Odmiana nazwisk dwuczłonowych. Saryusz-Wolski

Jan Grzenia w Poradni PWN tak wyjaśnia reguły:

1) Każdy człon dwuczłonowych nazwisk żeńskich, który w mianowniku kończy się na -a, odmieniamy, np. o Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
2) Każdy składnik dwuczłonowych nazwisk męskich również odmieniamy, chyba że pierwszy człon jest nazwą dawnego herbu lub przydomka, np. o Pobóg-Malinowskim.

Za drem Tomaszem Korpyszem (UKSW, UW):

Zgodnie z dawną tradycją człon pierwszy powinien pozostać bez odmiany, jeżeli nie jest zakończony na „-a” i jeżeli jest to tzw. nazwisko herbowe, czyli dokładniej mówiąc: nazwa herbu lub dawne zawołanie bojowe. W starannych wypowiedziach powinniśmy zatem używać tylko następujących form: Lubicz-Brzozowskiego, Komb-Nowakowskiemu, Nałęcz-Dobrowolskim itp., a więc także: Korwin-Mikkem.

Jak widać, zakres nieodmienności nazwisk dwuczłonowych jest bardzo mały. Odmieniają się nawet, co warto podkreślić, tzw. nazwiska herbowe zakończone na „-a”, np. Wieniawy-Długoszowskiego, Junoszy-Stępowskiemu, Nowiną-Konopką itp.

I dalej za drem Korpyszem:

Problem powstaje w przypadku, gdy nie wiemy, czy dane nazwisko zakończone na spółgłoskę jest nazwą herbu? Wydawnictwa poprawnościowe jednoznacznie radzą, by w razie wątpliwości odmieniać oba człony.

Dlatego nie odmieniać pierwszego członu nazwiska głośnego ostatnio polityka Saryusz-Wolski wolno tylko tym, którzy są pewni, że „Saryusz” to nazwa herbu lub zawołanie bojowe.

— Tomasz Marek

Opublikowano Językowe dylematy | Otagowano , , | 2 komentarze

Czy potrzebny tu przecinek przed drugim „i”

Fot. Natalia Klocek dla Językowych Dylematów (2011).

Niedawno otrzymaliśmy od Czytelniczki następujące pytanie:

Szanowni Państwo,

czy powinien być wstawiony przecinek po wyrazie „kunszt” w następującym fragm. zdania:

Mamy nadzieję, że i tym razem docenią Państwo ich cierpliwość i kunszt i oczywiście mistrzostwo Natury, która w nieintuicyjny sposób znajduje wyjście…

Wg mnie nie, bo to drugie „i” nie jest powtórzonym „i” występującym wcześniej, bo pierwsze pełni funkcję łącznika pomiędzy cierpliwością i kunsztem. A jakie jest Państwa zdanie?

Pozdrawiam serdecznie

Paweł Pomianek / Zdjęcie: Dariusz Danek (2009)

Szanowna Pani,

przyznam, że to bardzo ciekawe pytanie, sytuacja bowiem nie wydaje się całkowicie jednoznaczna i wiele zależy od interpretacji. Moja jednak – jest zgoła odmienna od zaprezentowanej przez Panią. Tzn. ja bym wstawił przed tym „i” przecinek, ponieważ widzę trzy rzeczy, które trzeba docenić: 1) cierpliwość, 2) kunszt, 3) mistrzostwo Natury. Przy tej interpretacji „i” przed „oczywiście” wystąpi dokładnie w tej samej funkcji, co „i przed „kunszt” i będziemy mieli do czynienia z polisydetyzmem – przecinek zatem postawimy.

Możliwa jest jednak i taka interpretacja, jaką Pani zaproponowała, tzn. że mamy tutaj do czynienia z dwiema rzeczywistościami: 1) cierpliwość i kunszt, 2) mistrzostwo Natury. I wówczas przecinka przed „i oczywiście” naturalnie nie postawimy.

To kwestia decyzji, czy chodzi o dwie rzeczywistości, czy o trzy. Koniec końców rzecz o tyle przyjemna, że niezależnie od tego, czy Pani ten przecinek postawi, czy nie – obroni się Pani w argumentacji przeciw krytykom. Bo to tak naprawdę kwestia intencji i woli autorskiej (zależna od tego, co chce się powiedzieć).

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

Opublikowano Odpowiedzi na pytania | Otagowano , , | Skomentuj

Wypowiedź dialogowa a narracja odnosząca się do zachowania osoby mówiącej oraz innej osoby

Wypowiedź dialogową jednej postaci – wraz z uwagami narratora, odnoszącymi się do tej wypowiedzi lub zachowania osoby mówiącej – należy składać w ciągu, niezależnie od długości (Wolański, Edycja tekstów, s. 334).

W kwestii ułożenia tekstu sporo miejsca trzeba pozostawić intencji autorskiej. / Zdjęcie: Natalia Klocek, © by JD

Lubią się na tę zasadę powoływać redaktorzy i korektorzy tekstów, czasami niepomiernie rozwijając jej obowiązywanie, tak że pomiędzy dwie wypowiedzi jednego bohatera chcieliby niekiedy wsunąć bardzo długi opis zawierający nawet zmianę miejsca lub czasu akcji.

Wydaje się to jednak sporym nadużyciem przynajmniej z dwóch względów:

  1. Można sobie zafundować w jednym akapicie straszną dłużyznę. A przecież nawet gdy opisujemy działania jednego bohatera we fragmencie, który nie zawiera dialogu, to tekst dzielimy w miarę dowolnie, bo w dzisiejszych czasach nauczyliśmy się, że długie akapity (szczególnie takie, które przekraczają objętość jednej strony) po prostu zniechęcają czytelnika.
  2. W kwestii ułożenia tekstu sporo miejsca trzeba pozostawić intencji autorskiej.

Kilka tygodni temu pod wpisem Dialogi. Narracja wielką czy małą literą? odbyłem na nieco inny, choć podobny temat, ciekawą dyskusję z autorem podpisującym się jako Hardy, który nieraz udziela się na naszej stronie. Nawiązuję do tej dysputy właśnie w kontekście owej intencji autorskiej oraz po to, by naświetlić przy okazji jeszcze jeden temat pokrewny. Oto obszerne fragmenty tej rozmowy:

Hardy pisze:

Dzień dobry. Mam wątpliwość co do zapisu środkowej części poniższego dialogu:

„Ciągnąłem więc wykład, rzucałem szczegółami, obudowywałem przymiotnikami, opisywałem piękno przyrody w Amazonii. Oby tylko nie zachciało się jej jeszcze spytać mnie o inny kraj, oby tylko ją zagadać!

– Dobrze, dobrze, starczy! – przebił się do mojej świadomości głos nauczycielki. Starczy!

– Noo Zdzisiu, aleś mnie zaskoczył – powiedziała bardzo poważnie, rozciągając słowa i z wielkim zadowoleniem w głosie.”

Czy część dialogu (– Dobrze, dobrze, starczy! – przebił się do mojej świadomości głos nauczycielki. ) może być w ten sposób zapisana? (powtórzenie „Starczy!” – jest już myślą narratora, a nie wypowiedzią nauczycielki). Ta forma zapisu bardziej mi odpowiada, jako wyróżnienie nie wypowiedzi nauczycielki, ale jak odebrał tę wypowiedź narrator-bohater opowiadania.

Czy też musi być tak:

„”Ciągnąłem więc wykład, rzucałem szczegółami, obudowywałem przymiotnikami, opisywałem piękno przyrody w Amazonii. Oby tylko nie zachciało się jej jeszcze spytać mnie o inny kraj, oby tylko ją zagadać!

– Dobrze, dobrze, starczy!

Do mojej świadomości przebił się głos nauczycielki. Starczy!

– Noo Zdzisiu, aleś mnie zaskoczył – powiedziała bardzo poważnie, rozciągając słowa i z wielkim zadowoleniem w głosie.”

Paweł Pomianek pisze:

Wie Pan, że ja mam na tyle liberalne podejście do dialogów, że dopuściłbym obie wersje. Która jest lepsza, zależy trochę od tego, co autor chce wyzyskać. Czy chodzi o krótką, przelotną myśl; czy dialog ma być pewną ciągłością, którą tylko na moment przerywa myśl. Czy może jednak postawimy na przejrzystość, pewną logikę podziału akapitowego, który wypowiedzi jednej osoby każe oddzielać od działań innej. (…)

Hardy pisze:

(…) Jeżeli dobrze odczytuję, Pan Pomianek dopuszcza obie wersje, jednak sugeruje tę z podziałem akapitowym. (…)

– Dobrze, dobrze, starczy! – przebił się do mojej świadomości głos nauczycielki. Starczy! 😉

Paweł Pomianek pisze:

Nie, nie sugeruję wersji z podziałem akapitowym. Starałem się podać argumenty, kiedy lepsza będzie jedna, kiedy druga. Wybór pozostawiam autorowi. Choć – umówmy się – gdybym był redaktorem książki, to musiałbym zaproponować coś konkretnego i może wtedy rzeczywiście skłaniałbym się do wersji z podziałem akapitowym. Wiele by zależało od tego, jak wyglądają inne dialogi, co jest stałą tendencją w książce. Tu jest naprawdę dużo wolności. Zaznaczam jednak, że gdyby Pan szukał w książkach, które przedstawiają twardą teorię (moim zdaniem trochę oderwaną od życia i wydawniczej praktyki), to stwierdziłby Pan, że promują one wersję z podziałem akapitowym.

Hardy pisze:

Dziękuję za wyjaśnienie.
W książce jest wiele „wtrętów myśli” narratora w pierwszej osobie, w tym w dialogach.
Jestem zwolennikiem łączenia teorii z praktyką, a nie sztywnych, nienaruszalnych ram. Panta rhei.
Jeszcze raz dziękuję za obszerne wyjaśnienie.

– Paweł Pomianek

Opublikowano Teksty publicystyczne | Otagowano | Skomentuj

Miejscowość Brzezie. Przymiotnik brzeski

Pan Marek przysłał ostatnio następujący email:

Ostatnio zmieniono w mojej miejscowości nazwy ulic. Ulica prowadząca do miejscowości Brzezie, dostała nawę „Brzezińska”. Czy w tym przypadku ulica nie powinna się nazywać „Brzezieńska”?
Proszę o odpowiedź

Domi z rzeczonym „Słownikiem nazw miejscowości i mieszkańców” PWN

Szanowny Panie,

na początek, jak zawsze, trzeba podkreślić, że nazwy miejscowości i ich mieszkańców oraz tworzone od nazw przymiotniki oraz odmiana danej nazwy rządzą się swoimi prawami i często wynikają z jakichś racji historycznych. Generalnie więc zawsze w takich przypadkach musimy sprawdzić w słowniku, jak funkcjonuje konkretna nazwa.

Tradycyjnie zaglądam więc do Słownika nazw miejscowości i mieszkańców PWN i na stronie 27 znajduję nazwę Brzezie. Wydaje mi się, że brzmienie przymiotnika Pana zaskoczy, słownik podaje bowiem formę brzeski. Jeśli jest to TO Brzezie, o którym i Pan mówi, to wydaje się, że ulica powinna nazywać się po prostu Brzeską.

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

Opublikowano Odpowiedzi na pytania | Otagowano , | 1 komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (40)

Oto ostatnia w tym roku porcja ciekawostek. Opracował je Tomasz Marek.

by-alhazm-salemi-photoxpress-4800194

„Posiadać” znaczy być właścicielem czegoś, co ma dużą wartość materialną, np. nieruchomości, ziemi, zasobów pieniężnych itp., stąd nie można go stosować wobec rzeczy niematerialnych. Niepoprawne zatem są użycia słowa „posiadać”, jak: *Posiadam dobrego męża, *Nie posiadam nałogów itd. / Zdjęcie: Alhazm Salemi, Photoxpress.com

1.
Czy wiesz, że…

wołacz rzeczowników mysz, rzecz, klacz… nie brzmi *myszo!, *rzeczo!, *klaczo!, jak niektórzy mogą sądzić, a myszy!, rzeczy!, klaczy!? Zarówno w liczbie mnogiej, jak i w liczbie pojedynczej! Tak więc, gdy usłyszymy koleżankę wołającą: Myszy! Myszy!, to musimy patrzeć, co robi. Jeśli stoi na krześle, to przestraszyła się szarych gryzoni. Jeśli zaś zagląda pod szafę, to przywołuje ulubioną białą pupilkę, która gdzieś się zawieruszyła.
Źródło: Jagodziński, Gramatyka.

2.
Czy wiesz, że…

istnieją formy potencjalne pewnych słów i wyrażeń? Tak nazywane są formy, które nie są używane, gdyż nie ma takiej potrzeby, ale ponieważ są utworzone poprawnie, można po nie sięgnąć, gdy potrzeba powstanie. Tak często się dzieje w scrabble. Skoro istnieją słowa siedmioraki i wieloraki, to nie dziwmy się, gdy gracz ułoży słowa siedemnastoraki, sturaki, choć w słowniku ich nie znajdziemy. Poprawne będą też słowa w liczbie mnogiej (jak np. biologie, socjalizmy), choćby słowniki podawały, że dla nich liczba mnoga nie występuje. Za to liczby pojedynczej rzeczowników typu drzwi, nożyczki – naprawdę nie ma.
Źródło: http://www.koalar.com/literaki/sjp_formy_potencjalne.html#wolacz

3.
Czy wiesz, że…

istnieje zarówno wyrażenie wgłąb, jak i w głąb? Rzeczownik głębia ma staropolską formę głąb, dlatego można wejść lub spojrzeć w głąb, czyli w głębię. Jest też czasownik (pochodzący od tego rzeczownika) wgłębić się, którego tryb rozkazujący brzmi: wgłąb się. Zatem ortograficznie poprawne i jakże filozoficznie głębokie jest zawołanie: Wgłąb się w głąb siebie. I nie ma to nic wspólnego z rzeczownikiem rodzaju męskiego (M. l.poj. – „ten”) „głąb”.

4.
Czy wiesz, że…

posiadać znaczy być właścicielem czegoś, co ma dużą wartość materialną, np. nieruchomości, ziemi, zasobów pieniężnych itp., stąd nie można go stosować wobec rzeczy niematerialnych? Niepoprawne zatem są następujące użycia słowa posiadać: *Posiadam dobrego męża, *Nie posiadam nałogów, *Posiadam komplet garnków aluminiowych, *Mój kot nie posiada pcheł, *Samochód posiada poduszkę powietrzną.
Źródło: RJP

5.
Czy wiesz, że…

oboje, obydwoje to liczebnik zbiorowy odpowiadający liczebnikowi obaj, używany wyłącznie w odniesieniu do osób różnej płci i do dzieci? Orzeczenie w liczbie mnogiej towarzyszy słowu oboje tylko wtedy, gdy odnosi się ono do par małżeńskich, np.: Oboje rodzice wyjechali, ale Oboje dzieci wyjechało.
Źródło: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-oboje-b;1140.html

Opublikowano Ciekawostki językowe | Otagowano , , | 10 komentarzy

Istna sodoma i gomora! O frazeologizmach fraz kilka

Podobnie jak pan Jourdain mówił prozą, nic o tym nie wiedząc, tak my wszyscy mówimy frazeologizmami, często nie zdając sobie z tego sprawy. Skutki tego faktu są pozytywne, ale niosą zagrożenia.

Najpierw wymienię pozytywy:

  1. Nasza mowa jest żywa i ciekawa; przyciąga uwagę słuchaczy.
  2. Skrótowo komunikujemy złożone treści, korzystając ze wspólnego zasobu kulturowego.

Zagrożeń jest więcej:

  1. Ryzykujemy niezrozumienie na skutek różnicy kulturowej (subkulturowej) w porównaniu z naszymi słuchaczami.
  2. Zdradzamy naszą przynależność pokoleniową, kulturową (subkulturową), regionalną.
  3. Łatwo o popełnienie błędu złego użycia frazeologizmu.

by-jerome-dancette-photoxpress_3124776

Ile słów i jak wymyślnych wyrażeń musielibyśmy użyć, by oddać ową sodomę i gomorę. A tak – uruchomiliśmy odpowiednim frazeologizmem ciąg skojarzeń i wyobraźnia słuchacza lub czytelnika wykonała pracę za nas, a my błysnęliśmy erudycją.

Wyjaśnię to na przykładach.

„Do biura wpadła inspekcja i wtedy zapanowała sodoma i gomora. Ile słów i jak wymyślnych wyrażeń musielibyśmy użyć, by oddać ową sodomę i gomorę. A tak – uruchomiliśmy odpowiednim frazeologizmem ciąg skojarzeń i wyobraźnia słuchacza (czytelnika; wszystko tu, poza końcowymi uwagami o ortografii frazeologizmów, dotyczy zarówno słowa mówionego, jak i pisanego) wykonała pracę za nas, a my błysnęliśmy erudycją.

Może się jednak zdarzyć, że mówimy do ludzi o mniejszym oczytaniu, inteligencji czy z innego kręgu kulturowego, i wtedy nasza erudycja przyniesie skutek odwrotny – nie zostaniemy zrozumiani. Pewne subkultury posługują się własnym językiem (np. grypserą) i szczycą się tym, że „obcy” go nie rozumieją.

W szczególności musimy wystrzegać się, by w rozmowie z obcokrajowcem nie stosować polskich frazeologizmów. Każdy język ma swoje – jeśli ich nie znamy, nie możemy przenosić bezkrytycznie polskich na obcy teren językowy czy kulturowy. Przytoczona sodoma i gomora prawdopodobnie nie będzie zrozumiała dla Anglika, a na pewno dla Hindusa, jeśli ci nie będą znać języka polskiego na poziomie doskonałym. Dobrym przykładem wybitnego refleksu kulturowego jest zachowanie tłumacza towarzyszącego Lechowi Wałęsie w czasie podróży po Korei. Prezydent użył porównania: „Polacy są jak rzodkiewki – na zewnątrz czerwoni, ale w środku biali”. Pomijając przeciwstawienie biali/czerwoni, które u nas (w Europie) jest jednoznaczne i ma źródło we frakcjach walczących podczas rewolucji radzieckiej 1917 r., tłumacz stanął przed problemem, co zrobić z tą rzodkiewką, bo koreańska rzodkiewka jest jednolita kolorystycznie. Dylemat ten rozwiązał, tłumacząc rzodkiewki jako krewetki.

Jeśli mówimy do odbiorców z naszego kręgu kulturowego i niezrozumienie frazeologizmu mniej nam grozi, nadal musimy zachować czujność, by samemu nie popełnić błędu. W szczególności trzeba wiedzieć, że wiele frazeologizmów nie przyjmuje liczby mnogiej. Np.:

„Piłkarze Legii pluli sobie w brodę (nie: w brody), że przegrali z tak słabym przeciwnikiem”.

Stracili twarz (nie: twarze) ci naukowcy, którzy fałszowali wyniki badań, by podobały się zleceniodawcom”.

„W ostatniej rundzie udało się im zachować twarz (nie: twarze), remisując z liderem tabeli”.

Wymieniona sodoma i gomora „zapanowała wbrew zasadzie, że podmiot szeregowy z łącznikiem „i” preferuje orzeczenie w liczbie mnogiej (*zapanowały sodoma i gomora).

Ogólnie gramatyki we frazeologizmach nie można poprawiać. Możemy usłyszeć: „Oświadczył mi się, ale dałam mu kosza”. Gdybyśmy się dowiedzieli, że „dała mu kosz” (współcześnie takiej formy – biernika – należałoby użyć), zdziwilibyśmy się bezgranicznie: on jej pierścionek, a ona mu kosz?  Na grzybobranie go zabiera czy co? A to o zwykłe odrzucenie zalotnika chodzi.

Jak więc postępować, by ustrzec się błędów? Jest jedna kardynalna zasada: nie majstrować przy frazeologizmach. Używać ich w takiej formie, jaką znamy, i nie przejmować się zbytnio utyskiwaniami niektórych (czasem uznanych i utytułowanych językoznawców), że coś jest niepoprawne, że powinno mieć taką a taką formę. Frazeologizmy to czysty uzus i jeśli słyszymy jakiś, to żadni profesorowie nam niestraszni; możemy go powielać, śmiejąc się im w nos. Cóż z tego, że frazeologizm jest niegramatyczny (wg dzisiejszych zasad), a nawet wydaje się (dziś lub gdzieś, w innym regionie) nielogiczny! Pamiętajmy: frazeologizmy zwykle są na bakier ze współczesnymi regułami. Bywa, że i z ortograficznymi.

Oto przykłady:

Mimo że w cytowanym na wstępie frazeologizmie sodoma i gomora widnieją nazwy miast (jako nazwy miast piszemy je oczywiście Sodoma, Gomora), tu piszemy je małymi literami. Zresztą w tej szczegółowej sprawie profesorowie od frazeologizmów wymyślają sobie od nieuków ortograficznych, bo wiele słowników dopuszcza duże litery – wbrew zasadom, ale kierując się uzusem. Wiemy więc, że akurat tu mamy dowolność pisowni.

Również wbrew ogólnym zasadom wewnątrz frazeologizmów często pomija się przecinek. Np.:
koniec kropka (nie: koniec, kropka).
wiedzieć co w trawie piszczy
pokazać gdzie raki zimują
uciekać gdzie pieprz rośnie
wiedzieć gdzie stoją konfitury
żyć nie umierać…

Nie jest to jednak regułą, bo w co to, to nie zachowano przecinek. Potwierdza to zasadę: we frazeologizmach zasady nie obowiązują.

— Tomasz Marek

Na podstawie m.in.: Stanisław Bąba, Komentarze frazeograficzne, Wyd. Poznańskie 2012.

Opublikowano Teksty publicystyczne | Otagowano , | 2 komentarze

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (39)

Oto kolejna porcja ciekawostek. Opracował je Tomasz Marek.

by-friedrichsen-mikolaj-z-miry

Panowie z białą brodą i w czerwonych kubraczkach, chodzący po ulicach w grudniu, to święte mikołaje (lub Święte Mikołaje), choć nasi koledzy o imieniu Mikołaj, to Mikołajowie? Zastosowana wobec świętych mikołajów odmiana męskozwierzęca zamiast męskoosobowej (patrz kolejna ciekawostka) podkreśla nasz życzliwy do nich stosunek i zarazem odróżnia od osoby świętego. Na obrazie powyżej Święty Mikołaj z Miry / zdjęcie: Friedrichsen, Wikimedia commons, lic. CC

1.
Czy wiesz, że…

zestawienie święty mikołaj pisze się małą literą, jeśli nie chodzi o konkretnego świętego, np. „Wynajął świętego mikołaja”, „Tata przebrał się za świętego mikołaja”, „Przed świętami na ulicach i w supermarketach pojawia się mnóstwo świętych mikołajów”?
Za orzeczeniem RJP z 7 maja 2004 r.
Nie zgadza się z tym uzus, ale i prof. Bańko, uważając, że pisownia wielkimi literami (tzn. Święty Mikołaj) jest odpowiednia, gdy mamy na myśli – by użyć modnego sformułowania – „ikonę popkultury”. Profesor przyrównuje to do Myszki Miki, którą też piszemy od wielkich liter.

2.
Czy wiesz, że…

panowie z białą brodą i w czerwonych kubraczkach, chodzący po ulicach w grudniu, to święte mikołaje (lub, za prof. Bańko, Święte Mikołaje), choć nasi koledzy o imieniu Mikołaj, to Mikołajowie? Zastosowana wobec świętych mikołajów odmiana męskozwierzęca zamiast męskoosobowej (patrz kolejna ciekawostka) podkreśla nasz życzliwy do nich stosunek i zarazem odróżnia od osoby świętego.

3.
Czy wiesz, że…

choć wiadomo, jak tworzyć poprawny mianownik l.mn. rzeczowników męskoosobowych (np.: policjant → policjanci, pan → panowie, generał → generałowie), to w wielu przypadkach spotyka się ich wersję męskozwierzęcą: policjanty, pany, generały? Zwykle jej użycie świadczy o chęci deprecjacji danych osób, często wyraża przekąs, jak w zdaniu: Głupie policjanty znów wlepiły mi mandat. Ale nie zawsze tak jest, np. w zdaniu: Józek i Mirek to wariaty jakich mało! użycie wersji męskorzeczowej wyraża uczucia pozytywne.
http://www.koalar.com/literaki/sjp_formy_potencjalne.html#wolacz

4.
Czy wiesz, że…

gdy jesteśmy porównywani lub porównujemy się to zawsze „z kimś”, a nie „*do kogoś”? Zatem wyrażenie W porównaniu *do Anki jesteś beznadziejna jest niepoprawne (i niegrzeczne). Należy powiedzieć: W porównaniu z Anką wypadasz blado. Też niemiłe, ale chociaż poprawne.

5.
Czy wiesz, że…

ustalono, że w związkach z liczebnikami wyraz procent, oznaczający setną część czegoś, powinno się pozostawiać nieodmienionym? Zatem 4,34 procent (czyt. cztery i trzydzieści cztery setne procent) to forma poprawna.  Jeżeli zaś mówimy o procentach w znaczeniu dochodów z kapitału, odsetek – rzeczownik procent odmieniamy: procentów, procentom, procentami, o procentach. Zatem prawidłowe jest zdanie: Wypłacono mi pięć procent procentów za miniony rok.
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/klopotliwe-procenty;10.html

6.
Czy wiesz, że…

zdaniem RJP stary koń w odniesieniu do starego przyjaciela nie dotyczy… konia? A przynajmniej w deklinacji nie przypomina takiego z czterema kopytami i grzywą, który jest rzeczownikiem męskożywotnym i w narzędniku l.mn. przybiera formę (kim, czym:) końmi. Otóż naszych starych przyjaciół RJP zaleca odmieniać jak… słonie, dla których narzędnik l.mn. brzmi: słoniami. Zatem: Znowu spotkałem się z tymi starymi koniami, Waldkiem i Antkiem. Co dla wielu ciekawsze, taką samą odmianę zaleca RJP dla konia trojańskiego, jako wirusa komputerowego. Zatem: Mój komputer został zawirusowany wieloma koniami trojańskimi.
wg komunikatu RJP nr 1 (16) z 2005 r.
PS Ciekawe, czy Lidka, z którą przed czterdziestoma laty siedziałem w jednej ławce, jest starą konicą czy starą klaczą? Jak myślicie?
PS PS Zapytana o to Lidka powiedziała „Tylko nie starą!” i obraziła się. Nie wiecie, dlaczego?

Opublikowano Ciekawostki językowe | Otagowano , , | 2 komentarze

Legiony, chłopcy i drzewca

Zagadkowa (również gramatycznie) Szara piechota

Któż nie zna pieśni legionowej Szara piechota!

Ejże! Czy na pewno jest to pieśń legionowa?

O jej pochodzenie i historię spierano się już w 1935 roku. Podobno pierwowzorem tekstu był wiersz (z roku 1914 lub 1915 – data jest sporna) Ułani Beliny [6] (Władysław Belina był dowódcą 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich w latach 1914–1917) autorstwa ułana Bolesława Lubicza-Zahorskiego:

Nasz lot jest wichrowy;
Do sławy nasz lot.
Krzyk tętni, wyrywa się z krtani.
W czyn wola zakrzepła i spada jak grot —
Ułani, Beliny ułani!

Przez krew do wskrzeszonej
Ojczyzny jest szlak,
Więc oto giniemy dziś dla Niej.
Krwi krople zakwitły na polu jak mak —
Ułani, Beliny ułani!

My, w szarych mundurach,
Bez krzyżów, bez kit,
Wśród smutków jesiennych wiośniani,
Bitw dawnych zamierzchły wskrzeszamy już mit —
Ułani, Beliny ułani!

Jak widać, jedynie trzecia zwrotka nieco przypomina pierwszą Szarej piechoty:

Nie noszą lampasów, lecz szary ich strój,
Nie noszą ni srebra, ni złota,
Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,
Piechota, ta szara piechota.

Autor adaptacji (?) do obecnej postaci – może był nim Bolesław Lubicz–Zahorski (wątpliwe; po jego śmierci w 1922 r. w obszernym artykule pożegnalnym na łamach „Żołnierza Polskiego” [8] nie ma wzmianki o Szarej piechocie, choć cytowane są inne utwory, w tym Ułani Beliny), a może podpisujący się pod nią Leon Łuskino (oficer, cenzor filmowy i autor tekstów piosenek, w tym dla Ordonówny; występował też w Qui Pro Quo) – miał sporo roboty, by pierwotny wiersz o ułańskiej szarży przerobić na apoteozę wymarszu piechoty. Do dziś nie wiadomo, jak było ani kiedy tego dokonano, bo najstarsze znane źródło pochodzi z 1929 r. Może, wbrew powszechnemu mniemaniu sytuującemu Piechotę jako pieśń legionową, jest ona rzeczywiście tak późna, bo w obszernym śpiewniku z 1930 r. Pieśni żołnierskie [1] jej nie ma.

Z tekstem jest związane więcej ciekawostek.

Skupmy się na obecnie śpiewanych wersjach. Refren najczęściej brzmi tak:

Maszerują strzelcy, maszerują.
Karabiny błyszczą, szary strój,
a przed nimi drzewa salutują,
Bo za naszą Polskę idą w bój!

A może to nie strzelcy maszerują, lecz chłopcy:

Maszerują chłopcy, maszerują…

Tak, ta wersja jest starsza [7]. A czy na pewno to drzewa … przed nimi salutują?

a przed nimi drzewce salutują…

Nie, przecież to błąd, bo m. l.mn. rzeczownika drzewce to drzewca [2].

W tekście najwyraźniej przywołany jest obraz uroczystego pożegnania wojsk wyruszających na wojnę. Przed defilującymi oddziałami salutują (l.mn.!) sztandary, które, jak wiadomo, powiewają na „drzewcach”. „Drzewce” (m. l.poj. rodzaj nijaki: „to” drzewce) to w uproszczeniu tyczka, do której mocuje się chorągiew. Pochylenie drzewca sztandaru to regulaminowy salut sztandarem. Notabene na filmie z defilady w 1937 r.

widać właśnie ów salut sztandarów niesionych przed oddziałami. Chorągwie (m. l.mn.) mocuje się do (dop. l.mn.) drzewc. To tak trudne słowo, że nawet w najnowszych słownikach znajdziemy czasem błędną odmianę. Oto autorom Słownika gramatycznego języka polskiego na płycie CD (Warszawa 2012) [5], może pod wpływem drzewnego stwora z Władcy pierścieni Tolkiena – Drzewca (imię wymyślone przez polskiego tłumacza; m. l.poj. Drzewiec; m. l.mn. Drzewce – tak jest oficjalnie, choć zgodnie z polską gramatyką powinno być: Drzewcy) – pomyliła się odmiana męskoosobowa (dop. l.mn. Drzewców) z nijaką, właściwą dla przedmiotów (dop. l.mn. drzewc)[2].

W Szarej piechocie zapewne dostrzeżono błąd (*drzewce zamiast drzewca) i jakiś gramatyk go poprawił, ale niedouk w wydawnictwie zwyczajnie nie znał słowa „drzewca”, wykreślił „c” i poszłooo!… Patetyczny choć niegramatyczny salut sztandarów zastąpiono liryczno-fantastycznym, nieadekwatnym do zamysłu żołnierza-poety obrazem drzew. Gdyby tę poetykę zastosowano świadomie, to drzewa salutowałyby nad nimi, a nie przed.

Tyle o tekście, ale na koniec bomba: melodia!

Pochodzi ona z rosyjskiego romansu (cygańskiego? – raczej stylizowanego na taki) Эх распошёл z 1903 roku (nie umiem tego tytułu przetłumaczyć, może rusycyści pomogą?), który w polskiej historiografii figuruje pod tytułem będącym fragmentem (wg jednych źródeł 3., wg innych 1.) zwrotki tekstu: Чёрные очи, да белая грудь, czyli „Czarne oczy i biała pierś”. Śpiew na nagraniu petersburskim z 1908 r. [3] manierą przypomina bardziej Wertyńskiego, niż naszą piosenkę żołnierską.

Jednak przed 1919 rokiem była już znana wersja rumuńska Treceti batalioane romane Carpati [4], która sławi wymarsz batalionu Rumunów karpackich, i ona treścią i wykonaniem do złudzenia przypomina naszą Szarą piechotę. Nie zmienia to faktu, że jako autor melodii Szarej piechoty podpisał się… też Leon Łuskino. Widocznie żołnierze I Wojny Światowej wszystkich nacji lubili romanse i dzielili się pieśniami (obecnie nazywamy to plagiatem). W okopach, przemarszach i kantynach muzy poezji (Euterpe, Kalipso, Erato) i muzyki (Melpomena, Terpsychora, Polihymnia) jednoczyły ludzi, za nic mając zasieki, granaty i śmierć.

— Tomasz Marek

1. Pieśni żołnierskie. Ułożył L. Chojecki. Kraków 1930
https://polona.pl/item/56477599/0/

2. Gramatyka. Deklinacja. Grzegorz Jagodziński
http://grzegorj.interiowo.pl/gram/pl/deklin03.html

3. ЭХЪ РАСПОШЕЛЪ Цыганскiй романсъ
http://www.russian-records.com/details.php?image_id=10953&lng=ru

4. Treceti batalioane romane Carpatii -Vasile Seicaru. Youtube
https://www.youtube.com/watch?v=DnpmefXKt0o

5. Wikisłownik. Drzewce.
https://pl.wiktionary.org/wiki/drzewce

6. Ułani Beliny. Bolesław Lubicz-Zahorski
http://www.bibliotekapiosenki.pl/Ulani_Beliny

7. Piechota. Biblioteka polskiej piosenki.
http://bibliotekapiosenki.pl/Piechota

8. Por. Bolesław Lubicz-Zahorski. Stanisław Fulkiewicz. Żołnierz Polski nr 23(302)
http://mjp.najlepszemedia.pl/wykaz-legionistow/wpisy-uzytkownikow/zolnierz-polski-1922-artykul-o-boleslawie-zahorskim

Opublikowano Teksty publicystyczne | Otagowano , , | 29 komentarzy

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (38)

Oto kolejna porcja ciekawostek. Październikowe, podobnie jak poprzednie, opracował Tomasz Marek.

Andrey-Kiselev-Photoxpress-2881180

Zaleca się pisać p.o. dyrektor, a formę p.o. dyrektora uważa się za potoczną. / Zdjęcie: Andrey Kiselev, Photoxpress

1.
Czy wiesz, że…

rzeczowniki glanc oraz glans istnieją równolegle i znaczą to samo: połysk? Zatem buty można i glancować, i glansować, choć niektóre słowniki sprzeciwiają się tej pierwszej formie – prof. Bańko nazywa to „zaleceniem” w odróżnieniu od normy językowej, która tego nie zabrania.
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/glansowac-glancowac;679.html

2.
Czy wiesz, że…

przecinek między z tym a że można postawić, jeśli na słowo tym pada wyraźny akcent? Gdy jednak z tym zajmuje pozycję inicjalną (np. w wypowiedzeniu „Rozwiążę dziś ten problem. Z tym że mogę nie zdążyć przed południem”), taki akcent byłby nienaturalny.
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/z-tym-ze;10192.html

3.
Czy wiesz, że…

nacisk w znaczeniu wyróżnienie, podkreślenie czegoś można kłaść albo położyć na coś, a sformułowanie kłaść, położyć nacisk na *czymś jest błędem?
http://portalwiedzy.onet.pl/140801,,,,nacisk_klasc_polozyc_nacisk_na_cos_klasc_polozyc_nacisk_na_czyms,haslo.html

4.
Czy wiesz, że…

wbrew odruchowi językowemu, skłaniającemu nas do stosowania nazwy stanowiska w dopełniaczu, jeśli przed nią znajduje się p.o. (=pełniący obowiązki), wciąż zaleca się stosowanie nazwy stanowiska w mianowniku? Tak więc, zaleca się pisać p.o. dyrektor, a formę p.o. dyrektora uważa się za potoczną. Ponieważ obserwuje się przewagę stosowania formy odmienianej, wśród językoznawców istnieje dyskusja co do dalszych losów normy w tej sprawie.
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-p-b-o-dyrektor;6590.html
http://obcyjezykpolski.pl/p-o-dyrektor-i-potocznie-p-o-dyrektora/

5.
Czy wiesz, że…

rosyjskie patronimiki żeńskie typu [Maria] Siemionowna, [Maria] Pawłowna – w dopełniaczu brzmią [Marii] Pawłowny, [Marii] Siemionowny, a nie *Pawłownej, *Siemionownej? Podobnie w celowniku i miejscowniku: Pawłownie, Siemionownie. Oznacza to, że patronimik (np. [Maria] Pawłowna) nie jest traktowany jak przymiotnik (czyli nie odpowiada na pytanie: czyja Maria), a jak rzeczownik w mianowniku. Występuje tu podobieństwo do odmiany polskich nazwisk w tradycyjnej, panieńskiej wersji: Ordonówna, Iłłakowiczówna.

Opublikowano Ciekawostki językowe | Otagowano | 3 komentarze

Cytowanie samego siebie. Drugi poziom cytowania

Pan Jacek zadał ostatnio w emailu dwa pytania. Drugie, dotyczące cytowania, wydało mi się na tyle ciekawe, że postanowiłem poświęcić mu nieco więcej miejsca i osobny wpis na blogu.

Załóżmy, że mamy spisać z taśmy zeznanie świadka – Agnieszki. Agnieszka opisuje swoją rozmowę z mężem.

Jak to zapisać poprawnie, cytując jej wypowiedzi, w których to ONA cytuje wypowiedzi męża?

Agnieszka mówi:

Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: „Gdzieś ty…” – mówi:”… była?”.

Czy taki zapis jest poprawny?

Czy wypowiedź Agnieszki, w której CYTUJE ONA SIEBIE, powinna znaleźć się również w „”? Czy dotyczyć to będzie jedynie wypowiedzi JEJ ROZMÓWCY (męża)?

Jak to jest z tymi cytatami, bo zakałapućkałem się już dokumentnie…

Pozdrawiam, Jacek.

Szanowny Panie,

Paweł Pomianek / Zdjęcie: Dariusz Danek (2009)

na kanwie Pańskiego pytania warto poruszyć dwie różne kwestie. Pierwsza będzie dotyczyła konkretnie odpowiedzi na zadane pytanie – mamy tutaj przynajmniej dwa rozwiązania. I owo drugie – w sposób naturalny poprowadzi nas ku osobnej kwestii.

Na początek powiedzmy generalnie: Jeśli ktoś cytuje dokładną wypowiedź własną, należy potraktować ją tak samo jak cytowanie słów kogoś innego. Pierwsza możliwość zapisania dialogu to złożenie tej wypowiedzi jak klasycznego dialogu, czyli od półpauzy. Cytat w cytacie (wypowiedź mężczyzny) będzie więc z kolei złożona jako… zwyczajny cytat. Przy czym wtrącenia oddzielamy od cytowanego tekstu wyłącznie półpauzami (nie potrzeba zamykać cytatu, by następnie go otworzyć: „Gdzieś ty – mówi – była?”, tak to zapisujemy).  W tym wypadku zapis zdania wyglądałby więc tak:

– Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: „Gdzieś ty – mówi – była?”.

Powstaje tutaj jednak przy okazji kwestia, czy wyraz mówi musi się powtarzać. Należałoby go, naturalnie, w jednym lub drugim miejscu skasować.

Przynajmniej z dwóch względów powyższa propozycja jest jednak kiepska. Po pierwsze nie jest to opowiadanie, a raczej tekst, z którego mamy korzystać przed sądem, wydaje się, że bardziej poważne będzie spisanie tego tekstu w ciągu, gdzie całą wypowiedź otoczymy znakami cytowania: „”. Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – jeśli ktoś cytuje samego siebie, to zdaje się, że to już samo w sobie sugeruje, że jest to drugi poziom wypowiedzi. Pierwszym poziomem jest ta wypowiedź, w której ten ktoś sam siebie cytuje, a która mogłaby się zaczynać przykładowo tak:

– Teraz przytoczę to, co spisałam: „Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole…”.

I tutaj wkraczamy na pole tematu drugiego, a mianowicie oznaczania kolejnych poziomów cytowania, a mamy takich gotowych, przewidzianych oznaczeń przynajmniej na trzy poziomy. Pierwszy poziom otaczamy zwykłymi znakami cytowania, drugi tak «[tutaj tekst]» lub tak »[tutaj tekst]«, wreszcie na trzecim poziomie korzystamy z apostrofów.

Jeśli tutaj mamy dwa poziomy cytowania, napiszemy to więc w ten sposób:

„Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: «Gdzieś ty była?»”.

Oczywiście dodatkowo możemy tu jeszcze zagrać choćby drukiem pochyłym, którego wykorzystania wyżej w ogóle nie braliśmy pod uwagę, czy właśnie półpauzą (na najwyższym poziomie). Więc tych oznaczeń poziomów cytowania – przynajmniej teoretycznie – możemy namnożyć naprawdę sporo.

Przykładowo mogłoby to wyglądać choćby tak:

– Powiedziałem już kiedyś: „Jak niegdyś rzekła moja znajoma: «Zawsze podkreślam: ‘Mówili już najstarsi Grecy: Z poziomami cytowania można przesadzić, zwłaszcza że potem całe to cholerstwo trzeba odpowiednio pozamykać’»”.

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

Opublikowano Odpowiedzi na pytania | Otagowano , | 2 komentarze