Zadaj pytanie

Zadaj swoje pytanieJeśli masz jakiś językowy dylemat i chcesz zadać nam pytanie, wyślij e-mail na adres: pjpomianek[tutaj-wiadomy-znak]gmail.com

Pytanie możesz również zostawić w poniższym komentarzu, jeśli życzysz sobie, by inni użytkownicy mogli je przeczytać.

Na część pytań odpowiemy mailowo, najciekawsze kwestie poruszymy w notkach na blogu.

984 odpowiedzi na „Zadaj pytanie

  1. Elżbieta G. pisze:

    Dzień dobry,
    w odpowiedzi na otrzymane życzenia napisałam:
    „Wiem, Marysiu, i bardzo dziękuję.”
    Czy prawidłowo? Zostałam pouczona przez inną koleżankę, która tę odpowiedź przeczytała, że po „Marysiu” nie powinnam postawić przecinka, ponieważ jest on przed „i”, a przed „i” stawia się go tylko wtedy, gdy jest użyty w powtórzeniach typu: i białe, i czarne, i szare… Czyli, że powinnam napisać: Wiem, Marysiu i bardzo dziękuję.
    Bardzo proszę o rozstrzygnięcie .

    • Paweł Pomianek pisze:

      Na to pytanie jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź: Pani napisała poprawnie, a koleżanka próbuje Pani wcisnąć błąd :-). Są trzy przypadki, w których przed i stawiamy przecinek, niestety koleżanka zna tylko jeden. Marysiu bezwzględnie musimy potraktować jako wtrącenie i jako takie otoczyć je z obu stron przecinkami, tak jak to Pani wzorcowo zrobiła.

      Koleżance bardzo proszę podesłać link do tego wpisu Kiedy przed „i” trzeba postawić przecinek, myślę, że powinna sobie go dokładnie przeczytać.

      Gratuluję wyczucia, bo rzeczywiście zdecydowana mniejszość użytkowników polszczyzny postawiłaby ten koniecznie potrzebny przecinek.

      • Elżbieta G. pisze:

        Bardzo dziękuję, koleżance podsyłam link i już wkrótce będę się cieszyć smakiem wygranej czekolady. Na Pana blog trafiłam zupełnym przypadkiem, ale sądzę, że będę tu częściej wracać i polecać znajomym. Jeszcze raz dziękuję,
        Elżbieta G.

  2. Wojtek pisze:

    Mam pytanie dotyczące czasownika „żałować”.
    Można żałować czegoś, co zależało od osoby mówiącej, np. „Żałuję, że nie skorzystałem z tamtej okazji”.
    A czy poprawne jest użycie tego czasownika w odniesieniu do zdarzeń niezależnych od mówiącego, np. „Żałuję, że mój syn nie poszedł na studia” albo „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom”
    Z góry dziękuję za odpowiedź!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Cóż, gdyby trzymać się definicji z Nowego słownika poprawnej polszczyzny, to rzeczywiście Pańska sugestia jest zasadna, tzn. użycie żałuję w dwóch ostatnich zdaniach byłoby błędne. Oto definicja:

      odczuwać żal z tego powodu, że się coś zrobiło albo że się czegoś zaniechało ktoś żałuje czegoś (nie: za czymś): Żałowała straconego czasu. ktoś żałuje, że.: Żałował, że kupił te buty.

      Jeśli o mnie chodzi, to o ile zdanie ostatnie (z powodzią) rzeczywiście bym odrzucił jako niepoprawne, o tyle to ze studiami syna, ze względu na bliskie więzy rodzinne, współodczuwanie, nie byłoby dla mnie rażące i uważam, że można by je obronić.

      • Artur J. pisze:

        Dziwnie wąska definicja. W USJP: «odczuwać żal, smutek, przykrość z jakiegoś powodu, zwykle po stracie kogoś lub czegoś, z powodu niedostania, nieosiągnięcia czegoś». Podobnie w słowniku Doroszewskiego, a jeden z przykładowych cytatów brzmi: W lecie pragniecie zimna, a gdy to przyjdzie, żałujecie, iż lato minęło. Moich obiekcji to zdanie nie wzbudza.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Rzeczywiście NSPP nie uwzględnia tego szerszego znaczenia, które i mnie wydaje się bardziej naturalne. Zdecydowanie też można żałować, że lato minęło. Może po prostu zdanie „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom” jest zbyt sztuczne i dlatego trudno je zaakceptować. Ale generalnie jednak żałować można wielu różnych rzeczy.

          • Artur J. pisze:

            Tak, może to mieć związek z rozmiarami tej straty. Weźmy taki skrajny wypadek: Żałuję, że morderca zabił całą moją rodzinę.. Nie przychodzi mi do głowy sytuacja, w której brzmiałoby to naturalnie.

            • Tomasz Marek pisze:

              „Żałuję, że morderca zabił całą moją rodzinę, a mnie oszczędził!” – dramatyczne w swej rozpaczy wyznanie. Czy brzmi sztucznie? Nie dla mnie! Panowie – nie Wam (ani mnie, ani nikomu) wyrokować o żalu, czy jest sztuczny, czy nie. Zakrawa to na wchodzenie z butami do czyjejś duszy, a Wy jesteście tylko językoznawcami.

              • Paweł Pomianek pisze:

                Ale Pana zdanie jest już inne, dla mnie jak najbardziej w porządku. Żal dotyczy bardziej tego, że bohater został oszczędzony. I jak ma teraz żyć?! Problem w tym, że nasze zadanie jest takie, by tekst był zgodny z wolą autora, tzn. by autor wyraził to, co zamierza wyrazić, w taki sposób, by zostało to odpowiednio odczytane przez czytelnika. I w tym świetle w takich przypadkach ingerencje w styl są jak najbardziej uzasadnione.

              • Tomasz Marek pisze:

                Do komentarza p. Pomianka do tego wpisu (bo drabinka dyskusyjna już się skończyła): Kontynuacja „…a mnie oszczędził!” może być domyślna i wynikać z fabuły/kontekstu. Dołączyłem ją jako składnik wypowiedzi – skrót literacki. Chciałem zilustrować protest przeciw brakowi wyobraźni u p. Artura J.

      • Tomasz Marek pisze:

        Odłóżcie Państwo NSPP i całą twórczość słownikową sygnowaną przez prof. Markowskiego do tylnego rzędu – to są wydawnictwa szkodliwe! Jest tyle lepszych słowników!

        • Wojtek pisze:

          Widzę, że wywiązała się ciekawa dyskusja.
          Może będę osamotniony, ale mimo wszystko takie rozszerzone znaczenie „żałowania” odrobinę zgrzyta mi logicznie. Są inne lepsze sformułowania – np. „Szkoda, że…” „Niechby…”. Żałować można tego, co leży w naszej mocy, w naszych decyzjach, co mogliśmy zrobić/czego mogliśmy zaniechać, a z jakichś względów postąpiliśmy inaczej. Czyny innych lub zdarzenia zewnętrzne mogą wzbudzać w nas smutek, złość, rozpacz, mogą czynić nam zawód, przykrość, mogą być dla nas nieszczęściem – ale nie możemy ich żałować.
          Zdanie z powodzią zasłyszałem gdzieś w mediach, jest autentyczne.
          PS. Zajmuję się tłumaczeniami, a blog zauważyłem dopiero dzisiaj, na pewno będę to wracał.

          • Tomasz Marek pisze:

            „nie móc odżałować” – nie móc przestać odczuwać smutku, żalu z jakiegoś powodu.
            „nie żałować (pieniędzy itp)” – nie oszczędzać, przeznaczać dużo … na.
            „nie żałować (trudu, wysiłku)” – robić coś z zaangażowaniem, poświęceniem.
            „pożałowania godny” – nędzny.
            „godny pożałowania” – wzbudzający litość.
            Te i innych parę, to [są imiona mojej starej ;-)))] przykłady frazeologizmów (za Mueldnerem-Nieckowskim) ilustrujące znacznie szersze stosowanie czasownika „żałować”, niż podaje Markowski. Frazeologia decyduje o języku, bo rejestruje to co jest, a nie to, co wydaje się komuś z profesorów właściwe. Choć niektórym zdarza się poprawiać i utrwaloną frazeologię.

          • Tomasz Marek pisze:

            Ad. PS
            Zapraszamy! Niebawem opublikujemy obszerny wpis istotny szczególnie dla tłumaczy literatury fantasy i historycznej.

      • Tomasz Marek pisze:

        „Żałuję, że powódź zalała akurat nasz dom” (bo gdyba zalała Kowalskiemu, to wreszcie ten skurwiel miałby za swoje).

        • Paweł Pomianek pisze:

          O proszę, a jednak znalazł Pan odpowiedni kontekst :-). Problem w tym, że to dokończenie raczej nie może pozostać w domyśle. Choć może się znaleźć np. w zdaniach poprzedzających, a nie w tym konkretnym.

  3. Anna pisze:

    Jak odmieniamy nazwę miejscowości Stegna(woj. mazowieckie)?

  4. Narzeczona pisze:

    Która forma jest poprawna: Pani Młoda czy Panna Młoda; Mama Pani Młodej czy Mama Panny Młodej?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mówiąc ściśle, powiedziałbym, że do momentu zawarcia sakramentu małżeństwa (do chwili wypowiedzenia przysięgi) to jest panna młoda, a potem już pani młoda. Wydaje mi się jednak, że zazwyczaj te terminy używane są po prostu zamiennie.

      • Narzeczona pisze:

        Pisząc na winietce Pani Młoda powinnam automatycznie napisać Mama/Tata Pani Młodej?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie bardzo rozumiem, czego ma dotyczyć to drugie pytanie. Czy jeśli napisano Pani Młoda, to napisać również Mama (lub Tata) Pani Młodej? Jeśli wybrano formę Pani Młoda, to z pewnością logicznie będzie, by rodzice też byli Pani Młodej.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jeśli trzymamy się tradycji chrześcijańskiej (oraz zwyczaju i logiki), to na wszystkich wizytówkach, zaproszeniach itp. związanych ze ślubem i weselem pisać powinno się „Panna Młoda, Pan Młody”. Takie tytuły przysługują im w dniu ślubu i podczas wesela. Istnieje zwyczajowe domniemanie, że wychodząca za mąż kobieta pozostaje panną (virgo) do nocy poślubnej (w domach królewskich i niektórych arystokratycznych były to oficjalne pokładziny, podczas których mężczyzna rozdziewiczał świeżo poślubioną na oczach urzędników i dworzan). Dopiero potem można było stosować termin „młoda pani” (raczej małymi literami — nie żyjemy w epoce feudalnej!) i „tytuł” ten stosowała służba dla odróżnienia od „starszej pani”, którą często była matka właściciela siedziby lub ochmistrzyni (były to czasy, kiedy żona dosłownie wchodziła do domu męża i przejmowała po ślubie część służby i zarządu domostwem/pałacem). Dziś, gdy służba, pałace i wielopokoleniowi „państwo” są rzadkością, stosowanie terminu „młoda pani” razi – jest nieadekwatne albo pretensjonalne, a „pani młoda” to jawna ludowość (patrz „panicz bogaty” u Jana Kaczmarka).

  5. Marta pisze:

    Witam serdecznie
    Prosze o podpowiedź jaka forma jest dozwolona pisząc, że „osoba została zatrudniona do działu marketingu na stanowisko Specjalista ds. PR i marketingu”, czy też „osoba została zatrudniona do działu marketingu na stanowisko Specjalisty ds. PR i marketingu”?
    Wyraz specjalista odmienia się, ale spotkałam się w takim przypadku jak wyżej z dwoma możliwościami, zarówno specjalista jak i specjalisty.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli w pierwszej wersji, to z pewnością Specjalista ds. PR i marketingu trzeba wziąć w cudzysłów. Jest to zresztą na tyle nienaturalna forma (choć jednak do zaakceptowania), że dla poprawienia stylu można by dodać jeszcze dwukropek po wyrazie stanowisko. Taki zapis może być potrzebny, gdy główną treścią komunikatu ma być wskazanie dokładnej nazwy stanowiska. Bardziej rażące jest dla mnie sformułowanie zatrudniona do działu marketingu, które trudno mi zaakceptować. Trzeba by napisać: została zatrudniona w dziale marketingu lub ewentualnie przez dział marketingu. Można też powiedzieć, że ktoś został dokooptowany do działu marketingu. Zatrudnionym do to można zostać najwyżej do ciężkich robót :-). Do działu marketingu raczej nie.

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie odmieniania „stanowiska” proszę porównać:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-stanowisko-b-sprzedawcy;16029.html

        W kwestii wielkich liter nazw stanowisk prof. Marcjanik (zwolenniczka „ludowej” tendencji małych liter) radzi:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;4753.html
        Jednakże basuje jej prof. Bańko:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;8494.html
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/jeszcze-o-nazwach-stanowisk;15292.html
        choć w innym miejscu:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;1973.html
        wyraża odmienne zdanie.
        Dr Grzenia dopuszcza i uzasadnia obie wersje:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk;9097.html
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/urzedy-stanowiska-godnosci;9646.html
        ale tu:
        http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nazwy-stanowisk-i-nazwisko-Milosevic;3348.html
        już tylko dopuszcza małe litery.

        Zatrudnionym DO można być nie tylko w przypadku ciężkich robót. Choć czy ja wiem… Może zatrudnienie kogoś do nadzoru czegoś, do koordynacji czegoś, do sprzątania, do prowadzenia, itp. itd. to są wszystko ciężkie roboty? ;–) Generalnie DO czynności, W dziale, NA stanowisku, PRZY maszynie.
        Przypominają mi się nasze dyskusje na temat na/w/przy – co do ulic, alej; ale też i o stanowisku było – pamięta Pan? Miałem dylemat przy/na/w inwestycji.

        Nowym wątkiem jest konstatacja zatrudnienia DO DZIAŁU w aspekcie, że jest to PRZYSZŁE miejsce pracy, tzn. osoba została zatrudniona i (będzie) skierowana (docelowo) do Działu Marketingu/do (pracy) w Dziale Marketingu. I taką wersję bym ostatecznie zalecił:
        „Osoba została zatrudniona na stanowisko: Specjalista ds. PR i Marketingu w Dziale Marketingu”,
        lub mniej „rubrykowo” (nazwa stanowiska pracy w mianowniku zastąpiona przez miejscownik):
        „Osoba została zatrudniona do pracy w Dziale Marketingu na stanowisku specjalisty ds. PR i marketingu”.
        Może być jakaś odmiana takiego zdania:
        „Osoba została zatrudniona do pracy w Dziale Marketingu, gdzie obejmie (celem objęcia) stanowisko (stanowiska) Specjalisty ds. PR i Marketingu”.

        Myślę, że te wersje godzą wszystko – i przypadki stanowisk i wielkie litery.
        Porada zatrudnienia przez Dział Marketingu jest bezsensowna, bo nie Dział Marketingu zatrudnia, lecz (dawniej) Dział Kadr lub (obecnie) Dział HR.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Po raz kolejny okazuje się, że jest Pan nieocenioną pomocą w moich działaniach na Językowych Dylematach. Z tą wielką literą to rzeczywiście moje przeoczenie. Sam kiedyś opublikowałem artykuł o pisowni nazw stanowisk od wielkiej i małej litery, więc w tej sprawie zdecydowanie nie potrzebuję przekonywania. Na Językowych Dylematach jest chyba nawet więcej tekstów na podobny temat. Po prostu tak się zająłem innymi kwestiami, że zwyczajnie nie pomyślałem, by zmienić wielką literę na małą. Pozostałe Pańskie uwagi – w moim mniemaniu – są rozwinięciem, uściśleniem lub doprecyzowaniem moich opinii (poprawieniem skrótów myślowych).

          Jeśli chodzi o tę pierwszą formę na stanowisko Specjalista ds. PR i marketingu to podkreśliłem wyraźnie jej nienaturalność, dlatego propozycja podwójnego zdystansowania się od jej naturalności w tekście (dwukropek + cudzysłów). To trochę tak, jakby powiedzieć na stanowisko o nazwie specjalista…. Zastosowanie tej formy uznałem tutaj właśnie za analogiczne do formularzowych, zakładając, że może chodzić o sytuację, gdy firmie zależy, by nazwa stanowiska padła w mianowniku. Firmy gotowe są czasem spierać się o różne dziwne rzeczy i upierać przy swoim, a pracownik musi wykonać. Dlatego też starałem się wskazać rozwiązanie kompromisowe. Zdecydowanie lepszy jest jednak zapis z formą odmienioną.

    • Christoph pisze:

      Zastanawiam się czy nie powinno być:”osoba została zatrudniona (…) na stanowisku” (a nie na stanowisko).

  6. Angelika pisze:

    Dzień dobry,
    mam kilka wątpliwości dotyczących interpunkcji w poniższych zdaniach:

    Prócz prac wskazujących na indywidualne cechy liderów politycznych(,) literatura dotycząca reżimów totalitarnych koncentrowała się wokół trzech grup zmiennych…

    Konstancja, iż kraje arabskie(,) pomimo osiągania relatywnie wysokich wskaźników ekonomiczno-społecznych(,) nie ulegały procesowi demokratyzacji, stała się impulsem do…

    Innymi słowy(,) jednostka, kierując się logiką adekwatności, decyduje o swoich celach.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W każdym przypadku jest to kwestia wyboru, rozłożenia akcentów, tego, co chcemy powiedzieć, czy chcemy z danego fragmentu zrobić wtrącenie, czy chcemy go zachować w zdaniu głównym.

  7. turek17 pisze:

    Witam.
    Ostatnio spotkałem konstrukcję: „Panowie rozmawiali na temat kwestii związanych z czymś”. Czy jest to poprawne użycie? Wygląda mi trochę jak „na wskutek”:D, bo przecież rozmawiali „na temat czegoś” albo „o kwestiach związanych z czymś”. Jak to jest?
    Pozdrawiam TT

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rzeczywiście pachnie tautologią czy pleonazmem :-). W luźnej rozmowie bym się nie czepiał. W tekście bardziej poważnym odczytywałbym takie sformułowanie jako przekombinowane. Radziłbym napisać po prostu rozmawiali o kwestiach….

  8. Anna pisze:

    Jak poprawnie odmienić nazwę miejscowości Kowańcz ? Powiemy, że ktoś mieszka w Kowańczu czy w Kowańczy ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niestety Słownik nazw miejscowości i ich mieszkańców PWN, którym dysponuję, nie uwzględnia tej nazwy (a szkoda, życzyłbym sobie, by uwzględniał wszystkie nazwy miejscowości w Polsce). Innych kompetentnych źródeł nie posiadam. Z tego, co widzę, w internecie miejscowi używają odmiany w Kowańczu. Nie posiadając innych źródeł, zakładałbym, że jest to odmiana poprawna.

  9. Tomasz Marek pisze:

    Dziś mam pytanie o słowo „pomny/pomna”. Prof Bańko w Poradni PWN określa je – mimochodem wprawdzie i bez zastanowienia – przymiotnikiem. Jednakże stosuje się je jak imiesłów – tworzy (wg Korpusu chyba wyłącznie) imiesłowowe równoważniki zdań. A jeśli imiesłów, to od czego? Co to właściwie jest?

  10. Cywil pisze:

    Proszę o przedstawienie Pańskiego stanowiska, w zakresie poprawności językowej przy posługiwaniu się terminami „łódź podwodna” i „okręt podwodny”.
    Słownik Języka Polskiego PWN traktuje wprawdzie „łódź podwodną” jako synonim, więc formę równoważną dla „okrętu podwodnego”, lecz w Internecie spotkałem się z falą oburzenia ze strony osób związanych z wojskiem, gdyż dla tego środowiska łodzie podwodne to jednostki cywilne np. batyskafy- ale okręty podwodne to wyłącznie jednostki wojskowe, zatem wg nich nie istnieją „łodzie podwodne” będące na wyposażeniu marynarki wojennej.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      mówiąc krótko, nie zwykłem miewać zdania w kwestii, na której się zwyczajnie nie znam. Wydaje mi się jednak, że to problem podobny do wielu innych, które w poniższym odcinku „Myśląc Inaczej” omawia Paulina Mikuła. Generalnie zgadzam się z nią: czym innym jest język szczegółowy danej dyscypliny, a czym innym polszczyzna ogólna, która nie rozróżnia pewnych niuansów.

      • Artur J. pisze:

        Polecam też wpis na blogu DobrySłownik.pl. Jest i o okrętach, choć nie podwodnych, ale pozwala to lepiej zrozumieć sytuację.

        • Tomasz Marek pisze:

          Wydźwięk dyskusji Panów (Pomianka i Artura J. z przywołanymi linkami) jest dla mnie deprymujący. W sumie popieracie Państwo to, z czym całe życie walczę: nieadekwatność językową, niechlujstwo i lekceważący stosunek do wartości. Menel, kibol, margines, którzy posługują się „łaciną” co drugie słowo, niech się nią posługują, trudno. Ale tenże sam osobnik, gdy żąda oficjalnej akceptacji swej postawy od ludzi kulturalnych i na dodatek robi to krzykiem, wywołuje moją zgrozę. Już św. Augustyn opisywał, co uważa za swój największy grzech sprzed nawrócenia: było nim przechwalanie się, celem osiągnięcia aplauzu kolegów, swoimi grzesznymi występkami.
          Czym tu się wrzaskliwie przechwalać, pani Paulino, panowie Autorzy dobregosłownika.pl? Tym, że wam jest wszystko jedno? Trudno, ale nie wpierajcie waszej postawy innym. Póki istnieją ci, którym nie jest wszystko jedno, którzy porządkują, póty nadzieja na to, że entropia nas nie ogarnie. I Was, drodzy Państwo, i Was!
          PS Linijka=mały liniał to nie jest linia ani kreska, powodu do przemianowywania świąt chrześcijańskich nie widzę, motor=motocykl, a w pralce, motocyklu i samochodzie jest silnik, deska to wyrób, a tarcica to półprodukt, z którego czasem robi się niektóre deski (ale nie wszystkie, mam deskę do prasowania z drutu, a deskę do krojenia z plastiku), podzbiory statków, łodzi i okrętów są rozłączne i zawierają się w zbiorze jednostek pływających (tak twierdzą marynarze), łódź podwodna to nazwa wiążąca się z rozmiarami (były wojenne jednoosobowe łodzie podwodne), a nie zastosowaniem cywilnym (o statkach podwodnych jak na razie nie słychać, choć futurolodzy przepowiadali je już przed moim narodzeniem), upieranie się przy włączniku jest chyba dowodem buntu wieku pokwitania (po co, skoro łatwiej powiedzieć łącznik, co jest do bólu poprawne, a wyłączenie czegoś włącznikiem pachnie Windowsami, gdzie, aby je wyłączyć, trzeba nacisnąć przycisk START). To doprawdy nie takie trudne, można to opanować zanim ulubiony raper skończy swą melorecytację.

          • Paweł Pomianek pisze:

            No cóż… Chyba jednak ciągle dobrze mi na pozycji liberała językowego ;-).

            W Pańskim wywodzie zgodziłbym się najbardziej z kwestią nazwy święta. Ja bym na pewno nie powiedział Święto Zmarłych, ale to też kwestia pewnej tożsamości. Katolik powie Wszystkich Świętych, a dla niewierzącego to będzie tylko Święto Zmarłych. Jednocześnie szkoda, że także niektórzy katolicy mówią Święto Zmarłych po tylu latach edukacji, której po roku ’89 wiele osób poświęciło niemało energii.

  11. kwiatek pisze:

    Mam do Pana pytanie która z form będzie poprawna: koncentracja substancji czy stężenie substancji? Moja praca dotyczy oznaczania substancji toksycznej w ludzkim płynie. Bardzo proszę o odpowiedź i wytłumaczenie która z form jest poprawna.

    • Tomasz Marek pisze:

      Adresatem Pani pytania nie powinien być językoznawca (p. Pomianek), lecz chemik. Tak się szczęśliwie składa, że moja żona jest chemiczką i mogę tu wystąpić w jej imieniu. Otóż cała polska literatura przedmiotowa na czynność przez Panią opisaną stosuje termin „stężenie” w miejsce angielskiego „concentration” i niemieckiego „Konzentration”. Może to Pani łatwo potwierdzić w internecie. Proszę zacząć od Wikipedii. Jedna uwaga: Oznaczanie substancji to inaczej oznakowywanie substancji i nie wiąże się pracą analityka, lecz producenta, transportowca, normalizatora. Praca chemika-analityka polega na oznaczaniu STĘŻENIA substancji. Są jednak autorzy podręczników chemii opuszczający słowo „stężenia” (niechlujstwo językowe?), uważając zapewne, że nie piszą o opakowaniach ani o BHP, więc wszystko jasne.

  12. Christoph pisze:

    Witam!
    Prof.Bańko wyjaśnił na innym forum (Korpus Językowy) poprawne pisanie anglojęzycznej nazwy: Jack Daniel’s.
    Piszemy więc prawidłowo: Kupił butelkę Jacka Daniel’sa.
    Nie rozwiewa to jednak do końca moich rozterek, jeśli w sformułowaniu powyższym brak słowa butelka.
    I tak:
    ” Nalał sobie pół szklanki Jacka Daniel’sa.”
    czy też
    ” Nalał sobie pół szklanki jacka daniel’sa.”?

    Intuicyjnie optowałbym za pierwszym przykładem (od wielkiej litery).

    Christoph
    Czy też obie formy są dopuszczalne?

    • Tomasz Marek pisze:

      Kwestię wielkich liter w nazwach marek handlowych zgłębiałem swego czasu dogłębnie, bo wydawała mi się ona niejasna (podobnie jak Panu). Okazuje się, że i Wielcy Językoznawcy (w tym z poradni PWN) popełniają w tym błędy, choć sprawa jest raczej prosta (nie mam na myśli zasady, która w Polsce jest wyjątkowa w stosunku do wszystkich innych krajów i języków – wszyscy piszą nazwy wyrobów jak i marek dużymi literami, tylko Polacy nie – ale jej stosowanie).
      Nazwy marek (i firm, przedsiębiorstw) piszemy zawsze dużą literą, a nazwy produktów zawsze małą. Miałem wątpliwości jak rozróżnić nazwę wyrobu (jack daniel’s) od nazwy marki (Jack Daniel’s). Sposób okazał się prosty: jeżeli przed nazwą zastrzeżoną (charakterystyczną) stoi nazwa ogólna rodzaju wyrobu (np. „samochód”, „whisky”, „czekolada”) I TYLKO WTEDY nazwę charakterystyczną uważamy za nazwę marki i piszemy dużymi literami [whisky Jack Daniel’s, czekolada Lindt]. Niektórzy puryści piszą ją wtedy nawet w cudzysłowie [whisky „Jack Daniel’s”, czekolada „Lindt”] lub dla pewności wzbogacają o słowo »marki« co da efekt wynikowy w postaci »czekolada marki „Lindt”«. Jeśli piszemy o wyrobie (sztuka lub objętość produktu firmy Jack Daniel’s Co.), to napiszemy małymi literami: jack daniel’s. Tak więc w Pana przypadku poprawny zapis jest jeden i brzmi on: »Kupił butelkę jacka daniel’sa«. Co do odmiany angielskiego dopełniacza saksońskiego w języku polskim jest druga dopuszczalna opcja – pominąć formę anglosaską na rzecz polskiej: »Kupił butelkę jacka daniel’a«, którą prof. Bańko uznaje za wzorcową. Mnie wydaje się ona aż tak poprawna, że nikt chyba jej nie stosuje :-)).
      Dotyczą tych spraw reguły 18.31 i 20.10 (SJP PWN).
      Żeby sprawę podsumować, podam szereg przykładów (wszystkie za poradnią PWN i RJP):
      – widzę mercedesa, ale przyjechałem samochodem Mercedes lub samochodem marki "Mercedes"
      – kupiłem tabliczkę lindta, ale kupiłem tabliczkę czekolady Lindt lub czekoladę "Lindt" lub tabliczkę czekolady marki "Lindt"
      – wypiłem szklaneczkę wyborowej, ale wypiłem szklaneczkę wódki Wyborowej lub wódki "Wyborowej" albo wódki marki "Wyborowa".
      – wypiłem napoleona, ale wypiłem koniak Napoleon lub koniak "Napoleon" albo koniak marki "Napoleon".

  13. Patryk pisze:

    Cześć, mam problem ze słowem „siatkówka” jako sportem.

    Bo jak jest poprawnie „Mistrzostwa w siatkówkę”, czy może „Mistrzostwa w siatkówce”.

    Proszę o pomoc 🙁

  14. Tomasz Marek pisze:

    Jest taki fragment prozy literackiej:
    „Poszedł do sypialni, która była zwykle jej sypialnią, ale nie dziś. Ułożył się na dziś nie jej łóżku i przykrył dziś nie jej kołdrą.”
    Niby wszystko w zgodzie z ortografią, ale niepokoi mnie fraza „nie jej” użyta w tym opisie. Dopatruję się w niej funkcji całościowej (przymiotnik? nowy zaimek?) i korci mnie zapisać to razem lub chociaż z łącznikiem. Może to trochę obrazoburcze, ale słowotwórstwo (uzasadnione) nie jest zakazane.
    Czy nie lepiej wyglądałoby: „Poszedł do sypialni, która była zwykle jej sypialnią, ale nie dziś. Ułożył się na dziś nie-jej łóżku i przykrył dziś nie-jej kołdrą.”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Przyznam, że generalnie jestem wielkim przeciwnikiem używania łącznika w tego typu nietypowej roli. U niektórych autorów czasem zauważam tendencję, że gdy chcieliby połączyć wyrazy, to robią to za pośrednictwem łącznika. Rzecz w tym, że to nie jest naturalna funkcja łącznika. Coś takiego dopuściłbym ewentualnie w poezji jako zabawę słowem. Przyznam, że ja z tym osobno pisanym nie jej nie mam żadnego problemu, bo jest dla mnie naturalne. Ale gdybym już chciał wprowadzić połączenie tych wyrazów (choć mówię otwarcie, że dla mnie to byłoby nieco na siłę), to zaproponowałbym pisownię łączną niejej.

  15. Tomasz Marek pisze:

    Jak brzmi dopełniacz rzeczownika „łyk {kawy}”?
    WSPP (do którego absolutnie nie mam zaufania) rekomenduje formę „łyku”.
    Z kolei Jagodziński kwalifikuje ten rzeczownik do grupy deklinacyjnej 98, co skutkuje wersją „łyka”.
    Co Pan na to?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Osobiście używam formy popieranej przez Jagodzińskiego. A skoro jest rozbieżność, to pozostawiłbym tutaj dowolność.

  16. Lula pisze:

    W odpowiedzi na „pomiędzy 1 a 10 lat temu” – dziękuję za radę, rozumiem, ale co w sytuacji, gdy musimy zapisać taki przedział bez odwoływania się do konkretnych lat, jak wybrnąć z tego problemu? Czy wówczas wyżej wymieniony zapis byłby dopuszczalny?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chcemy w zapisie zawrzeć słowo temu zawsze mówimy w jakimś konkretnym kontekście (w jakiejś chwili). Jako że taka konstrukcja jest niestety potworkiem, ratujemy się wypowiadając konkretne lata, o które nam chodzi. Albo ratujemy się inaczej, mówiąc np.: w okresie od dziesięciu lat do roku wstecz. Jako pierwszy podajemy czas rozpoczynający przedział, bo czas idzie do przodu, nie do tyłu.

      • Tomasz Marek pisze:

        My, inżynierowie, zapisalibyśmy to tak:
        … w przedziale (–10 ÷ –1) lat w stosunku do dnia bieżącego…
        Kocham rozwiązania interdyscyplinarne!

      • Tomasz Marek pisze:

        A tak poważniej: było zbliżone pytanie zadane Poradni PWN. Chodziło o:
        „W okresie neolitu (6.5 – 3.8. tys. lat temu)”
        i dr. Wolański orzekł, że należy lata zapisać słownie: (6500 – 3800 lat temu), ale nie zgłosił innej poprawki do tego wyrażenia. Zauważam, że wypowiedzenie to nie jest bardzo odległe od „mojego interdyscyplinarnego”.

        • Gustaw pisze:

          Hmm… 6.5 tys. lat temu należałoby interpretować jako to 6 mln 500 tysięcy lat temu…

          • Tomasz Marek pisze:

            To „hmm…” jest jak najbardziej uzasadnione, bo przecież można sobie wyobrazić wypowiedzi o przedziałach czasowych liczonych nawet w miliardach lat. Co do Pańskiego przykładu, to z Wolańskiego zrozumiałem, że zapisałby to „6 500 000 lat temu”, ale chodziło o przedział, więc może pojedynczą liczbę zapisałby inaczej. Na pewno jednak nie użyłby (anglosaskiej) kropki w miejsce (polskiego) przecinka.
            Z anegdotycznych przykładów zapisu wielkich liczb: Pewien urzędnik (mając w opisie rubryki w tabeli sprawozdania jednostkę: „Bq”) uparł się, by wpisywać to tak: „12 000 000 000 Bq”, odrzucając zapis (sankcjonowany Polską Normą): „12 GBq” i zapis matematyczny: „12 ×10^9 [ta dziewiątka może być w indeksie górnym bez „^”, ale na tym forum nie da się zapisać w indeksie].

  17. Christoph pisze:

    Widzę, że od dość dawna niewiele się tu dzieje.
    Więc pozwolę sobie dać Państwu motywującego kopa.

    W zdaniu złożonym we fragmencie: „…udało mu się z jej pomocą przyjąć wreszcie status Homo sapiens.” zostałem poprawiony: Homo (wielką literą) zostało zmienione na homo (małą)- czy słusznie?

    • Tomasz Marek pisze:

      Kwestię wielkiej litery w określeniu „Homo sapiens/homo sapiens” rozstrzyga słownik ortograficzny i prof. Bańko [Homo-sapiens]. Ja z kontekstu Pańskiego zdania wnioskuję, że nie tworzy Pan tekstu naukowego, lecz beletrystykę, stąd kwestia litery jest w myśl wyjaśnienia Profesora jednoznaczna.
      Przy okazji proszę sprawdzić, czy użycie przez Pana w tym miejscu narracji słowa „status” jest właściwe z punktu widzenia definicji słownikowej. Jeśli myślał Pan o postawie wyprostowanej, to rozpatrzyłbym użycie w tym miejscu słowa „postawa”, choć jako zwolennik jednoznaczności sformułowań wzbraniałbym się i przed tym – homo sapiens równie chętnie przyjmuje pozycję siedzącą jak i leżącą. Może warto zmienić „homo sapiens” na „homo erectus”? A o wielką literę w tym mniej spopularyzowanym terminie warto pytać p. Pomianka. Osobiście sądzę, że będzie podobnie, jak z „homo sapiens”.

  18. Christoph pisze:

    Pozwalam sobie na postawienie tutaj dwóch pytań, jako że nie znalazłem nigdzie indziej odpowiedzi na nie.
    Czy: „… było ponad jej siły przyjaźnić się z byłym mordercą.” jest poprawne, jeśli
    mord popełniony przed laty był jednorazowym przypadkiem (żadnej recydywy), a morderca ( dla mnie „były”) od lat przykuty jest do wózka inwalidzkiego?
    Osoba poprawiająca mnie twierdzi, że ma być „morderca” bez poprzedzającego słowa „byłym”- i uzasadnia: Wydaje mi się, że z mordercą jest trochę jak z alkoholikiem- etykieta nie znika, więc: „z mordercą.”
    I drugie pytanie.
    Czy sformułowania:
    -„… zdobył renomę specjalisty o złotej rączce.”
    i
    -„… podziwiał z zachwytem godny płótna malarza sielankowy widok.”
    są gorsze niż:
    -„… zdobył renomę specjalisty o złotych rękach.”

    -„… podziwiał z zachwytem godny uwiecznienia na płótnie sielankowy widok.”?

    Z góry dziękuję za kompetentne uwagi!

    • Paweł Pomianek pisze:

      1. Co do byłego mordercy przychylam się do Pańskiej opinii. Uważam, że to kwestia tego, co chce się powiedzieć. I autor ma prawo użyć takiego sformułowania. Choć jego brzmienie może przedstawiać dla ucha jakiś dysonans.

      2. -”… zdobył renomę specjalisty o złotej rączce.”
      -”… zdobył renomę specjalisty o złotych rękach.”

      Przyznam się Panu, że walczyłbym z autorem, bo uważam to po prostu za fatalne skorzystanie ze związku frazeologicznego zawierające wypaczenie jego znaczenia. Proponowałbym jednak zmianę całkowicie w inną stronę, tylko po to, by uzgrabnić zdanie, a nie wprowadzać dziwne sformułowanie. Moja propozycja to:
      zdobył renomę specjalisty, złotej rączki
      lub
      zdobył renomę złotej rączki.
      Złotą rączką jest KTOŚ (chodzi mi o możliwość użycia frazeologizmu). Nie posiada się złotej rączki.

      3. -”… podziwiał z zachwytem godny płótna malarza sielankowy widok”
      -”… podziwiał z zachwytem godny uwiecznienia na płótnie sielankowy widok”

      Wersja korektora nieco bardziej przejrzysta. Musiałbym się zastanowić, czy Pańskie zdanie jest do obrony. Wydaje mi się, że tak.

      • Tomasz Marek pisze:

        Ja bym przestawił szyk zdania. Tak się składa, że akcent artystyczny, tożsamy z uwagą słuchacza, intuicyjnie (tu nastawiam się na gorącą dyskusję z p. Pomiankiem) pada na koniec zdania. Ponieważ (intuicyjnie – to już mamy drugą potęgę intuicji ;-)) wyczuwam, że poetyckie opisanie zachwytu MIAŁO być w tym zdaniu zaakcentowane, to wersja:
        „z zachwytem podziwiał sielankowy widok godny płótna malarza”
        jest moim zdaniem najlepsza. I tu „płótno malarza” jest frazą ładniejszą niż „uwiecznienie na płótnie”. Może jeszcze lepszą byłby „pędzel malarza” lub „pędzel artysty”. Per analogiam: ręka mistrza, pióro poety, miecz bohatera.

      • Tomasz Marek pisze:

        „Złota rączka: Czyli: ktoś, kto wszystko potrafi naprawić; talent techniczny.” Tyle PWN. Czy o takim kimś pisze p. Christoph? W takim razie „złotą rączkę” nazwałbym „specjalistą od wszystkiego”, ale to byłby pleonazm. Specjalista bezprzymiotnikowy to nie złota rączka. Specjalizacja dotyczy jednej dziedziny (za PWN).

        • Christoph pisze:

          Dziękuję za komentarze Pana Pawła i Pana Tomasza!
          Doprawdy inspirujące!
          Jeśli chodzi o „złotą rączkę”, to mowa o wziętym chirurgu- pasowało mi to określenie, bo istotnie ręka chirurga jest czymś niezwykle ważnym w tym zawodzie (i może dlatego właśnie propozycja korektorki jest jednak najbardziej trafna; chirurg nie pracuje przecież jedną ręką).

      • Christoph pisze:

        Panie Pawle!
        „Nie posiada się złotej rączki”.
        Z wpisu w Słowniku Języka Polskiego (pod red. M. Szymczaka)
        wynika, że posiada się za to złote ręce.
        Cytat ze słownika: „Mieć złote ręce- umieć coś świetnie zrobić… radzić sobie z każdą robotą…”.

  19. Monika pisze:

    Jak prawidłowo powiedzieć: „W dniu dziewiętnastym kwietnia” coś się wydarzyło, czy „W dniu dziewiętnastego kwietnia”?

  20. Daria pisze:

    Szanowni Państwo,

    Intyguje mnie forma bezosobowa czasownika dojść (dokonana). Nie istnieje prawda? Czy mogliby Państwo jakoś rozwinąć ten temat?

    Z poważaniem,
    Daria

    • Paweł Pomianek pisze:

      Forma dojść jest bezosobową dokonaną formą czasownika dochodzić.

      • Daria pisze:

        Rozumiem, chodziło mi jednak o coś innego, przepraszam, pewnie nie potrafiłam umiejętnie zadać pytania.
        Moje pytanie zadam w takim razie w takiej formie:
        kupić -> kupiono
        zrobić-> zrobiono
        dojść -> ?

        Czy jeśli nie istnieje taka forma dla tego czasownika, to z czego to wynika i czy w historii kiedyś istniała taka forma? Czy jest wiecej takich czasowników od których nie da się utworzyć takiej formy?

        Z poważaniem,
        Daria

        • Paweł Pomianek pisze:

          A, chodzi Pani o formę gerundium.

          dojść -> dojdziono

          To analogiczna forma, ale rzeczywiście raczej w polszczyźnie nie występująca. Proszę poczytać w poradni językowej PWN, jak się to dojdziono zastępuje: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/dojdzieto-doszlono;9720.html

          W polszczyźnie jest niejedna luka, leksykalna i gramatyczna, ale ich braku zazwyczaj nie odczuwamy, gdyż radzimy sobie w inny sposób

          – tłumaczy prof. Bańko.
          Co do kwestii historycznojęzykowych, to – jak zawsze podkreślam – wykraczają one poza kompetencje prowadzących tę stronę.

  21. Tomasz Marek pisze:

    Proszę zajrzeć do poradni PWN – odpowiada prof. Bańko. Wszystko, co Panią wstrząsa jest uznane za prawidłowe.
    Novus tempus, nova lex.
    Niestety post rozbudowany o linki do odpowiedzi prof. Bańko został wykopany z automatu (dlaczego ???).

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niestety post rozbudowany o linki do odpowiedzi prof. Bańko został wykopany z automatu (dlaczego ???).

      Nie mam pojęcia, w systemie nawet go nie widzę :-(.

  22. Mirosława Łątkowska pisze:

    Szanowni Państwo,
    jeśli na stronie, która ma ambicje udzielać porad językowych, pojawia się zdanie: „Zajrzyj na bloga Emila”, to czas umierać. Zajrzyj na czego? a zatem na przykład: „Zajrzyj na stołu”? „Zajrzyj na parapetu”? doprawdy? I tak ma już być? Obserwuję rozprzestrzenianie się tej formy, maniery, zwyczaju – dopełniacz w miejsce biernika – i szpetota tej konstrukcji, jakaś wytrychowość, rodzaj prostactwa językowego, połączone z niesłychaną ekspansywnością budzą mój sprzeciw.
    Z poważaniem,

  23. Christoph pisze:

    Przepraszam, że wprowadzam nowy temat.
    Sutek i sutka (oraz zdrobnienia: suteczek i suteczka).
    Użyłem sformułowania: „…suteczka pod jej palcami…” … i zaraz spadły na mnie gromy.
    Czy sutek i sutka nie są równorzędne, a przynajmniej sutka (rzadsza) również dopuszczalna?
    Sorry, jeśli polemika na temat maszyny do pisania nie została zakończona.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Widzę, że Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN notuje obie formy. Nie powinno być więc problemu również ze zdrobnieniami.

      • Christoph pisze:

        Tak też myślałem- nawet Słownik Języka Polskiego (z 1978 roku) pod redakcją prof. Mieczysława Szymczaka wspiera poprawność mojego sformułowania.
        Dziękuję, Panie Pawle

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tym bardziej niech się Pan nie przejmuje, tylko robi swoje. Wie Pan, ile dziś poprawnych stwierdzeń hejtuje się w sieci, tylko dlatego, że uchodzą za niepoprawne? Często te mity o niepoprawności buduje się w szkołach. Dla przykładu znana i zupełnie niepoprawna porada: Nie zaczyna się zdania od „więc”.

  24. Lula pisze:

    To jeszcze takie zdanie:
    Czy wiesz, jak działa maszyna do pisania (, – tu zamykamy zdanie podrzędne? czy „i” nam znosi przecinek?) i czy działa?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli rzeczywiście zamykamy zdanie podrzędne, to przecinek jest konieczny. Ale gdy czytam to Pani zdanie, to logika podpowiada mi, że jest to kontynuacja zdania podrzędnego… Choć z drugiej strony niekoniecznie. Trochę niezgrabne to zdanie, no ale akceptowalne (charakterystyczne dla stylu potocznego). W każdym razie właśnie obecność tego przecinka wyjaśni nam, czy w tym miejscu (po do pisania) zamykane jest zdanie podrzędne, czy też dalej następuje jego kontynuacja.

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy nie jest tak, że zdania nadrzędne równorzędnie złożone muszą mieć podmiot (podmioty) własny, a nie określony w zdaniu podrzędnym? Jeśli tak, to przecinek przed „i” byłby błędny.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Czy (ty) wiesz, jak działa maszyna do pisania, i czy (ona w ogóle) działa.

          Podmiot jest domyślny, choć nawiązujący do zdania podrzędnego. Tak bywa. Ale mam tu wątpliwość – pisałem już wyżej o pewnej koślawości tego zdania. Przecinek na pewno przed i wolno tutaj postawić, ale zastanawiam się, jak by to trzeba było rozrysować na wykresie. Bo może jednak jest tak, że to i czy ona w ogóle działa trzeba potraktować jako wtrącenie drugiego poziomu. Bo rzeczywiście – jak Pan słusznie zauważył – jako zdanie współrzędne trudno to potraktować.

    • Paweł Pomianek pisze:

      A tak swoją drogą. Warto przeczytać ten tekst, bo wtedy prawdopodobnie sama będzie Pani potrafiła odpowiadać na swoje dylematy interpunkcyjne: Najczęściej popełniane błędy interpunkcyjne.

      • Lula pisze:

        Dziękuję, artykuł ciekawy, jednak nie rozwiewa wszystkich wątpliwości interpunkcyjnych.
        Więc zadam jeszcze jedno pytanie 😉 o zasadność przecinka w zdaniu typu:
        wiedza na temat tego, jak należy postępować(,) to ważna informacja (…)

        • Paweł Pomianek pisze:

          wiedza na temat tego to ważna informacja jest nadrzędne, stąd jak należy postępować musi być otoczone przecinkami.

          • Lula pisze:

            Dziękuję, tak myślałam:)
            To teraz pytanie z innej dziedziny. Jak poprawnie zapisać przedział:
            -pomiędzy 1 a 10 lat(?) temu-
            czy może powinno być:
            -pomiędzy 1 (jednym rokiem) a 10 (dziesięcioma) latami…?

            • Paweł Pomianek pisze:

              Chciałbym tu zauważyć, że pewnych konstrukcji w języku w ogóle nie da się stworzyć, chcąc zachować poprawność. Tutaj trzeba by szukać innego sposobu oddania rzeczywistości, do której chcemy się odwołać. Tzn. tej ostatniej konstrukcji można by użyć np. w takim zdaniu:
              Pomiędzy jednym rokiem brania narkotyków a dziesięcioma latami – istnieje pewna różnica.
              Jeśli jednak chodzi o zakres (całkowicie inne znaczenie), to zapisywałbym go pomiędzy 2006 a 2015 rokiem.

  25. Christoph pisze:

    Tak, oczywiście: „Inaczej niż opisano w książce”.
    Należy „pogonić” jest, żeby rozpatrywać zdanie pojedyńcze.

  26. Lula pisze:

    Tak, dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂 Mam nadzieję, że nie będzie to przesada, jeśli zadam jeszcze jedno pytanie dot. interpunkcji 🙂
    Zastanawiam się czy wymagane jest rozdzielanie przecinkiem doprecyzowań, typu: w rozdziale 8(,) w części IV(,) str. 176(,) punkt 8? Wydaję mi się, że nie, bo nie są to osobne elementy, tylko doprecyzowanie jednego.

  27. Lula pisze:

    Dzień dobry,
    czy zdanie:
    Czujnik podłączyć do napędu tak(,) jak opisano w rozdziale 8.
    wymaga przecinka?
    I przy okazji – jaką częścią mowy jest wyraz „opisano”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, przecinek trzeba wstawić, z tym że można to zrobić w dwóch miejscach:
      Czujnik podłączyć do napędu, tak jak opisano w rozdziale 8.
      Czujnik podłączyć do napędu tak, jak opisano w rozdziale 8.

      Opisano to nieosobowa forma czasownika (gerundium).

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedź 🙂

      • Lula pisze:

        W związku z nieosobową formą czasownika nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. Mam rozumieć, że tworzy ona zdanie składowe, tak więc np. zdanie: =…jest inaczej(,) niż opisano to w książce= będzie wymagało w takim wariancie przecinka?

        • Christoph pisze:

          Jeśli byłoby to zdanie pojedyńcze: „Jest inaczej niż opisano to w książce.”- przecinka nie stawiamy.
          Jeśli jednak przed „…jest” występuje tekst tworząc łącznie zdanie złożone, przecinek jest raczej konieczny. Stawiamy go zwykle przy porównaniach. „Opisano” czy „opisał” jest tutaj irrelewantne.

          • Paweł Pomianek pisze:

            To znaczy, dokładniej mówiąc, Pański przykład (będący właściwie przykładem p. Luli) nie jest jednak zdaniem pojedynczym i przecinek jest potrzebny:
            Jest inaczej, niż opisano to w książce.
            Ale wiele się Pan nie pomylił, wystarczy tylko skasować to inicjalne jest –
            Inaczej niż opisano w książce
            – i przecinka nie potrzeba.

            PS Wydaje mi się, że pośrednio zawarłem tutaj i odpowiedź na podstawowe pytanie w wątku. Czy tak?

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm… Jako inżynier – specjalista serwisu dopowiem, że obie wersje zdania (różniące się formalnie miejscem postawienia przecinka) różnią się też znaczeniem. Miejsce postawienia przecinka nie jest dowolne – on decyduje o sensie zdania. (Lub odwrotnie – zamysł autora determinuje miejsce postawienia przecinka.)
        Pierwsza wersja (…podłączyć, tak jak opisano w…) oznacza odsyłacz do innego miejsca, w którym napomknięto FAKT podłączenia. Może to być np. uzasadnienie tej konieczności, lub inna wzmianka. Zwykle jest to odsyłacz „wstecz”. Zaimek „tak” odnosi się do czasownika „opisano”.
        Druga wersja (…podłączyć tak, jak opisano w…) zdecydowanie odsyła do miejsca opisu SPOSOBU podłączenia. Zwykle jest to odsyłacz „w przód” do szczegółowej procedury. Zaimek „tak” odnosi się tu do czasownika „podłączyć”.
        Do p. Pomianka – czy nie jest to przyczynek do naszej dyskusji o interpunkcji?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Dwa razy tak! Po pierwsze zgadzam się, że temat może stanowić przyczynek do tamtej dyskusji; po drugie: oczywiście, że miejsce postawienia przecinka zmienia tutaj delikatnie sens i nie jest dowolne, ale powinno być zgodne z zamysłem autora. Zgadzam się też, że akurat w tym przypadku, gdy lektor czyta tekst, rzeczywiście powinien zawiesić głos właśnie w tym miejscu, gdzie postawiono przecinek. I nie ma tu miejsca na reinterpretację.

          U początków istnienia tego blogu, w 2010 r., w tekście pt. Najczęściej popełniane błędy interpunkcyjne na jeszcze bardziej wyrazistym przykładzie różnicę tego typu świetnie wykazał Tomasz Powyszyński. Przytaczam dłuższy passus, zakładając, że wywód przypadnie Panu do gustu:

          Trzecie zdanie jest o tyle ciekawe, że mamy dwa możliwe rozwiązania, a wszystko zależy od tego, co chcemy powiedzieć bądź napisać. Ogólnie mówiąc, przecinek stawiamy tam, gdzie robimy przy czytaniu przerwę:
          a) Adam powinien wystartować w teleturnieju dlatego, że jest bardzo mądry.
          b) Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest bardzo mądry.

          Jeżeli przeczytamy oba zdania na głos, z przerwą w miejscu, w którym jest postawiony przecinek, to mniej więcej wyczujemy, czym zdania te różnią się od siebie. W zdaniu a) chcemy podać powód, dla którego Adam powinien wystartować w teleturnieju; w zdaniu b) stwierdzamy, że Adam powinien wystartować w teleturnieju, chcąc podkreślić tym jego mądrość, i dopowiadamy, dlaczego tak uważamy. Innymi słowy, zdanie a) mogłoby być odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego Adam powinien wystartować w teleturnieju?”; a zdanie b) mogłoby być odpowiedzią na pytanie: „Co powinien zrobić Adam?”

          Przy odróżnieniu, oprócz przerwy na oddech, ważny jest także akcent (oznaczony pogrubieniem):
          – Adam powinien wystartować w teleturnieju dlatego, że jest bardzo mądry.

          Jeżeli natomiast przecinek postawimy wcześniej (przed „dlatego”), wtedy akcent może paść np. tutaj:
          Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest mądry. (Jako odpowiedź na pytanie: Kto powinien wystartować w teleturnieju?).
          – Adam powinien wystartować w teleturnieju, dlatego że jest mądry. (Tu pytań, na które może to być odpowiedź, jest wiele. Oto jedno z nich: Gdzie Adam powinien wykorzystać to, że jest mądry?).

          Kiedy ktoś z akcentem i przerwą na oddech w odpowiednich miejscach przeczyta nam to zdanie (równie dobrze możemy zrobić to w myślach), nie będziemy mieć wątpliwości, czy i gdzie postawić przecinek. Jak widzimy, chwila zastanowienia nad tym, co tak naprawdę chcemy przekazać i w jaki sposób wypowiedzielibyśmy to zdanie, sprawi, że nie popełnimy błędu oraz zostaniemy dobrze zrozumiani.

          • Tomasz Marek pisze:

            O! …akcent, przerwa oddechowa, znaczenie – a wszystko to spowodowane przez przecinek! 🙂 Doprawdy – jakie to różne od Pańskiego werdyktu z 8 kwietnia. Aż miło czytać! A co do przykładu na znaczenie położenia przecinka dla sensu i akcentu, to – wbrew Pańskiej opinii – zdanie p. Luli wydaje się lepsze od przywołanego przez p. Powyszyńskiego, a zaczerpniętego z jakiegoś słownika czy (nie pamiętam) porady PWN.

            • Paweł Pomianek pisze:

              No wie Pan, ja ciągle twierdzę, że zbieżne z tamtym werdyktem (przy czym tam użyłem bardzo poważnego skrótu myślowego, który mógł wypaczyć to, co chciałem przekazać – co do czego już się zgodziliśmy) – to po prostu całkiem inne przypadki zdań.

  28. Piotrek_B pisze:

    Mam pytanie, dlaczego poprawna odmiana słowa kwadrans to kwadransa skoro słowa takie jak trans/seans odmieniamy transu/seansu?
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      wszystkie te rzeczowniki odmieniają się według deklinacji męskiej IV, która w przypadku rzeczowników nieżywotnych w dopełniaczu liczby pojedynczej ma końcówkę -a lub -u, zależnie od konkretnego rzeczownika (tego trzeba się po prostu wyuczyć lub każdorazowo sprawdzać). Obydwie odmiany seans – seansu i kwadrans – kwadransa są więc regularne.

      • Christoph pisze:

        Czy dotyczy to również rzeczownika Real – jako sieć sklepów?
        Chodzi mi o to czy w dopełniaczu obie formy : Realu i Reala (jako sieci sklepów) są poprawne.

        Podejrzewam przy tym, że jest różnica w odmianie między Realem- sklepem i Realem- klubem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Z pewnością, wybierając się do sklepu, powiedziałbym, że idę do Reala. A co do samego tematu, podsuwam pokrewny wpis: Do Carrefoura czy do Carrefouru? Odmiana nazw sklepów.

          • Christoph pisze:

            W piśmie należy użyć formy „Idę do Kauflandu (Disneylandu,Legolandu)….
            ….Słyszę czasem „Idę do Realu. Uznaję to za dopuszczalny wariant.
            Jan Grzenia- Uniwersytet Śląski

            …Idę do Realu (jak „…do Capitolu”), a nie „Idę do Reala”.
            Zdanie „Idę do Reala” byłoby też poprawnie, gdyby Real był człowiekiem albo np. słoniem w ogrodzie zoologicznym.
            Prof. M. Bańko

            A i ja muszę przyznać, że Realu ( w dopełniaczu) bardziej mi jakoś podchodzi.
            Christoph

            • Paweł Pomianek pisze:

              No, sam Pan widzi: zdania podzielone, obie formy dopuszczalne :-). Mnie mimo wszystko dużo bardziej przekonuje forma do Reala. Myślę, że to też w pewnej mierze kwestia regionalna.

  29. H. pisze:

    I to mi wystarczy, usiłowałam to wytłumaczyć interlokutorowi ale ten upierał się, iż słuszna jest tylko jedna interpretacja. Dziękuję i dobranoc.

  30. H. pisze:

    Czy kiedy ktoś mówi: Pogram sobie trochę, dobra? To możemy interpretować to na 2 sposoby, pytanie o zgodę lub oznajmienie, ze cos zrobi?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie widzę problemu, by interpretować to tak lub tak w zależności od kontekstu, czy może bardziej od tonu głosu.

      • H. pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Pozwolę sobie przytoczyć kontekst celem ostatecznego upewnienia się. Znajomi skończyli oglądać film po czym jeden z nich mowi:”Pogram sobie teraz, dobra?” Jeśli chodzi o ton głosu wydaje mi się iż intonacja jest rosnąca. Czy w takim wypadku można interpretować wypowiedź jako pytanie o zgodę na „pogranie sobie”?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myślę, że jak najbardziej. Jest to przede wszystkim pytanie o zgodę. Rzecz dotyczy tego, czy jest to tylko pytanie retoryczne (wtedy byłoby to – jak to Pani ładnie określiła – oznajmienie, że coś zrobi), czy też pytający rzeczywiście oczekuje potwierdzenia, że może to zrobić.

          • H. pisze:

            Dziękuję raz jeszcze. Znajomy który zadał to pytanie był bardzo zdziwiony kiedy uzyskał odpowiedź o treści: „Dlaczego mnie pytasz o zgodę?”, twierdząc, że wcale nie pytał tylko grzecznie oznajmił co zamierza robić.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Więc w jego intencji było to pytanie retoryczne, a Pani zrozumiała, że pyta o zgodę. Wracamy do punktu wyjścia: można to rozumieć na dwa sposoby :-).

  31. Tomasz Marek pisze:

    Żeby nie było, że pan Christoph zdominował całe forum, to przedstawię mój „dylemat”. Chodzi o znaki interpunkcyjne w zdaniach:
    Za tydzień dwa przyjadę.
    Za dzień za tydzień znów się zobaczymy.
    Kwerenda internetowa dała obraz tak rozmazanej interpunkcji, że nic z tego nie wynika. Dodam, że główny mój problem dotyczy drugiego znaku interpunkcyjnego – czy jest i jaki najlepszy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      To bardzo ciekawa kwestia. Oczywiście w pracy redakcyjnej spotykam się często z takimi konstrukcjami i wypracowałem co najmniej kilka sposobów rozwiązania tej kwestii.
      1. Przecinek
      Za tydzień, dwa przyjadę.
      (Przecinek występuje tutaj zamiast spójnika lub. Wiadomo, że często wybieramy między przecinkiem a spójnikiem, więc wydaje się to niekontrowersyjne).
      2. Półpauza
      Za tydzień–dwa przyjadę.
      (Akurat w tym konkretnym przypadku pomysł kiepski. Taka półpauza znaczeniowo zastępowałaby do, np. Czekamy dwie–trzy minuty = dwie do trzech minut).
      3. Łącznik
      Za tydzień-dwa przyjadę.
      (Tutaj już może być trochę kontrowersji. Jest to bowiem tworzenie sztucznej konstrukcji w analogii do baba-jaga raz-dwa, gadu-gadu.
      4. Wielokropek
      Za dzień… za tydzień znów się zobaczymy
      (Do obronienia tylko w przypadku niektórych konstrukcji. Wielokropek sugeruje pewien namysł i znaczeniowo zastępuje wyraz może; Za dzień, może za tydzień znów się zobaczymy).

      Teraz czekam na Pańskie pomysły i propozycje :-). Zwłaszcza że zastanawiam się nad znaczeniem przynajmniej dwuznacznego fragmentu główny mój problem dotyczy drugiego znaku interpunkcyjnego.

      • Tomasz Marek pisze:

        Dwuznacznego? Hmmm…
        W moim odczuciu pierwszy znak interpunkcyjny rozdzielający dwa określenia czasu to przecinek, bo traktowałbym to jako „człony wyliczane bezspójnikowo” (jak: „choćbym to robił pięć, dziesięć, sto razy – to…”). I właśnie! W przytoczonym tu przykładzie jest myślnik po wyliczance. I o ten myślnik (a może lepszy będzie przecinek?, a może [wątpię] dwukropek?) mi chodziło. W zasadzie coś bym tu widział; bez żadnego znaku interpunkcyjnego zdanie (nawet to z głównego pytania – pojedyncze) wydaje się jakieś niejasne, może ułomne.
        „Słyszę” lektora (w praktyce nie musiałem wysilać wyobraźni – posłużyłem się oprogramowaniem IVONA – polecam gorąco!) i jakaś pauza lub zawieszenie kadencji MUSI tu być, inaczej występuje zamieszanie znaczeniowe.
        Jak ponownie przeglądam Pańskie propozycje w kwestii pierwszego znaku interpunkcyjnego, to tylko wersja z półpauzą wydaje się dobrze wyglądać bez drugiego znaku. Czy ta półpauza bez spacji? Ale już w drugiej wersji (z powtórzonym „za”) nie da się jej zastosować! Tyle że IVONA i tak wykazuje, iż sama półpauza nie sprawdza się.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Problem w tym, że w polszczyźnie znaki interpunkcyjne mają niewiele do czytania tekstu przez lektora. Interpunkcja swoje, głośne czytanie swoje. Interpunkcja nie jest po to, by wygodnie było głośno czytać, tylko po to, by tekst był jednoznaczny i zrozumiały. Oczywiście dla podkreślenia przerwy WOLNO w wielu przypadkach znak interpunkcyjny wstawić. Tutaj akurat w grę wchodziłaby chyba tylko półpauza. Struktura zdania w żaden sposób nie obliguje nas do wstawienia drugiego znaku interpunkcyjnego.

          • Tomasz Marek pisze:

            Dziękuję.
            Co do rozbieżności między interpunkcją a pracą lektora (z czym się nie do końca zgodzę – mnie uczono, że pierwszą powinnością lektora jest oddanie interpunkcji; ze względu na jej ułomność dobry lektor może coś dodać, ale najgorszy nie może nic pominąć), to jest to kwestia, z którą (z przyczyn praktycznych) świat językoznawców będzie się musiał zmierzyć. Wymusi to na nich zastępowanie lektora (a później sekretarza) maszyną (taką jak IVONA).
            PS Nie jest Pan pierwszym spośród językoznawców, który alergicznie reaguje na IVONĘ. A to już nie nowinka do lekceważenia, to powszechna teraźniejszość! Czyżby i Pan przejawiał „kompleks kuchenki”? Współpraca językoznawców z inżynierami trwa od dawna! W Instytucie Językoznawstwa UAM jest Katedra Foniatrii, w której pracuje moja koleżanka z roku i grupy specjalizacyjnej na Politechnice, prof. dr hab. inż. Grażyna Surmanowicz-Demenko. W sprawie rozpoznawania mowy jest ostatecznym ekspertem, pracowała jako ostatnia nad zapisem rejestratora mowy z nieszczęsnego tupolewa. Nauka (ta prawdziwa) jest jedna, nie ma konfliktu.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Szanowny Panie,
              wydaje mi się, że trochę źle odczytał Pan moje intencje odnośnie do IVONY. Nie reaguję na nią alergicznie. IVONA to narzędzie. Dlaczego by z niego nie korzystać. Dziwi mnie tylko teza, że interpunkcja miałaby być dostosowywana do maszyny. Ja uważam odwrotnie, że twórcy IVONY muszą tak przystosowywać program, by umiał coraz lepiej rozczytywać meandry polskiego języka. A może będą musiały powstać firmy przystosowujące zwykły tekst do odczytywania przez IVONĘ? (Ten scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny). W każdym razie dostosowanie interpunkcji do głośnego czytania uważam za ślepą ulicę. Co do tego zaś, że między nauką i jej różnymi gałęziami nie ma konfliktu, ale jest wzajemna służebność – nie mam wątpliwości.

      • Christoph pisze:

        Czy tę prostą wypowiedź tak często występującą w życiu codziennym, przelaną na papier w formie: „- Przyjadę za dzień dwa.”, czyli bez przecinka, uznałby Pan, Panie Pawle, za błąd w pisowni?
        To „… za dzień dwa” wymawiane jest często szybko, jednym tchem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Trudno mi nawet powiedzieć, że ja miałbym to uznać za błąd pisowni – to po prostu JEST błąd. Jeszcze raz podkreślam, że w polszczyźnie nie ma znaczenia dla pisowni (w kontekście interpunkcyjnym), jak coś jest wymawiane. Interpunkcja jest warunkowana strukturą, logiką zdania. Sposób czytania jest inną kwestią.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Odbyłem z p. Tomaszem Markiem szeroką dalszą dyskusję na ten temat i w związku z tym stwierdziłem, że to, co napisałem już dwukrotnie wyżej na temat niebezpośredniego związku interpunkcji i czytania, zdaje się bezwzględnie domagać pewnego dopowiedzenia, uciekłem się bowiem do trudnych do właściwego zrozumienia skrótów myślowych. Przytaczam więc krótki fragment mojej wypowiedzi z naszej korespondencji:

          Gdy czytam jeszcze raz to, co sam napisałem, tzn. np. „…w polszczyźnie znaki interpunkcyjne mają niewiele do czytania tekstu przez lektora. Interpunkcja swoje, głośne czytanie swoje” to rzeczywiście – nie uwzględniając kontekstu, w jakim to powiedziałem – można by sądzić, że naprawdę moje zdanie jest niedorzeczne. Użyłem ogromnego skrótu myślowego. Szukając właściwych słów, by to powiedzieć precyzyjniej, napiszę więc tak: Mnie chodziło raczej o to, że relacja między interpunkcją a czytaniem jest wtórna. To, jak przeczytamy zdanie, zależy od jego znaczenia. A to, jakie jest jego znaczenie, zależy od interpunkcji. Jeśli jest więc między nami różnica, to właśnie w tej kwestii. Ale: oczywiście, że wykrzyknik, pytajnik, kropka dają sygnały lektorowi, jak przeczytać tekst. Oczywiście że wielokrotnie dla zaakcentowania przerwy można w piśmie dodać półpauzę (o czym już kilka razy wspomniałem), choć jest ona składniowo całkowicie zbędna.

  32. Christoph pisze:

    Gwoli sprawiedliwości: przerzuciłem jeszcze parę książek i znalazłem dwie powieści (Halima Bashir „Łzy pustyni” i Tina Okpara „Cena mojego życia”- obie panie nie są oczywiście „winne” wszelkich sformułowań w napisanych na podstawie ich doświadczeń życiowych, a za wszystko w polskim wydaniu jest odpowiedzialny przekładający), w których końcowe datowanie odbiega od mojego punktu widzenia, jak i punktu widzenia korektora.
    Cyril Guinet, czerwiec 2010 roku – to datowanie z „Ceny mojego życia”
    i
    Halima Bashir
    Londyn, luty 2008 roku – datowanie w powieści „Łzy pustyni”

    Powinienem może dodać, że powyższą formę datowania wydarzeń zastosowałem w przebiegu mojej historii (w akcji powieści), ale i to („roku”) korekta zmienia na „r.”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      ale i to („roku”) korekta zmienia na „r.”

      A to nie wiem, po co :-).

      • Christoph pisze:

        Dziękuję za- jak zwykle- rzeczową, jasną i kompetentną odpowiedź.
        Oczywiście będę teraz stosował opcję „Odpowiedz”.
        Proszę wybaczyć, ale należę do dyletantów na polu informatyki.
        Pozdrawiam serdecznie

        • Paweł Pomianek pisze:

          Oj, akurat ta wypowiedź, którą Pan skomentował, była wyjątkowo lakoniczna i jak ktoś to przeczyta, to się zdziwi, gdzie ta jasność i kompetencja :-). Ale najważniejsze, że udało się odpowiednio skorzystać z opcji Odpowiedz. Właśnie o to mi chodziło. I dziękuję za ciepłe słowa.

  33. Christoph pisze:

    Do dyskutowanego szeroko tematu -na czy do Ukrainy, Słowacji- ustosunkowałem się na Waszej, zalecanej przez Pana, stronie; w zamiarze- zgodnie z Pana sugestią- nie tylko zadawania pytań, ale i uczestniczenia w polemikach na Waszym forum.

    Powyższe pytanie postawiłem, ponieważ nigdzie tematu datowania terminu ukończenia powieści nie znalazłem.
    Sugeruje Pan przyjęcie rady korektora.
    Na czym polega reprezentatywność takiego sformułowania i dlaczego forma 2015 r. miałaby być bardziej estetyczna aniżeli 2015 (dla mnie 2015 jest bardziej estetyczne- bez zbędnych dodatków i kropek; doskonale bowiem wiadomo, że chodzi o rok dwa tysiące piętnasty)?
    Reprezentatywne wydają mi się preferowane przeze mnie przykłady, jako że w przeciwieństwie do sformułowania zalecanego przez korektora ( i przez Pana) znajduję je w wielu współczesnych powieściach zarówno obcojęzycznych ( przykład: S.King w „Desperacji” zakończywszy powieść, napisał- Bangor, Maine 1 listopada 1994- 5 grudnia 1995; OK, przełożył to tłumacz, ale zakładam, że zgodnie z intencją autora), jak i rodzimych (przykład: Tomasz Kołodziejczak we „Wstań i idź”- sygnuje(?) każde zakończone opowiadanie prosto i bez zbędnego”r.” – 1985 , 1992 itd.).
    Dodam, że zatytułowanie wypowiedzi poprzedzającej moją:
    „Pan Paweł Pomianek pisze:
    7 kwietnia 2016 o 11:47”
    umacnia mnie w przekonaniu o słuszności mojego widzenia tego dylematu, a kłóci się z Pana zaleceniem i sugeruje, że z zasady trzyma pan z korektorem.
    Poza tym: przejrzałem kilkadziesiąt książek z mojej domowej biblioteki, ale nie znalazłem ani jednego datowania zgodnego z propozycją korektora. Przeważnie nie występuje żadne datowanie, a jeśli już, to forma, którą sam obrałem.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to teraz nie chodziło mi o to, że Pan komentuje na złych podstronach bloga, chodzi mi o to, by odpowiadał Pan w danym wątku (tak jak robię to ja czy p. Tomasz Marek; przed skomentowaniem przyciskając Odpowiedz), wtedy kolejne wypowiedzi będą stale pod sobą, ewentualny Czytelnik nie zgubi się w tym, co do czego się odnosi). Inaczej, jeśli ktoś w międzyczasie założy nowy wątek, będą w różnych miejscach. Można wtedy na przykład nie wiedzieć, do czego się Pan odnosi.

      Co do daty, którą Pan przytoczył, to wprowadza ją automat – i tak dobrze, że robi to poprawnie, a nie jak na Facebooku :-). Ale kwestia daty naprawdę jest sprawą otwartą. Data w formacie 7 kwietnia 2016 r. jest formą najbardziej oficjalną, traktuję ją jako najstaranniejszą. Niemniej, na pewno bym się nie spierał, gdyby autor z takich czy innych względów upierał się przy innej, zwłaszcza jeśli ma na to silne uzasadnienie – takie jak Pan przedstawił, uważam za silne. Niech Pan powie korektorowi, że w tej sprawie ma Pan głos decydujący, chce bez r. i sprawa zamknięta :-).

      • Tomasz Marek pisze:

        W sprawie zapisu czasu stale aktualna jest anegdota (cytowana przeze mnie w tematycznym wątku tego bloga) o zakończeniu „nie będzie mi kuchenka mikrofalowa narzucała normy językowej”. Jednakże powszechnie obecna nowoczesność różnymi ekranami wpływa na odczucie normy – i raczej nie przypuszczam, by kiedyś u dołu ekranu komputerowego pojawił się napis: „7 kwietnia 2016 r.”. Jestem pewny, że raczej językoznawcy dostosują się do kuchenek mikrofalowych niż kuchenki (i cały przemysł) do językoznawców.

        • Paweł Pomianek pisze:

          A ja mimo wszystko mam nadzieję, że będzie trochę inaczej. Że daty z mikrofalówki pozostaną na mikrofalówce i na innych sprzętach, a w artykułach i książkach będziemy pisać starannie i stosować bardziej godne formy. Wtedy bez wątpienia wszystko pozostanie na swoim miejscu. Ale to już zadanie dla dziennikarzy i redaktorów.

          • Tomasz Marek pisze:

            A to temat na esej. Proszę jednak zauważyć, że wychodząc z założenia, że „piękno jest dzieckiem prostoty”, świat techniki kreuje piękno (bo wychodzi od prostoty) i podążają za tym językoznawcy (tyle że w kierunku prostoty) – świadczą o tym orzeczenia RJP ujednolicające zawikłania różnicujące znaczeniowo (przecinek przy imiesłowach przymiotnikowych, pisownia „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi itp.). Standaryzacja jest dobra, jeśli nie wręcz konieczna, i nie przypuszczam, by świat długo tolerował dualizm profesorowo-kuchenkowy. A „kuchenek” jest więcej. W dodatku nie wiem, co jest piękniejszego w „profesorskim” sposobie zapisu daty w stosunku do ogólnoświatowych tendencji usankcjonowanych przez ISO i PKN. Idzie nowe, a inżynierowie (niektórzy) są dziś często lepiej wykształceni i bardziej światli od (niejednych) profesorów.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Z dualizmem wydaje się Pan mylić. Tzn. np. w kwestii imiesłowów przymiotnikowych RJP właśnie wprowadziła dualizm: i jedna, i druga pisownia form odczasownikowych jest teraz poprawna. Podobnie jest z datami: wiele (coraz więcej?) form jest poprawnych; jedne są bardziej zalecane tu, inne tam, ale trudno stwierdzić, by ta czy inna była błędna. Według mojej opinii w tym kierunku zmierza świat. Mnie się to poszerzanie sfery wolności podoba. Także dlatego tam, gdzie będę mógł, będę dbał o to, by zapisy dat takie jak np. automaty na mojej strony (08.04) się nie pojawiały :-).

  34. Christoph pisze:

    Pod ostatnim zdaniem mojej powiesci (sorry za brak polskich literek- nie mam ich na tym kompie) umiescilem : „17 wrzesnia 2015”.
    Zdaniem korektora powinno byc: „17 wrzesnia 2015 r.”.
    Przepraszam, ze nie postawilem pytania jasniej.
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, forma proponowana przez korektora jest bardziej estetyczna i reprezentatywna. Też zwyczajowo proponuję taką zmianę. Ale Pańska forma również nie jest błędna.

      PS Jeszcze raz proszę o niezaczynanie nowego wątku przy każdej wypowiedzi, tylko o odpowiadanie na wypowiedź przedmówcy. Chyba że z jakiegoś powodu na swoim komputerze nie może Pan tego robić.

      • Artur J. pisze:

        Zdaje się, że zwyczajowo się tego „r.” nie daje. Tak przynajmniej to wygląda w kilku starszych i nowszych książkach, do których zajrzałem.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tzn. chodzi Panu o to, że tak się już przyjęło i raczej tego się trzeba trzymać, czy wręcz przeciwnie: że NIESTETY zwyczajowo się nie daje? 🙂

          • Artur J. pisze:

            Po prostu się nie daje i tyle. 🙂 Że się nie trzeba trzymać, pokazuje choćby komentarz Pana Christopha, w którym pisze, że znalazł roku w dwóch książkach. Ja też w jednej czy dwóch znalazłem r. Myślę, że jest więcej, szczególnie w ostatnich czasach, autorów i redaktorów, którzy uważają, że z r. albo roku będzie staranniej.

  35. Christoph pisze:

    Czy po napisaniu powieści pisarz poprawnie datuje zakończenie swojej historii:
    2010
    lub
    Sierpień 1998
    bądź

    czy też
    17 września 2015 ?

  36. Christoph pisze:

    Dziękuję Panie Tomaszu za wyczerpującą wypowiedź!
    Z prostotą wynurzeń w prozie jak najbardziej się zgadzam.
    Pana propozycja innego sformułowania wchodzi naturalnie w rachubę, tak jak i można to uczynić na wiele innych sposobów.
    Pochodzenie słowa koincydencja nie jest mi obce. Podobnie zresztą, jak koegzystencja czy koedukacja, które w przeciwieństwie do tego pierwszego dawno się w języku polskim przyjęły.
    Może powinienem był zaznaczyć, iż użycie omawianego ( intelektualnie „wyrachowanego”) pojęcia wpadło mi na myśl spontanicznie, gdyż przechodzi ono przez myśli aktywnego zawodowo naukowca. Uznałem, że ludzie nauki niewątpliwie używają niekiedy w swoich refleksjach pojęć niedostępnych „maluczkim”.
    Mój błąd polega na tym- i w tym kontekście również zgadzam się z Panem- że nie uwzględniłem większości czytelników, którzy zapewne „nie łyknęliby” tego mojego „nowatorstwa”. Takie novum zazgrzytałoby im prawdopodobnie w myślach niczym piach między zębami.

    Mam jeszcze pytanie do Pana Pawła: Czy można na tym forum stawiać pytania bez ograniczeń, czy też należy się ograniczać? Dodam, że wiele moich dylematów językowych nie rozwiązują ( bo nie poruszają) przeprowadzone dotychczas dyskusje- również na innych forach.
    Jestem świadom, że być może przekraczam już granice dobrego smaku, ciągle od nowa wyskakując z jakimś kolejnym problemem językowym.
    Z serdecznym pozdrowieniem
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      pytania oczywiście można stawiać bez ograniczeń, ale jeśli będzie ich zbyt wiele, to po prostu czasowo nie nadążę z odpowiadaniem, chyba że pomogą mi inni Użytkownicy. Dodam, że Pana pytania są klarowne i nie wymagają zazwyczaj obszernego wywodu, choć… cieszę się, że p. Tomasz Marek jest innego zdania i pozwala sobie zgłębiać (bardzo rzeczowo) niektóre podsunięte przez Pana kwestie. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

      Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę, że dobrze by było, aby – odpowiadając na poszczególne kwestie – formułował Pan to jako odpowiedzi do wypowiedzi przedmówcy (w sensie technicznym, tzn., żeby nie robić z każdej wypowiedzi nowego wątku). Bardzo zachęcałbym też w kontekście pytań do jeszcze jednej rzeczy: żeby nie było tak, że wszystkie Pana pytania są zadawane w wątku „Zadaj pytanie”, ale raczej tematycznie wiązały się z danymi wpisami (jeśli oczywiście podobny temat był już poruszany). Miałoby to i tę korzyść, że – jak sądzę – czasami znalazłby Pan odpowiedzi na swoje pytanie już we wpisach na stronie.

      Proszę się jednak nie obawiać. Żadnych granic dobrego smaku Pan nie przekroczył. Proszę swobodnie korzystać z porad na naszej stronie i poddawać wątki do dyskusji.

  37. Christoph pisze:

    Hm… muszę to „przez” przemyśleć- zdanie oddaje bowiem refleksje jednego z bohaterów (Albańczyka w Niemczech) po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej dotyczącej „krewnego” (występującego w moim kontrowersyjnym zdaniu); może właśnie forma potoczna bez „przez” jest tutaj trafna.

    • Paweł Pomianek pisze:

      A, to tutaj sprawę zostawiłbym jak najbardziej otwartą. Formy potoczne w takich kontekstach jak najbardziej wchodzą w grę.

  38. Christoph pisze:

    I- tak przy niedzieli- jeszcze jedno małe pytanko.
    W zdaniu: „Była niegdyś zaprzyjaźniona z ich krewnym i pozostawała z nim nawet jakiś czas w bliskim kontakcie.”, korekta życzy sobie przyimka „przez” przed „jakiś”.
    Czy pierwotna forma tego zdania nie jest poprawna?
    Dzięki za uwagi
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, że ja też zawsze wstawiam to przez. Forma przez jakiś czas jest staranna; forma jakiś czas – potoczna.

  39. Christoph pisze:

    Witam wszystkich i ponownie melduję się z kolejnym dylematem językowym.
    We fragmencie tekstu: „… musiała przecież równocześnie pracować na ich życie. Koincydencyjnie studiowała medycynę- wciąż nie mógł w to uwierzyć!” nie chciałem po „równocześnie” użyć sformułowania „jednocześnie”, gdyż intuicyjnie uznałem to za nietrafne. I stąd zastosowanie w zdaniu tego rzadkiego pojęcia w formie przysłówkowej.
    Czy jednak koincydencyjnie nie brzmi trochę zbyt pretensjonalnie?
    Na którymś odcinku mojej historii oparłem się już użyciu określenia „koherentna” dla zaznaczenia spójności czegoś- właśnie obawiając się zbędnej pretensjonalności.
    Można pewnie twierdzić, że obydwa pojęcia należą do świata nauk ścisłych i nie mają nic do szukania na polu literatury.
    Z drugiej strony: czy wprowadzanie nowych terminów do prozy nie prowadzi do wzbogacania naszego języka?
    A jak to widzą znawcy języka polskiego?
    Z góry dziękuję za konstruktywne uwagi!
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szczerze mówiąc, mnie się to niezbyt podoba. Zastanawiam się jednak, co bym zrobił, gdybym był redaktorem Pańskiej książki, i trudno mi się jednoznacznie zdecydować. Liczmy jeszcze na głosy innych komentujących.

      • Tomasz Marek pisze:

        Pan, Panie Pomianek, to wie, jak mnie podpuścić! Ale przyznaję, że aż mnie palce świerzbiły, by je na klawiaturze w tej sprawie położyć…
        A teraz już do Pana Christopha:
        Słowo „koherentna”, użyte we właściwym znaczeniu w tekście skierowanym do inteligentnego czytelnika, nie raziłoby mnie; ma ono wiele zastosowań zarówno w naukach ścisłych, technicznych, jak i w humanistyce, i nie jest znów tak rzadkie.
        Inaczej jest ze słowem „koincydencyjnie”. Z przysłówkową wersją rzeczownika „koincydencja” w ogóle się nie spotkałem, ale nie to się liczy. Jaki jest źródłosłów tego rzeczownika? Przedrostek „ko-” (w łacinie „co-„) oznacza „wspólny”, a „incydent” – wydarzenie niecykliczne, na dodatek rzadkie. Jestem przekonany, że studia i praca, jak każde czynności długofalowe, wręcz procesy, na dodatek powszechne, nie spełniają warunków stosowalności. Wnioskuję zatem, że określenie studiowania i pracowania zachodzących razem słowem „koincydencja”, jest raczej błędne niż pretensjonalne. Na dodatek próbka Pańskiego tekstu wskazuje na narrację fabularną, a nie dyskurs o zabarwieniu naukowym, a w takim przypadku eksperymentowanie z rzadkimi obcojęzycznymi wyrażeniami jest raczej niewskazane. Wprowadzanie KAŻDYCH słów do prozy jest możliwe, jeśli istnieje uzasadnienie i robi się to poprawnie. O poprawności pisałem, za uzasadnienie odpowiada autor, a ocenią to czytelnicy.
        Dla sanacji cytowanej koincydencji (!) występowania „równocześnie” i „jednocześnie” wziąłbym pod uwagę rezygnację z pierwszego. Tekst przybrałby postać: „… musiała przecież pracować na ich życie, a równocześnie studiowała medycynę… Wciąż nie mógł w to uwierzyć!”
        Dla mnie piękno jest dzieckiem prostoty.
        Znaki interpunkcyjne wyrażają kadencję, np. kropka, wykrzyknik, pytajnik. Często brakuje mi innych; najbardziej dotkliwy wydaje się brak zdziwnika. Stąd wielokropek po „medycynę”.
        PS Może nadchodzi czas na używanie emotikonów w literaturze?

  40. Christoph pisze:

    Dziekuje, Panie Pawle!
    (sorry, ale jestem w pracy, gdzie nie mam polskich literek)
    Zajmuje sie Pan korekta i redakcja.
    To dobrze, bo mam potwierdzenie, ze moj korektor popelnia bledy.
    Nie zebym chcial go krytykowac- wylapal sporo bledow i chochlikow jezykowych w moim tekscie ( a jest tego blisko 800 stron standardowych) za co jestem mu wdzieczny.
    Niemniej wiem, ze musze krytycznie przyjmowac jego poprawki i propozycje:
    („w sposob szpitalny” i „nieco szersza jak” to proponowane poprawki mojego korektora).
    Odnosnie slowa Internet (internet) zamelduje sie jeszcze z domu.
    I powiedzialbym, ze „ta kwestia jest szeroko omawiana” jako ze jak dotad nie widze tam jednomyslnosci.
    A mnie sie podoba, ze- podobnie jak profesor M.Banko, rowniez i Pan jest elastyczny.

    • Paweł Pomianek pisze:

      No cóż… jeśli mogę coś w tej kwestii powiedzieć, to chciałbym zaznaczyć, że chyba każdy korektor jakieś błędy popełnia. Więc jeśli wiele błędów wyłapuje, to zachęcałbym do wyrozumiałości. Niemniej, jeśli zaproponował dwie takie poprawki – zwłaszcza ta na formę nieco szersza jak wydaje mi się naprawdę nie na miejscu – to musi go to stawiać w nie najlepszym świetle. Ale kiedy autor jest sumienny, to i mnie potrafi wskazać poprawki z formy dobrej na gorszą. Po prostu takie rzeczy się zdarzają, zwłaszcza na etapie redakcji, gdzie wyłapywanie błędów literowych czy interpunkcyjnych jest jednak zadaniem drugorzędnym.

  41. Christoph pisze:

    I ostatni już (dzisiaj) dylemat:
    Zatrudnił w swojej placówce znanego genetyka. ( czy na swojej placówce?)
    oraz
    Pokój umeblowano w sposób szpitalny. (czy na sposób szpitalny?)

    Co do pierwszego problemu: chodzi o instytut naukowy.
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zatrudnił w swojej placówce…
      ale
      Pokój umeblowano na sposób szpitalny.

      • Tomasz Marek pisze:

        Co do w/na placówce, to dylemat zapewne został spowodowany „Placówką” Prusa i innymi placówkami pozytywizmu. Otóż żołnierz stoi na na placówce (nazwa pochodzi od placu), bo taka placówka to nic innego jak posterunek i nie ma wymiaru przestrzennego, jest płaska (plac jest płaski; analogia do różnic między ulicą a aleją w dywagacjach kilka wątków wyżej). Genetyk, jak się domyślamy, pracuje w jakimś budynku (twór przestrzenny z wnętrzem, w którym się pracuje), nazwanym placówką czegoś (służby zdrowia, nauki itp.) i dzięki tej domyślnej wiedzy (czy wyobrażeniu) też skłaniam się intuicyjnie ku „w”. Jednakże nie wiem, czy Wielcy Poloniści nie orzekliby, że „w” jest utrwalonym, ale błędem. A w ogóle, to górnolotne nazywanie miejsca pracy i wytwarzania dochodu „placówką” trąci mi nowomową rodem z Judymów i propagandą czasów słusznie minionych.

  42. Christoph pisze:

    Oj, wszystko wskazuje na to, że zapuściłem korzenie na tym forum.
    Kolejne dylematy:
    … kozetka szpitalna nieco szersza jak ta, na której…
    czy
    … kozetka szpitalna nieco szersza niż ta, na której…

    i, problem jeszcze poważniejszy:
    Komu mam w końcu wierzyć-
    jedne źródła zalecają pisanie słowa Internet wyłącznie od wielkiej litery, inne (np. Rada Języka Polskiego) małą literą internet jako jeszcze jeden element (jak radio czy telewizja) mediów.
    A więc: Zajrzał do ( szukał w) internetu- a nie- Zajrzał do Internetu.
    Z góry się cieszę na kompetentną opinię
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ad 1
      nieco szersza niż ta lub nieco szersza od tej
      Ad 2
      Zachęcam do korzystania z naszych artykułów (bo to jednak nie forum, tylko blog czy strona przede wszystkim z artykułami :-)), na pewno szukając, znalazłby Pan sam odpowiedzi na część swoich dylematów. Ta kwestia została dość szeroko omówiona. Proszę jednak w tym wypadku nie pozostawać jedynie przy przeczytaniu wpisu, ale gorąco proszę o przeczytanie również komentarzy. Czytelnicy przekonali mnie do pewnego przesunięcia mojej opinii. Oto link: http://www.jezykowedylematy.pl/2013/10/internet-wielka-czy-mala-litera/.

  43. Bart pisze:

    Takie krótkie pytanie do Państwa o pisownię: „na Gościńcu”, czy „w Gościńcu”. Częściej używam zestawienia „NA” i zarzucono mi błąd.Chodzi o Gościniec, który jest kompleksem, obejmującym budynek, dziedziniec, park, staw. O ile pisząc o balu, napisałbym, że bal jest w Gościńcu Zamkowym (będzie w jednym z jego pomieszczeń), o tyle w przypadku festynu napisałbym festyn na Gościńcu Zamkowym. Znalazłem gdzieś opinię na temat „w Zamku” czy „na Zamku”, która akceptowała obie formy, a nawet konstrukcja „NA” wskazana była jako powszechniejsza.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rozumiem Pański tok rozumowania. Ostatnio wymienialiśmy tutaj opinie o tych przyimkach i prawdą jest, że zdania są dość zróżnicowane. Forma na przynajmniej w polszczyźnie potocznej wypiera w (zob. tutaj). W mojej opinii w tym kontekście na Gościńcu Zamkowym nie tylko brzmi źle, ale jest przede wszystkim mylące. Gościniec to przecież ulica, gdybym usłyszał więc coś takiego, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że to jakiś kompleks, po prostu pomyślałbym, że to ulica prowadząca ku wejściu do zamku. Skoro to nazwa, to, omijając wszelkie wątpliwości, napisałbym na terenie Gościńca Zamkowego.

  44. Christoph pisze:

    W zdaniach:
    1.Problemem stało się sprawne poruszanie w wirtualnym świecie.
    2. Aleja kończyła się tutaj, łącząc z ową ulicą za łąką.
    3. Po otrzymaniu klapsa uspokoił się i dał potulnie zaprowadzić do łóżeczka.
    korektor proponuje drugie „się”- po słowach „poruszanie”, „łącząc” i ” dał”.
    Jakie jest zdanie znawców języka w tej materii?
    Christoph

    • Paweł Pomianek pisze:

      W przykładzie pierwszym drugie się zbędne; w przykładzie drugim konieczne; w przykładzie trzecim drugie się również zdecydowanie bym zalecał.

  45. Christoph pisze:

    I zaraz jeszcze jeden dylemat interpunkcyjny:
    Gdzie postawilibyście Państwo przecinek (przecinki) w zdaniu:
    Patrzyli na siebie a on wiedział o czym pomyślała siostra Adama zatrzymawszy na ułamek sekundy wzrok na kroplach mżawki spływających po jego policzkach.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Patrzyli na siebie, a on wiedział, o czym pomyślała siostra Adama, zatrzymawszy na ułamek sekundy wzrok na kroplach mżawki(,) spływających po jego policzkach.

      (Tutaj, gdzie przecinek w nawiasie, można sobie wybrać, która wersja bardziej autorowi odpowiada – tzn. czy ten fragment jest bardziej wtrąceniem, czy jest wyraźnie równorzędny).

      • Christoph pisze:

        Dziękuję serdecznie!

      • Tomasz Marek pisze:

        Czy w sprawie przecinka w nawiasie może mnie Pan obdarzyć bardziej szczegółowym wykładem? Moja redaktorka, która ma hopla na punkcie imiesłowowych równoważników zdań, zmusiła mnie do szerszych studiów (;-)) tego zagadnienia. Wynikło z nich (m.in.), że traktuje się je jak zdania i rozdziela przecinkami lub spójnikami. Na mój rozum wtrącenie czy nie – nie gra roli.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tutaj mamy do czynienia z dwoma osobnymi sytuacjami. Mamy imiesłów przysłówkowy (-ąc, -łszy), i gdy on się pojawi, zawsze wydzielamy go przecinkami i – tak jak tutaj – imiesłów przymiotnikowy (-ący), w przypadku którego przecinek wolno postawić, ale się nie musi. Warto ewentualnie zajrzeć do niektórych wpisów spod tagu imiesłów.

  46. Christoph pisze:

    Hm, ładna huśtawka opinii!
    Pozostanę jednak chyba przy „przy Alei Platona”, choć- przyznaję- moje ucho pociąga opcja potoczna „na”; z ” w Alei Platona” również ciężko jest mi się pogodzić.

    Mam kolejne pytanie.
    Korektorka w zdaniu złożonym „Po krótkim wahaniu otoczył ją delikatnie ramionami, po czym zaczął gładzić pocieszająco jej mokre i śliskie teraz od deszczu, kruczoczarne włosy.”proponuje usunąć drugi przecinek (przed „kruczoczarne włosy”).
    Nie bardzo podzielam jej zdanie.
    A co Pan na to, Panie Pawle?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Podzielam opinię korektorki i to nawet bez proponowania – tzn. po prostu należy to zrobić. Śliskie od deszczu dookreśla kruczoczarne. Tutaj nie ma równorzędności. Polecam tu np. wpis «Piękne jasne włosy» czy «piękne, jasne włosy».

      • Tomasz Marek pisze:

        Hmmm. Prof. Bańko (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;7221), na którego zdanie Pan się powołuje, dopuszcza obie wersje, niuansując je znaczeniowo.
        A czy wraz z pominięciem w tym zdaniu przecinka przed „kruczoczarne” nie powstaje wątpliwość, że „kruczoczarne włosy” były wprawdzie śliskie, ale nie były mokre? Mielibyśmy (przy braku przecinka) dwa rodzaje włosów: jedne byłyby mokre (nieznanego koloru), a drugie śliskie (+) kruczoczarne. Czy autor mógłby mieć taki zamiar?
        Aby usunąć te wątpliwości postawiłbym ten przecinek.
        PS. U mojej redaktorki też spotykam się z wycinaniem przecinka między przydawkami równorzędnymi (tymi, które JA uważam za równorzędne). Na jakiej podstawie orzeka się autorytatywnie nierównorzędność przydawek?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie, nie chcę powiedzieć, że w każdym zdaniu jest to oczywiste i możliwa jest tylko jedna wersja. Chodziło mi tylko o ten konkretny przykład z pięknymi jasnymi włosami. Gdy włosy są mokre i śliskie to oczywiście można się już dopatrzeć równorzędności i tutaj rzeczywiście decyduje to, co miało być wyrażone. W wielu miejscach miewam problemy, czy na pewno jedno określa drugie, ale w wielu innych jest po prostu jasne, że to jest logicznie jedno określenie.

          Na jakiej podstawie orzeka się autorytatywnie nierównorzędność przydawek?
          Odpowiedziałbym, że na podstawie logiki zdania, ale to rzecz jasna nie może Pana zadowolić :-).

  47. Christoph pisze:

    Dziękuję Panie Pawle, bardzo mi Pan pomógł!

  48. Christoph pisze:

    Panie Pawle, miałbym następujęce pytanie:
    Jak jest poprawnie-
    Jestem zameldowany w Alei Platona.
    Jestem zameldowany na Alei Platona
    czy
    Jestem zameldowany przy Alei Platona ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wzorcowa forma to przy Alei Platona. Potocznie można używać również na Alei Platona.

      • Artur J. pisze:

        Pisałem kiedyś o „na alei” i „w alei”, ale nie przyszło mi wtedy do głowy sprawdzić „przy alei”, zresztą tam to nie miało takiego znaczenia.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Czyli zagalopowałem się, stosując analogię do wyrazu ulica. W takim razie oficjalna forma to w alei. Na alei to forma potoczna. Nowy słownik języka polskiego formę przy alei podaje jako urzędową. Generalnie więc każda z form jest do zaakceptowania.

          • Tomasz Marek pisze:

            Dla mnie „w alei” to miejsce pochówku. Tylko! „Spoczął w Alei Zasłużonych”. „W Alei Zasłużonych znalazł wieczyste mieszkanie”.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Właśnie dlatego mnie logika podpowiadała przy alei. Okazuje się jednak, że to forma stricte urzędowa :-).

          • Tomasz Marek pisze:

            I jeszcze: językoznawcy powinni też kierować się wyobraźnią przestrzenną. Jak można mieszkać „w” alei? W ŚRODKU alei? Wewnątrz? W linku czytamy o przejściu dla pieszych „w” alei. Hmmm… Dziura jest „w” moście, ale przejście widziałbym nie „w” ani „przy”, ani „na”, a PRZEZ aleję (może jeśli w nazwie użyto liczby mnogiej to przez aleje). Tak samo przejście dla pieszych przez ulicę {nazwa}. Nie wiem, o czym myślał prof. Bańko udzielając porady (patrz link), ale chyba nie był w formie. Przejście w alei to mogę mieć z kimś: „W alei miałem ciężkie przejścia z moim berbeciem, który uparł się, że chce loda”.
            Wracając do wyobraźni przestrzennej, to szedłbym w aleje (kalka „w miasto”; oznacza coś takiego, jak „w długą”), „w las”, „w pole”; ale jak już bym dotarł na miejsce, to szedłbym po alei lub (ładniej) aleją (ulicą, lasem, polem). Mieszkać też nie można „w alei”, o ile nie mamy na myśli ptaków w dziuplach szeregu drzew obsadzających ulicę, które tym samym zmieniają nazwę ulicy na aleję. Mieszkając poza linią drzew (jw.) musimy z konieczności mieszkać „przy” alei. Może właśnie dlatego z cmentarzem jest inaczej (grób w alei), że drzewa rosną tam poza linią nagrobków.
            Myśleć, panowie poloniści!

            • Paweł Pomianek pisze:

              No cóż, logika logiką, a język wielokrotnie logiczny nie jest. Między innymi dlatego, że jest żywy i z czasem utarły i przyjęły się inne formy, niż byśmy sobie życzyli lub inne niż sugerowałby logiczny namysł.

          • Tomasz Marek pisze:

            Nie chcąc przynudzać jeszcze bardziej, przejdę do sedna. Otóż nauczono mnie, że forma potoczna jest dlatego potoczna, że NIE JEST POLECANA. Polecana jest forma oficjalna. Dotyczy to oczywiście wypowiedzi oficjalnych – pism i wystąpień urzędowych, literatury pięknej i mowy elit. Zatem elity intelektualne nie powinny przykładać się do zastępowania języka literackiego potocznym. Wg moich polonistów (zapewne można ich dezawuować określeniem: „poloniści starej daty”), to na elitach spoczywa obowiązek dbałości o język. Wiadomo, że język jest żywy, ale przemieszczanie się form potocznych do form wysokich następuje samoczynnie; udział językoznawców jest opisowy. Ich moderacyjna rola wyraża się przez wydawanie zaleceń czy określanie poprawności, co dokonywane jest poprzez słowniki i (obecnie) orzeczenia RJP. Moim nauczycielom do głowy by nie przyszło zalecanie stosowania formy potocznej w miejsce oficjalnej (mam na myśli wystąpienia oficjalne) tylko dlatego, że „większość tak – czyli potocznie – mówi”.
            A taka tendencja jest – [http://sjp.pwn.pl/poradnia/szukaj/mieszkać-przy.html] (Przy okazji – czy chodzi o NSPP czy o WSPP? Jeśli jednak o WSPP, to tylko ugruntowałoby moją mierną o nim opinię).
            Wciąż wychodząc z założenia odpowiedzialności spoczywającej na elitach, oburzam się na zbyt wczesne zalecanie nieładnej, mylącej i prymitywnej formy „mieszkać na ulicy/w alei” tylko dlatego, że ulica (=lud) tak mówi. Ulica mówi więcej rzeczy – czy wszystkie będą polecane przez profesorów polonistyki? O tempora, o mores! To od dziś mówimy „weszłem” i sypiemy „łaciną”? Dlaczego zatem szacowne grono językoznawców uniwersyteckich nie przyjmuje do zalecającej wiadomości nagłówka „Witam” w korespondencji? Uzus jest zdecydowanie za taką formą, „Szanownych Panów/Szanownych Państwa/Szanowne Panie mając za przestarzałe i w korespondencji ze sprzedawcą internetowym (np.) za śmieszne, a „Dzień dobry” za nieadekwatne do okoliczności. Skoro walczą o tych Szanownych, dlaczego propagują inne prymitywizmy?
            Bardzo proszę Pana jako członka elit kształtujących naszą mowę, by przynajmniej Pan nie tylko umiał znaleźć w korpusie, jaka forma przeważa i szedł za masami, ale by – wzorem dawniejszych wielkich polonistów – korygował Pan mowę „ludu” w kierunku mowy elit – NIE ODWROTNIE!
            Ab ovo!
            Mnie uczono (silnie to akcentując), że mieszka się przy ulicy, jeśli zajmuje się mieszkanie w domu stojącym przy ulicy. Na ulicy mieszkają bezdomni. Z aleją zapewne podobnie, bo uzasadnienie jest takie samo.
            Co do pełnego adresu… „Mieszkam na ulicy Koszykowej 10” jak to zaleca (fuj) dr Grzenia (link jw.), jest żargonowo-ludowe. Mnie uczono następującej formy: „mieszkam przy ulicy Koszykowej pod dziesiątym” (lub jeszcze bardziej oficjalnie „pod numerem dziesiątym”); można napisać „przy Koszykowej pod 10.” – kropka oznacza numer, a nawet dopuszczano w mojej szkole zapis „przy Koszykowej 10.” przy milczącym założeniu, że przy czytaniu doda się „pod” ze względu na liczebnik porządkowy. Przypomina to znane każdemu z Kubusia Puchatka „mieszkanie pod nazwiskiem”, bo zarówno wizytówka na drzwiach jak numer są w górze, nad człowiekiem.
            Później polonista orzekł, że można przeczytać „przy Koszykowej dziesięć” (analogia do zawołania papieża Jana Pawła II – „Franciszkańska trzy!”), jeśli rozumie się, że chodzi o działkę budowlaną/posesję. „Na Koszykowej” było tępione przez cały czas mojej edukacji.
            W alei leżą zmarli. Żywi mieszkają przy alei, przy placu, przy ulicy, bo tam mieszczą się ich domy. Uzasadnienie konstrukcyjne już przytoczyłem w językowych dylematach. Wypowiedzenie „dom na placu” istniało kiedyś, ale plac oznaczał tu działkę budowlaną, inaczej posesję. „Dom na rynku” oznaczałby, że stoi centralnie na placu rynkowym; zwykle jest tam ratusz. Dziś „dom na rynku” oznacza dom (posadowiony gdziekolwiek) wystawiony na sprzedaż – wyrażenie „na rynku” oznacza „w ofercie sprzedaży”, „na giełdzie”; w tym ujęciu językowym rynek nie jest placem, a miejscem (choćby wirtualnym) zawierania transakcji.
            O mieszkaniu „w ulicy” nikt i dziś nie myśli – do tego jeszcze lud (a wraz z nim poloniści) nie doszedł. Wiem dlaczego – wyrażenie „w uliczce, w ulicy” ma inne zastosowanie:
            Uliczkę znam w Barcelonie
            W uliczkę wyskoczy Boniek…
            (Pamięta Pan tę piosenkę z dzieciństwa, czy też wtedy jeszcze Pana nie było na świecie?)
            W sporcie dominuje fraza popularna i dlatego… nie, nie – nie chodzi o zastąpienie w przez na; chodzi o to, że moi poloniści powiedzieliby, że Boniek wyskoczyć powinien w alejkę, bo piłkarze tworzą z murawą alejkę, w którą można wyskoczyć. Nie leżą płasko na trawie, są formą przestrzenną.
            Dalej – w alei tak jak w ulicy może być dziura, pod ulicą/aleją prowadzi się rury kanalizacyjne, na ulicy może coś leżeć. Dlaczego nie może coś leżeć na alei? Bo aleja (powtarzam to uparcie) jest tworem przestrzennym wklęsłym – składa się z części dla pieszych, jezdni i sterczących w górę drzew czy innych elementów tworzących szpaler (jak ludzie czy tornada – patrz: „aleja tornad”). Z tego samego powodu nic nie leży na wąwozie, a na nasypie i owszem.
            Jako realista językowy, ceniący jasność wypowiedzi (i uważający się za elitę ;-)), wbrew populistom będę mieszkał przy ulicy lub przy alei i pod numerem.

            Z nadzieją, że (jeśli doczytał Pan do końca) znalazłem w Panu sprzymierzeńca w przedstawionych poglądach, a w braku tego choć zrozumienie

            • Paweł Pomianek pisze:

              Szanowny Panie,
              mnie się Pański wywód bardzo podoba i chciałbym mu przyklasnąć. Dla mnie również forma na ulicy jest dość niechlujna. Wolę jednak mieszkać przy ulicy, a na ulicy to najwyżej w rozmowie ze znajomym. Logiki, której Pan poszukuje i sposób w jaki Pan to czyni, zawsze budzi we mnie szacunek. Jednocześnie nie taki ze mnie „językoznawca”, bym miał możliwość proponowania swoich form. Ja nie jestem i zapewne nie będę normatywistą. Jestem tylko skromnym redaktorem i korektorem książek, jednocześnie pasjonatem języka i generalnie jednak jestem zobowiązany przedstawiać tutaj opinie słowników czy językoznawców, a tylko rzadko swoje wywody, jeśli rzeczywiście uważam, że mam coś ciekawego do zaoferowania.

              Uliczkę znam w Barcelonie
              W uliczkę wyskoczy Boniek…
              (Pamięta Pan tę piosenkę z dzieciństwa, czy też wtedy jeszcze Pana nie było na świecie?)

              Podejrzewam, że to był mniej więcej okres mojego przychodzenia na świat ;-).

  49. Tomasz Marek pisze:

    Czy zasada o rozdzielaniu przecinkiem ZDAŃ współrzędnych (zwykłych, takich w których teoretycznie „a” występuje w funkcji „i”, a nie przeciwstawnych), z których drugie zaczyna się od „a”
    [http://sjp.pwn.pl/zasady/Zdania-wspolrzedne-polaczone-spojnikami-przeciwstawnymi-wynikowymi-synonimicznymi;629784.html]
    dotyczy również równoważników zdań? Imiesłowowych i zwykłych?
    Np: „Olek kazał jej zachowywać się grzecznie(,) a nawet udawać damę.”
    „Polecając mu Piotra(,) a później Rafała, zaskarbiał sobie ich przyjaźń.”

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie jestem Panu teraz w stanie wskazać źródła, które by to potwierdzało, ale rozdzielałbym. Przy czym mocno bym się zastanawiał, czy te części a nawet udawać damę i a później Rafała nie są po prostu podrzędne wobec reszty wywodu. Zdania na pewno mogłyby się bez tych fragmentów obyć, można by więc traktować je jako dopowiedzenia, uściślenia. Głównie w tym dopatrywałbym się powodu użycia przecinka.

  50. al pisze:

    1. Skąd niezwykła popularność znaku „#” ?
    2. Co to za samoloty efy szesnaste ?
    3. Żeńskie końcówki : jeżeli Pani Beata Szydło to premiera to czy Hanna Suchocka to prapremiera ?

  51. Czytelniczka pisze:

    Dzień dobry!
    Chciałabym zapytać o „transmisję na żywo”. Dużo pojawia się opinii mówiących o tym, że to pleonazm. Nie jestem co do tego przekonana, więc zajrzałam do słowników poprawnej polszczyzny. W większości z nich w definicji transmisji pojawia „bezpośrednia relacja”, co zapewne miałoby być jednoznaczne z „na żywo”. W „Innym słowniku” Bańki „bezpośrednia” się jednak nie pojawia. Pojawia się za to w przykładzie użycia: „Telewizja przeprowadzi bezpośrednią transmisję z otwarcia festiwalu”. Czy rzeczywiście jest to pleonazm? Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Doprecyzujmy: mamy rozmawiać o tym, czy TO JEST PLEONAZM, czy też o tym, czy jest to FORMA POPRAWNA? Pytam, bo w języku wiele pleonazmów jest dopuszczalnych. Co do poprawności i zasadności przywołanego przez Panią sformułowania nie miałbym wątpliwości. Natomiast taką akademicką dyskusję o tym, czy to jest pleonazm, oczywiście można by przeprowadzić :-).

      • Czytelniczka pisze:

        Dziękuję za szybką odpowiedź. Chodziło mi o to, czy używanie tego sformułowania jest błędem. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam odpowiedź – błędem nie jest?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Tak, moim zdaniem używanie tego sformułowania jest całkowicie uprawnione. Jest jednoznaczne, a obie części wydają się konieczne dla uzyskania jasności tego, co chcemy wyrazić.

  52. Lula pisze:

    Dzień dobry ponownie,
    jeszcze jedno pytanie odnośnie problematycznych przecinków; czy zdanie składowe zaczynające się od „czy” zamykamy przecinkiem?
    Podczas każdej konserwacji lub przeglądu kontrolować, czy działanie czujników nie zagraża bezpieczeństwu(,) i w razie potrzeby dokonać wymiany.

    • Tomasz Marek pisze:

      I znowu (sorry Mr. Pomianek) wyręczę moderatora. Tym razem nie tylko jako polonista amator, ale jako inżynier – specjalista serwisu (a omawiane zdanie pachnie instrukcją obsługi). Otóż przecinek jest konieczny nie z racji „zamykania zdania zaczynającego się od >>czy<<", lecz dlatego, że zdania "Podczas… konserwacji kontrolować … i dokonać…" są współrzędnie złożone, a zdanie "…działanie… zagraża" jest zdaniem podrzędnym wobec pierwszego ("Podczas… konserwacji kontrolować"). Doradzałbym też (jako inżynier) zmianę treści. Otóż zupełnie wystarczy napisać, że "należy kontrolować działanie czujników", bo wiadomo (na poziomie fachowego serwisu), że czujniki MAJĄ być sprawne dla bezpieczeństwa. A bezpieczeństwu nie zagraża działanie czujników, lecz ich niedziałanie lub błędne działanie. Po wprowadzeniu tej zmiany całość przybierze zatem postać:
      "Podczas każdej konserwacji lub przeglądu kontrolować działanie czujników i w razie potrzeby dokonać {ich} wymiany."
      co dodatkowo eliminuje kłopocik ze zdaniem podrzędnym wtrąconym. I jeszcze – wyraz "kontrolować" zastąpiłbym słowem "sprawdzać". Obecnie w języku technicznym "kontrola" ma więcej znaczeń (również niespodziewane przez polonistów: "regulacja automatyczna", "sterowanie"), więc słowo to mogłoby być mylące.

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź 🙂 Wiem, że zdanie zawsze można przeredagować, coby uniknąć problematycznych sytuacji, ale właśnie chciałam problem rozwiązać, a nie go unikać 🙂
        Wobec tak fachowej odpowiedzi pokuszę się o zadanie jeszcze jednego pytania, tym razem z dziedziny pisowni łącznej i rozdzielnej. Jak wiadomo, „nie” z rzeczownikami piszemy razem, ale czy bezwzględnie zawsze? Co w przypadku zdania:
        To nie książka. (w domyśle to nie jest książka). Wersja: To nieksiążka. –> wygląda dość osobliwie, co więcej, słownik na tej stronie ją podkreśla 😉

        • Paweł Pomianek pisze:

          Bardzo dziękuję szanownemu panu Tomaszowi Marek za wyręczenie i tak kompetentną (nie tylko pod względem polonistycznym) wypowiedź. Tutaj sprawa jest krótka, więc odpowiadam od razu. Określenie to nieksiążka mogłoby funkcjonować, ale w innym kontekście (trudno mi nawet teraz wymyślić przykład). Tutaj na pewno to nie książka tak jak przy przeciwstawieniach: to nie książka, tylko czasopismo.

  53. Tomasz Marek pisze:

    Mam ciągłe problemy z formą „być jakiś” w opozycji do „być jakimś”. Zilustruję to paroma przykładami:
    – On był dobry?/dobrym? dla niej.
    [Jeżeli „dobry” oznacza też „właściwy”, to „był dobrym” ujednoznacznia ocenę pod kątem zachowań podmiotu (człowieka wobec człowieka) i w tym znaczeniu wydaje się wskazaną formą.]
    – Miej pokój stale wysprzątany?/wysprzątanym?
    [Czy nie chodzi o stan pokoju? – wtedy „wysprzątanym” wydaje się wskazane, choć wygląda archaiczne, jak z XIX- wiecznej polszczyzny. Wyraźniej dylemat ten występuje w zdaniu „Telefon musisz mieć przy sobie włączonym, by odbierać rozmowy zawsze i wszędzie”, bo zastąpienie „włączonym” inną formą gramatyczną udziwnia lub zniekształca zdanie; łatwego obejścia tego problemu też nie widzę.]
    – Bądź porządny?/porządnym? [bez uściślenia ” – człowiekiem”, bo wtedy oczywiście „porządnym”]
    Przykłady mógłbym mnożyć. Czy generalnie obie formy są równorzędnie dopuszczalne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, zawsze gdy dyskutuję z Panem, zawsze gdy zadaje Pan pytanie, to mam wrażenie, że robi Pan to tylko po to, by mnie sprawdzić, a po mojej odpowiedzi, przedstawi Pan swoją – zazwyczaj bardzo szeroką wiedzę i interesujące interpretacje. To nie zarzut, wręcz przeciwnie: chciałbym wyrazić uznanie i radość, że ktoś o tak szerokich horyzontach ma czas i ochotę, żeby tu regularnie zaglądać i komentować.

      A co do samej poruszonej przez Pana kwestii, to wydaje mi się, że nie mam do powiedzenia nic więcej ponad to, co w swoim krótkim, ale rzetelnym artykule napisała na naszej stronie Kamila Młodzianko – zapraszam tutaj.

      • Tomasz Marek pisze:

        Ojej! Ale Pan unik zastosował!
        Pani Młodzianko nie odpowiada na moje pytania, tym bardziej że po jej wyjaśnieniu (zawierającym błąd – nie ma słowa „warty”, jest tylko „wart”) następuje lista dwóch źródeł, na których jest ono oparte. Do SPP nie mam zaufania; zresztą bez szczegółowego wskazania strony/punktu trudno uznać ten link za pożyteczny. Natomiast drugi – odpowiedź prof. Bańko – czyni obie formy (mianownikową i narzędnikową) równodopuszczalne (z uwagą o formie narzędnikowej: „nacechowana książkowością”), co wydaje się sprzeciwiać orzeczeniu pani Młodzianko, która formę narzędnikową (poza wyjątkami) odrzuca.
        Zatem jak byłem głupi, tak głupiM pozostanę, a oświecenia żadnego…
        Ale przecież głupi, mądry, zabity – to również rzeczowniki, więc forma narzędnikowa jest dla nich jak najbardziej uzasadniona. Może istnieją rzeczowniki od wszystkich przymiotników: (kto? co?) naładowany, włączony, porządny, wysprzątany, itd., itp.? Skoro zabity to trup, to jeśli jestem trupEM, to jestem zabityM. Czyż nie?

  54. TomaszK pisze:

    W szpitalach widuję informację „Rzeczy niepodpisane w lodówce…” a czasem „Rzecz nie podpisane….”. Która z form jest prawidłowa? Czy słuszne jest porównanie do „woda niegazowana”?

  55. Sebastian max pisze:

    Na jednym z portali internetowych ,zamiesciłem tekst w ktorym użyłem takiego zdania „Liga Angielska jest bogatsza od hiszpańskiej , tez jesli idzie o srodek i dno tabeli”

    Określenie „jeśli idzie o”wywołało u jednego z użytkowników forum agresywna reakcje z wyzywaniem mnie od wieśniaków włącznie.Zdaje sobie sprawę ,że lepiej by brzmiało określenie jeśli CHODZI o ,ewentualnie co się tyczy środka i dna tabeli.Wydaje mi się jednak ,ze określenie „jeśli idzie o” też jak to mawiają ujdzie.Chce prosić o jakąś opinie w tej kwestii.
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      przepraszam za długi czas oczekiwania na odpowiedź. Na szczęście mieszczę się rzutem na taśmę w tygodniu, który stawiam sobie za deadline.

      1. Jeśli się Pan nie pogniewa, chciałbym zacząć od uwagi natury moralnej: Niestety zwyczajem internetu jest hejtowanie, a hejterzy najlepiej czują się w grupie. Chcę żeby wiedział Pan jedno: gdyby nawet uznać Pańską wypowiedź za błąd, nie jest to taki błąd, który usprawiedliwiałby reakcje, o jakich Pan pisze. Język to tylko narzędzie, najważniejsza jest w nim komunikatywność; choć warto o niego dbać, warto by był piękny.

      2. Co do zdania, to przyznam, że mnie bardziej interesowałyby takie kwestie, jak:
      – dlaczego Liga Angielska jest wielką literą a hiszpańska małą (to jest do obronienia, ale jednak wymaga chwili zastanowienia);
      – brak polskich znaków (jeśli to artykuł na jakimś portalu to już dość rażące);
      – w takim kontekście nie używamy też, w zamian powinno się tam znaleźć także albo również.

      3. W kwestii, o którą Pan pyta, połączyły się chyba Panu dwie formy: jeśli chodzi o i gdy idzie o. Wydaje się jednak, że Pańska forma jest do zaakceptowania w języku potocznym, a z kolei taki język jest dopuszczalny na portalach w dyskusjach o sporcie. Proszę sobie zajrzeć tutaj, do poradni językowej PWN, prof. Mirosław Bańko używa takiego zdania: Z tych samych powodów słowniki ortograficzne pozwalają pisać np. Sejm, gdy idzie o nazwę własną polskiego parlamentu, lub sejm, gdy chodzi o krórykolwiek z polskich sejmów, w szczególności obecny..

      A Pan padł raczej ofiarą prymitywnej nagonki. Bo trudno nazwać wyzywanie od wieśniaków merytoryczną krytyką.

  56. Elżbieta pisze:

    Proszę o wyjaśnienie jak poprawnie napisać….. zapraszamy do sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury, czy zapraszamy do Sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Albo do Sali Widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury jeśli Sala Widowiskowa to oficjalna (urzędowa) nazwa sali lub do sali widowiskowej Młodzieżowego Domu Kultury, jeśli chodzi po prostu o nazwę rodzajową sali.

  57. Marcin pisze:

    Chyba jednak na opak zrozumiałem, dziękuje jeszcze raz

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tzn. wydaje mi się, że nie do końca na opak. Zastosował Pan zasadę, która jest nieco niżej w tekście przeze mnie podsuniętym. Ale ta reguła odnosi się jednak do nieco innych przypadków, nie takich ze zbitką spółgłosek zd.

  58. Marcin pisze:

    Jaka jest poprawna forma.
    z zdrowego czy ze zdrowego….. moim zdaniem z zdrowego, ale masa osób mnie za to krytykuje – słusznie ?

    Chodzi o pochodzenie czegoś, np. ten sok pochodzi z zdrowego owocu ( sadu )

    • Paweł Pomianek pisze:

      Temat był szczegółowo omówiony na stronie całkiem niedawno, zachęcam, by zajrzeć do artykułu. Poprawna forma to ze zdrowego.

      • Marcin pisze:

        Dziękuje bardzo,
        Moja forma była poprawna, ale… inni mieli racje jeśli używali by formy wypowiedzi ustnej.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Myli się Pan. Przyimek ze stoi przed wyrazami zaczynającymi się grupą spółgłosek, z których pierwszą jest z, s, ż, sz, ź, ś: ze strachu, ze żniw, ze źródła, ze świniami. W wyrazie zdrowego mamy grupę spółgłosek, z których pierwszą jest z. Jest to typowa sytuacja, w której używamy przyimka ze. Rację więc ma masa osób, która Pana krytykuje ;-).

  59. Irena Klejnota pisze:

    Kiedy mówimy o dniu miesiąca (który dzisiaj jest?)

  60. Irena Klejnota pisze:

    Przepraszam, ale jestem nauczycielem języka polskiego w Ukrainie i nie wiem jak picać datę na tablicy i w zeszytach. – Pierwszy stycznia (lutego)
    – Praca klasowa
    Czy
    Pierwsze stycznia (lutego)
    Praca klasowa

    Dziękuję !!!

  61. Irena Klejnota pisze:

    A co znaczy: Witam,
    Zwracam się z prośba o rozwianie wątpliwości czy poprawne jest wyrażenie dot. 13 stycznia. „Dzisiaj jest trzynasty dzień miesiąca lub trzynasty dzień roku”? a może „Dzisiaj jest trzynastego dnia roku” oraz czy można powiedzieć że, „dzisiaj jest trzynasty” lub „Jest trzynasty stycznia” czy „Jest trzynastego stycznia”?
    dziękuje i pozdrawiam
    Odpowiedz
    Paweł Pomianek pisze:
    13 stycznia 2015 o 14:11
    Dzisiaj jest (co?) trzynasty dzień roku. Spotkamy się (kiedy? – czego?) trzynastego dnia roku. Analogicznie: Dzisiaj jest (co?) trzynasty stycznia. Spotkamy się (kiedy? – czego?) trzynastego stycznia.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takim razie już nie rozumiem, czego dotyczy pytanie. Myślałem, że chodzi o zdanie (właściwie równoważnik zdania) Osiemnastego stycznia praca domowa. To, co Pani przytoczyła jest chyba jasne: tam gdzie mianownik – mianownik; tam gdzie dopełniacz – dopełniacz.

  62. Irena Klejnota pisze:

    Jak piszemy w zeszytach w szkole: Osiemnasty lutego czy Osiemnaste lutego Praca klasowa

  63. Lula pisze:

    Dzień dobry,
    czy wyrażenie „chcieć to móc” wymaga przecinka?

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie, jest to utarty zwrot, który nie wymaga przecinka.

      • Lula pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie interpunkcji:
        Czy zdanie:
        Kompetencje identyczne jak te(,) wymagane w stosunku do tłumaczy.
        – wymaga przecinka?

        Pozdrawiam

  64. Ela pisze:

    Witam,

    który zapis jest prawidłowy Atlantyk północno-wschodni, czy północno-wschodni Atlantyk?

    • Paweł Pomianek pisze:

      A co Pani mówi na ten temat teoria? Jaki jest kontekst?

      • Ela pisze:

        W normalnym zdaniu użyłabym formy północno-wschodni Atlantyk np. Statek pływał po północno-wschodnim Atlantyku. Ale chodzi mi o uszczegółowienie
        obszar: Morze Bałtyckie, Morze Czerwone i …. Atlantyk …

        • Paweł Pomianek pisze:

          W tym kontekście spokojnie można użyć też tej formy naturalnej. Bo to – w przeciwieństwie do tych poprzednich – nie jest oficjalna nazwa.

  65. Emilia Maćczak pisze:

    Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące mowy zależnej i niezależnej.
    Przy przekształcaniu mowy niezależnej w zależną używamy przy zdaniu podrzędnym dopełnieniowym spójników „żeby, aby, by”. Czy poprawne jest użycie jakiegokolwiek z nich? Czy może są jakieś zasady „pierwszeństwa”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      To synonimy. Czasami, w różnych kontekstach, można się zastanawiać, który akurat jest najlepszy. Żeby jest najbardziej potoczne i naturalne dla języka mówionego. Aby pasuje najbardziej do stylu wysokiego, ale w stylu bardziej potocznym staje się pretensjonalne.

  66. Emilia Maćczak pisze:

    Czy mogę prosić o opinię jak poprawnie powinna być przekształcona mowa niezależna na zależną w poniższym przykładzie:
    Marek zapytał: „Jak długo będziecie w górach?”

    Marek zapytał czy długo będziemy w górach.
    Marek zapytał jak długo będziemy w górach.

    Z góry dziękuję za opinię

  67. Kinga pisze:

    Dzień dobry,

    mam takie nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie, a to chyba jest odpowiednie na nie miejsce. Przejrzałam stronę wzdłuż i wszerz, ale odpowiedzi nie znalazłam, może więc otrzymam ją tutaj.

    Czy są jakieś sytuacje, w których zwroty typu „kochanie”, „złotko” itp. powinny być w dialogach zapisywane wielką literą? Rozum podpowiada mi, że nie, ale wydaje mi się, że widziałam parę razy w tej czy w tamtej książce zwrot tego typu zapisany właśnie wielką literą.

    Będę niezmiernie wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam ciepło, dziękując za przekazaną już wiedzę.

    • Paweł Pomianek pisze:

      To bardzo ciekawe pytanie, bo takie zwroty, tego typu spieszczenia, występują w zasadzie w miejscach, w których moglibyśmy wstawić imię. W listach nawet wypadałoby pisać je wielką literą. W beletrystyce zachowałbym jednak formę oficjalną, tj. pisownię małą literą, bo przecież trudno byłoby wskazać, że dany bohater mówi wielką literą ;-).

      • Kinga pisze:

        Serdecznie dziękuję za szybką odpowiedź. Fakt, że w listach nie wyglądałoby to źle, ale w dialogach od tej pory się powstrzymam :).

        Pozdrawiam serdecznie!

    • Tomasz Marek pisze:

      SJP PWN:
      Reguła 18.4.
      „Wielką literą piszemy przydomki, pseudonimy i przezwiska ludzi:
      a) jednowyrazowe:
      Belfer, Krzywousty, Menzurka, Rębajło, Sabała, Sierotka, Szary, Śmieszek;
      b) wielowyrazowe:
      Bolesław Prus, Paweł Jasienica, Dziewica Orleańska, Pola Negri.
      Jeśli przydomek jest wyrażeniem przyimkowym, to występujące w nim rzeczowniki piszemy wielką literą, a przyimek małą:
      Biedaczyna z Asyżu, Jan bez Ziemi, Jan z Tęczyna, Piotr z Lubeki, Katarzyna ze Sieny, Jadwiga z Łobzowa.”
      Jeżeli imię miłosne funkcjonuje na zasadzie przydomka, Reguła 18.4 nakazuje pisać je wielką literą. Jeśli nie (uznamy je za rzeczownik pospolity) – małą. O kwalifikacji (czy jest to, czy nie jest przydomek/imię miłosne) musi zadecydować autor. Proszę porównać: Tadeusz Chyła „Spis”, który to tekst zasadza się na wymienianiu imion miłosnych; wszystkie pisane są dużą literą. Odsyłam też do artykułu „Zwroty adresatywne…” w tym blogu – wprawdzie traktuje on głównie o tytulaturze historycznej, ale i w kwestii współczesnej pisowni zwrotów adresatywnych może pomóc.

  68. Laura pisze:

    Witam!
    Szukam odpowiedzi na pytanie dotyczące zapisu dialogu. Przeczytałam Pańskie artykuły na ten temat, ale odpowiedzi niestety nie znalazłam, gdyż mój przypadek jest nieco inny – narracja odnosi się do wypowiedzi bohatera, ale czasownikiem oznaczającym mówienie nie jest. Opisuje ruch w trakcie mówienia. Który z zapisów będzie poprawny?
     — Przez jakiś czas byliśmy „partnerami” — narysowała cudzysłów w powietrzu.
     — Przez jakiś czas byliśmy „partnerami”. — Narysowała cudzysłów w powietrzu.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,

      w mojej prywatnej opinii obie formy są poprawne, a decydująca powinna tutaj być równoczesność wykonywania czynności z mówieniem. Tutaj zapewne bohaterka rysuje ten cudzysłów w czasie wypowiadania wyrazu partnerami, dlatego radziłbym zachować małą literę.

      A co do artykułów na ten temat… Nie wiem, czy czytała Pani ten. W zasadzie omawia on właśnie kwestię podjętą teraz również przez Panią.

  69. Czytelniczka pisze:

    Szanowny Panie,
    chciałabym zapytać o frazę „nie po drodze do małżeństwa”. Komuś może być nie po drodze do małżeństwa czy może nie po drodze z małżeństwem? Sama skłaniałabym się ku tej pierwszej wersji, niestety nie mogłam znaleźć podobnego związku w słowniku frazeologicznym ani w innym. Może trzeba tu zastosować rozróżnienie na „do” w znaczeniu miejsca, a „z” w odniesieniu do abstraktu? Bardzo proszę o pomoc w wyborze właściwej formy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli komuś może być nie po drodze, to w związku frazeologicznym z pewnością z czymś. Zastanawiam się tylko, czy w ogóle w kontekście małżeństwa ten związek frazeologiczny brzmi szczęśliwie i wydaje mi się, że nie.

  70. Krystian pisze:

    Moje pytanie dotyczyć będzie tego fragmentu Ogólnopolskiego Dyktanda 2014: „Język średnio-wysoko-niemiecki tak do cna zafascynuje niektóre nie zażywne, lecz nieleniwe doprawdy Panny…”
    Nie mogę znaleźć wytłumaczenia dla napisania łącznie w tym przykładzie wyrazu „nieleniwe”, który podobnie jak wyrażenie „nie zażywne”, występuje w formie przeciwstawienia, dla którego przewiduje się według źródeł pisownię rozdzielną.
    Będę wdzięczny za wyjaśnienie.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      z tą sprawą może warto zwrócić się do specjalistów ze środowisk uniwersyteckich lub do poradni językowej PWN. Jedyne rozwiązanie Pana problemu, które mnie przychodzi do głowy, jest takie, że nie zażywne i nieleniwe nie są tutaj odnoszącym się do siebie bezpośrednio przeciwstawieniem, ale w ramach logiki zdania funkcjonują samodzielnie.

      • Tomasz Marek pisze:

        Aż Poradni PWN? To przecież proste! Mamy przeciwstawienie: „nie A lecz B”. Nie ZAŻYWNE lecz NIELENIWE. NIELENIWE, ale nie ZAŻYWNE. Rzeczownikami przeciwstawianymi są: „zażywne” i „nieleniwe”. Nad czym tu debatować?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Fakt! Bardzo dziękuję za podpowiedź. Wydaje się to aż nader oczywiste. Dlatego właśnie nie lubię dyktand i konkursów językowych. Jak ktoś pisze, że to coś z dyktanda, od razu bierze mnie zaćmienie i nie rozumiem, bo zakładam, że to coś potwornie podchwytliwego 🙂

  71. asqq pisze:

    Poprawnie jest „Nie usunięte pomyślnie” czy „Nieusunięte pomyślnie”? Bardziej pasuje mi druga forma, ale z drugiej strony, „pomyślnie” to określenie do „usunięte”, więc nie jestem pewny, czy nadal można pisać razem.
    Dziękuję z góry za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ogólnie chodzi o to, że coś nie zostało usunięte pomyślnie. Dlatego wybrałbym wersję z pisownią rozdzielną nie usunięte pomyślnie.

  72. Anon pisze:

    Poprawna forma to „dowiedzieć się o czym?/o co?” ?

  73. Krystian pisze:

    Jak w połączeniach wyrazowych „po tym(,)jak” i „po to(,)aby” należy traktować kwestię przecinka? Czy do tych przypadków również odnosi się reguła o cofaniu przecinka, bezwzględnym lub wtedy(,)gdy na dane miejsce pada akcent, czy może należy zawsze w wyznaczonych miejscach wstawić przecinek?
    I przy okazji(,)czy w powyższym tekście powinny się znaleźć przecinki pomiędzy „wtedy” i „gdy” i po zwrocie „przy okazji”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W powyższym tekście wstawił Pan przecinki odpowiednio. A co do samego pytania: trzeba, by przecinki się w tych miejscach znajdowały, zwłaszcza w przypadku po to, aby. W poradni językowej PWN jest też artykuł stwierdzającym, że w przypadku po tym, jak również przecinek stawiamy (tutaj).

  74. machalica pisze:

    jaka jest poprawna forma-latem, czy w lecie

    • Paweł Pomianek pisze:

      Obydwie są poprawne. Niepoprawna jest inna dość rozpowszechniona w niektórych regionach forma w lato.

      • Tomasz Marek pisze:

        Prof. Bańko:

        W lato jest potoczna – występuje tylko w języku mówionym i w dialogach literackich stylizowanych na żywą mowę. W oficjalnych wypowiedziach rzeczywiście może razić.

  75. Ewa Maniecka pisze:

    Szanowny Panie,
    proszę o wskazanie poprawnej formy: „nie udało się wyłonić wykonawcy (kogo?czego?”, czy też „nie udało się wyłonić wykonawcę (kogo? co?)”.
    Proszę podać regułę, która rządzi tym, czy ma być zastosowany dopełniacz, czy biernik.
    wyłonić – kogo? co? ale z przeczeniem nie wyłonić kogo?czego?
    Przepraszam za trywialność pytania, ale dla inżynierskiej głowy to prawdziwy dylemat.
    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pytanie może i proste, ale za to zadane i omówione w tak profesjonalny sposób, że mało który humanista by się powstydził. I w zasadzie w tym znakomitym omówieniu zawarła Pani odpowiedź. Wyłonić rządzi biernikiem; nie wyłonić rządzi dopełniaczem. To bardzo częste przy przeczeniach.

      Pozdrawiam.

  76. Tomasz Marek pisze:

    Szanowny Panie!
    Istnieją znane wyrażenia (z pewnością Pan, w odróżnieniu do mnie, potrafi je nazwać właściwie) w liczbie pojedynczej:
    – metoda działania
    – zapalenie gardła
    – nauczyciel zawodu
    i szereg podobnych.
    Jak to będzie w liczbie mnogiej?
    – a -„Znane są metody działania policjantów” czy – b -„Znane są metody działań policjantów”?
    A jak w przypadku podmiotu pojedynczego: – c -„Znane są metody działania policji” czy – d -„znane są metody działań policji”?
    – e – „XXX zaradził dziś wielu zapaleniom gardła” czy – f -„XXX zaradził dziś wielu zapaleniom gardeł”?
    – g -„Zatrudniono trzech nauczycieli zawodu” czy – h -„Zatrudniono trzech nauczycieli zawodów”
    Zastosowałbym a, c, e, g, ale nie rozumiem dlaczego, bo (zwłaszcza w kwestii nauczycieli i gardeł) mamy do czynienia z konkretnymi zawodami i gardłami, a nie z czymś tak niematerialnym, jak „działanie”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      odpowiem tak: przychyliłbym się do wybranych przez Pana wersji, ale raczej nie nazwałbym ich sensu stricto liczbą mnogą (a na pewno nie w sensie formalnojęzykowym). Owszem metody, zapalenia czy nauczycieli będą formami liczby mnogiej, ale działania, gardła, zawodu to formy dopełniacza liczby pojedynczej. Po prostu funkcjonują w polszczyźnie takie zwroty, w których chcąc powiedzieć o kilku metodach, formułujemy właśnie takie zdanie, gdzie liczbie mnogiej towarzyszy liczba pojedyncza. Nie ośmielę się jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest. Brakuje mi kompetencji historycznojęzykowych, a takie niuanse kształtowały się przez wieki. Próbowałem już kiedyś odpowiadać na pytanie dlaczego na logikę i srodze pobłądziłem. Z takimi pytaniami odsyłam więc konsekwentnie do poradni językowej PWN, w której zasiadają najwybitniejsi specjaliści.

  77. Kasia pisze:

    Mam pewien problem. Mianowicie chodzi o teoretycznie błahą odmianę przez przypadki….
    Słowo „mamie” to rzeczownik odmieniony w celowniku, czy miejscowniku? W końcu C. komu? czemu? – mamie, a i Msc. o kim? o czym? o mamie,…

    • Paweł Pomianek pisze:

      No cóż… sama Pani napisała, że i w celowniku, i w miejscowniku. O tym, który to jest przypadek, decyduje kontekst :-).

  78. Agnieszka pisze:

    Jak zapisujemy tytul wiersza, ktory nie ma tytulu, a chcemy przytoczyc go w wypracowaniu? Czy pierwszy wers zapisujemy w cudzyslowie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      W takich sytuacjach korzystamy z incipitu. Czy to możliwe, by nie uczono tego w szkole? Definicja tutaj. Nie musi to być koniecznie cały pierwszy wers, raczej kilka pierwszych słów.

  79. Jacek pisze:

    Witam jaka jest poprawna forma przykładowo nazwa firmy:
    Kowalski Architektura Kamienna
    Kowalski Architektura Kamienia
    czy obie wersje są poprawne?
    Pozdrawiam Jacek.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szczerze mówiąc, nie orientuję się, ponieważ nie jestem architektem. To typowo branżowa, specjalistyczna nazwa, więc najlepiej na to pytanie odpowiedziałby językoznawca-architekt :-).

  80. Weronika pisze:

    Chciałabym się zapytać, czy w wyrazie „za to, że” zawsze musi stać przecinek?
    Szczególnie w przypadku, gdy np. po kolei wymieniam:
    1. Za to (,?) że…
    2. Za to (,?) że…
    3. Za to (,?) że…
    Dziękuję z góry za odpowiedź.

  81. Agnieszka pisze:

    Która forma jest poprawna „Dla Mamy” czy „Dla mamy”, wykonałam ostatnio tort z napisem „Dla mamy” i zwrócono mi uwagę, że jest to niepoprawna forma i że słowo „mamy” powinno się pisać z dużej litery.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Forma „Dla mamy” nie jest błędem językowym i nie wolno jej tak traktować. W podobnej sytuacji zdecydowanie polecałbym jednak formę „Dla Mamy”, które należałoby użyć ze względów uczuciowym. Forma „Dla mamy” jest poprawna językowo, ale może być uznana za nietaktowną, nieelegancką.

  82. Czytelniczka pisze:

    Szanowny Panie,
    chciałam zapytać o końcówkę imiesłowu w takim przykładzie: „na okładkach czasopisma poświęconemu (no powiedzmy wędkarstwu np.)”. Czy tak jest poprawnie? Zastanawiam się, czy nie powinno być „poświęconego”, bo doszukuję się tu dopełniacza. Bardzo proszę o pomoc w rozstrzygnięciu tej kwestii i wyjaśnienie, jeśli nie mam racji.
    Pozdrawiam

  83. Tomasz Marek pisze:

    ” bez wahania wybrałbym opcję drugą”… Tak myślałem. Tym niemniej dostrzegam pewien niuans znaczeniowy pomiędzy obiema wersjami (zakładając na moment, że obie są równodopuszczalne). W pierwszej komentarz ma wydźwięk stłumiony, jest jakby na marginesie, w nawiasie; stoi w cieniu dialogu. Wyjaśnia, nie przerywając. Lektor powinien go czytać półgłosem. W drugiej – jest równoprawny, niejako przejmuje tok narracji. Lektor przeczyta go takim tonem, jak dialog. Jeżeli dalej dialog jest kontynuowany (a jest), to stanowi (niezgodny z moją intencją) przerywnik, odwracający od niego uwagę. Rozbija dialog, zamiast go dyskretnie wyjaśniać.
    Wracając do prozy codzienności, po raz kolejny kodyfikacja zapisów pozbawia je możliwości niuansowania. Jak (mój sztandarowy przykład, będę go powtarzał do znudzenia jak Katon Starszy o zburzeniu Kartaginy) nakaz łącznej pisowni nie z imiesłowami przymiotnikowymi, który sprawia, że nie ma robót czekających na zapłatę (nie zapłacona robota), są tylko nieopłacalne (takie znaczenie ma frazeologizm „niezapłacona robota”).

    • Paweł Pomianek pisze:

      O właśnie, właśnie! Nawet Pani nie wie, jak bardzo podoba mi się to, co Pan napisał. Właśnie dlatego staram się przy dialogach pozostawiać trochę miejsca na wybory autora. Jeśli tylko wiem, że ktoś podchodzi do tekstu tak świadomie, jak Pan, mam odczucie, że w tego typu sprawy mogę prawie w ogóle nie ingerować. Bo są te niuanse, które autor może chcieć wyzyskać. Z Pańską interpretacją dotyczącą tej subtelnej różnicy całkowicie się zgadzam.

  84. Tomasz Marek pisze:

    Szanowny Panie!
    Mam dylemat dotyczący edycji dialogu, konkretnie wielkiej lub małej litery w komentarzu. Oto ten tekst:
    – A dobry on dla ciebie aby? Nie bije?
    – Dobry mateczko, dobry… – nie mogła wdać się w wyjaśnienia, że najlepszy, gdy bije.
    Może jednak trzeba tak:
    – A dobry on dla ciebie aby? Nie bije?
    – Dobry mateczko, dobry… – Nie mogła wdać się w wyjaśnienia, że najlepszy, gdy bije.
    Pierwsza wersja jest chyba zgodna z forum korektorów i (bodajże) z jakąś Pańską poradą. Druga (jeśli dobrze odczytuję Wolańskiego) – z jego restrykcyjnymi zasadami.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      osobiście bez wahania wybrałbym opcję drugą, z wielką literą. Ale też pierwszej wersji całkowicie bym nie potępił. Ta porada, o której Pan wspomina, jest chyba autorstwa Tomka Powyszyńskiego – w pewnych sprawach w kwestiach dialogów w naszych poglądach są różnice. Ja jestem nieco bardziej otwarty na różne wersje, czego wyrazem jest choćby ten tekst z marca poprzedniego roku: Dialogi. Wypowiedź bohatera a didaskalia – jedna czy wiele opcji?

  85. Anna pisze:

    Witam,
    W książce, którą ostatnio czytałam, występuje bohater o imieniu Alec. Tłumacz odmienia je w następujący sposób:
    M. Alec
    D: Aleca
    C: Alecowi
    B: Aleca
    N: Alekiem
    Ms: Alecu
    W: Alecu
    Zastanawiam się, czy jeżeli czytelnik zdaje sobie sprawę, że imię to czyta się „Alek”, taka zamiana c na k w narzędniku jest konieczna? Czy formy „Aleciem” lub „Alec’iem” byłyby w tym przypadku poprawne?
    Z góry dziękuję za rozwiąnie wątpliwości.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Taka odmiana, jaką stosuje tłumacz, jest konieczna i znormatywizowana w słownikach poprawnej polszczyzny. Forma Aleciem czy tym bardziej Alec’iem jest niedopuszczalna.

      • Anna pisze:

        Skoro już jestem w tym temacie, spytam jeszcze o jedno imię z tej samej książki. Jeden bohaterów nazywa się Jace. Jak w tym przypadku powinna brzmieć delikanacja tego imienia? Szczególnie interesuje mnie tu miejscownik.
        Dziękuję za poświęcenie czasu, by odpowiedzieć na moje pytania.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Musi Pani napisać konkretnie, o co chodzi. Jeśli to jest naprawdę wydana książka, to przecież widzi Pani, jaka deklinacja jest stosowana ;-). Może chodzi o to, że Pani pisze tę książkę? Wiadomości jest jednak ogólnie za mało: wszystko zależy od tego, czy jest to imię żeńskie czy męskie i jak się je czyta. Proszę o uzupełnienia.

          • Anna pisze:

            Z całą tą kwestią wiąże się dość długa historia. Problem właśnie w tym, że książka jest wydana, ale w różnych tomach imię to jest odmieniane w różny sposób. (Słyszałam plotki, że tłumaczka nie do końca zgadzała się z redaktorem).
            Jace to w tym przypadku imię męskie, skrót od Jonathan Christopher, według autorki czytane jako [dżejs].
            W pierwszych częściach w miejscowniku odmieniano je „Jasie”, ale widziałam też formy „Jace’ie”. W późniejszych tomach, w wyniku ponownego konfliktu tłumaczki z redaktorem przeniesiono się na zupełnie inną odmianę, gdzie imię odmieniało się „Jace”, „Jace’go”, „Jace’emu” itd.
            Wiem, że druga odmiana nie może być poprawna, bo nie zgadza się z wymową podaną przez autorkę.
            Ciekawi mnie jednak, jak powinien brzmieć zapis: Jasie czy Jace’ie.
            Mam nadzieję, że moje pytanie jest teraz bardziej jasne 🙂

  86. Jan Jedlikowski pisze:

    Panie Pawle,
    chciałbym się spytać, czy w języku polskim występuje słowo „wieloskalowy” (nie mylić z „wielkoskalowy”). W języku angielskim często spotykam się z wyrażeniem „multi-scale factors”, bądź „multiscale factors”. Czy takie wyrażenie można przetłumaczyć jako „czynniki wieloskalowe”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Janie,
      moje zdanie jest takie, że jeśli nawet słowniki nie notują danego wyrazu, a jest on w danym kontekście z jednej strony potrzebny (bo dotyczy czegoś, czego w polszczyźnie do tej pory nie było), a z drugiej w pełni zrozumiały i jasny (często jest tak w języku specjalistycznym jakiejś dziedziny), to należy tego wyrazu użyć. Na pytanie, czy takie wyrażenie można przetłumaczyć jako czynniki wieloskalowe, odpowiadam więc: Dlaczego nie? 🙂

  87. tojja pisze:

    Dzień dobry, mam pytanie, związane z przecinkami. Czy jest i potrzebny przecinek w zdaniach typu:
    1. „widzę idącego człowieka”
    2. „widzę idącego ulicą człowieka”
    3. „widzę człowieka idącego ulicą”

  88. Krystian pisze:

    Czy uzasadnione jest stosowanie dużych liter we wszystkich słowach składających się na pełną nazwę przystanku autobusowego? W moim mieście i okolicach przewoźnik we wszystkich dokumentach stosuje właśnie taki zapis. Dodam, że odnosi się to do wszystkich nazw, nawet typowo rodzajowych, przykładowo: „Swoszowice Autostrada”, „Lubocza Trafo” czy „Zesławice Ogródki Działkowe”. Dodatkowo chciałem spytać, czy po pierwszym wyrazie w takich przypadkach powinien znajdować się przecinek („Zesławice Ogródki Działkowe” czy „Zesławice, Ogródki Działkowe”), jeżeli np. taki napis znajduje się na tablicy przystankowej.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie wiem, czy widział Pan odpowiedź w poradni językowej na podobny temat: link tutaj. Myślę, że całość nazw przystanków należałoby zapisywać wielkimi literami. Co do ostatniej kwestii, wydaje mi się, że lepsza dla uzasadnienia wielkiej litery byłaby pisownia nazwy bez przecinka. Choć mnie chyba najbardziej przekonywałaby nazwa z półpauzą: Zesławice – Ogródki Działkowe. Sądzę jednak, że to nie zwiększałoby przejrzystości na rozkładzie jazdy, a ta powinna mieć tutaj priorytet.

  89. javiki pisze:

    Witaj. Mam mały problem chodzi o odmianę słowa piwosze. Poprawnie będzie wielu piwoszy czy piwoszów? ( ja myślę że tak jak murarze-wielu murarzy ).

  90. Adrianna pisze:

    Panie Pawle,
    idąc za ciosem bardzo proszę o pomoc w jeszcze jednej wątpliwości: czy poprawny jest zwrot: „Nie jeździj tu na rowerze”? Czy może istnieje inna odmiana wyrazu jeździć?
    (Zawsze można powiedzieć: nie pędź tak tu na rowerze lecz nie zawsze ktoś pędzi…)

  91. Adrianna pisze:

    W jaki sposób odmienić to samo nazwisko kilku osób, które nie są małżeństwem np.
    Adam Keler, Anna Nowak-Kelner, Beata Kelner – czy powinnam napisać – Państwo Kelnerowie, gościliśmy Państwa Kelnerów czy jednak należałoby wymienić wszystkich osobno?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Państwa na pewno nie, bo państwo to małżeństwo. Ja bym napisał po prostu rodzina Kelnerów lub członków rodziny Kelnerów. Ale najlepiej rzeczywiście byłoby wymienić osobno wszystkich po kolei.

  92. maciek pisze:

    czyli ponizsze zdania sa z bledem?
    Jest takich zdan z „nie szyblo” naprawde duzo

    Nie szybko dowiemy się, kto zabił suwalczanina w 1999 roku
    Nie szybko zagrają w Narodowym
    Nagrania z rozpraw nie szybko zastąpią tradycyjne protokoły

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie znajduję nic, co mogłoby usprawiedliwić pisownię rozdzielną. Zdaje się ona wynikać z niewiedzy. Założyłbym, że jest intuicyjna. Taka forma – jak to się mówi – wygląda lepiej. I dlatego jest wybierana. Ale trzeba ją zakwalifikować jako błąd ortograficzny.

  93. Tomasz Marek pisze:

    Mam kłopoty z zaimkami. Czy mógłby mnie Pan oświecić, jak należy mówić (i pisać):
    1a) „Załatw mi papierosy”, czy
    1b)”Załatw papierosy dla mnie”
    2a)”Podeślij mi jakąś kobietę do sprzątania”, czy
    2b)”Podeślij do mnie jakąś kobietę do sprzątania”
    3a)[mowa o koniach w stadninie]: „Mógł ich dosiadać”; „Mógł ich głaskać” [„dosiadać KONI”, ale czy „głaskać KONI”?], czy
    3b)”Mógł je dosiadać”; „Mógł je głaskać” [j.w.; wybrałbym intuicyjnie 3a-1 i 3b-2, ale skąd różnicowanie formy z męskoosobowej na męskonieosobową(?) przy zmianie czasownika?]

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Tomaszu,

      to nie do końca kłopoty z zaimkami, bo właściwie w żadnym z podanych wypadków problem nie dotyczy sensu stricto zaimków.

      W przykładzie nr 3 decyduje rząd, jaki mają poszczególne czasowniki. Dosiadać ma rząd dopełniaczowy, dlatego dosiadamy koni (ich), za to głaskać ma rząd biernikowy, dlatego głaskamy konie (je).

      W drugim przykładzie żadna z wersji nie jest błędna, tylko pierwsza wydaje się dużo bardziej potoczna. Zresztą dopatrywałbym się tutaj również pewnej różnicy znaczeń. Pierwsza wypowiedź jest mniej jednoznaczna. Można jej użyć zarówno wtedy, gdy chcemy zatrudnić kogoś do sprzątania, jak i gdy chcemy zawołać kogoś, żeby w tym momencie coś u nas posprzątał. Druga wypowiedź to wyraźnie prośba o podesłanie kogoś do wysprzątania w tym momencie.

      Przykłady 1a i 1b to zdania poprawne. Przy czym nienaturalny szyk drugiego zdania sugeruje, że wypowiedź pojawiła się w jakimś kontekście. Załatwiłeś już jemu. Teraz załatw papierosy dla mnie. Podsuwam w tym kontekście artykuł Mnie, mi i akcent zdaniowy (wideo). Generalnie (w przyszłości) zachęcam do dyskusji pod artykułami na dany temat, które łatwo znajdować poprzez tagi.

  94. maciek pisze:

    Panie Pawle,

    Niestety w/w wpis nie wyjansia zadanego pytania
    Nieszybko jest utworozne od przymiotnika szybki wiec powinno sie pisac wg zasady razem

    ale w/w/ ptzykaldy pisz o osbno

    prosze o wyjanienie

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Macieju,

      ma Pan absolutną rację! Zmyliło mnie przede wszystkim to, że podał Pan niepełną zasadę, więc po prostu odesłałem Pana do artykułu dla uzupełnienia. Tymczasem okazuje się, że Pańska uwaga wydaje się być jak najbardziej zasadna. Nie wiem, czy widział Pan pod tamtym artykułem bardzo ciekawy komentarz (i trafny) odnoszący się do naszej sprawy, który chyba gdzieś mi umknął przed dwoma laty. Nieszybko to przecież wyraz analogiczny do nieprędko pochodzący – na co zwrócił Pan uwagę – od przymiotnika szybki. Zgodnie z zasadą ortograficzną należałoby więc pisać nieszybko łącznie. Wątpliwości nie pozostawia słownik ortograficzny PWN: nieszybko.

  95. maciek pisze:

    nieszybko – wydawaloby sie ze piszemy razem (nie z przyslowkami)
    ale natknalem sie na ponizsze zdania:

    Nie szybko dowiemy się, kto zabił suwalczanina w 1999 roku
    Nie szybko zagrają w Narodowym
    Nagrania z rozpraw nie szybko zastąpią tradycyjne protokoły

    prosze wytlumaczyc czy w powyzszych zdaniach jest blad czy jest jakas regula ze nie z przyslowkami piszemy osobno?

  96. Tomasz Marek pisze:

    Rozpoczęto inwestycję (budowę fabryki). Czy dyrektor tejże (zaznaczam, że fabryki jeszcze nie ma) został zatrudniony „w inwestycji” (choć żadnego „zamknięcia w” nie sposób sobie wyobrazić, dopiero będą kopać pod fundamenty)? „Na” (fuj – jak „na dachu”, choć przyjęło się „na budowie”)? „Przy” (razi, bowiem kojarzy się z dorywczością zajęcia i jakąś odległością terenową, jak „przy dworze”, na dodatek z czynnością: „przy melioracji”)? Bowiem nie „na terenie”, gdyż na terenie inwestycji pracują firmy obce (np. agencja ochroniarska, firma sprzątająca).

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Tomaszu,
      pytanie jest ciekawe, myślę, że w dużej mierze jest to kwestia opinii. Ja bym jednak w pierwszej kolejności odrzucił formę na inwestycji jako zbyt potoczną, a w drugiej – jak Pan to mówi gdzie indziej – polskim zwyczajem ominął problem i napisał, że ktoś został dyrektorem inwestycji. Ale na pewno i Pan ma w tej kwestii do napisania coś interesującego.

      • Tomasz Marek pisze:

        Niestety – nie znam odpowiedzi na postawione pytanie. Oryginalna wypowiedź brzmiała:
        „Firma (…) rozpoczyna inwestycję i zamierza mnie W NIEJ zatrudnić.”
        Sensownego obejścia (TAM? – ale nie o miejscowość chodzi) też nie wymyśliłem. Co do obejść zresztą, to mam o nich krytyczne zdanie. Uniki językowe może stosować przedszkolak lub człowiek po podstawówce (świadczą wtedy o jego inteligencji), ale językoznawca, ekspert, korektor, redaktor tekstu – nie powinni tego czynić, gdyż przyznają się tym do własnej niekompetencji. JAKIEŚ zasady w końcu są (no, mam nadzieję!) i fachowiec zapytany explicite powinien je znać lub odszukać i zastosować.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Uniki językowe może stosować przedszkolak lub człowiek po podstawówce (świadczą wtedy o jego inteligencji), ale językoznawca, ekspert, korektor, redaktor tekstu – nie powinni tego czynić, gdyż przyznają się tym do własnej niekompetencji.

          Ja sobie z tych uników trochę zażartowałem, bo to Pan je tak nazwał. Tymczasem przerabianie konstrukcji zdaniowej tak, by brzmiała dobrze po polsku, jest absolutnie stałą, a nawet obowiązującą wśród językoznawców i korektorów praktyką. Wg mnie to, o co Pan pyta, jest nowomową i żadna wersja nie będzie brzmiała dobrze po polsku. „Jakieś zasady są”, ale nie w każdej szczegółowej sprawie. Proszę zauważyć, ile jest tematów w poradni językowej, gdzie ogólne zasady są przykładane do nowych sytuacji, których zasadniczo zasada nie obejmowała. Trzeba nieraz rozważyć, którą z zasad zastosować i opinie bywają różne. Gdyby trzymać się poprawnej polszczyzny, napisałbym Firma (…) rozpoczyna inwestycję i zamierza mnie zatrudnić przy jej realizacji. Na tym polega korekta, a nie na wstawianiu odpowiedniego przyimka, gdy żaden nie pasuje. Niemniej, wersja, którą przedstawiłem, brzmi potwornie oficjalnie. Nie wiem, jaki charakter miał tekst. Jeśli był to mail do znajomego, to wypadałoby raczej napisać stylem potocznym. I myślę, że wtedy napisałbym albo tak, jak Pan przedstawił, albo zamierza mnie przy niej zatrudnić.

          • Tomasz Marek pisze:

            Dziękuję za słuszną reprymendę. „Przy”… Hmmm… Rataj przy dworze, drwal przy wyrębie, dyrektor przy inwestycji… Wielki Słownik Frazeologiczny JP P. M-N. podaje: „pracować przy projekcie”, „…przy spawarce”, „…przy wywożeniu śmieci”. „Zatrudnić przy realizacji inwestycji” nie wydaje się Pańskiemu wyczulonemu uchu nowomową i pleonazmem? W kontekście przytaczanego SFJP P.M-N. lepiej byłoby chyba „zatrudnić przy niej (inwestycji}”? To chyba najlepsze wyjście, choć do poetyki „mieszkać kątem przy muzyce” daleko, oj, daleko.

            • Paweł Pomianek pisze:

              O, widzi Pan, wiedziałem, że będzie Pan miał jakąś konstruktywną polemiczną opinię. Co do tego pleonazmu, przyznam, że ja tutaj powtórzenia znaczeń nie widzę. Realizacji i inwestycji mają jednak inne znaczenia. Niemniej, co od początku zauważyłem, razi mnie oficjalność czy wręcz urzędowość zaproponowanej przeze mnie formy. Dlatego w kontekstach luźnej wymiany zdań można by uznać taką wypowiedź za pretensjonalną. Po rozważeniu tego, co Pan napisał, przychyliłbym się do opinii, że zatrudnienie przy inwestycji brzmi może rzeczywiście najlepiej.

          • Tomasz Marek pisze:

            Przy okazji… Zauważył Pan, że obaj (intuicyjnie) posługujemy się znaczeniem słowa „inwestycja”, które nie znajduje odzwierciedlenia w znanych mi słownikach? W naszym rozumieniu (w aspekcie pracy dyrektora „przy” czy też „w”) jest to coś trwającego, jakiś proces, który ma początek i koniec. W tym sensie „inwestycja” przypomina projekt, budowę, przedsięwzięcie. W takim sensie, ale TYLKO wg korpusu PWN (i kręgów, w których się obracam), słowo „inwestycja” jest obecnie najczęściej używane [„teren pod inwestycję”, „rozpocząć inwestycję”, „kontynuacja inwestycji”, „niedokończona/przerwana inwestycja”]. W wyrażeniu „realizacja inwestycji” dopatruję się nowomowy i pleonazmu wg klasycznego, słownikowego znaczenia „inwestycji” jako jednorazowego aktu przesunięcia środków finansowych. W tym kontekście „realizacja inwestycji” byłaby czymś w rodzaju „kupna zakupu” czy „dokonania czynu”.
            I stąd te „dyrektorskie” dylematy [„w przedsięwzięciu”, „na budowie”, „przy/w projekcie” {w korporacjach pracownicy są zatrudnieni W projekcie, nie PRZY – wiem, co mówię!}]… Któremu z powyższych to nasze, intuicyjne rozumienie słowa „inwestycja”, jest najbliższe? Bo jeśli to podobieństwo decydowałoby o takim czy innym przyimku, to jednak „w”.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Bardzo trafne dodatkowe uwagi. Przy czym ja jestem zwolennikiem, by raczej godzić się na nowe znaczenia słów. A tutaj pleonazmu nie widzę, bo nie można zastosować klasycznego znaczenia tego terminu. Wiadomo, że chodzi o to nowe, biznesowe rozumienie. Jeśli już, to można by się pokusić o uznanie, że użyto anglicyzmu, i wskazanie konieczności poszukiwania polskiego synonimu, ale na pewno nie orzekałbym o zaistnieniu pleonazmu.

  97. lena pisze:

    Poprawna forma to: są trzydzieści dwa stopnie czy jest trzydzieści dwa stopnie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Są trzydzieści dwa stopnie – jeśli chodzi o stanowiska, godności (stopnie np. w wojsku).
      Jest trzydzieści dwa stopnie – gdy mamy na myśli temperaturę.

      • Tomasz Marek pisze:

        Prof. Bańko odpowiada zdecydowanie, że SĄ trzydzieści dwa stopnie (w kontekście temperatury). [http://sjp.pwn.pl/slowniki/Do-jeziora-s%C4%85-trzy-kilometry.html]

        • Paweł Pomianek pisze:

          Bardzo dziękuję. W tej sytuacji przyznać trzeba, że w obu znaczeniach zdecydowanie lepsza jest forma z orzeczeniem w liczbie mnogiej.

  98. GH pisze:

    Witam
    i „w międzyczasie” piszę te słowa, czy może lepiej: witam i „w między czasie” piszę.
    Pisownia „między czasami” jest jasna, w każdym razie wydaje się być logiczną.
    Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.
    GH

    • Paweł Pomianek pisze:

      No cóż… Myślę, że ostatecznie to ani Witam, ani w między czasie :-). Jeśli chodzi o powitanie, zdecydowanie bardziej odpowiednie byłoby Dzień dobry (Witam uchodzi za dość niegrzeczne), a w międzyczasie to po prostu zrost – pisany łącznie. Między czasami w sensie przenoszenia się między czasami (lepiej przenoszenia się w czasie) lub różnicy między czasami (lepiej: różnicy w czasie) w poszczególnych miejscach świata piszemy rozdzielnie. Jeśli zaś mamy do czynienia z międzyczasami np. w wyścigu na dochodzenie, to oczywiście pisownia łączna.

      • Tomasz Marek pisze:

        Wg ostatnich zaleceń trzech mędrców (Bralczyk, Miodek, Markowski) „Witam” jest dopuszczalne jedynie w przypadku nieznajomości płci adresata, „Dzień dobry” absolutnie niezalecane, a jedyna polecana forma nagłówka e-maila czy listu, to „Szanowny Panie”, ew. z dodatkiem funkcji, tytułu lub stanowiska; wtedy może być bez „Szanowny” (np. „Panie Redaktorze”).

        • Paweł Pomianek pisze:

          Proszę o źródło tych opinii. W stosunku do wcześniejszych są bardzo zaskakujące.

          • Tomasz Marek pisze:

            Pardon! Pomyliłem się – tą ostatecznością w przypadku nieznajomości płci jest „Dzień dobry” (wg prof. Markowskiego; prof. Bralczyk wyklucza „Dzień dobry”)
            [http://wyborcza.pl/duzyformat/1,137938,15957710,Szac4you__Jezyk_wolnej_Polski.html]

  99. Natalia pisze:

    Dzień dobry,

    jak należy zapisywać wyrażenie „Miasto Dawidowe” (miasto Dawidowe? miasto dawidowe?) i dlaczego? Czy do tego problemu odniosła się kiedyś Komisja Języka Religijnego Rady Języka Polskiego?

    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,

      co do Dawidowego nie ma wątpliwości, że to przymiotnik dzierżawczy, więc wielką literą. Ale ja bym podszedł do tego po prostu jak do utartego określenia miasta (bo chodzi przecież o konkretne miasto), pełniącego funkcję synonimu nazwy. Zob. tutaj. Czyli po prostu Miasto Dawidowe. Nie spotkałem się z tym, by do tego typu nazw odnosiła się KJRRJP.

  100. Czytelniczka pisze:

    Bardzo proszę mi powiedzieć, jak powinnam zapisać „wolontariusz przewodnik”? w Ten sposób czy może z łącznikiem „wolontariusz-przewodnik”? Zapoznałam się z regułą używania łączników, ale nic mi tu do końca nie pasuje…
    Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

    Łączę wyrazy szacunku,
    Czytelniczka

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jeśli chodzi tutaj o to, że ktoś został przewodnikiem w ramach wolontariatu (jako wolontariusz), to proszę napisać wolontariusz przewodnik (przewodnik jest względem wolontariusza nadrzędny, a ten ostatni wyraz jest dookreśleniem).

      • Czytelniczka pisze:

        Tak, mowa tu o kimś, kto został po prostu „darmowym” przewodnikiem. Bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedź. Jeszcze jedna wątpliwość, która teraz mi się nasunęła. Skoro przewodnik jest nadrzędny, to czy nie powinien w takim wypadku stać przed słowem „wolonatriusz”? Wtedy byłoby: „przewodnik wolontariusz”.

  101. Cytryn pisze:

    Proszę o podpowiedź co do postawienia przecinka w zdaniach:

    /Jednakże rżenie koni, jak i szczekanie psów ledwie docierały do moich uszu./

    /Wiedziałam, że ów budynek najlepiej prosperujące lata ma już dawno za sobą./

    dziękuję za odpowiedź

  102. Wiola pisze:

    Witam!
    Zawsze mam problem z postawieniem przecinków w odpowiednich miejscach w zdaniu. Proszę o pomoc. Czy w zdaniu: „Szafa wyposażona jest w drążek na ubrania wiszące oraz pojemną górną półkę” przecinek powinien być postawiony pomiędzy „pojemną” a „górną” czy nie?

    Pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Teoretycznie można by sobie wyobrazić sytuację, w której przecinek należałoby postawić, bo wszystko zależy od znaczenia. Ale jeśli chodzi po prostu o pojemną górną półkę (bez zestawiania jej z pojemną dolną) to naturalna jest wersja bez przecinka. Tutaj wchodzi w grę kwestia równorzędności przymiotników. Te dwa akurat nie są równorzędne (nie wymieniamy kilku cech półki), więc przecinka nie stawiamy.

  103. marta pisze:

    Witam!
    Znalazłem ostatnio na fb takie zdanie: ,,Dziś wczesno rany wypad na rowery do Parku Piastowskiego”. Coś mi w nim nie pasuję, jaka powinno ono właściwie brzmieć?
    Z góry dziękuję

    • Paweł Pomianek pisze:

      Chodzi Pani (czy – jak sugeruje e-mail – Panu) o formę wczesno rany? Nie mam pojęcia co to za zapis. Może żartobliwy. Oczywiście powinno być np. wcześnie rano lub wczesnym rankiem, ale na pewno nie tak, jak zostało przytoczone.
      Łączę wyrazy szacunku.

  104. Krystian pisze:

    I jeszcze jedno, jeśli można. W zdaniu: „Dość znaczne podniesienie kryterium dochodowego i zgoda na to, by nadal wypłacać świadczenie po jego niewielkim przekroczeniu, to będzie krok w dobrym kierunku, bo więcej rodzin skorzysta z pomocy” przecinek pomiędzy słowami „przekroczeniu” i „to” powinien stać czy nie? Nie jestem w stanie określić, czy owo „by” wprowadza tutaj zdanie podrzędne wtrącone.

  105. Krystian pisze:

    Dzień Dobry,

    Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie, czy w zdaniu „Sam zainteresowany, czyli Jan Kowalski, na razie nie chce komentować sprawy” przecinek po nazwisku Kowalski jest wymagany.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie jest. Przecinek wolno postawić, jeśli czyli Jan Kowalski potraktujemy jako wtrącenie. Można jednak potraktować całe zdanie jako zdanie współrzędnie złożone wynikowe i wówczas przecinka po Kowalski nie stawiamy. Wszystko zależy od interpretacji.

  106. Dawid Budkiewicz pisze:

    Dzień dobry,
    mam pytanie, jaka jest poprawna odmiana imienia Karina w wołaczu? Według mnie bardziej naturalnie brzmi „Karina”.

    Proszę o odpowiedź oraz zasugerowanie dlaczego właściwa jest dana odmiana.

    Z wyrazami szacunku
    Dawid Budkiewicz

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      jeśli chodzi o wołacz od imienia Karina, to jedyna poprawna forma to oczywiście Karino. Mam jednak wrażenie, że nie chodzi Panu o odmianę, tylko o codzienne używanie mianownika Karina w funkcji wołacza. Jest to jak najbardziej dopuszczalne. A to, czy bardziej naturalnie brzmi Karina czy Karino, jest zazwyczaj uwarunkowane regionalnie.

  107. Marzena pisze:

    Szanowny Ekspercie,
    czy są jakieś zasady co do zapisywania oddziałów w klasach?
    2a, 2A, IIa, IIA czy ze spacją 2 a II A itd.

    pozdrawiam
    Marzena

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pisownia nazw oddziałów klasowych nie jest uregulowana w zasadach ortograficznych. Pod linkiem znajdzie Pani bardzo ciekawe omówienie tej kwestii w poradni językowej PWN.

  108. Katja pisze:

    Ostatnio, często widzę rozsyłane zdanie; „Lubię gotować moją rodzinę i zwięrzęta” z dopiskiem, żeby używać przecinków, które zmieniają treść zdania. Czy naprawdę, zdanie; Lubię gotować, moją rodzinę i zwierzęta” jest prawidłowe? Dziękuję

    • Paweł Pomianek pisze:

      No cóż, oczywiście to zdanie nie grzeszy mądrością, ale nie widzę w nim nic niepoprawnego. Zapewne chodzi Pani o taki demot, który ostatnio krąży. Mnie się on podoba, bo zabawnie i celnie zwraca uwagę na to, jak ważne w niektórych miejscach jest postawienie przecinka. Na potwierdzenie polecam nasz niedzielny wpis.

  109. Małgosia pisze:

    Dzień dobry!
    Mam pytanie dotyczące dedykacji. Czy w wyrażeniu „dedykuję (…)bratu Darkowi, siostrze Kasi” powinnam umieścić myślnik? (tj. bratu – Darkowi, siostrze – Kasi).
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Powiedziałbym, że żadna z tych wersji nie jest błędna. Widzę taką tendencję u niektórych, że w podobnej sytuacji uważają, że przydałby się jakiś znak oddzielający. Przecinek tutaj nie do końca pasuje, bo to przecież nie jest stricte wtrącenie (przeciwnie, imię jest informacją nadrzędną) – jeżeli już, to właśnie półpauza. Ale jeśli jest to wyliczenie skierowane kolejno do kilku osób, radziłbym pominąć półpauzę i pisać bratu Darkowi, siostrze Kasi etc.

  110. Alla pisze:

    Nie wiem gdzie mogłabym napisać ten post, więc z pewną nieśmiałością umieszczam go tutaj. Bardzo poproszę o wyjaśnienie jak poprawnie powinno się mówić/pisać:
    „bronią popełnione „byki” jak niepodległości” uważam, że ta fraza powinna brzmieć: „bronią popełnionych byków jak niepodległości”, bo mamy do czynienia z imiesłowem przymiotnikowym, nie jestem jednak pewna takiej interpretacji, więc proszę o pomoc. Dziękuję.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tutaj nie ma znaczenia, czy to imiesłów, czy nie. Istotne jest, jaki rząd ma czasownik bronić, a ten ma rzeczywiście – dopełniaczowy. W związku z tym poprawna jest forma, którą Pani wskazała: bronią popełnionych byków jak niepodległości.

  111. Justyna pisze:

    Dzień dobry, czy nazwisko Bodo (Eugeniusz Bodo) powinniśmy odmieniać? A jeżeli tak – w jaki sposób robić to poprawnie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,
      gdy stosujemy pisownię z imieniem lub z innym wyrazem wskazującym na rodzaj męski, dopuszczalne jest nieodmienianie nazwiska zakończonego na -o. Nazwisko zdecydowanie jest jednak odmienne: Bodo, Body, Bodzie, Bodę, z Bodą.

      • Justyna pisze:

        Bardzo dziękuję!

      • Artur J. pisze:

        Odmiana nazwiska Eugeniusza Bodo to rzecz raczej niespotykana. Wielki słownik ortograficzny PWN podaje tylko formę bez odmiany.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Dziękuję za jak zawsze cenne uzupełnienie. Osobiście w kwestii odmiany nazwisk zawsze jestem zwolennikiem odmiany, o ile jest taka – tak to nazwijmy – techniczna możliwość. Tutaj może powodem propozycji nieodmienności jest pochodzenie nazwiska albo utarty zwyczaj językowy. Jestem więc skłonny uznać, że akurat w przypadku Eugeniusza Bodo w przypadku pisowni z imieniem lepsza jest forma nieodmienna.

          • Tomasz Marek pisze:

            Zwolennikom (do których nie należę) odmieniania WSZYSTKICH nazwisk podam (dyskutowaną na innych forach) wersję odmiany przydomka i nazwiska jakiegoś (jakoby znanego) sportowca amerykańskiego: w mianowniku Babe Ruth, w miejscowniku wyszło Babie Rucie. Ponieważ po takim miejscowniku narzędnik narzucał się „Babą Rutą”, wycofano się z tego pomysłu i polskim zwyczajem ominięto problem, przerabiając całą wypowiedź.

  112. Magda pisze:

    Dzień dobry!

    Niedawno to pytanie spędzało mi sen z powiek, nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na nie, mimo, że szukałam nawet w outernecie (poza internetem, znaczy się).

    Dowiedziałam się przypadkiem, że i u Państwa można zadać pytanie, więc chętnie skorzystam z tej możliwości i będę ogromnie wdzięczna za jednoznaczną odpowiedź, ale docenię także nierozstrzygający głos w sprawie.

    Czy jeśli powiem: „gośćmi będą Jan i Anna Nowakowie” tylko sugeruję, że para jest małżeństwem, czy też określam to jednoznacznie? Czy mogłabym powiedzieć takie zdanie, gdyby Jan i Anna byli rodzeństwem lub ojcem i córką? Czy zamienienie w takiej sytuacji wspomnianej wcześniej formy na następującą: „Jan i Anna Nowak”, było by równie dobrą alternatywą, koniecznością, czy też błędem?

    Jeżeli ktoś z Użytkowników strony, niekoniecznie językoznawca, chciałby zabrać głos w sprawie, bardzo chętnie poznam różne opinie na ten temat!

    Pozdrawiam,
    Magda

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pani Magdo,
      ta kwestia nie wydaje się tak skomplikowana, jednocześnie jest istotna i ciekawa. Jeśli powie Pani gośćmi będą Jan i Anna Nowakowie to jestem pewien, że 99% użytkowników naszego języka uzna, że ma Pani na myśli małżeństwo. Teoretycznie jest możliwe, by było to rodzeństwo lub ojciec z córką, ale wtedy, by uniknąć nieporozumień, należałoby to uściślić. A tak naprawdę gdyby było to rodzeństwo lub ojciec z córką, z pewnością lepiej byłoby zapisać: Jan Nowak i Anna Nowak. Co do drugiej części pytania, forma Jan i Anna Nowak jest błędna, ponieważ nazwiska w języku polskim należy odmieniać. Proszę zauważyć, że taki zapis odnosi tak naprawdę nazwisko tylko do drugiej z wymienionych osób. Mamy Annę Nowak i jakiegoś nieokreślonego Jana.
      Odwzajemniam pozdrowienia :-).

    • Magda pisze:

      Dziękuję za odpowiedź! Druga część moich wątpliwości (dotycząca formy „Jan i Anna Nowak) została rozwiana, jednak nadal nie rozstrzyga Pan, czy forma „Jan i Anna Nowak” jest zastrzeżona dla małżeństwa.

      Zdaję sobie sprawę, że lepiej być precyzyjnym w języku, jednak moim głównym dylematem w tej sprawie jest kwestia, czy forma „Jan i Anna Nowakowie” jest DOPUSZCZALNA w przypadku, kiedy Jan i Anna nie są małżeństwem. Czy jej użycie jest błędem, czy też jest poprawne, choć mylące.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Pani Magdo,
        trudno mi się zgodzić z tym zaproponowanym przez Panią, a dla mnie dość sztucznym podziałem, że coś może być mylące, a jednocześnie nie być błędem językowym. Tzn. coś oczywiście może być mylące, nie będąc błędem językowym, np. gdy świadomie decydujemy się na jakąś językową zabawę, by pokazać jakąś grę słów czy aby zażartować. Coś może być też mylące dla odbiorcy ze względu na jakieś jego ograniczenia. Gdy jednak jest tak, że nadawca używa formy, która w danym kontekście oznacza co innego, i robi to nieświadomie, jest to w oczywisty sposób językowa niedoskonałość czy – odważyłbym się powiedzieć – błąd językowy.

        W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny czytamy m.in.: Błąd można też określić jako taki sposób użycia jakiegoś elementu języka, który razi jego świadomych użytkowników, gdyż pozostaje w sprzeczności z ich dotychczasowymi przyzwyczajeniami, a nie tłumaczy się funkcjonalnie.

        Jednocześnie zachęcam Panią do zadania swojego pytania w poradni językowej PWN (o ile oczywiście się Pani uda). To rzeczywiście jest ciekawa kwestia, warta jasnego stanowiska profesorów odpowiadających na pytania w poradni.

    • Magda pisze:

      „Błąd można też określić jako taki sposób użycia jakiegoś elementu języka, który razi jego świadomych użytkowników, gdyż pozostaje w sprzeczności z ich dotychczasowymi przyzwyczajeniami, a nie tłumaczy się funkcjonalnie.” Nie wiedziałam o tym. To istotna informacja, dziękuję!

      Przymierzałam się do zadania pytania na PWN, ale jakoś nie trafiałam z momentem i w końcu zapomniałam o sprawie; przypomniałam ją sobie, kiedy dowiedziałam się, że Pan odpowiada bez limitów 😉 I za te odpowiedzi bardzo dziękuję!

      • Paweł Pomianek pisze:

        Pani Magdo,

        ja odpowiadam „bez limitów”, ale proszę pamiętać, że jestem tylko magistrem filologii polskiej (no i mam już kilkuletnią dość istotną praktykę przy redakcji książek i artykułów; i jeszcze w odpowiadaniu tutaj na pytania :-D). Ale prawdziwi specjaliści są właśnie tam, w poradni językowej PWN. To są normatywiści – ja, kiedy tylko jest możliwość, staram się na nich powoływać. W kwestii Pani pytania nie mam pod ręką żadnych materiałów, w których by coś na ten temat mówili – stąd argumentacja trochę na okrągło ;-). Ten cytat, który się Pani spodobał, też dotyczy w pierwszej kolejności takich aspektów, jak tworzenie nowych wyrazów, przejmowanie kalek językowych, tworzenia nowych związków składniowych między wyrazami, które np. od dziesięcioleci funkcjonowały inaczej. Ale wydaje mi się, że i tutaj można go zaaplikować…

        • Magda pisze:

          Oczywiście, rozumiem. O tym „bez limitów” to pisałam z uznaniem, bo widzę, że pytań tu jest naprawdę sporo. Jak nadarzy się sposobność, zapytam za Pana namową w poradni PWN.

  113. Witam,

    jako że interesuję się sportem, często po danych wydarzeniach widuję artykuły, teksty typu „Polska wygrywa mecz”, „Hamilton zdobywa tytuł MŚ”. Zastanawiam się, czy użycie czasowników jak w podanych przykładach jest poprawne. Przytoczone przeze mnie zdania (a dokładniej: ich czasowniki) sugerują czas teraźniejszy, a nie przeszły. Żeby uzasadnić swoją opinię o niepoprawności tych zdań, dodam słowo „wczoraj” do nich: „Polska wczoraj wygrywa mecz”, Hamilton wczoraj zdobywa tytuł MŚ”.

    Z góry dziękuję za poświęcony czas i udzielenie odpowiedzi. Mam nadzieję, że się mylę i przykłady jak na początku tego komentarza są poprawne, bo jeśli nie, to około 70% tekstów, które dotyczą zakończonych wydarzeń i które widuję, jest błędne…

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Mateuszu,
      tutaj bym akurat nie wnosił zastrzeżeń. Oczywiście jeśli doda Pan wyraz wczoraj, przykłady stają się automatycznie niepoprawne. Generalnie jednak tego wyrazu przecież nie ma. Czas teraźniejszy w tych kontekstach potraktowałbym raczej jako chęć udramatyzowania tekstu, ożywienia go, podtrzymania wczorajszych emocji i przeniesienia ich na dziś.

  114. Jo pisze:

    Dzień dobry,
    zastanowiło mnie ostatnio, czy często używane wyrażenie „popełnić rytualne seppuku” nie jest pleonazmem. Wydaje mi się, że jest podobnie jak w przypadku „cofać się do tyłu” czy „artykuły AGD” – w końcu seppuku samo w sobie jest właśnie rytualnym samobójstwem, tak jak AGD to przecież artykuły gospodarstwa domowego.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,
      zgadzam się z Pani interpretacją. Osobiście powiedziałbym po prostu popełnić seppuku.

  115. Ewelina pisze:

    Dzień dobry ponownie Panie Pawle.
    Tym razem mam pytanie odnośnie użycia obcych słów w tekście, które na stałe weszły do języka polskiego. Raczej potocznego, ale jednak.
    Otóż, w tym, co obecnie piszę, mam dialog pomiędzy dwoma nastoletnimi osobami. Gdyby rozmawiały „na żywo”, naturalne byłoby użycie zwrotu typu OK, na znak zgody. Jednak w tekście pisanym wydaje mi się to trochę dziwne. Aczkolwiek użycie słów „dobra”, czy „dobrze” w kontekście tego, co piszę, jest zbyt poważne. Chodzi mi o to, że nie będzie oddawało „luzackiego” klimatu rozmowy, a to chciałabym właśnie uzyskać.
    Podobny problem mam z innym obcym słowem. Jeden z bohaterów mówi „napisałem siostrze smsa”. No właśnie: smsa, esemesa, sms, czy może sms’a? Bo użycie zwrotu „wiadomość tekstową” znów wydaje mi się nie na miejscu.

    Co ciekawe, z racji tego, że piszę w MS Word, korzystam z autokorekty, co mi się przydaje, gdy w pośpiechu „zjem” jakąś literkę :). I Word nie podkreślił mi ani formy „okej”, ani „OK”, podkreślił za to „smsa”. Pisząc za to ten post, nie podkreślono mi tylko formy „esemesa” – co znaczy, ze tylko ona jest poprawna? I a propos można napisać „piszę w Wordzie”? Czy może „w Microsoft Word”, albo jak napisałam „MS Word” ? Tego program nie podkreślił, ale WORD to skrót powszechnie używany w języku polskim, więc na pewno jest w bazie programu.

    Z góry dzięki za odpowiedź. Ewelina-Karolina 🙂

    • 1. Poprawne formy to okej, okay, OK i O.K. – wg mnie nie ma przeciwwskazań, aby użyć tego słowa, zwłaszcza w rozmowie między nastolatkami.
      2. „Napisałem siostrze SMS”, „Napisałem siostrze esemes”. Końcówka „-a” uchodzi za potoczną (SMS-a, esemesa).
      3. Nie mam pewności, ale wydaję mi się, że „pisać w Wordzie” jest poprawne.

      • Artur J. pisze:

        Co do punktu 2 — skoro bohater (zapewne też nastolatek, ale tego już nie wiemy) to mówi, to zdecydowanie na miejscu będzie forma potoczna.
        Co do punktu 3 — wiele zależy od sytuacji. W dialogu naturalnie będzie brzmiała forma „piszę w Wordzie”. W bardziej oficjalnych sytuacjach coś do powiedzenia pewnie chciałaby mieć (co nie znaczy, że zawsze należy jej słuchać) firma Microsoft, która oczekiwałaby formy w rodzaju „piszę w programie Microsoft Word”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pan Mateusz, który często z dobrej woli pomaga nam tutaj odpowiadać, krótko i rzeczowo odpowiedział na Pani pytania. Do kilku spraw się odniosę:

      1. Wg mnie ciągle najlepszą formą jest okay. W tekstach pisanych radziłbym się trzymać właśnie jej. Jeśli jednak chce Pani zaznaczyć, że bohater odpowiedział OK, a nie okay – to można by użyć i tej formy.

      2. W odmianie oficjalnej piszę SMS. Potocznie można użyć dwóch form wskazanych przez p. Mateusza: SMS-a lub esemesa. Pozostałe uchodzą za niepoprawne. Zresztą – mówiąc najkrócej – właśnie na te dwa sposoby możemy odmienić również inne skrótowce, np. PKS-u lub pekaesu.

      3. Szczerze, to nie spotkałem się do tej pory z rozważaniami na ten temat. Ja bym zaakceptował wszystkie trzy podane formy. Najbardziej naturalna jest dla mnie pierwsza piszę w Wordzie. Bardziej oficjalnie można by powiedzieć piszę w programie Word. Ważniejsze jest tutaj to, by zaznaczyć, że generalnie radziłbym z dużą dozą nieufności traktować autokorektę. Redagując książki bardzo często widzę, że autorzy unikają pewnych form podkreślanych przez autokorektę, które są w pełni poprawne.

      • Ewelina pisze:

        Dziękuję bardzo wszystkim Panom za wyczerpującą odpowiedź.

        I przepraszam, że tak późno od napisania odpowiedzi składam podziękowania, ale właśnie dzisiaj, w trakcie pisania nasunęło mi się pytanie, które odnosi się do tego, co mi wyjaśniliście, a dokładnie tego, co poruszył Pan Paweł.

        Konkretnie dotyczy tych wspomnianych przez Pana skrótowców. Czy mogę tą zasadę odmiany, zastosować do skrótu WF -wuef (np. na wuefie, lekcja wuefu). Nie mogę przecież pisać cały czas wychowanie fizyczne, a żaden słownik synonimów niczego trafnego mi jeszcze nie podał.

        Z góry dzięki za odpowiedź.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Skrót od wychowania fizycznego to właśnie WF. Odmiana klasyczna: WF-u, WF-owi, z WF-em etc. Można też pisać wuef, wuefowi itd. Proszę jednak przyjąć zasadę, że na kartach jednej pracy (jednego artykułu) stosuje się stale jeden rodzaj skracania: albo ten, albo tamten (nie wymiennie).

    • Tomasz Marek pisze:

      Ostatnio młodzież mówi „pchnąłem/puściłem jej/mu eskę”. Takie klimaty!;-))

  116. Angelika pisze:

    Mam jeszcze jedną wątpliwość. Czy interpunkcja w tym zdaniu jest poprawna?

    Tylko, że podczas gdy Żabusia równie bezmyślnie oszukując męża, jest poza tym istotą bardzo miłą i sympatyczną w swej pustocie i lekkomyślności – to pani profesorowa jest poza wszystkim całkowicie zwyrodniałą w swej głupocie istotą.

  117. Angelika pisze:

    Mam jeszcze trzy wątpliwości odnośnie do interpunkcji. Czy w poniższych miejscach zdania postawimy przecinek?

    Stąd też, (?) nie tylko nie odmawiamy tego rodzaju utworom prawa obywatelstwa w literaturze i teatrze, ale przypisujemy im ważne znaczenie.

    Jednak, (?) kiedy już przystępował do omawiania gry aktorów, reżyserii czy inscenizacji, zazwyczaj posługiwał się prostymi wyrażeniami przymiotnikowymi bądź przysłówkowymi, nie zagłębiając się w terminologię teatralną.

    Przejąwszy, (?) z teatru francuskiego pewną metodę obserwacji i budowanie tezy, pani Zapolska operuje jednak wartościami swymi z niepospolitą zręcznością.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W trzecim przykładzie przecinek należy skasować. W dwóch poprzednich można zostawić, ale nie jest to konieczne – osobiście byłbym zdecydowanie za skasowaniem ich w każdym z tych przykładów.

  118. angelika pisze:

    Dzień dobry,
    mam kilka pytań odnośnie do konstrukcji „i pomimo że”. Czy w poniższych zdaniach oddzielamy ją przecinkiem?
    Nie jest to sztuka, której wartość polega na wykwintnym autorskim pomyśle, na jednolitej, konsekwentnie przeprowadzonej koncepcji artystycznej, i pomimo że rzecz nazywa się „dramatem”, pozostanie on tylko szeregiem ponurych obrazów i scen, wskrzeszających bóle i męczeństwa, piętnujących tyranię, nie związanych atoli jedną nicią dramatycznej akcji.

    I pomimo że podziwiamy całkowicie niepospolite błyski talentu i zręczności w scenicznej robocie, razi nas brutalna, bez osłon podana prawda nizin życiowych i osłabia ostateczne wrażenie scenicznego dzieła.

  119. Ewelina pisze:

    Zadałam pytanie pod tematem związanym z dialogami, ale mam jeszcze jedno, które nie odnosi się bezpośrednio do dialogów, więc zadam je tutaj.
    U mnie występuje ten problem w dialogu, ale na 100% nie ma to znaczenia, czy jest to wypowiedź czy narracja. Chodzi raczej o estetykę i przejrzystość tekstu, a także o to, czy jest on zrozumiały dla czytelnika.

    Co z ewentualnymi przypisami i wyjaśnieniami w literaturze beletrystycznej? Chodzi mi o to gdzie je umieszczać. Przykładowo, mamy jakąś powieść, w której autor posługuje się na przykład skrótami nazw instytucji, bądź też opisuje miejsce, nazywając nazwami własnymi obiekty się tam znajdujące.

    Pamiętam, że w jakiejś lekturze, bodajże ze szkoły średniej były umieszczone przypisy. Tekst był dość ciężki, było dużo wyjaśnień i dużo odnośników, tak, że niekiedy przypisy zajmowały ponad jedną trzecią strony książki, a pojawiały się średnio na co drugiej, bądź co trzeciej stronie. Powiem szczerze, że bardzo źle mi się to czytało. przy każdym przypisie musiałam wędrować na dół strony w poszukiwaniu jego wyjaśnienia, co skutecznie „wybijało” mnie z rytmu czytania. Z drugiej strony przychodzą mi na myśl dość poczytne powieści Dana Browna. Ten autor, bodajże na końcu książki wyjaśnia i opisuje miejsca, instytucje itp., które są w jego powieściach prawie zawsze autentyczne. Nie burzy to akcji, czytelnik się nie rozprasza czytaniem wyjaśnień autora. Jest to generalnie wygodne.
    Przypis na dole strony, powoduje, że łatwo jest znaleźć wyjaśnienie niezrozumiałego wyrażenia, nie trzeba kartkować książki, z drugiej jednak strony, wybija czytelnika z akcji powieści. Odwrotnie: opis na końcu nie rozproszy czytelnika podczas lektury, ale pozostawi niedopowiedzenie, co czasem może się „rzucić” na rozumienie treści.
    Jak więc postępować?
    Dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pani Ewelino Karolino :-),
      tak pięknie to Pani tutaj wyłuszcza, że nie mam wątpliwości, iż Pani literaturę czyta się (lub będzie się czytać) bardzo dobrze. W tej kwestii właściwie mam do dodania jeszcze mniej niż w poprzedniej, ponieważ dokładnie wyłuszczyła Pani wszystkie za i przeciw każdego ze sposobów. Gdy będzie się Pani decydować, musi Pani po prostu rozważyć, która z opcji będzie bardziej odpowiednia dla Pani powieści. Jeśli przypisów nie ma dużo, osobiście zdecydowanie doradzałbym wersję z przypisami dolnymi.

      PS Proszę mieć na uwadze, że przypisów końcowych praktycznie nikt nie przeczyta.

      • Ewelina pisze:

        Dziękuję za sugestię. Chyba ich dużo nie będzie, ale to się dopiero okaże 🙂
        Hmmm… ale co do przypisów końcowych, to ja je zawsze czytam. Choć to chyba nie są przypisy, tzn. nie tak to powinniśmy nazwać. Na końcu raczej nie umieszcza się odnośników do poszczególnych pojęć, a raczej opisuje co autor miał na myśli. Tak było u wspomnianego przeze mnie Dana Browna. Spotkałam się też z tzw. rysem (tłem) historycznym, co też było w jakiś sposób wyjaśnieniem nie tyle pojęć, ile wydarzeń opisanych w książce.
        Ja sobie nie wyobrażam tego nie przeczytać. Zawsze mnie z resztą ciekawi, co jest prawdą, a co fikcją literacką. Pozdrawiam.

        • Christoph pisze:

          Pani Ewelino!
          Mnie również zawsze wybijały z rytmu czytania przydługawe niekiedy przypisy.
          Zwykle jednak te na końcu powieści bardziej (bo zmuszające do kartkowania i szukania odpowiednich ustępów) niż te na dole czytanej akurat strony (bo wystarczy jedynie przenieść wzrok kilka czy kilkanaście wierszy niżej).
          To tylko taka moja skromna uwaga, wspierająca sugestię Pana Pomianka.

  120. Anna pisze:

    Szanowni Państwo,

    przygotowuję dyplomy dla laureatów konkursu i mam wątpliwość, czy zastosować wielkie litery w nazwie stanowiska osoby podpisującej dyplom. Czy poniższy zapis jest poprawny?

    Jan Kowalski
    Przewodniczący Kapituły
    Dyrektor Zarządzający Stowarzyszenia Przyjaciół X

    • Paweł Pomianek pisze:

      Osobiście proponowałbym stosować małą literę.

      Jan Kowalski
      przewodniczący kapituły
      dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Przyjaciół X

      Ale mamy tu do czynienia ze stanowiskiem dyrektorskim. Jeśli jest jednostkowe, można zastosować też wielką literę.

      • Anna pisze:

        Bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedź.

        Tak, zarówno przewodniczący kapituły, jak i dyrektor zarządzający, są stanowiskami jednostkowymi. Poza tym, w słowniku PWN znalazłam informację, że jeżeli nazwa stanowiska odnosi się do konkretnej osoby i jest przytoczona w pełnym brzmieniu, użycie wielkich liter jest uzasadnione.

        Powyższe argumenty wzbudziły moją wątpliwość, co do poprawności pisowni.

        Bardzo dziękuję!

  121. Zdezorientowana pisze:

    Czy zamiast „podczas tegorocznej edycji” można napisać „podczas edycji 2015”? Druga forma wydaje mi się niepoprawna i bardzo sztuczna. Będę wdzięczna za pomoc w rozwianiu moich wątpliwości 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wydawnictwa poprawnościowe w ogóle piętnują używanie wyrazu edycja w tym kontekście. Nowy słownik poprawnej polszczyzny ujmuje to tak: Nadużywane w stylu publicystycznym. Np.: Trzecia edycja, lepiej: trzecie wydanie, konkursu, teleturnieju a. trzeci konkurs, teleturniej. Kolejna edycja Pucharu Świata, lepiej: kolejne zawody o Puchar Świata.

      Proponuję więc w ogóle rozważyć zmianę konstrukcji i usunąć z niej wyraz edycja.

  122. Cytryn pisze:

    Czy w tym zdaniu zostały dobrze postawione przecinki?

    Zostawiają chore ptaki, które, trzepocząc skrzydłami, nie mogą wzbić się w powietrze.

  123. Ann pisze:

    Jeszcze jedno pytanie 🙂

    Mówi się „naręcze kwiatów” można powiedzieć „puste naręcze”, czy naręcze z samo z definicji jest czegoś „pełne”??

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nowy słownik poprawnej polszczyzny definiuje ten wyraz tak: ‚ilość, liczba czegoś; tyle, ile da się unieść na ręku’.

  124. Ann pisze:

    Kobieta z dzieckiem to „oni” czy może „one”…? 🙂

  125. Janina pisze:

    Czy uzupełniając pamiątki komunijne gdzie jest tego typu wzór poprawnie jest wstawić przecinek i jak go umieścić – zaraz za wyrazem, czy nieco dalej np.
    Jan Kowalski p
    przystąpił do I Komunii Świętej w kościele
    p. w. Św. Marcina
    w Warszawie , dn. 1.05.2015 r.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wszystko jest w porządku, tylko przecinek powinien być bezpośrednio po Warszawie (bez spacji) – o ile jest to graficznie możliwe.

  126. An. pisze:

    Jeżeli teoretycznie nazwę psa Cukier i on zaginie to powinno się mówić, że nie ma ( kogo? Czego? ) Cukra? Czy pozostaje się przy zwykłej formie jaką stosujemy używając tej nazwy w odniesieniu do produktu spożywczego, a mianowicie ‚nie ma Cukru’ ?
    Podobnie w przypadku imion Samochód czy Blok.
    Jest to niestandardowe użycie tych słów, więc powinno się używać formy przyjętej czy zmodyfikowanej?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie w takich wypadkach należałoby stosować końcówkę dopełniacza, którą odnosimy do osób oraz zwierząt, i mówić: nie ma Cukra, Samochoda czy Bloka.

  127. dorka pisze:

    Czy w listach lub oficjalnych pismach zaczynających się do zwrotu „Szanowna Pani”, „Drodzy Rodzice” itp. poprawne jest stosowanie wykrzyknika?
    Niestety, uczono mnie i tak i tak, ale ostatnio usłyszałam ( i jestem skłonna to zaakceptować), że jest to niegrzeczne, że powinnam napisać na końcu przecinek i pierwsze zdanie listu zacząć z małej litery (po przecinku).
    Pomocy w tym bałaganie!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, lepiej stosować przecinek i zaczynać następną część wypowiedzi małą literą. Po prostu ten wykrzyknik wydaje się w takim miejscu nazbyt emocjonalny. Chyba że wiadomość ma być w jakiejś wstrząsającej tonacji (chcemy kogoś do czegoś wezwać, zmobilizować; zdarzył się jakiś skandal), wtedy można by zastosować i wykrzyknik.

  128. Kamil S. pisze:

    Witam Panie Pawle.
    Mam pytanie odnośnie dialogu. Na ile on jest według Pana poprawny? Chodzi mi zarówno o postawione przeze mnie przecinki jak i formę. Z góry dziękuje za odpowiedź 🙂

    – Widziałeś, to, stary? – Wykrztusił Dan.
    – Nie za bardzo, nie zdążyłem – odpowiedział Mark.– Jesteśmy już prawie na miejscu. Mam tutaj kryjówkę.
    – Też mi pocieszenie. Myślałem, że zginiemy. Zresztą nie wiele nam do tego brakowało – przystanął na chwilę i upił łyk wody, a następnie rzucił butelkę w stronę Dana. – Masz, napij się. Chyba ich zgubiliśmy.
    – Dobra, tym razem nam się udało. Ale już nigdy więcej, tam, nie pójdę – podsumował Dan.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Najogólniej mówiąc, redaktor miałby trochę pracy, ale nie jest aż tak źle. Proszę zwracać uwagę przede wszystkim na szczegóły. Przed półpauzą w środku akapitu zawsze musi stać spacja (w drugiej linijce po Mark. nie stoi). Partie narracyjne, jeśli odnoszą się do wypowiedzi, zaczynamy od małej litery (wykrztusił Dan). Na początku dialogu musi konsekwentnie stać półpauza (w ostatnim wersie stoi łącznik). Są też pojedyncze błędy interpunkcyjne i ortograficzne. Generalnie wygląda to tak, jakby znał Pan zasady, tylko nie był dość uważny i konsekwentny w ich stosowaniu.

  129. Małgorzata pisze:

    Witam
    Moje pytanie dotyczy poprawności zapisu daty, jaki często spotykam w zeszytach dzieci – uczniów szkoły podstawowej. Zapisują oni np. 12.05.´15 r. i twierdzą, że jest to akceptowane przez panią polonistkę. Proszę o odpowiedź, czy poprawnym jest jednoczesne użycie apostrofu i skrótu rok?

    • Paweł Pomianek pisze:

      No tak, z tym nie ma problemu – apostrofu używa się przy dacie właśnie wtedy, gdy skraca się rok. Bardziej intryguje mnie, czy na pewno ten apostrof jest użyty poprawnie w takim zapisie, gdzie pomiędzy miesiącem a rokiem mamy kropkę. Ta ostatnia wygląda obok apostrofu trochę nieszczęśliwie i raczej byłbym skłonny wybrać zapis 12.05.15 r. Niemniej ten zapis chyba też bym zaakceptował. Gdybym jednak bardzo chciał skrócić rok, a nic nie stałoby na przeszkodzie, by użyć innego zapisu, to napisałbym tak: 12 V ’15 r.

  130. Agnes pisze:

    Witam
    A ja mam problem z liczebnikami i zaimkami liczebnymi typu: kilka, parę… Różne źródła klasyfikują je raz jako liczebniki nieokreślone, a raz jako zaimki liczebne. Trochę, przyznam, gubię się.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pani Agnes, z tymi liczebnikami to rzeczywiście jest tak, że klasyfikuje się je w zależności od kontekstu, a nawet po prostu w zależności od źródła. W listopadzie miałem podobne pytanie o liczebniki mało i dużo. Pozwolę sobie przytoczyć tamto pytanie i odpowiedź, bo myślę, że dobrze obrazuje problem.

      > Mam problem z klasyfikacją wyrazów: mało i dużo. Czy są to przysłówki stopnia i miary, czy tez może liczebniki nieokreślone? Różne źródła podają sprzeczne informacje – w dodatku bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Proszę o pomoc w wyjaśnieniu tej kwestii.

      A oto moja odpowiedź.

      Szanowna Pani,

      warto opracowując tę kwestię, powoływać się na różne źródła i pokazywać skomplikowanie problemu. Nie ma w takich kwestiach prostych rozwiązań. Językoznawcy mogą mieć odmienne zdania.

      W „Nowym słowniku poprawnej polszczyzny” PWN znajdujemy taką informację:

      „Do liczebników należą też wyrazy, które nie podają dokładnej liczby przedmiotów, lecz tylko określają ją w sposób przybliżony,
      ogólnikowy, szacunkowy; są to liczebniki nieokreślone (dużo, kilkanaście, mało, moc, mnóstwo, niewiele, odrobinę, parę, trochę, wiele)”.

      Ale również:
      „Znacznie rzadziej przysłówek jest określeniem przymiotnika, np. niezwykle wścibski, mało uprzejmy, dużo wyższy, rzeczownika, np. czytanie nocami, chodzenie boso, lub samego przysłówka, np. bardzo wesoło, wyjątkowo wcześnie, prawie niezauważalnie”.

      Myślę, że o klasyfikacji w danym przypadku decyduje również kontekst.

      Zdaje się, że w cytatach z NSPP jest i coś co Panią bezpośrednio zainteresuje

  131. Ania pisze:

    Witam
    Mam pytanie czy zwracając się na piśmie do drugiej osoby słowa typu wiesz, możesz itd piszemy z dużej litery nawet w środku zdania. Np. Bardzo Cię lubię i Możesz mi zaufać. Albo: Dobrze Wiesz, że Jesteś moim przyjacielem.
    Dziękuję za odpowiedź

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie nie. Byłoby to dość poważne językowe nadużycie. Wielką literą możemy najwyżej pisać zaimki jak: Cię, Ciebie, Tobie.

      • Ania pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Też tak uważałam ale moja znajoma uparcie twierdzi, że polonistka jej syna tak ich uczyła. Albo syn coś pomylił albo polonistka niedouczona…

  132. Małgorzata pisze:

    Witam, proszę o podpowiedź, czy opisując sytuację w szkole „klasa pierwsza lub klasy czwarte…itp.” ( klasa 1. klasy 4.) piszemy po liczebniku kropkę stosując regułę liczebnika porządkowego? Nie jestem w tym przypadku przekonana.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zasady języka polskiego mówią, że kropkę trzeba postawić, gdy nie jest jasne, czy jest to liczebnik porządkowy czy główny. W przypadku klasy uważam, że jest to więcej niż jasne ;-). Ze względów estetycznych zalecałbym więc zdecydowanie wersję bez kropki.

  133. Karolina pisze:

    Dzień dobry!
    Niedawno miałam okazję uczestniczyć w finale Międzygminnego Konkursu Ortograficznego. Wszyscy uczestnicy zmagali się z dyktandem ortograficznym. Po napisaniu dyktanda byłam niemal pewna, że wyraz niskosłodzonym powinien być napisany razem. Jednak kiedy spojrzałam na tekst dyktanda, wyraz niskosłodzonym był napisany oddzielnie. Dokładnie było to tak: ,,Pólfrancuskie rogaliki przekładane nisko słodzonym dżemem porzeczkowym”. Czy istnieje jakaś zasada wyjaśniająca pisownię wyrazu niskosłodzony, czy też autor dyktanda zwyczajnie się pomylił? Proszę o szybkie udzielenie odpowiedzi.
    Karolina,uczennica kl. VI

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dzień dobry. Karolino, zajrzyj tutaj, do poradni językowej PWN. Generalnie zasada jest taka, że złożenia przysłówka z przymiotnikiem piszemy rozdzielnie, chyba że dane połączenie już tak się utarło, że stało się jednym wyrazem. Korzystając z reguły zaproponowanej przez prof. Mirosława Bańkę, możesz spróbować poszukać w słownikach wyrazu niskosłodzony. Jeśli nie znajdziesz, należałoby go zapisywać oddzielnie, nawet jeśli w praktyce przeważa pisownia łączna.

  134. Vete pisze:

    Dlaczego o osobie, która chce się „zmniejszyć” (przechodzi na dietę, ćwiczy) mówimy, że osoba ta ODCHUDZA się? Słowo to brzmi tak, jakby osoba chciała stracić tę chudość, czyli po prostu przytyć.
    Odbarwianie to zabieranie barwy.
    Odwracanie to też czynność „w tył”.
    Odmrażanie to przywracanie stanu niezamrożonego.
    Oddawanie to przeciwieństwo dawania.
    Dlaczego nie ma czegoś takiego jak odgrubianie?

  135. BW pisze:

    Jak formatujemy wieloakapitową wypowiedź jednej osoby wewnątrz dialogu?

    W angielskim, gdzie dialogi zamyka się w cudzysłowy, stosuje się zasadę, że jeżeli ta sama osoba kontynuuje wypowiedź w następnym akapicie, nie zamykamy cudzysłowu poprzedniego akapitu (ale otwieramy w następnym). W polskim, z półpauzą na początku wypowiedzi i brakiem jakiegokolwiek oznaczenia na końcu akapitu nie ma nawet technicznych możliwości, żeby coś takiego zrobić.

    Dla przykładu:


    – A tak w ogóle to… kim pan jest? I co tu robimy?

    – Generał Błażkow, armia rosyjska. Proszę o wybaczenie. Myślę, że najlepiej, jeśli wszystko wyjaśnię od początku.

    Treszer wszystkich nas zwiódł. Jako pierwszy domyślił się, kim jest tajemnicza „Tia” ale zgrywał idiotę, prowadząc swoją pozakulisową grę…[c.d. pierwszy akapit opowieści]

    [drugi akapit opowieści i podsumowanie]

    – No tak, to dużo wyjaśnia. Dziękuję panu za pomoc.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Taką wypowiedź zapisujemy właśnie tak, jak to zostało przedstawione. W kolejnych akapitach nie stawiamy już żadnych znaków (bo jest to kontynuacja wypowiedzi), chyba że wplataliśmy w dialog jakieś partie narracji. Taka kontynuacja wypowiedzi wygląda dokładnie tak, jak wyglądałaby narracja, więc Czytelnik jest skazany na wyłapanie tego z kontekstu. Dlatego wypowiedź dzieliłbym na akapity wyłącznie przy bardzo długich wypowiedziach. Przy krótkich – złączyłbym wszystko w jeden akapit.

  136. wibi666 pisze:

    Jak jest Poprawie : Dominic’s Toretto Team czy Dominic Toretto’s team ?

  137. studentka pisze:

    Witam,
    Studiuję na Wojskowej Akademii Technicznej, która ma swój bardzo kłopotliwy skrót jeśli chodzi o odmianę, nawet wśród wykładowców- WAT. Jaka jest poprawa odmiana skrótu jeśli chce się zaznaczyć w wypowiedzi, że osoba znajdowała się na terenie uczelni? Osoba znajdowała się na WAT-cie? WACie?
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Pomianek pisze:

      Skrótowce zakończone na -t piszemy w miejscowniku małymi literami (z wyjątkiem pierwszej), np. NOT, Ms. (o) Nocie, PAT, Ms. (o) Pacie, PAGART, Ms. (o) Pagarcie.

      (Nowy słownik poprawnej polszczyzny)

      Czyli miejscownik, o który Pani pyta, będzie wyglądał po prostu Wacie.

  138. Adam Bielski pisze:

    Sz. Państwo,
    Gramatyki podają, że spójniki: jeśli, jeżeli – używane są to tworzenia zdań podrzędnych warunkowych. Są jednak zdania, że używane mogą być w zdaniach, które zawierają kontrast, np.:
    1) Jeśli w szkole zachowywał się skandalicznie , w domu był grzeczny.

    Zamiast „jeśli” możemy chyba użyć też: nawet jeśli, kiedy nawet, chociaż nawet.

    Czy można powiedzieć, że te wszystkie zdania są zdaniami podrzędnymi.
    przyzwalającymi?

    Pozdrawiam
    Adam Bielski

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      podane zdanie jest zdaniem podrzędnym przyczynowym lub warunkowym. Warto zaznaczyć, że zaproponowane zmiany spójnika mogą zmienić charakter tego zdania (bo jednak wprowadzają one nieco inne znaczenie), ale pozostanie ono zdaniem podrzędnym.

  139. Barbara Misiak pisze:

    witam ..która forma jest prawidłowa? najwazniejsza dla mnie jest moja córka i wnuczka …czy …najwazniejsze dla mnie sa moja córka i wnuczka…

    • Paweł Pomianek pisze:

      Obydwa podane zdania są prawidłowe. Drugie wydaje się odrobinę lepsze ze względów logicznych.

  140. Kasia pisze:

    Witam serdecznie,

    zwracam się z prośbą owskzaznie popranej formy dotyczącej miejscowości Ślęza

    w Ślęzie
    czy
    w Ślęzy?

    dziękuję

    • Paweł Pomianek pisze:

      Niestety Słownik nazw miejscowości i mieszkańców PWN nie uwzględnia podanej miejscowości. Jest tylko taka o nazwie Ślęzaki. Nie potrafię odpowiedzieć na zadane pytanie.

    • Artur J. pisze:

      W wypadku rzeki Ślęzy jest w Ślęzie. Można przypuszczać, że z miejscowością jest tak samo.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Panie Arturze, jak zawsze istotna, bardzo logiczna uwaga. Przyznaję, że powinienem to uwzględnić w swojej odpowiedzi. Niemniej, zasady (raczej zwyczaje) rządzące nazwami miejscowymi są tak specyficzne, że każda hipoteza niesie ze sobą spore ryzyko pomyłki ;-). Przyznać jednak muszę, że forma w Ślęzy zupełnie mi nie pasuje. Może właśnie ze względu na przyzwyczajenie do odmiany nazwy rzeki.

  141. Aleksandra pisze:

    Dzien dobry,
    raz jeszcze prosze o pomoc. Coreczka chciala „runąć” ziemniaczki na talerz. Zaczelam odpowiadac automatycznie, jak to w rozmowie z dzieckiem „ziemniaczkow sie nie ru…” i utknelam. Czego sie nie robi z ziemniaczkami? Nie runuje? Oczywiscie ustalilysmy, ze ziemniaczkow nie mozna runac, ale problem mi pozostal.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ziemniaczki mogą same runąć, córeczka mogła też runąć ze stołka. Ale nie można czegoś runąć (lub czymś runąć). Ziemniaczki można najwyżej spuścić albo nimi rzucić. Utworzenie form od tych wyrazów nie będzie zapewne problemem. Tym samym cały dylemat runął jak domek z kart ;-).

  142. Wafello pisze:

    Dzień dobry! Proszę o rozstrzygnięcie następującego problemu. Sformułowanie „Baju, baju – będziesz w raju.” to zwrot czy fraza? Dziękuję i pozdrawiam. Leszek

    • Paweł Pomianek pisze:

      W niedzielę napisałem w tej sprawie maila do Pana. Skoro nie dotarł, przytaczam go poniżej:

      Szanowny Panie,
      powiedziałbym, że frazą, bo może być samodzielnym zdaniem. (Przynajmniej
      wg podziału Lewickiego i Pajdzińskiej).

      Z wyrazami szacunku
      Paweł Pomianek

  143. beejot pisze:

    Proszę o rozstrzygnięcie wątpliwości dotyczącej użycia formy wyrażenia: po dwóch i pół miesiącach.
    Łączę serdeczna pozdrowienia.

    • Paweł Pomianek pisze:

      W liczebnikach złożonych o formie określenia rzeczownikowego decyduje liczebnik pół, nie zaś liczebnik wskazujący liczbę całkowitą.
      Poprawnie: po dwóch i pół miesiąca.

  144. Julita pisze:

    Czy umieszczenie przecinka przed nawiasem w poniższym zdaniu jest poprawne?
    „Łączna wartość aktywów zmniejszyła się, (-2,34%) w stosunku do roku ubiegłego.”

  145. Mariusz pisze:

    Witam,
    jestem trenerem piłki nożnej, grupy wiekowej 10l.
    Podczas zdawania egzaminu praktycznego z prowadzenia zajęć egzaminator zwrócił mi uwagę, iż nie powinien zwracać się do zawodników „Panowie”(np. Panowie zapraszam na zbiórkę) gdyż takiego zwrotu nie powinno się używać w stosunku do dzieci. Mam pytanie czy jest to błąd? Dodam, że prowadzę grupę już od 2 lat i myślę, że zawodnikom ten zwrot nie przeszkadza.
    pozdrawiam
    Mariusz

  146. Tomasz pisze:

    Jak prawidłowo powinno brzmieć ogłoszenie:
    „Szpital nie odpowiada za rzeczy nie oddane do przechowalni” czy też „Szpital nie odpowiada za rzeczy nieoddane do przechowalni”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Akurat wedle obecnie obowiązujących przepisów obie wersje są poprawne. Pierwszą uznałbym za bardziej staranną.

  147. Hania pisze:

    Dzień dobry. Czy w języku polskim znajdzie się jakiś odpowiednik szkoleń face-to-face? W pracy muszę rozróżnić szkolenia online oraz szkolenia face-to-face, ale żadna nazwa nie przychodzi mi do głowy. Szkolenia online są powszechnie zrozumiane, ale co do określenia „face to face” mam wątpliwości.

  148. zibik pisze:

    Witam Panie Pawle.
    Moje wątpliwości dotyczą zastosowania rodzaju gramatycznego w liczbie mnogiej. Jasne jest, że słowo „dzieci” jest rodzaju niemęskoosobowego. Jednak wydaje mi się, że poniższa konstrukcja jest poprawna (a może nie?):
    „Mam dwoje dorosłych dzieci: Jasia i Małgosię. Oni pojechali na wycieczkę.”
    Zaimek „oni” wskazuje tu chyba nie na „dzieci”, ale na „Jasia i Małgosię”. Czy tak jest poprawnie? Jeżeli tak, to nasuwa mi się drugie pytanie dotyczące treści:
    „Mam dwoje dorosłych dzieci: Jasia i Małgosię. Moje dzieci pojechały na wycieczkę. (…)Oni niedługo wrócą”.
    Czy zaimek „oni” użyty jest tu prawidłowo? Wiem, że ze względów gramatycznych byłoby lepiej użyć „one”, ale mówimy o dorosłych dzieciach i jakoś niezręcznie mi to brzmi.
    Pozdrawiam.

    • zibik pisze:

      No cóż, najwyraźniej zadałem głupie pytanie. Przepraszam.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Nie minął jeszcze nawet tydzień, a staramy się trzymać tego terminu odpowiedzi. W poradniach językowych – o ile wiem – czeka się dłużej. Nie napisał Pan nigdzie terminu, w jakim oczekuje na odpowiedź, więc nie mam pojęcia, skąd ta złośliwość. Myślałem, że napiszę o tej kwestii coś więcej, ale skoro się spieszymy, zaraz odpowiem w kilku słowach.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Myślę, że wszystkie formy użyte są prawidłowo, a cały wywód jest poprawny. Zaimek oni w tej ostatniej konstrukcji jest lepszy zwłaszcza wtedy, gdy pomiędzy tymi dwoma zdaniami miałoby być coś jeszcze umiejscowione, a to sugeruje wielokropek.

      • zibik pisze:

        Przepraszam Panie Pawle za moją niecierpliwość. Nie było w tym żadnej złośliwości. Nie należałem do tej pory do stałych bywalców Waszej strony, zacząłem ją czytać z zapartym tchem od niedawna (właśnie tak, „z zapartym tchem” 🙂 ), i zwróciłem uwagę, że często odpowiada Pan tego samego dnia, a przypadki „opóźnień” są niezwykle rzadkie. Pomyślałem więc sobie, że coś jest nie tak z moim pytaniem. Jeżeli chciałby Pan rozwinąć temat, będę czekał niecierpliwie. Jeszcze raz przepraszam i dziękuję. Cierpliwość jest cnotą bogów, wiem.
        PS
        Wasza strona jest super! 🙂

        • Paweł Pomianek pisze:

          Szanowny Panie,
          może rzeczywiście tak szybkie odpowiadanie psuje użytkowników 😉 w tym sensie, że myślą sobie potem, że to tak zawsze :-D. Generalnie staram się odpowiadać szybko właśnie przez to, że pytań jest sporo i obawiam się, by potem o czymś nie zapomnieć. Odkładam najczęściej kwestie bardziej skomplikowane i ciekawsze – za taką uznałem Pańskie pytanie, cały czas mając je na uwadze. Skoro jednak złożyło się tak, jak się złożyło, na razie pozostawiam tę kwestię wstępnie zamkniętą – także ze względu na ogrom prac redakcyjnych, jaki czeka mnie w najbliższych tygodniach. Nie wykluczam jednak, że za jakiś czas nieco o tej sprawie napiszę, bo to rzeczywiście ciekawa kwestia, warta osobnego omówienia.

          • zibik pisze:

            Wielkie dzięki. Czuję się „naprawiony”. Tym razem będę czekał CIERPLIWIE. A póki co, nie omieszkam podrzucić jakiegoś pytanka (od czasu do czasu – oczywiście).
            Pozdrawiam.

          • zibik pisze:

            I jeszcze mała szpileczka: „ogrom” jest rodzaju męskiego. Ale to chyba literówka, nieprawdaż? 😉

            • Paweł Pomianek pisze:

              Takie komentarze zawsze cenne. Tak, literówka albo jakiś rodzaj podświadomej kontaminacji (jakie można by odnieść do prac redakcyjnych) :). Dziękuję.

              PS Pisząc o psuciu czytelników formułowałem uwagę ogólną, nie piłem akurat do Pana :-).

  149. Ussi pisze:

    interesuje mnie „logika” powiedzenia ‚albo rybki albo akwarium „. Rozumiem, ze powiedzenie odnosi się do dokonania wyboru, nie można mieć jednego i drugiego..ALE jaki to ma sens? kupując rybki trzeba kupić akwarium, nie będą przecież pływały w szklance;)

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie zajmujemy się, jak już pisałem wielokrotnie, historią języka, a tutaj potrzebna jest taka wiedza. Myślę, że powiedzenie ma charakter żartobliwy. W niektórych frazeologizmach trudno szukać głębokiej logiki ;-).

  150. niewiedzący pisze:

    Dzień dobry.
    Mam pytanie czy forma – wieżowiec na ul. Strzeleckiej jest dopuszczalna? Wiem, że znacznie częściej używaną formą jest – przy ul. Strzeleckiej.
    Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mogłaby być poprawna, gdyby wieżowiec stał rzeczywiście na ulicy, np. pod wieżowcem byłby tunel, którym przejeżdżają samochody. W innym wypadku jest to raczej nieszczęśliwe użycie przyimka, które można zaakceptować wyłącznie w języku potocznym. Choć niekoniecznie przyimek na jest w tych kontekstach tak znowu rzadziej spotykany.

      • Artur J. pisze:

        Czy to nie nazbyt dosłowne potraktowanie tematu? Kojarzy mi się to z opiniami, że mówienie „mieszkam na ulicy X” oznacza, jakobym był bezdomny i mieszkał właśnie na ulicy.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Mówienie mieszkam na ulicy X jest piętnowane w polszczyźnie starannej. Mówimy oczywiście mieszkam przy ulicy. W języku potocznym można mieszkać na ulicy ;-).

          PS
          Nowy słownik poprawnej polszczyzny ujmuje to tak: Mieszkać na ulicy Marszałkowskiej, pot. na Marszałkowskiej, oficj. przy ulicy (nie: w ulicy) Marszałkowskiej.
          W tym ujęciu słownika rzeczywiście trzeba przyznać, że forma na ulicy… jest już więcej niż potoczna, a przy ulicy jest formą oficjalną, najbardziej staranną.

          • Artur J. pisze:

            Mówienie mieszkam na ulicy X jest piętnowane w polszczyźnie starannej? Przez kogo?

            Nie jestem też pewien, czy oficjalna znaczy najbardziej staranna, a na pewno nie znaczy najlepsza w każdej sytuacji.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Cóż, pewnie po prostu dawniej tak było. Oficjalna, ogólnie rzecz biorąc, na pewno nie znaczy najlepsza w każdej sytuacji – często oficjalna może oznaczać pretensjonalna. W tym wypadku trzymałbym się jednak tego, że bardziej naturalne jest mówienie, że mieszka się przy ulicy, a nie na ulicy.

          • Artur J. pisze:

            Skąd pomysł, że tak było? 🙂 Mnie się dla odmiany zdaje, że nigdy nie potępiano — tyle że ja mam na to podkładkę. W słownikach poprawnościowych od Szobera po Markowskiego brak informacji, jakoby z formą mieszkać na ulicy X było coś nie tak. Ot, taka językowa ciekawostka. 🙂

            • Paweł Pomianek pisze:

              To ciekawe, widocznie jakaś obiegowa wiedza, bardziej na poziomie szkolnym niż realna ;-). Trochę jak z tym, że nie można zaczynać zdania od więc – a tymczasem można. Będę się przyglądał tej sprawie (może czytałem jakieś opinie językoznawców w tej sprawie, tylko nie pamiętam już źródła), ale na dziś – na podstawie podanych przez Pana informacji i na podstawie stwierdzeń NSPP – trzeba powiedzieć, że z formą, o którą zapytał niewiedzący, nie ma problemu.

  151. Kinga pisze:

    Szanowne Państwo, a może Szanowni Państwo? W każdym razie nie „Witam”, gdyż w żadnym wypadku nie chcę okazywać arogancji.
    Mam nadzieję, że parę moich pytań zostanie zauważonych, gdyż jest to dla mnie bardzo dużym problemem i byłabym niezmiernie wdzięczna, jeśli uzyskałabym odpowiedź.
    1) Pierwsze pytanie dotyczy pierwszego akapitu tej wypowiedzi. Szanowni, czy Szanowne Państwo?
    2) Następnie przytoczę dość tuzinkowy przykład, a mianowicie: kościoła, czy „kościołu? Oczywiście wiem, że powinnam napisać pierwszą wersję, jednak męczy mnie to niesłychanie. Kiedy piszemy „a”, a kiedy „u”? Przypadka, czy przypadku?
    3) Wojewodzi, czy wojewodowie? Jest jakaś zasada, która wpoiłaby w mój umysł wiedzę na temat poprawnej polszczyzny w tej kwestii?
    4)”Ja będę chodziła”, czy „ja będę chodzić”? „On będzie myślał”, a może „on będzie myśleć”?
    Bardzo proszę choć o cień odpowiedzi i krótkie wyjaśnienie zasad pisowni, o ile takie istnieją.
    Pozdrawiam i oczekuję odzewu. Za wszelkie ewentualne błędy z góry przepraszam.
    Z poważaniem, Kinga.

  152. Lu pisze:

    Podam tutaj część zdania i prosiłbym o określenie jaką częścią owego zdania jest słow zamknięte w cudzysłów:

    …która stara się o wymieniane w wielu miejscach tego „formularza” stanowisko…

    Proszę o szybką odpowiedź 🙂 dziękuję z góry

  153. Marta pisze:

    Dzień dobry,
    Czytając książkę natrafiłam na wyrażenie „cały na biało”: „wchodzę ja – cały na biało”, „od jutra zaczynam od nowa – cały na biało”. Bardzo proszę o wyjaśnienie tego wyrażenia.

    Pozdrawiam,
    Marta

    • Paweł Pomianek pisze:

      To związek frazeologiczny, przy pomocy którego określamy jednolity strój, np. biały – cały na biało; czerwony – cały na czerwono.

  154. Krzysiek pisze:

    Witam.
    Hobbystycznie zajmuję się produkcją win na skalę domową. I mam problem z poprawnym zrobieniem etykiety.

    Wino słodkie, czerwone. Przymiotniki odpowiadają na pytania „jakie?” A co w przypadku gdy w etykiecie zrobię coś takiego
    Wino truskawkowe
    Charakter: (jaki?) słodki
    Typ: (jaki?) czerwony
    Nie wpisałem słów „charakter wina” i „typ wina” bo chciałem uniknąć powtórzeń. I teraz moje pytanie brzmi. Czy po słowie „charakter” powinno być słodkie czy słodki? Analogicznie dla słowa „typ”

    Pozdrawiam Krzysiek

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      cieszę się Pańską dbałością o język. Mało kto podejmuje refleksję nad tym, jak podpisać wino. Wydaje mi się jednak, że obie Pańskie opcje byłyby poprawne i obie byłby Pan w stanie obronić w razie pytań czy zarzutów o niedokładność w opisywaniu :-). W przypadku gdy użyje Pan form słodkie, czerwone, zawsze można wyjaśnić, że w domyśle jest wino i takiej formy używa się też na sklepowych etykietach. Formy słodki, czerwony uzasadnić można oczywiście jeszcze łatwiej, w odniesieniu do słów charakter i typ.

  155. Gosia pisze:

    To nie podręcznik akademicki, a bardzo ciekawe wydanie PWN. Wydawało mi się, że kiedyś już książka ta była cytowana na tej stronie, stąd uznałam, że ją Pan zna 🙂 Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ale mnie nie chodziło o to, że to podręcznik akademicki, tylko że w środowiskach akademickich jest łatwy dostęp do całej wartościowej literatury językoznawczej :-).

      Książka, owszem, była cytowana, ale w artykule na temat dialogów Tomka Powyszyńskiego. I rzeczywiście było kilka drobnych informacji, z którymi się tam nie zgadzałem.

  156. Gosia pisze:

    Ja jeszcze wrócę do kwestii dialogów… Ogólne zasady są znane, czasem jednak pewne rozwiązania źle brzmią… Np. u Wolańskiego jest wyjaśnienie, że czasowniki oznaczające mówienie powinny zawsze następować po myślniku, a jeśli narracja zawiera imię osoby mówiącej, to musi ona stać po tym czasowniku.
    Jednak w przypadku zdania:

    – Witaj. Siądź obok – zaprosił brata na pokład Tomasz.

    taki szyk brzmi dziwnie. Czy nie powinno być raczej:

    – Witaj. Siądź obok. – Tomasz zaprosił brata na pokład.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie mam dostępu do źródła, do którego Pani nawiązuje, ale wydaje mi się dziwne, by ktokolwiek napisał coś takiego. Może chodziło o to, że partia narracyjna może zaczynać się małą literą tylko wtedy, gdy po półpauzie występuje czasownik odnoszący się do tego, co zostało powiedziane. Co do przytoczonego zdania ma Pani oczywiście całkowitą rację. Złożyła to Pani całkowicie poprawnie pod każdym względem. Gratuluję!

      • Gosia pisze:

        źródło to Edycja tekstów Wolańskiego, s. 333, lin. 9 od dołu.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Bardzo dziękuję, choć to nie zmienia mojej opinii w żadnej sprawie :-). Tzn. dostępu do źródła nadal nie mam, bo nie działam w środowisku akademickim (ale przy okazji, jeśli się nadarzy, zajrzę i zapoznam się z kontekstem), a racja i tak jest po Pani stronie :-).

  157. Łukasz pisze:

    Mam problem z odmianą słowa starosta.
    Przykład: Starosta Inowrocławia czy Starosta Inowrocławski, Starosta Płocka czy Starosta Płocki. Nie mam pojęcia jak powinno być odmieniane bo w urzędach mówią tak jak ładniej brzmi lub łatwiej się wymawia.

    A może jest inna forma Starosta powiatu Płockiego lub Starosta powiatu miasta Płocka?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mówiąc szczerze, nie widzę problemu z żadną formą. Istnieją przecież synonimy, nie trzeba mówić za każdym razem tak samo. Oczywiście mówię o użyciu w języku żywym. Jak jest oficjalnie urzędowo – trzeba zajrzeć do dokumentów.

  158. nuska pisze:

    Pytałam jakiś czas temu o Bogurodzicę. Może niezbyt dobrze wyjaśniłam, na czym polega problem. Problem, o który pytam, polega na tym, że – wg mnie – Bogurodzica nie jest modlitwą wstawienniczą, ponieważ modlitwa wstawiennicza to zabieganie w modlitwie o innych, a w Bogurodzicy wierni proszą DLA SIEBIE. Zwracają się do Jezusa za pośrednictwem Maryi i Jana Chrzciciela. Czy zatem Bogurodzica jest modlitwą wstawienniczą? Czy dobrze rozumiem wyrażenie modlitwa wstawiennicza?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Rozumiem, choć mam pewne wątpliwości, jak mam Pani odpowiedzieć: jako teolog czy jako polonista. Termin modlitwa wstawiennicza rozumie Pani właściwie. Gdyby jednak interpretować Bogurodzicę jako modlitwę za zbiorowość – to dlaczego nie można by jej określić jako modlitwa wstawiennicza?

  159. Witam,

    zastanawia mnie kwestia zapisu czterech terminów związanych z elektroniką: przetwornik analogowo-cyfrowy i przetwornik cyfrowo-analogowy oraz przetwarzanie analogowo-cyfrowe i przetwarzanie cyfrowo-analogowe.

    Nie mogę zrozumieć, dlaczego w ww. nazwach stosuje się dywiz. Przecież nie mamy do czynienia z równorzędnością (nie można zmienić kolejności). Czy nie powinno być „analogowocyfrowy” itd.?

    Pozdrawiam

    Mateusz Chomicki

    • Andrzej pisze:

      Witam
      Jakiś czas temu zastanawiałem się nad tą samą kwestią co pan, i doszedłem do takiego wniosku. Przyszło mi w tedy na myśl coś takiego, skoro woda zamienia się w parę, a para w wodę, to oznacza że działa na nie jakiś czynnik, który powoduje te zmiany.
      W tym przypadku temperatura. Uznałem iż myślnik w takim wypadku spełnia rolę czynnika powodującego takie zmiany, czyli zamienia, rozdziela, ale nie łączy. Zatem przetwornik jest tym urządzeniem w elektronice, podobnie jak temperatura w moim wywodzie, które zamienia sygnał analogowy na cyfrowy i odwrotnie. (Analogowocyfrowy) to przewód koncentryczny powszechnie stosowany w tv sat. i kablowej. Zastanawiam się czy moja interpretacja tego zagadnienia była właściwa.
      Pozdrawiam Andrzej.

      • Czyli można powiedzieć, że przetwornik analogowo-cyfrowy to urządzenie, które operuje zarówno sygnałem analogowym, jak i cyfrowym. Aczkolwiek dokładnie to samo mogę powiedzieć o przetworniku cyfrowo-analogowym…

        • Paweł Pomianek pisze:

          Jeśli przetwornik analogowo-cyfrowy i przetwornik cyfrowo-analogowy to synonimy – wtedy dywiz jest jak najbardziej zasadny.

          • Właśnie to nie są synonimy. To dwa różne urządzenia, dlatego nie rozumiem, czemu tam jest dywiz…

          • AJ pisze:

            Nie do końca rozumiem problem. Flaga biało-czerwona i flaga czerwono-biała to też nie są synonimy. Brak lub obecność dywizu wiąże się przecież z tym, czy jeden człon jest określany przez drugi, czy nie. Tutaj mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Możliwość zmiany kolejności jest prostym wyznacznikiem równorzędności, ale nie jest z nią równoznaczna. Jeśli możemy zmienić kolejność, to znaczy, że człony są równorzędne, ale w drugą stronę nie ma tego wynikania. O kolejności decydują też inne czynniki, jak np. tutaj co się przetwarza w co.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Tak, oczywiście idzie tutaj o równorzędność, a nie wyłącznie o synonimiczność. Ma Pan absolutną rację. Przyznam, że mam pewien problem z tematyką stricte techniczną – przykład flagi jest w związku z tym bardzo porządkujący. W każdym razie wydaje się, że dywiz w podanych wyżej przez p. Mateusza zwrotach w świetle Pańskiego wyjaśnienia nie jest problemem.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Obawiam się, że jeśli tak się to przyjęło, to tak już zostanie. Jak zwracają uwagę językoznawcy, polszczyzna stosuje dywiz o wiele częściej, niż wskazywałyby na to ogólne zasady języka :-(.

  160. Andrzej pisze:

    ” transmisje ze Pucharu Świata ”
    Z takim tekstem dzisiaj spotkałem się na jednej stronie w internecie. Czytając to zdanie na głos język mi się poplątał, a uszy zwiędły. Oczywiście jest to fragment zdania, ale czy taka forma jest właściwa?

  161. Kamil pisze:

    Dzień dobry,

    otóż mam taki dylemat, nad którym główkuje się od czasu skończenia liceum. Jak poprawnie określić mieszkańców Wysp Owczych ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dzień dobry.

      To bardzo dobry dylemat. W żadnym z dostępnych słowników ani w internecie nie widzę, by używano innej nazwy niż mieszkańcy Wysp Owczych. Zapewne więc polszczyzna nie wymyśliła jeszcze nazwy mieszkańców tego kraju. Czasem tak jest, zwłaszcza w przypadku nazw mieszkańców państw, o których mówimy rzadko. Nie wiem, czy czytał Pan artykuł na podobny temat: Jak określać mieszkańców Wybrzeża Kości Słoniowej.

      W każdym razie Pański dylemat wrzucę dziś na naszego Facebooka. Może ktoś wpadnie na jakiś twórczy pomysł :-).

    • Aga pisze:

      W bardzo fajnej książce „81:1 Opowieści z Wysp Owczych” autorzy posługują się ciekawym określeniem na mieszkańców tego kraju. Otóż są to Faroje (o ile dobrze zapamiętałam), pochodzący od angielskiej nazwy Wysp – Faroe Islands. Można zatem utworzyć Faroja, Farojkę, Farojów i wszystko, co nam potrzebne 🙂 Ale mogliby być też Farerzy i Farerki (jest tam na przykład Uniwersytet Farerski, to czemu nie nazwać tak mieszkańców).

      PS. Książkę szczerze polecam. To opowieść reporterska Macieja Wasielewskiego (znanego też z książki pt. „Jutro przypłynie królowa”) i Marcina Michalskiego, którzy w bardzo ciekawy i zabawny sposób opowiadają o tym dziwnym kraju i jego niesamowitych wielofunkcyjnych mieszkańcach.

  162. Daniel pisze:

    Dlaczego w słowniku języka polskiego nie występuje słowo NYPEL

    Nypel – rodzaj złączki hydraulicznej.

    Nypel jest elementem łącznym w kształcie rurki, mającej na obu końcach gwinty zewnętrzne (rurowe Withwortha), a w środkowej części sześciokątny pierścień w kształcie płaskiej nakrętki, ułatwiający przekręcenie kluczem. Stosuje się go w celu połączenia dwu elementów rurowych mających gwint wewnętrzny (np. dwu kolan, kolana i trójnika, kolana i mufy, kolana i zwężki itp.). Najczęściej wykonywany jest ze stali, rzadziej z mosiądzu czy żeliwa. ŹRÓDŁO WIKIPEDIA

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,

      jak pisałem już nieraz: nie jestem normatywistą i nie znam odpowiedzi na pytania dlaczego? coś nie występuje w słowniku. Może decydująca jest tutaj powszechność użycia? Być może też słowniki nie notują wszystkich słów specjalistycznych. Trudno mi powiedzieć. Może warto pytać w poradni językowej PWN. Sam jestem ciekaw rozwiązania tego typu kwestii.

  163. Joanna pisze:

    Która z form jest poprawna „prosimy o przejście do wyjścia nr 3″czy „prosimy o przechodzenie do wyjścia nr3”

    • Paweł Pomianek pisze:

      To, czy czasownik jest dokonany czy niedokonany, nie ma wpływu na poprawność zdania.

      PS Moim zdaniem lepiej brzmi druga wersja.

  164. Magdalena pisze:

    Moje pytanie dotyczy typów morfemów. Zwykle wyróżnia się 3 ich typy: słowotwórcze, leksykalne oraz fleksyjne. Jednakże w ,,Leksykonie nauki o języku” D. Podlawskiej i D. Płóciennik spotkałam się ostatnio z określeniem ‚morfem poboczny’ (w odniesieniu do przedrostka i przyrostka, dalej określanych mianem formantów). Czy w związku z tym morfem poboczny i morfem słowotwórczy oznaczają jedno i to samo?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,
      przyznam, że nie dysponuję materiałami, by rozstrzygnąć Pani dylemat, nie posiadam takich kompetencji (nie jestem doktorem językoznawstwa). A mówiąc szczerze – proszę NIE odebrać tego jako złośliwość – nie bardzo mnie to interesuje. Jestem praktykiem, pracuję przy redakcji książek. Interesują mnie życiowe, a nie naukowe językowe dylematy ;-). Mam wrażenie, że od klasyfikacji morfemów, w której to kwestii nawet językoznawcy mają różne opinie, jakość polszczyzny używanej przez ludzi na co dzień stanowczo się nie poprawi.
      Najlepiej pytać specjalistów na uczelniach – oni nieraz życie poświęcili tego typu kwestiom :-).

      • Magdalena pisze:

        Cóż, szkoda.
        PS. Może należałoby w takim razie rozważyć zmianę nazwy bloga na ,,Życiowe dylematy językowe” ;p ?

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie, po prostu Pani dylemat nie jest dylematem językowym, tylko językoznawczym 😉 (nie pyta Pani, jakiej formy użyć, tylko jak usystematyzować coś, co jest w gruncie rzeczy oderwane od konkretnego używania języka). To niuanse dla naukowców. Absolutnie bym tego typu problemów nie lekceważył, ale jednak trudno się nimi tutaj zajmować.

          PS Tak jak nie rozstrzygamy dylematów uczniowskich (dotyczących np. rozbioru zdania), tak nie widzę za bardzo sensu rozstrzygania dylematów typowo studenckich. A takim wydaje mi się Pani kłopot.

  165. Bozena pisze:

    Witam,

    prosze o pomoc w sprawie dosc zabawnej. Moja kolezanka polonistka spiera sie ze mna o taka rzecz- otoz twierdzi ona, ze nie kazda rzecz jest rzeczownikiem. Przyblizajac sprawe, jest taka zagadka:

    Jest 03:00 w nocy, dzwoni dzwonek do drzwi i Cię budzi. Nieoczekiwani goście to Twoi rodzice, którzy przyszli na śniadanie. Masz w domu dżem truskawkowy, miód, wino, chleb i ser. Co jest pierwszą rzeczą, jaką otworzysz?

    Odpowiedz brzmi: oczy.

    Kolezanka uparcie twierdzi, ze w zagadce jest blad, poniewaz

    ” pytanie było o rzecz a nie o rzeczownik”

    Tlumaczy to w ten sposob:

    „rzeczownik to część mowy nazywająca osoby, miejsca, rzeczy, obiekty, organizmy, zjawiska, pojęcia abstrakcyjne. Powtarzam raz jeszcze pytanie brzmiało: jaką RZECZ otwierasz pierwszą a oczy owszem to rzeczownik ale nie rzecz”.

    Moim zdaniem to bzdura, oczy to rzecz czyli rzeczownik. Jednak, jak wspomnialam, kolezanka ma wyksztalcenie polonistyczne, ja nie, tak wiec moze sie myle…?

    Bardzo prosze o pomoc.

    Pozdrowienia,

    Bozena.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Oczy to narząd. Aby kawał był poprawny, to trzeba by zadać pytanie: co najpierw otworzysz. (Masz w domu dżem truskawkowy, miód, wino, chleb i ser. Co najpierw otworzysz?) Wtedy nie byłoby problemu. Inna sprawa, że tego typu dowcipy-zagadki są zazwyczaj naciągane, bo chodzi o to, żeby zmylić tego, komu zadajemy pytanie.

      • Bozena pisze:

        Dziekuje, jednak nadal nie znam odpowiedzi na pytanie- czy oczy to rzeczownik? Naturalnie, ze oczy to narzad, pytanie wiec czy wyraz oczy ( badz narzad wzroku- jak zwal, tak zwal) jest rzeczownikiem czy tez nie? W kontekscie tej zagadki, jakakolwiek podchwytliwa by nie byla, slowo OCZY odpowiada na pytanie rzeczownika „Co?” Tak wiec czy slowo „oczy” jest rzeczownikiem? Jesli nie, czym jest?

        Pozdrawiam.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Oczywiście rzeczownik, ale to było przecież oczywiste w Pani wypowiedzi. Zarówno Pani, jak i Pani koleżanka się co do tego zgadzały. Moim zadaniem było odpowiedzieć, czy to jest rzecz. Więc mówię, że sensu stricto nie jest. Bożena to też rzeczownik. A czy czuje się Pani z tego tytułu rzeczą? Prosiła Pani, bym potwierdził, czy koleżanka ma rację. Otóż ma całkowitą rację w każdym aspekcie tej sprawy, a jej przytoczona w Pani pierwszym komentarzu wypowiedź jest doskonałym wyjaśnieniem sprawy. Dlatego odpowiedź na pytanie co jest pierwszą rzeczą, jaką otworzysz? nie może (logicznie rzecz biorąc) brzmieć oczy. Ale można zadać pytanie co najpierw otworzysz? i wtedy mogą to być oczy.

  166. nusia pisze:

    Chciałabym zapytać, czy Bogurodzicę można nazwać modlitwą wstawienniczą. Z góry dziękuję za odpowiedź.

  167. Grzegorz pisze:

    Witam.
    Podobno kiedyś w Polsce na odkurzacz mówiono „elektrolux” bo firma Elektrolux je produkowała.
    Dzisiaj na nawigację satelitarną w Polsce mówi się „GPS”. GPS (Global Positioning System) stworzony został w USA i twórcy tak go nazwali. Przez wiele lat był jedynym ogólnie dostępnym systemem nawigacji satelitarnej. Dzisiaj wiele urządzeń do nawigacji satelitarnej potrafi korzystać także z rosyjskiego systemu Glonass. Niebawem ma być dostępny dla wszystkich europejski system. W opisach np. smartfonów widzimy rodzaj „GPS” gdzie pod hasłem „GPS” jest wymieniony GPS i Glonass. Jeżeli jest to nazwa własna amerykańskiego systemu to jest to chyba błąd? Czy powszechność tego zjawiska sprawia że używanie terminu GPS w taki sposób można uznać za poprawne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wydaje mi się, że nie jest to problem stricte językowy. Ale na postawione na końcu pytanie odpowiedziałbym, że tak: powszechność używania terminu GPS i jego powszechna zrozumiałość może usprawiedliwiać używanie go w podwójnym znaczeniu (wąskim i szerokim).

  168. Michał pisze:

    W zakładce „O autorze” Pan Paweł Pomianek napisał: „Od 2009 r. kieruję wydawnictwem ebooków Libenter.pl”. Poprawna pisownia to „e-booków”. Ale prawdziwa jazda zaczyna się na stronie wzmiankowanego wydawnictwa. Tam błąd błędem pogania. Szczególnie wbija się w oczy pisownia „księgarnii”, przez dwa „i”. Albo „Kościoła Katolickiego” zamiast „Kościoła katolickiego”. Najwięcej jednak jest błędów interpunkcyjnych. Na przykład:

    „A to wszystko w cenie niższej niż zapłaciłbyś do tej pory za 3-4 ebooki!”

    Brak przecinka przed niż – wszak spójnik ten wprowadza zdanie podrzędne.

    „Czytając ebooki dodatkowo możesz dowolnie zmieniać wielkość czcionki”

    Brak przecinka po imiesłowie.

    „Dzięki temu każdy Klubowicz Libenter.pl ma pełny dostęp do wszystkich publikacji wydawnictwa płacąc jedynie raz w roku niski abonament Klubowy”

    Jw.

    „Mimo napiętych terminów i ograniczeń w budżecie,wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik”

    Przecinek po okoliczniku jest zbędny, to kalka angielskiej interpunkcji. Rzuca się też w oczy brak spacji.

    To tylko parę bardziej ewidentnych przykładów. Ewidentnie strona wymaga ogarnięcia.

    • Michał pisze:

      „Jw.”

      Przepraszam, nie do końca „jak wyżej”. W pierwszym przykładzie brakło przecinka po imiesłowie, a w następnym przed.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Michale,

      dziękuję za tę dokładną analizę. Muszę jednak nieco Pana rozczarować. Nie jestem autorem tekstów, które Pan przytacza. Nie pamiętam też nawet, czy przeszły one przez moje ręce przed wrzuceniem na stronę – najprawdopodobniej nie. Potem już tego nie poprawialiśmy, bo Libenter.pl był na tyle niszowym projektem, że zawsze traktowało się go jako dodatek do innych rzeczy. Działalność portalu powoli dobiega końca, więc pozwoli Pan, że nie będę już poświęcał czasu na wyeliminowanie błędów na podstronach. Takich pasjonatów jak Pan, którzy zechcą tam zajrzeć, znajduje się miesięcznie kilku. Więc zgadzając się, że są tam błędy literowe i interpunkcyjne – pozwolę sobie temat zamknąć.

      Co do pisowni Kościół Katolicki tutaj trzymałbym się opinii, że choć główną pisownią jest Kościół katolicki czy Kościół rzymskokatolicki w pewnych kontekstach i tę wielkimi literami można dopuścić.

      Najciekawsze jest jednak dla mnie to dogmatyczne stwierdzenie odnośnie do formy e-book. Czy może Pan podać jakieś źródło, w którym nazwa ta została znormalizowana? O ile wiem, jeszcze całkiem niedawno, a już na pewno w 2009 r., gdy powstawało wydawnictwo, i w 2010, gdy powstawał portal Językowe Dylematy, nie było ustalone, która forma jest obowiązująca w polszczyźnie, a więc w gruncie rzeczy można było używać dowolnej. O wprowadzeniu do słowników tej czy innej formy decyduje zaś częstotliwość użycia. Dla przykładu formę mejl można już znaleźć w najnowszych słownikach. Polskie księgarnie e-booków lubują się w stosowaniu formy ebook i stąd jej stosowanie zarówno przez pierwszego właściciela, jak i przeze mnie. W tej sprawie jestem gotowy jak najbardziej zmienić zdanie. Jeśli niedawno RJP podjęła jakieś ustalenia, chętnie wprowadzę je w życie również na stronie Językowe Dylematy.

      • Michał pisze:

        ” Nie jestem autorem tekstów, które Pan przytacza.
        (…)
        Działalność portalu powoli dobiega końca, więc pozwoli Pan, że nie będę już poświęcał czasu na wyeliminowanie błędów na podstronach”.

        Okay.

        „Czy może Pan podać jakieś źródło, w którym nazwa ta została znormalizowana?”

        W „Wielkim słowniku ortograficznym PWN” jest e-book[1], a nie ma ebooka[2]. A jest to słownik najważniejszy, najwyższa instancja. Pisowni „ebook” nie znajdziemy nawet w bardzo liberalnym słowniku sjp.pl[3], który opiera się na wielu różnych słownikach i dopuszcza np. takie potworki jak „huj”, bo prof. Mirosław Bańko miał kaprys uznać tę formę za uprawnioną w „Innym słowniku języka polskiego”.

        Co do mejla, to choć dopuszczono różne warianty, nadal oddzielanie dywizem prefiksu „e” od reszty jest obligatoryjne.

        Oczywiście nie ma obowiązku trzymania się ściśle słownika, sam wbrew wydawnictwom poprawnościowym wolę mówić „poszłem” lub „tu pisze, że”. Tym niemniej dostępne słowniki mówią to, co mówią: pisze się e-book. I pisownia bezłącznikowa na jakimkolwiek dyktandzie oznaczałaby stratę punktu.

        [1]http://sjp.pwn.pl/szukaj/e-book.html
        [2]http://sjp.pwn.pl/szukaj/ebook.html
        [3]http://sjp.pl/ebook

        • Paweł Pomianek pisze:

          Panie Michale,

          bardzo dziękuję. Właściwie w dzisiejszych czasach, jak twierdzą sami językoznawcy, nie ma już „najwyższych instancji”, ale informacja, że e-book trafił do tak ważnego słownika, jest dla mnie wystarczająca. Na stronie, tam, gdzie zwrócił Pan uwagę, zmieniam. Gdyby zauważył Pan gdzieś jeszcze na Językowych Dylematach ten liberalny 😉 zapis, proszę o zwrócenie uwagi.

  169. maciejka pisze:

    Ktore ze zdan jest poprawne? Czy wiesz ze, pierwszy mcdrive powstal w Czest

    ochowie? Czy to samo zdanie ale z kropka na koncu.

  170. Katarzyna pisze:

    Witam serdecznie,
    bardzo proszę o informację, jak powinno odmieniać się nazwisko ‚Kózka’. O ile liczba pojedyncza nie sprawia kłopotów, o tyle niektóre formy w liczbie mnogą brzmią dość dziwnie. Co zrobić, jeśli wszystko wskazuje na to, że osoby noszące to nazwisko pozostają w sprzeczności z zasadami języka polskiego?
    Będę wdzięczna za odpowiedź

    • Paweł Pomianek pisze:

      Odmiana w liczbie mnogiej:
      M. Kózkowie
      D. Kózków
      C. Kózkom
      B. Kózków
      N. z Kózkami
      Ms. o Kózkach

      Jeśli chodzi o drugą część pytania… rozumiem, że chodzi o to, iż posiadacze nazwiska odmieniają je w jakiś błędny sposób lub w ogóle nie życzą sobie odmieniania. Postępowanie jest proste: w sytuacjach codziennych należy przez szacunek zgadzać się na te fanaberie. W sytuacjach oficjalnych jednak, na przykład przy wypisywaniu dyplomów, trudno mi sobie wyobrazić wpisywanie błędnych form.

  171. staszekzab pisze:

    Czasami spotykam się z wyrażeniem „Pierwsze słyszę.”. Wydaje mi się, że jest to gramatycznie forma niepoprawna, bo słowo „słyszę”, to czasownik a nie rzeczownik, jak w wyrażeniu”pierwsze dziecko”. W powyższym zdaniu tym przede wszystkim brakuje podmiotu, dlatego sam używam dłuższego wyrażenia „Pierwszy raz o tym słyszę.”

    Jeżeli to pierwsze wyrażenie jest poprawne (być może uzasadnione jakąś tradycją historyczną), to czy przez analogię mogę również powiedzieć: „Drugie słyszę.” lub „Pierwsze widzę.” ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie, oczywiście to wyrażenie jest poprawne właśnie ze względu na – jak Pan to określił – tradycję historyczną. Funkcjonuje ono jako stały frazeologizm. Stały, tzn. że nie można go zmienić: zawsze występuje w formie pierwsze słyszę. Każda jego modyfikacja – pierwszego słyszę, pierwszego słyszenia, drugie słyszę czy pierwsze widzę – to po prostu błąd.

      • staszekzab pisze:

        Dziękuję za odpowiedź, ale dalej nie wiem, jakie jest źródło czy tradycja stosowania wyrażenia „pierwsze słyszę” i coś mnie gramatycznie to razi, więc będę dalej używał zwrotów: „pierwszy raz o tym słyszę” lub „słyszę o tym po raz pierwszy”.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Hehe, rozbawił mnie Pan. To po co Pan pyta, skoro odpowiedź nie ma dla Pana znaczenia?! Trzeba było napisać, że chodzi o uwiarygodnienie przez jakieś źródło, jakiś słownik frazeologizmów :-). Historią języka się nie zajmuję, więc skąd się to wzięło, to raczej Panu nie odpowiem.

          Oczywiście może Pan mówić, jak chce, byleby nie poprawiać innych, gdy mówią poprawnie. Należy też pamiętać, że pierwsze słyszę! to raczej zwrot, którego użyjemy w języku potocznym. W oficjalnym raczej rzadko.

  172. whistleisok pisze:

    Mój problem dotyczy orzeczeń modalnych – wiadomo, że są to orzeczenia w formie czasownika, który wymusza wystąpienie bezokolicznika dla sprecyzowania informacji (np. będę latać). Jednak co z czasownikami typu: trzeba, można itp. – są to czasowniki modalne? Niektóre źródła podają, że tak, inne – odwrotnie… Jeśli tak, czy mógłby Pan podać także inne czasowniki, które można błędnie zaklasyfikować jako modalne? Znalazłam co prawda wpis na tej stronie o orzeczeniach, ale nie rozwiewa on moich wątpliwości.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ułatwiając sobie nieco odpowiedź na Pani pytanie, ale i – mam nadzieję – przynajmniej częściowo Panią zadowalając, pozwalam sobie przytoczyć po prostu to, co o orzeczeniach modalnych mówi Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN. Bo też mówi ciekawie :-). Jak widać, w NSPP zastosowano to szersze rozumienie czasownika modalnego, zaliczając do tej grupy także wspomniane przez Panią wyrazy.
      ————————————————
      Szczególną postacią orzeczenia złożonego jest orzeczenie modalne. Składa się na nie jeden z czasowników modalnych (tzn. wyrażających subiektywny stosunek mówiącego do treści własnej wypowiedzi) oraz konotowany bezokolicznik, np. pragnę wyjechać.
      Orzeczenia modalne mogą tworzyć trzy rodzaje wyrazów:
      A) czasowniki typu chcieć (porozmawiać), móc (wybierać), musieć (startować), raczyć (zauważyć), zamierzać (kandydować);
      B) czasowniki nieosobowe, mające tylko dwie formy koniugacyjne (3. os. lp czasu teraźniejszego i przeszłego), np. godzi się (wspomnieć), należy (podkreślić), wypada (podziękować);
      C) leksemy nieodmienne (nazywane też czasownikami niefleksyjnymi), używane w funkcji czasowników, np. można (wyjaśnić), niepodobna (zapomnieć), nie sposób (odmówić), trzeba (naprawić), warto (przeczytać).
      Przy orzeczeniach złożonych z czasowników grupy b) i c) nie występuje formalny podmiot; modalność pozwala jednak dopatrywać się tu ukrytego podmiotu osobowego.

  173. Mirosław pisze:

    W jaki sposób się przedstawiamy Mirosław Nazwisko, Mirek Nazwisko czy najpierw Nazwisko Mirosław?

  174. Mirosław pisze:

    Dzień dobry
    Mam takie pytanie czy można skracać imię takie jak Mirosław na Mirek.
    Bo niektórzy skracają np Zbigniew Zbyszek, Radosław Radek,

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ależ oczywiście! W sytuacjach nieoficjalnych wręcz dziwne by było, gdyby ktoś mówił Mirosław. Obowiązkowo pełnego imienia należy używać tylko w sytuacjach oficjalnych. Najpopularniejsze zdrobnienie Pańskiego imienia to na pewno Mirek.

  175. rita pisze:

    Pewna reklama telewizyjna mowi o cukierkach zWawelu. Dlaczego nie z Wawela?
    Czy firma cukiernicza o nazwie „Wawel” i zamek krolewski Wawel mają prawo do takiej samej odmiany?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Oczywiście, możliwe jest, by dane miejsce i nazwa firmy (która od tego miejsca pochodzi) miały taką samą odmianę. Powiedziałbym nawet, że trudno mówić o czymś takim, jak „prawo do odmiany”. Po prostu są takie czy inne odmiany, które się w języku przyjęły.

      • AJ pisze:

        Wiele nazw firm pochodzi od imion czy nazwisk, może stąd oczekiwanie odmiany „Wawela”.

        A co do prawa do odmiany, pamiętajmy, że kiedy chodzi o nazwy firm czy inne znaki towarowe, ich właścicielom częściej zależy na braku odmiany.

  176. MS pisze:

    Jak się odmienia włoskie imię ,,Andrea”? Mam nadzieje, że tu w końcu się tego dowiem, bo przeszukałam chyba wszystkie możliwe strony i nadal nie wiem jak mam na pisać ,,koncert Andrea/Andrei/… Bocellego”? Podobno w przypadku odmiany nazwiska ,,Bocelli” usuwa się końcowe ,,i”. To prawda?

  177. Katarzyna pisze:

    Pomóżcie proszę…mam kłopot, która forma jest poprawna: W Solcu – Zdrój czy w Solcu – Zdroju. Czy drugi człon sie odmienia???

  178. Dzień dobry,

    mam problem ze zdaniami, w których zaimki pytajne (?) występują na końcu zdania.

    Nie mam wątpliwości, iż w poniższym zdaniu po „gdzie” nie powinno być przecinka:
    „Niedługo spotkanie, ale nie wiem gdzie”.

    Mam natomiast wątpliwości co do zdań, w których występuje więcej niż jeden zaimek:
    „Niedługo spotkanie, ale nie wiem, gdzie, kiedy i o której”.

    Skłaniam się ku temu, by w powyższym zdaniu postawić przecinek przed „gdzie”; szczerze mówiąc – nie wiem dlaczego…

    Prosiłbym o wyjaśnienie tej kwestii.

    Pozdrawiam
    Mateusz Chomicki

  179. Lidia pisze:

    Czy istnieje utarte wyrażenie „wieści szybko się rozchodzą”? Czy może lepiej będzie ostatnie słowo zastąpić wyrazem „roznoszą”?

  180. Daria pisze:

    Dzień dobry. Czy w takim zlepku słów, jak „a co jeśli”, będzie stał przecinek? Analogicznie nie będzie go chyba w „a nawet jeśli”, prawda?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pani Dario-Lidio, czy gdybym zechciał odpowiedzieć Pani mailem, odpowiedź by dotarła?

      Odnośnie do pytania: jest tutaj pewna różnica. Pomiędzy a co i jeśli mógłby niekiedy w domyśle stać czasownik, a pomiędzy a nawet jeśli nie sposób niczego wcisnąć. Potrafię więc sobie wyobrazić zarówno sytuację, gdy trzeba postawić przecinek, jak i taką, gdy tego przecinka być nie powinno.

  181. strzegomski pisze:

    Panie Pawle, a co z przedstawianiem myśli?

    Banda złoczyńców była coraz bliżej.
    Już po mnie, pomyślał. Zrezygnowany, spuścił głowę. Nigdy nie poznam swego nienarodzonego dziecka.

    czy

    Już po mnie – pomyślał. Zrezygnowany, spuścił głowę. – Nigdy nie poznam swego nienarodzonego dziecka.

  182. Justyna pisze:

    Dobry wieczór, spotkałam się z dwoma wersjami wyrażenia „rób co chcesz” – z przecinkiem i bez. Wersja bez przecinka była chyba jakoś uzasadniona, ale nie pamiętam jak ani czy było ono poprawne. Czy kategorycznie należy postawić tu przecinek? Jeśli są jakieś wyjątki od tej reguły, jakie i dlaczego? Z góry dziękuję za odpowiedź. 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zapewne przesłanką do zapisu rób co chcesz było to, że takie utarte zwroty można zapisywać jako całość, swego rodzaju jedność. Taki zapis jest pewnie do obronienia. Ja za tym szczególnie nie przepadam, bo wprowadza to jednak trochę zamieszania. Ale, jak napisałem, zapis bez przecinka można obronić.

  183. Sylwia pisze:

    Dzień dobry,

    Mam dylemat dotyczący słowa lustro.
    Jak to będzie w bierniku? Je czy go?

    Z poważaniem,
    Sylwia

  184. Dorota pisze:

    Jak to jest z wyrażeniem „swoją drogą” stojącym na początku zdania? Czy stawiamy po nim przecinek, czy nie? Proszę o pomoc. 🙂

  185. Amelia pisze:

    Witam serdecznie. Mam dylemat odnośnie wyrażenia „leźć w gruzach”. No właśnie, coś „leży w gruzach”, ale „legło w gruzy”? A może też „w gruzach”? Pozdrawiam i czekam na odpowiedź. 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie leźć w gruzach, ale lec w gruzach 🙂 (nie chodzi w końcu o to, że ktoś po tych gruzach lezie). W tym związku frazeologicznym druga część się nie odmienia, zawsze mając formę w gruzach. Coś legło w gruzach.

  186. Ponyhoof pisze:

    Czy w zdaniu „oczywiście że tak” przed ‚że’ powinien być przecinek ?

  187. Michał pisze:

    nie daje mi to spokoju. Poproszę o pomoc.
    Kłamię Cię? Kłamię Ci? Kłamię Tobie?

    która forma jest poprawna?

  188. Gosia pisze:

    Mam krótkie pytanie – niby proste, ale wyniki Poradni Językowej nie są równoznaczne – czy w wyrażeniu: „Tak po prawdzie, to” powinien być przecinek czy nie? Skłaniam się do tego, by przecinek usunąć, bo: „Tak po prawdzie” = „Naprawdę”… Z góry dziękuję za odpowiedź!

  189. Marek pisze:

    Witam.
    Jak należy odmieniać jednostki w połączeniu z ułamkami dziesiętnymi, np:
    2,5 zł – dwa i pięć dziesiątych złotego czy złotych;
    0,31 cm – trzydzieści jeden setnych metra czy metrów.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

  190. Uczennica pisze:

    Witam,
    nurtuje mnie sprawa na pierwszy rzut oka prosta. Jednak jak się okazuje jest wiele „prawda” i nie wiadomo, która jest prawdziwa.
    Chodzi o odmianę rzeczownika „niemowlę” przez przypadki i wyznaczenie tematu i końcówek. Według mnie tematem w l. poj. będzie niemowlę-, natomiast w l. mn. niemowlęt- i niemowląt-. Moja nauczycielka jednak uczy nas, że tematy będą następujące: niemowl- (M. i W. l.poj.), niemowlęć-(pozostałe przypadki l.poj) i niemowęt- (l.mn, bez D.) i niemowląt-(D. l.mn.)
    Trochę jest to dla mnie niejasne. Dlaczego jest tyle zmian w temacie i dlaczego nie może być tak jak w innych rzeczownikach, że temat jest wspólny dla wszystkich form rzeczownika?
    Proszę o poradę 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szczerze mówiąc, nie chciałbym się zajmować tego typu kwestiami technicznymi, ponieważ jako językowy praktyk (zajmuję się przede wszystkim redagowaniem książek, artykułów), uważam tego typu kwestie za nazbyt teoretyczne, nieszczególnie wpływające na jakość korzystania z języka. Poza tym, by prowadzić takie spory, potrzeba dużej wiedzy z historii języka, a – o czym już nieraz pisałem – tematyka ta wykracza poza kwestie, które podejmujemy na tej stronie.

      Jeśli jako uczennica jest Pani tak głęboko zainteresowana tą sprawą (co szczerze szanuję), zachęcam do poproszenia nauczycielki o źródła, materiały, z których korzysta. Być może zapoznanie się z nimi pomoże Pani zrozumieć punkt widzenia nauczycielki, a może – przeciwnie – stwierdzi Pani, że są to jej nazbyt dowolne interpretacje. Można też próbować zadać pytanie w poradni językowej PWN lub któregoś uniwersytetu. Te kwestie są elementem wiedzy uniwersyteckiej, więc sądzę, że tam uzyskałaby Pani rzetelną odpowiedź.

  191. Gosia pisze:

    Mam dylemat odnośnie sformułowania „mieć nadzieję”. Raczej we wszystkich przykładach, które znalazłam, po formie tej zostaje użyty spójnik „że”. Czy poprawna jest więc forma: „Handel został chwilowo zawieszony, mam jednak nadzieję lada moment go przywrócić”, czy raczej powinno się przekształcić zdanie, np. „Handel został chwilowo zawieszony, mam jednak nadzieję, że lada moment go przywrócę/zdołam go przywrócić”. Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mam nadzieję, że lada moment zostanie przywrócony
      Mam nadzieję go lada moment przywrócić
      Mam nadzieję na jego szybkie przywrócenie
      – każda z tych form wydaje mi się być absolutnie bez zastrzeżeń.

      Natomiast poprawnie piszemy Mam dylemat odnośnie do sformułowania.

      Przesyłam pozdrowienia.

  192. Jadwiga Jasińska pisze:

    Od kilku dni słyszę w reklamie ” na dworzu „. Czyżby to była dopuszczalna forma?

  193. Laura pisze:

    Dzień dobry (mimo że deszczowy).

    Przydreptało do mnie pytanie: czy istnieje jakaś konkretna reguła, która mówi, że w tekstach literackich godziny (czy nawet daty) należy zapisywać słownie, a liczbą nie wypada? Ciekawi mnie to niezmiernie, gdyż spotkałam się niejednokrotnie z zarzutem, czytając poprawki do cudzych tekstów, że błędem jest pisać w literaturze pięknej godziny czy daty – już nie mówię nawet o roku – liczbą.

    Pozdrawiam i życzę dnia pełnego pogody
    Laura

    • Paweł Pomianek pisze:

      Mówiąc szczerze, nie znam takiej reguły. Poprawiając książki, zwracam jedynie autorom uwagę na to, by byli konsekwentni i zapisywali zawsze datę i godzinę w tym samym formacie (albo słownie, albo cyframi, ale wtedy zawsze w ten sam sposób). Choć podzielam opinię, że zapis słowny może być najbardziej elegancki. Nie nastręcza on też czytelnikowi problemów przy odmianie, bo wszystko jest zrobione przez autora.

      • Laura pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź.
        Tak właśnie myślałam, że elegancja czy estetyka ma tu swój głos, choć zdarza się, że takie słowne ujęcia wyglądają nieco sztucznie. Stąd moje pytanie o zasadę spisaną w którejś z mądrych ksiąg. 🙂

        Dziękuję raz jeszcze.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Gdybym coś znalazł w jakiejś książce, to będę się starał pamiętać, by się tym tutaj podzielić. A może ktoś z komentatorów będzie miał jeszcze coś do dodania. Komentują na Językowych Dylematach osoby wiedzące nieraz rzeczy, o których ja nie wiem.

  194. olga pisze:

    Mam pytanie ,czym jest orzeczenie rzeczownika ?

  195. ertka pisze:

    Jakiego rodzaju (męski, żeński, nijaki) jest słowo „gender”?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dobre pytanie :-). Praktyka wskazuje, że w języku polskim przyjęło się jako wyraz rodzaju męskiego.

  196. Justyna pisze:

    Czy nazwisko Mróz się odmienia?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Każde nazwisko polskie się odmienia. Oczywiście nazwisko Mróz odmienia się w rodzaju męskim. W przypadku kobiety o tym nazwisku odmieniamy jedynie imię.

  197. Olga pisze:

    Która kolejność jest poprawna: „czas wolny” czy „wolny czas”? A może zależy to od kontekstu? Bardzo proszę o wyjaśnienie.

    Pozdrawiam,
    Olga

    • Paweł Pomianek pisze:

      Myślę, że trochę zależy to od kontekstu, ale często można tych określeń używać wymiennie. Przy czym wolny czas to konstrukcja bardziej naturalna dla naszego języka. Czas wolny to bardziej taki utarty stały zwrot. Gdy na przykład przygotowujemy program dnia podczas jakiegoś wyjazdu, to część, w której uczestnicy mogą robić to, na co mają ochotę, nazwiemy właśnie oficjalnie czas wolny, a nie wolny czas.

  198. MS pisze:

    Mam problem z jedną kwestią. Nie wiem, jak prawidłowo odmienia się słowo ,,Instagram”. Wiele osób korzysta z ,,Instagrama” czy z ,,Instagramu”? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Będąc konsekwentnym, podobnie jak w przypadku innych form dopełniacza wyrazów używanych na określenie nowych technologii, powiedziałbym Instagrama. Podobnie jak: e-maila, SMS-a, Facebooka, Twittera.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nieco poszerzoną odpowiedź można znaleźć pod linkiem: tutaj.

  199. Natalia pisze:

    Jakiego sformułowania należy użyć na początku maila do osoby starszej, którą znamy, szanujemy i kontkatujemy się z tą osobą kilka razy w roku. (adresatem jest nauczycielka – korepetytorka z liceum).

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zachowując ładny zwyczaj zwracania się do nauczycieli z liceum per profesorze (nawet jeśli są w większości tylko magistrami), należałoby napisać Szanowna Pani Profesor. Jeśli ta forma wydaje się nazbyt dworna, proszę skorzystać z mniej poważnie brzmiącej Dzień dobry, Pani Profesor.

  200. Państwa*, wielką literą :).

  201. Witam,

    mam problem z iPhonem i chciałbym prosić państwa o pomoc. Ostatnio w Poradni PWN znalazłem coś takiego http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7888

    W związku z tym chciałbym zapytać, czy nazwy takie jak iPhone można zapisać na początku zdania od małej litery i który zapis będzie lepszy.

    IPhone jest najlepszy.
    iPhone jest najlepszy.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Myślę, że zaakceptowałbym obie formy, byle w danym tekście jedna z nich była stosowana konsekwentnie.

  202. kasia pisze:

    Witam, która forma jest poprawna: pragnę Pani czy pragnę Panią?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Zdecydowanie opowiedziałbym się za pierwszą. Pragnąć rządzi dopełniaczem.

      • Marcin pisze:

        Tak to wygląda nie mówiąc prosto do osoby. Zwracając się bezpośrednio do danej osoby raczej forma pragnę Panią będzie poprawna? Mówiąc bezpośrednio do kogoś Pragnę Pani bez kolejnego słowa (czego pani pragnę) wydaje się bez sensu.

        • Paweł Pomianek pisze:

          W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny napisano tak nt. drugiego znaczenia pragnąć, o którym rozmawiamy:
          2. «pożądać kogoś» ktoś pragnie kogoś (nie: kogoś, coś): Pragnę jej (nie: ją) bardzo. · Wyraz nadużywany. Np.: Pragnę, lepiej: chcę, cię poinformować o moim wyjeździe.
          Więc jednak pragnę pani, nie pragnę panią. Oczywiste jest, że w pytaniu Kasi chodzi o zwrot bezpośredni do osoby, której się pożąda.

  203. Bratanica. pisze:

    Sluchaj sie : mamy, taty itd.
    Sluchaj : mamy, taty itd.
    ?????

    • Paweł Pomianek pisze:

      Generalnie nie mam zastrzeżeń do żadnej z tych wersji. Przy czym pierwsza jest bardziej potoczna, druga bardziej elegancka.

  204. Paulina pisze:

    Dzień dobry!

    Zastanawiam, czy wyrażenie ,,do cna” można uznać za związek frazeologiczny. Wiem, że jest to wyrażenie przyimkowe, które można użyć w takich sformułowaniach jak ,,zepsuty do cna”, ,,wypalony do cna”, itd.

    Z góry dziękuję bardzo za odpowiedź! 🙂

    • Wg mnie to nie jest związek frazeologiczny.

      Kiedyś w poradni PWN była poruszona kwestia etymologii tego wyrażenia:
      http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11500

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pani Paulino, odpowiadając, pozwolę sobie odnieść się do komentarza p. Mateusza.

      Panie Mateuszu, dziękuję za tę cenną podpowiedź i link. Przyznam, że skłaniałem raczej ku temu, że byłby to związek frazeologiczny. Ale po przeczytaniu linku z poradni, sądzę, że związkiem jest całość zwrotu zepsuty do cna.

      W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny do cna występuje jako osobne hasło:

      do cna książk. całkowicie, doszczętnie: Pożar strawił wieś do cna.

      Więc już teraz możemy ostatecznie powiedzieć, że nie jest to związek frazeologiczny.

  205. Gosia pisze:

    Dziękuję. Tak też mi podpowiadała intuicja, ale w internecie znajdywałam głównie wyrażenie „Chicago Bulls prowadzili”…

    • Paweł Pomianek pisze:

      Bo to prowadzili to pewnie od formy Bulls. W języku potocznym (a język komentarza sportowego to zazwyczaj język potoczny jednak) bym to zaakceptował. Raczej nie jest to rażący błąd.

  206. Gosia pisze:

    Przepraszam, że znów Państwa zamęczam, ale może męska część załogi będzie w stanie mi pomóc. Zastanawiam się ostatnio nad formą orzeczenia użytego w stosunku do obcojęzycznej nazwy drużyny, np. Chicago Bulls. Jak powinno być:
    1. Chicago Bulls prowadziło w rozgrywkach (…).
    2. Chicago Bulls prowadzili w rozgrywkach (…).

    • Paweł Pomianek pisze:

      Chicago Bulls prowadziło w rozgrywkach.
      Zawodnicy Chicago Bulls prowadzili w rozgrywkach.
      Drużyna Chicago Bulls prowadziła w rozgrywkach.

  207. Gosia pisze:

    Przyznam się na wstępie, że zawsze mam problem ze związkami składniowymi…
    np. Ośnieżone szczyty gór wyzierające/wyzierających (…) – czy możliwe jest użycie obu form?
    Albo: sześćdziesiąt lat wyrytych (czy „wyryte”?) na twarzy. – w tym przypadku skłaniam się ku tej pierwszej formie po przejrzeniu przykładów w sł. poprawnej polszczyzny (hasło: LICZEBNIK).
    Jak się z tymi dylematami uporać?

  208. Agnieszka Łubian pisze:

    Dobry wieczór!

    Mam problem ze słowami „koronkarstwo”/”koronczarstwo”, „koronkarka”/”koronczarka”. Widzę obydwie te formy w użyciu, bywa, że zamiennie. Zauważyłam, że w oficjalnym użyciu częściej jest spotykana pierwsza z tych form, podczas gdy ta druga wydaje mi się bardziej naturalna. „Koronczarka” była kiedyś tytułem filmu i utrwaliła mi się w pamięci, tymczasem jeden z polskich artystów pisał, że oficjalnie potwierdzono mu zawód „koronkarz”. Czy mogłabym się od Państwa dowiedzieć czegoś na temat poprawności obu form?

    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Z tego, co widzę, słowniki dopuszczają obie formy (można zajrzeć np. tutaj). Koronkarka jest teraz formą częstszą i bardziej naturalną dla współczesnej polszczyzny. Koronczarka to zapewne forma starsza i powoli ustępująca tej nowszej. Na dziś obie są poprawne.

  209. Witam,

    Chciałbym się dowiedzieć, czy i kiedy cudzysłów w zdaniu ma wpływ na interpelację, dokładniej – na przecinki. W poradni PWN znalazłem informację, iż cudzysłów nie eliminuje przecinka http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=14663.

    Informacja krótka i mało wyjaśnia. Domyślam się, że takie zdanie należy zapisać w ten sposób:
    Mam samochód, „który jest szybki”, i kostkę Rubika.

    Ale nie wydaje mi się, aby w tym zdaniu postawić przecinek :
    „Pies, który jeździł koleją” to…

    I chciałbym dowiedzieć się, jak wygląda sprawa z wyrażeniem „z tego, co wiem”. Wszyscy piszemy w ten sposób, np. (przykład z poradni) „Z tego, co wiem, jutro ma padać deszcz”.

    W poradni podano, że taki zapis jest nieprawidłowy i że powinno się to rozpisać:
    „Z tego, co wiem, wynika, że jutro ma padać deszcz „.

    Oczywiście z interpunkcyjnego punktu widzenia tak właśnie należy to zdanie zapisać, ale cóż, jeszcze nigdy nie spotkałem się z takim zapisem. A zatem moje pytanie brzmi: czy zapis podany na początku jest dopuszczalny, czy koniecznie trzeba rozpisywać?

    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Mateuszu,

      co do drugiej sprawy, nie mam kompetencji, by podważać opinie profesorów z poradni PWN. Dla uporządkowania zaznaczę tylko, że formę Z tego, co wiem, wynika traktowałbym jako formę wzorcową, którą należy stosować w tekstach oficjalnych. W tekstach nieoficjalnych (rozmowie ze znajomym, treści e-maila) dopuszczałbym formę Z tego, co wiem, uznając ją za potoczną (i dobrze się sprawdzającą jako krótszą – z elipsą).

      Kwestia cudzysłowu. Wszystko zależy od tego, w jakiej funkcji występuje cytowany fragment. Czasami jest tak, że cały cytowany fragment pełni w zdaniu nadrzędnym niejako funkcję jednego słowa.
      Np. Powiedział „daj z tym wreszcie spokój” i zakończył rozmowę zamiast Powiedział ostro i zakończył rozmowę.
      W przykładzie podanym w poradni podane cytaty wyraźnie wpisują się jednak w strukturę zdania głównego – w tej sytuacji cudzysłowy w żaden sposób nie wpływają na interpunkcję.

  210. Witam,

    od jakich liter należy zapisywać nazwy ról scenicznych składających się z wyrazów pospolitych, ale niepełniących funkcji imion?

    Dwa przykłady (przepraszam za ich banalność), by dokładniej wyjaśnić, co mam na myśli.

    Załóżmy, że dzieci odegrały scenkę z „Kubusia Puchatka” i teraz chcemy to opisać. A zatem piszemy: Marcin zagrał Króliczka jak zawodowy aktor, a Michał śmiesznie wygladał w stroju Prosiaczka.

    Króliczek i Prosiaczek wielkimi literami, gdyż pełnią one funkcje imion.

    Ale jak postąpić w takiej sytuacji. Powiedzmy, że mamy taki wierszyk:
    „Piesek gonił kotka, kotek gonił myszkę i wszyscy wpadli do stawu”. Dzieci to odegrały i teraz chcemy to opisać. I tu pytanie, jak zapisać bohaterów: wielką czy małą literą?
    Np.:

    Marcin idealnie wcielił się w rolę pieska/Pieska, Michał zapomniał tekstu, grając kota/Kota, a Kunegunda za rolę myszki/Myszki powinna dostać Oscara.

    Myślę, że w sposób zrozumiały zobrazowałem tę kwestię.

    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Mateuszu,

      w podanym na końcu przykładzie zaakceptowałbym obydwie wersje – zarówno zapis małą, jak i wielką literą. Wielka oznaczałaby po prostu, że nazwę traktujemy jako imię bohatera, z kolei zapis małą literą, że jest to nazwa gatunkowa. Nie wydaje mi się, że któraś z tych dwóch form była niedopuszczalna.

  211. Patryk pisze:

    Dobry wieczór,
    Proszę mi pomóc napisać dedykację na książkę dla mamy z okazji Dnia Kobiet, w której ma być wpleciony cytat: „być radosnym i dobrym, kiedy świat jest smutny i zły”.
    Mam zadaną taką pracę z języka polskiego i jak popełnię choćby jeden błąd dostanę jedynkę.
    Myślałem, żeby napisać tak:

    W tych trudnych czasach pamiętaj, aby „być radosnym i dobrym, kiedy świat jest smutny i zły”.
    Kochanej Mamie, z okazji Dnia Kobiet
    syn Patryk.
    Warszawa, dnia 08 marca 2014r.

    Mam wątpliwości, czy na początku mam napisać: Kochanej Mamie, czy cytat.
    Proszę mi wskazać, w jakiej kolejności mam to napisać, aby było na pewno dobrze.
    Pozdrawiam.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Jak już nieraz pisałem, nie rozwiązuję zadań szkolnych, ale w tym wypadku wykazał się Pan twórczą inwencją i chce się Pan tylko upewnić, co należałoby poprawić. A więc dobrze, pomogę.

      To, co przede wszystkim należy poprawić: skasować zero przed ósemką i zrobić spację pomiędzy 2014 i r..
      Po Kochanej Mamie raczej skasowałbym przecinek. Za to przed syn Patryk (w tej samej linijce) postawiłbym ładną długą spację . Raczej należałoby przed datą usunąć wyraz dnia – to forma urzędowa, nie powinno się jej używać w pamiątkach okolicznościowych.

      Ogólnie mam też wątpliwość co do samego sformułowania zadanego odgórnie. To jest forma męska. Do kobiety należałoby się zwrócić: aby być radosną i dobrą, kiedy świat jest smutny i zły. Może to podchwytliwe i oczekuje się od uczniów, żeby zwrócili uwagę na ten błąd?

      Uważam, że kolejność, o którą Pan pytał, jest dobra.

      Życzę powodzenia.

  212. Rafał pisze:

    Dobry wieczór!

    Chciałbym się dowiedzieć, czy poprawnie wstawiam w takim zdaniu przecinki.

    Np.
    Co prawda niemieckiego osobiście nie znam, ale za to moja dziewczyna w stopniu bardzo dobrym, więc mógłbym się z nią kontaktować.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, przecinki są postawione dobrze. Niektórzy postawiliby jeszcze przecinek po Co prawda, ale ja bym go nie stawiał. Generalnie jest to opcjonalne.

      • Ze względów gramatycznych po słowie „dziewczyna” dopisałbym „zna go”. I słowo „kontaktować” zamieniłbym na „skontaktować”.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Ja bym nie dopisywał, bo traci na tym naturalność wypowiedzi. Co najwyżej po słowie dziewczyna dopisałbym półpauzę, wskazującą na elipsę: ale za to moja dziewczyna – w stopniu bardzo dobrym. Nie jest to jednak konieczne.

  213. Łukasz pisze:

    Witam,

    Chciałbym się dowiedzieć, czy w tym zdaniu poprawnie umieściłem przecinki:

    Próbuje rozpakować plik, zawierający bardzo ważne informację, ale nie udaje mi się to.

    Zastanawia mnie, czy między bezokolicznikiem a imiesłowem powinien stać przecinek?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowny Panie,
      w przypadku imiesłowu przymiotnikowego przecinek jest opcjonalny – może stać, ale nie musi (więcej na ten temat znajdzie Pan np. tutaj). W konkretnym podanym przez Pana zdaniu raczej bym z niego zrezygnował.

      Przy czym nie chodzi tutaj o bezokolicznik tylko o czasownik „próbuję”. To ten czasownik, a nie bezokolicznik, tworzy zdanie.

  214. Dzień dobry,
    męczą mnie trzy kwestie, na które nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Pierwsza: jak odmienić nazwę rosyjskiego klubu piłkarskiego Zenit Petersburg?
    Poprawnie będzie „piłkarze Zenitu” czy „piłkarze Zenita”? Obie formy występują z podobną częstotliwością w mediach.

    Druga dotyczy jednostek. W mediach spotykam różne zapisy, przez co mam mętlik w głowie. Powinienem napisać 2 h czy 2h, 2,4 l czy 2,4l?

    Trzecia kwestia dotyczy wyróżniania słów i wyrażeń w tekście. Czy poprawnie wyróżniłem w 1. kwestii wyrażenia „piłkarze Zenitu” i „piłkarze Zenita”?

    Czy w tych miejscach wyróżnienie jest uzasadnione? Np.:
    Słowo „pojazd” zamieniłbym na(:) „samochód”, „auto”, „wóz”.

    W mediach spotykam błędne formy takie jak(:) „w każdym bądź razie”, „tylko i wyłącznie”.

    Na kartkach świątecznych często widuję „Święta Bożego Narodzenia”, a powinno być „święta Bożego Narodzenia”.

    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Panie Mateuszu,

      co do pierwszej kwestii, to ja bym się tutaj trzymał formy piłkarze Zenita. To rosyjski wyraz, ta odmiana wydaje się tutaj zasadna. Różni się ona od odmiany tego wyrazu, który w języku polskim ma swoje określone znaczenie. A to zróżnicowanie ma też walor porządkujący.

      Co do kwestii trzeciej i tych oznaczeń: można tutaj stosować różne formy. Ta, którą Pan zaproponował – jest odpowiednia.

      Niepoprawne formy w mediach – zgadzam się, że jest to plaga.

      A co do sprawy drugiej, to postaram się wyszukać Panu bardzo dobry, porządkujący wpis Filolożki z jej blogu. A może sam Pan znajdzie? Jeśli się Panu uda, proszę dać znać :-).

      Pozdrawiam!

  215. Kika pisze:

    Mam pytanie, jaka będzie poprawna pisownia dla tej dedykacji?
    Chodzi mi głównie o to czy „matka chrzestna” oraz „chrzest święty” są w tym przypadku nazwami własnymi czy nadal pospolitymi:

    Dla Kasi na pamiątkę Chrztu Świętego – Matka Chrzestna z Rodziną
    Dla Kasi na pamiątkę chrztu świętego – matka chrzestna z rodziną
    Dla Kasi na pamiątkę Chrztu świętego – Matka chrzestna z Rodziną

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i pomoc.