfliktu, ale jest wzajemna służebność – nie mam wątpliwości.

      • Christoph pisze:

        Czy tę prostą wypowiedź tak często występującą w życiu codziennym, przelaną na papier w formie: „- Przyjadę za dzień dwa.”, czyli bez przecinka, uznałby Pan, Panie Pawle, za błąd w pisowni?
        To „… za dzień dwa” wymawiane jest często szybko, jednym tchem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Trudno mi nawet powiedzieć, że ja miałbym to uznać za błąd pisowni – to po prostu JEST błąd. Jeszcze raz podkreślam, że w polszczyźnie nie ma znaczenia dla pisowni (w kontekście interpunkcyjnym), jak coś jest wymawiane. Interpunkcja jest warunkowana strukturą, logiką zdania. Sposób czytania jest inną kwestią.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Odbyłem z p. Tomaszem Markiem szeroką dalszą dyskusję na ten temat i w związku z tym stwierdziłem, że to, co napisałem już dwukrotnie wyżej na temat niebezpośredniego związku interpunkcji i czytania, zdaje się bezwzględnie domagać pewnego dopowiedzenia, uciekłem się bowiem do trudnych do właściwego zrozumienia skrótów myślowych. Przytaczam więc krótki fragment mojej wypowiedzi z naszej korespondencji:

          Gdy czytam jeszcze raz to, co sam napisałem, tzn. np. „…w polszczyźnie znaki interpunkcyjne mają niewiele do czytania tekstu przez lektora. Interpunkcja swoje, głośne czytanie swoje” to rzeczywiście – nie uwzględniając kontekstu, w jakim to powiedziałem – można by sądzić, że naprawdę moje zdanie jest niedorzeczne. Użyłem ogromnego skrótu myślowego. Szukając właściwych słów, by to powiedzieć precyzyjniej, napiszę więc tak: Mnie chodziło raczej o to, że relacja między interpunkcją a czytaniem jest wtórna. To, jak przeczytamy zdanie, zależy od jego znaczenia. A to, jakie jest jego znaczenie, zależy od interpunkcji. Jeśli jest więc między nami różnica, to właśnie w tej kwestii. Ale: oczywiście, że wykrzyknik, pytajnik, kropka dają sygnały lektorowi, jak przeczytać tekst. Oczywiście że wielokrotnie dla zaakcentowania przerwy można w piśmie dodać półpauzę (o czym już kilka razy wspomniałem), choć jest ona składniowo całkowicie zbędna.

      • Tomasz Marek pisze:

        Pytanie do Poradni PWN:
        „Jak zapisać wyrażenie: w ciągu trzech-czterech tygodni – z dywizem czy z myślnikiem?”
        I odpowiedź:
        „Liczebniki w wyrażeniach typu w ciągu trzech-czterech tygodni znaczą ‘od… do…’, ‘mniej więcej’, toteż można pisać je z łącznikiem, podobnie jak byłoby to w wyrażeniu w ciągu 3-4 tygodni. Nie można jednak odrzucić zapisu z myślnikiem (w ciągu trzech – czterech tygodni), co oznacza, że mamy prawo wyboru znaku w takich połączeniach. Najważniejsza jest dbałość o konsekwencję: jeśli w jakimś tekście chcemy takiego wyrażenia użyć więcej niż raz – zapisujmy je zawsze z tym samym znakiem”.
        Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

  144. Christoph pisze:

    Gwoli sprawiedliwości: przerzuciłem jeszcze parę książek i znalazłem dwie powieści (Halima Bashir „Łzy pustyni” i Tina Okpara „Cena mojego życia”- obie panie nie są oczywiście „winne” wszelkich sformułowań w napisanych na podstawie ich doświadczeń życiowych, a za wszystko w polskim wydaniu jest odpowiedzialny przekładający), w których końcowe datowanie odbiega od mojego punktu widzenia, jak i punktu widzenia korektora.
    Cyril Guinet, czerwiec 2010 roku – to datowanie z „Ceny mojego życia”
    i
    Halima Bashir
    Londyn, luty 2008 roku – datowanie w powieści „Łzy pustyni”

    Powinienem może dodać, że powyższą formę datowania wydarzeń zastosowałem w przebiegu mojej historii (w akcji powieści), ale i to („roku”) korekta zmienia na „r.”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      ale i to („roku”) korekta zmienia na „r.”

      A to nie wiem, po co :-).

      • Christoph pisze:

        Dziękuję za- jak zwykle- rzeczową, jasną i kompetentną odpowiedź.
        Oczywiście będę teraz stosował opcję „Odpowiedz”.
        Proszę wybaczyć, ale należę do dyletantów na polu informatyki.
        Pozdrawiam serdecznie

        • Paweł Pomianek pisze:

          Oj, akurat ta wypowiedź, którą Pan skomentował, była wyjątkowo lakoniczna i jak ktoś to przeczyta, to się zdziwi, gdzie ta jasność i kompetencja :-). Ale najważniejsze, że udało się odpowiednio skorzystać z opcji Odpowiedz. Właśnie o to mi chodziło. I dziękuję za ciepłe słowa.

  145. Christoph pisze:

    Do dyskutowanego szeroko tematu -na czy do Ukrainy, Słowacji- ustosunkowałem się na Waszej, zalecanej przez Pana, stronie; w zamiarze- zgodnie z Pana sugestią- nie tylko zadawania pytań, ale i uczestniczenia w polemikach na Waszym forum.

    Powyższe pytanie postawiłem, ponieważ nigdzie tematu datowania terminu ukończenia powieści nie znalazłem.
    Sugeruje Pan przyjęcie rady korektora.
    Na czym polega reprezentatywność takiego sformułowania i dlaczego forma 2015 r. miałaby być bardziej estetyczna aniżeli 2015 (dla mnie 2015 jest bardziej estetyczne- bez zbędnych dodatków i kropek; doskonale bowiem wiadomo, że chodzi o rok dwa tysiące piętnasty)?
    Reprezentatywne wydają mi się preferowane przeze mnie przykłady, jako że w przeciwieństwie do sformułowania zalecanego przez korektora ( i przez Pana) znajduję je w wielu współczesnych powieściach zarówno obcojęzycznych ( przykład: S.King w „Desperacji” zakończywszy powieść, napisał- Bangor, Maine 1 listopada 1994- 5 grudnia 1995; OK, przełożył to tłumacz, ale zakładam, że zgodnie z intencją autora), jak i rodzimych (przykład: Tomasz Kołodziejczak we „Wstań i idź”- sygnuje(?) każde zakończone opowiadanie prosto i bez zbędnego”r.” – 1985 , 1992 itd.).
    Dodam, że zatytułowanie wypowiedzi poprzedzającej moją:
    „Pan Paweł Pomianek pisze:
    7 kwietnia 2016 o 11:47”
    umacnia mnie w przekonaniu o słuszności mojego widzenia tego dylematu, a kłóci się z Pana zaleceniem i sugeruje, że z zasady trzyma pan z korektorem.
    Poza tym: przejrzałem kilkadziesiąt książek z mojej domowej biblioteki, ale nie znalazłem ani jednego datowania zgodnego z propozycją korektora. Przeważnie nie występuje żadne datowanie, a jeśli już, to forma, którą sam obrałem.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to teraz nie chodziło mi o to, że Pan komentuje na złych podstronach bloga, chodzi mi o to, by odpowiadał Pan w danym wątku (tak jak robię to ja czy p. Tomasz Marek; przed skomentowaniem przyciskając Odpowiedz), wtedy kolejne wypowiedzi będą stale pod sobą, ewentualny Czytelnik nie zgubi się w tym, co do czego się odnosi). Inaczej, jeśli ktoś w międzyczasie założy nowy wątek, będą w różnych miejscach. Można wtedy na przykład nie wiedzieć, do czego się Pan odnosi.

      Co do daty, którą Pan przytoczył, to wprowadza ją automat – i tak dobrze, że robi to poprawnie, a nie jak na Facebooku :-). Ale kwestia daty naprawdę jest sprawą otwartą. Data w formacie 7 kwietnia 2016 r. jest formą najbardziej oficjalną, traktuję ją jako najstaranniejszą. Niemniej, na pewno bym się nie spierał, gdyby autor z takich czy innych względów upierał się przy innej, zwłaszcza jeśli ma na to silne uzasadnienie – takie jak Pan przedstawił, uważam za silne. Niech Pan powie korektorowi, że w tej sprawie ma Pan głos decydujący, chce bez r. i sprawa zamknięta :-).

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie zapisu czasu stale aktualna jest anegdota (cytowana przeze mnie w tematycznym wątku tego bloga) o zakończeniu „nie będzie mi kuchenka mikrofalowa narzucała normy językowej”. Jednakże powszechnie obecna nowoczesność różnymi ekranami wpływa na odczucie normy – i raczej nie przypuszczam, by kiedyś u dołu ekranu komputerowego pojawił się napis: „7 kwietnia 2016 r.”. Jestem pewny, że raczej językoznawcy dostosują się do kuchenek mikrofalowych niż kuchenki (i cały przemysł) do językoznawców.

        • Paweł Pomianek pisze:

          A ja mimo wszystko mam nadzieję, że będzie trochę inaczej. Że daty z mikrofalówki pozostaną na mikrofalówce i na innych sprzętach, a w artykułach i książkach będziemy pisać starannie i stosować bardziej godne formy. Wtedy bez wątpienia wszystko pozostanie na swoim miejscu. Ale to już zadanie dla dziennikarzy i redaktorów.

          • Tomasz Marek pisze:

            A to temat na esej. Proszę jednak zauważyć, że wychodząc z założenia, że „piękno jest dzieckiem prostoty”, świat techniki kreuje piękno (bo wychodzi od prostoty) i podążają za tym językoznawcy (tyle że w kierunku prostoty) – świadczą o tym orzeczenia RJP ujednolicające zawikłania różnicujące znaczeniowo (przecinek przy imiesłowach przymiotnikowych, pisownia „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi itp.). Standaryzacja jest dobra, jeśli nie wręcz konieczna, i nie przypuszczam, by świat długo tolerował dualizm profesorowo-kuchenkowy. A „kuchenek” jest więcej. W dodatku nie wiem, co jest piękniejszego w „profesorskim” sposobie zapisu daty w stosunku do ogólnoświatowych tendencji usankcjonowanych przez ISO i PKN. Idzie nowe, a inżynierowie (niektórzy) są dziś często lepiej wykształceni i bardziej światli od (niejednych) profesorów.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Z dualizmem wydaje się Pan mylić. Tzn. np. w kwestii imiesłowów przymiotnikowych RJP właśnie wprowadziła dualizm: i jedna, i druga pisownia form odczasownikowych jest teraz poprawna. Podobnie jest z datami: wiele (coraz więcej?) form jest poprawnych; jedne są bardziej zalecane tu, inne tam, ale trudno stwierdzić, by ta czy inna była błędna. Według mojej opinii w tym kierunku zmierza świat. Mnie się to poszerzanie sfery wolności podoba. Także dlatego tam, gdzie będę mógł, będę dbał o to, by zapisy dat takie jak np. automaty na mojej strony (08.04) się nie pojawiały :-).

  146. Christoph pisze:

    Pod ostatnim zdaniem mojej powiesci (sorry za brak polskich literek- nie mam ich na tym kompie) umiescilem : „17 wrzesnia 2015”.
    Zdaniem korektora powinno byc: „17 wrzesnia 2015 r.”.
    Przepraszam, ze nie postawilem pytania jasniej.
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, forma proponowana przez korektora jest bardziej estetyczna i reprezentatywna. Też zwyczajowo proponuję taką zmianę. Ale Pańska forma również nie jest błędna.

      PS Jeszcze raz proszę o niezaczynanie nowego wątku przy każdej wypowiedzi, tylko o odpowiadanie na wypowiedź przedmówcy. Chyba że z jakiegoś powodu na swoim komputerze nie może Pan tego robić.

      • Artur J. pisze:

        Zdaje się, że zwyczajowo się tego „r.” nie daje. Tak przynajmniej to wygląda w kilku starszych i nowszych książkach, do których zajrzałem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tzn. chodzi Panu o to, że tak się już przyjęło i raczej tego się trzeba trzymać, czy wręcz przeciwnie: że NIESTETY zwyczajowo się nie daje? 🙂

          • Artur J. pisze:

            Po prostu się nie daje i tyle. 🙂 Że się nie trzeba trzymać, pokazuje choćby komentarz Pana Christopha, w którym pisze, że znalazł roku w dwóch książkach. Ja też w jednej czy dwóch znalazłem r. Myślę, że jest więcej, szczególnie w ostatnich czasach, autorów i redaktorów, którzy uważają, że z r. albo roku będzie staranniej.

  147. Christoph pisze:

    Czy po napisaniu powieści pisarz poprawnie datuje zakończenie swojej historii:
    2010
    lub
    Sierpień 1998
    bądź

    czy też
    17 września 2015 ?

  148. Christoph pisze:

    Dziękuję Panie Tomaszu za wyczerpującą wypowiedź!
    Z prostotą wynurzeń w prozie jak najbardziej się zgadzam.
    Pana propozycja innego sformułowania wchodzi naturalnie w rachubę, tak jak i można to uczynić na wiele innych sposobów.
    Pochodzenie słowa koincydencja nie jest mi obce. Podobnie zresztą, jak koegzystencja czy koedukacja, które w przeciwieństwie do tego pierwszego dawno się w języku polskim przyjęły.
    Może powinienem był zaznaczyć, iż użycie omawianego ( intelektualnie „wyrachowanego”) pojęcia wpadło mi na myśl spontanicznie, gdyż przechodzi ono przez myśli aktywnego zawodowo naukowca. Uznałem, że ludzie nauki niewątpliwie używają niekiedy w swoich refleksjach pojęć niedostępnych „maluczkim”.
    Mój błąd polega na tym- i w tym kontekście również zgadzam się z Panem- że nie uwzględniłem większości czytelników, którzy zapewne „nie łyknęliby” tego mojego „nowatorstwa”. Takie novum zazgrzytałoby im prawdopodobnie w myślach niczym piach między zębami.

    Mam jeszcze pytanie do Pana Pawła: Czy można na tym forum stawiać pytania bez ograniczeń, czy też należy się ograniczać? Dodam, że wiele moich dylematów językowych nie rozwiązują ( bo nie poruszają) przeprowadzone dotychczas dyskusje- również na innych forach.
    Jestem świadom, że być może przekraczam już granice dobrego smaku, ciągle od nowa wyskakując z jakimś kolejnym problemem językowym.
    Z serdecznym pozdrowieniem
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      pytania oczywiście można stawiać bez ograniczeń, ale jeśli będzie ich zbyt wiele, to po prostu czasowo nie nadążę z odpowiadaniem, chyba że pomogą mi inni Użytkownicy. Dodam, że Pana pytania są klarowne i nie wymagają zazwyczaj obszernego wywodu, choć… cieszę się, że p. Tomasz Marek jest innego zdania i pozwala sobie zgłębiać (bardzo rzeczowo) niektóre podsunięte przez Pana kwestie. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

      Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę, że dobrze by było, aby – odpowiadając na poszczególne kwestie – formułował Pan to jako odpowiedzi do wypowiedzi przedmówcy (w sensie technicznym, tzn., żeby nie robić z każdej wypowiedzi nowego wątku). Bardzo zachęcałbym też w kontekście pytań do jeszcze jednej rzeczy: żeby nie było tak, że wszystkie Pana pytania są zadawane w wątku „Zadaj pytanie”, ale raczej tematycznie wiązały się z danymi wpisami (jeśli oczywiście podobny temat był już poruszany). Miałoby to i tę korzyść, że – jak sądzę – czasami znalazłby Pan odpowiedzi na swoje pytanie już we wpisach na stronie.

      Proszę się jednak nie obawiać. Żadnych granic dobrego smaku Pan nie przekroczył. Proszę swobodnie korzystać z porad na naszej stronie i poddawać wątki do dyskusji.

  149. Christoph pisze:

    Hm… muszę to „przez” przemyśleć- zdanie oddaje bowiem refleksje jednego z bohaterów (Albańczyka w Niemczech) po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej dotyczącej „krewnego” (występującego w moim kontrowersyjnym zdaniu); może właśnie forma potoczna bez „przez” jest tutaj trafna.

    • Paweł Pomianek pisze:

      A, to tutaj sprawę zostawiłbym jak najbardziej otwartą. Formy potoczne w takich kontekstach jak najbardziej wchodzą w grę.

  150. Christoph pisze:

    I- tak przy niedzieli- jeszcze jedno małe pytanko.
    W zdaniu: „Była niegdyś zaprzyjaźniona z ich krewnym i pozostawała z nim nawet jakiś czas w bliskim kontakcie.”, korekta życzy sobie przyimka „przez” przed „jakiś”.
    Czy pierwotna forma tego zdania nie jest poprawna?
    Dzięki za uwagi
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, że ja też zawsze wstawiam to przez. Forma przez jakiś czas jest staranna; forma jakiś czas – potoczna.

  151. Christoph pisze:

    Witam wszystkich i ponownie melduję się z kolejnym dylematem językowym.
    We fragmencie tekstu: „… musiała przecież równocześnie pracować na ich życie. Koincydencyjnie studiowała medycynę- wciąż nie mógł w to uwierzyć!” nie chciałem po „równocześnie” użyć sformułowania „jednocześnie”, gdyż intuicyjnie uznałem to za nietrafne. I stąd zastosowanie w zdaniu tego rzadkiego pojęcia w formie przysłówkowej.
    Czy jednak koincydencyjnie nie brzmi trochę zbyt pretensjonalnie?
    Na którymś odcinku mojej historii oparłem się już użyciu określenia „koherentna” dla zaznaczenia spójności czegoś- właśnie obawiając się zbędnej pretensjonalności.
    Można pewnie twierdzić, że obydwa pojęcia należą do świata nauk ścisłych i nie mają nic do szukania na polu literatury.
    Z drugiej strony: czy wprowadzanie nowych terminów do prozy nie prowadzi do wzbogacania naszego języka?
    A jak to widzą znawcy języka polskiego?
    Z góry dziękuję za konstruktywne uwagi!
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szczerze mówiąc, mnie się to niezbyt podoba. Zastanawiam się jednak, co bym zrobił, gdybym był redaktorem Pańskiej książki, i trudno mi się jednoznacznie zdecydować. Liczmy jeszcze na głosy innych komentujących.

      • Tomasz Marek pisze:

        Pan, Panie Pomianek, to wie, jak mnie podpuścić! Ale przyznaję, że aż mnie palce świerzbiły, by je na klawiaturze w tej sprawie położyć…
        A teraz już do Pana Christopha:
        Słowo „koherentna”, użyte we właściwym znaczeniu w tekście skierowanym do inteligentnego czytelnika, nie raziłoby mnie; ma ono wiele zastosowań zarówno w naukach ścisłych, technicznych, jak i w humanistyce, i nie jest znów tak rzadkie.
        Inaczej jest ze słowem „koincydencyjnie”. Z przysłówkową wersją rzeczownika „koincydencja” w ogóle się nie spotkałem, ale nie to się liczy. Jaki jest źródłosłów tego rzeczownika? Przedrostek „ko-” (w łacinie „co-„) oznacza „wspólny”, a „incydent” – wydarzenie niecykliczne, na dodatek rzadkie. Jestem przekonany, że studia i praca, jak każde czynności długofalowe, wręcz procesy, na dodatek powszechne, nie spełniają warunków stosowalności. Wnioskuję zatem, że określenie studiowania i pracowania zachodzących razem słowem „koincydencja”, jest raczej błędne niż pretensjonalne. Na dodatek próbka Pańskiego tekstu wskazuje na narrację fabularną, a nie dyskurs o zabarwieniu naukowym, a w takim przypadku eksperymentowanie z rzadkimi obcojęzycznymi wyrażeniami jest raczej niewskazane. Wprowadzanie KAŻDYCH słów do prozy jest możliwe, jeśli istnieje uzasadnienie i robi się to poprawnie. O poprawności pisałem, za uzasadnienie odpowiada autor, a ocenią to czytelnicy.
        Dla sanacji cytowanej koincydencji (!) występowania „równocześnie” i „jednocześnie” wziąłbym pod uwagę rezygnację z pierwszego. Tekst przybrałby postać: „… musiała przecież pracować na ich życie, a równocześnie studiowała medycynę… Wciąż nie mógł w to uwierzyć!”
        Dla mnie piękno jest dzieckiem prostoty.
        Znaki interpunkcyjne wyrażają kadencję, np. kropka, wykrzyknik, pytajnik. Często brakuje mi innych; najbardziej dotkliwy wydaje się brak zdziwnika. Stąd wielokropek po „medycynę”.
        PS Może nadchodzi czas na używanie emotikonów w literaturze?

  152. Christoph pisze:

    Dziekuje, Panie Pawle!
    (sorry, ale jestem w pracy, gdzie nie mam polskich literek)
    Zajmuje sie Pan korekta i redakcja.
    To dobrze, bo mam potwierdzenie, ze moj korektor popelnia bledy.
    Nie zebym chcial go krytykowac- wylapal sporo bledow i chochlikow jezykowych w moim tekscie ( a jest tego blisko 800 stron standardowych) za co jestem mu wdzieczny.
    Niemniej wiem, ze musze krytycznie przyjmowac jego poprawki i propozycje:
    („w sposob szpitalny” i „nieco szersza jak” to proponowane poprawki mojego korektora).
    Odnosnie slowa Internet (internet) zamelduje sie jeszcze z domu.
    I powiedzialbym, ze „ta kwestia jest szeroko omawiana” jako ze jak dotad nie widze tam jednomyslnosci.
    A mnie sie podoba, ze- podobnie jak profesor M.Banko, rowniez i Pan jest elastyczny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      No cóż… jeśli mogę coś w tej kwestii powiedzieć, to chciałbym zaznaczyć, że chyba każdy korektor jakieś błędy popełnia. Więc jeśli wiele błędów wyłapuje, to zachęcałbym do wyrozumiałości. Niemniej, jeśli zaproponował dwie takie poprawki – zwłaszcza ta na formę nieco szersza jak wydaje mi się naprawdę nie na miejscu – to musi go to stawiać w nie najlepszym świetle. Ale kiedy autor jest sumienny, to i mnie potrafi wskazać poprawki z formy dobrej na gorszą. Po prostu takie rzeczy się zdarzają, zwłaszcza na etapie redakcji, gdzie wyłapywanie błędów literowych czy interpunkcyjnych jest jednak zadaniem drugorzędnym.

  153. Christoph pisze:

    I ostatni już (dzisiaj) dylemat:
    Zatrudnił w swojej placówce znanego genetyka. ( czy na swojej placówce?)
    oraz
    Pokój umeblowano w sposób szpitalny. (czy na sposób szpitalny?)

    Co do pierwszego problemu: chodzi o instytut naukowy.
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zatrudnił w swojej placówce…
      ale
      Pokój umeblowano na sposób szpitalny.

      • Tomasz Marek pisze:

        Co do w/na placówce, to dylemat zapewne został spowodowany „Placówką” Prusa i innymi placówkami pozytywizmu. Otóż żołnierz stoi na na placówce (nazwa pochodzi od placu), bo taka placówka to nic innego jak posterunek i nie ma wymiaru przestrzennego, jest płaska (plac jest płaski; analogia do różnic między ulicą a aleją w dywagacjach kilka wątków wyżej). Genetyk, jak się domyślamy, pracuje w jakimś budynku (twór przestrzenny z wnętrzem, w którym się pracuje), nazwanym placówką czegoś (służby zdrowia, nauki itp.) i dzięki tej domyślnej wiedzy (czy wyobrażeniu) też skłaniam się intuicyjnie ku „w”. Jednakże nie wiem, czy Wielcy Poloniści nie orzekliby, że „w” jest utrwalonym, ale błędem. A w ogóle, to górnolotne nazywanie miejsca pracy i wytwarzania dochodu „placówką” trąci mi nowomową rodem z Judymów i propagandą czasów słusznie minionych.

  154. Christoph pisze:

    Oj, wszystko wskazuje na to, że zapuściłem korzenie na tym forum.
    Kolejne dylematy:
    … kozetka szpitalna nieco szersza jak ta, na której…
    czy
    … kozetka szpitalna nieco szersza niż ta, na której…

    i, problem jeszcze poważniejszy:
    Komu mam w końcu wierzyć-
    jedne źródła zalecają pisanie słowa Internet wyłącznie od wielkiej litery, inne (np. Rada Języka Polskiego) małą literą internet jako jeszcze jeden element (jak radio czy telewizja) mediów.
    A więc: Zajrzał do ( szukał w) internetu- a nie- Zajrzał do Internetu.
    Z góry się cieszę na kompetentną opinię
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 1
      nieco szersza niż ta lub nieco szersza od tej
      Ad 2
      Zachęcam do korzystania z naszych artykułów (bo to jednak nie forum, tylko blog czy strona przede wszystkim z artykułami :-)), na pewno szukając, znalazłby Pan sam odpowiedzi na część swoich dylematów. Ta kwestia została dość szeroko omówiona. Proszę jednak w tym wypadku nie pozostawać jedynie przy przeczytaniu wpisu, ale gorąco proszę o przeczytanie również komentarzy. Czytelnicy przekonali mnie do pewnego przesunięcia mojej opinii. Oto link: http://www.jezykowedylematy.pl/2013/10/internet-wielka-czy-mala-litera/.

  155. Bart pisze:

    Takie krótkie pytanie do Państwa o pisownię: „na Gościńcu”, czy „w Gościńcu”. Częściej używam zestawienia „NA” i zarzucono mi błąd.Chodzi o Gościniec, który jest kompleksem, obejmującym budynek, dziedziniec, park, staw. O ile pisząc o balu, napisałbym, że bal jest w Gościńcu Zamkowym (będzie w jednym z jego pomieszczeń), o tyle w przypadku festynu napisałbym festyn na Gościńcu Zamkowym. Znalazłem gdzieś opinię na temat „w Zamku” czy „na Zamku”, która akceptowała obie formy, a nawet konstrukcja „NA” wskazana była jako powszechniejsza.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rozumiem Pański tok rozumowania. Ostatnio wymienialiśmy tutaj opinie o tych przyimkach i prawdą jest, że zdania są dość zróżnicowane. Forma na przynajmniej w polszczyźnie potocznej wypiera w (zob. tutaj). W mojej opinii w tym kontekście na Gościńcu Zamkowym nie tylko brzmi źle, ale jest przede wszystkim mylące. Gościniec to przecież ulica, gdybym usłyszał więc coś takiego, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że to jakiś kompleks, po prostu pomyślałbym, że to ulica prowadząca ku wejściu do zamku. Skoro to nazwa, to, omijając wszelkie wątpliwości, napisałbym na terenie Gościńca Zamkowego.

  156. Christoph pisze:

    W zdaniach:
    1.Problemem stało się sprawne poruszanie w wirtualnym świecie.
    2. Aleja kończyła się tutaj, łącząc z ową ulicą za łąką.
    3. Po otrzymaniu klapsa uspokoił się i dał potulnie zaprowadzić do łóżeczka.
    korektor proponuje drugie „się”- po słowach „poruszanie”, „łącząc” i ” dał”.
    Jakie jest zdanie znawców języka w tej materii?
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      W przykładzie pierwszym drugie się zbędne; w przykładzie drugim konieczne; w przykładzie trzecim drugie się również zdecydowanie bym zalecał.

  157. Christoph pisze:

    I zaraz jeszcze jeden dylemat interpunkcyjny:
    Gdzie postawilibyście Państwo przecinek (przecinki) w zdaniu:
    Patrzyli na siebie a on wiedział o czym pomyślała siostra Adama zatrzymawszy na ułamek sekundy wzrok na kroplach mżawki spływających po jego policzkach.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Patrzyli na siebie, a on wiedział, o czym pomyślała siostra Adama, zatrzymawszy na ułamek sekundy wzrok na kroplach mżawki(,) spływających po jego policzkach.

      (Tutaj, gdzie przecinek w nawiasie, można sobie wybrać, która wersja bardziej autorowi odpowiada – tzn. czy ten fragment jest bardziej wtrąceniem, czy jest wyraźnie równorzędny).

      • Christoph pisze:

        Dziękuję serdecznie!

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy w sprawie przecinka w nawiasie może mnie Pan obdarzyć bardziej szczegółowym wykładem? Moja redaktorka, która ma hopla na punkcie imiesłowowych równoważników zdań, zmusiła mnie do szerszych studiów (;-)) tego zagadnienia. Wynikło z nich (m.in.), że traktuje się je jak zdania i rozdziela przecinkami lub spójnikami. Na mój rozum wtrącenie czy nie – nie gra roli.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tutaj mamy do czynienia z dwoma osobnymi sytuacjami. Mamy imiesłów przysłówkowy (-ąc, -łszy), i gdy on się pojawi, zawsze wydzielamy go przecinkami i – tak jak tutaj – imiesłów przymiotnikowy (-ący), w przypadku którego przecinek wolno postawić, ale się nie musi. Warto ewentualnie zajrzeć do niektórych wpisów spod tagu imiesłów.

  158. Christoph pisze:

    Hm, ładna huśtawka opinii!
    Pozostanę jednak chyba przy „przy Alei Platona”, choć- przyznaję- moje ucho pociąga opcja potoczna „na”; z ” w Alei Platona” również ciężko jest mi się pogodzić.

    Mam kolejne pytanie.
    Korektorka w zdaniu złożonym „Po krótkim wahaniu otoczył ją delikatnie ramionami, po czym zaczął gładzić pocieszająco jej mokre i śliskie teraz od deszczu, kruczoczarne włosy.”proponuje usunąć drugi przecinek (przed „kruczoczarne włosy”).
    Nie bardzo podzielam jej zdanie.
    A co Pan na to, Panie Pawle?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Podzielam opinię korektorki i to nawet bez proponowania – tzn. po prostu należy to zrobić. Śliskie od deszczu dookreśla kruczoczarne. Tutaj nie ma równorzędności. Polecam tu np. wpis «Piękne jasne włosy» czy «piękne, jasne włosy».

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm. Prof. Bańko (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;7221), na którego zdanie Pan się powołuje, dopuszcza obie wersje, niuansując je znaczeniowo.
        A czy wraz z pominięciem w tym zdaniu przecinka przed „kruczoczarne” nie powstaje wątpliwość, że „kruczoczarne włosy” były wprawdzie śliskie, ale nie były mokre? Mielibyśmy (przy braku przecinka) dwa rodzaje włosów: jedne byłyby mokre (nieznanego koloru), a drugie śliskie (+) kruczoczarne. Czy autor mógłby mieć taki zamiar?
        Aby usunąć te wątpliwości postawiłbym ten przecinek.
        PS. U mojej redaktorki też spotykam się z wycinaniem przecinka między przydawkami równorzędnymi (tymi, które JA uważam za równorzędne). Na jakiej podstawie orzeka się autorytatywnie nierównorzędność przydawek?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie, nie chcę powiedzieć, że w każdym zdaniu jest to oczywiste i możliwa jest tylko jedna wersja. Chodziło mi tylko o ten konkretny przykład z pięknymi jasnymi włosami. Gdy włosy są mokre i śliskie to oczywiście można się już dopatrzeć równorzędności i tutaj rzeczywiście decyduje to, co miało być wyrażone. W wielu miejscach miewam problemy, czy na pewno jedno określa drugie, ale w wielu innych jest po prostu jasne, że to jest logicznie jedno określenie.

          Na jakiej podstawie orzeka się autorytatywnie nierównorzędność przydawek?
          Odpowiedziałbym, że na podstawie logiki zdania, ale to rzecz jasna nie może Pana zadowolić :-).

  159. Christoph pisze:

    Dziękuję Panie Pawle, bardzo mi Pan pomógł!

  160. Christoph pisze:

    Panie Pawle, miałbym następujęce pytanie:
    Jak jest poprawnie-
    Jestem zameldowany w Alei Platona.
    Jestem zameldowany na Alei Platona
    czy
    Jestem zameldowany przy Alei Platona ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wzorcowa forma to przy Alei Platona. Potocznie można używać również na Alei Platona.

      • Artur J. pisze:

        Pisałem kiedyś o „na alei” i „w alei”, ale nie przyszło mi wtedy do głowy sprawdzić „przy alei”, zresztą tam to nie miało takiego znaczenia.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Czyli zagalopowałem się, stosując analogię do wyrazu ulica. W takim razie oficjalna forma to w alei. Na alei to forma potoczna. Nowy słownik języka polskiego formę przy alei podaje jako urzędową. Generalnie więc każda z form jest do zaakceptowania.

          • Tomasz Marek pisze:

            Dla mnie „w alei” to miejsce pochówku. Tylko! „Spoczął w Alei Zasłużonych”. „W Alei Zasłużonych znalazł wieczyste mieszkanie”.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Właśnie dlatego mnie logika podpowiadała przy alei. Okazuje się jednak, że to forma stricte urzędowa :-).

          • Tomasz Marek pisze:

            I jeszcze: językoznawcy powinni też kierować się wyobraźnią przestrzenną. Jak można mieszkać „w” alei? W ŚRODKU alei? Wewnątrz? W linku czytamy o przejściu dla pieszych „w” alei. Hmmm… Dziura jest „w” moście, ale przejście widziałbym nie „w” ani „przy”, ani „na”, a PRZEZ aleję (może jeśli w nazwie użyto liczby mnogiej to przez aleje). Tak samo przejście dla pieszych przez ulicę {nazwa}. Nie wiem, o czym myślał prof. Bańko udzielając porady (patrz link), ale chyba nie był w formie. Przejście w alei to mogę mieć z kimś: „W alei miałem ciężkie przejścia z moim berbeciem, który uparł się, że chce loda”.
            Wracając do wyobraźni przestrzennej, to szedłbym w aleje (kalka „w miasto”; oznacza coś takiego, jak „w długą”), „w las”, „w pole”; ale jak już bym dotarł na miejsce, to szedłbym po alei lub (ładniej) aleją (ulicą, lasem, polem). Mieszkać też nie można „w alei”, o ile nie mamy na myśli ptaków w dziuplach szeregu drzew obsadzających ulicę, które tym samym zmieniają nazwę ulicy na aleję. Mieszkając poza linią drzew (jw.) musimy z konieczności mieszkać „przy” alei. Może właśnie dlatego z cmentarzem jest inaczej (grób w alei), że drzewa rosną tam poza linią nagrobków.
            Myśleć, panowie poloniści!

            • Paweł Pomianek pisze:

              No cóż, logika logiką, a język wielokrotnie logiczny nie jest. Między innymi dlatego, że jest żywy i z czasem utarły i przyjęły się inne formy, niż byśmy sobie życzyli lub inne niż sugerowałby logiczny namysł.

          • Tomasz Marek pisze:

            Nie chcąc przynudzać jeszcze bardziej, przejdę do sedna. Otóż nauczono mnie, że forma potoczna jest dlatego potoczna, że NIE JEST POLECANA. Polecana jest forma oficjalna. Dotyczy to oczywiście wypowiedzi oficjalnych – pism i wystąpień urzędowych, literatury pięknej i mowy elit. Zatem elity intelektualne nie powinny przykładać się do zastępowania języka literackiego potocznym. Wg moich polonistów (zapewne można ich dezawuować określeniem: „poloniści starej daty”), to na elitach spoczywa obowiązek dbałości o język. Wiadomo, że język jest żywy, ale przemieszczanie się form potocznych do form wysokich następuje samoczynnie; udział językoznawców jest opisowy. Ich moderacyjna rola wyraża się przez wydawanie zaleceń czy określanie poprawności, co dokonywane jest poprzez słowniki i (obecnie) orzeczenia RJP. Moim nauczycielom do głowy by nie przyszło zalecanie stosowania formy potocznej w miejsce oficjalnej (mam na myśli wystąpienia oficjalne) tylko dlatego, że „większość tak – czyli potocznie – mówi”.
            A taka tendencja jest – [http://sjp.pwn.pl/poradnia/szukaj/mieszkać-przy.html] (Przy okazji – czy chodzi o NSPP czy o WSPP? Jeśli jednak o WSPP, to tylko ugruntowałoby moją mierną o nim opinię).
            Wciąż wychodząc z założenia odpowiedzialności spoczywającej na elitach, oburzam się na zbyt wczesne zalecanie nieładnej, mylącej i prymitywnej formy „mieszkać na ulicy/w alei” tylko dlatego, że ulica (=lud) tak mówi. Ulica mówi więcej rzeczy – czy wszystkie będą polecane przez profesorów polonistyki? O tempora, o mores! To od dziś mówimy „weszłem” i sypiemy „łaciną”? Dlaczego zatem szacowne grono językoznawców uniwersyteckich nie przyjmuje do zalecającej wiadomości nagłówka „Witam” w korespondencji? Uzus jest zdecydowanie za taką formą, „Szanownych Panów/Szanownych Państwa/Szanowne Panie mając za przestarzałe i w korespondencji ze sprzedawcą internetowym (np.) za śmieszne, a „Dzień dobry” za nieadekwatne do okoliczności. Skoro walczą o tych Szanownych, dlaczego propagują inne prymitywizmy?
            Bardzo proszę Pana jako członka elit kształtujących naszą mowę, by przynajmniej Pan nie tylko umiał znaleźć w korpusie, jaka forma przeważa i szedł za masami, ale by – wzorem dawniejszych wielkich polonistów – korygował Pan mowę „ludu” w kierunku mowy elit – NIE ODWROTNIE!
            Ab ovo!
            Mnie uczono (silnie to akcentując), że mieszka się przy ulicy, jeśli zajmuje się mieszkanie w domu stojącym przy ulicy. Na ulicy mieszkają bezdomni. Z aleją zapewne podobnie, bo uzasadnienie jest takie samo.
            Co do pełnego adresu… „Mieszkam na ulicy Koszykowej 10” jak to zaleca (fuj) dr Grzenia (link jw.), jest żargonowo-ludowe. Mnie uczono następującej formy: „mieszkam przy ulicy Koszykowej pod dziesiątym” (lub jeszcze bardziej oficjalnie „pod numerem dziesiątym”); można napisać „przy Koszykowej pod 10.” – kropka oznacza numer, a nawet dopuszczano w mojej szkole zapis „przy Koszykowej 10.” przy milczącym założeniu, że przy czytaniu doda się „pod” ze względu na liczebnik porządkowy. Przypomina to znane każdemu z Kubusia Puchatka „mieszkanie pod nazwiskiem”, bo zarówno wizytówka na drzwiach jak numer są w górze, nad człowiekiem.
            Później polonista orzekł, że można przeczytać „przy Koszykowej dziesięć” (analogia do zawołania papieża Jana Pawła II – „Franciszkańska trzy!”), jeśli rozumie się, że chodzi o działkę budowlaną/posesję. „Na Koszykowej” było tępione przez cały czas mojej edukacji.
            W alei leżą zmarli. Żywi mieszkają przy alei, przy placu, przy ulicy, bo tam mieszczą się ich domy. Uzasadnienie konstrukcyjne już przytoczyłem w językowych dylematach. Wypowiedzenie „dom na placu” istniało kiedyś, ale plac oznaczał tu działkę budowlaną, inaczej posesję. „Dom na rynku” oznaczałby, że stoi centralnie na placu rynkowym; zwykle jest tam ratusz. Dziś „dom na rynku” oznacza dom (posadowiony gdziekolwiek) wystawiony na sprzedaż – wyrażenie „na rynku” oznacza „w ofercie sprzedaży”, „na giełdzie”; w tym ujęciu językowym rynek nie jest placem, a miejscem (choćby wirtualnym) zawierania transakcji.
            O mieszkaniu „w ulicy” nikt i dziś nie myśli – do tego jeszcze lud (a wraz z nim poloniści) nie doszedł. Wiem dlaczego – wyrażenie „w uliczce, w ulicy” ma inne zastosowanie:
            Uliczkę znam w Barcelonie
            W uliczkę wyskoczy Boniek…
            (Pamięta Pan tę piosenkę z dzieciństwa, czy też wtedy jeszcze Pana nie było na świecie?)
            W sporcie dominuje fraza popularna i dlatego… nie, nie – nie chodzi o zastąpienie w przez na; chodzi o to, że moi poloniści powiedzieliby, że Boniek wyskoczyć powinien w alejkę, bo piłkarze tworzą z murawą alejkę, w którą można wyskoczyć. Nie leżą płasko na trawie, są formą przestrzenną.
            Dalej – w alei tak jak w ulicy może być dziura, pod ulicą/aleją prowadzi się rury kanalizacyjne, na ulicy może coś leżeć. Dlaczego nie może coś leżeć na alei? Bo aleja (powtarzam to uparcie) jest tworem przestrzennym wklęsłym – składa się z części dla pieszych, jezdni i sterczących w górę drzew czy innych elementów tworzących szpaler (jak ludzie czy tornada – patrz: „aleja tornad”). Z tego samego powodu nic nie leży na wąwozie, a na nasypie i owszem.
            Jako realista językowy, ceniący jasność wypowiedzi (i uważający się za elitę ;-)), wbrew populistom będę mieszkał przy ulicy lub przy alei i pod numerem.

            Z nadzieją, że (jeśli doczytał Pan do końca) znalazłem w Panu sprzymierzeńca w przedstawionych poglądach, a w braku tego choć zrozumienie

            • Paweł Pomianek pisze:

              Szanowny Panie,
              mnie się Pański wywód bardzo podoba i chciałbym mu przyklasnąć. Dla mnie również forma na ulicy jest dość niechlujna. Wolę jednak mieszkać przy ulicy, a na ulicy to najwyżej w rozmowie ze znajomym. Logiki, której Pan poszukuje i sposób w jaki Pan to czyni, zawsze budzi we mnie szacunek. Jednocześnie nie taki ze mnie „językoznawca”, bym miał możliwość proponowania swoich form. Ja nie jestem i zapewne nie będę normatywistą. Jestem tylko skromnym redaktorem i korektorem książek, jednocześnie pasjonatem języka i generalnie jednak jestem zobowiązany przedstawiać tutaj opinie słowników czy językoznawców, a tylko rzadko swoje wywody, jeśli rzeczywiście uważam, że mam coś ciekawego do zaoferowania.

              Uliczkę znam w Barcelonie
              W uliczkę wyskoczy Boniek…
              (Pamięta Pan tę piosenkę z dzieciństwa, czy też wtedy jeszcze Pana nie było na świecie?)

              Podejrzewam, że to był mniej więcej okres mojego przychodzenia na świat ;-).

  161. Tomasz Marek pisze:

    Czy zasada o rozdzielaniu przecinkiem ZDAŃ współrzędnych (zwykłych, takich w których teoretycznie „a” występuje w funkcji „i”, a nie przeciwstawnych), z których drugie zaczyna się od „a”
    [http://sjp.pwn.pl/zasady/Zdania-wspolrzedne-polaczone-spojnikami-przeciwstawnymi-wynikowymi-synonimicznymi;629784.html]
    dotyczy również równoważników zdań? Imiesłowowych i zwykłych?
    Np: „Olek kazał jej zachowywać się grzecznie(,) a nawet udawać damę.”
    „Polecając mu Piotra(,) a później Rafała, zaskarbiał sobie ich przyjaźń.”

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie jestem Panu teraz w stanie wskazać źródła, które by to potwierdzało, ale rozdzielałbym. Przy czym mocno bym się zastanawiał, czy te części a nawet udawać damę i a później Rafała nie są po prostu podrzędne wobec reszty wywodu. Zdania na pewno mogłyby się bez tych fragmentów obyć, można by więc traktować je jako dopowiedzenia, uściślenia. Głównie w tym dopatrywałbym się powodu użycia przecinka.

  162. al pisze:

    1. Skąd niezwykła popularność znaku „#” ?
    2. Co to za samoloty efy szesnaste ?
    3. Żeńskie końcówki : jeżeli Pani Beata Szydło to premiera to czy Hanna Suchocka to prapremiera ?

  163. Czytelniczka pisze:

    Dzień dobry!
    Chciałabym zapytać o „transmisję na żywo”. Dużo pojawia się opinii mówiących o tym, że to pleonazm. Nie jestem co do tego przekonana, więc zajrzałam do słowników poprawnej polszczyzny. W większości z nich w definicji transmisji pojawia „bezpośrednia relacja”, co zapewne miałoby być jednoznaczne z „na żywo”. W „Innym słowniku” Bańki „bezpośrednia” się jednak nie pojawia. Pojawia się za to w przykładzie użycia: „Telewizja przeprowadzi bezpośrednią transmisję z otwarcia festiwalu”. Czy rzeczywiście jest to pleonazm? Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Doprecyzujmy: mamy rozmawiać o tym, czy TO JEST PLEONAZM, czy też o tym, czy jest to FORMA POPRAWNA? Pytam, bo w języku wiele pleonazmów jest dopuszczalnych. Co do poprawności i zasadności przywołanego przez Panią sformułowania nie miałbym wątpliwości. Natomiast taką akademicką dyskusję o tym, czy to jest pleonazm, oczywiście można by przeprowadzić :-).

      • Czytelniczka pisze:

        Dziękuję za szybką odpowiedź. Chodziło mi o to, czy używanie tego sformułowania jest błędem. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam odpowiedź – błędem nie jest?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, moim zdaniem używanie tego sformułowania jest całkowicie uprawnione. Jest jednoznaczne, a obie części wydają się konieczne dla uzyskania jasności tego, co chcemy wyrazić.

  164. Lula pisze:

    Dzień dobry ponownie,
    jeszcze jedno pytanie odnośnie problematycznych przecinków; czy zdanie składowe zaczynające się od „czy” zamykamy przecinkiem?
    Podczas każdej konserwacji lub przeglądu kontrolować, czy działanie czujników nie zagraża bezpieczeństwu(,) i w razie potrzeby dokonać wymiany.

    • Tomasz Marek pisze:

      I znowu (sorry Mr. Pomianek) wyręczę moderatora. Tym razem nie tylko jako polonista amator, ale jako inżynier – specjalista serwisu (a omawiane zdanie pachnie instrukcją obsługi). Otóż przecinek jest konieczny nie z racji „zamykania zdania zaczynającego się od >>czy<<", lecz dlatego, że zdania "Podczas… konserwacji kontrolować … i dokonać…" są współrzędnie złożone, a zdanie "…działanie… zagraża" jest zdaniem podrzędnym wobec pierwszego ("Podczas… konserwacji kontrolować"). Doradzałbym też (jako inżynier) zmianę treści. Otóż zupełnie wystarczy napisać, że "należy kontrolować działanie czujników", bo wiadomo (na poziomie fachowego serwisu), że czujniki MAJĄ być sprawne dla bezpieczeństwa. A bezpieczeństwu nie zagraża działanie czujników, lecz ich niedziałanie lub błędne działanie. Po wprowadzeniu tej zmiany całość przybierze zatem postać:
      "Podczas każdej konserwacji lub przeglądu kontrolować działanie czujników i w razie potrzeby dokonać {ich} wymiany."
      co dodatkowo eliminuje kłopocik ze zdaniem podrzędnym wtrąconym. I jeszcze – wyraz "kontrolować" zastąpiłbym słowem "sprawdzać". Obecnie w języku technicznym "kontrola" ma więcej znaczeń (również niespodziewane przez polonistów: "regulacja automatyczna", "sterowanie"), więc słowo to mogłoby być mylące.

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź 🙂 Wiem, że zdanie zawsze można przeredagować, coby uniknąć problematycznych sytuacji, ale właśnie chciałam problem rozwiązać, a nie go unikać 🙂
        Wobec tak fachowej odpowiedzi pokuszę się o zadanie jeszcze jednego pytania, tym razem z dziedziny pisowni łącznej i rozdzielnej. Jak wiadomo, „nie” z rzeczownikami piszemy razem, ale czy bezwzględnie zawsze? Co w przypadku zdania:
        To nie książka. (w domyśle to nie jest książka). Wersja: To nieksiążka. –> wygląda dość osobliwie, co więcej, słownik na tej stronie ją podkreśla 😉

        • Paweł Pomianek pisze:

          Bardzo dziękuję szanownemu panu Tomaszowi Marek za wyręczenie i tak kompetentną (nie tylko pod względem polonistycznym) wypowiedź. Tutaj sprawa jest krótka, więc odpowiadam od razu. Określenie to nieksiążka mogłoby funkcjonować, ale w innym kontekście (trudno mi nawet teraz wymyślić przykład). Tutaj na pewno to nie książka tak jak przy przeciwstawieniach: to nie książka, tylko czasopismo.

  165. Tomasz Marek pisze:

    Mam ciągłe problemy z formą „być jakiś” w opozycji do „być jakimś”. Zilustruję to paroma przykładami:
    – On był dobry?/dobrym? dla niej.
    [Jeżeli „dobry” oznacza też „właściwy”, to „był dobrym” ujednoznacznia ocenę pod kątem zachowań podmiotu (człowieka wobec człowieka) i w tym znaczeniu wydaje się wskazaną formą.]
    – Miej pokój stale wysprzątany?/wysprzątanym?
    [Czy nie chodzi o stan pokoju? – wtedy „wysprzątanym” wydaje się wskazane, choć wygląda archaiczne, jak z XIX- wiecznej polszczyzny. Wyraźniej dylemat ten występuje w zdaniu „Telefon musisz mieć przy sobie włączonym, by odbierać rozmowy zawsze i wszędzie”, bo zastąpienie „włączonym” inną formą gramatyczną udziwnia lub zniekształca zdanie; łatwego obejścia tego problemu też nie widzę.]
    – Bądź porządny?/porządnym? [bez uściślenia ” – człowiekiem”, bo wtedy oczywiście „porządnym”]
    Przykłady mógłbym mnożyć. Czy generalnie obie formy są równorzędnie dopuszczalne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, zawsze gdy dyskutuję z Panem, zawsze gdy zadaje Pan pytanie, to mam wrażenie, że robi Pan to tylko po to, by mnie sprawdzić, a po mojej odpowiedzi, przedstawi Pan swoją – zazwyczaj bardzo szeroką wiedzę i interesujące interpretacje. To nie zarzut, wręcz przeciwnie: chciałbym wyrazić uznanie i radość, że ktoś o tak szerokich horyzontach ma czas i ochotę, żeby tu regularnie zaglądać i komentować.

      A co do samej poruszonej przez Pana kwestii, to wydaje mi się, że nie mam do powiedzenia nic więcej ponad to, co w swoim krótkim, ale rzetelnym artykule napisała na naszej stronie Kamila Młodzianko – zapraszam tutaj.

      • Tomasz Marek pisze:

        Ojej! Ale Pan unik zastosował!
        Pani Młodzianko nie odpowiada na moje pytania, tym bardziej że po jej wyjaśnieniu (zawierającym błąd – nie ma słowa „warty”, jest tylko „wart”) następuje lista dwóch źródeł, na których jest ono oparte. Do SPP nie mam zaufania; zresztą bez szczegółowego wskazania strony/punktu trudno uznać ten link za pożyteczny. Natomiast drugi – odpowiedź prof. Bańko – czyni obie formy (mianownikową i narzędnikową) równodopuszczalne (z uwagą o formie narzędnikowej: „nacechowana książkowością”), co wydaje się sprzeciwiać orzeczeniu pani Młodzianko, która formę narzędnikową (poza wyjątkami) odrzuca.
        Zatem jak byłem głupi, tak głupiM pozostanę, a oświecenia żadnego…
        Ale przecież głupi, mądry, zabity – to również rzeczowniki, więc forma narzędnikowa jest dla nich jak najbardziej uzasadniona. Może istnieją rzeczowniki od wszystkich przymiotników: (kto? co?) naładowany, włączony, porządny, wysprzątany, itd., itp.? Skoro zabity to trup, to jeśli jestem trupEM, to jestem zabityM. Czyż nie?

  166. TomaszK pisze:

    W szpitalach widuję informację „Rzeczy niepodpisane w lodówce…” a czasem „Rzecz nie podpisane….”. Która z form jest prawidłowa? Czy słuszne jest porównanie do „woda niegazowana”?

  167. Sebastian max pisze:

    Na jednym z portali internetowych ,zamiesciłem tekst w ktorym użyłem takiego zdania „Liga Angielska jest bogatsza od hiszpańskiej , tez jesli idzie o srodek i dno tabeli”

    Określenie „jeśli idzie o”wywołało u jednego z użytkowników forum agresywna reakcje z wyzywaniem mnie od wieśniaków włącznie.Zdaje sobie sprawę ,że lepiej by brzmiało określenie jeśli CHODZI o ,ewentualnie co się tyczy środka i dna tabeli.Wydaje mi się jednak ,ze określenie „jeśli idzie o” też jak to mawiają ujdzie.Chce prosić o jakąś opinie w tej kwestii.
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      przepraszam za długi czas oczekiwania na odpowiedź. Na szczęście mieszczę się rzutem na taśmę w tygodniu, który stawiam sobie za deadline.

      1. Jeśli się Pan nie pogniewa, chciałbym zacząć od uwagi natury moralnej: Niestety zwyczajem internetu jest hejtowanie, a hejterzy najlepiej czują się w grupie. Chcę żeby wiedział Pan jedno: gdyby nawet uznać Pańską wypowiedź za błąd, nie jest to taki błąd, który usprawiedliwiałby reakcje, o jakich Pan pisze. Język to tylko narzędzie, najważniejsza jest w nim komunikatywność; choć warto o niego dbać, warto by był piękny.

      2. Co do zdania, to przyznam, że mnie bardziej interesowałyby takie kwestie, jak:
      – dlaczego Liga Angielska jest wielką literą a hiszpańska małą (to jest do obronienia, ale jednak wymaga chwili zastanowienia);
      – brak polskich znaków (jeśli to artykuł na jakimś portalu to już dość rażące);
      – w takim kontekście nie używamy też, w zamian powinno się tam znaleźć także albo również.

      3. W kwestii, o którą Pan pyta, połączyły się chyba Panu dwie formy: jeśli chodzi o i gdy idzie o. Wydaje się jednak, że Pańska forma jest do zaakceptowania w języku potocznym, a z kolei taki język jest dopuszczalny na portalach w dyskusjach o sporcie. Proszę sobie zajrzeć tutaj, do poradni językowej PWN, prof. Mirosław Bańko używa takiego zdania: Z tych samych powodów słowniki ortograficzne pozwalają pisać np. Sejm, gdy idzie o nazwę własną polskiego parlamentu, lub sejm, gdy chodzi o krórykolwiek z polskich sejmów, w szczególności obecny..

      A Pan padł raczej ofiarą prymitywnej nagonki. Bo trudno nazwać wyzywanie od wieśniaków merytoryczną krytyką.

  168. Elżbieta pisze:

    Proszę o wyjaśnienie jak poprawnie napisać….. zapraszamy do sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury, czy zapraszamy do Sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Albo do Sali Widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury jeśli Sala Widowiskowa to oficjalna (urzędowa) nazwa sali lub do sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury, jeśli chodzi po prostu o nazwę rodzajową sali.

  169. Marcin pisze:

    Chyba jednak na opak zrozumiałem, dziękuje jeszcze raz

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tzn. wydaje mi się, że nie do końca na opak. Zastosował Pan zasadę, która jest nieco niżej w tekście przeze mnie podsuniętym. Ale ta reguła odnosi się jednak do nieco innych przypadków, nie takich ze zbitką spółgłosek zd.

  170. Marcin pisze:

    Jaka jest poprawna forma.
    z zdrowego czy ze zdrowego….. moim zdaniem z zdrowego, ale masa osób mnie za to krytykuje – słusznie ?

    Chodzi o pochodzenie czegoś, np. ten sok pochodzi z zdrowego owocu ( sadu )

    • Paweł Pomianek pisze:

      Temat był szczegółowo omówiony na stronie całkiem niedawno, zachęcam, by zajrzeć do artykułu. Poprawna forma to ze zdrowego.

      • Marcin pisze:

        Dziękuje bardzo,
        Moja forma była poprawna, ale… inni mieli racje jeśli używali by formy wypowiedzi ustnej.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myli się Pan. Przyimek ze stoi przed wyrazami zaczynającymi się grupą spółgłosek, z których pierwszą jest z, s, ż, sz, ź, ś: ze strachu, ze żniw, ze źródła, ze świniami. W wyrazie zdrowego mamy grupę spółgłosek, z których pierwszą jest z. Jest to typowa sytuacja, w której używamy przyimka ze. Rację więc ma masa osób, która Pana krytykuje ;-).

  171. Irena Klejnota pisze:

    Kiedy mówimy o dniu miesiąca (który dzisiaj jest?)

  172. Irena Klejnota pisze:

    Przepraszam, ale jestem nauczycielem języka polskiego w Ukrainie i nie wiem jak picać datę na tablicy i w zeszytach. – Pierwszy stycznia (lutego)
    – Praca klasowa
    Czy
    Pierwsze stycznia (lutego)
    Praca klasowa

    Dziękuję !!!

  173. Irena Klejnota pisze:

    A co znaczy: Witam,
    Zwracam się z prośba o rozwianie wątpliwości czy poprawne jest wyrażenie dot. 13 stycznia. „Dzisiaj jest trzynasty dzień miesiąca lub trzynasty dzień roku”? a może „Dzisiaj jest trzynastego dnia roku” oraz czy można powiedzieć że, „dzisiaj jest trzynasty” lub „Jest trzynasty stycznia” czy „Jest trzynastego stycznia”?
    dziękuje i pozdrawiam
    Odpowiedz
    Paweł Pomianek pisze:
    13 stycznia 2015 o 14:11
    Dzisiaj jest (co?) trzynasty dzień roku. Spotkamy się (kiedy? – czego?) trzynastego dnia roku. Analogicznie: Dzisiaj jest (co?) trzynasty stycznia. Spotkamy się (kiedy? – czego?) trzynastego stycznia.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takim razie już nie rozumiem, czego dotyczy pytanie. Myślałem, że chodzi o zdanie (właściwie równoważnik zdania) Osiemnastego stycznia praca domowa. To, co Pani przytoczyła jest chyba jasne: tam gdzie mianownik – mianownik; tam gdzie dopełniacz – dopełniacz.

  174. Irena Klejnota pisze:

    Jak piszemy w zeszytach w szkole: Osiemnasty lutego czy Osiemnaste lutego Praca klasowa

  175. Lula pisze:

    Dzień dobry,
    czy wyrażenie „chcieć to móc” wymaga przecinka?

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie, jest to utarty zwrot, który nie wymaga przecinka.

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie interpunkcji:
        Czy zdanie:
        Kompetencje identyczne jak te(,) wymagane w stosunku do tłumaczy.
        – wymaga przecinka?

        Pozdrawiam

  176. Ela pisze:

    Witam,

    który zapis jest prawidłowy Atlantyk północno-wschodni, czy północno-wschodni Atlantyk?

    • Paweł Pomianek pisze:

      A co Pani mówi na ten temat teoria? Jaki jest kontekst?

      • Ela pisze:

        W normalnym zdaniu użyłabym formy północno-wschodni Atlantyk np. Statek pływał po północno-wschodnim Atlantyku. Ale chodzi mi o uszczegółowienie
        obszar: Morze Bałtyckie, Morze Czerwone i …. Atlantyk …

        • Paweł Pomianek pisze:

          W tym kontekście spokojnie można użyć też tej formy naturalnej. Bo to – w przeciwieństwie do tych poprzednich – nie jest oficjalna nazwa.

  177. Emilia Maćczak pisze:

    Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące mowy zależnej i niezależnej.
    Przy przekształcaniu mowy niezależnej w zależną używamy przy zdaniu podrzędnym dopełnieniowym spójników „żeby, aby, by”. Czy poprawne jest użycie jakiegokolwiek z nich? Czy może są jakieś zasady „pierwszeństwa”?