Relikty po r zgłoskotwórczym. Naparstek, pierścień i rżysko

Język żyje, ewoluuje. Rodzą się nowe słowa, niektóre zmieniają znaczenie, a inne zostają zapomniane.  Ale czasem zdarza się, że nie zanikają całkowicie; pozostawiają ślad po sobie w jakimś innym, pochodnym wyrazie, który ocalał, przetrwał śmierć źródłosłowu.

Kiedyś, w języku starosłowiańskim, istniały spółgłoski zgłoskotwórcze (sylaba wtedy obywała się bez samogłoski). Należało do nich ŕ (miękkie r). I dziś r zgłoskotwórcze istnieje w niektórych językach; np. w czeskim i słowackim w takich wyrazach, jak krk [kyrk] (‘kark’), trh [tyrh] (‘targ’) czy prst [pyrst] (‘palec’). I właśnie od tego ostatniego, starosłowiańskiego wyrazu prst wywodzą się jakże polskie, ponadczasowe naparstek i pierścień.

Wspomniane miękkie r (ŕ) to szeroki i frapujący temat. Głoska ta istnieje w większości języków słowiańskich. Przykładowo: w miejscu, w którym u nas występuje rz wymawiane jako [ż]: rzeka, morze, warzyć, Rosjanie mają wciąż dźwięk [ŕ]: река [rjeka], море [morje], варить [waritś]. Skąd zatem to nasze rz?

Kiedyś skrybowie, przekładając wymowę Słowian na alfabet, stanęli przed problemem, jak to miękkie r zapisać. W języku starocerkiewnym (cyrylica) zdecydowano się na zmiękczającą samogłoskę, jak ри, ре [ri, rje] itp. choć r i tak miało domyślnie miękką wymowę. Gdy miało twardą, szczególnie w końcowych wystąpieniach, dla zaznaczenia tej twardości wprowadzono (nadal istnieje w alfabecie rosyjskim – grażdance) twardy znak (ъ). Przykładowo pojawiał się on w znanym i w języku polskim słowie pożar – w starocerkiewnym пожаръ, choć we współczesnym rosyjskim już пожар. Oba wymawia się jak w Polsce: [pożar], bo domyślna miękka wymowa p (litera grażdanki, odpowiada łacińskiemu r) przestała obowiązywać i w Rosji.

U nas, w wielko- i małopolskiej Słowiańszczyźnie (alfabet łaciński), ŕ zapisuje się podobnie: w Bulli Gnieźnieńskiej z XII w. (Criz = ‘Krzyż’, Rospra, Trebna), w poznańskich rotach sądowych AD 1397 (predać ‘sprzedać’, grywien ‘grzywien’) i w Kazaniach Świetokrzyskich z XIII/XIV w. (reca = ‘rzeka’, trece = ‘trzecie’), z jednorazowym wyjątkiem szczelinowym trsy = ‘trzy’. Od XII w. miękkie r zaczęło przybierać (być może pod wpływem Czechów, terytorialnie bliskich nowemu centrum kulturalnemu w Krakowie) dodatkową artykulację szczelinową [rż], ale dopiero w XIV w. dla zmienionej w szczelinową wymowy głoski ŕ [rż]* gdzieniegdzie pojawiają się wzorowane na ówczesnej pisowni czeskiej wieloznaki rs, rz, rsz; z których w XVI w. ustalił się rz (sporadycznie ). Czyżby [ŕ] słyszano jako coś podobnego do dzisiejszego [rź] (litera ź powstała dopiero w XVI w.)? A może to czeska pisownia zaczęła dyktować wymowę? Po wieku XVII zapomniano** o miękkim r i uproszczono wymowę do [ż] ku utrapieniu uczniów wszelkich szczebli, którzy dziś nie mogą zrozumieć, dlaczego mamy dwa sposoby zapisu tej samej głoski.

Wraz z miękkim r ewoluowało, pochodzące od praindoeuropejskiego źródłosłowu rughis (od tego samego źródłosłowu pochodzą i słowa innych języków europejskich oznaczające zboże bądź żyto, np. ang. rye, niem. Roggen, duńskie rug), starosłowiańskie słowo ŕż [rjeż] (‘zboże’), które w Polsce było zapisywane jako reż***. Reż była rodzaju żeńskiego – ta reż, tej rży. Reż, jako nazwa ogólna zastąpiona przez zboże, stała się ok. XV w. określeniem jednego gatunku zboża, by i z tego znaczenia zostać szybko wypartą przez nowsze żyto. Ale w Wielkopolsce jeszcze niedawno (połowa XX w.) znano reż – zwykle w wersji przymiotnikowej: była rżana (‘żytnia’) mąka i rżany (‘żytni’) chleb. I nawet dziś WORD nie podkreśla tego przymiotnika jako błędny, choć rzeczownik reż – tak. A we współczesnej polszczyźnie ostało się rżysko, pozostałość po ściętym zbożu i zarazem – o paradoksie! – pozostałość po zapomnianym słowie reż (‘zboże’).

Samo zaś zboże ma również ciekawą historię, ale o tym innym razem.

– Tomasz Marek

* Czesi do dziś swoją głoskę ř (np. w wyrazie řeka = ‘rzeka’) wymawiają jak Polacy w XVI w.: [rżeka].

** Paradoksalnie w kilku przypadkach, jak źrzódło, śrzoda, w XIX w. (oficjalnie od 1891 r.) warszawskie centrum kulturalne Polski przyczyniło się do przywrócenia starosłowiańskiej (niemal) wymowy i (później) pisowni. Dziś piszemy i mówimy: źródło, środa – z nieco twardszym [r] niż nasi praojcowie, ale już nie szczelinowym [rz], jak 150 lat temu.

*** Narzucające się podejrzenie, że polski ryż wywodzi się z tego samego źródłosłowu co reż, jest mylne. Ryż ma też źródłosłów praindoeuropejski, ale inny: vrīhiṣ. Wymawiało się to… [ris] i do dziś tak mówi duża część Europy i świata.

Bibliografia:
prof. St. Urbańczyk, Język Polski, nr specjalny 1953 r.
prof. St. Urbańczyk, w: Szkice z dziejów języka polskiego
prof. B. Walczak, Zarys dziejów języka polskiego
prof. J. Miodek, ABC polszczyzny
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_%C5%9Bredniowieczne_roty_s%C4%85dowe
https://vasmer.lexicography.online

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (54)

Został kelner, a pozostałe zawody znikły.
Z uzusem się nie wygrywa.
Zdjęcie: Frederic Massard, Photoxpress

Poniższe ciekawostki przygotował Tomasz Marek.

1.
Czy wiesz, że…

powstawanie polskich nazwisk to był długotrwały proces, który zaczął się na przełomie XV i XVI w., ale jeszcze w XIX wieku w Wielkopolsce, dzielnicy cywilizacyjnie przodującej, nie wszyscy chłopi mieli oficjalne nazwiska? Paradoksalnie uporządkowanie nazwisk zawdzięczamy dopiero zaborcom.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

2.
Na pewno już wiesz, że…

pierwsze zdanie zapisane po polsku znane w oryginale to: „Daj, ać ja pobruszę, a ty pocziwaj”, i pochodzi ono z kroniki, zwanej Księgą Henrykowską. A historia była taka: czeski chłop Boguchwał pomagał żonie Polce brusić, czyli „mleć na żarnach”. Stąd przezywano go Brukałą. Jego dzieci – potomkowie Brukały – były nazywane Brukalicami. Ale czy wiesz, że od ich przezwiska wywodzi się nazwa miejscowości Brukalice? Miejscowość do dziś zachowała dawną nazwę; Brukalice są zlokalizowane niecały kilometr na północ od Henrykowa, które dało nazwę sławetnej księdze, znalezionej w tamtejszym klasztorze Cystersów.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

3.
Czy wiesz, że…

w 1912 r. Związek polskich kupców podróżujących na rzeszę niemiecką z siedzibą w Poznaniu ogłosił konkurs na polskie odpowiedniki nazw pracowników: kelner, friedrich, piccolo? Wygrały następujące (odpowiednio): stołowy, domowy, chłopiec. „Komitet prosi o stosowanie…”. Związek kelnerów poczuł się urażony nazwą stołowy, „która oznacza człowieka nizko stojącego i pracującego tylko machinalnie”, gdy, jak wiadomo, praca kelnera wymaga inteligencji. Profesorowie z Krakowa nie rozumieją protestu, ale ani stołowy ani kelner (którego wywodzą od Kellnera czyli: ‘piwniczego’) ich nie zadowalają, woleliby stolnik lub cześnik. Zamiast domowego proponują numerowego, a chłopca zastąpiliby małym.
A i tak został kelner, a pozostałe zawody znikły. Z uzusem się nie wygrywa.
za: redakcja, Język Polski, rocznik I (1913)
PS Jako dziecko spotkałem się jeszcze z numerowym – tak czasem w Poznaniu nazywano ‘bagażowego’, człowieka przenoszącego walizki podróżnych między wagonem pociągu a dorożką (konną bądź samochodową – tak oficjalnie nazywano taksówki) czy tramwajem. W hotelach wtedy nie bywałem.

4.
Czy wiesz…

ile to jest „pięć więcej trzy”? Tak jeszcze w latach 20. XX w. na lekcjach matematyki czytano działania dodawania (więcej) i odejmowania (mniej). Wzięło się to ze spolszczenia łacińskich słów plus i minus. Poloniści uważali to za prawidłowe, choć zalecali „rdzennie polskie: pięć a trzy jest siedem”, a – zamiast pięć mniej trzy trzy od pięciu. Jak należałoby czytać takie działanie:
4 × (8 – 2) – 4 + 3 = ?
nie napisano. Może cztery od czterech po dwa od ośmiu a trzy?
Dziś operatory noszą nazwy dodać i odjąć; plus i minus egzystują jako znaki przy liczbach i symbolach, choć jako nazwy operacji nie są szczególnie tępione.
za: redakcja, Język Polski, maj-czerwiec 1928

5.
Na pewno wiesz, że…

słowo obarczyć znaczy dziś: «dać (włożyć na barki) komuś ciężar do niesienia, również odpowiedzialność». W XVII w. czasownik obarczyć miał jednak znaczenie przeciwne: „strącić z barków, obłupić” (podobne do dzisiejszego medycznego terminu: odbarczyć). ‘Obarczywszy orła polskiego z pierza…’, ‘Jan Kazimierz sztuką obarczywszy szwedzką koronę…’.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | 2 komentarze

Jak powstają słowa. Fiakier i dorożka

Co łączy fiakra z hemoroidami i syfilisem? Czy fiakier i dorożka oznaczają dokładnie to samo?

Zdjęcie: Jacek Halicki, Fiakier w Lądku-Zdroju
/ Wikimedia Commons , lic. CC

„Fiakier” to irlandzkie imię pochodzenia celtyckiego, które oznacza ‘króla, wodza w bitwie’. Kiedyś było ono w Irlandii bardzo popularne; jedna z legend przypisuje je założycielowi dynastii królów Munsteru [1].

W wykazach świętych Kościoła istnieje jeden św. Fiakier – pustelnik z Brie, który zmarł ok. 670 r. Przy swojej pustelni leczył mężczyzn z hemoroidów, które nawet nazywano „chorobą św. Fiakra”. W Alzacji uchodził za orędownika chorych na… syfilis [1]; potem za patrona obrali go ogrodnicy.

W Paryżu przy ul. Saint-Antoine (wg [7] była to ulica St. Martin) stała skromna oberża, której ścianę zdobił wizerunek św. Fiakra. Przed tym zajazdem od roku 1640 stały kolasy do wynajęcia, rzecz ówcześnie nowa, po 10 soli* (sous) za godzinę [7] i na ich drzwiczkach widniały obrazki świętego. Nie wiadomo, czy wierzono, że będą one strzec woźniców od wypadków, czy miały znaczenie organizacyjne, ale właśnie stąd powstała nazwa fiakier, oznaczająca ‘dorożkę’ (czy na pewno?) bądź ‘dorożkarza’.

Właśnie – „dorożka”! Dorożka to wg M. Czumy [3] wynalazek rosyjski. W początku XIX w. w Petersburgu zorganizowano komunikację publiczną w taki sposób, że pojazdy konne poruszały się po z góry wytyczonych trasach – дорожка [dorożka] to po polsku ‘dróżka, trasa’ – których odcinki były staryfikowane. Od tego systemu dla pojazdów konnych komunikacji publicznej w Rosji przyjęła się nazwa dorożka, która przeszła do Warszawy, a w drugiej połowie XX w. wyparła fiakra nawet z Krakowa. Ale mimo nazwy polskie (a więc i warszawskie) dorożki zawsze były fiakrami, bo jeździły po dowolnych trasach, a od powozów petersburskich wzięły tylko nazwę.

Szkoda, że tej barwnej etymologii autorstwa M. Czumy nie potwierdzają źródła rosyjskie – dorożka to po rosyjsku дрожки [drożki]. Tak jest na pewno dziś [5], jednakowoż piszący o tym w 1839 r. de Custine** upiera się, że słowo to brzmi „дрожка [drożka], jak w Warszawie bryczka” [6]. Sto dziewięć lat później pochodzący z Warszawy K.I. Gałczyński napisał Zaczarowaną dorożkę, mimo że natchnieniem dla poety był mówiący wierszem krakowski fiakier Jan Kaczara [4].

Obecnie fiakier uchodzi za słowo przestarzałe, podobnie jak zawód dorożkarza, choć jeszcze w połowie XX w. postój taksówek był w Poznaniu oznaczony tabliczką: „Postój dorożek samochodowych”. Dziś życie pogodziło warszawiaków z krakusami – nie ma ani dorożek, ani fiakrów; zastąpiły ich taksówki. Stało się tak, jak napisał K. I. Gałczyński [8]:

…wszystko znika na amen
in saecula saeculorum:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

To teraz czekamy, aż znikną hemoroidy i syfilis.

– Tomasz Marek

* Była to równowartość połowy dniówki mężczyzny – pracownika niewykwalifikowanego [9].
** Astolphe-Louis-Léonor, Marquis de Custine, francuski arystokrata, podróżnik i pisarz. Autor zapisków Rosja w 1839 roku [6]. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (53)

W wielu gwarach forma bezokolicznikowa czasu
przyszłego złożonego (ktoś będzie robić) dotyczy kobiet,
forma osobowa zaś (ktoś będzie robił) – mężczyzn.

W tym miesiącu ciekawostki w ten lub inny sposób odnoszą się do gwar czy znaczeń lokalnych. Przygotował je Tomasz Marek.

1.
Czy wiesz, że…

mazurzenie (gwarowa wymowa małopolska i mazurska, dziś najbardziej znana z gwary góralskiej) nie dotyczy rz? Dlaczego Górale (a przedtem Mazurzy i Małopolanie), którzy zamiast sz, ż, cz i wymawiają odpowiednio [s], [z], [c], [dz] (np. syja, mozes, cekać, jezdzę), wyrazy z rz (np. rzemyk, rzepa, pokrziwiony), wymawiają – inaczej niż nieudolni imitatorzy – bez seplenienia? Otóż jest tak dlatego, że rz miało kiedyś wyrażać w zapisie mękkie r, a później, po XIV w., było wymawiane jako [rż].
za: Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

2.
Czy wiesz, że…

w wielu gwarach (wg prof. Bańki przenosi się to na nasz uzus) forma bezokolicznikowa czasu przyszłego złożonego (ktoś będzie robić) dotyczy kobiet, forma osobowa zaś (ktoś będzie robił) – mężczyzn? Zacytuję źródło (K. Nitsch, Język Polski, 1956, zeszyt 3): „[…] chłopak będzie robił, będzie niósł, wół będzie pił, koń będzie żarł lub chlał, natomiast baba będzie prać, gadać, warzyć, krowa będzie jeść, […]. Usłyszany zwrot »jutro będzie orać«, wywołuje zdziwienie: »Jakto baba? Przecie baba nie orze!«”.

3.
Czy wiesz, że…

opowieść, że Warszawa pochodzi od Warsa i Sawy, jest bajką? Pierwotna nazwa naszej stolicy to Warszewa. Pochodzi od imienia Wrocisław, który w wariancie północnopolskim brzmiał Warcisław. Skróceniem od Warcisława był Warsz. Stąd nazwa stolicy – Warszewa. Jeszcze Jan Kochanowski pisał fraszki Na most warszewski, a Sebastian Klonowic pod koniec XVI wieku pisał o flisakach zbliżających się do Warszewy. Jednak na przełomie XVI/XVII wieku Mazowszanie, a więc i warszawiacy, zorientowali się, że cała Polska mówi: rak, jabłko, wiadro, a nie jak na Mazowszu: rek, jepko, wiedro. Tak przejęli się swoją odrębnością, że wraz ze zmianą form gwarowych zamienili całkowicie poprawną Warszewę na Warszawę. I ta stała się normą. Ślad pierwotnego e zachowuje do dziś mała miejscowość tuż pod Warszawą Warszewka.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

4.
Czy wiesz, że…

Praga (może czeska, na pewno podwarszawska) ma swój źródłosłów w pragnieniu? Takim zwykłym, napojami gaszonym. Pragnienie zaś wywodzi się od prażenia, czyli przypiekania (przez skwar, upał, który także pragą zwano). Pragę ilustruje krakowska anegdota z XVII w.:
„Pewien szlachetka z magnatem założył się, że co on do jedzenia poda, to tamtego na napitek do tegoż stać nie będzie. I rzeczywiście – szlachetka dał na stół śledzie i solone ryby, ile ich w Krakowie mógł dostać, a magnat beczułkę węgrzyna. Dopieroż kiedy przyszło pragę ową gasić, beczka bokami robi, lecz węgrzyna nie skąpi”.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Kłopoty z około

W dyskusji na temat tekstu Błędy wskazywane w dawniejszych i współczesnych opracowaniach poprawnościowych okazało się, że około to bardzo kłopotliwy wyraz. Wydaje się, że pierwszy zauważył to prof. Bańko [bań1], ale kłopoty nie zrodziły się same – zainicjowały je swymi błędnymi [jag1] [bań1] [bań2] [kdm] uwagami SPP, NSPP i WSPP. Ten artykuł ma ambicję problemy z około zaprezentować przekrojowo.

Pierwszy kłopot z około to próba zaklasyfikowania tego wyrazu do części mowy. I tak [jag2] [kdm] każdy z dziewięciu językoznawców, których klasyfikację udało mi się poznać, nazywa około inaczej: partykułą ograniczającą, modulantem sytuującym, partykułoprzysłówkiem, partykułą, przyliczebnikiem, operatorem adnumeratywnym, homonimicznym przyimkiem, przyimkiem. Wiele wskazuje na to, że kwalifikacje te można w uproszczeniu sprowadzić do partykuły i przyimka [bań2], [jag1]. Problem nie leży w nazwie, ale w skutkach tej klasyfikacji dla gramatyki wypowiedzeń zawierających około.

Drugi kłopot stwarza wymieniona wyżej homonimia (homonimy – wyrazy tak samo zapisywane bądź/i wymawiane, ale o różnym znaczeniu): około ma znaczenie A czysto przyimkowe, stosowane w staropolszczyźnie i obecnie wygasające, np.:

Siedzieli około stołu.
Stajenni mają staranie około koni kopalnianych.

znaczenie B o dyskusyjnej [kdm] kwalifikacji gramatycznej, np.:

Przyjadę około Wielkanocy,

oraz znaczenie C, gdy około zaklasyfikowano jako partykułę (z uwagami jw. w kłopocie pierwszym), np.:

Używanie pasów uratuje życie około stu osobom rocznie.

Wprawdzie większość językoznawców wciąż uważa, że gdy około towarzyszy czasownikom w dopełniaczu, to jest przyimkiem, a gdy innemu ich przypadkowi, to staje się partykułą (poza prof. Markowskim, który w ogóle neguje taką możliwość!), ale prof. Bańko godzi tę trudność klasyfikacyjną (i moim zdaniem logiczną) stwierdzeniem, że to i tak nie ma znaczenia, bo skutek jest taki sam (patrz wnioski).

Trzecim kłopotem jest przypadek liczebnika i rzeczownika, których dotyczy około.

Nie ulega wątpliwości, że staropolskie przyimkowe około (znaczenie A: około stołu) ma rząd dopełniaczowy. W ślad za tym kilku językoznawców, wbrew oczywistym przykładom z języka, również literackiego, upiera się, że około w każdej wersji (ba, wielu nie dostrzega, że istnieje kilka wersji homonimicznych tego wyrazu!) ma rząd dopełniaczowy. Co gorsza, błąd ten popełniono w popularnych słownikach pod red. prof. Markowskiego (NSPP i WSPP) i stąd jest on powielany przez polonistów i korektorów.

Uporządkujmy więc sprawę przypadka, którym rządzi (lub – jak się okaże za chwilę – nie rządzi) około. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Baza informacji | Otagowano , , , , | 1 komentarz

janusze, nie Janusze!

januszowy wykrzyknik; uwaga: Jam nie Janusz!

Rozpoczynanie tytułu od małej litery jest na tej stronie absolutnym wyjątkiem; czynię to tutaj dla zobrazowania, jak ważny jest to temat: nie obrażajmy ludzi o imieniu Janusz, janusze niekoniecznie są Januszami (a nawet statystycznie nazywają się tak stosunkowo rzadko).

Określenie janusz zyskało popularność w ostatnich latach i – najkrócej mówiąc – oznacza ono tyle, co: ‘ignorant, dyletant, uosobienie obciachu’.

W 2016 r. zostało zgłoszone do pewuenowskiego konkursu na Młodzieżowe słowo roku i w związku z tym na stronach PWN znajdujemy nieco szersze omówienie:

Sformułowanie określające prymitywne zachowanie; (…) ukazuje małomiasteczkowość, ignorancję oraz święte przekonanie, że „ja wiem lepiej”.

(…) Janusz to także „ignorant” w szerszym znaczeniu, np. „janusze biznesu”. Nie wiemy, dlaczego akurat to imię zyskało takie znaczenie wtórne. Wszyscy Januszowie (dla opisywanego tu znaczenia negatywnego zachowajmy małą literę i liczbę mnogą na -e) muszą cierpliwie przeczekać, tak jak niegdyś Józefowie (użycie ironiczne formy Ziutek) i Czesławowie (Czesiek).

Bodaj najczęściej spotykanymi (choć to pewnie się już zmienia) januszamijanusze biznesu, których to jeden z serwisów definiuje jako:

Wyjątkowy typ przedsiębiorcy, który wie wszystko najlepiej i sądzi, że dorobi się kokosów.

Niestety mało gdzie (także zbyt mało wyraźnie pod przytoczonym linkiem z PWN, gdy weźmiemy pod uwagę cały tekst) wskazuje się na to, że w takim znaczeniu wyraz ten piszemy małą literą. Nie chodzi bowiem o konkretne imię, ale o cechy charakteru. Miłym wyjątkiem jest tutaj artykuł z Dziennika Zachodniego, w którym czytamy:

Warto zaznaczyć, że „janusz” jako określenie cech innych ludzi piszemy małą literą, a w liczbie mnogiej z końcówką „e”.

Żeńskim odpowiednikiem „janusza” jest „grażynka, czyli nie grzesząca inteligencją, lubująca się w zakupach i plotkach życiowa partnerka „janusza”. Z kolei młodych ludzi często określa się mianem „seba”, „sebix” lub po prostu „sebastian”, który jest ogolony na łyso lub krótko i spędza dzień włócząc się po osiedlu z kolegami.

Tak więc choć janusz pochodzi od Janusza (może nawet gdzieś kiedyś jakiegoś konkretnego), to nie jest to ten sam wyraz. Od popularnego dawniej imienia nie tylko inaczej ten wyraz odmieniamy (Januszowie, ale janusze; Januszów, ale januszy), ale też zapisujemy go małą literą.

I na koniec, dla wzmocnienia jeszcze argumentu za absurdalnością pisowni januszów wielką literą, trochę prywaty, nieco z przymrużeniem oka. Mam znajomego informatyka o imieniu Janusz, który jest tak świetny w swoim fachu, że gdyby tak od niego brać określenie Janusz, musiałoby ono oznaczać wyjątkowego profesjonalistę, specjalistę w swojej dziedzinie.

Wszyscy Januszowie (…) muszą cierpliwie przeczekać, tak jak niegdyś Józefowie (użycie ironiczne formy Ziutek) i Czesławowie (Czesiek)

– czytamy w przytoczonej już wypowiedzi ze strony PWN. Ale jeśli będziemy pisać janusze, a nie Janusze to właściwie na co musieliby czekać, skoro nie jest to już ten sam wyraz?

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , | 5 komentarzy

Przyczynek do „Witam!” inicjującego e-mail

Tomasz Marek ●

Poniższą analizę przeprowadziłem w ramach mojej prywatnej batalii o zalegalizowanie wreszcie i tak rozpowszechnionego w e‑mailach zwrotu inicjacyjnego „Witam!”. Proszę ją traktować jako głos w dyskusji.

Ludziom światłym, znającym historię języka i procesy w nim zachodzące, nie trzeba przypominać o roli literatury w jego kształtowaniu. Źródła pisane są świadectwem, jak się mówi (mówiło) w danym czasie, ale i dzieła – zwłaszcza wiekopomne – kształtują język następnych pokoleń. Każdy pamięta ze szkoły (a niektórzy z tego bloga) przykłady o tym świadczące – słowa bądź zwroty, które lud przejął z literatury. Im szerzej jest znane dzieło, tym jego wpływ na uzus jest większy.

W naszych warunkach najszerzej czytanym (i słuchanym) dziełem literackim jest Biblia, stąd jej wpływ na polskie zwyczaje językowe jest nie do przecenienia. Na szczęście od czasów Jakuba Wujka przekłady Pisma Św. na język polski były i są dokonywane ze szczególną starannością i dbałością nie tylko o treść, ale i formę: frazę i szatę edytorską.

I właśnie w Biblii znajdujemy przykłady na powitalne słowa „Witaj”, „Witajcie”. Są one obecne zarówno w Starym Testamencie (Księga Tobiasza), jak i w Nowym – w ewangeliach, najliczniej u Mateusza.

Oto cytaty z internetowego wydania Biblii Tysiąclecia:

„I powiedział mu [Azariaszowi] Tobiasz: «Witaj i bądź pozdrowiony, bracie! Nie gniewaj się na mnie, bracie, ale chciałem wiedzieć prawdę i poznać twoją rodzinę.” Tb 5, 14.

„Potem Tobiasz podszedł do Sary, żony syna swego Tobiasza, pobłogosławił ją i tak do niej przemówił: «Witaj, w zdrowiu przybywająca córko, niech będzie błogosławiony twój Bóg, który przyprowadził cię do nas.” Tb 11, 14.

„Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go.” Mt 26, 49.

„A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon.” Mt 28, 9.

„Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go.” J 19, 3.

Dodam, w że Mt 26, 49 w Biblii Wujka ma postać „Bądź pozdrowion, Rabbi!” , a Mt 28, 9 i J 19, 3 występują u Wujka w postaci tożsamej z BT. Zatem z dwóch ostatnich można wysnuć wniosek o czterystuletnim ugruntowaniu frazy, a zestawiając pierwszy z nich ze znanym pozdrowieniem maryjnym „Bądź pozdrowiona, łaski pełna…” (Łk 1, 28), można się zadumać, czy nie byłyby równouprawnione słowa: „Witaj, łaski pełna”. Jak poprzez różaniec wpłynęłoby to na uzus? Przy okazji: ciekawe, jaki procent Polaków słowa „Zdrowaś Mario” rozumie jako: „Jak zdrówko, Mario?”.

Przytoczone cytowania nie potwierdzają propagowanego poglądu, jakoby „witający” okazywał tym słowem swoją wyższość. Przytoczone cytaty z Nowego Testamentu zadają też kłam wygłaszanym autorytatywnie opiniom, jakoby „witać” mógł gościa wyłącznie gospodarz w swoim domu.

Cytaty z Mateusza są o tyle ciekawe, że można je zestawić z innymi Ewangeliami, w których w analogicznych miejscach występują słowa „Pokój wam!”. A „Pokój wam!”, to izraelskie (żydowskie) „Szalom alejchem!” i arabskie „Salam alejkum!” – powitania rozpowszechnione w obu tych, rzutujących na naszą, kulturach o wielotysiącletniej tradycji.

W świetle autorytetu najbardziej językotwórczej księgi, jaką jest przekład Biblii, niezrozumiała jest niechęć granicząca z nienawiścią, z jaką wypowiadają się o inicjującym korespondencję „Witam!” nasi prominentni językoznawcy. Co powiedzieliby na rozpoczynanie e‑maili do nieznanych (również pod względem płci) osób od „Pokój Wam!”? W końcu, jak twierdzi przy podsumowaniu tego tematu p. prof. M. Marcjanik (Poradnia PWN):

„…omawiany gatunek korespondencji wciąż ewoluuje, co w wypadku naszego problemu oznacza, że stosowane przez Polaków grzecznościowe formy rozpoczynania (również kończenia) listów elektronicznych będą się stabilizować i z używanych obecnie wielu wariantów któreś zwyciężą, a któreś odejdą w zapomnienie”.

To może od razu umówmy się na „Salam alejkum!”?

– Tomasz Marek

Na ten temat zobacz także:
Jak zacząć e-mail?

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 3 komentarze

Czytamy Mickiewicza

Adam Mickiewicz; Wikipedia, domena publiczna

Autor: Tomasz Marek

Czy Mickiewicz jest nudny? Na pewno szkoła robi wszystko, by tak został przez uczniów zapamiętany. Może te kilka ciekawostek związanych z jego twórczością przełamie sztampę? Może zaskoczy nawet nauczyciela? Może lekcja minie szybciej… i ciekawiej?

1.

Pan Tadeusz. Zaczniemy od Księgi I. Żelazny szkolny temat: „Charakterystyka Telimeny”:

Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną,
Suknię materyjalną, różową, jedwabną,
Gors wycięty, kołnierzyk z koronek, rękawki
Krótkie; w ręku kręciła wachlarz dla zabawki
(Bo nie było gorąco); wachlarz pozłocisty
Powiewając rozlewał deszcz iskier rzęsisty;
Głowa do włosów, włosy pozwijane w kręgi,
W pukle, i przeplatane różowymi wstęgi,
Pośród nich brylant…

Mój ulubiony wydawca lektur, fundacja Nowoczesna Polska, niestety, zawiódł. Wprawdzie wyjaśnia w przypisach znaczenie nierzadkich słów jak gors czy kibić, ale cóż to jest głowa do włosów? Internet na ten temat milczy, ale od czegóż krakowscy językoznawcy sprzed wieku? W Języku Polskim, rocznik III (1916), znalazłem takie wyjaśnienie:

Wyrażenie głowa do włosów jest jednym z prowincjonalizmów Mickiewicza, dotychczas używanym w jego stronach rodzinnych. Oznacza ono ‘ubranie głowy, przy którym włosy nie są zasłonięte’ np. czepeczkiem lub zawojem, lecz co najwyżej ozdobione wplecioną wstążką, jak to właśnie zrobiła Telimena, przywdziawszy tego wieczoru „ubiór galowy”.

Wyrażenie „chodzić we włosach” można spotkać i u Zapolskiej (O czem się nie mówi, 1909). Odzwierciedla ono powszechne wśród ludów indoeuropejskich prawo obyczajowe, że włosy, zwłaszcza rozpuszczone, pokazywać godzi się tylko pannie, nigdy mężatce.

2.

Kontynuujemy lekturę Pana Tadeusza. W Księdze IV (Dyplomatyka i łowy) czytamy legendę powstania Wilna:

…na Ponarskiej Górze,
Przy ognisku myśliwskim, na niedźwiedziej skórze
Leżał [Gedymin], słuchając pieśni mądrego Lizdejki,
A Wilii widokiem i szumem Wilejki
Ukołysany, marzył o wilku żelaznym,
i zbudzony, za bogów rozkazem wyraźnym
Zbudował miasto Wilno…

W Wilnie opowiadają istne bajki o żelaznym wilku (idiom oznaczający ‘niewiarygodne opowieści’), które rozwijają twórczo wzmiankę u Mickiewicza. Tymczasem, idąc tropem podanym przez Brücknera, jest wielce prawdopodobne, że Mickiewicz po prostu chciał powiedzieć, że Gedymin był spragniony i marzył o… pucharze wina. Istniała bowiem tradycja, że gościa niebywałego wilkiem (puchar wilkiem zwany) częstują”. Brückner cytuje (na podstawie rękopisu w Ossolineum):

Wilka dzieci tym, co u mnie nie bywali
Aby pierwszy raz w dom mój przyjazd pamiętali.

Zdjęcie ze zbiorów prywatnych autora. (©)

Pokaźny musiał być ów puchar; taki to i przyśnić się spragnionemu może…

Przy okazji i ja opowiem o żelaznym wilku. W poznańskim starym ZOO stoi naturalnej wielkości „żelazna” (raczej mosiężna!) rzeźba wilka – atrakcja dla berbeci, które zwierza dosiadają. Fotografię na „żelaznym” wilku ma w rodzinnym albumie chyba każdy rodowity poznaniak. Mimo takiej popularności wiek i pochodzenie rzeźby pozostają nieznane; wiadomo tylko, że stała tam już w 1934 r. Możecie ją Państwo obejrzeć na zdjęciu obok – z autorem niniejszego tekstu na grzbiecie. Jest to moja jedyna certyfikowana podobizna na tym blogu.

3.

Mickiewicz lubił (220 użyć) stosować biernik w miejsce narzędnika w konstrukcjach typu:

„te prawdy zapisane w skałę” (zamiast: w skale) – Do doktora S.
„przerżnął się między szable i groty” (zamiast: między szablami i grotami) – Konrad Wallenrod
„…i usiada na łóżko przy nim” (zamiast: na łóżku) – Pan Tadeusz, Księga X.

Krasnowolski w Systematycznej składni języka polskiego (1909 r.) zauważa, że „przy czasownikach typu: postawić, wziąć, siąść, stanąć, lec… – Polak nie pyta się dokąd? lecz gdzie?, gdyż nie zwraca uwagi na ruch zawarty w czynności, lecz na spoczynek, jaki po czynności następuje”. Innymi słowy – nie patrzy na czyn, lecz na skutek. Zatem powie: „położyć na stole” (a nie: na stół), „postawić w kącie” (a nie: w kąt), „siąść na kanapie” (a nie: na kanapę). Stosowanie biernika w tych wyrażeniach jest charakterystyczne dla języków obcych (niemiecki, rosyjski). Zatem Mickiewicz być może archaizował, a być może wykazał naleciałości rosyjskie. Wątpliwości biorą się stąd, że język rosyjski przechowuje starsze formy, a polski szybciej się modernizował w stosunku do starosłowiańskiego.

– Tomasz Marek


za:
Brückner, Język Wacława Potockiego…
Brückner, Słownik frazeologiczny…
Mickiewicz, Pan Tadeusz. Wolne Lektury
WSJP, hasło: bajka o żelaznym wilku
http://www.taraka.pl/tym_zelaznym_wilkiem
St. Komar, Język Polski, maj-czerwiec 1925

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Co to znaczy, że Jezus wyszedł, „sam dźwigając krzyż”?

Rzadko na Językowych Dylematach nawiązuję do kwestii związanych z religią czy teologią (pomimo tego, że z wykształcenia jestem nie tylko polonistą, ale także teologiem). Czas Wielkiego Tygodnia wydaje się jednak wyjątkowo odpowiednim momentem do tego, by nieobszerną analizę na pograniczu językoznawstwa i teologii zaproponować.

Jacopo Tintoretto, Dźwiganie krzyża (1565 r.), fragm.

A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” – czytamy w opisie Męki Chrystusa w Ewangelii Janowej (19,17) w IV wydaniu Biblii Tysiąclecia (1983 r.), najczęściej wykorzystywanym obecnie polskim tłumaczeniu Biblii (zazwyczaj używanym w liturgii rzymskokatolickiej). Egzegeci zajmujący się wyjaśnianiem Biblii trudzą się czasem z wyjaśnieniem tego fragmentu, który miałby rzekomo być trudny do pogodzenia z opisami wszystkich trzech Ewangelii synoptycznych, gdzie czytamy o tym, że do pomocy Jezusowi w niesieniu krzyża przymuszono napotkanego przypadkowo Szymona z Cyreny.

Najczęściej można się spotkać z wyjaśnieniem teologicznym – jak najbardziej zresztą przekonującym – odwołującym się do kontekstu powstania Ewangelii Janowej w czasach, gdy w kiełkującym chrześcijaństwie rozplenił się doketyzm gnostycki, twierdzący, że Jezus nie był prawdziwym człowiekiem, nie cierpiał naprawdę, miał jedynie ciało pozorne, a oglądającym jedynie wydawało się, że cierpi. Opisy Ewangelii św. Jana w wielu miejscach dają odpór temu poglądowi, wskazując na realizm działania, także więc cierpienia i śmierci Jezusa.

Wydaje się jednak, że dla pogodzenia fragmentu tekstu Janowego z opisami synoptyków nie jest potrzebny tego typu wywód, a wystarczy zwykła językowa analiza znaczeń wyrazu „sam”. Zaznaczam tutaj na marginesie, że nie zamierzam się odwoływać do tekstu oryginalnego i porównywać tłumaczeń w innych językach. Jest to strona zajmująca się językiem polskim, dlatego odwołam się jedynie do tłumaczeń polskich, tego, co otrzymuje polski czytelnik czy słuchacz (np. uczestnik liturgii).

Sam, czyli samodzielnie?

Gdy czytamy, że Jezus sam dźwigał krzyż, może nam rzeczywiście w pierwszym momencie przyjść do głowy skojarzenie, że Jan mówi, iż Jezus dźwigał go ‘samemu’, ‘samodzielnie’. Wyraz sam w polszczyźnie ma jednak również inne znaczenia.

  • Na nasze spotkanie przybył sam prezydent.
  • Kierownik sam podjął decyzję.

Oczywiście gdy wypowiadamy czy zapisujemy takie zdania, nie chodzi nam o to, że prezydent przybył na spotkanie sam, bez swoich ochroniarzy, bez współpracowników czy bez żony. Chodzi nam o to, że przybył ‘osobiście’. W przypadku kierownika też nie chodzi nam o to, że podjął on decyzję ‘samodzielnie’, nie korzystając z głosu doradców, tylko o to, że podjął ją ‘we własnej osobie’, bez pośredników, że bierze za nią odpowiedzialność.

Ta struktura jest charakterystyczna dla konstrukcji dotyczących osób wysoko postawionych, szanowanych. A przecież wiemy, z jaką atencją traktował Jezusa Umiłowany Uczeń. Dlatego możemy być pewni, że w tych słowach Ewangelista nie odnosi się zupełnie do samodzielności niesienia krzyża przez Chrystusa, tylko do tego, że niósł On ów krzyż ‘we własnej osobie’, ‘osobiście’. Co nie wyklucza jakiegoś rodzaju pomocy podczas części drogi na ukrzyżowanie (podobnie można rozumieć również opisy synoptyków).

Trzeba jednak powiedzieć, że tłumaczenie to wydaje się trochę nieszczęśliwe i wprowadzające zamęt. Dodać też trzeba, że gdyby przykładać do tego wydania obowiązujące od lat dziewięćdziesiątych zasady interpunkcji, przytoczone zdanie zawierałoby błąd nieoddzielenia imiesłowu przysłówkowego od czasownika przecinkiem. Przecinek należałoby postawić przynajmniej po wyrazie krzyż. Ale czy tylko? Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 2 komentarze

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (52)

Ogórek piszemy dziś z błędem ortograficznym.
Skojarzenie z górą pierwotną pisownię u zastąpiło ó.
/ Zdjęcie: Wikipedia, domena publiczna.

W tym miesiącu ciekawostki – publikowane wyjątkowo nieco wcześniej – koncentrują się wokół kwestii ortograficznych. Przygotował je Tomasz Marek.

1.
Czy wiesz, że…

ponoć najstarszy udokumentowany błąd ortograficzny to zapis nazwy miejscowości *Ożechowo w poznańskich rotach sądowych? Błąd świadczy o zaniku wymowy dwugłoskowej [rż] na rzecz dzisiejszego zrównania się w wymowie ż i rz. Są i inne. W mało znanym zabytku małopolskim o żywocie świętej Eufraksji kronikarz, z lęku przed popełnieniem błędu, wspomina o „*chwałszywych prorokach”. Małopolski pisarz wiedział, że sąsiedzi śmieją się z Krakusów, którzy mówią „fała” i „fila” zamiast chwała, chwila, i poprawną formę fałszywy zamienił na „*chwałszywy”. Znany jest także przykład tłumacza, który w Psałterzu floriańskim sto pięćdziesiąt razy napisał chwała, a raz się zamyślił i napisał po swojemu: „*fała”.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

2.
Czy wiesz, że…

ogórek piszemy dziś z błędem ortograficznym? Słowo to pochodzi z perskiego i w oryginale brzmi angurion, w niemieckim Gurke, w rosyjskim огурец [oguriec]. W języku polskim przez skojarzenie z górą pierwotną pisownię u zastąpiło ó. To oczywiście nie znaczy, że powinniśmy to zmienić i na siłę pisać ogórek przez u.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

3.
Czy wiesz, że…

polski wyraz chuligan zapisujemy przez ch, ponieważ do polszczyzny wszedł on za pośrednictwem języka rosyjskiego, w którym odpowiada słowu хулиган [χuligan]? Rosyjską głoskę [χ], jako bezdźwięczną, oddajemy przez ch. Źródeł chuligana należy szukać w angielskim hooligan, które jest apelatywizacją (apelatywizacja – przekształcenie nazwy własnej w pospolitą) nazwiska irlandzkiej rodziny Hooligan, o której było głośno w początkach XX w.
za: Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika

4.
Czy wiesz, że…

rzeczownik Góral/góral można pisać od wielkiej bądź małej litery? I tak: góral to ‘rdzenny mieszkaniec gór, człowiek wywodzący się z rdzennej ludności zamieszkującej góry’, np. górale andyjscy, zaś Góral to ‘mieszkaniec północnej części Karpat Zachodnich’, np. Górale, Górale polscy, Górale słowaccy, Górale spod Nowego Targu.
za: prof. M. Bańko, Poradnia PWN

5.
Czy wiesz, że…

nazwisko Piłsudski (tak, chodzi o TEGO Piłsudskiego!) redaktorzy Języka Polskiego w 1916 r. nakazywali pisać Piłsudzki? Udowadniano, że owo ds zamiast dz jest rusycyzmem, wynikłym z błędnej transkrypcji zapisu nazwisk w grażdance (alfabet rosyjski) na alfabet łaciński, narzucającej polskiej tradycji nazwisk obce wzorce. I dalej: „Tutaj wyrazić trzeba tylko przekonanie, że właściciel tego nazwiska, obcy studyom językowym, napewno nie zwrócił na to uwagi: organizator zbrojnej walki przeciw rosyjskiej przemocy nie mógłby świadomie popierać formy, narzuconej jego nazwisku przymusowo, w obcym alfabecie. Zanim on sam się o tem dowie i to zastosuje, piszmy zawsze i wszędzie tylko: Piłsudzki” (pisownia oryginalna).

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | Dodaj komentarz