Zadaj pytanie

Zadaj swoje pytanieJeśli masz jakiś językowy dylemat i chcesz zadać nam pytanie, wyślij e-mail na adres: pjpomianek[tutaj-wiadomy-znak]gmail.com

Pytanie możesz również zostawić w poniższym komentarzu, jeśli życzysz sobie, by inni użytkownicy mogli je przeczytać.

Na część pytań odpowiemy mailowo, najciekawsze kwestie poruszymy w notkach na blogu.

1 717 odpowiedzi na „Zadaj pytanie

  1. Mariusz pisze:

    Dzien dobry Mam pytanie …… Powinno sie mowic wychodzac z psem … ” Na dworek” czy ” na dwórek”?

    • W polszczyźnie ogólnej na dwór. Podane przez Pana formy to zapewne albo regionalizmy, albo potocyzmy, albo po prostu zdrobnienia, tak więc nie można ich rozpatrywać w kategoriach powinno się.

  2. Dorota pisze:

    Jeśli poezja pisana w wieku dziewiętnastym to poezja dziewiętnastowieczna, jak analogicznie określić poezję z wieku dziewiątego (także z wieków od piątego do dziesiątego)?

    • O ile mi wiadomo (i po szybkim sprawdzeniu) polszczyzna nie zna takich odpowiedników. W takich sytuacjach trzeba rozpisywać: poezja z dziewiątego wieku. Widocznie tego typu terminów używało się tak rzadko, że nie pojawiła się w języku potrzeba stworzenia na ich określenie odpowiedników jednowyrazowych.

      • Dorota pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. W moich dociekaniach również doszłam do takiego wniosku i szukałam jego potwierdzenia/obalenia.
        Swoją drogą to ciekawe, że nie stosuje się tych odpowiedników, bo przecież istnienie szóstoklasisty (itp., tu ciekawe przypadki w słownikach choćby z ośmio- i ośmoklasistą) podpowiada, że szóstowieczna budowla byłaby jak najbardziej na miejscu.

  3. Ala pisze:

    Dzień dobry.

    Czy dobrze „wyczuwam”, że można by zapisać:

    – Tak – odparłam speszona.

    ale:
    – Tak – odparła, speszona.
    ?

    Jako że w pierwszym nie ma wątpliwości, o kogo chodzi, natomiast w drugim przypadku bez przecinka można by odczytać „speszona” nie jako przymiotnik, lecz określenie człowieka (w typie np. „niebieskooka”; odparła speszona, odparła niebieskooka). Nie wiem, czy zrozumiale wyjaśniłam swoją wątpliwość, bo jakoś trudno mi to ubrać w słowa.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Ala

    • Tak, zrozumiale, i nawet – dzięki wyjaśnieniu – przekonała mnie Pani, że wersja z przecinkiem w drugim zdaniu jest rzeczywiście do wybronienia. Niemniej jednak można spokojnie napisać bez przecinka. Nie obawiałbym się tutaj dwuznaczności. Ogólnie w tego typu przypadkach jest możliwa wersja zarówno z przecinkiem, jak i bez. Tutaj za lepszą uważam wersję bez przecinka.

  4. zapytajniaczka pisze:

    Przedmiotem sporu językowego jest następujące zdanie:
    A może z uwagi na żywe, jak najbardziej, tło nie można tej fotografii nazwać martwą naturą?

    Próbuję mojego kolegę oświecić, całą część zdania po drugim przecinku sformułował niepoprawnie, on z kolei, że tak, że nie rozumiem funkcji dwuwyrazowego wtrącenia „jak najbardziej”, jak sobie przeczytam kompletne zdanie bez wspomnianego wtrącenia, od razu wszystko mi się rozjaśni w mojej ciemnej główce (brunetką jestem)!

    Z góry dziękuję za poprawną odpowiedź, życzę miłej niedzieli.

    Z góry dziękuję za

    • Też mam wątpliwość co do dobrego umiejscowienia w zdaniu wtrącenia jak najbardziej, zwłaszcza że można bez problemu napisać:

      A może z uwagi na jak najbardziej żywe tło

      Chciałbym jednak zapytać, z czego wg Pani wynika zarzut niepoprawności drugiej części zdania. Po prostu brakuje tylko jednego przecinka. Pierwsze zdanie to bowiem: A może z uwagi na żywe tło, a drugie nie można tej fotografii nazwać martwą naturą. Najważniejszym przecinkiem w zdaniu, niezależnie od tego, co zrobimy z jak najbardziej, będzie ten po wyrazie tło, którego brakuje. Można też rozważać, czy może i można nie jest nieszczęśliwym powtórzeniem. Ale to tyle zarzutów wobec tego zdania. Zastanawiam się, z czego u Pani wynika tak radykalna ocena.

      • zapytajniaczka pisze:

        Panie Pawle,

        bardzo dziękuję za błyskawiczną odpowiedź.

        Moja „rydykalność” wzięła się tylko z jednego, kolega radykalnie stwierdził, CAŁE zdanie ułożył POPRAWNIE (znaków przestankowych NIE WYŁĄCZAJĄC), sama jestem winna swojej niewiedzy, nie rozumiem funkcji wtrąceń. Ja z kolei naumiałam się przed stoma laty, „tło nie można tej fotografii nazwać martwą naturą” po ojczyźnianemu raczej nie brzmi, powinno jednak, nawet po wtrąceniu!
        Słowem, całą tę drugą część zdania sformułował NIEPOPRAWNIE (przy jego aksjomatycznej tezie o poprawności absolutnej).

        Z miłym pozdrowieniem,

        Grażyna

  5. Radek pisze:

    Dobry wieczór,

    proszę o informację która forma powinna być stosowana: 1) idziemy ganiać się po pokoju? 2) idziemy gonić się po pokoju? W kontekście zabawy dzieckiem.

    Dziękuje i pozdrawiam

  6. Anna pisze:

    Dzień dobry,

    być może moje pytanie okaże się śmieszne, jednak mam problem z zapisem „nie” w poniższym zdaniu:
    Na pewno jeszcze w zimowych miesiącach 1950 r., ale (nie)bezpośrednio po wyskoczeniu z pociągu.
    Czy „nie” będzie pisane w tym przypadku łącznie, czy rozdzielnie?

    Pozdrawiam
    Anna

    • Dlaczego śmieszne? To bardzo dobry dylemat, bo istnieją podstawy zarówno do zapisu łącznego, jak i rozdzielnego. Myślę jednak, że tutaj bardziej naturalna i właściwa będzie pisownia rozdzielna. Chodzi bowiem o przeciwstawienie: na pewno jeszcze…, ale nie bezpośrednio. Nie chodzi więc o wyraz niebezpośrednio w takim sensie, jak w zdaniu: Czy powiedział mi to wprost? Nie, niebezpośrednio.

  7. Magdalena pisze:

    Dzień dobry,
    Proszę o wsparcie. Nie daje mi spokoju taki oto dylemat:
    „W Urzędzie Publikacji przyjęto następujące zasady [3]:
    — między cyframi (lub jednostkami redakcyjnymi, takimi jak litery i podpunkty) używamy półpauzy bez spacji: Program na lata 2007–2013; Lekarz przyjmuje w godz. 10–15;

    — jeśli półpauza oznaczająca relację „od … do …” łączy elementy niejednorodne lub wieloskładnikowe, przed nią i po niej stawiamy spacje: 15 października – 16 grudnia; 3 lutego 2010 r. – 5 maja 2011 r.; Kraków – Nowy Sącz.”

    I tutaj mój dylemat.
    Jak rozumieć „elementy niejednorodne”… Co w sytuacji gdy chcemy zapisać:
    > maj – czerwiec 1990
    > 100 – 150 lat
    Nie wiem czy traktować „czerwiec 1990” jako jeden inny składnik, czy raczej jako całość czyli: maj–czerwiec 1990 i analogicznie: 100–150 lat..
    Który zapis jest poprawny…?

    • Myślę, że w przypadku zapisów 100–150 lat mamy jednak do czynienia z elementami jednorodnymi (obie liczby możemy odnieść do wyrazu lat). Podobnie w przypadku nazw miesięcy połączonych z rokiem.

      Warto jednak pamiętać, że w tego typu kwestiach decyduje w pewnej mierze również uznaniowość. Może warto upewnić się u autora Urzędu Publikacji, aby poznać intencję tego, kto miał kompetencje do ustalenia zasad.

  8. Klaudia pisze:

    Dzień dobry.

    Czy może być „ze środka” i „z środka”? Czy tylko jedna forma jest poprawna?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam!

  9. Magda pisze:

    Dzień dobry, czy tego typu zapis jest prawidłowy (chodzi o formy skrótowe):
    „Wieś zamieszkiwało 500 mieszkańców, w tym 100 rz.-kat. i 400 gr.-kat.” ?

  10. Angelika pisze:

    Dzień dobry,

    mam problem z użyciem wielkiej lub małej litery w następujących słowach: komunistyczne państwo polskie, polski konsulat, rząd polski we Francji, emigracyjny rząd polski i dowództwo sił zbrojnych. Nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi, że wszystkie te wyrazy powinny być zapisane małą literą, zaznaczę tylko, że charakter tekstu jest neutralny. Zostały one użyte w następujących zdaniach:
    „Część archiwum akowskiego została przejęta przez organa bezpieczeństwa komunistycznego państwa polskiego”.
    „Zgłosił się do Poselstwa RP, którego częścią był polski konsulat”.
    „Dla społeczności najważniejsze było przekazanie informacji o rządzie polskim we Francji”.
    „Wzmacniało poczucie łączności z emigracyjnym rządem polskim i dowództwem sił zbrojnych w Londynie”.
    „(…) jak uchronić się przed wywiadem sowieckim i kierowanym przez niego resortem bezpieczeństwa komunistycznego Rządu Polski”.

    Z góry dziękuję za pomoc.

    • Przyznam, że poza sformułowaniem komunistyczne państwo polskie, które jednak też pisałbym małą literą, nie widzę kontrowersji w tym sensie, że nie dostrzegam żadnych przesłanek do użycia we wskazanych sformułowaniach wielkiej litery.

    • Tomasz Marek pisze:

      Rzeczywiście pisownia „komunistyczne państwo polskie” jest kontrowersyjna, bo chodzi o nazwę państwa. Ja bym pisał „komunistyczne Państwo Polskie”, gdyż upatruję w tej nazwie sensu oficjalnego, tak jak Rzeczpospolita Polska, Republika Litewska, Zjednoczone Królestwo.
      Z kolei Poselstwo RP wygląda właśnie jak nazwa z tabliczki na bramie. Bo gdyby było „poselstwa polskiego” to na pewno małymi. A ten „konsulat” w kontekście „Poselstwa” mnie razi – skoro pierwsza nazwa jest oficjalna, to i druga powinna być. Nie chodzi przecież o budynek, lecz o instytucję.
      „rząd polski” – jak się okazuje – nie jest nazwą oficjalną, lecz opisową, więc małymi. „Dowództwo Sił Zbrojnych” w wym. zdaniach pisałbym od wielkich liter, bo to nazwa oficjalna organu pańswowego (choćby skrócona, bo pełna nazwa to: „Dowództwo Polskich Sił Zbrojnych”. Jeśli nie chodzi o nazwę, a o personel, to „dowództwo (Polskich) Sił Zbrojnych”.
      „…komunistycznego rządu polskiego” na nie „…Polski”. Małą. Dlaczegóżby „rząd polski” miał być bardziej oficjalny od „państwa polskiego” z pierwszego zdania? A czy „resort bezpieczeństwa” można wprost powiązać z rządem? Tego bym nie powiedział. Była to instytucja państwowa, a nie agenda rządowa. RBP powstał razem z PKWN przed powołaniem rządu i był od niego w dużej mierze niezależny (nawet nadrzędny, bo podlegał w zasadzie Moskwie). Na dodatek, gdyby traktować ów „Resort Bezpieczeństwa” za uproszczenie nazwy „Resortu Bezpieczeństwa Publicznego” to i dużymi literami, bo to była oficjalna nazwa organu (do 31 grudnia 1944)

      • Przy czym w wypadku nazw skróconych, w przypadku skrótu funkcjonującego nieoficjalnie, można obronić i pisownię wielkimi, i małymi literami (jako określenie opisowe). Przyznaję jednak, że pewne nazwy przejrzałem zbyt pobieżnie i w przypadku części z nich są podstawy do użycia wielkiej litery.

  11. Magda pisze:

    Witam, jak w cytowanym tekście (np. czyjejś dłuższej wypowiedzi) zaznaczyć opuszczone fragmenty? Rozumiem, że nawias z wielokropkiem (…) stosujemy na początku/na końcu zdania jeśli chcemy wyciąć kilka słów. A jeśli chcemy wyciąć kilka zdań wypowiedzi? Również możemy go zastosować?

  12. Artur pisze:

    Okazuje się, ze adres e-mail jest istotny więc go podaję :-).

    Pytanie dotyczyło wystawiania zaświadczeń i zapisu dat.

    „w terminie od 22.10.2018 r. do 22.10.2018 r. uczestniczył(a) w kursie”, czy taki zapis jest do przyjęcia?

    • Niestety, w takiej sytuacji trzeba koniecznie sporządzić drugi wzór dla uczestników kursu jednodniowego, w podany przez Pana sposób.

      • Tomasz Marek pisze:

        Zabrzmi to może znajomo (jakbym podszywał się pod innego znanego internautę 😉 ), ale tym razem ja zapytam: „Skąd Pan to wie”?
        Matematyk przy kursie jednodniowym dopuściłby „od DD do (DD+1)”.
        Logik i matematyk nie oprotestowaliby propozycji p. Artura.
        Ja zaproponowałbym po prostu (dla zachowania formularza) wykreślenie „od” i „do DD. MM.RRRR r.”, czyli zostałoby: ” …w terminie 22. 10. 2018 r. uczestniczył w kursie…”.

        • Właśnie się zastanawiałem nad tą formą w terminie i przyznam, że tak właśnie przygotowałem pierwszą odpowiedź. Po czym ją zmieniłem, bo moim zdaniem brzmi sztucznie. W dniu jakoś bardziej naturalnie.

    • Artur pisze:

      Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
      Też jestem za sformułowaniem „w dniu 22.10.2018 r. uczestniczył(a) w kursie”, ale obowiązuje mnie wzór jednostki nadrzędnej. Nie wiem, czy oni zrozumieją 🙂 to, że powinien istnieć drugi wzór na kursy jednodniowe. Także jestem pomiędzy młotem, a kowadłem.
      Przypominam też, że jest to wzór ustanowiony przez jednostkę nadrzędną, na podstawie decyzji wzorów świadectw i zaświadczeń.
      Pewnie padnie polecenie: „Pisz w dniu”, a później badacze pisma będą szukali tego, kto bez wiedzy autora decyzji, zmienił wzór zaświadczeń :-), a winny zawsze jest ten, co najniżej. Poza tym, według mnie, jeśli zaświadczenie jest niezgodne ze wzorem to jest nieważne. Bezpieczniej chyba jest przełknąć tą głupotę i stosować się do wzoru :-(.

      • Tomasz Marek pisze:

        Przy takim reżimie (strachu?) proszę do owej jednostki nadrzędnej oficjalną drogą przesłać zapytanie o sposób wypełniania formularza w takim szczególnym przypadku.

  13. Artur pisze:

    Dzień dobry Wszystkim!
    Otóż wystawiam zaświadczenia na podstawie wzoru, gdzie jest m.in. taki zapis:
    „w terminie od DD.MM.RRRR do DD.MM.RRRR uczestniczył(a) w kursie”

    Problemu nie ma, gdy kurs trwa minimum 2 dni, ale co w przypadku, gdy kurs jest jednodniowy?
    Czy taki zapis jest poprawny:
    „w terminie od 22.10.2018 r. do 22.10.2018 r. uczestniczył(a) w kursie”,
    czy jednak powinien on wyglądać tak: „w dniu 22.10.2018 r. uczestniczył(a) w kursie” – w takim zapisie zmieniam jednak wzór zaświadczenia.

  14. Krystyna Kot pisze:

    Szanowni Państwo!
    Bardzo proszę o odpowiedź, czy poprawne jest wyrażenie: „dyskusjom nie widać końca”. Mam wrażenie, że należałoby powiedzieć: „nie widać końca dyskusji” (nie widać końca czego, a nie czemu), nie potrafię tego lepiej uzasdnić. Być może ktoś użył słowa dyskusjom, żeby podkreślić, że jest wiele dyskusji.
    Z poważaniem,
    Krystyna Kot

    • Nie widać końca to określenie idomatyczne, dlatego można go używać w szczególny sposób. Warto zajrzeć do korpusu językowego PWN i przejrzeć przykłady użycia: tutaj. Znajdzie tam Pani jeden analogiczny przykład użycia:

      W ostatnich dwóch latach w całym kraju diecezje wypłaciły około 900 mln dolarów odszkodowań, a skargom nie widać końca.

      Nie do końca wiem, jak mam to Pani napisać, ale zdania „nie widać końca dyskusji” i „dyskusjom nie widać końca” wypowiemy trochę inaczej. To drugie z większym przekąsem.

      • Tomasz Marek pisze:

        Moje ucho językowe buntuje się przeciw stosowaniu frazy „[*czemuś] nie widać końca”. Poprawna fraza to: „[czegoś] nie widać końca” lub (częściej) „[czegoś] końca nie widać” albo wręcz „nie widać końca [czegoś]. Przykład (JEDEN!) z NKJP na frazę pierwszą dotyczy prasy, co podważa wiarygodność. Z celownikiem jest fraza zbliżona: „[czemuś] nie ma końca”.
        Myślę, że w zdaniu Pani Krystyny Kot doszło do zlepienia dwóch zbliżonych frazeologizmów w jeden błędny. A że błąd (powtarzam: JEDEN) cytuje NKJP , to jeszcze nie znaczy, że jest on akceptowalny.
        Jestem przekonany, że duch św. pamięci prof. Bąby klaszcze mi z niebios. 😉

    • Tomasz Marek pisze:

      Całkowicie się z Panią zgadzam.

  15. mucios pisze:

    Witajcie!

    Mam problem z pisownią „Ci”, „ci”. Chodzi mi o przypadek gdy piszemy o kimś w trzeciej osobie typu „ci lekarze”, „ci ludzie”, ale w momencie, gdy nie używam tego bezosobowo, a mam na myśli konkretną grupę osób np „ci koledzy byli u mnie”.
    Jak to napisać poprawnie? Czy użycie Ci z wielkiej litery będzie błędem nawet jeśli odoszę się do tych ludzi z szacunkiem?

    • Myślę, że nie będzie błędem i można by podciągnąć tę kwestię pod użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych.

      • Tomasz Marek pisze:

        Zgłaszam zdanie odrębne. Zaimek wskazujący nigdy nie jest używany w okolicznościach związanych z szacunkiem. Pisanie go dużą literą wskazywałoby na przekąs lub wykrzyk. Odebrałbym taką pisownię jako deprecjację owych kolegów.
        Szacunek można okazać pisząc od małej „ci” (jeśli koniecznie trzeba użyć zaimka wskazującego; ja bym inaczej wypowiedź formułował, np. użyłbym „niżej wymienieni”, „oto”) a od dużej litery „Koledzy”.

  16. Van Der Drwal pisze:

    Witam serdecznie
    Ostatnio często natykam się, zwłaszcza w mediach, na wyrażenie „bić się w pierś” lub „bić się w piersi” a więc właśnie, która forma jest poprawna, czy obie dopuszczalne? Osobiście słaniałbym się ku pierwszej, ale pewności nie mam. Jeśli mogliby państwo rozwiać moje wątpliwości byłbym wdzięczny.
    Dziękuję z góry

    • Tomasz Marek pisze:

      Ustalony frazeologizm brzmi: „bić się w piersi” bez oboczności „*pierś”. Jego źródłem jest Biblia, a dokładniej Łk. 18, 13. Oznacza on ‚uznawać swoją winę, kajać się, okazywać skruchę’ i ma konotacje pokutne, a więc żalu bez usprawiedliwiania się. „Bicie się w piersi” należy rozumieć przenośnie, a nie jako opis czynności, acz w liturgii katolickiej pewnym aktom pokutnym towarzyszy gest symbolicznego uderzania się zamkniętą dłonią we własną klatkę piersiową. Można bić się w pierś, ale powinno się to wtedy rozumieć dosłownie, a nie przenośnie.
      We wszystkich innych frazeologizmach (wg P. M-N.) występuje albo pierś albo obocznie pierś/piersi.

  17. Magda pisze:

    Witam serdecznie
    Na ursusowskich forach ciągle trwa dyskusja czy powinniśmy mówić „w Ursusie”, czy „na Ursusie”? Chodzi o ogłoszenia typu „Kupię mieszkanie w Ursusie” lub „Gdzie na Ursusie znajdę dobrego fryzjera”. Ci pierwsi twierdzą, że zawsze się mówiło „w Ursusie” i jest to jedyna dopuszczalna forma, drudzy zaś przychylają się do nowej formy, jako że Ursus już od dawna jest dzielnicą Warszawy.
    Pozdrawiam Magda

    • Osobiście hołduję zasadzie, że mówimy w miejscowości, ale na dzielnicy/osiedlu. Jak pisze (tutaj, w artykule o Wilanowie) w poradni językowej PWN prof. Mirosław Bańko zawsze po włączeniu miejscowości do większej odbywa się taki powolny proces przechodzenia z w na na. Następuje to jednak z różną szybkością, o czym przeczytamy z kolei w tekście tegoż na Mokotowie, ale w Ursusie. W tym ostatnim artykule – i tutaj dochodzimy do sedna Pani pytania – czytamy też:

      Dawne w Ursynowie ustąpiło miejsca nowemu na Ursynowie.

      • Jakubaku pisze:

        Ja bylem zawsze karcony przez rodziców, jeżeli chodzi o obiekty sportowe typu: idę grać na czwórkę (czyli boisko w Ursusie przy szkole podstawowej nr 4) w Ursusie nie brzmi jeszcze nie naturalnie. Znajdźcie mi kogoś, kto powie jadę w Mokotów, a nie na Mokotów. Mam pytanie z innej beczki dlatego tu trafiłem. Bękart to dla mnie dziecko z ojcem nie znanym, jednak wikipedia i ogólnie wszystkie słowniki tłumaczą to jako synonim dziecka po za ślubem z czym się osobiście nie zgadzam. Bękartem można nazwać dziecko z łona matki, która nie wie kto jest ojcem.

        • To dość swoista interpretacja. Wydaje się, że rozumienie tego wyrazu nie rodzi kontrowersji. Słownik PWN definiuje bękarta jako nieślubne dziecko, opatrując tę definicję określeniem pogardliwie. Dziwię się jednak Pańskiej interpretacji także z tego względu, że nawet potocznie, w serialach odwołujących się stylistyką do średniowiecza (jak np. Gra o tron), bękart funkcjonuje najczęściej jako dziecko ojca z obcą kobietą, często wychowujące się przy ojcu.

      • Tomasz Marek pisze:

        Boję się, że ktoś powie „na mojej dzielnicy nie ma imigrantów” i powoła się na Pana. Podkreślmy więc, że:
        na Mokotowie, na Pradze, na Podhalu, na Mazowszu;
        ale:
        w dzielnicy („w mojej dzielnicy mówimy poprawną polszczyzną”, a ja dodam, że „na moich Winogradach też staramy się tak mówić”)

  18. Ala pisze:

    Dzień dobry.

    Zgrzebny, czyli prosty, bez ozdób. Zgrzebna koszula, zgrzebne odzienie… Czy zatem też zgrzebne łóżko?
    Podobnie z „siermiężne”.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeśliby dosłownie traktować definicję słownikową, to łóżko może być „zgrzebne”. Wydaje się jednak, ze takie rozszerzenie staropolskiej „zgrzebności” (wyraz ten pochodzi od „zgrzebła” i z początku opisywano nim grube, sztywne, rzadko tkane, a więc biedne tkaniny) z trudem przyjmuje się w polszczyźnie: na 56 zastosowań w NKJP tylko 8-10 nie dotyczy tekstyliów ani pojęć niematerialnych (język, polityka, kapitalizm), dla określenia których (=’prymitywne’) już jest normą.
      Z „siermiężnym” jest podobnie; oba przymiotniki są stosowane niemal zamiennie, czasem równolegle. Oba mają wydźwięk pejoratywny.

  19. Marcin pisze:

    Jak należy rozumieć tekst: Hasło nadane przez użytkownika musi składać się z co najmniej 8 znaków, zawierać małe i wielkie litery oraz cyfry lub znaki specjalne.

    O ile oczywiste jest dla mnie, że takie hasło musi zawierać małe i wielkie litery to problem mam ze zrozumieniem drugiej częścią zdania, która nie jest dla mnie zrozumiała w sposób jednoznaczny. Zastanawiam się czy takie hasło musi zawierać i cyfrę i znak specjalny, czy tylko jedno z nich, i czy takie zdanie jest sformułowane w sposób prawidłowy.

    • Tak, myślę, że wszystko jest w porządku i właśnie tak to należy rozumieć. Lub zakłada w sobie także opcję i. Tak więc może użyć samej cyfry, samego znaku specjalnego albo zarówno cyfry, jak i znaku specjalnego.

  20. render pisze:

    Witam,

    Jak mówimy flaga biało czerwona, czy czerwono biała?
    Dlaczego i z czego to wynika.

    • W przypadku flagi Polski i Malty mówimy, że jest biało-czerwona, z kolei w przypadku flagi Indonezji i Monako, że jest czerwono-biała. Wynika to z prostego faktu, że flaga Polski jest biało-czerwona (na górze biała, czyli biały występuje najpierw, ponieważ patrzymy od góry do dołu lub z lewej do prawej), a flaga Monako czerwono-biała.

  21. Karolina pisze:

    Dzień dobry,
    Mam pytanie dotyczące wymowy obcojęzycznych imion/nazw w polskich zdaniach. Przeczytałam, że powinno się je odmieniać, ale często brzmią bardzo nienaturalnie jeśli wymówimy je np. „po angielsku” z odpowiednim akcentowaniem itd. i dodamy polską końcówkę odmiany. Wiele często używanych angielskich nazw ma spolszczone wymowy, które łatwo jest odmienić (np. Harry Potter, Disney). Czy jest to poprawne? Czy mogę to zastosować przy angielskich nazwach dla których nie jest to przyjęte? Przykładowe słowa z którymi mam problem:
    – Joey/Crowley (męskie imiona)
    – Winchester (nazwisko) – tutaj sama odmiana jest prosta, ale przy zachowaniu angielskiego akcentowania i dodaniu polskiej końcówki słowo brzmi dziwnie. Czy powinno się zmienić akcentowanie, żeby brzmiało bardziej naturalnie?
    – Rachel (imię żenskie) – wydaje mi się, że się tego i innych żeńskich imion kończących się spółgłoską się nie odmienia?

    • Tomasz Marek pisze:

      Polska norma językowa określa odmianę imion i nazw obcych. Imiona obce żeńskie odmienia się, jeśli są zakończone na „a”, czyli Rachel (jak Pani słusznie napisała) się nie odmienia. Nie znam POLSKIEJ normy językowej, która określa akcentowanie nazw obcojęzycznych. Zawsze trudno je wymawiać „z obca”; często stałyby się wtedy nawet niezrozumiałe. Pisałem o tym kiedyś – proszę iść do restauracji i próbować zamówić sushi, wymawiając tę nazwę po japońsku. Użycie nazwy odmienianej zwiększa trudność i ew. dziwność obcego akcentowania i obcej wymowy; myślę, że żadnemu lektorowi, aktorowi ani językoznawcy to nawet do głowy nie przychodzi. Mówimy po polsku do Polaków i powinniśmy być tego świadomi. Moda na angielską wymowę, zwłaszcza jeśli dotyczy nazw nieangielskich, jest żenująca. Nie tylko „Polacy nie gęsi…”, inni też wymawiają nazwy i nazwiska polskie (i każde inne) po swojemu, ale tylko Polacy chcą szpanować…

    • Ilona pisze:

      Dzień dobry. Mam zapytanie : zaległości wg stanu na dzień … wynoszą? czy zaległości w dniu … wynoszą? Bardzo proszę o podpowiedź jaka jest poprawna pisownia ?

      Pozdrawiam
      Ilona

      • Ja bym powiedział, że to mowa branżowa i zasady polszczyzny ogólnej jej nie dotyczą. W polszczyźnie ogólnej każda z tych form mogłaby zostać uznana za pretensjonalną. W żargonie branżowym należy użyć formy, która jest bardziej przejrzysta i jednoznaczna dla odbiorcy.

  22. jacek pisze:

    Jak powiedzieć słowem zaczynającym sie na litery de albo re o zmianie warunków umowy?

  23. shibashinuu pisze:

    JEST 4 dziewczynki, czy SĄ cztery dziewczynki?

  24. Oliwia pisze:

    Szanowni Państwo,
    piszę z dylematem dotyczącym interpunkcji w pewnym zdaniu. Która wersja będzie poprawna?
    – „Nieprzerwana, od kilku lat, praca nad różnymi projektami dała mi doświadczenie.”
    – „Nieprzerwana od kilku lat praca nad różnymi projektami dała mi doświadczenie.”
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź

  25. Mutesa pisze:

    Dzień dobry. Studiując ustawę o gospodarce nieruchomościami natrafiłem na artykuł który nie do końca rozumiem. Art 74. ust. 1b. brzmi: „Przez gospodarstwo domowe rozumie się gospodarstwo prowadzone przez użytkownika wieczystego samodzielnie lub wspólnie z małżonkiem lub innymi osobami stale z nim zamieszkującymi i gospodarującymi na nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste.”. Chodzi o ostatni fragment:”innymi osobami stale z nim zamieszkującymi i gospodarującymi na nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste.”. Czy zarówno „zamieszkiwanie” i „gospodarowanie” odnoszą się do „nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste” ? Czy też „stałe zamieszkiwanie” odnosi się do jakiegokolwiek miejsca, a jedynie „gospodarowanie” do nieruchomości wspólnej?

    • Tomasz Marek pisze:

      Miałem wykłady z logiki, ale nie miałem wykładów z prawa. Logicznie obie interpretacje są uprawnione, ale wobec prawa nie ma to znaczenia, bowiem liczy się wykładnia sądu.

  26. Elżbieta pisze:

    Dzień dobry,
    jeśli dane firmy są we wniosku, to czy podpis i pieczątka też są we wniosku, czy na wniosku?

    • Tomasz Marek pisze:

      Powiedziałbym, że podpis jest pod wnioskiem. Jeśli pieczątka jest pod, obok lub bezpośrednio nad podpisem ale nie w nagłówku, ani nie wchodzi w skład wniosku jako składnik (na przykład, gdybyśmy wnioskowali o zmianę treści pieczątki i jako dowód „przybili” ją w środku tekstu) – to i pieczątka jest pod wnioskiem (pieczętujemy i podpisujemy wniosek). Historycznie rzecz biorąc pieczęć kładło się pod dokumentem, jako urzędowe potwierdzenie. Mam wątpliwości w kwestii pieczątki nagłówkowej zastępującej dane wnioskodawcy, i w takim przypadku dopuściłbym „na”, bardziej w sensie „nad wnioskiem” niż „na formularzu”, bo w eleganckiej polszczyźnie napisałbym, że pieczątka jest w nagłówku wniosku. Formalnie bowiem wniosek zaczyna się od pierwszej litery tekstu a kończy się przed formułą podpisową (jeśli zastosowano) lub podpisem wnioskodawcy.

  27. Tobołek pisze:

    Czy w pytaniach negujących jakąś czynność (np. Nie lubisz jej?) odpowiedź „oczywiście” potwierdza czy zaprzecza negację zawartą w pytaniu? Mamy przyjętą normę, że słowem „oczywiście” potwierdzamy sens przedstawiony w pytaniu czy niezbędna jest dodanie partykuły, która doprecyzuje nasze stanowisko?

    • Tomasz Marek pisze:

      Słownikowo ujmując, „oczywiście” to «wykrzyknik nawiązujący do wcześniejszej wypowiedzi i potwierdzający to, co ona komunikuje», więc odpowiedź:
      – Oczywiście! [synonim: „Tak”].
      na pytanie:
      – Nie lubisz jej?
      potwierdza, że „jej nie lubię”. Warto jednak ujednoznacznić odpowiedź, konstruując zdanie.
      Na podobne pytanie dotyczące odpowiedzi na pytanie przeczące (Nie lubisz pomidorów? Odp A: Nie, odp. B: Tak), tak wyjaśnia dr. Grzenia (Poradnia PWN) – cytat do końca wpisu:
      Problem nie jest gramatyczny, ale praktyczny, a w swobodnej mowie obie formy są poprawne. Istotnie, zwykle odpowiada się według pierwszego wzoru, a ewentualny problem z logiką wypowiedzi rozwiązuje kontekst słowny lub sytuacyjny. Krótkie „Nie” zostanie w codziennej komunikacji zinterpretowane jako wyrażenie eliptyczne (z pominięciem składników domyślnych), a gdyby odpowiadający chciał uniknąć możliwych niejasności, mógłby odpowiedzieć „Nie lubię” (bez pauzy między tymi wyrazami!). Również okoliczności towarzyszące mówieniu mogą wiele wyjaśniać, np. słowu „Nie” w takich wypadkach często towarzyszy gest przeczenia, odpowiednia mimika.
      Właściwa interpretacja odpowiedzi jest także możliwa dzięki temu, że odpowiedź przecząca miałaby inną formę, np. „Dlaczego, lubię”, „Czemu tak myślisz, lubię”, mogłaby wprawdzie mieć też postać „Nie, lubię”, ale z wyraźną pauzą między wyrazami.
      Co ciekawe: odpowiedź „Tak” zostanie prawdopodobnie zinterpretowana jako forma ekspresywna o znaczeniu ‘bardzo nie lubię’.

  28. Jakiś idiota z internetu pisze:

    Witam, znacie jakieś ciekawe zdania, w których przecinek zmienia zupełnie sens? Coś w stylu „Założyłem najlepsze skórzane buty.” i „Założyłem najlepsze, skórzane buty.”. Każdy przykład ma dla mnie znaczenie. Z góry dziękuję za pomoc 🙂

  29. Magda pisze:

    Mój adres zamieszkania to Warszawa ul. Płosa, czyli mieszkam przy ulicy …? Bardzo proszę o pomoc w odmianie.

    • Wie Pani od kogo lub od czego pochodzi nazwa? Bo to jest decydujące.

      • Magda pisze:

        Ponieważ w okolicy są również ulice Midza i Niwa to sądzę, że: „płosa, dział, w dawnej Polsce określenie części niwy (zwartego obszaru gruntu uprawnego), rozmaitego kształtu i wielkości;”

        • A wie Pani może, jaka jest urzędowa praktyka odmiany? Z nazwami własnymi niestety często jest kłopot, bo taki wyraz jak płosa może podlegać kilku typom odmiany. I każda byłaby zgodna z regułami. Ale tylko jedna jest w rzeczywistości poprawna, zgodnie z tym, jak się oficjalnie przyjęło.

        • Magda pisze:

          Przepraszam „Miedza”

          • Magda pisze:

            Niestety nie wiem.
            Co mnie dziwi jeszcze … Rzadko spotyka się nazwy w mianowniku, a na tym osiedlu jest również ulica Samarytanka, a nie Samarytanki.

        • Tomasz Marek pisze:

          Poradnia US tak odpowiada:
          „Nazwy ulic występujące w tej formie pozostają zwykle nieodmienne: Nadarzyn, Foksal, Widok, Korczak, Zalew, zwłaszcza jeśli są używane łącznie z rzeczownikiem ulica, np.: mieszkam na ulicy Foksal, Nadarzyn, Korczak, Zalew. Potocznie, a szczególnie w kontaktach z osobami, które są zorientowane w terenie, można używać form odmienionych, bo one nikogo w błąd nie wprowadzą”.
          Czyli oficjalnie: „mieszkam przy ulicy Płosa pod 8.”
          Potocznie (wobec tubylców): „Mieszkam przy (ew.: „na”) Płosie 8 (bądź „pod 8.”)”.
          Podobnie (w Poznaniu) wobec ulic o nazwach „Czarna Rola”/”Jasna Rola” w pismach i komunikatach mówi się o ulicy Czarna Rola bądź Jasna Rola. Tubylcom zdarza się mieszkać na Czarnej Roli bądź iść na Jasną Rolę.

  30. JAB pisze:

    Pochodzę i mieszkam w Poznaniu. W ciągu Ostatnich kilku lat zauważyłem coraz częstsze używanie słowa ” Borówka „. W moim środowisku zawsze używało się słowa „Jagoda” . Zatem moje pytanie :Jagoda czy Borówka ?

    • Wydaje mi się, że tutaj znajdzie Pan wszystko, co może Pana interesować 🙂

    • Tomasz Marek pisze:

      Również pochodzę z Poznania, w którym mieszkam do dziś. Nie zaobserwowałem, by w Poznaniu na „(czarną) jagodę” (Vaccinium myrtillus L.) mówiono „borówka”. Natomiast na owoce nieco innej rośliny uprawianej w ogrodach (Vaccinium corymbosum L.) mówi się (jak chyba w całej Polsce) „borówka (amerykańska)”. Owoce obu tych roślin są tak podobne, że laicy odróżniają je głównie po wielkości. Może źródłem Pańskich wątpliwości jest to podobieństwo? Upieram się, że poznaniacy mówią: „borówka (amerykańska)” na owoce z upraw i „(czarna) jagoda” na owoce leśne.
      Ponieważ mapa linkowana w Poradzie wskazanej przez p. Pomianka jest niedostępna, podam że na”jagodę” – „borówka” mówili w 1960 roku mieszkańcy pasa Polski na południe od linii Kraków – Rzeszów oraz (sic!) obocznie mieszkańcy okolic Leszna Wlkp. i Zbąszynia. Nazw na tę roślinę jest wiele; spośród mniej znanych wymienię: „kupy” – tak jagody nazywało się ok. 1960 r. w okolicach Tarnowa.

  31. Mariusz pisze:

    Witam, mam pytanie dotyczące słowa zaspałem(np. do pracy)
    Jak prezentuje się poprawna forma tej czynności w zdaniu:
    Codziennie … do pracy.
    Pozdrawiam

  32. Urszula pisze:

    Dzień dobry,
    czy zwroty „dolegliwości bólowe”, „jednostka chorobowa” i „jednostka treningowa” są poprawne? Używane są już częściej niż „ból”, „choroba” i „trening”.
    Czy w języku polskim używa/używało się takich zwrotów?
    Mam wrażenie, że używający tych zwrotów próbują sobie dodać np. powagi, bo wydaje im się, że rozbudowany zwrot jest bardziej profesjonalny (a w rzeczywistości okazuje się pretensjonalny).

    Pozdrawiam serdecznie,
    Urszula

  33. Jacek pisze:

    Dzień dobry. Poszukuję odpowiedzi na pytanie dotyczące długiego, kilkuakapitowego zapisu wypowiedzi bohatera w powieści. Problem polega na tym, że ze względów koncepcyjnych nie chcę tej wypowiedzi przedzielać wtrąceniami narracyjnymi. Czy każdy kolejny akapit wypowiedzi bohatera, nieprzedzielony narracją mam zaczynać od myślnika? A może wystarczy, wstawić myślnik jedynie przy pierwszym, rozpoczynającym wypowiedź akapicie? Spotkałem się z różnymi metodami zapisu takiej wypowiedzi i interesuje mnie, która jest poprawna. Jeśli znajdzie Pan czas na odpowiedź, będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam.

    • Praktyka wydawnicza w polszczyźnie od dość dawna jest taka, że stawiamy półpauzę wyłącznie na początku pierwszego akapitu, a potem ciągniemy wypowiedź już normalnie. Tak było jeszcze w starych, dobrych czasach, gdy proces wydawniczy był o wiele staranniejszy. Stawianie półpauz na początku każdego akapitu sprawiałoby mylne wrażenie, że bohater dyskutuje sam ze sobą. Myślę, że zwyczaj odmienny, z którym się Pan rzekomo spotykał, jest wynikiem niewiedzy, błędu w sztuce.

  34. Tomek Mus Kovalsky pisze:

    Właśnie gramy mecz z Senegalem. I słyszymy o Senegalczykach. A przecież kiedyś byli Polanie, Łużyczanie, Morawianie czy w końcu Słowianie. Czy zatem o mieszkańcach Senegalu możemy powiedzieć Senegalianie?

    • Nie, oczywiście nie możemy, ponieważ przyjęło się i do słowników weszło Senegalczycy 🙂

      • Tomasz Marek pisze:

        „Nazwy mieszkańców tworzymy, używając przyrostków -anin, -czyk i -ak (przy czym w formach żeńskich w ich miejscu występują odpowiednio: -anka, -ka i -aczka). Pierwszy z nich używany jest zwykle w połączeniu z nazwami polskimi, drugi przeważnie z nazwami obcymi, a trzeci pojawia się głównie w języku potocznym…”
        Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski
        Jan Grzenia nie widzi przeszkód, by używać dowolnej z wymienionych form, jeśli da się ją w danym przypadku utworzyć. W szczególności porada ta dotyczyła mieszkańców Poznania.

        • Myślę, że zdecydowanie nie możemy trzymać się tej opinii co do nazw mieszkańców, a już szczególnie co do narodów. Po to powstają Słowniki nazw miejscowości i mieszkańców, aby można było sprawdzić utrwalone formy i używać właściwych. Jeśli forma Kostarykańczyk jest uważana za błędną, a Kostarykanin za poprawną, to nie możemy powiedzieć, że ta pierwsza jest równie dobra. Przy czym w przypadku Senegalczyka jest odwrotnie – tutaj niepoprawną formą jest Senegalianin.

  35. Gosia pisze:

    Witam, mój problem polega na odmianie nazwiska. Moja nauczycielka nazywa się Monika Goła, czy podziękowanie będę pisać do Moniki Gołej, czy lepiej zostawić nieodmienioną formę nazwiska?

    • Nigdy nie wolno zostawiać nieodmiennej formy nazwiska, gdy nie ma to wyraźnych podstaw formalnych. Ale odmiana nie jest oczywista. Trzeba zapytać, jak nazywa się mąż nauczycielki. Jeśli mąż nazywa się Goła wówczas odmienimy dla Moniki Goły, jeśli nazywa się Goły wówczas dla Moniki Gołej. Formy nieodmiennej nie wolno w tym przypadku zastosować. Należy upewnić się co do właściwej odmiany lub tak przeredagować podziękowanie, by użyć w nim formy mianownika: Monika Goła.

      Tutaj znajdzie Pani dokładniejsze omówienie tego tematu.

  36. Wanda pisze:

    Mam zapytanie, które zdanie jest poprawne:
    1. Mam 30 dni czasu na odpowiedź.
    2. Mam czas 30 dni na odpowiedź

  37. cudnaaa pisze:

    Witam. Mam pytanie z zakresu nazewnictwa podrozdziału w pracy magisterskiej. Czy poprawane jest zdanie: „Szanse wdrożenia outsourcingu na większą skalę” lub „Szanse wdrożena outsourcingu w większym zakresie” ? Mam problem z skonstruowaniem tego podrozdziału, proszę o pomoc 🙂

    • To nowomowa lub po prostu język branżowy, więc trudno do końca ocenić jej poprawność. Mogę tylko zwrócić uwagę, że w przypadku zdania drugiego napiszemy raczej: Szanse wdrożenia outsourcingu w szerszym zakresie.
      A dlaczego by nie po prostu: Szanse na szersze wdrożenie outsourcingu? Czy to nie brzmi ładniej?

      • Tomasz Marek pisze:

        Ależ to są trzy różne znaczenia! A „szerszy” w kontekście zakresu jest w NKJP zaledwie dwukrotnie częstszy niż „większy”. I czasem „szerszy zakres” bywa używany błędnie, gdy poprawnie byłoby „większy”.

        • Tomasz Marek pisze:

          Należy rozróżnić „szersze wdrożenie czegoś” od „(zwykłego) wdrożenia czegoś w innej (np. większej) formie”.

          • I tutaj się kłania precyzja umysłu ścisłego 🙂 Ja ciągle tej różnicy nie czuję 🙂

            • Tomasz Marek pisze:

              Planujemy wdrożenie WORD-a i EXCEL-a w urzędach powiatowych. Gdy wdrożymy go również w urzędach gminnych, to będzie szersze wdrożenie WORD-a i EXCEL-a.
              Planujemy wdrożenie WORD-a i EXCEL-a w urzędach. Ale zastanawiamy się nad możliwością równoczesnego wdrożenia w tych urzędach całego OFFICE-a. I to będzie wdrożenie szerszego pakietu oprogramowania.

              • Ale mnie chodziło o to, że szersze i większe mają różne znaczenia. To znaczy, że to nie jest dla mnie całkiem jasne.

              • Tomasz Marek pisze:

                @ p.Pomianek godzina 13:00.
                Przyrząd pomiarowy zapewnia szeroki zakres pomiarów, jeśli mierzy (np.) napięcie stałe i zmienne, prąd stały i zmienny, rezystancję, pojemność, częstotliwość. Przyrząd ma duży zakres pomiaru napięć, gdy mierzy napięcie stałe w zakresie od (np.) 1 mikrowolta do 10 kV. Nigdy zamiennie.

      • Tomasz Marek pisze:

        To teraz o outsoursingu.
        Zlecamy szkolenia BHP zewnętrznej firmie.
        „Większa skala” będzie wtedy, gdy zlecać będziemy nie tylko szkolenia w jednym oddziale, ale w centrali i we wszystkich filiach. Będzie to wtedy „outsorsing na większą skalę” – większą, niż pierwotnie planowano.
        „W większym zakresie”, gdy obok szkoleń podstawowych kurs obejmie też szkolenia specjalistyczne w zakresie p.poż. i bezpieczeństwa danych połączone z egzaminem kwalifikacyjnym inspektora (BHP, danych osobowych, p.poż.).
        „W szerszym zakresie”, gdy outsoursingiem obejmiemy też ochronę, catering i usługi księgowe.

  38. Ania Nowak pisze:

    Dzień dobry,
    pytanie z zakresu edycji tekstów – jeśli w tekście złożonym kursywą (przytoczenie wypowiedzi) pojawiają się tytuły (tu akurat utworów muzycznych, w innych miejscach składane kursywa) – dla odróżnienia pozostawimy je pismem prostym, bez ujmowania w cudzysłów, prawda?
    Bardzo proszę o odpowiedź, to pilne 🙂

  39. Oliwia pisze:

    Witam,
    zastanawia mnie czy forma „stac na kolanach” jest poprawna. (Prosze wybaczyc brak znakow polskich, lecz nie mam aktualnie mozliwosci kozystania z polskiej klawiatury).
    Pozdrawiam

    • Stać na kolanach? A co miałoby to znaczyć? Bardzo proszę o podanie przykładów użycia. W Google’u w ogóle nie widzę przykładów użycia tego określenia.

      • Tomasz Marek pisze:

        Myślę, że pytanie zasadza się na nieporozumieniu bądź żarcie. P. Oliwia ma zapewne na myśli nadużywaną propagandowo frazę „wstać z kolan”. „Wstawanie z” odnosi się w języku polskim nie do rzeczownika, na którym się stoi, lecz do takiego, który właśnie do stania jest w opozycji, a więc przykładowo do: łóżka (wstać z łóżka – na łóżku z zasady się leży), krzesła (na krześle z zasady się siedzi), a czasem (ostatnio w polityce nagminnie) kolan, na których się z zasady klęczy. Można jeszcze wstać z martwych, bądź z grobu.
        Czy forma „stać na kolanach” jest poprawna? Gramatycznie tak, logicznie nie, skoro na (swoich) kolanach się klęczy. Ale można stać na cudzych kolanach, oczywiście. Można też stać na kolan(k)ach hydraulicznych lub z makaronu, czemu nie. 🙂

  40. Iwona pisze:

    Dzień dobry,
    która forma jest poprawna?
    1. Takim dowodem jest zeznanie świadka X i zeznanie świadka Y.
    2. Takim dowodem są zeznanie świadka X i zeznanie świadka Y.

    • Tomasz Marek pisze:

      „…Jeśli orzeczenie stoi przed podmiotem szeregowym, to dopuszcza się użycie czasownika w liczbie pojedynczej, pod warunkiem jednak, że nie doprowadzi to do kolizji rodzajowej między podmiotem a orzeczeniem. W praktyce polega to na tym, że liczbę pojedynczą może przyjąć czasownik w czasie teraźniejszym (gdyż wówczas nie „widać” jego rodzaju)…
      Katarzyna Kłosińska, UW”
      Czyli praktyką jest liczba mnoga czasownika, a dopuszczeniem (dla tego zdania) liczba pojedyncza orzeczenia są/jest.
      Czy na pewno (mnogie, bo co najmniej dwa) zeznania są (jednym) dowodem? Taka konstrukcja prowadzi do wniosku, że każde z nich bez drugiego nie jest dowodem; dowód powstaje z kompletu obu zeznań.
      Jeśli tak nie jest, ja bym zdanie przeredagował: „Takimi dowodami są zeznania świadków X i Y”.

  41. D jak dylemat ;-) pisze:

    Dzień dobry,

    mam taki dylemat. Do analizy otrzymałam wypowiedzenie wielokrotnie złożone. Składało się ono z 6 wypowiedzeń. Nie pamiętam początku. Końcówka zdania brzmiała:
    (…) kobieta postanowiła wysiąść z pociągu (4), sądząc (5), że dotarła do celu(6) .

    Moje wątpliwości dotyczą wypowiedzeń: 5, 6.
    Czy:
    5- imiesłowowy równoważnik zdania okolicznikowego czasu czy przyczyny?
    6 :5 będzie zd. zł. podrzędnym podmiotowym czy dopełnieniowym?
    Z góry dziękuję za odpowiedzi.

    • Tomasz Marek pisze:

      Wysiadła, PONIEWAŻ sądziła. Ta przeróbka imiesłowowego równoważnika zdania „sądząc” wskazuje wyraźnie, że chodzi o przyczynę. O przyczynę pytamy: „dlaczego, z jakiej przyczyny/jakiego powodu, z czego”. Sądzeniu tu jest synonimem myślenia, mniemania (a nie pracy sędziego – osądzania), na co wskazuje dopełnienie: „sądziła, ŻE…”, więc nie ma mowy o czasie.
      „Sądziła, że dotarła do celu”. W tej wersji mamy zdanie podrzędne dopełnieniowe spójnikowe – tako rzecze Jagodziński. Identycznie będzie w Pani wersji z imiesłowowym równoważnikiem zdania „sądząc, że…”.
      Jeśliby chciała Pani na siłę zdania okolicznikowego czasu i podrzędnego podmiotowego, to musiałoby to być coś takiego:
      „…sędzina postanowiła wyjść z gmachu, sądząc tego, kto ją znieważył”.

  42. Piotr pisze:

    Dzień dobry,
    Problem, z którym borykam się od jakiegoś czasu to umiejscowienie przydawki, a co się z tym wiąże rozróżnienie między przydawką charakteryzującą a klasyfikującą (gatunkową). Tę pierwszą stawiamy przed wyrazem określanym, a tę drugą po nim. Posłużę się przykładem. Chcę opisać jakie to dobroczynne korzyści mogą się wiązać z częstym konsumowaniem warzyw. Czy w związku z tym w tytule mojego tekstu powinienem napisać „Warzywa – źródło wielu składników o właściwościach prozdrowotnych” czy też „Warzywa – źródło wielu składników o prozdrowotnych właściwościach”? Czy ‘prozdrowotne’ to przydawka charakteryzująca czy klasyfikująca ‘właściwości’?
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Przydawka „prozdrowotna” będzie miała takie znaczenie (charakteryzujące bądź wyodrębniające=klasyfikujące) jakie jej Pan nada, sytuując względem rzeczownika. To tak jak z przydawką „polska” w odniesieniu do poezji. Można napisać: „Przerwa-Tetmajer był luminarzem polskiej poezji”, gdy chcemy zaakcentować „poezję”, a więc że był poetą, albo: „Przerwa-Tetmajer był luminarzem poezji polskiej”, jeśli zależy nam na podkreśleniu polskości jego twórczości.
      W pracy z żywą polszczyzną warto skoncentrować się na akcencie zdaniowym, gdyż on decyduje o frazie, a nie na nazewnictwie gramatycznym, które opisuje stan istniejący; czasem wyjaśnia, ale często odwraca uwagę od rzeczy istotnych ku przyczynkom.
      Z Pańskich intencji przedstawionych w komentarzu („Chcę opisać, jakie to dobroczynne korzyści mogą się wiązać z częstym konsumowaniem warzyw”) wnioskuję, że te korzyści wiążą się „prozdrowotnością”, więc ona ma być akcentowana. Zatem: „…o właściwościach prozdrowotnych”.

      • Piotr pisze:

        Dziękuję za wyjaśnienia. Sam zastanawiałem się nad zagadnieniem akcentowania pewnych treści poprzez nadanie im odpowiedniej pozycji w szyku zdania. Pańska porada w tej kwestii pokazała, że błądziłem.

        Pozdrawiam

  43. render pisze:

    Witam
    Pan Pomianek napisał kiedyś:
    „Za tydzień od chwili mówienia (napisania) tego, co teraz werbalizuję, to będzie piątek 10 listopada przed godziną dziewiętnastą. Zresztą, generalnie po prostu w piątek 10 listopada.”
    Więc jeśli tak, to jeżeli liczę 7 dób, które wskazują listopad przed godziną dziewiętnastą to nie można odnieść to do całego dnia 10 listopada bo będzie to niepełne 7 dób więc zmieniamy znaczenie słowa tydzień? To ostatnie pytanie odnosnie czasu.

    • render pisze:

      Czy nie poprawniej było by uważać, że za tydzień to za 7 dniami, za tymi dniami wliczając trwający dzień a nie liczenie czasu od chwili mówienia?

    • https://sjp.pwn.pl/sjp/tydzien;2531530.html
      Kontrowersyjna definicja, czyż nie? I bardzo ograniczona. Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN jest tutaj bardziej otwarty, dodając słowo zwykle. Skopiuję Panu całą definicję, może się przyda, choć nie dotyczy ona tyle kwestii znaczenia samego wyrazu, ile raczej poprawnych użyć (co też w jakiś sposób Pana interesuje):

      tydzień m I, D. tygodnia, C. tygodniowi (nie: tygodniu), lm D. tygodni okres siedmiu dni, zwykle od poniedziałku do niedzieli: Dobry, ciężki, spokojny tydzień. Spędzić tydzień poza domem. W tym, w przyszłym, w ubiegłym tygodniu. Tygodnie upływają, mijają. Wyjechać na tydzień. Co tydzień jeździł na ryby. Dwa razy w tygodniu a. dwa razy na tydzień chodziła na angielski. (Całe) tygodnie spędzała na marzeniach. (Całymi) tygodniami opalała się i pływała. Na tydzień przed a. tydzień przed wyjazdem pojawiły się nieoczekiwane trudności. Tydzień temu a. przed tygodniem wyszła za mąż. Od tygodnia jest szczęśliwą mężatką. Za tydzień wyjeżdżają w podróż poślubną. · Błędne w zn. ‚w ciągu tygodnia’. Np.: Taki sweter można zrobić za tydzień, poprawnie: w ciągu tygodnia. T. czegoś: Tydzień urlopu. Tydzień ciężkiej pracy. pot. W tygodniu (nie: na tygodniu) w ciągu dni powszednich, nie w czasie weekendu: Wpadnę do ciebie w tygodniu. · Niepoprawnie w połączeniu: tydzień czasu, poprawnie: tydzień.

      • Tomasz Marek pisze:

        Ja w kwestii formalnej. NSPP podaje w definicji „zwykle”, które Panu wydaje się rozszerzeniem def. z SJP PWN. Tymczasem tak nie jest; def. SJP PWN zawiera człon „też”, który po prostu podaje drugie znaczenie tygodnia. W moim odczuciu takie rozdzielenie na DWA znaczenia jest właściwsze.
        Cytuję def. z SJP PWN:
        „tydzień «część miesiąca licząca siedem dni, od poniedziałku do niedzieli; też: każdy okres liczący siedem dni» ”
        Tak więc def. z SJP PWN nie jest bardziej ograniczona niż ta z NSPP – przeciwnie, jest dokładniejsza.

        • Potraktowałem definicję z SJP PWN jako podanie dwóch różnych znaczeń, z których to pierwsze miałoby być odpowiednikiem definicji z NSPP. Moją nieścisłość mogę tutaj zrzucić jedynie na pośpiech spowodowany chronicznym brakiem czasu w ostatnich – nomen omen – tygodniach. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

          PS Ciekawe czy w systemie p. Rendera określenie w ostatnich tygodniach też ma przypisaną jakąś określoną liczbę dni 😉

          • Opol pisze:

            Jeśli będziemy wiedzieć ile tygodni to ostatnie tygodnie to można to policzyć.
            Jeszcze odnośnie tygodnia czy poprawnym jest mówić za tydzień w piątek, za dwa tygodnie w piątek, za trzy tygodnie w piątek…? Jeśli mówię to w inny dzień niż piątek, od którego dnia liczyć tygodnie od dnia, w którym to mówię i doprecyzowuję o jaki dzień chodzi, czy od najbliższego piątku? A może niema to znaczenia.

  44. Jan pisze:

    Witam,
    w woj. małopolskim jest miejscowość o nazwie „Klucze” i w związku z tym mam pytanie:
    czy poprawna jest forma: „Jestem z Klucz” czy „Jestem z Kluczy”, czy też „Jestem z Kluczów”?

  45. Tomasz Marek pisze:

    Jaki przypadek ma mieć dopełnienie po „zdziwił się”?
    „Jan zdziwił się liczbie gości” czy „Jan zdziwił się liczbą gości”?
    Bo po „dziwił się” raczej celownik (liczbie).
    Jest też cytat z „Lalki”: „Gospodarz trochę zdziwił się gotowości Wokulskiego…”, w którym ładniejszą(?) dla mnie formą byłaby: „Gospodarz trochę zdziwił się gotowością Wokulskiego…”.

    • Intuicyjnie zgodziłbym się niewątpliwie z Panem: dziwił się liczbie gości; zdziwił się liczbą gości. Sprawdzam w nielubianym przez Pana NSPP, który potwierdza tok naszego myślenia: ktoś zdziwił się czymś: Zdziwił się przyjazdem ojca.

      Zdaniem z Lalki bym się nie sugerował. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że kiedyś taka forma była dopuszczalna lub nawet obowiązująca.

  46. Jakiś idiota z internetu pisze:

    Czy gdyby istniała miejscowość Lepszym, to jej nazwa byłaby odmienna? Jeśli tak, to jak?

    • Tomasz Marek pisze:

      Tak, na pewno; wszystkie rzeczowniki w polszczyźnie są odmienne.
      A jak, to rzecz nie do rozstrzygnięcia, bo nie tylko reguły gramatyczne o tym decydują, ale i zwyczaje lokalne, zaszłości historyczne. Można domniemywać, że albo byłoby jak z odmianą nazw miejscowości z końcówką -szyn (np. Cieszyn, D: Cieszyna), albo jak z tą jedyną spośród obecnych w wykazie miejscowości polskich, która ma końcówkę -szym: Straszym (D: Straszymia). Nazwy miejscowości z końcówką -rzym odmienia się różnie: albo twardo (D: -rzyma – jak wszystkie rzeczowniki pospolite z tą końcówką, np. olbrzym), albo miękko (D: -rzymia, jak Torzym, Mierzym, Borzym). Jest też miejscowość o nazwie Rzym, która odmienia się jak stolica Włoch (D: Rzymu).
      W nazwie Lepszym ze względu na spółgłoskę „p” przed końcówką -szym obstawiałbym 2:1 D: Lepszyma.

  47. Darek pisze:

    Dzień dobry,
    czy sformułowanie „ukończył studia co najmniej pierwszego stopnia”
    jest prawidłowe ? Wiadomo że przesłanie mówi o studiach pierwszego lub drugiego stopnia ale czy użycie „co najmniej” nie sugeruje występowania również niższej wartości,
    której w tym wypadku nie ma ( np. studia 0 stopnia 😉 ) ?

    • Studia pierwszego stopnia to licencjat?

      Przyznam, że generalnie nie widzę problemu z tym sformułowaniem.

    • Tomasz Marek pisze:

      A ja w zasadzie zgadzam się z p. Darkiem. Nie pierwszy raz (niedawno było to „przeciwdziałanie pojawianiu się wypadków”) obserwuję tendencję do nadmiarowości w wypowiedziach. Jeśli pierwszy stopień studiów (cokolwiek to jest) jest najniższym ze stopni, wystarczy powiedzieć „ukończył studia” lub – jeśli chcemy podkreślić, że nieważny jest stopień (?) – „ukończył studia dowolnego stopnia”.

    • ukończył studia dowolnego stopnia
      Tak, to zdecydowanie bardziej szczęśliwe. Choć przyznam, że nadal trudno mi powiedzieć, czy z tym wyjściowym sformułowaniem jest problem. Jakiś zgrzyt logiczny jest. Ale czy też i błąd językowy (wiadomo, że język nie wszędzie jest w pełni logiczny)?

  48. Jakub pisze:

    Jak się po polsku mówi na ludzi, którzy idą za kimś kto prowadzi? Czy jest na takich ludzi odpowiedni rzeczownik, który będzie związany z podążaniem, marszem, chodzeniem za kimś, coś jak „follower” w języku angielskim (i wykluczam tu wszystkie rzeczowniki nie związanie z czynnością chodzenia czyli związane z wiarą, przynależnością do grupy, uczepianiem się kogoś etc.)?

    • Proponuję jeszcze rozszerzyć, rozpisać pytanie. Jakieś przykładowe polskie zdania, w których chciałby Pan tego rzeczownika użyć. Często jest tak, że w danym języku nie ma odpowiedniego wyrazu i wtedy w tłumaczeniu trzeba rozpisywać na kilka wyrazów albo użyć słowa niedoskonale oddającego znaczenie i sporządzić przypis tłumacza, jakie sensy były w tym miejscu w oryginale. W zestawieniu z angielskim czy łaciną polski zdecydowanie NIE jest językiem zwięzłym.

      • Jakub pisze:

        Chodzi o rzeczownik, który będzie można użyć jako nazwę marki. Wycieczka, pielgrzymka, atak wojska są doskonałym przykładem kontekstu. Osoba która wycieczkę / pielgrzymkę / armię prowadzi jest liderem, przewodnikiem. Czy jest rzeczownik, którym jednoznacznie można określić osobę, która za kimś taki fizycznie podąża, idzie, kroczy? Przymiotnikowe formy (jak np. podążający) mi nie pasują bo trudno na czymś takim zbudować markę.
        Zawsze wydawało mi się, że jest to prosty powszechny wyraz ale chyba za długo mieszkam za granicą. Nikt z moich znajomych nie może tego wyczarować. Wychodzi na to, że każdy ma z tym trudność i chyba będę się musiał obejść smakiem.

    • Tomasz Marek pisze:

      „Po polsku […] na ludzi, którzy idą za kimś kto prowadzi” mówi się „wycieczka”.
      A poważniej: ogon?

  49. Katarzyna pisze:

    Takie mam rozterki – dostałam mejle marketingowe, w których zwrot jest tylko per Pan, jakby firma nie liczyła się z tym, że odbiorcami ich treści może być kobieta. Mnie to bardzo razi. Czy słusznie? Zapisałam się na newsletter (serwis dla każdego, czyli konsumencki nota-bene;-) ) i dostaję potwierdzenie: Panie Friendzie, (…) w związku z tym otrzymuje PAN kod zniżkowy …. .
    Przecież można napisać, skoro już firma nie zbiera imion do newslettera, i go nie personalizuje: Szanowna Pani/Szanowny Panie.
    Co Państwo o tym sądzą?

    • Mnie się wydaje, że firma właśnie personalizuje maile na Pan, Pani, a Friend to po prostu pan (spełnia cechy nazwy męskiej) i tak automat to zinterpretował. Myślę, że powinna w tej sytuacji istnieć w systemie możliwość wyboru płci, co rozwiązałoby tego typu problemy.

  50. Wojtek pisze:

    Dzień dobry,
    Mam pytanie, jak poprawnie napisać słowo „cyberekonomia”. Ponieważ w książce B. Gregor, M. Stawiszyński, pt. „E-commerce” napisane jest łącznie, zaś program Word oraz google podaje oddzielnie (cyber ekonomia)?

    • Zdecydowanie łącznie. Nie widzę żadnych podstaw dla pisowni rozdzielnej. Szczególnie pisownią w Wordzie ogólnie nie warto się sugerować.

    • Tomasz Marek pisze:

      Word nie podaje pisowni rozdzielnej za poprawną – on zaledwie sygnalizuje, że zna słowo „ekonomia” a nie zna słowa „cybereknomia”. Słowa „cyber” też w wordowskim tezaurusie nie ma – przynajmniej w moim.

  51. Zakłopotana pisze:

    Witam!
    Wdałam się dzisiaj w dyskusję i naprawdę już nie wiem, co jest poprawne.
    Całe zdanie brzmi „Działalność prewencyjna polega na przeciwdziałaniu pojawiania się wypadków ubezpieczeniowych (…)”
    Instynktownie forma „przeciwdziałaniu pojawiania się” brzmi poprawnie, a jednak wydaje mi się że skoro przeciwdziałam komuś, czemuś, to również tutaj rzeczownik „pojawianie się” powinien wystąpić w celowniku, a więc poprawnie byłoby „przeciwdziałaniu pojawianiu się”.
    Ktoś powiedział mi, że pojawianie się przez pochodzenie od czasownika odmienia się inaczej, a potem, że wyrazy te „pełnią inną funkcję w zdaniu”, i naprawdę tego już nie rozumiem, stąd byłabym niezmiernie wdzięczna za rozwianie moich wątpliwości.
    Z góry dziękuję za pomoc!

    • Tomasz Marek pisze:

      W Pani zdaniu orzeczeniem jest „polega na”, a rzeczownik „przeciwdziałanie” jest dopełnieniem dalszym przyimkowym („Gramatyka” Jagodzińskiego, pozycja 19 – „na+Msc”: „Jan polegał na przyjaciołach”).
      W omawianym zdaniu występują jednak dwa dopełnienia, co stwarza problem gramatyczny, tym trudniejszy, że kombinacji z „na+Msc + ?” „Gramatyka” Jagodzińskiego nie przewiduje.
      Spróbuję poradzić sobie z nim własnymi siłami, ale proszę p.Pomianka o zatwierdzenie lub skorygowanie odpowiedzi.
      „Działalność prewencyjna polega na przeciwdziałaniu pojawianiu się wypadków ubezpieczeniowych (…)” jest bezsprzecznie poprawną wersją. Analogiem jest „Projekt ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy” – przyjęty ostatnio dokument rządowy. Czy poprawna może być wersja: „Działalność prewencyjna polega na przeciwdziałaniu pojawiania się wypadków ubezpieczeniowych (…)”? Moim zdaniem nie. Poprawna mogłaby być ewentualnie taka: „Działalność prewencyjna polega na przeciwdziałaniu pojawiania się wypadkom ubezpieczeniowym (…)”, ale wymaga ona bardzo specyficznego rozwinięcia, by zachować poprawność. A i tak lepiej byłoby dokonać przestawienia dopełnień: „Działalność prewencyjna polega na przeciwdziałaniu wypadkom ubezpieczeniowym pojawiania się (…)”.
      A tak w ogóle – czy tego „pojawiania” nie można wykreślić? Dla mnie to nowomowa. Czy są wypadki, które się nie pojawiły?

      • Tak, zdecydowanie przychylam się do opinii, że wersja poprawna to przeciwdziałaniu pojawianiu się.

        • Zakłopotana pisze:

          Cytat, skoro już o tym mowa, pochodzi z mojego podręcznika akademickiego – występował tam w niepoprawnej wersji (nie był to jednak pierwszy raz, gdy polszczyzna w nim zawiodła).
          Dziękuję za odpowiedź! Naprawdę bardzo mi pomogła!

  52. Bożena pisze:

    Mamy na zdjęciu kilka osób. Opisujemy jedną z nich i zadaniem czytelnika jest odgadnąć o kogo chodzi. Zadajemy pytanie. Jak powinniśmy je zapisać?

    a) Kto wie, która to [osoba]?
    b) Kto wie która to [osoba]?

    Dziękuję 🙂

  53. opol pisze:

    Witam

    Mam takie pytanie jeśli mówię za tydzień będzie też ten program tv, po zakończeniu programu to liczę 24 h siedem razy wiec będzie już koniec programu. Czy mam rozumieć za tydzień od chwili rozpoczęcia programu w danym dniu mimo, iż program się już skończył, jak to jest?

    Pozdrawiam

    • Opol pisze:

      Panie Pomianek, proszę o komentarz.

      • Jendrej pisze:

        Nie jestem pan Pomianek, ale napiszę, co myślę.
        Słowo „tydzień” można rozumieć jako 7 dni albo 7 dób. W tym zdaniu użyte jest znaczenie pierwsze. Powtórka programu będzie jutro, a następny odcinek za tydzień. O tej samej godzinie, co dziś.
        Jeśli użylibyśmy wyrażeniu „za tydzień” w znaczeniu „za 7 dób”, to rzeczywiście chodziłoby o to, że trzeba odliczyć równe 168 godzin, ale nikt tak nie powinien zrozumieć przytoczonego zdania w ten sposób.

  54. Ewka pisze:

    Witam. Mam dylemat. Jak poprawie zapisać to zdanie:

    „Postanowił jeszcze przez jakiś czas pograć kochającego męża, zanim wyjdzie z niego diabeł wcielony.”

    czy

    „Postanowił jeszcze przez jakiś czas pograć kochającego męża, zanim nie wyjdzie z niego diabeł wcielony.”

    I jeszcze jedno pytanie. Jakby to wyglądało w przypadku, gdyby „zanim” zastąpiło słowo „dopóki”? Czymś się to różni?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pani Ewko!
      Po pierwsze „pograć” nie można kogoś (wyjątkiem jest twórczość muzyczna: „pograć Bacha”, czyli ‘grać muzykę Bacha’). Kogoś lub coś (w sensie aktorskim) można „grać” lub „zagrać”. A w starannej polszczyźnie napiszemy: „[za]grać [czyjąś] rolę”.
      Po drugie – zestawienie „grać jakiś czas” z „zanim” zgrzyta nadmiarem okoliczników czasu.
      Po trzecie – napisałbym „…grać rolę kochającego męża, zanim…”, lecz nie „wyjdzie diabeł wcielony”! „Diabeł wcielony” jest stosowany z czasownikiem „wyjść” jedynie w bardzo rzadkim stałym związku frazeologicznym „z [kogoś] wyszedł diabeł wcielony”. Modyfikacja czasu („wyjdzie”) lub inne zmiany prowadzą do błędu. Należy zatem użyć innego określenia, np. „okaże się [kimś/czymś]/okaże się, że jest [kimś/czymś]”.
      Po czwarte – konstrukcja z przeczeniem („zanim NIE wyjdzie”) jest uważana za rusycyzm.
      Po piąte – „dopóki” w starannej mowie zestawia się z „dopóty”: „dopóty A, dopóki [nie] B” albo z przeczeniem: „A, dopóki nie B”. Przy braku przeczenia stosowany jest szyk odwrócony: „dopóki A, [to] B”.

  55. Opol pisze:

    Witam

    Jeśli ktoś powie w Sylwester do zobaczenia za rok, jak ma się to do znaczenia roku jako za 365 dni?

  56. Opol pisze:

    Witam

    Określenie za tydzień w czwartek skąd się wzięło, jak rozumieć? 7 dni od czwartku bieżącego tygodnia jako za tydzień, czy, że za tydzień jako 7 dni od dzisiaj i czwartek to wskazanie dokładnego dnia? Podobnie za dwa i tak dalej tygodnie.

  57. Andrzej pisze:

    Przeglądając mapy znalazłem rzekę Wierzycę i kilkadziesiąt kilometrów dalej miejscowość Wieżyce,
    Jak wdać jedno piszemy przez „rz” a drugie przez „ż”
    Moje pytanie brzmi – z czego wnika różnica pisowni?

    • Myślę, że trzeba by szukać bardziej lokalnie. Właściwie każda nazwa własna to osobna historia.

    • Tomasz Marek pisze:

      Miejscowość Wieżyca (Wieżyce to część wioski Skrzynka w Małopolsce) wzięła nazwę od pobliskiej góry (Wikipedia) o tej samej nazwie. Narzuca się skojarzenie z „wieżą”, ale brak na to dowodów.
      Nazwa rzeki pisze się przez „rz”, pochodzi ona bowiem od starszej „Werysa/Werisa”, czyli kiedyś zawierała „miękkie r”, które później (po XIII w.) przeszło w „r szczelinowe” i ostatecznie (od ok. XVI w.) jest zapisywane jako „rz”, a od XVII w. wymawiane jako [ż]. Wg Wikipedii nazwa pochodzi od słowa „ver” – ‚wilgoć’ i przyrostka „issa” – typowego dla języka Wenedów przybyłych na te tereny w II w. p.n.e. Po raz pierwszy nazwa rzeki Verissa pojawiła się w dokumentach w XII wieku.

  58. Opol pisze:

    Witam

    Określenie czasu tydzień pracy może oznaczać mniej niż 7 dni? Tydzień to 7 dni. Mówi się nie ma co do końca tygodnia, w pracy. Mam pewną nieścisłość tych określeń.

    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Tak jak dzień roboczy nie ma 24 h, miesiąc pracy nie ma 28 (29), 30, ani 31 dni, tak i tydzień roboczy nie liczy sobie (z reguły) 7 dni. Sprawy te regulują regulaminy przedsiębiorstw i Kodeks Pracy i nie mają one związku z językiem polskim od strony poprawnościowej.

      • Opol pisze:

        Ok. Czyli jak mówię nie ma mnie do końca tygodnia, to należy to rozumieć do niedzieli czy do piątku pracowniczego? Chodzi mi o jakąś ścisłość językową.

        • Ja na przykład, gdy mówię do końca tygodnia, to mam na myśli do soboty, ponieważ – co wyraża również kalendarz na stronie – tydzień zaczyna się wg mnie pierwszego dnia tygodnia, czyli w niedzielę. Generalnie o wszystkim decyduje tutaj kontekst.

          • Opol pisze:

            Mam rozumieć, że kontekst mówi o tym czy jest to tydzień pracy = 5 dni itp. A czy język polski nie jest odporny na kontekst i dosłownie mówi, że tydzień to 7 dni? Dzień 24 h a nie jako dzień pracy = 8 h?

            • Tomasz Marek pisze:

              Zapytał Pan wprost o „tydzień pracy”, więc wskazałem na Kodeks Pracy i regulaminy. Gdyby pytał Pan o tydzień jako taki, odpowiedź byłaby inna. A kontekst wypowiedzi jest (w każdym trybie komunikacji, a więc i w każdym języku) rzeczywiście istotny, bo upraszcza komunikację, wiele uściśleń czyniąc zbędnymi.

  59. aaanielka111ytuna pisze:

    jaka to część mowy twoja nowa po spokojnym morzu płyneły takie dwa okręty

  60. Jack Daniels pisze:

    Witam!

    Jestem redaktorem naczelnym portalu pokerowego i od dłuższego czasu sen z oczu spędza mi i moim kolegom odmiana nazwiska jednego z najlepszych graczy na świecie. Nazywa się on Phil Ivey (polska potoczna wymowa to Phil „Ajwi”) i jego nazwisko jest wiecznym powodem naszych redakcyjnych rozmów i sporów.

    http://www.jezykowedylematy.pl/2010/10/nazwiska-obce-kiedy-stawiamy-apostrof/

    Według powyższego tekstu powinno używać się odmiany takiej, jak w przypadku nazwiska Kennedy (samogłoska na końcu nazwiska). Jestem jednak osobiście zwolennikiem odmiany, jak w przypadku nazwiska Disney. Dlaczego? Otóż (przynajmniej potocznie, ale za to od wielu lat) w Polsce mówi się np. o wygranych Phila „Ajweja”, a nie Phila „Ajwiejego” (OMG, koszmar!). Gra się też z Philem „Ajwejem”…

    Oczywiście nasz problem z tym nazwiskiem może być efektem naszej złej odmiany samego nazwiska, nad czym się również zastanawiamy od jakiegoś czasu… Prosimy o pomoc!

    • Tomasz Marek pisze:

      A czemu „Ajwiejego” a nie po prostu (przez analogię do przywołanego Kennedy’ego) „Ajwiego” (Ivey’ego)?

  61. Ania pisze:

    Dzień dobry,

    chciałabym zapytać, czy poprawne są sformułowania typu:
    „Podstawiając liczbę do równania, otrzymuje się wynik… ”
    lub
    „Całkując równanie, przenosi się niewiadomą na drugą stronę…”, itp.

    Jeśli są to poprawne zdania (jeśli można łączyć takie formy imiesłowów/czasowników), to czy przecinek jest umieszczony poprawnie, czy powinno go nie być?

    A może jedyne poprawne formy tych zdań to:
    „Podstawiając liczbę do równania, otrzymujemy wynik…”
    „Całkując równanie, przenosimy niewiadomą na drugą stronę…”
    lub inaczej:
    „Po podstawieniu liczby do równania, otrzymuje się wynik…”
    „Przy całkowaniu równania, przenosi się niewiadomą na drugą stronę…”

    I znów – co z przecinkiem?
    Dodam, że chodzi o naukowy tekst (dlatego nie bardzo pasuje mi forma „otrzymujemy”, „przenosimy”, ale może się mylę?).

    Dziękuję i pozdrawiam,

    Ania

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      poprawność wypowiedzeń zawierających imiesłowowe równoważniki zdań, jest – o dziwo – wciąż przedmiotem dociekań językoznawców. Obecnie literaturę przedmiotu zdominowało podejście prof. Jadackiej. Jest ono bardzo restrykcyjne; duża liczba zakwestionowanych przez nią konstrukcji zawierających imiesłowowy równoważnik zdania nie jest dyskwalifikowana przez czołowych gramatyków, zwłaszcza ze starszej szkoły. Dodam też, że imiesłowowe równoważniki zdań są w języku polskim formą żywą, to znaczy wciąż rozwijaną i (różnie) ocenianą przez normatywistów.

      Właściwe używanie równoważników imiesłowowych określają dwie ogólne reguły poprawnościowe (Markowski, NSPP):
      1. wspólny podmiot mianownikowy (wyrażony wprost lub pośrednio, przez właściwy morfem słowa osobowego), wskazujący wykonawcę czynności, o którym mowa w obu częściach zdania złożonego;
      2. zachowanie określonej relacji czasowej między czynnością wyrażoną formą imiesłowu i działaniem oznaczanym przez orzeczenie:
      a) imiesłów współczesny wskazuje zawsze czynność równoczesną z czynnością (przeszłą lub teraźniejszą) zdania głównego;
      b) imiesłów uprzedni sygnalizuje zawsze czynność przeszłą, wcześniejszą niż czynność (również przeszła) zdania głównego.

      Poniżej będę prezentował stanowisko prof. Jadackiej.

      Zdanie:
      „Podstawiając liczbę do równania, otrzymuje się wynik… ”
      nie spełnia warunku zachowania relacji czasowych między konstrukcją imiesłowową a zdaniem głównym. W czasie długiego podstawiania („Podstawiając” mówi o pewnym czasie trwania tej czynności) nie otrzymuje się wyniku, lecz dopiero po. Zapewne zdanie powyższe w wersji poprawionej:
      „„Podstawiwszy liczbę do równania, otrzymuje się wynik… ”
      nie zasłużyłoby na ten zarzut. Tu kolejność czasowa jest zachowana – najpierw się podstawia, a potem otrzymuje wynik.
      Wersja:
      „Podstawiając liczbę do równania, otrzymujemy wynik…”
      spotyka się z takim samym zarzutem.
      Wersja bez imiesłowowego równoważnika zdania:
      „Po podstawieniu liczby do równania otrzymuje się wynik…”
      jest bez zarzutu (oczywiście bez przecinka).
      W dyskusji o poprawności zdania:
      „Całkując równanie, przenosi się niewiadomą na drugą stronę…”
      prof. Jadacka zapytałaby, „czy przenoszenie ma miejsce w czasie całkowania”. O ile mi wiadomo, w opisie działań matematycznych nie chodzi o czas w ogóle, stąd o zasadność takiego użycia imiesłowowego równoważnika zdania czasowego proszę pytać matematyka (autora).
      Zdanie:
      „Przy całkowaniu równania przenosi się niewiadomą na drugą stronę…”
      jest gramatycznie bez zarzutu (oczywiście bez przecinka). Merytorycznie nie czuję się na siłach dyskutować, czy nie lepsza byłaby inna forma, np.:
      „Podczas całkowania…”,
      „Przy całkowaniu równania należy przenieść…”,
      „Po scałkowaniu równania należy przenieść…”,
      która usunie wątpliwości w zakresie wzajemnej korelacji czasowej całkowania i przenoszenia.

  62. Jakiś idiota z internetu pisze:

    Witam, jestem w trakcie „pisania książki” i mam problem z pewną sprawą. Jak napisać treść emailu/listu w książce? Napisać go kursywą, od nowego akapitu, z półpałzą?

    • Z półpauzą to nie, chyba że jest przez kogoś głośno odczytywany, wtedy jak najbardziej. Można kursywą, można w cudzysłowie, można jakoś graficznie wyodrębnić. Można połączyć też to wszystko ze sobą. Kwestia konwencji. I po części też osoby składającej tekst przed drukiem, bo różne wydawnictwa mają różne preferencje w tych kwestiach.

  63. janusz malazdrewicz pisze:

    Dzień dobry Panie Pawle,
    czy słowo ” utrzymanie czystośći” na aleji ogrodowej w regulaminie działkowym oznacza też koszenie trawy na tej aleji? Moim zdaniem utrzymanie czystości to np.zbieranie smieci,butelek ,puszek itp a koszenie trawy to co innego. Ale zarząd domaga się tez koszenia trawy mówiąc że w słowie utrzymanie czystosci mieści się też koszenie trawy .Ja uważam że oba słowa znaczą co innego i nie mozna ich łączyć.
    Dziękuję z góry za odpowiedż w imieniu wielu działkowców mających ten sam problem.

    • Panie Januszu,

      niestety nie jest to stricte problem językowy i nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć go tutaj 🙁 Może jest jakiś regulamin, do którego trzeba się odnieść. A może trzeba pogrzebać w przepisach prawnych. Bazując na samych znaczeniach wyrazów w polszczyźnie, nie jesteśmy w stanie tego rozstrzygnąć.

  64. Julia pisze:

    Jezeli zapisuje mysli bohatera w opowiadaniu i cale zdanie sklada sie tylko z jego mysli to ktory zapis jest poprawny:
    „Powinienem jej powiedziec”?
    czy
    „Powinienem jej powiedziec?”

    • Drugi, ale jeszcze z kropką na końcu:
      „Powinienem jej powiedzieć?”.

      • Tomasz Marek pisze:

        A właśnie że nie:
        „Jeśli cytat funkcjonuje jako końcowa część zdania, to powinien być zamknięty kropką, umieszczoną po cudzysłowie. Przed cudzysłowem może się znaleźć pytajnik, wykrzyknik, wielokropek lub kombinacja tych znaków, ale nie zwykła kropka. A zatem:

        Powiedział: „Znasz go?”.
        Powiedział: „Uważaj!”.
        Powiedział: „No, no…”.
        Powiedział: „Wystarczy”.

        Jeśli natomiast całe samodzielne zdanie jest zamknięte w cudzysłowie, przy czym przed zamykającym cudzysłowem stoi pytajnik, wykrzyknik lub wielokropek, to po cudzysłowie kropki już nie stawiamy, np.:

        „Znasz go?”
        „Uważaj!”
        „No, no…”
        „Wystarczy”

        – Mirosław Bańko, PWN”

        • W tych kwestiach są w ogóle różne szkoły. Na polonistykach na różnych uniwersytetach uczą inaczej. Ja twardo trzymam się poglądu, że cudzysłów nie jest znakiem, który może kończyć zdanie.

        • Zachęcony prywatnie przez p. Tomasza Marka, dorzucam jeszcze kilka zdań, by być lepiej zrozumiany i by jednoznacznie wskazać p. Julii, że w tych kwestiach trudno wskazać jedno dogmatyczne rozwiązanie.

          Jest to wg mnie jedna z tych spraw graficznych, w których można mieć różne poglądy. Trzeba tylko stosować tę lub inną metodologię konsekwentnie. Jeśli ma Pan za sobą autorytet prof. Bańki, to wydaje mi się to nieproblematyczne. Studiując na KUL teologię i polonistykę, musiałem stosować obydwa systemy. W pismach teologicznych, w encyklikach i Piśmie Świętym konsekwentnie nie stosuje się po cudzysłowie kropki, jeśli poprzedza go pytajnik. Tak też robiono np. na polonistyce w Rzeszowie i moim znajomi spierali się zawsze o to ze mną.

          Dlaczego jestem za kropką po cudzysłowie? Właściwie tylko dlatego: cudzysłów nie powinien stać na końcu zdania. Zamknięcie go kropką jest i logiczne, i estetyczne. Parę lat temu zdziwiłem się nawet, że jest to skodyfikowane, znajdując to w jakichś regułach interpunkcyjnych w wydawnictwie PWN. Przy czym chyba w ogóle nie znałem rozróżnienia zastosowanego przez Bańkę, na które – gdyby taka była wola autora – byłbym gotów przystać. Generalnie albo ktoś powiela znak interpunkcyjny po cudzysłowie, albo nie. Ja jestem zwolennikiem powielania.

  65. Ana pisze:

    Dzień dobry,
    Jak jest poprawnie „będzie się umawiać” czy „będzie się umawiał”

  66. Olek pisze:

    Dzień dobry,
    Proszę o informację czy zdanie: „Praca napisana pod kierunkiem dr inż. Jana Kowalskiego” jest poprawne? Mi osobiście wydaje się, że po skrócie dr powinna być kropka, ponieważ odmieniając mówimy „Praca napisana pod kierunkiem doktora inżyniera Jana Kowalskiego.

  67. Hypnox pisze:

    Czy zdanie „Rodzicu, pilnuj swoje dziecko.” jest poprawne. Moim skromnym zdaniem lepiej prezentowało by się „Rodzicu, pilnuj swojego/swego dziecka.”
    Pierwsze zdanie jakoś mnie odpycha, to jakby napisać „Kto pilnuje wasze dzieci” zamiast „Kto pilnuje waszych dzieci”.

    • Cytat z Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN:

      pilnować ndk IV ktoś, rzad. coś pilnuje kogoś, czegoś (nie: kogoś, coś): Pilnuj jej (nie: ją) dobrze! Pies pilnuje domu (nie: dom). ktoś pilnuje (kogoś, coś), żeby…: Rodzice pilnują, żeby dzieci chodziły do szkoły.

      Oczywiście zgadzam się z opinią wyrażoną w powyższym komentarzu.

  68. ZMS pisze:

    Chciałam prosić o rozwianie wątpliwości dotyczącej następującej kwestii: zwrócono mi uwagę, że zdanie „nie zamierzałam atakować Twojej osoby” jest błędne, ponieważ „atakuje” łączy się z biernikiem. Nie znam konkretnej zasady rządzącej tymi kwestiami, ale intuicja podpowiada mi, że moje zdanie było poprawne – analogicznie (moim zdaniem) mówi się „chciałam zjeść rybę”, ale „nie chciałam zjeść ryby”. Kto ma tu rację i dlaczego?

    • To Pani ma rację, przy wyrazach bowiem, które przy twierdzeniach rządzą biernikiem, gdy w grę wchodzą przeczenia (nie zamierzałem) – rządzą one dopełniaczem. To bardzo znana na terenie polszczyzny zasada, więc dziwię się, że ktoś zwraca uwagę komuś innemu, nie znając jej. Powiemy: „Zamierzałem atakować twoją osobę”, ale „Nie zamierzałem atakować twojej osoby”.

  69. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry, chciałabym zapytać o poprawną wymowę słowa „magenta” – czy dopuszczalna jest wymowa /magenta/, czy też jedyną poprawną wersją jest /madżenta/? Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam 🙂

    • Nigdy nie spotkałem się z wymową z „g”. Słowniki rzadko podają wymowę. Tam jednak, gdzie podają (zob. np. tutaj i tutaj), jednoznacznie sugerują wymowę przez „dż”.

      • Tomasz Marek pisze:

        Od dawna dziwi mnie, dlaczego niektóre słowa polskie pochodzenia obcego (zwłaszcza nowe nabytki) są wymawiane z angielska, ba – istnieje wręcz presja na angielską wymowę. Klasykiem jest wymowa nazw organizacji handlowych „Jumbo” i „Carefour”. Większość nalega, by je wymawiać [dżambo] i [kerfuur], choć macierzyste wymowy to [humbo] i [karfur]. Nigdy nie zrozumiałem, dlaczego rozpowszechnione w Polsce słowa mamy wymawiać z obca. Wszak komputer (słowo nowsze w języku polskim od magenty) wymawiamy po polsku, a nie [kopjuter] ani [kompteur].
        Ad rem. „Magenta” jest nazwą włoską i Włosi wymawiają ją [mażęta]. Dlaczego mamy wymawiać ją z angielska [madżęta] lub francuska (tak samo)? Dlaczego to słowo, przyjęte głównie w żargonie drukarzy/grafików, w ogóle wymawiać z obca? Dla szpanu? Przecież inną nazwę koloru – „cyjan” – wymawiamy po polsku [cyjan] a nie [sajan]?
        PS. Osobiście mówię [pepśi kola], [cyjan] i [magenta].

        • Potrafię to wytłumaczyć jedynie zwyczajem językowym lub tym, jaka pisownia lub wymowa się przyjęła. Duże znaczenie ma też stopień przyswojenia danej nazwy. A to zazwyczaj przebiega etapowo.

          PS. Spotkałem się nawet z wypowiadaniem nazwy [lasagne] dokładnie tak, jak się pisze.

          • Tomasz Marek pisze:

            🙂 O nazwach z restauracyjnych menu można by długo pisać. Niektóre wymagają dużych zdolności i znajomości wielu języków. Charakterystyczne jest, że Chińczycy i ogólnie kucharze wschodu nie stosują (na szczęście!) w swoich menu języków własnych (już widzę menu napisane kanji czy hán tự!) poza (i tak zniekształconymi na wzór angloeuropejski) kilkoma nazwami powszechnie znanych potraw. Nikt ich nie wymawia (przykład: „sushi” [su.ɕi]) z uwzględnieniem iloczasu i specyfiki akcentowej. I nikt o to kopii nie kruszy.

      • Agnieszka pisze:

        A czy właśnie zapis /maˈɡɛ̃nta/ nie sugeruje, że powinniśmy czytać /g/ zamiast /dż/?

        • Tomasz Marek pisze:

          No tak! Z IPA (International Phonetic Alphabet) wynika (etutor.pl), że ma Pani rację. Jednakowoż nie wiadomo, na ile Wikipedia (źródło tej wymowy) ma być lepsza od sjp.pl. Dla porównania (forvo.com): Włosi, Katalończycy, Francuzi i Brazylijczycy wymawiają przez „ż”, Portugalczycy (ten sam język) przez „g”. Przez „dż” wymawiają Anglicy, POLACY(!?); przez „g” inni Słowianie, Niemcy, Węgrzy, Norwegowie, Chorwaci, Finowie, Szwedzi; przez „h” Hiszpanie, Holendrzy. Czyli wychodzi na to, że jesteśmy największymi snobami, bo dla języka polskiego charakterystyczna jest jednolita wymowa „g” jako [g], a jako jedyni wymawiamy to z angielska – nie wiedzieć, czemu akurat z angielska (pisałem o tym wyżej). Osobiście prowadzę wojnę z takimi tendencjami.

  70. render pisze:

    Witam

    A takie pytanie.
    Jeśli stacja benzynowa kupuje paliwo od arabów a ja kupuję paliwo od stacji benzynowej, to czy poprawnym jest mówić , że ja kupuję paliwo od arabów, finansuję ich?

    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Nie kupuje Pan paliwa od koni chyba? A tylko konie rasy arabskiej, w skrócie „araby”, piszemy od małej litery.
      Większość surowca do produkcji polskich paliw silnikowych pochodzi z Rosji, a jego cena to najwyżej kilka procent ceny końcowej, której większość wędruje do budżetu. Zatem bliżej prawdy będzie Pan mówiąc, że kupuje paliwo od Skarbu Państwa.

  71. Leszek pisze:

    Dzień dobry,
    Ostatnio nurtuje mnie pytanie, jak odmienić czasownik „obejść” w czasie przeszłym dokonanym, niezależnie od znaczenia, czy chodzi o obchody święta czy np. o okrążenie drzewa. Przykład: Kubuś chodził wciąż koło drzewa i wąchał je w różnych miejscach. Gdy stary jesion został przez niego …………. kilka razy, niespodziewanie ruszył w stronę stawu. Co mam wpisać w miejsce kropek, gdy chcę użyć słowa obejść w formie czasu przeszłego? OBSZEDNIĘTY?

    • Nasuwa się forma obejdzione, która jest regularna i nawet logiczna 😉 Tyle że nie występuje w słownikach i nie jest akceptowana. Więcej o tym poczyta Pan u naszej zaprzyjaźnionej konkurencji 😉 : tutaj.

      Jedynym rozwiązaniem jest jakoś temat… obejść i użyć innego słowa, np. okrążone.

  72. Zagubiona pisze:

    Mam dylemat, czy pisze się „turniej w grę planszową”, czy „turniej gry planszowej”, czy i tak i tak?

    • Może być turniej gier planszowych Powyższe formy brzmią koślawo. Prosiłbym o wskazanie szerszego kontekstu.

    • Tomasz Marek pisze:

      To tak, jak z grą zespołową. Jest turniej gier zespołowych, ale jeśli organizujemy turniej, w którym zespoły zawodników będą walczyć o prymat w jednej z takich gier, np. w koszykówce, musimy powiedzieć: „turniej koszykówki”. Analogicznie będzie ze sportami halowymi, sportami zimowymi, sportami motorowodnymi, pracami ręcznymi itd.

  73. Hanna pisze:

    Dzień dobry,
    mam pytanie dotyczące liczebników oraz ich uzgodnienia z czasownikiem. Kwestia jest dość ważna, dlatego że posługuję się liczbami na co dzień i pracuję z tekstami, tworzę treści informacyjne. Ale do tego czasu nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące pytanie:
    kiedy mamy liczebniki 2, 3, 4 korzystamy z liczby mnogiej, np. trzy dziewczyny siedzą w klasie. Jak wygląda odmiana czasownika w przypadku liczebników złożonych z 2, 3, 4 na końcu, np. 53, 64, 72? Będziemy je odmieniać w liczbie mnogiej czy pojedynczej?
    Dziękuję z góry za wyjaśnienie.
    Pozdrawiam

    • Odmiana będzie wyglądała następująco:
      M. pięćdziesiąt trzy dziewczyny
      D. pięćdziesięciu trzech dziewczyn
      C. pięćdziesięciu trzem dziewczynom
      B. pięćdziesiąt trzy dziewczyny
      N. z pięćdziesięcioma trzema dziewczynami
      Ms. o pięćdziesięciu trzech dziewczynach
      Czy o to Pani chodziło? Nie do końca umiem sobie wyobrazić, jaka mogłaby być rzekoma alternatywa.

    • Przepraszam, miałem jakieś zaćmienie. Ale chyba nadal mam, bo nie bardzo wiem, o jaką odmianę miałoby chodzić:
      pięćdziesiąt trzy dziewczyny siedzą w klasie
      sześćdziesiąt cztery dziewczyny siedzą w klasie
      siedemdziesiąt dwie dziewczyny siedzą w klasie.
      Wydaje mi się jednak, że nie o to chodzi, bo to oczywiste.

      Odmienić się tego za bardzo nie da, bo automatycznie czasownik zamienia się w przymiotnik:
      pięćdziesięciu trzech dziewczyn siedzących w klasie (w domyśle: brakowało, nie było)
      ewent.:
      pięćdziesięciu trzech dziewczyn, które siedzą w klasie

      • Ach, chyba wiem, o co by mogło chodzić:
        pięćdziesiąt trzy dziewczyny siedziały

      • Tomasz Marek pisze:

        A ja myślę, że chodzi o omawiany w Poradni PWN problem dotyczący odmiany liczebnikowej. Zwraca się tam uwagę na wyjątkowość odmiany dla liczb kończących się na: dwie, trzy i cztery przy koniugacji żeńskiej
        Pięćdziesiąt dziewczyn szyło (szyje, będzie szyło, uszyje, etc.) suknie.
        Pięćdziesiąt jeden dziewczyn szyło suknie.
        Pięćdziesiąt dwie dziewczyny szyły (szyją, będą szyły, uszyją, etc.) suknie.
        Pięćdziesiąt trzy dziewczyny szyły suknie.
        Pięćdziesiąt cztery dziewczyny szyły suknie.
        Pięćdziesiąt pięć dziewczyn szyło suknie.
        Pięćdziesiąt sześć [i dalej aż do „dziewięć”] dziewczyn szyło suknie.

        • Tak, z pewnością. I mam nadzieję, że z moich ostatnich dwóch odpowiedzi – mimo mojego zaćmienia – jednoznacznie wynika, jaka jest odpowiedź na pytanie. Bardzo dziękuję za to uzupełnienie. Po prostu przy 2, 3, 4 jest liczba mnoga, co p. Hanna zawarła już w pytaniu.

  74. Janusz pisze:

    Proszę o odpowiedź na pytanie, która forma jest poprawna?
    Przewijanie silnika, czy też przezwajanie silnika

    • Tomasz Marek pisze:

      Myślę, że żadni językoznawcy (mówię o tych prawdziwych) nie normatywizują terminologii branżowej, a do niej należą oba te wyrażenia. Spodziewam się, że można napotkać domorosłych znawców, którzy dowodzą wyższości „przezwajania” nad „przewijaniem”. I może przyznałby im rację… gdyby nie większa (dla elektryka) jednoznaczność terminu „przewijanie”, bowiem przez „przezwajanie” można TEŻ rozumieć zmianę TYPU uzwojenia (np. z 2P na 4P, jeśli Pan jest elektrykiem, to Pan wie, o co chodzi). „Przewijanie” zakłada zawsze odtworzenie oryginalnych uzwojeń.
      A cewki się „nawija”, a nie „uzwaja”, prawda? Więc o co cały ten ambaras?

  75. render12 pisze:

    Witam

    Mam takie pytanie. Mówi się 10 lat starsza, młodsza, dlaczego rozumie się to rocznikowo?
    Skoro rok słownikowo to 12 miesięcy(więc powinno być dniami identycznie)

    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Pytanie podobne do tych z 19 listopada 2017 i 19 września 2017, a więc i odpowiedź taka sama. Czy rzeczywiście Pan przypuszcza, że mówiąc o Jasiu urodzonym 28 grudnia 2015 i Gosi urodzonej 4 stycznia 2016, ktoś powie, że Jaś jest o rok starszy od Gosi?
      W żadnym słowniku nie znalazłem definiowania roku jako okresu dwunastu miesięcy (to byłoby nielogiczne).

  76. Leszek Stankiewicz pisze:

    Która forma zwracania się do innej osoby jest poprawna ?
    1/ Mamo, podaj proszę cukier
    czy
    2/ Czy może Mama podać mi cukier?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pierwsza familiarna, współczesna.
      Druga oficjalna, lekko staroświecka, w niezażyłych kontaktach osób dorosłych (zięć – teściowa). Trudno sobie wyobrazić, by maluch używał formy trzecioosobowej.
      Kiedyś istniała trzecia forma, używająca 2. os. lm. (3/ Podajcie cukier, matko.), dziś jako relikt czasem jeszcze na wsi. Trzeba się zdecydować na jedną z dwóch pierwszych.

  77. Wojciech pisze:

    Uszanowanko 🙂

    Mam pytanie, która forma jest poprawna:
    – pomogłem bratu
    – pomogłem dla brata
    Gnębi mnie to już od jakiegoś czasu 😛

    • Straszne są te formy pomogłem dla kogoś! 🙂 Może Pan wie, skąd to się w ogóle bierze. Czasem spotykam to nawet – z najwyższym niedowierzaniem – w redagowanych książkach. Wiem, że Szwagry tak mówią. Czy to jakiś regionalizm?…

      • Tomasz Marek pisze:

        W Wielkopolsce nie słyszałem.
        Chyba, że chodzi o coś innego:
        „Pomogłem [jej] w żniwach dla brata” tj, „ze względu na brata”. Np. brat jest chory i ktoś pomaga w żniwach znienawidzonej bratowej, ale robi to dla [ze względu na] brata.
        – Dlaczego pomagasz tej zdzirze?
        – Pomagam dla brata.

  78. paulina pisze:

    Mam poważne dylematy teraz iz pisownią i z czytaniem tych w Polsce używanych wyrazów i różnego dowcipu nawet w sprawach poważnych jak np. prasa „rze”. A w nazwie restauracji jest „krowarzywa” czy błąd czy z jakiego języka czy dwa wyrazy czy jeden jak to czytać.

    • Powiedziałbym, że to po prostu zabawy językowe. Niekiedy bardzo inteligentne.

      • paulina pisze:

        Z tą inteligencją to coraz częściej mam wątpliwości , bo chyba przez taki dowcipy są duże problemy językowe bo jak ma obcokrajowiec poznać język polski? Ten dowcip pozostać powinien na scenie by ośmieszać tych co nie potrafią.My też zniekształcamy teraz całkowicie obce języki i już nie wiadomo jaki jest jaki tak jak z polskim i gwarami nie ma czystego języka jedynie na dyktandzie ogólnopolskim.

        • Nie sądzę, żeby komedia lub kabaret były odpowiednim miejscem do nauki języka dla obcokrajowców. W filmach amerykańskich też pojawiają się bohaterowie, którzy mówią śmiesznie. A duża część dobrych dowcipów opiera się na zabawie znaczeniami lub formami wyrazów.

  79. paulina pisze:

    Mam pytanie uczyłam się dawno temu i „człowiek” był tylko w liczbie pojedynczej a spotkałam już u osoby młodszej i wykształconej odmianę „czlowieki” czy to się zmieniło a jak tak to jak odmienia się ludzie w liczbie pojedynczej.

  80. Gacia. pisze:

    Cześć wszystkim! 🙂
    Chciałabym się dowiedzieć, czy to zdanie jest poprawne stylistycznie. Chodzi mi o brzmienie czy coś pokręciłam.
    „Razem zbudowali piękną przyjaźń, która nauczyła ich patrzeć na świat i ludzi w taki sposób, jaki dotąd nie patrzyli. „

    • Tomasz Marek pisze:

      Co najwyżej „…w taki sposób, w jaki dotąd…”. Samo zdanie piękne nie jest.
      Na „budowanie przyjaźni” znalazłem w NKJP jedno użycie, ale w sensie, że „coś buduje trwałe przyjaźnie”, a nie że ludzie budują przyjaźń. Wydaje mi się, że „budować przyjaźń” to kalka z angielskiego. W polszczyźnie przyjaźń się zawiera, cementuje, depcze, nawiązuje, ofiarowuje, okazuje; przyjaźnią się darzy, związuje; przyjaźni się dochowuje.

  81. render12 pisze:

    Witam

    Określenie dawkowania leku w postaci 3 razy na dobę, dlaczego domyślnie przyjmuje się 24/3 czyli co 8 godzin?
    Przecież 3 razy na dobę to mozażyć trzy dawki na raz i następne 3 za 24 godziny i też będzie proporcja zachowana? Dlaczego domyślnie przyjmujemy jednostajny rozkład?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wcześnie Pan zaczął dzisiejszego sylwestra 😉 Proszę się nie gniewać za tę drobną złośliwość, ale czasami naprawdę nie wiem, jak się zabrać za odpowiadanie na Pańskie pytania.
      Ale jednak odpowiadając – też trochę półżartem – może dlatego, że korzystamy z rozumu i zakładamy, że zażycie trzech dawek po sobie mogłoby być zdrowotnie niebezpieczne? Każda wypowiedź ma miejsce w jakimś kontekście kulturowym i ten kod kulturowy pozwala ją zrozumieć. Raz jeszcze odsyłam do książek dotyczących właśnie tych kwestii. O ile dobrze kojarzę, to Noam Chomsky pisał o takich rzeczach. Mam podejrzenie, że gdyby Pan dotarł do jego książek na ten temat, mógłby Pan mieć poczucie, że ktoś w końcu myśli podobnie jak Pan 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      A tak swoją drogą. Na lekach jest napisane najczęściej oprócz tego, ile razy na dobę trzeba dany lek zażyć, także jak duży musi być minimalny odstęp między dawkami. Więc nie jest dokładnie tak, jak Pan mówi. Jeden z podstawowych leków przeciwbólowych można zażyć cztery razy na dobę w odstępach minimum czterogodzinnych (to się nie sumuje z 24 godzinami). Więc konieczne jest jednak dokładne rozpisanie, np.: dwa razy na dobę, rano i wieczór.

  82. Lukasz pisze:

    Witam, mam wydaje sie proste pytanie 🙂 Dla mnie odpowiedz jest prosta ale moj znajomy twierdzi inaczej. Rozchodzi się o zwrot – „poszłem”. Twierdzi ze oglądał program TV z Prof. Miodkiem…ba twierdzi ze było to ok 15 lat temu i wtedy Prof. Miodek stwierdził ze obie formy sa poprawne i można tak mówić 🙂
    To że w danych regionach czy społecznościach tak ludzie mówia nie znaczy ze jest to poprawne. Pewnie to mial profesor na mysli ze jak si ew danym miejscu przyjeło to tak ludzie mowia.

  83. Amelia pisze:

    Dzień dobry. Chciałabym się dowiedzieć, czy w tym zdaniu należy wstawić przecinek: „Zasnęłabym z muzyką grającą w moich uszach”. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

  84. zz pisze:

    „wpływy z ostatnich 3. m-cy ”

    Mam pytanie do wycinka wyżej. Czy traktujemy to jako wpływy załóżmy na konto we wrześniu, październiku i listopadzie, czy październiku, listopadzie i grudniu? Obecnie mam 14/12.

    Kłócę się z myślami czy traktować to w wersji pierwszej, ku drugiej bym się skłaniaj gdyby było Za ostatnie 3 miesiące.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Gdyby ktoś był zdolny przeniknąć intencję autorską 🙁 To nie jest dylemat językowy. Raczej prawniczy.

      • Tomasz Marek pisze:

        Dylemat charakterystyczny dla Rendera i Opola. Jeśliby to był blog finansowy, odpowiedziałbym, że finanse dotyczą zawsze miesięcy bilansowo zamkniętych, a więc miesiąc bieżący uznaje się za niewidoczny.

  85. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry,

    chciałabym zapytać Państwa, jak powinny wyglądać poprawne warianty interpunkcyjne w trzech poniższych zdaniach:
    1) Anna nigdy go nie lubiła, ale gdy pomimo złych intencji Magdy mu pomogła, czuła się dobrze.
    2) Chciała zamilknąć, choć gdy wbrew woli matki śpiewała, odczuwała satysfakcję.
    3) Nie chciałam już więcej pić, ale mocno pijana sięgnęłam po kolejny kieliszek.
    4) Bardzo go kochała, ale z miną obrażonej księżniczki wyszła z klubu.

    Mam na myśli drugą część powyższych zdań – fragmenty, gdzie stykają się dwa spójniki lub spójnik i imiesłów. Przykładowo w pierwszym zdaniu człon „pomimo złych intencji Magdy” wydaje się mieć charakter wtrącenia, zgodnie z zasadami słownikowymi nie oddzielamy jednak spójników. Z kolei w zdaniu drugim „Choć gdy” łączy się składniowo ze „śpiewała”, czy oznacza to, że fragment zaczynający się od „wbrew” mamy potraktować jak wtrącenie?
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Istnieje reguła cofania przecinka przed spójniki zestawione nieakcentowane. W Pani przykładach można doszukiwać się wtrąceń, jednak wtrącenie charakteryzuje się tym, że jego wykreślenie nie zaburza konstrukcji gramatycznej. Zatem MOŻNA uznać za wtrącenia: „pomimo złych intencji Magdy” i „wbrew woli matki”. Wtedy pozostałoby: „Anna nigdy go nie lubiła, ale gdy mu pomogła, czuła się dobrze” i „Chciała zamilknąć, choć gdy śpiewała, odczuwała satysfakcję”. Nie ma to jednak wpływu na przecinek między spójnikami zestawionymi „ale gdy” i „choć gdy”.
      Interpunkcja w zaproponowanych wersjach zdań jest poprawna.

  86. Łukasz pisze:

    Dzień dobry,
    Jedna ze stacji radiowych reklamuje się hasłem: „Słuchaj nas w internecie, na smartfonie i w tablecie”. Czy przyimki są w tym zdaniu użyte prawidłowo?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Użycie przyimków w stosunku do smartfona (czy może smartfonu) i tabletu dopiero się kształtują. Niemniej, ich zróżnicowanie – na smartfonie, ale w tablecie – trochę dziwi. Może autorzy tego hasła umieliby jakoś to wyjaśnić?

      • Tomasz Marek pisze:

        „W internecie” prawidłowo, tak jak „w eterze”, „w sieci”; w tym samym znaczeniu „w radio”, „w telewizji”, gdzie rzeczowniki te występują w roli mediów, nośników informacji, a nie urządzeń.
        W NKJP jest przykład „słuchać na walkmanie”, ale chodzi o dźwięk utrwalony „na nośniku”, więc można uznać to za elipsę. W przypadkach z reklamy nie ma mowy o dźwięku utrwalonym. Żargonowo stosuje się „słuchać czegoś na słuchawkach”, rzadziej „… na głośnikach”, gdy urządzenia te są końcówką toru dźwięku (podobnie kolejarze mówią: „pociąg jedzie na Szczecin”, co jest prawdopodobnie kalką niemiecką). Można „słyszeć coś w…”, ale nigdy „słuchać w…”, jeśli się ma na myśli urządzenie pośredniczące w przekazie dźwięku. Podobnie będzie z oglądaniem: można oglądać na smartfonie i na tablecie (czyli na ekranie, tak jak na radarze), ale nie protestowałbym przeciwko oglądaniu w tablecie ani w smartfonie, bo przyjęło się „oglądanie w telewizorze”, a nie tylko „w telewizji”. Oglądanie w kinie to inna bajka – tu jesteśmy wewnątrz sali zwanej kinem.
        Reasumując, najmniej do mnie przemawia „słuchanie w tablecie”.

  87. Ania pisze:

    Jak powinno napisac się w zyczeniach:
    zyczymy Ci Krysiu czy Zyczymy Tobie Krysiu. Która forma jest poprawna?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Życzymy Ci, Krysiu.
      Wyłącznie z zaimkiem w tej formie! Proszę zwrócić uwagę, że w tekście były jeszcze inne błędy (literowy i interpunkcyjny).

  88. render12 pisze:

    Witam

    Jak rozumieć określenie godziny jako np. za dziesięć 10:00 jeśli minuta, w której to mówię już trwa, od której chwili czasu to liczyć od momentu mówienia? Czyli mówię nieprawdę bo jest mniej niż 10 minut do godziny?
    Czy jest gdzieś to ustalone napisane, że można mówić w ten sposób mimo, że brakuje mniej czasu? Chyba, że czas liczymy, traktujemy od czasu jak minuta trwająca się rozpoczęła? render12=opol

    • render12 pisze:

      Albo w pół do to dokładnie 30 minut a wcale nie ma dokładnie 30 minut, mówiąc tak może już być ileś sekund po 30 minutach?
      Widzę, że nikt się nie kwapi do odpowiedzi

      • Tomasz Marek pisze:

        Przeciwnie – zapewne p. Pomianek jak i ja uznał, że odpowiedź została już Panu (pod nickiem „opol”) udzielona 15 września o 23:23.
        Bo znowu zależy to od języka, czyli od osoby wypowiadającej się i jej odczucia miary i dokładności pomiaru. I nie jest to temat, którym zajmują się poloniści. A kto? Nie wiem – może matematycy, może socjolodzy, behawioryści, kulturoznawcy – niech Pan pyta.
        Jedyną sugestią, na którą mnie stać, będzie wzmianka o sposobie wyrażania miary w technice. Tu dokładność miary MA BYĆ podana explicite i regulują to normy. Jeśli nie jest ona podana, wśród inżynierów i wykonawców istnieje domniemanie, że dokładność odtworzenia miary równa się połowie użytego rzędu jednostki. Zatem żądanie ucięcia pół metra (0,5 m) listwy oznacza, że otrzymamy kawałek o długości zawartej w przedziale od ponad 0,45 do mniej niż 0,65 m. Skąd 0,45 i 0,65? Wynika to z zaokrąglenia (0,44 zaokrągla się do 0,4, a 0,4 to nie 0,5). Natomiast listwa o długości 50 cm oznacza w efekcie listwę dłuższą niż 49,5 cm, ale krótszą niż 50,5. Jak widać 0,5 m niekoniecznie jest tym samym co 50 cm.
        Zatem jako inżynier oczekiwałbym, że umawiając się na spotkanie „za pół godziny” zostanę uznany za punktualnego, jeśli przyjdę po 24 minutach, ale przed upływem 36 minuty od tej deklaracji.
        Nawyki, oceny i przyzwyczajenia innych mogą się różnić od nawyków inżyniera, co należy wziąć pod uwagę. Przysłowiowy jest np. „akademicki kwadrans” – rozpowszechniony na uczelniach sposób pojmowania punktualności.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Jeśli już jesteśmy przy tej luźnej refleksji pozajęzykowej, to ja np. bardzo nie lubię, gdy ktoś przychodzi 5 minut przed czasem (bo jestem jeszcze zupełnie lub częściowo niegotowy), a nie przeszkadza mi, jeśli spóźni się 20 minut 🙂 Ale to, jak Pan mówi, bardzo indywidualne.

        I – jak już zwrócił uwagę przedmówca – to, o co Pan pyta (już nie po raz pierwszy) – tu zwracam się już do Pana Rendera/Opola – to nie są kwestie dotyczące języka. Niech Pan spróbuje o nich podyskutować na jakimkolwiek innym portalu językoznawczym. Jestem przekonany, że nikt nie podejmie dyskusji.

        • render12 pisze:

          Dziękuję za opinię.
          Wydawało mi się, że jednak jest gdzieś ustalony pewien schemat, sposób rozumowania określenia czasu w postaci np. za dwie 10 a nie indywidualnego odczucia.

          Pozdrawiam

  89. Liga_Bermudy pisze:

    Która z dwóch form jest poprawna: „nie dowierzasz” czy też „niedowierzasz”?

  90. Grzesiek pisze:

    Witam, chciałem zapytać jaką częścią mowy są wyrazu typu „Chodźta”, „Obejrzyjta”, Idźta”, są to czasowniki, czy też może wykrzykniki ?

  91. Marta pisze:

    Witam,
    Która forma zdania jest poprawna?
    1. Beneficjent uczestniczył w szkoleniu lub korzystał z doradztwa, realizowanych przez (…)
    czy
    2. Beneficjent uczestniczył w szkoleniu lub korzystał z doradztwa, realizowanego przez (…)
    Obie formy wsparcia są realizowane przez jeden podmiot.

    • Tomasz Marek pisze:

      „imiesłowowy równoważnik zdania «równoważnik zdania zawierający imiesłów nieodmienny»” [SJP PWN.
      Zatem człon zaczynający się od słowa „realizowanych/-ego” nie tworzy zdania ani jego równoważnika, a więc przecinek przed tym słowem jest zbędny. Czyli – żadne z tych zdań nie jest poprawne, jeśli imiesłów przymiotnikowy przeszły bierny „realizowany” ma dotyczyć zarówno szkolenia, jak i doradztwa. Drugi z wymienionych wariantów po wykreśleniu przecinka jest poprawny, ale „realizowanego” dotyczy tylko „doradztwa”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      To ja dorzucę jeszcze link do wpisu omawiającego tego typu błąd konstrukcyjny zdania: Zarządzać i kontrolować doświadczenie/doświadczeniem. Jak napisać?.

  92. Monika Siembida pisze:

    Dzień dobry, zastanawia mnie biernik liczby mnogiej słowa chłopaki. W liczbie pojedynczej mamy słowo chłopak, natomiast w liczbie mnogiej mianownik ma dwie formy chłopaki i chłopacy, z tym, że pierwsza jest niemęskoosobowa. I o ile w przypadku formy osobowej sytuacja jest jasna, biernik i dopełniacz będą synkretyczne, „lubię chłopaków, którzy” i „nie lubię chłopaków, którzy”, to w przypadku formy niemęskoosobowej byłoby „to są chłopaki” i „lubię chłopaki, które”. Czy w ogóle coś takiego funkcjonuje?

  93. Martyna pisze:

    Czy w języku polskim istnieją antonimy słów bezdomność i bezdomny?

    • Tomasz Marek pisze:

      Synonimy i antonimy bywają bardziej i mniej dosłowne. Przykładowo dla „bezdomnego” znalazłem w jednym ze słowników antonim dosłowny „niebezdomny”, ale nie podoba mi się on, głównie z racji podwójnego przeczenia. Słowa „domny” nie ma. Synonimy istnieją jednak opisowe i rozbudowane, dla „bezdomnego” znalazłem np. „człowiek bez dachu nad głową”, czyli (upraszczając) „bezdachowiec”. Antonimem byłby wobec tego… „dachowiec”. Już Pani widzi, że takie rozumowanie zaprowadziło nas do kabaretu.
      Istnieje jeszcze trzeci rodzaj antonimów, oparty na odwróconym sensie, przeciwieństwie, a nie na zaprzeczonej postaci wyrażenia. Są to tzw. konwersje. Dla pociągów osobowych przeciwieństwem są pociągi pośpieszne; dla nieba – piekło, dla anioła – szatan itp. Idąc tym tropem, wobec „bezdomnego” przeciwieństwem będą: „mieszkaniec”, „domownik”, „najemca mieszkania”, właściciel domu” itp. Wg innego słownika, w tym ujęciu antonimami „bezdomnego” mogą być nawet: „bogacz”, „krezus”, „milioner”.

  94. Magda pisze:

    Witam serdecznie!

    Dziś chciałam zapytać o apostrof w zapisie roku.
    W „Edycji tekstów” Wolańskiego znalazłam zasadę, że można zastąpić apostrofem tysiące i setki, np. Barcelona ’92, Grudzień ’70, pod warunkiem, że mamy na myśli bieżący wiek.
    A przecież książka pochodzi z 2008 roku, więc przykłady odnoszą się do wieku minionego 🙁
    Czy to znaczy, że wiek XX, jako stosunkowo świeża przeszłość, ma uprzywilejowaną pozycje?
    Tylko pytanie jak zinterpretować w takim wypadku np. zapis Grudzień ’17 (1917 czy 2017)?
    A może zasada powinna brzmieć, że apostrof może się odnosić do ostatnich stu lat, niezależnie od tego, czy formalnie jest to ten sam wiek?

    • Tomasz Marek pisze:

      Wydaje się, że zapis roku z apostrofem [apostrof w tym przypadku jest „znakiem elizji (opuszczenia), charakterystycznym dla obcych ortografii, por. angielskie rock’n’roll (zamiast rock and roll) czy francuskie l’esprit (zamiast le esprit) – Wolański”], ograniczony jest do nazw jednoznacznie się kojarzących wydarzeń. O ile zatem „Grudzień ’70” i „Marzec ’68” są poprawne (duża litera w wyrazach „Grudzień” i „Marzec” oznacza nazwę własną pewnych wydarzeń), to zapis „listopad ’81’ żadnych skojarzeń nie wywołuje i jest niejasny, a więc (moim zdaniem) niepoprawny. Podobnie „Październik ’56” i „Warszawska Jesień ’65” są poprawne, a „styczeń ’45” może się pojawić ew. w jakiejś monografii historycznej o II Wojnie Światowej, a „jesień ’17” będzie zrozumiała w komentarzu o trendzie w modzie, ale bez kontekstu – nie. O stosowalności takiego znaku elizji decyduje zrozumiałość, często wzmocniona konwencją (np. nazwa festiwalu), a nie sztywno pojmowany zakres.

  95. natka pisze:

    witam prosze o wyjaśnienie jak napisać-nieodnalezienia się w klasie i szkole mojej córki

  96. Ewa pisze:

    Witam. Piszę tutaj ponownie, ponieważ mam kolejny problem. Nie znalazłam nigdzie takiego tematu, bo musiałabym pewnie przekopać się przez setki stron, więc jeśli takowy istnieje, proszę o odesłanie mnie do niego, a jeśli nie, proszę o wytłumaczenie, jaka jest różnica pomiędzy „ów”, „owe”, „owych”. Czy wszystkie te formy są poprawne i której z tych form powinno się używać w konkretnych sytuacjach? Np.:

    „Zostało zaledwie dwie godziny do ślubu. To za mało nawet na to, żeby wymyślić jakąkolwiek wymówkę, która byłaby w stanie odwlec ów wydarzenie.”

    „Wściekła chwyciła do rąk poduszkę i zaczęła nią brutalnie uderzać o ramę łóżka, zupełnie jakby wpadła w jakiś bliżej nieopisany rodzaj amoku, po czym z całej siły cisnęła ów poduszką w drzwi.”

    „Pocałowała go, a on odwzajemnił ów pieszczotę.”

    Wszędzie powinno być „ów” czy inna forma? I jak to odróżnić? Bardzo proszę o w miarę szybką odpowiedź. Będę wdzięczna.

    PS. Może jakaś inna propozycja, która zastąpi „ów”, a nie zmieni sensu zdania? Choć chodzi mi bardziej o poprawne zastosowanie „ów”, „owy”, „owych”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Odpowiedź na to pytanie jest w rzeczywistości bardzo prosta. Wszystko zależy od rodzaju danego wyrazu. Najprościej może sobie to Pani zobrazować w następujący sposób:
      – tam, gdzie stałby ten będzie stał ów (por. powiedzenie ten i ów),
      – tam, gdzie toowo (por. powiedzenie to i owo), np. to i owo wydarzenie,
      – tam, gdzie taowa, np. owa poduszka, ową poduszką; owa pieszczota, ową pieszczotę,
      – tam, gdzie ciowi,
      – tam, gdzie teowe.

      Wyrazy ów, owa, owo można w wielu kontekstach zastępować właśnie zaimkami: ten, ta, to. W niektórych kontekstach owa w ogóle słabo pasuje, np. o wiele lepiej byłoby napisać: Pocałowała go, a on odwzajemnił pieszczotę; lub jeszcze lepiej po prostu: Pocałowała go, a on odwzajemnił pieszczotę.

  97. Gosia pisze:

    Bardzo często spotykam się ze sformułowaniami: „kupiłem samochód w gazie/w metaliku/w dieslu” ale również „tę sukienkę oferujemy w granacie i w czerni”.
    Czy oba sposoby użycia rzeczowników w takiej formie są poprawne?

    • Tomasz Marek pisze:

      Z pewnością żadne z cytowanych zastosowań „w [czym]” nie jest dopuszczalne w standardowej polszczyźnie, o starannej nie mówiąc. O ile „bluzka w czerni” dałaby się jeszcze jakoś usprawiedliwić (uproszczenie „w kolorze czarnym” lub nawiązanie do czarnej aury), to wyrażenia „w dieslu”, „w gazie” są już żargonowe. Język literacki zna wyrażenia „cała w bieli”, „przyszła w czerni”, ale dotyczą one wyłącznie koloru stroju osób i mają źródło stosowania „w otoczeniu kolorem” czy aurą. W otoczeniu aurą mieszczą się również użycia „w smutku”, „w szczęściu”, „w szale”… Inne literackie zastosowania „w [czymś]” dotyczą prostych opisów, gdy ktoś/coś znajduje się wewnątrz czegoś (zawiera się w czymś) lub jest otoczone czymś ( w domu, we mgle, w gatunku). Nie można być wewnątrz diesla, metaliku; a bluzka nie może być otoczona kolorem ani być wewnątrz koloru.
      Gwarowe frazy przez Panią przytoczone mają źródło w opuszczeniu słowa uogólniającego (kolor, wersja, odmiana, gatunek itp), które umożliwiałoby zastosowanie przyimka „w” : „w wersji z silnikiem diesla”, „w odmianie metalic” itp.. „W granacie” to są pestki lub TNT, a suknia może być ew. „w kolorze granatowym”, a najlepiej, żeby była granatowa.

  98. opol pisze:

    Witam

    Skąd wiadomo, że jednostkę pisze się po liczbie a nie przed liczbą. Czy to ma znaczenie przy interpretacji?(dwa jabłka(jabłko jako jednostka), a nie jabłko dwujkę)?

  99. Ewa pisze:

    Witam. Które zdanie brzmi poprawnie?

    „Opowiedział jej o tym jak grał w zespole rockowym i został z niego wyrzucony za pomylenie melodii podczas pierwszego debiutanckiego występu.”

    czy

    „Opowiedział jej o tym jak grał w zespole rockowym i został z niego wyrzuconym za pomylenie melodii podczas pierwszego debiutanckiego występu.” ?

    Ogólnie chodzi mi o jedno słowo pomiędzy, a mianowicie „wyrzucony” czy „wyrzuconym”?

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź 😉

  100. Patrycja pisze:

    Moje pytanie dotyczy różnic między użyciem cudzysłowu i kursywy. Czy te formy wyodrębnienia pełnią dokładnie te same funkcje? Czy pisząc pracę powinnam zdecydować się na jedną formę wyodrębniania w przypadku wszystkich cytatów, tytułów, wyrazów obcych stylistycznie, definicji itp.? Czy może powinnam w przypadku cytatów używać np. cudzysłowu, a w przypadku definicji oraz wyrazów obcych stylistycznie używać kursywy?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Och, wie Pani, jaki to szeroki temat?! 🙂 Rozumiem, że oczekuje Pani tutaj takiej maksymalnie skrótowej i prostej (w sensie możliwie jednoznacznej) odpowiedzi?

      • Patrycja pisze:

        Tak, byłabym bardzo wdzięczna. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym problemem, ale czuję się coraz bardziej zagubiona.

        Proszę również o podpowiedź, czy istnieje gdzieś jakieś szersze opracowanie tego tematu, bo jak dotychczas nie trafiłam na satysfakcjonujące porównanie kursywy oraz cudzysłowu i do końca nie wiem, czym się kierować dokonując wyboru między nimi.

        Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W skrócie: obydwa te wyróżnienia pełnią podobne funkcje, często mogą być zastępowane. Zaleca się jednak:
      – cudzysłów lub cudzysłów + kursywę w przypadku cytatów;
      – kursywę dla tytułów dzieł;
      – tylko kursywę wolno stosować w przypadku wyrazów cytatów (makaronizmów); można też pisać je (mniej starannie) pismem prostym.

      Nie do końca rozumiem, co rozumie Pani pod pojęciem definicji. Jeśli są one przytaczane, to traktuje się je zwyczajnie, jak cytaty. Ważne jest, by na kartach całego dzieła zachować konsekwencję.

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy miał Pan na myśli „TYLKO […] wolno stosować…”, czy „TYLKO kursywę…” w znaczeniu „samą kursywę”?
        SJP PWN jako oznacznik definicji stosuje „« » „, który „służy głównie do wyodrębniania znaczeń (w pracach naukowych i w słownikach)”.
        Dużo mądrych wskazówek jest w SJP PWN pod hasłem 98. „cudzysłów” oraz na stronie „typografia.info”.

        • Patrycja pisze:

          Bardzo dziękuję za odpowiedź oraz za wskazówkę na temat tego, gdzie mogę znaleźć więcej informacji.

          Pozdrawiam

        • Paweł Pomianek pisze:

          Chodziło mi o to, że w przypadku makaronizmów nie stosuje się cudzysłowu, a tylko kursywę, więc akurat w tym wypadku sprawa jest jasna. Za dwuznaczność przepraszam.

  101. Render pisze:

    Jak jest logicznie i poprawnie mówić językowo nigdy nie za wiele, czy nigdy za wiele zdrowia. Bo to nie są te same zdania. Nigdy za wiele mówi by za wiele nie było? Nigdy nie czyli zawsze nie za wiele?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W polszczyźnie mówimy poprawnie nigdy za wiele i oznacza to właśnie, że nigdy nie jest za wiele (podwójne przeczenie nie zmienia znaczenia). Tak jak nigdy dość! znaczy, że nigdy nie jest dość.

      • render pisze:

        Witam

        Nie zgadzam się z Panem. Mi się wydaje, że zaimki negatywne takie jak nigdy z reguły w języku polskim wymagają zaprzeczenia nie. Tak też znalazłem na poradni pwn. Nie nigdy dość, ale nigdy nie dość.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Wolno Panu nie zgadzać się ze mną. Wolno też Panu przeczyć faktom. Znalazłem artykuł, na który Pan się powołuje. Zgadza się, że zdanie z przeczeniem nie jest bardziej staranne. Ale znalazłem też taki, również prof. Bańki (link tutaj):

          Dzień dobry, jak powinno się powiedzieć: „Ostrożności nigdy za wiele” czy może „Ostrożności nigdy nie za wiele”? Dziękuję i pozdrawiam.

          Oba zdania (właściwie równoważniki zdań) są skróconą wersją zdania pełnego: „Ostrożności nigdy nie jest za wiele”. Różnią się tym, co w nich pominięto bez uszczerbku dla zrozumiałości wypowiedzi. W pierwszym pominięto więcej, w drugim mniej. Poza tym oba są równoważne i jednakowo poprawne.

          • rende pisze:

            Tzw. zaimki negatywne, do których należy zaimek nigdy, w zasadzie wymagają w języku polskim negacji czasownika, por. „Nigdy nie miał czasu”, a nie „Nigdy miał czas”. W związku z tym należy wybrać konstrukcję nigdy nie za dużo (np. ostrożności).
            Do negatywnych należą też zaimki nikt, nic, nigdzie, znikąd, donikąd, żaden, por. „Nikt nie przyjdzie”, „Nic się nie stało”, „Nigdzie nie byłem” itd. Sytuacje, w których zaimek negatywny nie wymaga negacji czasownika, staraliśmy się opisać w Innym słowniku języka polskiego PWN (dostępnym obecnie na CD jako Multimedialny słownik szkolny języka polskiego, a w uproszczonej wersji w dwóch tomach jako Wielki słownik ucznia). Słownik nie podaje przykładu użycia zaimka nigdy bez negacji, ale przykładowe zdania podane przy innych zaimkach negatywnych mogą posłużyć jako model. W słowniku znajdujemy np. zdanie „Nikt inny, tylko właśnie Goethe był jego duchowym nauczycielem”, na którego podstawie, przez analogię, można utworzyć przykład: „Nigdy więcej, tylko tego wieczoru myślał o zaimkach”. Widać jednak, że w obu zdaniach negacja jest obecna, tyle że nie wyrażona w strukturze (jak niektórzy dodają dla ścisłości – powierzchniowosyntaktycznej) zdania.
            Mirosław Bańko, PWN

      • Tomasz Marek pisze:

        Nieobecność przeczenia po „nikt”, „nigdy” itp. zaimkach negatywnych tchnie staropolszczyzną, gdzie z reguły występowała w równoważnikach zdań: „Nikt/nic nad Boga”, „nikt jak Bóg”, „nigdy przede mną”, „Jan był Aniołem w ciele, nikt nad niego czystszy, wsydliwszy, pokornieyszy, nikt …[i dalej do końca zdania tego dzieła z 1780 r. o Janie Kantym nie ma partykuły „nie”]. Z NKJP wynika wyraźnie, że ta forma stylistyczna wyszła z użycia i myślę, że we współczesnej polszczyźnie jest obecna tylko w ustalonych zwrotach, jak przywołany: [czegoś] nigdy za wiele.
        Opis z „Odysei” o Polifemie, „którego Nikt oślepił” zawsze brzmiała cudacznie i przez nieuniknioną nieobecność „nie” w tłumaczeniu na polski sprawiała, że jako chłopak nie rozumiałem, jak można było nie rozumieć, że „Nikt” w tej wypowiedzi jest imieniem, a nie zaimkiem.

  102. ika pisze:

    Dzień dobry,
    Mam dwa zapytania:
    1. Czy w zdaniu :” W Wielkopolsce znajdują się prawietysiącletnie dęby w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania” powinien być postawiony przecinek po wyrazie dęby?, zgodnie z zasadą rozdzielania okoliczników jednorodnych(miejsca) Nie byłoby wątpliwości, gdyby zdanie miało konstrukcję: Prawietysiacletnie dęby znajdują się w Wielkopolsce, w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania.
    2. Czy poprawny jest zapis małą literą”w lasach garwolińskich” w zdaniu: ” W Puszczy Kampinowskiej, w lasach garwolińskich, w Lasku Bielańskim rosną stare dęby”. Opcjonalnie, jak należałoby zapisać, wielką czy małą literą gdyby odpowiednio użyć zamiast garwolińskich np. w Lasach Parczewskich, w Lasach Siekierzyńskich, w Lesie Turyńskim, Mazurskim czy Taborskim. Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Z jakiego powodu zadała Pani po kilku godzinach dokładnie to samo pytanie? To pierwsze (obie wersje wydają mi się identyczne) pozwalam sobie dla porządku skasować.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 1
      Wie Pani co? Ja tutaj nie widzę za bardzo jednorodnych okoliczników, tylko właśnie podrzędność, doprecyzowanie. Moje pierwsze skojarzenie z większym tekstem na Językowych Dylematach to zdecydowanie z tym: „W Wilnie w tym domu mieszkała s. Faustyna”. Czy potrzebny tu przecinek?. Odsyłam do tego wpisu, bo myślę, że pomaga on zrozumieć, kiedy w podobnych sytuacjach przecinek postawimy, a kiedy nie.

      Z tym że tutaj sytuacja jest odwrotna i przecinek jest potrzebny. Przyznam przy tym, że mnie ten szyk nie przekonuje. Dla mnie naturalny jest albo taki szyk, jaki Pani przedstawiła w tym zdaniu bez wątpliwości, albo następujący: W Wielkopolsce, w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania, znajdują się prawietysiącletnie dęby. Przy czym każde z tych zdań mówi co innego i logicznie pasuje do innego kontekstu. Zdanie, o które Pani pyta, ma sens jedynie przy wymowie następującej: W Wielkopolsce znajdują się prawietysiącletnie dęby. Konkretnie można je znaleźć w pięknym parku w Rogalinie koło Poznania. Biorąc pod uwagę to znaczenie, przecinek wydaje mi się niezbędny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 2
      Pani Iko, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jaki jest status lasów garwolińskich. Google podpowiada zapis wielką literą, ale nie widzę żadnych wypowiedzi na ten temat na sjp.pwn.pl. Dlaczego zaproponowała Pani zapis małą literą. Musi mnie Pani oświecić geograficznie, bym mógł na to pytanie zasadnie odpowiedzieć 🙂
      Dodam przy okazji, że piszemy Puszcza Kampinoska, nie Kampinowska.

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie lasów garwolińskich: Google niezupełnie podpowiada wielkie litery. Jedynie internetowa „Encyklopedia leśna” podpisana przez Romana Zielonego (pseudonim?) i niepodpisana propagandowa publikacja internetowa Starostwa Powiatowego używa wielkich liter, przy czym ta pierwsza stosuje nazwę Lasy Otwocko-Garwolińskie. Inne, jak biuletyny regionalne i książka (drukowana) Lechosława Hertza „Wilga i lasy garwolińskie”, używają małych liter. Na stronie Lasów Państwowych brak nazwy geograficznej „Lasy Garwolińskie” pisanej od dużych liter. Polecam telefon do Nadleśnictwa Garwolin; gdy dzwoniłem, nikt już nie odbierał; zapewne z powodu późnej pory.

  103. Sabina pisze:

    Witam. Mam pytanie.

    „– Nie możesz tu być. Musisz stąd iść – prosiła, chociaż brzmiało to bardziej jak rozkaz.
    – Kto tak powiedział? – droczył się z nią.
    – Ja tak mówię.”

    Czy w tym wypadku „droczył” powinno być z dużej litery czy z małej? Chodzi mi o to, czy można do zaliczyć do formy mówienia czy już do czynności?

  104. render12 pisze:

    Witam

    Chciałem zapytać o słowo ważyć. Mówi się ważę 2 kg a jak wiadomo waga to siła wyrażona w innej jednostce. Czy jest gdzieś oficjalne przyjęte, zapisane, że w ogólnym języku waga to masa?

    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      „Waga” w znaczeniu 2 SJP PWN to «ciężar czegoś, mierzony takim przyrządem». W uproszczeniu można powiedzieć, że w warunkach grawitacji ziemskiej waga=ciężar („ciężar” w znaczeniu 1 SJP PWN) jako siła przyciągania danego ciała ma wartość tożsamą z masą ciała.
      PS Czy „render12” to „render” i „opol”?

  105. Grzesiek pisze:

    Witam, ostatnimi czasy zachodze w głowę jaką częścią mowy jest słowo „lepiej” w zdaniu
    „Lepiej stąd pójde”. Nie może być to chyba przysłówek, bo nie oznacza on, że ktoś pójdzie „lepiej” w znaczeniu „dobrze”, jeżeli mógłbym uzyskać odpowieć na to pytanie, to byłbym bardzo wdzięczny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Czymże jest, Panie Grześku, odpowieć ;-)?

      A przechodząc do meritum. W słowniku języka polskiego PWN lepiej ma też drugie znaczenie, potoczne, ‚raczej’ (zob. tutaj). Tymczasem Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN kwalifikuje raczej następująco:

      spójnik łączący współrzędne zdania lub części zdań o charakterze przeciwstawnym: Ja poczekam, ty raczej idź, bo spóźnisz się do szkoły.

  106. render pisze:

    Witam
    Powiedzenie za jeden dzień jeśli dzień już trwa jak rozumieć?
    Od chwili mówienia 24 godziny czy od chwili jak zaczął się ten dzień(od godziny 0:0)?
    Słownik mówi, że przyimek za oznacza czas od chwili mówienia. Więc liczyć cały dzień jeśli już trwa jest niepoprawne? Skąd wiadomo jak to jest, czy jest to ustalone?

    Również określenie za tydzień jeśli już tydzień trwa jak rozumieć w powyższym kontekście? Czy może oznaczać za tygodniem trwającym a nie siedem dni od chwili mówienia. Jeśli od chwili mówienia to, od której chwili liczyć 7 x 24 h?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Język to tylko narzędzie, które służy właśnie temu, by ludzie rozumieli, o co im chodzi. Używa się w tym języku określeń bywających skrótami myślowymi, które są dopuszczalne, gdy wszyscy je rozumieją. Podobnie jest z takimi określeniami, używanymi często li tylko potocznie. Dobrze jest, jeśli dalszy kontekst to wyjaśnia. Określenie za tydzień dla mnie oznacza ten sam dzień (np. dziś wtorek) następnego tygodnia.

      Biorąc pod uwagę to, o co Pan pyta (pod jednym i drugim nickiem), wydaje mi się, że byłoby dobrze, gdyby sięgnął Pan po jakieś opracowania z teorii języka sięgające do samych podstaw tego, po co język powstał, na jakiej zasadzie przebiega komunikacja w języku, czym jest komunikat itd. Sądzę, że to by Pana zainteresowało.

      • rednder pisze:

        Witam

        Dzięki za pomoc.
        Proszę o ustosunkowanie się do słownikowego znaczenia od chwili mówienia, jako za tydzień?
        Czy za tydzień w takim razie, jesli słownik mówi od chwili mówienia może oznaczać za tygodniem który już trwa jako jeden, lub poprosyu za jeden tydzień , za dwa tygodnie, kalędażowo.
        Czy jeśli słownik coś nie „ogarnia” to jest to poprawne, formalnie?

        Pozdrawiam

        • Paweł Pomianek pisze:

          Za tydzień od chwili mówienia (napisania) tego, co teraz werbalizuję, to będzie piątek 10 listopada przed godziną dziewiętnastą. Zresztą, generalnie po prostu w piątek 10 listopada.

          • render pisze:

            A za dwa tygodnie?
            Nie może oznaczać po prostu samego tygodnia, po następnym, nieważne, który dzień?

            Podobnie mówi się w sylwester, dla żartu, do zobaczenia za rok a wcale nie mamy na myśli 365 dni.

            • Tomasz Marek pisze:

              Nie może, nie mówi się, mamy.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Czasem może oznaczać. Wszystko zależy od kontekstu. Dwie osoby, które rozmawiają, zapewne dobrze się w tej kwestii rozumie. A jeśli nie, to ta, która dokładnie nie rozumie, zaraz się dopyta, co konkretnie ma na myśli tamta.

              • Tomasz Marek pisze:

                Zgłaszam zdanie odrębne. Stojąc na gruncie języka polskiego, „za dwa tygodnie” oznacza ‚za około 14 dni’. Jeżeli jakaś grupa ludzi dobrze się rozumie, posługując się (własnym) żargonem, to ja do tego nic nie mam, ale zrównywanie żargonu bądź gwary czy wręcz szyfru słownego z językiem polskim uważam za nieuprawnione. Przy takim podejściu mielibyśmy różne „języki polskie” i Pan przy wydawaniu swoich poprawnościowych opinii musiałby określać, której wersji każda z nich dotyczy.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Więc uściślę. Wytłumaczenie za dwa tygodnie jako za około czternaście dni jest znakomite. A o który konkretnie dzień chodzi, rozmówcy już się dogadają. Mimo wszystko poprawność językowa nie jest matematyką.

              • render pisze:

                I ta odpowiedź mi się podobała.
                Do czasu, aż Pan Tomasz wbił mi ćwieka. Dziwne jest to dla mnie, jeśli mówi się np. za jeden dzień kiedy dzień już trwa w kontekście następnego dnia, mówi się za tydzień mimo, iż nie ma 7 dni, mówi się za rok mimo, iż nie ma 365 dni.
                Jak to do jasnej jest?

              • Paweł Pomianek pisze:

                Z czym konkretnie ma Pan większy problem:
                – z tym, że za tydzień oznacza za 7 dni;
                – z tym, że za dwa tygodnie oznacza za około 14 dni?
                Bo rozumiem, że problemem jest także ten brak równoległości.

              • render pisze:

                Witam

                Generalnie chodzi mi o to czy za tydzień można powiedzieć jako za tydzień trwający mimo braku całych 7 dni.
                Za dzień mimo braku 24 godzin jako za trwający dzień do godziny 24. Za rok jako za niecały rok, kalendarzowo za rok kalendarzowy trwający?

              • render pisze:

                Aha poza tym wydaje mi się, że kontekst nie jest w opozycji z j.polskim. Czy jest konkretne rozumowanie dnia jako za 24 godziny od chwili mówienia a czy za dzień kalendarzowy, kontekstowo?

              • render pisze:

                Proszę o jakąś ostateczną wypowiedź, językoznawcy.

              • Pytanie (podobnie jak większość innych przez Pana zadanych) zdaje się przekraczać kompetencje językoznawców (abstrahując już od tego, na ile uczestników tej dyskusji można tak nazwać). Może warto o to zapytać filozofów lub profesorów specjalizujących się w logice.

              • Opol pisze:

                Więc, za jeden dzień należy rozumieć za 24 h czy też można jako za jeden dzień kalędarzowy mimo, iż dzień już trwa? Licząc od momętu kiedy dzień się rozpoczął. Pozdrawiam

              • Opol pisze:

                Więc może zależy to od kontekstu, albo ja kto woli.

              • Opol pisze:

                Sam sobie odpowiem :
                Za tydzień oznacza za 7 dni od chwili mówienia. Pytanie jest od jakiej chwili rozmówca chce to liczyć, a to załatwia kontekst podobnie za dzień, za rok itd. Tak uważam a jeśli coś nie jest poprawne to proszę o zdanie.

              • opol pisze:

                Rozumię, że dobrze myślę

  107. Monika pisze:

    Dzień Dobry. Od kilku tygodni na lokalnych portalach intenetowych mojego miasta, toczy się spór o to, jak poprawnie nazwać mieszkankę i mieszkańca Barlinka. Proszę o rozwianie tych wątpliwości.
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Skoro mieszkańcy Raciążka to raciążczanin i raciążczanka (J. Grzenia, Poradnia PWN), to przez analogię mieszkańcy Barlinka to barlinczanin i barlinczanka. Warto to potwierdzić w „Słowniku nazw miejscowości i mieszkańców” PWN, Warszawa 2007, którego nie mam pod ręką, ale może jest dostępny w Bibliotece Publicznej w Barlinku. Z zaciekawieniem odnotowuję, że raciążczan WORD podkreśla na czerwono, a barlinczan – nie.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ja mam ten słownik. Zawsze na jego podstawie odpisuję w kwestii nazw miejscowości (oczywiście niestety słownik nie wszystkie obejmuje – a szkoda). No ale Barlinek na szczęście jest 🙂 Więc tak jak wydedukował p. Tomasz Marek, poprawne nazwy mieszkańców to: barlinczanin, barlinczanka.

  108. opol pisze:

    Witam

    Mam pytanie skad wiadomo, gdzie ustalono czytanie znaku : jako przez, na,do (takie znaczeine ma w matematyce)?
    Czy znak : w wyniku meczu 2:3 to znak dzielenia?
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Pańskie pytanie jest kolejnym z gatunku ‘czy „x” w zapisie gabarytów to znak mnożenia’. Otóż każdy sposób zapisania myśli za pomocą znaków graficznych posługuje się pewnymi ustalonymi co do znaczenia, najczęściej umownymi, znakami, zwanymi często alfabetem. Naukowcy mówią, że system znaków jest cechą danego języka. Sposób użycia znaków danego języka określa gramatyka. Przez język można rozumieć sposoby porozumiewania się pewnych grup etnicznych (mamy np. język polski, angielski, kaszubski, mbembe) lub zawodowych bądź stowarzyszeń (np. esperanto). Może to być język programowania (np. C+, Basic), język zapisu matematycznego, fonetycznego itp. Wiele języków posługuje się unikatowymi znakami graficznymi (np. katakaną), inne wykorzystują pewien zbiór uniwersalny, często uzupełniając go własnymi znakami. Tak wykorzystuje znaki alfabetu łacińskiego język polski (dodając m.in. ‘ą’, ‘ę’, ‘ń’). Tak też robią matematycy. W języku polskim ‘a’ oznacza zapis głoski, a w języku matematyki będzie to „stała”. Przecinek (‘,’) oznacza w języku polskim znak interpunkcyjny, a w matematyce oznacza separator dziesiętny (Niemcy) lub separator pozycyjny (Anglia). Znaki graficzne mogą być takie same, ale ich interpretacja, czyli znaczenie i odczytanie, zależy od języka, w którym występują. To, w jakim języku napisano przekaz, który czytamy, ma wpływ na interpretację znaków graficznych i na sens przekazu. Dlatego, jeśli napotkamy dwukropek (‘:’), to musimy wiedzieć lub domyślić się, czy czytamy zapis w języku matematyki (wtedy odczytamy go jako operator dzielenia albo składnik znaku złożonego [np. ‘:=’ oznacza definicję]), czy w języku polskim, w którym jest to znak interpunkcyjny sygnalizujący przytoczenie lub wyliczenie, czy w też w innym języku (np. C+), którego gramatyka nada temu znakowi inne znaczenie. Żaden znak graficzny nie występuje w oderwaniu od języka. Stąd pytania w stylu „czy znak : w wyniku meczu 2:3 to znak dzielenia?” albo „czy ‘×’ (bądź ‘x’) w zapisie gabarytów ‘2 × 3 × 5 cm’ to znak mnożenia?” mogą tylko generować odpowiedź odsyłającą do języka, w jakim pisano wypowiedź, i do jego gramatyki. W Pana konkretnym przykładzie mamy zdanie zapisane w slangu sportowym języka polskiego, a jak to czytać i interpretować, to każdy chyba wie.

      • opol pisze:

        Dziękuję za wyczerpująca odpowiedź.
        Skąd Pan to wie?
        Zastanawia mnie oznaczenie napędu 4×4, czy x to mnozenia, jak to rozumieć jako iloczyn?
        Gdzie jest ustalone jak to jest z napędem?
        Pozdrawiam

        • Tomasz Marek pisze:

          ‚Napęd 4 x 4’ jest już trzecim z tej serii (poprzednie to gabaryty i wynik meczu) na jezykowedylematy. Zbieramy kolekcję. 😉

          • Paweł Pomianek pisze:

            Przy czym cały czas są to pytania tej samej osoby (pod dwoma różnymi nickami).

            • opol pisze:

              Witam

              Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoim zdaniem.
              Panie Tomaszu odniosę się do pierwszej Pana odpowiedzi. Mam rozumieć, że : w wyniku meczu odnosi się do języka polskiego, natomiast korzysta co do nazewnictwa z języka matematyki?
              Skąd wiadomo gdzie określono jak nazywać znak „:” w języku matematyki tj. przez, dzielone(czy przez jest skrótem od podzielić przez, czy też osobnym tworem?)?

              • Tomasz Marek pisze:

                „Mam rozumieć, że : w wyniku meczu odnosi się do języka polskiego, natomiast korzysta co do nazewnictwa z języka matematyki?” – Niczego takiego nie napisałem.
                „Skąd wiadomo gdzie określono jak nazywać znak „:” w języku matematyki tj. przez, dzielone(czy przez jest skrótem od podzielić przez, czy też osobnym tworem?)?” – Najwłaściwszym adresatem tego pytania jest nauczyciel matematyki w ostatnich klasach podstawówki.

  109. render pisze:

    Dlaczego powiedzenie jeden raz wiecej oznacza tyle samo co dwa razy więcej?
    Jeden raz wiecej to powinno byc tyle samo? A może też tym samym jest jeden raz mniej co jeden raz więcej?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Chyba raczej o jeden raz więcej. I nie oznacza tego samego co dwa razy więcej. W przypadku jeśli zrobiliśmy coś dwa razy, to o jeden raz więcej będzie oznaczało trzy razy, a dwa razy więcej – cztery razy.

  110. Łucja pisze:

    Dzieńdobry,
    Czy to zdanie jest poprawne?: ”Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami, na które, nie ukrywając, Pańska odpowiedź mogłaby bardzo mi pomóc”
    Mam problem z ‚nie ukrywając’. Otóż nie wiem czy mogę go użyć w tym zdaniu. Czy mogę to czymś zastąpić?

    • Łucja pisze:

      oczywiście ‚Dzień dobry’

    • Tomasz Marek pisze:

      Całe to zdanie jest tak nieudane, że najprościej jest podzielić je na dwa.
      Proponuję: „Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami. Nie ukrywam, że Pańskie odpowiedzi mogłyby mi bardzo pomóc”.
      A czy ta uwaga o „nieukrywaniu” jest w ogóle potrzebna? Może to tylko taki zwrot retoryczny? Może wystarczy: „Zwracam się do Pana z kilkoma pytaniami, a Pańskie odpowiedzi mogłyby mi bardzo pomóc”?

  111. Teresa pisze:

    Dzień dobry, chciałabym zapytać, która wersja (a może obie?) jest poprawna: przykład czegoś, czy przykład na coś?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Oto fragment hasła przykład z Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN:

      P. kogoś, czegoś: Był dla mnie przykładem człowieka, który nie ma własnego zdania. Przykład epitetu, porównania. Sztandarowy przykład postmodernizmu we wzornictwie. Godny uwagi przykład dbałości o środowisko. Jaskrawy przykład arogancji i cynizmu. P. na coś: Przykład na dodawanie liczb ujemnych. Dawać przykłady na użycie przyimka: do.

  112. PM pisze:

    Szanowni Państwo,
    jaki rodzaj przymiotnika stosować odnośnie anglojęzycznych tytułów, np. filmów? Czy stosować taki sam, jaki użyłoby się wobec polskiej wersji (debiutanckie „Badlands”, czyli debiutanckie „Pustkowie) czy wobec rodzaju dzieła (debiutancki „Badlands”, czyli debiutancki film „Badlands”)?
    z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Pytanie to wiąże się z odmianą wyrazów obcojęzycznych. Jeśli dany tytuł składa się z jednego wyrazu spolszczonego (np. „smartfon”), to znamy jego odmianę, a więc i rodzaj gramatyczny. Jeśli składa się z jednego wyrazu dotąd niespolszczonego, dr Grzenia radzi go odmieniać jak polskie wyrazy o tym samym zakończeniu fonetycznym (np.: Stracraft – Strarcrafta, Starcrafcie…). Typ odmiany ma jednoznaczny związek z rodzajem. Sprawa się komplikuje przy tytułach wielowyrazowych, które dr Grzenia radzi uznać za nieodmienne. Wtedy rodzaj będzie tożsamy z rodzajem zastosowanego rzeczownika opisowego: piękny (a nie piękna ani piękne) FILM „Tu tytuł wielowyrazowy”, wzniosłe (nie wzniosły ani wzniosła) DZIEŁO „Inny tytuł”, porywająca (nie porywający ani porywające) PIOSENKA „Je t’aime”. W kolejnych przywołaniach tytułu użyjemy tego samego rodzaju, bo będzie on nawiązywał do użytego rzeczownika opisowego.
      Praktyka wykazuje, że w przypadku użycia rzeczownika opisowego przed tytułem lub tytułami, wymienianymi nawet w następnym zdaniu, do tytułów, nawet jednowyrazowych, stosuje się zwykle rodzaj tegoż rzeczownika. Np.: „Słuchał piosenek Beatlesów. ‘Flying’ i ‘Blackbird’ nie spodobały mu się, ale ‘Fever’ ujęła go rytmem”. Gdyby jednak opuścić „piosenek”, trzeba by użyć rodzaju męskiego (przy konflikcie rodzajów w jednej wypowiedzi, stosujemy rodzaj męski): „Słuchał Beatlesów. ‘Flying’ i ‘Blackbird’ nie spodobali mu się, ale ‘Fever’ ujął go rytmem”. Ponieważ może to zgrzytać, lepiej użyć rzeczownika opisowego, który narzuci rodzaj również tytułom jednowyrazowym.
      W konkretnym przypadku tytuł „Badlands” jest rodzaju męskiego (przez analogię do podobnie zakończonych rzeczowników polskich) i przy nieużyciu rzeczownika opisowego należałoby napisać: „debiutancki ‘Badlands’”. Rodzaj gramatyczny tłumaczenia nie ma związku z rodzajem cytowanego wyrazu obcojęzycznego, choć w przypadku użycia obu obok siebie trzeba się postarać, by konflikt rodzajów nie raził.

  113. Natalia pisze:

    Witam serdecznie,

    chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje różnica pomiędzy formami prośby o powtórzenie niedosłyszanego zdania: „proszę” i „słucham”. Czy któraś z tych form jest bardziej wskazana od drugiej, bądź jest niepoprawna?

    • Tomasz Marek pisze:

      Obie są skrótowe, popularne, dopuszczalne w ramach stosunków nieformalnych.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dodam tylko, że nigdzie nie spotkałem się z ich zestawianiem i różnicowaniem: ta lepsza, tamta gorsza.

      • Tomasz Marek pisze:

        Może dlatego, że obie są z tych gorszych?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myślę, że są przede wszystkim bardzo naturalne, tak spontaniczne, że trudno byłoby w tym miejscu o coś bardziej przemyślanego. Zawsze lepsze to niż Co? 😉

          • Tomasz Marek pisze:

            „Przepraszam, nie dosłyszałem?”
            „Czy mógłby Pan powtórzyć?”
            A są i dłuższe wyrażenia. Proszę spojrzeć do „Rozmówek” polsko/obcojęzycznych. Skrótowych form tam Pan nie znajdzie. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji oficjalnej, choćby na styku student-profesor, w której student nie dosłyszał np. pytania egzaminacyjnego i pyta: „Proszę?”. Za czasu moich studiów i profesor nie zwróciłby się tak do studenta. Podobnie w rozmowie telefonicznej, nawet na linii sprzedawca-klient, o urząd-petent nie wspominając.
            To są jednak zagadnienia savoir vivre’u, a nie językowe.
            Przyzna Pan, że pytania typu: „Proszę?”, „Słucham?”, czy „Chę?” są dwuznaczne. Odbiorca, zwłaszcza jeśli jest przewrażliwiony, może je odczytać jako oburzenie, powątpiewanie lub niedowierzanie, bo intonacja jest taka sama.

  114. Andrzej pisze:

    Witam, czy w zdaniu: „Pokazał, że chce to, co zwykle.” drugi przecinek powinien być postawiony?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pytanie do Poradni PWN:
      „Kiedy stawiamy przecinek przed co? Czy w zdaniu „Jesteś całkowicie oddzielony od tego co nazywamy światem zewnętrznym” postawimy przecinek przed co?”
      I odpowiedź prof. Bańki:
      „Owszem, należy w tym zdaniu postawić przecinek, gdyż co wprowadza w nim zdanie składowe zależne. Przecinek postawilibyśmy nawet wtedy, gdyby po co następował równoważnik zdaniowy, czyli całostka zdaniopodobna z pominiętym orzeczeniem, np. „Lubię to, co ty”.”
      Zasada 90.A.1 w WSO PWN stanowi, że nie tylko zdania podrzędne należy wydzielać przecinkami, ale też równoważniki zdań.

  115. Magda pisze:

    Mam jeszcze takie pytanie. Tym razem (dla odmiany) nie o przecinkach.
    Napotkałam następujące zdanie:

    Kobiety w białych bluzkach odbierały telefony, a ich znudzone wyrazy twarzy sugerowały, że wolałyby zajmować się czymś zupełnie innym.

    Wydaje mi się, że choć kobiet jest kilka, a w związku z tym także kilka twarzy, to jednak te „znudzone wyrazy twarzy” w liczbie mnogiej są niefortunne. Czy można tu dać liczbę pojedynczą?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, zdecydowanie, przy czym ja bym postawił na szyk: …a znudzony wyraz ich twarzy…

    • Tomasz Marek pisze:

      Nie wprost. Można próbować napisać: „…znudzony wyraz ich twarzy sugerował…” lub po prostu: „…ich znudzone twarze sugerowały…”.
      Wersja bazowa jest rzeczywiście błędna stylistycznie, pierwsza propozycja nieco poprawia zdanie, ale dopiero druga czyni je bez zarzutu.
      Pomieszanie liczb w zdaniu z frazeologizmem „wyraz twarzy”, który nie ma l.mn., jest trudne do opanowania.

  116. Magda pisze:

    Dzień dobry 🙂
    Zastanawiam się, jak zapisać dialog, w który wplecione są wypowiedzi dobiegające z radia. Obecna koncepcja wygląda tak:

    – Ile jeszcze mamy czekać?
    – Zaraz się zacznie…
    – Wysłuchają państwo programu… [ta linijka kursywą]
    – Jesteś pewien, że on tam wystąpi?

    Czy wypowiedź z radia powinna się zaczynać od półpauzy? Znalazłam poradę, by takie kwestie zamieszczac w cudzysłowie, ale chyba kursywą byłoby fajniej?
    Będę wdzięczna za radę.

  117. Kate pisze:

    Dzień dobry,
    czy poprawnie jest mówić i pisać „niezależnie jak” lub ” niezależnie czy”, zamiast „niezależnie od tego, jak” lub ” niezależnie od tego, czy” ?
    Czy przysłówek „niezależnie”, o ile nie jest stosowany samodzielnie (np.:”Każdą książkę wydano niezależnie.” lub „Może on niezależnie podejmować kluczowe decyzje.”), nie powinien być zawsze w parze ze słowem „od” lub „od tego…”?

    Czy poniższe zdania są zbudowane poprawnie?:
    1. „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, niezależnie, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
    2. „Niezależnie, jak obrócę kompas, igła zawsze wskazuje ten sam kierunek.”
    3. Świat jest zbyt mały, by zniknął w nim ktoś taki jak Bruce Wayne… niezależnie, jak głęboko postanowił zatonąć.
    4. „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym czy społecznym.”
    5. „Niezależnie czy będzie to przygodówka i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”

    Czy powyższe zdania nie powinny brzmieć następująco?:
    1. „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, niezależnie od tego, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
    lub
    „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, nieważne, jak hojna byłaby wasza propozycja.”

    2. „Niezależnie od tego, jak obrócę kompas, igła zawsze wskazuje ten sam kierunek.”
    3. „Świat jest zbyt mały, by zniknął w nim ktoś taki jak Bruce Wayne… niezależnie od tego , jak głęboko postanowił zatonąć.”
    4. „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie od tego czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym czy społecznym.”
    5. „Niezależnie od tego czy będzie to przygodówka i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”

    Będę wdzięczna za opinię.
    Pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      standardowy zwrot to „niezależnie od [kogo? czego?]” – ok. 300 przywołań w Korpusie. Połączenia skrótowe (bo tak to można nazwać – pełny zwrot to „niezależnie od tego, czy…” lub „niezależnie od tego, jak…”) są w nim nielicznie obecne w niestarannych wydawnictwach („niezależnie czy”) lub jednostkowo obecne („niezależnie jak”) i w zasadzie dotyczą wypowiedzi bohaterów literackich lub bohaterów wywiadów, a więc mowy nacechowanej.
      W okresie przedwojennym wyrażenia typu „niezależnie od tego, jak hojna…” były uważane za naleciałość rosyjską, w przeciwieństwie do „niezależnie od hojności…”. Dziś, po kolejnym naporze rusycyzmów składniowych w czasie powojennym, nie sądzę, by ktoś zwracał uwagę na takie niuanse.
      W zdaniach przez Panią poprawionych brakuje szeregu przecinków:
      „Siła ta może konstruktywnie wzmacniać – niezależnie od tego, czy jest to wyrażanie się na obszarze zawodowym, czy społecznym.”
      „Niezależnie od tego, czy będzie to przygodówka, i tak wzbudzi zainteresowanie graczy.”
      Przed „i” może równie dobrze stać myślnik.
      Natomiast w zdaniu:
      „Muszę więc z przykrością odmówić po raz kolejny, nieważne, jak hojna byłaby wasza propozycja.”
      przed „nieważne” zamiast przecinka postawiłbym średnik lub myślnik, a nawet kropkę.
      [Może Pani też napisać: „…bez względu na hojność waszej ewentualnej propozycji.”]
      W sprawie przecinka w (gwarowych) zwrotach „niezależnie czy” i „niezależne jak” mam wątpliwości, czy zapisywać zgodnie z „usłyszaną” przerwą oddechową (a więc przecinek lub jego brak – to zależy), czy niewolniczo trzymać się – pomimo gwarowego charakteru konstrukcji wypowiedzi – zasady ortograficznej i przecinek po „niezależnie” stawiać.

  118. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry,
    Proszę o pomoc! 🙂
    Mam dylemat związany ze spacją po kropkach… Mam na myśli przypadek numerowania ilustracji (il.). Mam mieszane uczucia czy powinno być: il.5 czy il. 5? Podobnie w przypadku 25.edycji… czy 25. edycja?

    To może drobiazgi, ale bardzo mnie nurtują… Będę wdzięczna za odpowiedź!

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takich sytuacjach zdecydowanie używamy spacji. To jednak dwa różne wyrazy (także przy głośnej lekturze) i muszą być oddzielone spacją.

      Proszę sobie przeczytać świetny krótki wpis na innym blogu językowym, gdzie omówione zostały także sytuacje, kiedy spacji nie stawiamy: http://filolozka.brood.pl/zapis-jednostek-miar-wag-tempetatury/.

      • Agnieszka pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź! Po przeczytaniu tego artykułu zdecydowanie zapamiętam tą zasadę. Niestety moje dylematy wynikają z tego, że moje oko estetycznie uzasadnia takie połączenie… Jednak od dziś zapamiętuję i już nie kombinuję 😉
        Pozdrawiam serdecznie!

  119. Magda pisze:

    Dzień dobry,
    poprosze o informację jak zdrobnić imię ALEXANDER? Alexsio?Muszę je zapisać i mam kłopot jak to poprawnie zrobić. Juz sie pogubiłam czy w ogóle można je zrdobnić.
    Dziekuje za odpowiedż, pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jak już gdzieś pisałem: kwestia zdrobnień jest całkowicie dowolną kwestią i należy do sfery inwencji zdrabniającego. Podobnie jak nadawanie przydomków.

  120. dree pisze:

    Ja mam takie śmierdzące pytanie 😉 jak się mówi/pisze prześmierdł czy prześmiergł? Z odmiany wynika, że ta pierwsza forma jest prawidłowa, ale wielu ludzi używa drugiej formy, a może obie są dopuszczalne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Poprawnie prześmierdł. A co do tej drugiej formy, to wcześniej jej nie słyszałem. W Google’u sprawdziłem, że bywa używana, ale zazwyczaj przez komentujących artykuły. Wydaje mi się, że to coś lokalnego albo sformułowanie funkcjonujące na prawach cytatu z czegoś – może z jakiegoś filmu, może z literatury z dawnych lat (w swem prześmiergłem trupami sercu wygląda dość literacko). Wyraz częściej występuje w rodzaju nijakim: prześmiergło.

  121. Agata pisze:

    Bardzo proszę o radę, jak odmienić nazwisko męskie Chochół? W Dopełniaczu będzie Chochóła czy Chochoła? Dziękuję bardzo.

    • Tomasz Marek pisze:

      Z całą pewnością D. może brzmieć „Chochóła”. Na możliwość obocznej wersji „Chochoła” mogłyby wskazywać dwie przesłanki (za Grzenia, „Słownik nazw własnych”): analogia do rzeczownika pospolitego (jak w nazwisku „Stępień” do „stopień”: Stępnia/stopnia) lub postać rzeczownika pospolitego (Kocioł – Kocioła lub Kotła). Oba przypadki tu nie zachodzą: nie ma rzeczownika pospolitego chochół, a podobieństwo do rzeczowników pospolitych, jak chochoł, pachoł, zakłada (tu niezachodzącą) tożsamość ostatniej sylaby. Jest jeszcze „padół”, ale ten ma D. (męskorzeczowy) „padołu” , który skutkowałby D.: „Chochołu”. Ta wersja z pewnością nie wchodzi w rachubę jako obca j. polskiemu (właściwa dla języka małoruskiego). Poza tym nazwisko Chochół odmienione do „Chochoła” wprowadzałoby dezorientację – osoby, które zetkną się tylko z wersją odmienioną, z pewnością myślałyby, że M. brzmi „Chochoł”. Zatem możliwość oboczności odrzuciłbym.

  122. Wojtek pisze:

    Dzień dobry,

    chciałbym zapytać, jak należy rozumieć przyimek „dla” na początku frazy:

    Dla jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata

    Jak powiedzieliśmy to samo dzisiejszym językiem?

    Pozdrawiam serdecznie

    • Paweł Pomianek pisze:

      Za przyczyną (Jego bolesnej męki), na podstawie zasług wysłużonych (przez Jego bolesną mękę), z powodu (Jego bolesnej męki), biorąc pod uwagę (Jego bolesną mękę)… Gdyby trochę uprościć, powiedzielibyśmy może dzięki jego bolesnej męce. Czy to wystarczające wytłumaczenie?

    • Tomasz Marek pisze:

      Nie jest to znów taki niedzisiejszy język. I dziś (2017) znajdzie Pan w SJP PWN pod hasłem „dla”:
      4. «przyimek wprowadzający przyczynę jakichś działań, np. „Na dziki polowano dla mięsa”.»

  123. Karolina pisze:

    Dzień dobry, która pisownia jest poprawna:
    1) zakaz spożywania napojów niezakupionych w lokalu
    2) zakaz spożywania napojów nie zakupionych w lokalu

  124. Justyna pisze:

    Witam,czy to prawda,że Panna Młoda to związek frazeologiczny i tylko ta forma jest poprawna, a nazywanie Pannę Młodą- Panią Młodą jest niepoprawne?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

  125. Michau pisze:

    Mam pytanie dot. zazdrości:

    Czy jeżeli chcę pojechać do Portugalii, a mój znajomy tam był – to czy jest to zazdrość?
    Nie towarzyszy mi jakieś bardzo przykre uczucie, bowiem wiem, że kiedyś spełnie to marzenie.
    W każdym razie, na jego opowieści z Portugalii mówię „Ale Ci zazdroszczę!”. Pytanie czy musi towarzyszyć mi naprawdę przykre uczucie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rozumiem, że językowość tego pytania miałaby polegać na tym, czy użycie słowa zazdrość jest tu odpowiednie?

      • Michau pisze:

        Dokładnie tak. W definicji znajduje się dość enigmatyczne wspomnienie o „przykrym uczuciu” i nie wiem jak to interpretować.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Kwestie uczuć są akurat – wie Pan – trudne do zdefiniowania. Można by nawet powiedzieć, że ile słowników, tyle definicji, czy nawet: ile osób, tyle definicji 😉 Pan odwołuje się do definicji pomieszczonej m.in. w słowniku języka polskiego PWN, ja podsuwam Panu inną, analogiczną, z Wikisłownika: uczucie chęci posiadania czegoś należącego do innej osoby, robienia tego, co ona. Wydaje mi się, że ta definicja idealnie pasuje do tego, co akurat Pan w swoim zdaniu chciał wyrazić. Ja nie widzę z tym żadnych problemów.

          Ba, można się tu odwołać i do takich quasi-definicji, które odróżniają zazdrość, określając ją jako coś pozytywnego, motywującego, od zawiści, która byłaby uczuciem niszczącym, skupiającym się na chęci odebrania innemu tego, czego my nie możemy mieć (syndrom psa ogrodnika). Nie dostrzegam w Pańskim użyciu terminu zazdrość żadnego kłopotu.

  126. Arkadiusz pisze:

    Witam, chciałbym uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie dotyczące wulgaryzmów w tekście. Piszę książkę, gdzie bohaterami są walczący żołnierze i po przez ich wypowiedzi zawierające wulgaryzmy chciałbym poniekąd oddać ich charakter. W kilkunastu dialogach wyszłoby, że co trzeci wyraz mógłby być wulgaryzmem, jednak obawiam się, że może to zostać źle odebrane przez czytelnika. Z drugiej strony jeśli spłycę wyrazistość postaci odczuwam, że pozbawiam takiego bohatera osobowości i już nie jest tym kim był w moim zamyśle.
    Ale do sedna, czy stosowanie wulgaryzmów sprawi, że będzie ciężej mi znaleźć wydawcę, książka zostanie jakoś sklasyfikowana dla starszych odbiorców? Co Państwo sądzicie o takich zabiegach stosowania wulgaryzmów?
    Pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      pytanie wydaje mi się wykraczać nieco poza tematykę tej strony. Jeśli chodzi o mój prywatny pogląd, to zdecydowanie jest to kwestia wyboru ze strony autora. Stylizacja jest stylizacją i ma swoją wartość. Ale oczywiście Pańskie obawy mogą się potwierdzić. Trudno mi powiedzieć. Obecnie nie jestem wydawcą (prowadziłem zresztą wydawnictwo o na tyle specyficznym profilu, że tutaj również i ten fakt nie ma znaczenia), a jedynie redaktorem książek i nie zajmuję się w żadnej mierze polityką wydawniczą, więc trudno mi kompetentnie odpowiedzieć.

    • Tomasz Marek pisze:

      Pisze Pan, że wulgaryzmy adresują książkę do starszych odbiorców, co wydaje się fałszywym założeniem. To młodzi stykają się z wulgaryzmami częściej. Z drugiej strony młodzi czytają mniej. Ci, którzy wulgaryzmy łykają bez niesmaku, nie czytują książek, więc na tę grupę proszę nie liczyć. Nadmiar wulgaryzmów sprawia, że czytelnik nie ma chęci kontynuować lektury. Wymienione powody skutkują tym, że wulgaryzmy w książkach pojawiają się w małej liczbie i tylko w przypadkach niezbędnych. I dobrze – literatura ma być i piękna, i prawdziwa. Utrata równowagi pomiędzy tymi cechami daje w wyniku szmirę.

      • Paweł Pomianek pisze:

        książka zostanie jakoś sklasyfikowana dla starszych odbiorców

        Sądzę, że autorowi chodziło po prostu o odbiorców pełnoletnich i zaklasyfikowanie książki dla grupy 18+.

        • Tomasz Marek pisze:

          „Starszy” jest eufemizmem oznaczającym (przy braku kontekstu) ludzi w wieku 50+. 18+ to „pełnoletni”, jak Pan sam napisał. Można by też użyć określenia „dojrzały [czytelnik]”, co rozmywa wiek w kierunku cech intelektualnych i doświadczenia. Jednakowoż zdecydowanie nie polecam, a nawet nie mogę sobie wyobrazić zgody wydawnictwa na literaturę dziecięcą lub młodzieżową, w której „co trzeci wyraz mógłby być wulgaryzmem”. Dorośli ludzie, a tym bardziej dojrzali, powinni poczuwać się do dbałości o język dzieci i młodzieży. Jeśli dojrzali będą ich ŚWIADOMIE I Z PREMEDYTACJĄ uczyć „łaciny”, to pora umierać. Stąd w ogóle do głowy mi nie przyszło, że autor pisze książkę dziecięco-młodzieżową.

  127. Kate pisze:

    Dzień dobry,
    Uprzejmie proszę o opinię.

    W poniższym fragmencie, w drugim zdaniu występuje błąd składniowy:
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur, a przy pasku zwisał miecz i srebrna maska.”

    Według mnie, drugie zdanie powinno mieć następującą formę:

    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur, a przy pasku miał zwisający miecz i srebrną maskę.”
    lub
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Na głowie nosił kaptur, a przy pasku zwisający miecz i srebrną maskę.”
    lub
    „Miał na sobie srebrny pancerz, przykryty czarną szatą. Nosił kaptur. Przy pasku zwisał mu miecz i srebrna maska.”

    Mam trudność w zdefiniowaniu na czym właściwie polega błąd w przedstawionym, pierwszym przykładzie. Czy chodzi o brak tożsamości podmiotu? Czy o brak powiązania czynności z podmiotem? a może to wina użytego spójnika „a”? Jaka zasada tu została naruszona?
    Będę wdzięczna za fachowe wyjaśnienie nieprawidłowości występującej w zdaniu: „Nosił kaptur, a przy pasku zwisał miecz i srebrna maska.”

    Z góry dziękuję i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      błąd w drugim przedstawionym zdaniu polega na pomieszaniu podmiotów. Co najmniej to „mu”, jak w Pani trzeciej propozycji, obowiązkowe. Pani sanacyjne próby są prawidłowe.
      W pierwszej występuje nieładne powtórzenie „miał”.
      W trzeciej miałbym wątpliwość, czy coś może „zwisać przy pasku”. NKJP nie podaje żadnego przykładu z użyciem zwrotu „zwisać przy”. „Przy ‘czymś’ zwisać” ma jedno notowanie. Zwykle zwisa się „z”. Dopuściłbym „zwisanie przy” tylko wtedy, gdy wymieniamy przedmioty zwisające („z paska zwisała przy mieczu manierka”), lub istnieje dodatkowy okolicznik („miecz zwisał z paska przy boku”).
      „Pasek” przy takim opisie razi. Oczami wyobraźni widzę mrocznego rycerza, nieledwie ducha, groźne widmo, to i „pasek” pasem (rycerskim) warto zastąpić.
      „Miecz ‘zwieszający się’ z pasa” tchnie defetyzmem i dekadencją. Zwieszający się miecz to jakaś żałosna karykatura, jak opuszczony karabin, stępione ostrze. Miecz wojownika tkwi (w pogotowiu u pasa), w ostateczności wisi, jest przytroczony, spoczywa w pochwie, pobrzękuje.
      Mam też wątpliwości, czy kaptur jest czymś, co można nosić. (Nie nosimy kołnierza, kieszeni.) Byłoby tak, gdyby nie należał do wymienionej szaty, czyli byłby czymś osobnym, jak wymieniana później maska, ale chyba tu tak nie jest.
      Inna wątpliwość dotyczy przecinka w zdaniu pierwszym. Jego użycie, jeśli nawet możliwe, narzuca deprecjację, nieistotność tej przykrywającej pancerz szaty. Czy o to chodzi?
      Proszę rozważyć inne wersje. Oto szkolna: „Miał na sobie srebrny pancerz przykryty czarną szatą. Głowę okrywał mu kaptur, a z pasa zwieszały się miecz i srebrna maska”. Mroczna: „Na sobie miał srebrny pancerz przykryty czarną szatą, na głowie kaptur, a u pasa miecz i srebrną maskę”. Archaizowana: „Miał na sobie srebrny pancerz przykryty czarną szatą. Kaptur, a u pasa miecz i srebrna maska dopełniały stroju”.

  128. Kate pisze:

    Szanowni Państwo,

    Chciałabym prosić o pomoc dotyczącą interpunkcji.
    W pewnej historii o tematyce fantasy opisywany jest pierścień ze znakiem runicznym. Runa ta ma magiczną moc otwierającą (np.: drzwi, portale lub myśli) i jest wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu.
    Autor historii, opisując ten pierścień, napisał następujące zdanie:
    „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień z runą otwierającą wygrawerowaną w szkiełku.”

    Czy zdanie to jest zbudowane poprawnie pod względem szyku?
    Jeśli tak, to jak powinna wyglądać w nim interpunkcja, aby było jednoznacznie zrozumiałe, że runa jest ‘wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu’ i że runa ta ‘ma magiczną moc’?

    Według mnie, zdanie to brzmi obecnie tak, jaby było niedokończone. Rozumiem z niego, że pierścień ma runę, która otwiera jakąś rzecz, i która to rzecz jest wygrawerowana w szkiełku.

    Np.: Stracił pierścień z runą, otwierającą wygrawerowaną w szkiełku symboliczną zapadkę.”

    Ja postawiłam jednak w powyższym „dokończonym” zdaniu przecinek przed imiesłowem, co z pewnością dużo zmienia. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zdanie to również bez wspomnianego przecinka, niesie dokładnie to samo znaczenie. Czy słusznie?

    W mojej opinii zdanie autora lepiej by brzmiało, gdyby zmienić szyk:
    „”Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień, z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą .”

    Pytanie: Czy powyższy, zaproponowany szyk, jest jedynym poprawnym jeśli chcemy, by zdanie jednoznacznie informowało, iż runa jest ‘wygrawerowana w szkiełku zamocowanym w pierścieniu’ i że ma ona ‚magiczną moc’?
    Czy po słowie „pierścień” powinno się postawić przecinek?

    Proszę o odpowiedź, czy istnieje jakaś zasada dotycząca stawiania przecinków oraz szyku w zdaniach, w których pojawiają się sąsiadująco imiesłowy przymiotnikowe, tak jak ma to miejsce w podanym przeze mnie przykładzie?
    W jaki sposób określać kolejność czy też ważność poszczególnych imiesłowów?

    Będę ogromnie wdzięczna za konkretne odpowiedzi.

    Pozdrawiam serdecznie cały zespół.

    • Tomasz Marek pisze:

      Szanowna Pani,
      zacznę od krytyki przedstawionej sanacji. Otóż zdanie: „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień, z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą” jest błędne, jeśli „runa” jest składnikiem pierścienia. Zdanie obramowane przecinkami jest w naturalny sposób odczytywane jako wtrącenie. Wtrącenie można opuścić, a „Norhat był zły z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą” nie jest chyba tym, co autor chciał wyrazić.
      Po skreśleniu przecinka przed „z”, zdanie staje się dopuszczalne, ale powstaje nieścisłość znaczeniowa – zachodzi wątpliwość co do stosunku wzajemnego rzeczy straconych. Przecież można „stracić coś z czymś” w taki sposób:
      „Ustawa straci moc z ostatnim dniem lipca”.
      „Stracił pracę z chwilą wejścia do UE”.
      W zdaniu autora należy postawić przecinek przed „wygrawerowaną”: „Norhat był zły, ponieważ właśnie stracił pierścień z runą otwierającą, wygrawerowaną w szkiełku”, gdyż rozdziela się przecinkiem przydawki równorzędne.
      Co do kolejności, to nie wiem, czy jest to gdzieś podane explicite, ale jeśli jedno z określeń jest silnie związane z rzeczownikiem i w utartym zwrocie STOI ZA NIM (tak jak: bocian biały, mury zamkowe, runa otwierająca, mowa tronowa), to inne przydawki sytuujemy w ich naturalnym miejscu: przed nim. O kolejności przydawek mówi też artykuł na tym blogu „Przydawka” [link tutaj].
      Sanując dalej, dobrze byłoby posłużyć się imiesłowowym równoważnikiem zdania przyczynowego. Wtedy byłoby: „Straciwszy pierścień z wygrawerowaną w szkiełku runą otwierającą, Norhat był zły”. Wartością dodaną jest poprawa akcentu zdaniowego, który w naturalny sposób pada na koniec wypowiedzenia, a informacja „był zły” ma, zdaje się, treściowo dominować.

  129. Ewka pisze:

    Witam, mam pewien dylemat w dialogu.
    Czy dopuszczalne jest, by dialog zapisać w ten sposób?

    – Co ty robisz?! – usłyszał nagle za swoimi plecami znajomy głos.

    Chodzi mi konkretnie o to, czy jeśli podaną kwestię wypowiada jakaś tam osoba do drugiej osoby, to czy po pauzie mogę zapisać, że ta druga osoba usłyszała znajomy głos, czy muszę to napisać w oddzielnym akapicie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie koniecznie trzeba napisać to właśnie tak, jak podano.

      • Ewka pisze:

        Gdzieś czytałam, że jak wypowiada się jedna osoba, a konkretna fraza po pauzie odnosi się do drugiej osoby, to powinno być to w oddzielnym akapicie. Tutaj mam taką sytuację właśnie. „- Co ty robisz?” – mówi ten znajomy głos.

        A więc według tego co czytałam powinno być chyba tak:
        – Co ty robisz? – odezwał się znajomy głos za plecami chłopaka.

        To już odnosi się do tej samej osoby. Rozumie Pan, o co mi chodzi mniej więcej?

  130. JakubP pisze:

    Witam

    Powinna być „mąka do pizzy” czy „mąka na pizzę” ?

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeżeli mąka ma służyć do zrobienia ciasta, z którego Pan wypiecze pizzę, to będzie to „mąka NA pizzę” (kluski na obiad, deski na trumnę). Jeśli kupuje Pan mąkę, którą planuje pan dodać do (gotowej) pizzy, będzie to „mąka DO pizzy” (piwo do obiadu, gwóźdź do trumny). Drugi przykład w przypadku mąki i pizzy jest egzotyczny, ale sprawa będzie bardziej zrozumiała, gdy użyjemy pomidorów i zupy. „Pomidory NA zupę”, jeśli kupuje Pan pomidory, z których ugotuje pan zupę. „Pomidory DO zupy” gdy włoży (wkroi) je Pan do ugotowanej zupy lub użyje jako dodatku.

  131. Agnieszka pisze:

    Dzień dobry, piszę z prośbą o wyjasnienie odmiany nazw miejscowości: Hulcze i Horodyszcze. Jaka jest prawidłowa odmiana: bedę w Hulczu/Horodyszczu czy będę w Hulczach/Horodyszczach? Całe życie wszyscy mowili w 1 formie, ostatnio osoba przyjezdna zwróciła mi uwagę,że źle odmieniamy. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zgodnie z oficjalnym wykazem miejscowości (2012 r.) „Hulcze” to nazwa w M. l. poj. rodzaj nijaki („to” Hulcze), a więc: D.: Hulcza, C.: Hulczu, B.: Hulcze, N.: Hulczem, Ms.: Hulczu. Pochodzenia nazwy nie udało mi się znaleźć. Pewne analogie z etymologią nazwisk mogą wskazywać na pochodzenie od słowa „hulać”=’bawić się grzecznie’ (sic!); inne analogie, rosyjskie (i zapewne ukraińskie), na związek z „хулить ” (hulić) = ‚przeklinać, lżyć’.
      Wyjątek gramatyczny stanowi kolonia przy miejscowości Piszczac, która ma inną odmianę (Hulczego, Hulczemu, Hulcze, Hulczem, Hulczem).
      Sprawa z Horodyszczem jest prostsza. I odmiana, i źródłosłów nie sprawiają kłopotów; „Horodyszcze” to oczywiście M. l.poj. rodzaj nijaki. D.: Horodyszcza, C.: Horodyszczu, B.: Horodyszcze, N.: Horodyszczem, Ms.: Horodyszczu. Źródłosłów bezpośredni; w tłumaczeniu na polski to ‚grodziszcze’ = ‚grodzisko’.

  132. Daria pisze:

    SZ.P

    w terroryźmie czy w terroryzmie

    bo w internecie na różne natrafiłam słowa

    • Tomasz Marek pisze:

      Piszemy: „w terroryzmie, komunizmie, socjalizmie” i chyba każdym innym -izmie. Ale wymawiamy miękko z „ź”.

  133. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Pytam o „Upór” i „Upartość”. Jak zwykle rzeczowniki odprzymiotnikowe dotyczą cech. Tu, „upartość” to cecha tego, kto uparty. Ale, dla słowa „upór”, znalazłem dwie definicje w dwóch miejscach. W WSJP, „upór” jest jako cechą, ale w SJP, „upór” jest jako zachowaniem. Czy „upór” ma te dwa znaczenia?

    • Tomasz Marek pisze:

      Panie Adamie, języka polskiego nie da się poszufladkować w oparciu o sztywne reguły, czego Pan usilnie stara się dokonać. Podobno jest to możliwe z językami sztucznymi (esperanto); na pewno z językami programowania.
      Ja bym na czworo włosa nie dzielił.
      A definicja „uporu” z SJP PWN: «niezmienne trwanie przy swoim stanowisku, często mimo oczywistej jego niesłuszności», wcale nie dotyczy wyłącznie zachowania, lecz jest też opisem cechy charakteru.
      Słowo „upartość” zanika wypierane przez „upór”. Pierwsze ma tylko jedno przytoczenie w Korpusie, drugie aż 300.

      • Adam pisze:

        Przede wszystkim, chciałbym, żebym podziękował Ci za spędzany wysiłek i cierpliwość. Też przepraszam bardzo za irytację powodowaną przez moje pytania. Może pan po prostu mi powiedzieć, że ta witryna nie pasuje moim trywialnym pytaniom. Jako Polak, polonista i moderator tej strony pan może uważać moje pytanie za niekonieczną filozofię. Być może ta strona jest dla Polaków, lub wzniosłego używania języka. To było moje ostatnie pytanie w każdym razie.

        As Polish comes fourth to my three established tongues, neither am I ignorant nor oblivious of the flexible nature of languages. The continuous process of skin shedding, so to speak, that languages undergo over the course of time; the interlingual interactions, and the intralingual activity, make it almost impossible to perceive one language with a pre-established mold. i.e. Each language should be perceived independently owing to the inherent uniqueness.

        There’re such pairs as (analogia-analogiczność) and (monotonia-monotonność).
        I could have inadvertently assigned “upór” and “upartość” to any of these (obstinacy-obstinateness-stubbornness) via a direct translator. But, I learn Polish in Polish.

        There’s a difference between carefulness or meticulousness and stiffness, rigidity. In learning Polish, I simply try to discern the underlying pattern of this intricate language, to make out the rule, even if the rule is the exception. THIS IS A FEATURE OF THE HUMAN MIND; detection of the pattern.
        Basically, I receive Polish as it‘s, observe the language silently with no comment, search and ASK questions, then portray an ORGANIZED pattern, and that is it. There’s no place here for rigid rules formulation. I don’t engage into analyzing nor theorizing.
        The last three sentences, you Sir, provided were sufficient and satisfactory.

        Mr. Marek, if you were to learn a language of the high-caliber of Polish, under such scarcity of language institutions or centers, the lack of interactive language references for foreign learners, the scarcity of certified teachers outside the native country, and the sometimes unsurpassable language barrier between the student and the teacher, you definitely would not be astonished at my endeavour.

        • Tomasz Marek pisze:

          Szanowny Panie Adamie,
          z polskiej części Pańskiej wypowiedzi wybrzmiewa uraza, choć, doprawdy, nie wiem, czym na nią zasłużyłem, więc kładę ją na karb Pańskiej niedoskonałej znajomości języka polskiego. Może nastąpiło jakieś nieporozumienie, bo w moim odczuciu odpowiedziałem na Pańskie pytanie. Może, chcąc przeskoczyć pewien etap językowy, zamiast poznać język polski w jego użytkowej wersji, zastanawia się Pan nad elementami na tyle ubocznymi, że są one dla nas, Polaków, mało zrozumiałe, a co dopiero wyjaśnialne na tym poziomie. Jeśli tak jest, proszę próbować takimi niuansami zainteresować naukowców-polonistów.
          Z powodu niedoskonałej znajomości angielskiego nie śmiem dywagować na temat głównej części Pańskiego wpisu. Napisał Pan jednak: „…I simply try to discern the underlying pattern of this intricate language, to make out the rule, even if the rule is the exception.”, i to zdanie (jak je rozumiem) dowodzi celności pierwszego zdania mojej uprzedniej odpowiedzi. Powtarzam: język to nie matematyka. Jeśli istnieją reguły, to znajdzie je Pan w częściach gramatycznej i ortograficznej SJP PWN lub innego słownika. Polecam też (nieco trudniejszą w stosowaniu) „Gramatykę” Jagodzińskiego. Jeśli tam reguły Pan nie znajdzie, to WIDOCZNIE JEJ NIE MA. Jeśli istnieje wzorzec (rozumiany jako pewien typ, analogia), to jego stosowalność jest dyskusyjna na poziomie akademickim, a to (I’m sorry!) poziom, do którego zaledwie usiłuję aspirować. Reasumując: podziwiam Pański wysiłek w kierunku poznania języka polskiego, aczkolwiek sądzę, że jest on ukierunkowany na szukanie błahych szczegółów, podczas gdy przed Panem morze rzeczy ważniejszych.
          Zawsze jeśli zada nam Pan pytanie na miarę naszych kompetencji, postaramy się na nie odpowiedzieć.

  134. Kejs pisze:

    Jak powinno się pisać smsy wysyłane między bohaterami?
    Dam na przykład to w mojej wersji:

    Ela, dlaczego nie przyszłaś na herbatę?, napisała Ania.
    rozchorowałam się
    ojej, zdrowiej

    • Paweł Pomianek pisze:

      Można wybrać konwencję:
      – w cudzysłowach,
      – kursywą,
      – kursywą i w cudzysłowach,
      – jak normalny dialog.

  135. Łukasz pisze:

    Dzień dobry
    Czy w poniższym zdaniu należy postawić przecinek przed „i dlaczego”?
    „Jaka była najlepsza rada, którą kiedykolwiek usłyszałeś i dlaczego?”
    Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak jest. Zdanie nadrzędne to Jaka była najlepsza rada i dlaczego?, stąd przecinek przed i dlaczego jest potrzebny jako zamykający wtrącenie.

  136. adam adam pisze:

    Czy teza : „praca może być zarówno pasją jak i obowiązkiem” i następnie stwierdzenie że dla tych dla których jest pasją ludzie są szczęśliwi itp , natomiast dla tych których jest obowiązkiem nie są itd.. Można odbierać w sensie że jest ona pasją LUB obowiązkiem? Czy jest to poprawne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Hmmm… jeśli zestawimy ze sobą takie dwa stwierdzenia, to wygląda na to, że właśnie taka była intencja autora. Przy czym lub w polszczyźnie zawiera w sobie również i, czyli jeśli założymy znaczenie lub, to możemy mieć trzy opcje:
      – praca może być tylko obowiązkiem;
      – praca może być tylko pasją;
      – praca może łączyć w sobie pasję i obowiązek.
      Tak bym to rozumiał. Ale nie wiem, czy przedstawiłem to w sposób przejrzysty.

      Warto dodać, że intencja autorska mogła być jednak wykluczająca istnienie obu opcji na zasadzie: albo praca jest obowiązkiem, albo jest pasją – nie może być zarazem jednym i drugim. I mam podejrzenie, że pyta Pan właśnie o takie znaczenie. Ale wtedy w sensie logicznym nie można użyć lub.

      • adam adam pisze:

        Chodzi o to , że dla jednych jest ona obowiązkiem natomiast dla innych jest pasją . Zostały przytoczone dwa przykłady na pracę z pasji i jeden na obowiązek . Chodzi mi o to czy po prostu teza jest dobrze sformułowana i można ją tak odbierać jak napisałem teraz.

        • adam adam pisze:

          Teza nie miała wykluczyć niczego. Po prostu chodzi o to , że dla jednych może być tym, a dla drugich tym.

        • Tomasz Marek pisze:

          Wyrażenie, „praca może być ZARÓWNO pasją JAK I obowiązkiem” absolutnie jednoznacznie wyraża, że może ona być jednym i drugim jednocześnie. Wynika to z definicji spójnika złożonego „zarówno… , jak” [SJP PWN]. Przemawia za tym też brak przecinka przed „jak”, który osłabia porównanie paralelne [reguła SJP PWN 90.H.3.]. Fakt bycia jednym ALBO drugim (rozdzielnie) wynika z domysłu – gdyby taka możliwość nie była przez autora brana pod uwagę jako oczywista, zacytowana konstrukcja (z warunkowym „może być”) nie miałaby wobec czego być przeciwstawną.

          • adam adam pisze:

            w związku z tym pisząc tak na maturze i opisując dalej że może być tym lub tym popełniłem błąd? 🙁

            • Tomasz Marek pisze:

              Hmm… Przeglądam Korpus pod kątem tego wyrażenia – co i Panu zalecam – i widzę zastosowania rozłączne (tj. w których oba człony wydają się wykluczać), jak np. „zarówno w dobrym jak i w złym tego słowa znaczeniu”. Można to rozumieć dwojako: razem w obu znaczeniach jak i to w jednym, to w drugim. Podobnych przykładów jest więcej. Pomimo że (przynajmniej wg mnie) ujęcie słownikowe (a szczególnie przykłady zastosowań w SJP PWN) wskazuje na koniunkcję, Korpus daje nadzieję na rozłączność. Język polski to nie matematyka i zależy na jakiego interpretatora Pan trafi.

            • Tomasz Marek pisze:

              I jeszcze jedno: tym LUB tym oznacza w logice, że coś może być równocześnie oboma bądź jednym z dwóch. A i w języku polskim spójnik LUB nie jest rozłączny. Tak więc nie wiem, co Pan właściwie na tej maturze napisał. Jednakże teza, że praca NIE MOŻE być jednocześnie i pasją, i obowiązkiem, wydaje mi się karkołomna.

              • adam adam pisze:

                Ale tu chyba pan mnie nie rozumie. Nic takiego nie pisałem. Pisałem że dla jednej osoby może być pasją natomiast dla innych może ona być obowiązkiem? Co jest w tym złego ? Gdzie wspominałem coś o tym , że jak to Pan napisał : ” NIE MOŻE być jednocześnie..” ?

              • Paweł Pomianek pisze:

                Panie Adamie,
                jeśli już jesteśmy przy znaczeniu słów, to również słowo natomiast ma konkretne znaczenie, które możemy oddać jako w przeciwieństwie do… I tutaj jest właśnie ta sugerowana rozłączność: dla jednej osoby może być pasją, dla innych – w przeciwieństwie do tego – jest jedynie obowiązkiem. Pańskie zdanie można swobodnie zinterpretować również i w taki sposób. Cóż, pozostaje Panu czekać, na kogo Pan trafi i jak to zinterpretuje. Wg mnie jest tutaj niewątpliwa wieloznaczność, żeby nie powiedzieć nieścisłość. Ale przecież sprawdzają to osoby, które chyba zdają sobie sprawę, że język maturzysty nie jest językiem doktora filologii polskiej. Więc proszę być dobrej myśli.

  137. Agnieszka pisze:

    Czy poprawne jest zdanie : „Proszę o wymienienie uszkodzonego sprzętu”? Wydaje mi się, że powinno być „Proszę o wymianę uszkodzonego sprzętu”. Proszę o Wasze opinie, która forma jest poprawna!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Forma sugerowana przez Panią jest z pewnością bardziej elegancka. Ta pierwsza wydaje mi się jednak również jednoznaczna.

    • Tomasz Marek pisze:

      Pan Pomianek już odpowiedział, to ja teraz będę się czepiał. Otóż: „W odpowiedzi na Pani prośbę wymieniamy: 1) amplituner AAT5, 2) gramofon GG2, 3) słuchawki SSV4. Pozostajemy z szacunkiem…” . Logiczne? Logiczne i POPRAWNE JĘZYKOWO!
      Druga opcja jest bezpieczniejsza, ale jak się ktoś uprze: „W nawiązaniu do Pani żądania informujemy, że dokonaliśmy wymiany uszkodzonego sprzętu na inny uszkodzony”. Też tak można. Praktyka życiowa i prawnicy uczą, by stawiać sprawę jasno i jednoznacznie. Jako inżynier serwisu zalecałbym takie brzmienie: „Proszę o wymianę uszkodzonego sprzętu […] na nowy (sprawny) tego samego typu […]”.

  138. Noemka pisze:

    Piszę rozprawkę na polski i zastanawiam się czy to zdanie jest poprawne : historia bohatera dowodzi prawdziwości postawionej tezy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Może lepiej Losy bohatera są dowodem prawdziwości…
      lub
      są dowodem na prawdziwość

      • Tomasz Marek pisze:

        Nie widzę niczego niezręcznego w zdaniu p. Noemki. „Historia” w znaczeniu 1) SJP PWN to «dzieje […] lub proces rozwoju czegoś», a „dowodzenie czegoś” jest uwzględnione na pierwszym miejscu hasła „dowodzić” przez WSFJP P.M-N z przykładem: «sprawa jednoznacznie dowodzi niekompetencji władz». Jeśli „sprawa” może dowodzić, to dlaczego nie „historia”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, ja też myślę, że zdanie jest do obronienia. Starałem się myśleć, jak polonista szkolny, bardzo schematyczny. Mógłby dopatrzeć się dwuznaczności. Moje zdanie wydaje mi się bezpieczniejsze. Nie negując zdania p. Noemki, opatrzyłem swoje bardzo otwartym Może lepiej.

  139. MarcinK pisze:

    Witam Państwa,
    Która wersja jest poprawna ?
    W umowie czy na umowie?
    Przykład : „Przesyłam Panu liste rzeczy które chciałbym żeby znalazły sie na umowie.”
    Moim zdaniem obie są poprawne tylko jedna brzmi lepiej ale moja mama upiera sie ze powinno być „w”.
    Dziękuje i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeśli chodzi o klauzulę, zastrzeżenie itp. to z pewnością W UMOWIE. Rzeczownik „rzeczy” wskazuje jednak na coś materialnego. Jeśli prześle Pan wazonik, to można go postawić NA egzemplarzu umowy, w języku popularnym „na umowie”.
      Zapewne Pańskie wątpliwości wywodzą się z żargonowego (używanego przez pracowników i HR) wyrażenia „pracować na umowie”, „…na zleceniu”. Na umowie (lub „pod umową”) można złożyć podpis. Poza tym można coś „oprzeć na umowie” w znaczeniu, że umowa jest podstawą prawną. Myślę, że to żargon prawniczy.
      Zalecam: „…listę punktów [zastrzeżeń, klauzul, warunków, ustaleń], które chciałbym, żeby znalazły się w umowie”.

  140. Kiki pisze:

    Jaką czescia mowy jest wyraz ujętą w zdaniu: Jest krotką, prosto ujętą opowiastką.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ujętą to przymiotnik.

    • Tomasz Marek pisze:

      Imiesłów przymiotnikowy bierny.
      [„…zgodnie z zasadami polskiej składni imiesłowy bierne tworzy się od czasowników rządzących dopełniaczem, biernikiem lub narzędnikiem. Jeśli więc zdarzy się podobne słowo utworzone od czasownika o rządzie np. celownikowym, to należy je interpretować jako przymiotnik.” Prof. Bańko. Tu mamy rząd narzędnikowy.]

  141. Andy pisze:

    Witam, chciałem się spytać, czy stylistycznie poniższe zdanie jest poprawne i czy wydźwięk jest poprawny:

    „W liceum Marek dobrze się uczył. Wszyscy mniemali, że jest mądry. Także na studiach okazał się bystry.”

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Proszę dookreślić, o które zdanie Panu chodzi, bo fragment zawiera trzy. Proszę też dookreślić, jaki miał być wydźwięk, byśmy mogli ustalić, czy jest taki, jaki miał być. Jeśli chodzi o kwestię logiki, to ja dość krytycznie oceniam zdanie trzecie. Marek bowiem już wcześniej okazał się bystry, a nowością mogłoby być to, że na studiach dobrze mu szło. Czyli można by to napisać tak:

      …Wszyscy mniemali, że jest mądry. Także na studiach szło mu dobrze.
      lub
      …Wszyscy mniemali, że jest mądry. Jego bystrość potwierdziła się na studiach.

      • Andy pisze:

        Chodziło mi o to, czy „mniemali”, nie ma zwyczajowo negatywnego wydźwięku. Który koliduje z trzecim zdaniem, potwierdzającym jego inteligencję.

        Czy samo drugie zdanie (gdyby nie było trzeciego), miałoby wydźwięk powątpiewania w inteligencję tej osoby.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Rzeczywiście, ma Pan całkowitą rację. W tym kontekście wydźwięk jest taki: Marek dobrze się uczył i wszystkim wydawało się, że to z powodu jego mądrości, tymczasem… (i tutaj trzeba by dopowiedzieć co). Ale też ten wydźwięk można wygasić trzecim zdaniem:
          W liceum Marek dobrze się uczył. Wszyscy mniemali, że jest mądry. I rzeczywiście, studia potwierdziły jego nieprzeciętną bystrość.

        • Tomasz Marek pisze:

          W korpusie językowym wszystkie użycia czasownika „mniemać” dotyczą przypuszczeń, które okazały się niesłuszne, lub też takich, które narrator podaje w wątpliwość.

        • Tomasz Marek pisze:

          „Mądrość” nie jest synonimem „bystrości” ani „inteligencji”.
          Jeśli w czwartym (siedemnastym, trzysta piątym) zdaniu nie okaże się, że jednak Marek nie był mądry, drugie zdanie trzeba przeredagować. W obecnej postaci zapowiada suspens.

          • Paweł Pomianek pisze:

            Bo cały ten wywód i z tą mądrością, i z tym mniemaniem w takiej prześmiewczej konwencji raczej. Dlatego ja bym go bronił 🙂

            Tym bardziej, że np. NSPP definiuje wyraz mniemać w ten sposób:

            mniemać [wym. mniemać, nie: miemać] ndk I książk. uważać, sądzić ktoś mniema, że.: Mniemam, że Wysoki Sąd weźmie pod uwagę okoliczności sprawy. rzad. ktoś mniema coś a. jakoś o kimś, o czymś: Co pan mniema o jego poglądach na to zagadnienie?

            Nie widzę tutaj odgórnego założenia, że mniemania są niesłuszne.

            • Tomasz Marek pisze:

              Może tylko w pierwszej osobie ma to charakter górnolotny lub żartobliwy. Ja sprawdzałem w Korpusie trzecią osobę l.mn. Może niesłusznie rozszerzyłem tę obserwację na wszystkie osoby.

  142. Marek pisze:

    Mam pytanie o ilość sylab i wymowę w wyrazach typu: poliester, poliuretan, miliamper. Czy w „poliester” powinno być wyraźne zwarcie krtaniowe jak w „miliamper”? Poliester to trzy czy cztery sylaby?

    • Tomasz Marek pisze:

      Sylaba to «część wyrazu lub wyraz zawierające jedną samogłoskę lub dyftong, wymawiane jako jedna całość» {SJP PWN). Dyftong to «połączenie dwóch samogłosek, z których jedna nie jest sylabotwórcza» (tamże). Przykładem dyftongu jest wymowa nazwiska „Poirot”, w którym „oi” czyta się jak „ła”. Na dyftongi we współczesnym języku polskim nie trafiłem. Tak więc regułą w polskich słowach jest, że ma ono tyle sylab, ile samogłosek.
      Dlaczegóż by „poliuretan” miał zgubić sylabę z powodu zbitki dwóch samogłosek? Zwłaszcza że przedrostek „poli” (oznaczający „wiele”) aż prosi się, by akcentować jego odrębność, jak to robimy w innych przedrostkach, np. „anty”, „nowo”, „mimo”, „mili” (jak w wyrazie „miliamper”; „milicjant” to inna bajka – tu „mili” nie jest przedrostkiem). Czy potrafi Pan wymówić dwusylabowo wyraz „poidło” lub jednosylabowo „boa”, „poić”? Gdyby w tych ostatnich przykładach wymawiać zbitkę samogłosek niewyraźnie, z „pojenia” wyszłoby „picie”, a z węża (lub szala) sam nie wiem co.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Zgadzając się z sednem Pańskiej odpowiedzi, zwracam jednak uwagę, że pytanie jest zasadne, albowiem „i” ma podwójną funkcję w polszczyźnie: zazwyczaj jest sylabotwórcze, ale czasem ma jedynie funkcję zmiękczającą, nie tworząc sylaby. W pańskiej wypowiedzi jest przynajmniej jeden taki wyraz: wiele – składa się on z trzech samogłosek, ale tylko z dwóch sylab: wie-le.

  143. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Niech pan popatrz na to: np. Czy on przeczyta tę książkę?/Czy on przeczytałby tę książkę?
    Czy jest ważna różnica w znaczeniu pod względem drugiej formy w trybie przypuszczającym?

    Z góry dziękuję.

    • Paweł Pomianek pisze:

      O co dokładnie Pan pyta? Oczywiście pewna różnica znaczeniowa jest. W pierwszym zdaniu pytamy, czy dana osoba przeczyta książkę; w drugim mówimy bardziej o zdolności (predyspozycjach), jakichkolwiek możliwościach jej przeczytania.

    • Tomasz Marek pisze:

      Panie Adamie (z Kanady?)!
      Zmieńmy nieco realia, aby jasno różnicę zilustrować.
      „Czy John zabije brata? Dowiecie się w następnym odcinku”.
      W kolejnym odcinku John nie żyje.
      Dwa odcinki później ma miejsce rozprawa sądowa.
      „- Czy tak dobry człowiek jak John zabiłby brata? Czy byłby zdolny do takiej zbrodni? Sędziowie przysięgli, spójrzcie w jego szczere oczy i stwierdźcie: to musiał być ktoś inny”.
      W Kanadzie jest chyba podobnie?…
      Will the woodchuck chuck the whole wood?
      How much wood would a woodchuck chuck?
      😉

  144. Cezary G. pisze:

    Zauważyłem, że w ostatnim czasie infolinie banków w komunikatach nagranych automatycznie (poprzez tzw. systemy „IVR”) zwracają się do konsumentów w drugiej osobie liczby pojedynczej – „per Ty”. Np.: infolinia mBanku. Czy jest to dopuszczalne zachowanie wg polskich norm językowych traktowanie w ten sposób klientów w kontaktach stricte nie prywatnych przez nieznane sobie osoby? Czy też jest próba nieudolnej „kalki językowej” z anglojęzycznych serwisów telefonicznych dla konsumentów?


    Pozdrawiam

  145. kuba pisze:

    Czy w wyrazie nieporządek pisze się oddzielnie nie?

  146. Jarek pisze:

    Witam, zadaję sobie pytanie czy sposób mówienia mojej tesciowej to jedynie jakieś niedbalstwo językowe, tylko jej właściwe, czy może to sa jakies naleciałości gwarowe i większe grupy ludzi tak mówią. Pochodzi z lubelszczyzny. Zamiast powiedzieć ‚Poszedłbyś’ mówi ‚Byłeś poszedł’. Itp. Np ‚Byliscie pojechali’. ‚Byłaś kupiła’.
    Dziękuje i pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Martwię się, że w kwestii gwar to chyba jednak nie będę w stanie pomóc ze względu na braki w kompetencjach. Proponuję spróbować w poradni językowej PWN.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zdarzyło mi się słyszeć kiedyś wymienione formy („byłeś poszedł” i „byliście pojechali” [oraz „oni byli pojechali”]), ale w innym znaczeniu – odpowiednio: „poszedłeś” i „pojechaliście”. Traktowałem to [może pod wpływem „oni byli pojechali”] jako reminiscencję po czasie zaprzeszłym.

  147. Ewa pisze:

    Witam,
    Ostatnio coraz częściej widzę zdania zawierające zwroty takie jak „kaukaski mężczyzna”, „kaukascy ludzie”, „rasy kaukaskiej” gdy jest mowa o białych ludziach. Na Allegro widziałam nawet lalkę opisaną przez sprzedawcę jako „rasy kaukaskiej”. Czy jest to kalka językowa czy też faktycznie w Polsce używamy tego typu określeń w mowie potocznej?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      W korpusie językowym PWN trafiają się użycia wyrazu kaukaski w takim znaczeniu (zob. tutaj).

      W poradni językowej (ale nie pewuenowskiej) jest mowa o rasie kaukaskiej (zob. tutaj).

      Myślę, że jest to określenie na tyle jednoznacznie, że stosowałbym je bez obawy.

      • Tomasz Marek pisze:

        Zgodnie z przytoczonym przez Pana źródłem z „niepewuenowskiej” poradni, określenie „rasa kaukaska” jest synonimem „rasy białej”. Potwierdziłem to w publikacjach antropologicznych, aczkolwiek ostatnimi laty pisanie o rasach ludzkich jest przyjmowane niechętnie. Natomiast (również wg przytoczonego źródła) nazwa „mężczyzna kaukaski” rodzi wątpliwości, czy chodzi o mężczyznę RASY białej, czy pochodzącego z Kaukazu. Przecież „Rumun karpacki” to nie Rumun rasy karpackiej (bo takiej nie ma), lecz Rumun z Karpat, rumuński góral. Poprawnie i jednoznacznie powinniśmy zapisać „mężczyzna kaukazoidalny”, tak jak negroidalny (rasy czarnej), czy europeidalny (niegdyś synonim rasy białej).

        • Ewa pisze:

          Panie Tomaszu, też mam takie wątpliwości. Jeśli słyszę, że w filmie Ghost in the shell zamiast Azjatki zagrała kaukazka blondynka, to od razu przychodzi mi na myśl kobieta z Armeni czy Gruzji a nie Scarlett Johansen. Nie jestem pewna czy przeciętny polak prawidłowo zrozumie zdanie „w produkcjach z Hollywood jest zdecydowanie za dużo Kaukazów”. Dotychczas wydawało mi się, że w Polsce kaukazami określamy psy rasy owczarek kaukaski, a gdy mówimy o kaukaskich ludziach, kaukaskich kobietach, dzieciach itd to mamy na myśli ludzie rejinu Kaukazu, a nie każdego białego człowieka, i że w Polsce biały człowiek to poprostu biały człowiek.

  148. Krzysztof pisze:

    Zachęcam do wyrugowania angielszczyzny z końca tygodnia.

    propagujmy – zapiątek

    Zapiątek brzmi dobrze,

    zapiątek dobrze się odmienia

    Miłego dnia…

  149. Ewa83 pisze:

    Proszę o wyjaśnienie nazwy „pożytecznik”, czy mogę go użyć w kontekście czegoś przydatnego?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W jakim słowniku ten wyraz występuje? Z użycia w Google’u odbieram ten wyraz jako żartobliwy w znaczeniowo nieco zróżnicowanych funkcjach.

    • Tomasz Marek pisze:

      „Pożytecznik” to prawidłowo utworzony neologizm, którego znaczenie nie jest jeszcze ugruntowane i ustalone oficjalnie (słownikowo). Wg internetu wydaje się, że największe szanse mają dwa znaczenia:
      1) antonim rzeczownika „szkodnik”
      2) określenie zbioru, zestawu zbliżonego znaczeniowo do rzeczownika „niezbędnik”, lecz o niższym natężeniu przydatności.
      Nawiązując do znaczenia 2. „niezbędnikiem” nazywa się różne zestawy przyrządów, programów, książek i narzędzi, a precyzacja dokonuje się w dookreśleniu bądź przymiotniku (niezbędnik wojskowy, niezbędnik programisty, niezbędnik ucznia). Przez analogię – „pożytecznikiem” nazwać możemy analogiczny zestaw, jeśli autor tekstu ma mniej emocjonalny stosunek do opisywanego zestawu. Wydaje się to prawidłowe – tromtadracka nazwa dla byle zestawu narzędzi „niezbędnik” słusznie powinna być zastąpiona stonowanym neologizmem „pożytecznik”.
      Za pomocą „pożytecznika” życzę wielu zwycięstw w walce z krzykliwą reklamą, gdzie niezbędne jest wszystko wszystkim. Może jeszcze użyje Pani słowa „potrzebnik”?
      Przy okazji polecam lekturę Leśmiana. Te ci był mistrzem pięknych neologizmów!

  150. hyt pisze:

    jaka to część mowy przestrzeganie poza tym z nie razem czy osobno

    • Tomasz Marek pisze:

      Kto, co: przestrzeganie, więc rzeczownik. „Nie” z rzeczownikami z zasady (są wyjątki) piszemy łącznie.

  151. m pisze:

    Witaj, pisze wlasnie zaproszenie slubne. Czy dopisanie takiej wstawki jest poprawne gramatycznie?
    „Drodzy Goście, będzie nam bardzo miło, gdy do życzeń, zamiast kwiatów dołączycie butelkę wybranego trunku do skompletowania domowego barku lub kupon lotto na szczęście.”

    • Paweł Pomianek pisze:

      Albo fragment zamiast kwiatów trzeba otoczyć przecinkami z obu stron, albo przecinek po życzeń skasować.
      Zastanawiam się też nad przyimkiem do przed wyrazem skompletowania. Być może lepszy i bardziej pasujący do zaproponowanej stylizacji byłby dla. Choć wydaje się, że do będzie w porządku.

      • Tomasz Marek pisze:

        A ja powiem, że barku się nie kompletuje. Chyba, że to barek składany, np z klocków lego 😉 . Tu chodzi o zawartość barku. Zaś z dwóch przyimków odnoszących się do skompletowania: „do” i „dla” wybrałbym… trzeci: „celem”. A więc: celem skompletowania zawartości barku.
        Moje wrażliwe ucho razi i to zdanie, bo kompletować można jakiś zestaw, który podlega znanym prawidłom zestawiania, a tu żadnych reguł kompletacji nie ma, chodzi po prostu o zapełnienie jego (powiedzmy, że chodzi o barek) wnętrza czymkolwiek.
        Więc może lepiej będzie po prostu: „…wybranego trunku do naszego barku”?
        PS Tak oto romantyzm, piękno i wspomnienia przegrywają z codzienną, pijaną rzeczywistością.

  152. Adam pisze:

    Witam serdecznie,

    ‚Czy jutro długo będziecie szli po mieście?’

    Albo, ..będziecie chodzili..

    Lub, ..pójdziecie..

  153. Héctor pisze:

    Dzien dobry, znalazlem w Sonecie Krymskim V zdanie:”Aby gwiazd karawanę nie puszczać ze wschodu?”. Ja sie uczylem, ze dopelnienie blizsze po przeczeniu zawsze jest uzywany dopelniacz. Czy tu chodzi o licencje poetycka? Dziekuje z góry.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niekoniecznie. Normy językowe zmieniały się w ciągu wieków, dziesięcioleci bardzo znacząco. Podejrzewam więc, że została tutaj używa forma dawniejsza, która dziś już byłaby uznana za niepoprawną.

      • Tomasz Marek pisze:

        Może Mickiewiczowi bardziej pasowało „gwiazd… nie puszczać…”, a ta karawana była dodatkiem? Może nie chciał akcentować karawany, lecz gwiazdy?
        Wg Bąka Mickiewicz jest wzorcem polskiej współczesnej mowy wysokiej, więc nie przypuszczam, by jego gramatyka zasadniczo różniła się od naszej.
        Ale to tylko domysły…
        Dziękuję za impuls do przypomnienia sobie Sonetów krymskich.

  154. Ewa pisze:

    Witam serdecznie. Czy o mężczyźnie, który ma piwny kolor oczu, można powiedzieć „piwnooki”? Bo w wordzie podkreśla mi to słowo czerwoną falą, tak jakby to było błąd. Byłabym wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

  155. Ela pisze:

    Witam serdecznie 🙂

    O swoich dylematach interpunkcyjnych mogłabym napisać książkę, ale ostatni nie daje mi spokoju 😉
    Czy w zdaniu: „Jestemy skłonni uznać Pańską reklamację oraz, w ramach rekompensaty, udzielić Panu rabatu (…)” należy postawic przecinek po „oraz” i „rekompensaty”, czy można go sobie darować?
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Postawienie tych przecinków jest zależne od tego, co chce powiedzieć mówiący. Jeśli fragment w ramach rekompensaty ma być w jego ujęciu wyraźnym wtrąceniem, przecinki trzeba postawić. Można się jednak bez tych przecinków doskonale obyć. Osobiście, gdybym chciał podkreślić, że w ramach rekompensaty jest wtrąceniem, otoczyłbym ten fragment półpauzami, a nie przecinkami.

  156. Adam pisze:

    Szanowany panie,

    Jeżeli chcę mówić o miesiącu plus rok, która forma jest poprawna:

    Stycznia dwa tysiące siedemnastego roku..
    W styczniu dwa tysiące siedemnastym roku..

    • Paweł Pomianek pisze:

      W styczniu…

      • Tomasz Marek pisze:

        A nie „w styczniu dwa tysiące siedemnastego roku”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, oczywiście, szczerze mówiąc, po prostu przeoczyłem, że różnica występuje też w dalszej części zdania.

          • Adam pisze:

            Nie rozumiem!
            W rzeczywistości, jestem Kanadyjczykiem studiującym polski.

            Oznaczył pan Pawle ostatnią odpowiedzią, że aby się mówić poprawnie, musi się być miejscownikiem miesiąca plus dopełniacz lat, lub plus też miejscownik lat?

            • Paweł Pomianek pisze:

              Jak już wyjaśniliśmy z p. Tomaszem Markiem, żadna z odpowiedzi nie była prawidłowa. Ma być:

              W styczniu dwa tysiące siedemnastego roku (miejscownik + dopełniacz)

            • Tomasz Marek pisze:

              Obcokrajowcom winni jesteśmy bardziej szczegółowy wykaz odmiany daty. 🙂

              l.poj.
              M: styczeń dwa tysiące siedemnastego roku lub styczeń roku dwa tysiące siedemnastego
              D: stycznia jw.
              C: styczniowi jw.
              B: styczeń jw.
              N: styczniem jw.
              Msc: styczniu jw.
              W: styczniu jw.

              l.mn.
              M: stycznie lat dwutysięcznych
              D: styczni jw.
              C: styczniom jw.
              B: stycznie jw.
              N: styczniami jw.
              Msc: styczniach jw.
              W: stycznie jw.

              Trudniej jest, gdy odmieniamy samą datę roczną:

              l.poj.
              M: dwa tysiące siedemnasty rok lub rok dwa tysiące siedemnasty
              D: dwa tysiące siedemnastego roku lub roku dwa tysiące siedemnastego
              C: dwa tysiące siedemnastemu rokowi lub rokowi dwa tysiące siedemnastemu
              B: jak M.
              N: dwa tysiące siedemnastym rokiem lub rokiem dwa tysiące siedemnastym
              Msc: dwa tysiące siedemnastym roku lub roku dwa tysiące siedemnastym
              W: dwa tysiące siedemnasty roku! lub roku dwa tysiące siedemnasty!

              l.mn.
              M: lata dwutysięczne
              D: lat dwutysięcznych
              C: latom dwutysięcznym
              B: jak M.
              N: latami dwutysięcznymi
              Msc: latach dwutysięcznych
              W: jak M!

              Dla porównania z datą dzienną:

              l.poj.
              M: drugi stycznia dwa tysiące siedemnastego roku
              D: drugiego jw.
              C: drugiemu jw.
              itd.

              l.mn.
              M: drugie dni stycznia lat dwutysięcznych
              D: drugich dni jw.
              C: drugim dniom jw.
              itd

  157. Ewa pisze:

    Witam. Mam problem z określeniem, jakich określeń osób wolno używać narratorowi. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc przy zdaniu:

    „Seba postanowił pozwolić, by ta gnida nacieszyła się trochę ukochaną, zanim zostanie mu ona odebrana, a on sam umrze z jego własnej ręki.”

    Ściślej rzecz ujmując, chodzi mi o to, czy narratorowi wolno używać sformułować typu: „ten łajdak, ta gnida, ten sukinsyn, ten gnojek, ten gówniarz, itp.”?

    • Tomasz Marek pisze:

      Pan Pomianek jest specjalistą od redakcji tekstów i od zwyczajów wydawniczych, więc proponuję cierpliwie czekać na jego orzeczenia w tej sprawie. Przedtem jednak zgłoszę swoje trzy grosze.
      Otóż w powieści istnieją dialogi, których redakcji poświęcono na tym blogu tyle uwagi, że nie powinna ona budzić wątpliwości. W dialogach oddaje się język postaci, dokonując stylizacji, więc jest oczywiste, że nie jest to język używany przez autora na co dzień, i jako taki nie powinien podlegać ocenie moralnej, stylistycznej, gramatycznej, a czasem też ortograficznej.
      W powieści występują też komentarze odautorskie i opisy, których język jest na ogół językiem autora. Wyjątkowo może to też być język postaci (gdy autor dokonał zabiegu literackiego, wkładając narrację w usta postaci), i wtedy też wszystkie chwyty, łącznie z wulgaryzmami, są dozwolone.
      Kolejnym elementem są myśli postaci, zapisywane w różny sposób (była o tym mowa na jezykowedylematy.pl), i wtedy ich język należy traktować jak język dialogów.
      Niektórzy autorzy zastępują myśli postaci (w pierwszej osobie) narracją opisową, która tym się od nich różni, że jest napisana w trzeciej osobie. Przykładem takiej narracji będzie akapit zaczynający się od „Pomyślał, że…”. Często, by uczynić zadość potrzebie potoczystości i naturalności literackiej, opuszcza się ten wstęp („Pomyślał, że…”), ale czytelnik musi mieć wrażenie, że czytając tekst „wgląda” w myśli bohatera i z nim współodczuwa emocje, a nie słucha narratora zewnętrznego. I wtedy też autor może i powinien używać stylizacji, czyli np. wulgaryzmów, jeśli postać, jego zdaniem, takim językiem myśli się posługuje i takimi słowami oddaje swoje uczucia.
      Reasumując, w Pani przypadku wydaje się, że czytelnik ma wgląd w myśli bohatera i w stan jego uczuć. Wg mnie użycie stylizacji to podkreśla, a więc jest uzasadnione.

      • Tomasz Marek pisze:

        PS Innym zagadnieniem jest pomieszanie gramatyczne: jeśli TA gnida, to ONA sama. Tak jest poprawnie, choć nienaturalnie. I zaimków dużo za dużo – to cecha kobiecych wypowiedzi. Proszę nad tym tekstem popracować.

  158. A.J. pisze:

    proszę o opinię, która wypowiedź jest prawidłowa:
    1. Czy wie Pan, że ….
    2. Czy Pan wie, że …

    • Paweł Pomianek pisze:

      Obie wersje mogą być poprawne i zazwyczaj będą. Często o tym, która jest lepsza, bardziej adekwatna, zdecyduje kontekst.

  159. Wojtek pisze:

    Witam serdecznie!
    Gdy ktoś ma syna i córkę, to możemy powiedzieć inaczej, że ma dwoje dzieci .
    A gdy ma wnuka i wnuczkę, to wtedy ma … ?
    Pozdrawiam

    • Kasia pisze:

      Dwoje wnucząt.
      Pozdrawiam

      • Wojtek pisze:

        Jeśli mają po 3 latka, to jak najbardziej. A co, jeśli mają 50 lat? A co, jeśli nie wiemy, w jakim są wieku?

        • Tomasz Marek pisze:

          Prof. Bańko słowa „wnuczę”, „wnuczęta” określa jako nacechowane emocjonalnie i radzi, by nie używać ich w mowie oficjalnej. Nic nie pisze o wieku wnuczęcia. Inne (w większości już nieużywane we współczesnej polszczyźnie) słowa zakończone w l.mn. -ęta, jak: nożęta, rączęta, panięta, królewięta, bliźnięta, ślepięta… to wyrazy ekspresywne i też dotyczy ich powyższa porada.
          Oficjalnie (wg Kamila Kromskiego) jest tak:
          „Jeżeli babcia oraz dziadek mają wyłącznie chłopców w postaci wnuków, poprawna forma mianownikowa brzmi wnukowie. Jeśli mają tylko dziewczynki, to bez problemu powiemy wnuczki. Jeśli zaś wśród wnuków znajdują się i chłopcy, i dziewczynki, mianownik przybiera formę wnuki”.
          Czyli mam: wnuczki (płeć żeńska), wnuków (płeć męska) albo wnuki (płeć mieszana lub nieznana).

          • Wojtek pisze:

            Pozwolę sobie podsumować z liczebnikiem:
            wnuk i wnuk – dwóch wnuków
            wnuczka i wnuczka – dwie wnuczki
            wnuk i wnuczka – dwoje wnuków
            Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas
            Wojtek

  160. Kasia pisze:

    Proszę o informację, czy w poniższym zdaniu powinien być dwukropek.
    Do najpiękniejszych miast w Polsce zalicza się: Kraków, Gdańsk, Wrocław i Lublin.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie powinien być.

      • Tomasz Marek pisze:

        A czy TO wyliczenie JEST POPRZEDZONE określeniem ogólnym?
        Czy nie ma różnicy, jeśli zamiast:
        „Do najpiękniejszych w Polsce zalicza się miasta: A, B, C, i D”.
        napiszemy:
        „Do najpiękniejszych miast w Polsce zaliczamy[:] A, B, C i D”?
        W tym drugim przypadku (a pytanie takiego dotyczy) dopuściłbym jako równoprawną wersję bez dwukropka, bazując na zasadzie 96.3 SJP PWN:
        „Jeśli wyliczenie nie jest poprzedzone określeniem ogólnym, dwukropek możemy pominąć:
        W drodze do Rzymu zwiedzili Wenecję, Padwę i Florencję”.

        • Kasia pisze:

          Witam i dziękuję za odpowiedź, która… niczego nie wyjaśniła. Z jednej strony Pan Paweł pisze, że zdecydowanie powinien być dwukropek, z drugiej strony Pan Tomasz, że – nie.
          Czy w przytoczonym zdaniu nie ma wyrazu ogólnego? Przecież występuje wyraz „miast”.
          Pozdrawiam

          • Tomasz Marek pisze:

            Protestuję – ja podaję w wątpliwość jedynie dwukropek jako OBOWIĄZUJĄCY.
            Wg mnie kluczowe jest słowo „poprzedzone”. Wyraz ogólny „miasto” jest, ale nie poprzedza bezpośrednio wyliczenia. Sprawa – przyznaję – jest dyskusyjna. Jedno wydaje się pewne – dwukropek nie będzie błędem.

  161. Ola pisze:

    Witam,

    mam problematyczne zdanie. Spotkałam się z różnymi „pomocami” dotyczącymi przecinków w poniższym zdaniu. Będę wdzięczna za pomoc z omówieniem.

    „Niezależnie od tego czy posiadasz sieć restauracji czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.

    • Tomasz Marek pisze:

      Przed każdym w/w „czy” przecinek.
      Mamy zdanie nadrzędne z podrzędnym wtrąceniem (wprowadzonym partykułą „czy”) w postaci dwóch zdań (zdania i elipsy) współrzędnie złożonych, połączonych spójnikiem.
      Myślę, że artykuł „Przecinek przed czy” z tego bloga (opublikowany 2011-04-05) dostarczy wszelkich niezbędnych wyjaśnień.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Takie zdania są jednak zawsze dwuznaczne i są kwestią interpretacji.

        „Niezależnie od tego, czy posiadasz sieć restauracji, czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.
        „Niezależnie od tego, czy posiadasz sieć restauracji czy food trucka – mamy dla Ciebie wiele możliwości”.

        Optowałbym za pierwszą wersją, bo jest bezpieczniejsza, ale nie wykluczałbym drugiej. Wszystko zależy od tego, czy to pierwsze czy zinterpretujemy jako paralelne z tym drugim, czy też nie (o, tutaj mamy analogiczną sytuację) – a więc o to, czy będziemy tutaj mieli do czynienia z wielospójnikowością, czy też nie.

        • Tomasz Marek pisze:

          Prof. Bańko radzi podobnie jak p. Pomianek:
          „Ponieważ rozstrzygnięcie, czy mamy do czynienia z partykułą, czy ze spójnikiem (sic!), bywa trudne, a czasem niemożliwe, w sytuacjach wątpliwych radzę poprzedzać przecinkiem powtórzone czy, czyli przyjmować interpretację partykułową jako domyślną”.
          W innej poradzie podane przeze mnie uzasadnienie przecinka elipsą prof. Bańko uznaje za przekomplikowane i do niego zniechęca.

  162. Kamil pisze:

    Witam serdecznie od jakiegoś czasu zacząłem się zastanawiać dlaczego niektórzy mówią a właściwie wiele osób pytają innych jak się nazywają?
    Tylko ja odnoszę wrażenie że nazywają się rzeczy, można im nadać nazwę
    a ludzie mają imię/imiona chętnie dowiem się jak jest poprawnie.
    Z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam

    • Tomasz Marek pisze:

      W Polsce, jak we wszystkich znanych mi krajach, nazwisko oznacza nazwę (nazwisko = wielka/ważna nazwa, jak kolisko = duże koło) rodu i jest dziedziczone po rodzicu, zwykle po ojcu. Indywidualne nazwanie (imię) nadawane jest przez rodziców w celu odróżniania w zwrotach i wypowiedziach jednego członka rodu od drugiego.

  163. Mariusz pisze:

    Dzień dobry, czy rzeczownik „forum” (= „ogół, grupa, itp.”) wymaga dopełnienia? Czyli, czy można mówić „Powiem to na forum” czy „Powiem to na forum klasy”? „klasa” tu oczywiście jest tylko przykładem. I czy to dopłęnienie może być nieosobowe np „zebranie”, „wywiadówka”, itp…? Z góry dziękuję, Mariusz

    • Tomasz Marek pisze:

      Na mój rozum myśli pan nie o dopełnieniu a o przydawce. To przydawka określa rzeczownik i odpowiada na pytania: jaki? jaka? jakie? który? która? które? czyj? czyja? czyje? ile? ilu? czego? z czego?
      Rzeczownik „forum”, jak każdy inny, wymaga dookreślenia wtedy, gdy jego znaczenie jest niejasne. Jeśli wiadomo z kontekstu wypowiedzi bądź z okoliczności jej towarzyszących, o jakie forum chodzi, precyzować nie trzeba.
      Słysząc zdanie „Leon jest pierwszy w swojej klasie”, tylko z kontekstu możemy wiedzieć, czy mowa jest o klasie pojazdów, a „Leon” to samochód, czy o klasie szkolnej, a „Leon” to chłopiec. Jeśli kontekstu brak, wypowiedź domaga się wyjaśnienia. Może ono przybrać formę: „Leon jest pierwszy w klasie samochodów kompaktowych”.
      Użycie wskazanych przez Pana rzeczowników „zebranie” i „wywiadówka” jako przydawek dookreślających rzeczownik „forum” nie znajduje potwierdzenia stosowalności w Korpusie PWN i wydaje się niewłaściwe.

    • Tomasz Marek pisze:

      SJP PWN podaje następujące znaczenia rzeczownika „forum”:
      1. «miejsce publicznych wystąpień»
      2. «spotkanie poświęcone omawianiu spraw z określonej dziedziny; też: grupa ludzi biorących udział w takim spotkaniu»
      3. «internetowa forma grupy dyskusyjnej, służąca do wymiany informacji i poglądów przy użyciu przeglądarki internetowej»
      4. «stowarzyszenie skupiające organizacje, państwa lub osoby na zasadzie dużej autonomii organizacyjnej i odrębności poglądów»
      5. «plac w miastach starożytnego Rzymu, na którym odbywały się zebrania ludowe, targi, sądy»
      6. «w dawnej Polsce: sąd właściwy dla rozstrzygania danej sprawy»
      W podanych przez Pana zastosowaniach rzeczownik „forum” ma znaczenie miejsca, w którym wypowiedź wybrzmiewa.

  164. kasia pisze:

    Mam dylemat:

    jak forma jest poprawna w przykładowym zdaniu:

    jan wraz z kolegą piszą egzamin.
    jan wraz z kolegą pisze egzamin.

    • Tomasz Marek pisze:

      Proszę przestudiować temat „Orzeczenie proste” na tym blogu wraz z dyskusją. Pytanie Pani dotyczy szerokiego tematu podmiotu szeregowego.
      Za Poradą prof. Bańko:
      Wszystko zależy od tego, jak ważny jest dla autora tekstu Jan w porównaniu z jego kolegą. Jeśli jest ważniejszy od niego i ma być wyeksponowany w zdaniu, to należy użyć orzeczenia w liczbie pojedynczej: „Jan wraz z kolegą pisze egzamin”. Jeśli natomiast kolega Jana jest nie mniej ważny od niego, to orzeczenie powinno mieć formę liczby mnogiej: „Jan wraz z kolegą piszą…”. U Brzechwy w jednym z wierszy czytamy: „Konik polny z bożą krówką poszli raz ku Kalatówkom”, skąd od razu widać, że intencją autora było potraktować konika i bożą krówkę na równi.

      Sposób uzgodnienia podmiotu i orzeczenia w zdaniach z tzw. podmiotem szeregowym to jedno z bardziej złożonych zagadnień polskiej składni. Wybór liczby, rodzaju i osoby orzeczenia zależy od różnych czynników, m.in. pozycji podmiotu w stosunku do orzeczenia, spójnika łączącego człony podmiotu, a także znaczenia tych członów.

  165. Klops pisze:

    Szanowny Panie Pawle,
    Chciałbym zadać pytanie odnośnie nazewnictwa trzech elementów pokoju:
    1. Jak nazywamy odcinek, który znajduje się na styku dwóch ścian?
    2. Jak nazywamy odcinek, który znajduje się na styku ściany z sufitem?
    3. Jak nazywamy miejsce, w którym zbiegają się dwie ściany i sufit?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie Klops,
      to niestety nie jest pytanie stricte językowe, tylko raczej pytanie do specjalistów od… no właśnie od czego? Może do budowlańców po prostu. A może Pan Tomasz Marek jest specjalistą i w tej branży?

      • Tomasz Marek pisze:

        Dziękuję za opinię „specjalisty od wszystkiego”. Tak nie jest. Obracam się jednak wśród różnych inżynierów i wykonawców i żadnych żargonowych (tym bardziej specjalistycznych) nazw na te elementy nie słyszałem. Gdybym miał sam je określać, użyłbym języka geometrii. I tak:
        ad.1. krawędź narożna, krawędź narożnikowa, narożnik (jeśli wiadomo, że nie chodzi o podłogę czy sufit)
        ad. 2. krawędź ścienno-sufitowa, styk ściany z sufitem (to przeważa w internecie)
        ad. 3. narożnik (sufitu, jeśli to uściślenie jest potrzebne)

        • Paweł Pomianek pisze:

          „Specjalista od wszystkiego” brzmi lekceważąco 😉 Pana określiłbym po prostu humanistą w starym stylu (zresztą już to chyba kiedyś nawet omówiliśmy) – Pan się zna na wielu rzeczach dogłębnie, a nie po łebkach.
          Kolejny raz dziękuję za pomoc.

      • Tomasz Marek pisze:

        Suplement.
        Zawsze też możemy posłużyć się stronami: krawędź górna (danej lub „tej” ściany), dolna, lewa, prawa. Przy dużych budowlach używam czasem stron świata, np: ściana północna, narożnik południowo-wschodni.

  166. Łukasz pisze:

    Dzień dobry,

    Mam dylemat, jaka forma jest poprawna? „Trener sportu” czy „Trener sportowy” czy jeszcze inny zwrot?

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Coach 😉

      • Łukasz pisze:

        Dziękuję. A czy „trener sportu” jest niepoprawnie? Czy po prostu się nie używa?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Powiem Panu szczerze, że właśnie tak się zastanawiam. Próbuję to wziąć na logikę i… hmm… wydaje mi się, że byłoby do obronienia, ale mówi się jednak trener sportowy lub po prostu trener. Może trzeba by głębiej prześledzić Korpus językowy PWN?

          • Tomasz Marek pisze:

            Na MOJĄ logikę wyrażenie „trener sportu” jest nie do obrony. W ostateczności znaczyłoby, że sport jest podmiotem trenowanym. Ew. kontrprzykład z „nauczycielem matematyki” mnie nie przekonuje – tu ukłony dla p. Agatki z IVa, która zdobywa sobie moje uznanie. Właśnie jej przykłady z innymi trenerami utwierdziły mnie w tym przekonaniu. W Korpusie brak połączenia „trener” ze „sport”.
            „Nauczyciel matematyki” to odpowiednik „trenera koszykówki”, trener sportowy to byłby odpowiednik „nauczyciela szkolnego”, a „trener sportu” musiałby być odpowiednikiem „nauczyciela szkoły”.

            • Paweł Pomianek pisze:

              tu ukłony dla p. Agatki z IVa, która zdobywa sobie moje uznanie.

              No widzi Pan, widzi. Bo to kolejny ciekawy dyskutant do naszego grona, które tym samym się poszerza. Jak już wspomniałem w jednym z komentarzy, krótko po starcie blogu p. Agatka była pierwszą osobą spoza redakcji (wtedy było nas kilkoro) bardzo kompetentnie komentującą (o ile dobrze pamiętam, to mnie parę razy wyprostowała). Stąd bardzo ucieszył mnie ten come back po latach 🙂

        • Agatka z IVa pisze:

          Jeżeli Pan Paweł Pomianek pozwoli, to dodam coś od siebie (nie jako ktoś oficjalnie związany ze stroną, ale jako czytelniczka zainteresowana tematyką językowej poprawności i nieco z nią obeznana). Moim zdaniem w języku polskim słowo trener jest nierozłącznie związane z działalnością sportową, czyli mówiąc trener, ma się na myśli kogoś, kogo Pan określa trenerem sportowym. To inni – coraz modniejsi – trenerzy muszą się odróżnić od tych „bezprzymiotnikowych”, tzn. sportowych, przez dodanie jakiegoś określenia do słowa trener, np. osobisty (personalny – to to samo), może jeszcze jakiś inny… Wyobrażam sobie sytuację, kiedy konieczne byłoby powiedzenie o kimś „trener sportowy”. Byłoby to np. na zjeździe trenerów osobistych, a ten „sportowy” znalazłby się tam przypadkiem albo był np. gościem honorowym… Jednak nawet w tym przypadku lepiej byłoby o nim powiedzieć trener skoku w dal czy trener bokserski.

  167. Anna pisze:

    Dobry wieczór,
    mam pytanie, czy poprawny jest zwrot „budujemy kontakty z zagranicą”, uważam, że powinno być: nawiązujemy kontakty. Będę wdzięczna za rozwianie wątpliwości.

    • Tomasz Marek pisze:

      Frazeologizm „budować kontakty” jest nieznany i konstrukcyjnie nieprawidłowy. Popularny i prawidłowy jest frazeologizm „budować sieć kontaktów”, gdyż „sieć”, jako rzecz wielką, można budować, w odróżnieniu od drobnego „kontaktu”.
      Frazeologizm „nawiązywać kontakty” ma inne znaczenie, niż „budować sieć kontaktów”. „Nawiązywanie” jest ulotne i kończy się w momencie nawiązania, a budowanie jest czynnością tworzącą coś (tu: sieć) trwałego.

  168. Andrzej pisze:

    Witam czy zdanie: „Opisując zagadnienie odpadów należy również powiedzieć o środowisku, na które odpady oddziałują.” jest napisane poprawnie jeśli chodzi o bezosobową formę?

  169. Jacobsen pisze:

    Witam

    Mam pytanie odnośnie wyrażenia pewnej rzeczy z przeszłości jeżeli nie ma pewności że miała ona miejsce.

    Przykład : Marcin miał lecieć samolotem i miała rozmawiać z nim pewna nieznajoma.

    Co to jest za forma ?

    Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    • Tomasz Marek pisze:

      Przeglądając bloga zauważam brak odpowiedzi, stąd, poniewczasie, ten wpis.
      „Mieć lecieć”, „mieć rozmawiać” to orzeczenia złożone werbalne z czasownikiem modalnym „mieć” (za Jagodzińskim).

  170. Michał pisze:

    Dzień dobry! Czy w zdaniu „Nie wiem, jaka jest jakość” należy postawić przecinek przed słowem „jaka”?

  171. Dorota Kałowska pisze:

    Dobry wieczór,
    bardzo proszę o odpowiedź na poniższe pytanie:
    Zapisując nazwę godła Polski ‚Orzeł Biały’ piszemy z dużych liter. A jak poprawnie zapisać zdanie?: Godło Polski przedstawia białego orła na czerwonym tle. Tu też z dużych liter cz w związku z tym, że zdanie opisuje elementy występujące w godle oraz to, że przymiotnik znajduje się przed rzeczownikiem ‚biały orzeł’ może być z małych liter?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam,

  172. Wiktor pisze:

    Witam,
    Mam tak naprawdę dwa pytania:

    1. Czy forma użycia czasownika w czasie teraźniejszym w sytuacji kiedy coś dzieje się w przeszłości jest dopuszczalna? Przykładowo często przeczytać można nagłówek w prasie w stylu: „Samolot wypada z pasa startowego” – wiadomo, że nie wypada bo już wypadł, ale czy coś uzasadnia taką formę?
    2. Czy błąd mowy, polegający na połączeniu dwóch słów w jedno (kiedy oba umożliwiają określenie czegoś) ma jakąś swoją nazwę? Chodzi mi o sytuację, kiedy odpowiadając komuś myślimy czy powiedzieć „na przykład” czy też „przykładowo” i wychodzi nam „naprzykładowo”, albo (z życia) chcąc powiedzieć o „Biegu trzech Kopców”, a myśląc o biegu „W pogoni za żubrem”, powiedziałem o „Biegu trzech żubrów”…

    Dziękuję z góry.

    • Paweł Pomianek pisze:

      1. Tak, taka forma jest dopuszczalna i najczęściej realizuje ekspresywną funkcję języka – ożywia mowę lub tekst.

      2. Taki błąd nazywamy kontaminacją. Błędów tego typu popełnia się niemało.

      • Wiktor pisze:

        Dziękuję za odpowiedzi. Sam również wcześniej doszukałem się opisu „kontaminacji”, ale sądziłem, że przypadek taki jak opisany przeze mnie nie należy do tejże grupy. Dzięki raz jeszcze!

  173. Marian K. pisze:

    Witam,
    Chciałbym zapytać czy forma „poszukać kogoś/coś” jest prawidłowa. Czy prawidłowym sformułowaniem będzie np. „Nie mogłem jej poszukać”. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Z przykładu wynika, że chodziło Panu o formę poszukać kogoś/czegoś. Jeśli tak, w porządku. Forma z biernikiem nie będzie prawidłowa.

  174. połamanewyrazy# pisze:

    Od wyrazu „telefon”: czy forma użycia zdrobnienia „telefonek” w stosunku do „telefonik” też jest poprawna?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W stosunku do zdrobnień nie stosowałbym ścisłego kryterium poprawnościowego. To bardziej kwestia jakiegoś wyczucia, mody, tego, co konkretnie w danym momencie chcemy wyrazić; czasem może być ono charakterystyczne dla danego środowiska. Mnie ten telefonek nie pasuje, ale jako imię bohatera filmu rysunkowego mógłby się sprawdzić.

  175. Angelika pisze:

    Szanowny Panie,
    bardzo proszę o informację, czy interpunkcja w poniższym fragmencie jest poprawna? Zastanawia mnie głównie przecinek między „ale” a „gdy” (nie wiem, czy na początku zdania działa zasada cofania przecinka?) oraz między „dlatego że” a imiesłowem „mówiąc”.
    „Gdy się jest w gronie znajomych, dyskusja oczywiście musi mieć zupełną wolność. Ale, gdy się z kimś rozmawia w miejscu publicznym, w tramwaju, w muzeum, w foyer teatru, w kinematografie – wówczas człowiek dobrze wychowany nigdy nie wygłasza zdań ostrych głośno, dlatego że mówiąc na cały głos, a w dodatku zdanie bardzo indywidualne, zadaje gwałt obcym ludziom, zmuszając ich do wysłuchania cudzej rozmowy wbrew ich woli, a nieraz słuchania opinii, które się tamtym wydać mogą bredniami”.

    Dziękuję za pomoc.

    • Tomasz Marek pisze:

      Zapewne (sądząc po stylistyce) ten tekst też pochodzi sprzed wojny. Jakie reguły obowiązywały przed wojną, nie wiem. Cała poniższa notka dotyczy współczesności.
      W sprawie przecinków tylko jedno zastrzeżenie – między „Ale” a „gdy” dziś nie stawia się przecinka; cofa się go przed „ale”.
      Uwag stylistycznych mam więcej. Widać z nich, jak różni się nasz język od tego, który stosowali pradziadowie.
      Użyte w pierwszym zdaniu wyrażenie „dyskusja musi mieć wolność” jest niestosowane. Zastąpiłbym je przez „może charakteryzować się wolnością”, lub „nie podlega ograniczeniom”.
      Zdanie drugie („Ale gdy…”) połączyłbym z pierwszym: „… wolnością, ale gdy…”. Dla rozdzielenia ich (jak w tym tekście) brak uzasadnienia.
      Wygląda na to, że „w foyer” podpada pod regułę, że „We piszemy regularnie przed wyrazami, które zaczynają się od spółgłoski [w] lub [f], a potem mają jeszcze jedną spółgłoskę”, bo „foyer” czytamy „fłajè”.
      Słowo „wówczas” jest nadobowiązkowe i usunąłbym je.
      Konstrukcja „Gdy się rozmawia… człowiek…” powinna zostać poprawiona, np. na: „Podczas rozmowy… człowiek”, lub „Gdy rozmowa toczy się…, to człowiek… nie powinien wygłaszać”.
      Zdanie podrzędne „a w dodatku…” wymaga powtórzenia orzeczenia: „a w dodatku wygłaszając zdanie…”.
      Orzeczenie następnego zdania wzbogaciłbym o rys bezosobowy („zadaje się gwałt…”), bo nawiązując (jak w zamyśle przedwojennego autora) do owego człowieka „dobrze wychowanego”, należałoby użyć trybu warunkowego: „zadawałby gwałt”.
      W kolejnym zdaniu powtórzyłbym przyimek „do”: „… nieraz do słuchania…”.
      Ostatnie zdanie składnią też zdradza stuletnie pochodzenie – dziś zaimek zwrotny „się” sytuujemy bliżej czasownika: „się wydać” lub „wydać się”; ew. „wydać mogą się”.
      Oczywiście we współczesnym tekście „kinematograf” może być użyty tylko jako stylizacja.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Gdyby jednak zająć się wyłącznie interpunkcją, abstrahując od uwag na temat stylu, to należałoby skasować jedynie przecinek po Ale.

  176. Seweryn pisze:

    Na pytanie „Jakiego koloru jest sukienka?” jak bym chciał odpowiedzieć jednym słowem to muszę powiedzieć „Niebieskiego” czy też mogę powiedzieć „Niebieska”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chciałby Pan odpowiedzieć poprawnie i ściśle na pytanie, to należałoby powiedzieć Niebieskiego. Ale w zwykłym codziennym kontakcie chodzi przede wszystkim o komunikatywność. I nie widziałbym problemu z odpowiedzią Niebieska (w domyśle Ona jest niebieska).

      • Seweryn pisze:

        Dzięki wielkie.
        Miałem problem z pytaniem sprawdzającym przy rejestracji na forum „jakiego koloru jest niebo”, które ma służyć, żeby ograniczyć rejestrację przez roboty. Niestety rejestrację przez cudzoziemców też skutecznie hamuje jak widać, bo natrętnie próbowałem wpisać „niebieskie” 🙂

  177. Tomasz Marek pisze:

    Mam wątpliwości co do pisowni „zagranicy” w następującym zdaniu:
    „Sprzedawcy w Polsce i [za granicą/w zagranicy/zagranicy/zagranicą] oferują ten model…”
    Użycie „za granicą” sugeruje (moim zdaniem), że gdzieś blisko, a dalej (Madryt, Chicago) już nie. Alternatywą byłoby „za granicami”, ale to ma podobny wydźwięk. Z kolei „w zagranicy” razi mnie zbyt natarczywym akcentowanym użyciem rzeczownikowym „zagranica”. A czy można (trzeci wariant) użyć domniemanego „w zagranicy”? Wersja „zagranicą” w tym kontekście (bez osobnego przyimka) też budzi wątpliwości; „w zagranicą” jest – jak sądzę – błędne. Co wybrać?
    Jeśli unik, to jaki Pana zdaniem jest najdokładniejszy co do znaczenia?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ja bym poszedł po linii najmniejszego oporu i napisałbym Sprzedawcy w Polsce i zagranicą. Przyznam, że dla mnie ten podział za granicą i zagranicą jest nieco mniej ścisły, niż to się podaje w opracowaniach językoznawczych. Ewentualnie, żeby nikogo nie razić, przeformułowałbym zdanie: Sprzedawcy zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach lub jakoś podobnie.

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm… M: zagranica, D: zagranicy… N: zagranicą, Ms: zagranicy… Czy w Pańskiej propozycji nie miesza się przyimka „za” z rzeczownikiem „granica” (N: „granicą”), PISZĄC TE DWA WYRAZY RAZEM? Takie (rzeczownikowe) podejście wymaga chyba przyimka, a przyimek pisze się rozdzielnie? Czyli „w zagranicy”? Korpus SJP jest po Pańskiej stronie, ale już poradnia nie bardzo.
        Za propozycję obejścia dziękuję.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Zgadzam się, miesza się :-). Mimo wszystko szedłbym tutaj za uzusem. To rozwiązanie wydaje mi się po prostu najprostsze i najbardziej praktyczne.

  178. Angelika pisze:

    Dzień dobry,
    dziękuję za poprzednią odpowiedź.
    Tym razem chciałabym zapytać, czy w poniższym zdaniu działa zasada cofania przecinka między „jednak” a „gdy”?
    W wypadkach jednak(,) gdy służącej nie ma, a drzwi zabezpieczone są najróżniejszymi kunsztownymi zamkami, nie pozostaje pani domu nic innego, jak gościa swego osobiście wyprowadzić.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie widzę podstaw do pominięcia tego przecinka. Zdanie nadrzędne to W wypadkach jednak (…) nie pozostaje pani domu nic innego. Przynajmniej tak to interpretuję. gdy służącej nie ma rozpoczyna wtrącenie.

  179. Angelika pisze:

    Szanowny Panie,
    czy poprawna jest konstrukcja „w różnych okazjach”? Czy nie jest to czasem połączenie zwrotów „przy różnych okazjach” i „w różnych sytuacjach”?
    Chodzi mi o konkretne zdanie: „Stroju wizytowego mężczyźni używają w różnych okazjach, w których należy wystąpić oficjalniej, więc np. przedstawiając się osobie urzędowej, udając się na pogrzeb, na ślub przedpołudniowy, na dancing popołudniowy, na skromniejszy wieczorek, do teatru, na wszelkie wizyty oficjalne itd.”
    Dodam, że tekst pochodzi z 1934 roku.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,

      jeśli to tekst z 1934 r., a jest to informacja kluczowa, to nie umiem powiedzieć, czy akurat wtedy było to poprawne. Na specjalistę od historii języka nigdy się nie kreowałem ;-). Jeśli zaś chodzi o interpretację współczesną, to na pewno w różnych okazjach należałoby zinterpretować tak, jak Pani to zrobiła, i poprawić. No chyba że jest to rzeczywiście archaizm, ale wtedy trzeba by konsultować z autorem, czy jego celem było użycie konstrukcji archaicznej, np. do stylizacji.

  180. Proszę o szybką odpowiedź Agats pisze:

    Jeśli jest zdanie i obrzmi one tak nikt nie przeczytał lektury to w skład orzeczenia wchodzi cząstka nie?

  181. Agnieszka pisze:

    Szanowni Państwo,

    jak odróżnić pytanie retoryczne od pozornego pytania rozpoczynającego się połączeniem wyrazów o charakterze frazeologizmu?
    Jak poddaje “Wielki słownik ortograficzny” (90.A.2. UWAGA 1), w zdaniach typu Kto wie co by się wtedy z nim stało. (= Nikt nie wie, co by się wtedy z nim stało) – w przeciwieństwie do zdań typu – Kto wie, co by się wtedy z nim stało? (= Który z was wie, co by się wtedy z nim stało?) nie stawiamy na końcu pytajnika. Zgodnie z zasadami opisywanymi w wydawnictwach poprawnościowych w daniach typu Któż mi wtedy otworzy?, Kto to widział, żeby tak się zachowywać? znak zapytania powinien wystąpić, chociaż ich wydźwięk jest taki sam jak wydźwięk cytowanego zdania z utartym zwrotem językowym na początku (mam tu bowiem na myśli następujący sens powyższych zdań: Nikt mi wtedy nie otworzy i Nikt nie widział, żeby się tak zachowywać). Czy jest tu jakaś zasada, która pomogłaby piszącemu podjąć decyzję, czy postawić pytajnik, czy nie? A może pomijamy go tylko, gdy początkowe wyrażenie jest strukturalnie identyczne jak frazeologizm, a w innych przypadkach stawiamy pytajnik? Czy w zdaniu Kto wie, może zwariowała (?) [ i jego odwróconej wersji – Może zwariowała, kto wie?] powinien pojawić się pytajnik (może wprowadza zdanie pytające, ale równocześnie jest tu przywołane już kto wie – będące skróconą wersją utartego wyrażenia kto wie co ). Moje ostatnie pytanie dotyczy stawiania pytajnika po spójniku rozłącznym albo w zdaniach: Generał spał (albo udawał, że spał?) Była to komedia, albo dramat może?
    Czy jeśli intencją nadawcy jest podanie informacji w wątpliwość (albo udawał, że spał?), dopuszczalne jest w ogóle postawienie pytajnika po zdaniu wprowadzonym przez spójnik rozłączny albo?

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    Z wyrazami szacunku
    Agnieszka

    • Tomasz Marek pisze:

      Reguła 90.A.2 dotyczy przecinków a dołączona UWAGA 1 każe nie stawiać przecinka w ustalonych frazeologizmach (najczęściej) wprowadzanych przez wymieniany tam spójnik. Przykłady tam cytowane rozróżniają pytanie (wtedy zdanie jest zakończone pytajnikiem) od stwierdzenia (brak pytajnika), co ma wpływ na obecność przecinka. Wnioskuję, że zamysł autora tej UWAGI był taki: autor decyduje, czy to stwierdzenie (skutek: brak pytajnika i przecinka), czy pytanie (skutek: pytajnik i przecinek), czy inne zdanie (skutek: pytajnik lub wykrzyknik).
      Reguła ta nie mówi o pytaniach retorycznych, które z reguły kończą się znakiem zapytania.
      W Pani dylematach zdanie „Któż mi wtedy otworzy?” nie spełnia wymogu „ustalonego frazeologizmu”, więc znak zapytania jest potrzebny ze względu na ewidentnie pytającą konstrukcję zdania, a o przecinku mowy nie ma, bo gdzie miałby być?
      Zdanie „Kto to widział, żeby tak się zachowywać?” (lub powszechniejsze: „Kto to widział tak się zachowywać.”) może być stwierdzeniem (zwłaszcza w wersji z nawiasu) lub pytaniem i wtedy zarówno przecinek jak i pytajnik. UWAGA: Zdanie to (obie wersje) może też wyrażać zdziwienie lub oburzenie i wtedy będzie pytajnik i (lub) wykrzyknik bez przecinka.
      Zdanie „Kto wie, może zwariowała?” zawiera wprawdzie frazeologizm „kto wie”, ale brakuje w nim spójnika, co wg mnie wymaga przecinka przy wprowadzeniu zdania podrzędnego. Pytajnik zależy od intencji autora (czy to stwierdzenie, czy zdziwienie, oburzenie, pytanie). Bez koniecznego przecinka byłoby zdanie podobne: „Kto wie czy zwariowała.” – jeśli w zamyśle autora ma to być stwierdzenie, to i bez pytajnika.
      W SJP PWN nie widzę zakazu stosowania pytajnika po czymkolwiek. Pytajniki (oprócz pytania) mogą wyrażać niepewność, zdziwienie, ironię, oburzenie, prośbę, łagodny nakaz. Poprawne odczytywanie zdań zakończonych pytajnikiem wymaga zrozumienia ich treści. I odwrotnie – zamiar autorski dotyczący wyrażenia treści warunkuje przestankowanie.
      Ze względu na złożoną materię językową proszę p. Pomianka o własny komentarz.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeszcze garść uwag o dwóch ostatnich zdaniach.
      Wg mojej nieortotoksyjnej (bo XIX-wiecznej) i zwalczanej przez p. Pomianka teorii interpunkcja jest instrukcja dla lektora i dotyczy intonacji przy czytaniu. I tak wtrącenie w nawiasie czytamy nieco ciszej, a pytajnik decyduje o melodii zdania i akcencie zdaniowym (zdanie pytające kończy się podniesieniem tonu). Jeśli autor zdania „Generał spał (albo udawał, że spał?).” chce wyrazić wątpliwość (przez podniesienie intonacyjne ostatniego wyrazu), musi postawić za nim znak zapytania. Wątpliwość dotyczy wtedy (w połączeniu z „czytaną” za pomocą ściszenia głosu kwestią w nawiasie) tylko zdania w nawiasie. Gdyby wątpliwość miała dotyczyć całości, nawias należałoby usunąć. PS Proszę zauważyć, że użycie czasu przeszłego „spał” dotyczy narracji zaprzeszłej, tzn. że w chwili, w której narracja się toczy, generał już nie śpi. Inaczej byłoby ze zdaniem „Generał spał (albo udawał, że śpi?).”, gdzie narracja jest prowadzona wprawdzie w czasie przeszłym, ale w TYM SAMYM czasie, w którym generał śpi lub sen udaje.
      Zdanie „Była to komedia albo dramat może?” (bez przecinka przed albo; jeśli autor chce, by lektor głos zawiesił, aby oddać namysł, powinien użyć myślnika lub wielokropka) odczytuję jako „Czy była to komedia albo dramat?”, „Co to właściwie było?”, „Byłażby to komedia albo dramat?”. „Może” wyraża wątpliwość w stosunku do całej alternatywy. Znak zapytania sygnalizuje wątpliwości, kpinę lub pytanie (retoryczne) dotyczące całości zdania, bo całość będzie przeczytana (przez lektora) na jednym poziomie głośności z akcentem na „może”. Jeśli wątpliwość miałaby dotyczyć kwestii „czy to komedia, czy dramat?”, to autor może to oddać przez wzięcie drugiego członu w nawias lub stosując wielokropek: „Była to komedia… albo dramat może?”. Wielokropek oddaje najdłuższą pauzę i zawiesza głos lektora po nieakcentowanym słowie poprzedzającym. Taka konstrukcja oddaje albo fakt, że możliwość „to był dramat” nasunęła się dopiero w chwili pisania (wypowiadania zdania, czytania) i tu „instrukcję dla lektora” ujednoznaczniłbym wykrzyknikiem zamiast lub obok pytajnika (zdziwienie własnym „odkryciem”), albo że dramat jest wprawdzie możliwy, ale mało prawdopodobny.

      • Agnieszka pisze:

        Szanowny Panie,

        bardzo dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź.
        Pierwszy raz korzystam z Państwa porad i jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. W przeciwieństwie do wielu podobnych poradni odpisują Państwo w zawrotnym tempie, a Państwa odpowiedź jest szczegółowa i nie składa się z trzech zdań na krzyż.
        Jeszcze raz najmocniej dziękuję.
        Z wyrazami szacunku
        Agnieszka

        • Paweł Pomianek pisze:

          Szanowna Pani,

          z tym tempem to niech Pani nas aż tak nie wychwala, bo oboje wiemy, że dwa dni wcześniej wysłała Pani swoje pytanie mailem i jeszcze nie zdążyłem się zabrać za odpowiadanie. Na szczęście na stronie mam ogromne wsparcie ze strony Pana Tomasza – najbardziej kompetentnego językowego pasjonata, jakiego znam.

          Dziękuję więc w tym miejscu zarówno Pani za dobre słowo o serwisie, jak i Panu Tomaszowi, że popracował, by Pani to dobre słowo u nas zostawiła. No i zapraszamy częściej :-).

  182. Marina pisze:

    Dzien dobry. Prosze o pomoc. Jak prawidlowo trzeba napisac – stworzone, zeby pracowac czy zrobione, zeby pracowac? Dziekuje serdecznie!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Potrzebny jest szerszy kontekst.

      • Marina pisze:

        To jest logo jednej z firm.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Logo ma przede wszystkim brzmieć. Stworzone brzmi bardziej górnolotnie, więc pewnie jest lepsze. Ale to nie jest problem językowy.

          • Tomasz Marek pisze:

            Co do twierdzenia „to nie jest problem językowy” pozwolę obie wyrazić votum separatum. Wg mnie jak najbardziej jest to kwestia stylistyki. Co do górnolotności „stworzone” versus „zrobione” – pełna zgoda. Stworzenie jest aktem Boskim, a zrobienie cuchnie trudem, potem i czarną robotą. Wiem, każda reklama woli aluzję do Boskiego aktu czynić, okiem opatrzności mrugać, ale czasem na pośmiewisko to jej wychodzi. Temat ten jest wart pracy doktorskiej. Natomiast oba zestawienia „stworzone żeby pracować” versus „zrobione żeby pracować” są równie nieudane.
            Pierwsze kojarzy się niesmacznie ze stworzeniem o statusie niewolnika. Skojarzenia takiego nie wywołałoby słowo „utworzone”, które wymaga jednak obiektu niematerialnego (i np. z produktem bankowym nie razi).
            Drugie ociera się o pleonazm. Gdyby miało dotyczyć produktów materialnych, trzeba by pomyśleć o jakimś synonimie słowa zrobione – może: „zbudowane”, „skonstruowane”… Bardziej ryzykancki copywriter mógłby pokusić się o użycie słowa „wyczarowane”.

            • Marina pisze:

              Dziekuje za odpowiedzi. Mam dylemat teraz jak trzeba napisac. Tu chodzi o firme, produkujaca wyroby z tworzyw sztucznych.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Ja się trzymam swojej opinii. Tzn., że zdecydowanie lepiej stworzone. I to jest raz. A po drugie, to tylko opinia, bo nie czuję się kompetentny do rozstrzygania dylematów twórców reklam. Najwyżej mogę powiedzieć, że przecinek jest potrzebny :-D.

              • Tomasz Marek pisze:

                do p. Pomianka w kwesti przecinka w logo. Na tej Pańskiej stronie rozstrzygaliśmy już dylemat związany z szeroko rozumianą niepoprawnością językową w logo. Efekt był taki: sloganów reklamowych i zwłaszcza haseł oraz logo związanych z grafiką reklamową poprawność językowa nie dotyczy. Jako przykładu użyłem tytułu miesięcznika „Uważam Rze”.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Tak, tak, powiedziałbym przynajmniej tyle, że tego typu grafiki rządzą się swoimi prawami.

            • Tomasz Marek pisze:

              Do p. Mariny. Nie śmiem wyręczać copywritera; ani kompetencji, ani kontraktu, za którym idą pieniądze. Ale czy nie uwięzła Pani w pułapce związanej z użyciem słowa „pracować”? Może to trzeba zmienić?

  183. Tomasz Marek pisze:

    Jaka forma czasownika jest właściwa w zdaniu: „Powiem ci, co ustalimy/ustaliliśmy”? Dodam, że chodzi o sens „powiem ci o ustaleniach, gdy zapadną”, a cała rozmowa toczy się wokół zbliżającej się narady, na której jedna z osób będzie nieobecna.
    „Powiem ci, co ustalimy” sugeruje, że relacja będzie zawierała jakąś prognozę przyszłych decyzji bądź wróżbę. Z drugiej strony „Powiem ci, co ustaliliśmy” mówi, że ustalenia już zapadły, a ja je wyjawię za chwilę lub kiedyś później.
    Co Pan radzi?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Przyznam, że nawet nie do końca wiem, czy zakwalifikować ten dylemat jako dotyczący poprawności językowej. To potoczne formy i obie wydają się funkcjonalne i zrozumiałe. A jeśli chodzi o ideał (pod względem logicznym) szukałbym czegoś jeszcze lepszego, np. Powiem ci, jak coś ustalimy lub raczej Przekażę ci nasze ustalenia.

      • Tomasz Marek pisze:

        Wersje „przekażę ci nasze ustalenia” jako wytyczne dla twojej pracy lub „poinformuję cię o naszych ustaleniach” gdy twoja reakcja nie będzie potrzebna, podobają mi się bardziej, niż „powiem ci, jak coś ustalimy”, bo tu można się zastanawiać, czy nie skończy się na komunikacie: „już ustaliliśmy”. Dziękuję.

  184. d. pisze:

    Dzień dobry,

    Mam pytanie, czy w odniesieniu do osoby można powiedzieć, że ktoś jest wizualny (w sensie bycia wzrokowcem)? „On jest wizualny” – brzmi niepoprawnie, ale może się mylę. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Hmm, gdyby tak wziąć definicję pewuenowskiego Słownika języka polskiego (tutaj), to może by się i dało tę definicję podstawić w miejsce tego słowa :-). Ale nie znam takiego użycia tego wyrazu. Może to w jakiś slangu branżowym psychologów czy pedagogów?

      • d. pisze:

        Właśnie osoba „pracująca słowem” w ten sposób określiła siebie – „jestem wizualna” i tak mi to zgrzytnęło 🙂 Dziękuję za odpowiedź 🙂

        • Tomasz Marek pisze:

          Czyli osoba werbalna mówi, że jest bardziej wizualna? 😉
          Gdybym usłyszał „jestem wizualna” nie skojarzyłbym tego z byciem wzrokowcem. Raczej z synonimami „fotogeniczna”, „dobrze wypadająca na wizji”. Nigdzie „wizja” nie występuje jako synonim wzroku, spojrzenia; o technikach pamięciowych nie mówiąc. Może ta pani „werbalna” posłużyła się nieudolnie angielską kalką – „visualizer” to ktoś (lub coś), kto (co) (sobie) coś wizualizuje, czyli wyobraża lub przekazuje albo zapamiętuje obrazy. Podobno to branżowe (psychiatria, za dwoma słownikami) tłumaczenie polskiego terminu „wzrokowiec”. Zgodnie z duchem języka polskiego, pani ta mogła utworzyć słowo „wizualista”, które mogłoby być kojarzone ze wzrokowcem, tak jak słowo „werbalista” (znane tylko z Doroszewskiego, ale już on uważał je za przestarzałe), które ma (miało?) dwa znaczenia: 1) ktoś, kto mówi dużo i beztreściwie; 2) zwolennik tłumaczenia dosłownego.
          W sumie ciekawe i zabawne. Może ta pani mówiła to żartem?

          • Paweł Pomianek pisze:

            Może ta pani mówiła to żartem?

            Albo przynajmniej z przymrużeniem oka. Tak się zastanawiam, czy nawet w odpowiednim kontekście takie określenie byłoby dla mnie zrozumiałe…

  185. Damian Baron pisze:

    Szanowny Panie,
    mam problem odnośnie do interpunkcji w zdaniu:
    „Robiła to wtedy, kiedy przychodziłam do niej z pytaniami: dlaczego mam się uczyć?, po co mi budowa komórek?, co mi to da w przyszłości?”.
    Czy wyrażenia te należy zapisać w cudzysłowie i czy powinny rozpoczynać się wielką literą?
    Z poważaniem
    Damian Baron

    • Paweł Pomianek pisze:

      Kwestia konwencji. Można by zapisywać w cudzysłowie, można by i wielką literą. Od biedy można by też skasować pytajniki i pisać po prostu po przecinku, a zamknąć kropką. Wtedy chodziłoby po prostu o podanie konkretnych pytań, ale nie w formie pytań, tylko w funkcji ich brzmienia. Ale rzeczywiście wersja z cudzysłowami z rozpoczynaniem każdego pytania wielką literą byłaby bodaj najbardziej przekonująca:

      Robiła to wtedy, kiedy przychodziłam do niej z pytaniami: „Dlaczego mam się uczyć?”, „Po co mi budowa komórek?”, „Co mi to da w przyszłości?”.

  186. Barbara pisze:

    Jak jest prawidlowo
    Mezczyzna lub para potrzebna czy mezczyzna lub para potrzebni

    • Tomasz Marek pisze:

      O formie orzeczenia przy podmiocie zbiorowym nawet prof. Bańko wypowiada się bardzo ostrożnie i odsyła do jedynej monografii na ten temat. Ciekaw jestem, jak p. Pomianek odpowie.
      PS Może jeszcze być rozpatrywana wersja „Mężczyzna lub para potrzebny”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, jak wspomniał p. Tomasz Marek, temat jest nieco skomplikowany. Dlatego tak odkładam tę odpowiedź i odkładam, ale też nie będzie Pani czekać w nieskończoność, więc odpowiem choćby krótko. Niestety podstawowy artykuł na naszej stronie obejmujący ten temat, a mianowicie tekst Orzeczenie proste niewiele nam w temacie wnosi.

      Państwo zauważyli, że są możliwe trzy rozwiązania, ja bym dodał jeszcze czwarte: żadne z tych zdań nie jest możliwe do zaakceptowania. I najprawdopodobniej większość językoznawców zaproponowałaby w tej sytuacji właśnie przerobienie tego zdania, np. na:
      Potrzeba nam mężczyzny lub pary

      Ja osobiście w takich sytuacjach widzę jeszcze dwa dobre rozwiązania. Zastosowanie liczby mnogiej (czyli wersja nr 2):
      Mężczyzna lub para potrzebni
      Jest to jednak o tyle nieszczęśliwe, że potrzebny jest tylko jeden mężczyzna :-).

      I wreszcie rozwiązanie trzecie, które stosuje się też przy przymiotnikach (chętnie poparłbym to źródłami, ale czas dziś mi nie pozwala – postaram się kiedyś ten wpis nieco rozwinąć i zrobić z niego osobny artykuł; terminu jednak nie jestem w stanie dziś określić), czyli przerzucić czasownik na początek i dostosować jego formę do pierwszego rzeczownika (też brzmi to wtedy w miarę naturalnie), czyli:
      Potrzebny mężczyzna lub para.

  187. pracownik pisze:

    Witam serdecznie.
    Proszę mi powiedzieć, które zdanie jest poprawne stylistycznie:
    (1)”Wiele kontrowersji wokół wynegocjowanego dwa lata temu, porozumieniu handlowym UE z Kanadą”.
    (2)”Wiele kontrowersji wokół wynegocjowanego dwa lata temu, porozumienia handlowego UE z Kanadą”.
    Na co dzień pracuję w firmie monitorującej media. Zdanie oznaczone jako (1) uznane jest za niestylistyczne i błędne.
    Dziękuję.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, bardzo słusznie zdanie pierwsze uznano za nieakceptowalne. Drugie z kolei powinno być uznane za błędne ze względu na dyskwalifikujący błąd interpunkcyjny (przecinek jest niepotrzebny).

      • Tomasz Marek pisze:

        A czy to jest zdanie?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Zależnie od tego, o czym mówimy i z jakiej definicji skorzystamy.

          • Tomasz Marek pisze:

            zdanie (za SJP PWN):
            „3. jęz. «zespół wyrazów powiązanych zależnościami gramatycznymi i zawierający orzeczenie»”
            Definicje 1. i 2. dotyczą potocznego określenia „wyrazić zdanie”, czyli opinię, myśl lub osąd.
            Definicja 4. dotyczy logiki.
            Definicja 5. dotyczy muzyki.
            Omawiane wypowiedzenia nie są z pewnością zdaniami logicznymi ani muzycznymi. Czyżby to wg Pana Pomianka były osądy lub myśli? Jeśli tak, to def. 3. (językowa) i 2. (osąd) są bez sensu, bowiem wszystko zawiera się w pierwszej.
            Wszystkie znane mi źródła podkreślają, że w języku polskim zdanie musi zawierać orzeczenie. Jeśli orzeczenie jest domyślne, mamy do czynienia co najwyżej z równoważnikiem zdania.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Mnie chodzi o ujęcie potoczne, używane na co dzień. Generalnie w redagowanej książce w relacjach z autorami zdaniem nazywam każdą całostkę oddzieloną kropką. Gdybym pisał komuś: proszę poprawić trzeci równoważnik zdania występujący po drugim zdaniu narażałbym się na śmieszność, a przede wszystkim na niezrozumienie. A po co komu język, gdy jest niekomunikatywny? Nazewnictwo równoważnik zdania sugeruje, że to coś pełni taką samą funkcję jak zdanie, czyż nie? Stwierdzenie pracownika i kwalifikację błędne zdanie jako określenie podanego wypowiedzenia uważam za zupełnie niekontrowersyjne.

              Swoją drogą, jeśli już przy równoważnikach zdania jesteśmy, to mnie z kolei uczono, że ten powinien zawierać imiesłów, podczas gdy w wypowiedzeniu, o które pyta pracownik, takowego nie znajduję.

              • Artur J. pisze:

                Pokrywającą się z tym definicję zdania znajdziemy na przykład w WSJP: „ciąg wyrazów, ułożonych w określonym porządku, zawierający pewną treść, w piśmie zaczynający się od wielkiej litery, a kończący się kropką lub wykrzyknikiem albo znakiem zapytania”.

                Definicja ze słownika PWN odpowiada dominującej w polskim językoznawstwie, ale oczywiście jest ich więcej. Autor hasła Zdanie w Encyklopedii językoznawstwa ogólnego doliczył się ich w literaturze językoznawczej ponad 200.

                A co do równoważnika zdania, oczywiście imiesłów powienien zawierać imiesłowowy równoważnik zdania, inne go nie zawierają. 🙂

              • Tomasz Marek pisze:

                To ja chyba nie pasuję do tej branży. 200 (różnych!?) definicji zdania! Zdecydowanie lepiej czuję się na gruncie nauki i techniki, gdzie definicje są jednoznaczne i prawdę można potwierdzić doświadczalnie, a nie cytując odpowiadającą w danym momencie dyskutantowi jedną z 200 definicji.
                A z tym równoważnikiem zdania to Pan popłynął… Choć może i znajdzie się odpowiednia definicja, gdzieś w jakimś SXXJXXP, na pewno!

              • Artur J. pisze:

                Ale który pan popłynął z równoważnikiem zdania?
                Może uściślę swoją wypowiedź: inne równoważniki zdania mogą zawierać imiesłowy, ale nie muszą, chodziło o konkretny rodzaj imiesłowu i konkretny rodzaj równoważnika zdania.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Myślę, że jednak chodziło o to, że ja popłynąłem. Pan wyprostował. Dziękuję.

                PS Widzę, że p. Marek zdążył mnie uprzedzić z wyjaśnieniem.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Biję się w tej kwestii w piersi. Skorzystałem z wiedzy na poziomie podstawówki bez sprawdzania definicji słownikowych i tak to się zwykle kończy. Zwłaszcza że akurat w mojej codziennej pracy tego typu akademicka 😉 wiedza bardzo rzadko się przydaje (zresztą akurat ta wiedza rzadko przydaje się i tutaj, na JD). Niemniej, na co już kiedyś zwracał uwagę p. Artur J., powinienem zawsze sprawdzać to, co piszę, i brać odpowiedzialność za poziom (parafrazuję), z czym się zgadzam. Tutaj popłynąłem i biję się w piersi, i bardzo przepraszam (także innych Czytelników) za napisanie, co mi ślina na język przyniesie. Nie znajduję dla siebie usprawiedliwienia, aczkolwiek pocieszenie czerpię z tego, że obaj Panowie mnie pilnują i zaraz poprawiają, za co bardzo dziękuję.

              • Tomasz Marek pisze:

                Do p. Artura J. Popłynął p. Pomianek oczywiście. Fakt – drabinka odpowiedzi się skończyła, ale mam zwyczaj w takim przypadku, tj. gdy kieruję wpis do kogoś ze szczebla równoległago, jak teraz, zaznaczać adresata wpisu w pierwszym wierszu. Skoro nie zaznaczam, proszę domniemywać, że odpowiadam zgodnie z drabinką.

    • Christoph pisze:

      Zgadzam się z Panem Tomaszem Markiem. Dopiero to jest zdaniem:
      Wiele kontrowersji wywołało wynegocjonowane dwa lata temu porozumienie handlowe UE z Kanadą.

  188. Eugeniusz Morawski pisze:

    Dzień dobry
    Mam pytanie odnośnie odmiany czasownika.
    Proszę o poprawność odmiany czasownika mleć / pleć .
    Z góry dziękuję za odpowiedź .

    • Tomasz Marek pisze: