Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (62)

Inspiracją do opracowania wszystkich poniższych ciekawostek była dla mnie, podobnie jak poprzednio, książka Łukasza Mackiewicza, właściciela eKorekta24.pl, pt. 497 błędów (oprac. ciekawostek: Paweł Pomianek).

Odkrywca i wynalazca bynajmniej nie są synonimami. Tym pierwszym terminem określamy kogoś, kto odkrywa coś, co istniało już wcześniej. Tym drugim – kogoś, kto wynajduje, opracowuje coś nowego (np. łożysko kulkowe – na zdjęciu). / Zdjęcie: Solaris2006, lic. CC

1.
Czy wiesz, że…

ni pies, ni wydra piszemy z przecinkiem, ale na łeb na szyję bez przecinka? Generalnie, by się upewnić, czy dany zwrot jest na tyle utartym wyrażeniem, że przecinka już nie potrzebuje, warto po prostu zaglądać do słownika.

2.
Czy wiesz, że…

przed niż nie należy stawiać przecinka z automatu? Musimy go postawić, gdy po niż znajduje się orzeczenie, a także – o czym warto pamiętać – wtedy, gdy stoi tam bezokolicznik, np.: Wolę chodzić, niż biegać. W innych wypadkach przecinka nie stawiamy, jak np. w zdaniu Wolę chodzić drogą przy rzece niż wzdłuż ruchliwej ulicy.

3.
Czy wiesz, że…

branie w cudzysłów wyrazu poprzedzonego określeniem tzw. uważa się za błąd? Jest to bowiem niepotrzebne zdublowanie dwóch zabiegów mających dokładnie ten sam cel.

4.
Czy wiesz, że…

wyrazy odkrywca i wynalazca bynajmniej nie są synonimami? Tym pierwszym terminem określamy kogoś, kto odkrywa coś, co istniało już wcześniej (np. nowe lądy, nieznane prawidłowości). Tym drugim kogoś, kto wynajduje, opracowuje coś nowego (np. łożysko kulkowe, kamizelkę kuloodporną, parowóz).

5.
Czy wiesz, że…

węzeł gordyjski można – w zgodzie z frazeologią – tylko przeciąć, a nie rozwiązać czy rozplątać?

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (61)

Inspiracją do opracowania wszystkich poniższych ciekawostek była dla mnie książka Łukasza Mackiewicza, właściciela eKorekta24.pl, pt. 497 błędów. Recenzja książki w Językowych Dylematach w najbliższych miesiącach (oprac. Paweł Pomianek).

Możemy zapisać po raz enty lub po raz n-ty. Nieakceptowalny jest natomiast zapis po raz nty.

1.
Czy wiesz, że…

min, min. i m.in. to skróty od trzech różnych wyrazów? Mimo że różnią się tylko pod względem kropek, każdy z nich jest na stałe przypisany do konkretnego wyrazu, a użycie względem innego słowa stanowi błąd. Min bez kropek to skrót od minut; min. z kropką jest skrótem od wyrazu minimum; m.in. z dwiema kropkami to skrót od między innymi.

2.
Czy wiesz, że…

gdy chcemy zapisać określenie po raz enty możemy to zrobić na dwa sposoby? Właśnie w ten podany w poprzednim zdaniu oraz używając łącznika: po raz n-ty. Nieakceptowalny jest natomiast zapis po raz nty.

3.
Czy wiesz, że…

średnik jest najrzadziej używanym znakiem interpunkcyjnym w polszczyźnie (spośród dziesięciu podstawowych)? W 497 błędach autor przytacza badania opublikowane w czasopiśmie „Język Polski” w roku 1996. Wynika z nich, że średnik jest używany w zaledwie 0,90% przypadków, gdy stosuje się znak interpunkcyjny. Swoją drogą ciekawe, jak takie badania wypadłyby dwadzieścia kilka lat później.

4.
A jeśli już jesteśmy przy tych badaniach…

to z kolei najczęściej wybieranym znakiem interpunkcyjnym jest – bez niespodzianki – przecinek. Gdyby tak zabawić się i przyłożyć wyniki procentowe używania znaków interpunkcyjnych do polskiego systemu wyborczego obowiązującego w wyborach do sejmu, to przecinek, z 42,54%, byłby zdolny uformować rząd większościowy. Do parlamentu dostałyby się także kropka (z 33,16%) i myślnik (mający 9,37%). Żaden z pozostałych siedmiu znaków nie przekroczyłby pięcioprocentowego progu wyborczego 😉 Ta zabawa to jednak tylko dla zapamiętania wyników. Żadnego znaku nie zamierzamy bowiem z naszego języka wykluczać – wręcz przeciwnie, wszystkie bardzo cenimy.

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , , | 1 komentarz

Czteroletni Dominik – zabawne językowe potknięcia i osobliwości

Język czterolatka to zawsze skarbnica zabawnych powiedzeń, ale też i genialnych skojarzeń odsłaniających pokrewność wyrazów.

Domiś

Nasze najmłodsze dziecko, Dominik, ma już prawie cztery i pół roku, a ja już od pewnego czasu zabieram się za kolejny wpis na temat rozwoju jego języka. Ważny dla mnie, bo język cztero-, czteroipółlatka rozwija się jeszcze dynamicznie, jest pełen ciekawych stwierdzeń i zabawnych potknięć. A język Dominika jest też o tyle interesujący, że dodatkowo, jak na jego wiek, jest momentami bardzo oficjalny i elegancki (choć w tym wpisie tę kwestię wspominam tylko tutaj).

Patrzę na to wszystko z zainteresowaniem i jako osoba zajmująca się profesjonalnie polszczyzną, i jako rodzic. Wiem też, że czas szybko mija i chciałoby się utrwalić we wpisie choć część tego językowego bogactwa.

Jako że materiał do tekstu zbierałem przez kilka miesięcy, część tych podanych niżej osobliwości w przypadku Dominika jest już nieaktualna, ale zdarzały się, a dla przejrzystości nie będę szczegółowo oddzielał tych bieżących od starszych.

Ubezdźwięcznianie

Charakterystycznym w rozwoju mowy Dominika jest to, że bardzo wiele wyrazów ubezdźwięcznia. Powiedziałbym nawet, że na tym etapie to najbardziej rzucająca się u niego w oczy niedoskonałość aparatu mowy (tak jak u starszego syna, Piotrusia, zwraca uwagę trudność związana z wypowiadaniem głosek szumiących).

I tak mamy np. nie fiem czy puty (buty). Największy problem jest z imieniem, ponieważ ilekroć Domiś się przedstawia, a jest bardzo towarzyski i pogada z każdą osobą niezależnie od wieku, tylekroć nowo poznane osoby myślą, że on jest Tomiś, czyli Tomek.

Swoista odmiana

Bodaj najciekawsze językowo są jego odmiany niektórych wyrazów w czasie przeszłym; niezgodne z zasadami polszczyzny, a jednak konsekwentnie dopasowane do czasu teraźniejszego. Np. formy czasu przeszłego od stać, to u niego: stoiłem, stoiłeś, stoił. Jedna z rzeczy, które uwielbiam.

Inna świetna forma dotyczy czasownika wziąć, tym razem czas przyszły został brzmieniowo dopasowany do czasu przeszłego i brzmi: on wzionie.

Jeśli chodzi o fleksję, ciekawe jest też przestawianie literki m z jednego wyrazu do drugiego w formach bardziej złożonych, np. zamiast żebym miał mamy łatwiejsze do wypowiedzenia pod względem zbitek literowych żeby miałem.

Lubi spółgłoskę w

Jest parę wyrazów, w których u Dominika b zastępuje w, np. mówi podowa – zamiast podoba; potrzewne – zamiast potrzebne. Warto dodać, że spółgłoska w brzmi u niego bardziej dźwięcznie niż zastępowana b. Może stąd ta tendencja? Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , | 1 komentarz

Zaimek zwrotny się na końcu zdania

Zdjęcie: Alex White, Photoxpress

Poniższa wymiana zdań pojawiła się pierwotnie jako komentarze pod wpisem W którym miejscu w zdaniu ma stać zaimek się? Jest ona jednak na tyle samodzielna i na tyle rozwija wątek, dając szansę na zaprezentowanie odmiennego od prezentowanego w niektórych słownikach punktu widzenia, że postanowiłem zamieścić ją również jako osobny artykuł.

Lukasz pisze:

Dzień dobry

Z pewnym zaskoczeniem wywnioskowałem z Pańskiego artykułu, iż wyrażenia «Jacek się uśmiechnął» i «Jacek uśmiechnął się» traktuje Pan jako równie poprawne. Do tej pory byłem przekonany, że „się” nie wolno umieszczać na końcu zdania oraz *nie należy* bez potrzeby umieszczać na końcu zdania, chyba że nie ma innego wyjścia, tj. w wyrażeniach typu «Ubierz się» czy «Rozpogodziło się». Opierałem się przy tym na wypowiedziach prof. Bańko https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/sie;3720.html , https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/miejsce-sie-w-zdaniu;1524.html , https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/pozycja-slowa-sie;13458.html oraz artykule https://www.ekorekta24.pl/zaimek-sie-na-koncu-zdania/ . Na Pańską stronę natrafiłem dopiero dziś, a nie dysponuję Wielkim słownikiem poprawnej polszczyzny ani książką „Kultura języka polskiego”, do których odsyła ostatni ze wskazanych artykułów.

Sprawa nie jest bynajmniej dla mnie błaha, bowiem wielokrotnie spierałem się z innymi, obstając przy tym, że nie należy stosować „się” na końcu zdania, o ile tylko można tego uniknąć. Czy mógłbym zatem prosić o rozszerzenie Pańskiej wypowiedzi na ten temat o jakieś uzasadnienie stosowania „się” na końcu krótkich zdań, np. właśnie «Jacek uśmiechnął się», «Dzieci bawią się» i podobne. Z góry dziękuję.

Paweł Pomianek / Zdjęcie: Melrose Studio

Powiedziałbym nawet więcej. W szyku naturalnym, gdy mamy do czynienia ze zdaniem samodzielnym, zdecydowanie polecałbym Jacek uśmiechnął się (zwłaszcza w narracji dialogowej). W przypadku Jacek się uśmiechnął akcent zbyt mocno pada na uśmiechnął i może zaburzać tok wywodu.

Proszę zauważyć, że już z podanych przez Pana źródeł można wywnioskować, że pozycja się po czasowniku jest dziś coraz bardziej popularna:

Zaleca się umieszczanie się przed czasownikiem, nie zaleca się stawiania się na końcu zdania. Są to jednak zalecenia, nie reguły, muszą zatem ustąpić regułom, gdy te są z nimi sprzeczne.

Nie tylko słowo się z wolna nieruchomieje we współczesnej polszczyźnie w pozycji poczasownikowej

Możliwość taka dotyczy jednak zdań z nieakcentowanym zaimkiem, np. „Muszę przedstawić mu się”.

Już z samych tych zdań prof. Bańki można wywnioskować, że nie ma sztywnej reguły zabraniającej umieszczania się na końcu zdania. W przypadku zdań dwuwyrazowych jest to nawet obowiązujące. Proszę zauważyć, że zdania trzywyrazowe są od nich tylko minimalnie dłuższe.

Opis z Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN (prawdopodobnie analogiczny względem WSPP) odczytuję jako zdecydowanie zbyt restrykcyjny. Stawianie się na końcu zdania zrównano w zasadzie co do rzekomego ciężaru błędu ze stawianiem go na początku, co jest nieporozumieniem. Nie pierwsza to sytuacja, gdy słownik ten wybiera jakąś zasadę i stawia ją restrykcyjnie ponad innymi.

Generalnie moja opinia jest przede wszystkim opinią praktyka, a zdania, w których w konstrukcjach imię + czasownik z się to właśnie się trzeba postawić na końcu zdania, pojawiają się głównie w dialogach.

Proszę rozważyć trzy wersje zdania:
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka – uśmiechnął się Jacek.
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka. – Jacek się uśmiechnął.
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka. – Jacek uśmiechnął się.

Pierwsze ze zdań jest trudne do obronienia, uśmiechnięciem jest w nim bowiem określone wypowiedziane zdanie. Z kolei w drugim przykładzie akcent pada na wyraz uśmiechnął i akcent ten jest tak mocny, że w zasadzie określenie dialogowe odrywa się od opisywanego zdania wypowiedzianego i wisi w powietrzu. Jedyną możliwością, by zachować odpowiedni akcent zdaniowy na słowie Jacek, jednocześnie komunikując, KTO był autorem wypowiedzi, jest wersja trzecia, która dzięki zmianie szyku zdejmuje błędnie postawiony akcent na słowo uśmiechnął. Pozwala też zachować subtelny związek między zdaniem wypowiadanym a narracją. Mam nadzieję, że Pan to czuje i na pewno spotka w wielu książkach, nad którymi pracowali wprawni redaktorzy.

I jeszcze jeden niuans. Można założyć, że zdanie drugie komunikuje, że Jacek najpierw mówi, a potem się uśmiecha, dlatego wyraz uśmiechnął jest tak mocno wyakcentowany. Z kolei w zdaniu trzecim Jacek mówi z uśmiechem; struktura tego zdania podkreśla równoczesność obu czynności (mówienia i uśmiechania) – komunikat jest tutaj więc identyczny z tym, który chcieliśmy przekazać, formułując zdanie pierwsze, tyle że jest ono poprawne, bo tego, co jest mówione, nie utożsamiamy z uśmiechem.

Się rzeczywiście nie należy umieszczać bez potrzeby na końcu zdania. Tyle że potrzeba – granicząca z koniecznością – w praktyce pojawia się częściej, niż chciałaby to sobie wyobrażać część teoretyków.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Odpowiedzi na pytania | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (60)

Inspiracją do opracowania wszystkich poniższych ciekawostek była dla mnie książka Łukasza Mackiewicza, właściciela eKorekta24.pl, pt. 497 błędów. Recenzja książki w Językowych Dylematach w najbliższych miesiącach (oprac. Paweł Pomianek).

Piszemy whiskey marki Jack Daniel’s, ale whisky marki Johnnie Walker. / Zdjęcie: Benjamin Thompson, Wikimedia, lic. CC

1.Czy wiesz, że…
wyraz wymawiany jako [klu], a definiowany jako «najważniejszy punkt czegoś, największa atrakcja czegoś, najciekawsza część czegoś» (za: NSPP) zapisujemy nie – jak można by sądzić – *clue, jak w języku angielskim, ale clou, zgodnie z formą oryginalną z języka francuskiego, z którego to języka wyraz ten trafił do polszczyzny?

2.
Czy wiesz, że…

wyrazy hoży i chyży, choć tak do siebie podobne w brzmieniu, mają nie tylko różne znaczenie, ale także inną ortografię? Jeden piszemy przez h, drugi przez ch. Hoży to ktoś «żwawy, urodziwy, dziarski», podczas gdy chyży to «szybki, zwinny» (definicje za NSPP). Wyrazów używa się dziś rzadko, dlatego łatwo je ze sobą pomylić.

3.
Czy wiesz, że…

określenia Europa Zachodnia i zachodnia Europa różnią się zarówno pisownią, jak i znaczeniem? Europa Zachodnia jest nazwą własną odnoszących się do grupy państw zaliczanych do zachodniej części Europy. Z kolei zachodnia Europa to po prostu określenie pewnego obszaru geograficznego.

4.
Czy wiesz, że…

whiskey i whisky to nie to samo? Mamy amerykańską (a korzennie irlandzką) whiskey marki Jack Daniel’s i szkocką whisky marki Johnnie Walker. Trunki, choć podobne, różnią się nie tylko nazwą, ale i sposobem produkcji.
Więcej w poradni PWN: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/O-whisky-i-wkiskey;18589.html

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | Dodaj komentarz

Obaj – obie – oboje. Czy można używać zamiennie?

Redagując książki, zauważam, że właściwie większość autorów ma problem z wyborem spośród podanych w tytule form tej właściwej, a dokładniej mówiąc, nie do końca rozumie, kiedy wolno zastosować formę oboje. Jest ona wyraźnie nadużywana i stosowana niepoprawnie.

Zdjęcie: Melrose Studio Rzeszów, napis własny

Najczęściej z błędnym użyciem tej formy spotykam się wówczas, gdy zdanie dotyczy dwóch mężczyzn.

Krzysztof i Michał umówili się na dwudziestą. Oboje* przyszli o umówionej godzinie.

– Oboje*, najjaśniejszy panie, mamy problem z papieżem – stwierdził rzeczowo hrabia.

Jest to oczywiście błąd i to błąd dość rażący, przynajmniej w tym sensie, że dla czytelnika znającego polszczyznę wprowadza on dość duży dyskomfort – po prostu brzmi to bardzo niefrasobliwie.

Jak bowiem definiuje Słownik języka polskiego PWN (tutaj), oboje, obydwoje to:

«liczebnik zbiorowy odpowiadający liczebnikowi obaj, używany wyłącznie w odniesieniu do osób różnej płci i do dzieci» [podkreślenia moje – PP].

Tak więc powyższe zdania byłyby poprawne, gdyby dotyczyły mężczyzny i kobiety, np.

Magda i Michał umówili się na dwudziestą. Oboje przyszli o umówionej godzinie.

– Oboje, najjaśniejszy panie, mamy problem z papieżem – stwierdziła rzeczowo hrabina.

Warto więc w tym kontekście zapamiętać bardzo prostą zasadę:

  • obaj mężczyźni
  • obie kobiety
  • oboje, mężczyzna i kobieta
  • oboje rodzeństwa (ale: obaj bracia, obie siostry)

Czyli powiemy:
Oboje artystów oczarowało widzów – jeśli artyści to mężczyzna i kobieta,
ale
Obaj artyści oczarowali widzów – jeśli artyści to dwaj mężczyźni,
Obie artystki oczarowały widzów – jeśli artystki to dwie kobiety.

Powiemy:
Oboje nauczycieli stanowczo zaprotestowało – jeśli nauczyciele to mężczyzna i kobieta,
ale
Obaj nauczyciele stanowczo zaprotestowali – jeśli nauczyciele to dwaj mężczyźni,
Obie nauczycielki stanowczo zaprotestowały – jeśli nauczyciele to dwie kobiety.

W artykule – reagując na napotykane w redagowanych opracowaniach błędy – zwracam tylko uwagę, kiedy, wobec kogo, w jakich sytuacjach możemy użyć formy oboje, obydwoje, pomijam natomiast gramatyczną specyfikę tych wyrazów, ponieważ jest to odrębny temat.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Językowe dylematy | Otagowano , , | 1 komentarz

…iż nad wolą Pana. Czy dziś w języku znajdziemy podobne użycia przyimka nad?

Jest taka mało znana kolęda z XVI w. pt. Pan Bóg wszechmogący, o bardzo wpadającej w ucho linii melodycznej. Aż dziw, że tak mało popularna. Może powodem tego jest fakt, że zawiera ona – z dzisiejszego punktu widzenia – bardzo wiele archaizmów, a kolędy, które śpiewamy w okresie Bożego Narodzenia w kościołach i przy wigilijnym stole, są z reguły młodsze.

Tutaj podrzucam bardzo wdzięczne nowoczesne, rockowe wykonanie kolędy. Na początek zachęcam do posłuchania:

Jak widać (właściwie słychać) kolęda skrótowo opowiada całe dzieje zbawienia, których punktem kulminacyjnym jest przyjście Chrystusa na ziemię. To jest wniosek pierwszy, dla nas nieco mniej istotny, ale nie całkiem bez znaczenia (bo musimy rozumieć kontekst wypowiedzi). Druga obserwacja – językowo ważniejsza – jest taka, że utwór jest najeżony archaizmami. Jednocześnie można stwierdzić, że tekst utworu jest dobry pod względem językowym (zachowany rym, rytm etc.), na pewno nie jest grafomański, co sprawia, że o języku utworu w ogóle warto dyskutować.

Moją szczególną uwagę – choć osoby zajmujące się zawodowo lub hobbistycznie historią języka pewnie powiedziałyby, że nie jest to najbardziej intrygujący fragment utworu – zwróciło ciekawe użycie przyimka nad – jak się wydaje, dziś już niespotykane – we fragmencie:

Iż nad wolą Pana, Stworzyciela swego,
Nędzny owoc z drzewa jadł zakazanego.

Chodzi tutaj oczywiście o scenę w Raju, gdy szatan kusi człowieka, by zjadł owoc z drzewa zakazanego, z którego – jako jedynego w całym ogrodzie – Pan Bóg zabronił mu spożywać. I człowiek, zjadając owoc, czyni to – jak mówi kolęda – „nad wolą Pana”. Dziś powiedzielibyśmy „niezgodnie z wolą Pana”, „wbrew woli Pana” lub – co może lepiej oddawałoby intencję tego tekstu – „ignorując wolę Pana”.

Gdy zaglądam do słownika PWN i przeglądam wszystkie osiem definicji przyimka nad (zob. tutaj), nie znajduję takiej, którą można by przyporządkować do tego użycia. Przychodzą jednak do głowy dwa określenia w polszczyźnie funkcjonujące na zasadzie frazeologizmów, które zawierają nad w podobnym znaczeniu:

przejść nad czymś do porządku dziennego
być ponad to

Przy czym o ile drugie określenie odnosimy konsekwentnie do postawy pozytywnej, o tyle to pierwsze może być zachętą do zachowania pozytywnego (nie przejmuj się, on przesadza), jak i określać zachowanie ignoranta. Tutaj można by więc szukać pierwszej bezpośredniej analogii.

Ciekawą definicję jednego z użyć przyimka nad znajduję w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN:

z narzędnikiem tworzy wyrażenia określające miejsce, położenie czegoś znajdującego się wyżej niż coś innego

Właśnie to jest interesujące w omawianym fragmencie kolędy. Normalnie nad jest coś, co znajduje się wyżej. Tymczasem tutaj człowiek przedkłada (to chyba doskonałe słowo w tym kontekście!) swą wolę nad wolę Bożą, działając nad jego wolą. Dziś powiedzielibyśmy: działając poza prawem, jako wyciągnięty spod prawa. I wreszcie – tutaj chyba dochodzimy do najbliższej analogii – stawiający się ponad prawem.

Gdy przeglądam korpus językowy z przykładami użycia tego ostatniego określenia, przeważa to mówiące, że nikt nie może stawiać siebie ponad prawem. Pojawiają się jednak takie, które stwierdzają, że ktoś stoi ponad prawem lub stawia się ponad nim w sytuacji, gdy prawo odrzuca:

Czy uważa, że stoi ponad prawem, czy nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji…?

Tak więc, jak dziś – językowo – można przejść nad czymś do porządku dziennego lub postawić siebie ponad prawem, tak kiedyś można było działać nad wolą kogoś wyżej postawionego.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 3 komentarze

„Dzbanie” to takie nasze aramejskie „Raka”

Siwak dzban. Ukraina / zdjęcie: Januszk57, Wikipedia, lic. CC

Jak pewnie większość stałych Czytelników Językowych Dylematów wie, w ostatnich dniach został rozstrzygnięty kolejny organizowany przez PWN plebiscyt na młodzieżowe słowo roku, w którym w tym roku zwyciężyło słowo „dzban” – na określenie osoby mało inteligentnej lub takiej, która w danym momencie inteligencją nie zgrzeszyła.

Gdy czytałem różne definicje tego wyrazu pochodzące od zgłaszających to słowo do plebiscytu, a przytoczone przez Marka Łazińskiego (tutaj), zastanawiałem się, jak można by je zdefiniować możliwie najkrócej, a jednocześnie bez uszczerbku na znaczeniu.

Z pomocą przyszło… skojarzenie z pewnym fragmentem Kazania na górze z Ewangelii św. Mateusza. Jezus wypowiada tam następujące zdania:

A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie (Mt 5,22).

Biblia Tysiąclecia opatruje owo przytoczone aramejskie słowo Raka następującym komentarzem:

Dosł.: „pusta głowo” lub „człowieku godny pogardy”.

W słowniku biblijnym na stronie biblia.wiara.pl (tutaj) czytamy nieco więcej:

słowo pochodzenia aramejskiego (reqa), które znaczy: pusty, wydrążony, próżny. Raka, jako słowo obelżywe, za które powinno się odpowiadać przed Wysoką Radą, znaczy zapewne: „głupiec” (w sensie niezdolności do zawierania i tworzenia relacji międzyludzkich, dosł. „pusta głowa”) lub w przenośni: „człowieku godny pogardy”!

Otóż właśnie! Tutaj mamy właściwie całe sedno również i tego naszego „dzbana”. No, pusta głowa aż dzwoni!

W związku z czym mam dwie krótkie refleksje:

  • Niektóre języki miały swojego „dzbana”, gdy o polszczyźnie jeszcze się nikomu nie śniło.
  • Dzban godny jest tytułu młodzieżowego słowa roku, bo rzeczywiście wypełnia pewną lukę w polszczyźnie: krócej dzbanie niż pusta głowo, a i – co racja to racja – lepiej dzbanie niż głupku.

Tylko w jednej kwestii nasz dzban nie ma żadnej analogii do Raka. Za to określenie raczej nikt nie będzie postulował stawiać przed sądem… Chociaż… właściwie dlaczego nie?…

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 1 komentarz

Czy polszczyzna powinna zaakceptować formy typu od Armaniego, od Zary, od Volvo? Zagajenie

Językoznawcy rzadko poruszają ten temat. / Zdjęcie: Melrose Studio Rzeszów

Przyznam, że przyglądam się tej sprawie od dłuższego czasu. W sierpniu zeszłego (2017) roku w poście na Facebooku prosiłem:

Drodzy Użytkownicy JD,

tym razem ja zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Chciałbym wkrótce jakoś szerzej i sensownie omówić temat coraz częściej pojawiających się konstrukcji: buty od Prady, garnitury od Vistuli, samochód od Volvo itp.

Szukam w sieci (i nie tylko), co mówią o tych sprawach językoznawcy, poradnie językowe, słowniki i jest z tym bardzo krucho. Właściwie jedyne, co znalazłem, to to: http://poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=60&AKCJA=&TEMAT=Poprawno%B6%E6%20komunikacyjna&NZP=&WYRAZ= Autorka odwołuje się tam do książki prof. Markowskiego: Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne Warszawa 2005. Niestety nie podaje numerów stron. Ja mam wydanie z roku 2009, ale próżno szukałem fragmentów, które mogłyby się do tego odnosić (indeks też nie jest pomocny).

Jeśli macie jakieś fragmenty w słownikach, linki do poradni, linki do nagrań wideo językoznawców bądź pasjonatów polszczyzny, umieszczajcie, proszę, linki czy zdjęcia w komentarzach. Z góry dziękuję.

Swoje zdanie na ten temat mam, ale żeby o czymś mówić, muszę mieć fundament. A nie mogę znaleźć (prawie) niczego sensownego.

Niestety, poza kilkoma lajkami odzewu nie było. Widocznie również inni nie mogą znaleźć omówień tej kwestii (co zresztą nie jest proste także dlatego, że niełatwo wpisać w wyszukiwarce odpowiednią frazę).

Czy na przykład powiemy „Samochód Volkswagena”, „samochód od Volkswagena” czy „samochód firmy Volkswagen”? / Obróbka zdjęcia: Melrose Studio Rzeszów

Nieco wcześniej otrzymałem mailem następujące pytanie Czytelniczki:

Piszę z pytaniem o to, jaka jest poprawna forma gdy mówimy o produktach wytworzonych przed dana firmę, projektanta itp.

Czy na przykład powiemy „Samochód Volkswagena”, „samochód od Volkswagena” czy „samochód firmy Volkswagen”? A może wszystkie formy są poprawne lub zależy to od tego o czym mówimy?

Odpisałem wówczas:

To ciekawe i ważne pytanie w tym sensie, że coraz bardziej upowszechnia się forma „od”. Mnie brzmi ona ciągle nieco pretensjonalnie, ale myślę, że ten zwyczaj językowy zostanie usankcjonowany jako poprawny. Jeśli chodzi o formę ostatnią (firmy…), nie budzi ona zastrzeżeń. Co do pierwszej formy, powiedziałbym raczej samochód volksvagen i tutaj akurat użylibyśmy małej litery (mówimy o produkcie, a nie o nazwie firmy). Formie „od” wcześniej czy później postaram się przyjrzeć, poświęcając temu osobny wpis.

Użytkownicy języka interesują się sprawą, niektórych forma z „od” razi, o czym świadczy wpis z lipca 2010 r. na forum PCLab.pl (tutaj), w którym Dragammar pisze [zachowano pisownię oryginalną]:

Prosze, niech ktos z redakcji zwroci uwage na ciagle powracajacy blad jezykowy w newsach na stronie glownej. Chodzi mi np o „Słuchawki dla aktywnych – od Panasonica” lub „Cienkie LEDowce od AOC”. Od razu rzuca sie w oczy, ze jest to marne tlumaczenie z angielskiego. „From Panasonic” albo „from AOC” nie tlumaczymy jako „od”. Jest to kalka jezykowa i swiadczy o niewiedzy tlumacza.

wojtzuch: „Dla mnie to pewne nadużycie dlatego, że ta konstrukcja bardziej pasuje właśnie do świata mody, perfum, sztuki użytkowej, ale to w gruncie rzeczy drobiazg stylistyczny”. / Zdjęcie: timur1970, Photoxpress


Inny użytkownik, wojtzuch, ripostuje jednak:

Też nie lubię nadużywania tej konstrukcji, ale czy to błąd? Czy ktoś przyczepiłby się „garnituru od Armaniego”? W tym przypadku rozróżnienie: Armaniego/ od Armaniego jest wręcz wskazane, bo trudno przypuszczać, aby Armani nie miał całej kolekcji garniturów do własnego użytku. Jestem przekonany, że zdanie: „Na aukcji wystawiono kolekcję garniturów Armaniego”, wielu odczytałoby: Armani wystawia swoje ciuchy, pewnie w celach charytatywnych. W końcu nie byłby pierwszy…

Dla mnie to pewne nadużycie dlatego, że ta konstrukcja bardziej pasuje właśnie do świata mody, perfum, sztuki użytkowej, ale to w gruncie rzeczy drobiazg stylistyczny.

Próbowałem znaleźć dotyczący tego problemu wpis w poradni językowej PWN-u – a dałbym sobie głowę uciąć, że go widziałem – ale jakoś mi się nie udaje. Pamiętam tylko, że był raczej przychylny takim konstrukcjom. A może to była inna poradnia?

Co na to językoznawcy? Ano – jak mówiłem – piszą niewiele. Omówienia tego tematu brak w Małym słowniku wyrazów kłopotliwych PWN prof. Bańki wydanym w 2003 r. Jak już wspomniałem, nie znalazłem też niczego w Kulturze języka polskiego prof. Markowskiego. wojtzuch wspomina w swoim komentarzu wpis z poradni językowej PWN i po wielu poszukiwaniach rzeczywiście go odkopałem (znajdziemy go pod tytułem „Nowa usługa od Google”). Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Językowe dylematy | Otagowano , , | 6 komentarzy

Czy wyraz body można odmieniać?

Dostosowywanie zapożyczenia do fleksji danego języka jest dalszym etapem przyswajania słowa. / Zdjęcie: Natalia Klocek (Rząsa); Dominika Kuźniar (Pełka) dla Językowych Dylematów (2011)

Znajoma zapytała mnie jakiś czas temu:

Co język polski mówi o słowie „body”, czyli o jednoczęściowym ubraniu kobiecym lub dla dzieci?

Wydawało mi się, że to słowo się nie odmienia, że mam body, że ładnie wyglądam w body, itd. Ale ostatnio coraz częściej widzę takie zdania „szukam bodów dla noworodka”, albo „ślicznie Ci w tych bodach!”. A mnie jakoś skręca. Słusznie?

Odpisałem:

Wielki słownik ortograficzny PWN jest jednoznaczny i przyznaje Ci rację: https://sjp.pwn.pl/so/body;4416275.html

Ale prawda jest taka, że norma językowa zawsze jest parę kroków za uzusem. I o ile w oficjalnych pismach użyjemy formy nieodmiennej, to w języku potocznym może się pojawiać forma odmienna. Nie znaczy to, że jest ona poprawna, ale znaczy, że dane słowo jest coraz bardziej asymilowane przez język. Dostosowywanie zapożyczenia do fleksji danego języka jest dalszym etapem przyswajania słowa. Dzieje się tak wcześniej czy później z większością zapożyczeń. Za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat słowniki też zaakceptują formę odmienną.

Niech to zrobią za 60 lat, żebym już nie dożyła tych bodów 😀

– skomentowała koleżanka.

A Wy jak postępujecie w przypadku tego typu wyrazów, które weszły do polszczyzny z języków obcych: jesteście za tym, żeby je odmieniać, czy preferujecie formy mianownikowe?

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Odpowiedzi na pytania | Otagowano , , | 6 komentarzy