Zaimek zwrotny się na końcu zdania

Zdjęcie: Alex White, Photoxpress

Poniższa wymiana zdań pojawiła się pierwotnie jako komentarze pod wpisem W którym miejscu w zdaniu ma stać zaimek się? Jest ona jednak na tyle samodzielna i na tyle rozwija wątek, dając szansę na zaprezentowanie odmiennego od prezentowanego w niektórych słownikach punktu widzenia, że postanowiłem zamieścić ją również jako osobny artykuł.

Lukasz pisze:

Dzień dobry

Z pewnym zaskoczeniem wywnioskowałem z Pańskiego artykułu, iż wyrażenia «Jacek się uśmiechnął» i «Jacek uśmiechnął się» traktuje Pan jako równie poprawne. Do tej pory byłem przekonany, że „się” nie wolno umieszczać na końcu zdania oraz *nie należy* bez potrzeby umieszczać na końcu zdania, chyba że nie ma innego wyjścia, tj. w wyrażeniach typu «Ubierz się» czy «Rozpogodziło się». Opierałem się przy tym na wypowiedziach prof. Bańko https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/sie;3720.html , https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/miejsce-sie-w-zdaniu;1524.html , https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/pozycja-slowa-sie;13458.html oraz artykule https://www.ekorekta24.pl/zaimek-sie-na-koncu-zdania/ . Na Pańską stronę natrafiłem dopiero dziś, a nie dysponuję Wielkim słownikiem poprawnej polszczyzny ani książką „Kultura języka polskiego”, do których odsyła ostatni ze wskazanych artykułów.

Sprawa nie jest bynajmniej dla mnie błaha, bowiem wielokrotnie spierałem się z innymi, obstając przy tym, że nie należy stosować „się” na końcu zdania, o ile tylko można tego uniknąć. Czy mógłbym zatem prosić o rozszerzenie Pańskiej wypowiedzi na ten temat o jakieś uzasadnienie stosowania „się” na końcu krótkich zdań, np. właśnie «Jacek uśmiechnął się», «Dzieci bawią się» i podobne. Z góry dziękuję.

Paweł Pomianek / Zdjęcie: Melrose Studio

Powiedziałbym nawet więcej. W szyku naturalnym, gdy mamy do czynienia ze zdaniem samodzielnym, zdecydowanie polecałbym Jacek uśmiechnął się (zwłaszcza w narracji dialogowej). W przypadku Jacek się uśmiechnął akcent zbyt mocno pada na uśmiechnął i może zaburzać tok wywodu.

Proszę zauważyć, że już z podanych przez Pana źródeł można wywnioskować, że pozycja się po czasowniku jest dziś coraz bardziej popularna:

Zaleca się umieszczanie się przed czasownikiem, nie zaleca się stawiania się na końcu zdania. Są to jednak zalecenia, nie reguły, muszą zatem ustąpić regułom, gdy te są z nimi sprzeczne.

Nie tylko słowo się z wolna nieruchomieje we współczesnej polszczyźnie w pozycji poczasownikowej

Możliwość taka dotyczy jednak zdań z nieakcentowanym zaimkiem, np. „Muszę przedstawić mu się”.

Już z samych tych zdań prof. Bańki można wywnioskować, że nie ma sztywnej reguły zabraniającej umieszczania się na końcu zdania. W przypadku zdań dwuwyrazowych jest to nawet obowiązujące. Proszę zauważyć, że zdania trzywyrazowe są od nich tylko minimalnie dłuższe.

Opis z Nowego słownika poprawnej polszczyzny PWN (prawdopodobnie analogiczny względem WSPP) odczytuję jako zdecydowanie zbyt restrykcyjny. Stawianie się na końcu zdania zrównano w zasadzie co do rzekomego ciężaru błędu ze stawianiem go na początku, co jest nieporozumieniem. Nie pierwsza to sytuacja, gdy słownik ten wybiera jakąś zasadę i stawia ją restrykcyjnie ponad innymi.

Generalnie moja opinia jest przede wszystkim opinią praktyka, a zdania, w których w konstrukcjach imię + czasownik z się to właśnie się trzeba postawić na końcu zdania, pojawiają się głównie w dialogach.

Proszę rozważyć trzy wersje zdania:
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka – uśmiechnął się Jacek.
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka. – Jacek się uśmiechnął.
– Niestety mylisz się co do miejsca zaimka. – Jacek uśmiechnął się.

Pierwsze ze zdań jest trudne do obronienia, uśmiechnięciem jest w nim bowiem określone wypowiedziane zdanie. Z kolei w drugim przykładzie akcent pada na wyraz uśmiechnął i akcent ten jest tak mocny, że w zasadzie określenie dialogowe odrywa się od opisywanego zdania wypowiedzianego i wisi w powietrzu. Jedyną możliwością, by zachować odpowiedni akcent zdaniowy na słowie Jacek, jednocześnie komunikując, KTO był autorem wypowiedzi, jest wersja trzecia, która dzięki zmianie szyku zdejmuje błędnie postawiony akcent na słowo uśmiechnął. Pozwala też zachować subtelny związek między zdaniem wypowiadanym a narracją. Mam nadzieję, że Pan to czuje i na pewno spotka w wielu książkach, nad którymi pracowali wprawni redaktorzy.

I jeszcze jeden niuans. Można założyć, że zdanie drugie komunikuje, że Jacek najpierw mówi, a potem się uśmiecha, dlatego wyraz uśmiechnął jest tak mocno wyakcentowany. Z kolei w zdaniu trzecim Jacek mówi z uśmiechem; struktura tego zdania podkreśla równoczesność obu czynności (mówienia i uśmiechania) – komunikat jest tutaj więc identyczny z tym, który chcieliśmy przekazać, formułując zdanie pierwsze, tyle że jest ono poprawne, bo tego, co jest mówione, nie utożsamiamy z uśmiechem.

Się rzeczywiście nie należy umieszczać bez potrzeby na końcu zdania. Tyle że potrzeba – granicząca z koniecznością – w praktyce pojawia się częściej, niż chciałaby to sobie wyobrażać część teoretyków.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Odpowiedzi na pytania | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (60)

Inspiracją do opracowania wszystkich poniższych ciekawostek była dla mnie książka Łukasza Mackiewicza, właściciela eKorekta24.pl, pt. 497 błędów. Recenzja książki w Językowych Dylematach w najbliższych miesiącach (oprac. Paweł Pomianek).

Piszemy whiskey marki Jack Daniel’s, ale whisky marki Johnnie Walker. / Zdjęcie: Benjamin Thompson, Wikimedia, lic. CC

1.Czy wiesz, że…
wyraz wymawiany jako [klu], a definiowany jako «najważniejszy punkt czegoś, największa atrakcja czegoś, najciekawsza część czegoś» (za: NSPP) zapisujemy nie – jak można by sądzić – *clue, jak w języku angielskim, ale clou, zgodnie z formą oryginalną z języka francuskiego, z którego to języka wyraz ten trafił do polszczyzny?

2.
Czy wiesz, że…

wyrazy hoży i chyży, choć tak do siebie podobne w brzmieniu, mają nie tylko różne znaczenie, ale także inną ortografię? Jeden piszemy przez h, drugi przez ch. Hoży to ktoś «żwawy, urodziwy, dziarski», podczas gdy chyży to «szybki, zwinny» (definicje za NSPP). Wyrazów używa się dziś rzadko, dlatego łatwo je ze sobą pomylić.

3.
Czy wiesz, że…

określenia Europa Zachodnia i zachodnia Europa różnią się zarówno pisownią, jak i znaczeniem? Europa Zachodnia jest nazwą własną odnoszących się do grupy państw zaliczanych do zachodniej części Europy. Z kolei zachodnia Europa to po prostu określenie pewnego obszaru geograficznego.

4.
Czy wiesz, że…

whiskey i whisky to nie to samo? Mamy amerykańską (a korzennie irlandzką) whiskey marki Jack Daniel’s i szkocką whisky marki Johnnie Walker. Trunki, choć podobne, różnią się nie tylko nazwą, ale i sposobem produkcji.
Więcej w poradni PWN: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/O-whisky-i-wkiskey;18589.html

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | Dodaj komentarz

Obaj – obie – oboje. Czy można używać zamiennie?

Redagując książki, zauważam, że właściwie większość autorów ma problem z wyborem spośród podanych w tytule form tej właściwej, a dokładniej mówiąc, nie do końca rozumie, kiedy wolno zastosować formę oboje. Jest ona wyraźnie nadużywana i stosowana niepoprawnie.

Zdjęcie: Melrose Studio Rzeszów, napis własny

Najczęściej z błędnym użyciem tej formy spotykam się wówczas, gdy zdanie dotyczy dwóch mężczyzn.

Krzysztof i Michał umówili się na dwudziestą. Oboje* przyszli o umówionej godzinie.

– Oboje*, najjaśniejszy panie, mamy problem z papieżem – stwierdził rzeczowo hrabia.

Jest to oczywiście błąd i to błąd dość rażący, przynajmniej w tym sensie, że dla czytelnika znającego polszczyznę wprowadza on dość duży dyskomfort – po prostu brzmi to bardzo niefrasobliwie.

Jak bowiem definiuje Słownik języka polskiego PWN (tutaj), oboje, obydwoje to:

«liczebnik zbiorowy odpowiadający liczebnikowi obaj, używany wyłącznie w odniesieniu do osób różnej płci i do dzieci» [podkreślenia moje – PP].

Tak więc powyższe zdania byłyby poprawne, gdyby dotyczyły mężczyzny i kobiety, np.

Magda i Michał umówili się na dwudziestą. Oboje przyszli o umówionej godzinie.

– Oboje, najjaśniejszy panie, mamy problem z papieżem – stwierdziła rzeczowo hrabina.

Warto więc w tym kontekście zapamiętać bardzo prostą zasadę:

  • obaj mężczyźni
  • obie kobiety
  • oboje, mężczyzna i kobieta
  • oboje rodzeństwa (ale: obaj bracia, obie siostry)

Czyli powiemy:
Oboje artystów oczarowało widzów – jeśli artyści to mężczyzna i kobieta,
ale
Obaj artyści oczarowali widzów – jeśli artyści to dwaj mężczyźni,
Obie artystki oczarowały widzów – jeśli artystki to dwie kobiety.

Powiemy:
Oboje nauczycieli stanowczo zaprotestowało – jeśli nauczyciele to mężczyzna i kobieta,
ale
Obaj nauczyciele stanowczo zaprotestowali – jeśli nauczyciele to dwaj mężczyźni,
Obie nauczycielki stanowczo zaprotestowały – jeśli nauczyciele to dwie kobiety.

W artykule – reagując na napotykane w redagowanych opracowaniach błędy – zwracam tylko uwagę, kiedy, wobec kogo, w jakich sytuacjach możemy użyć formy oboje, obydwoje, pomijam natomiast gramatyczną specyfikę tych wyrazów, ponieważ jest to odrębny temat.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Językowe dylematy | Otagowano , , | 1 komentarz

…iż nad wolą Pana. Czy dziś w języku znajdziemy podobne użycia przyimka nad?

Jest taka mało znana kolęda z XVI w. pt. Pan Bóg wszechmogący, o bardzo wpadającej w ucho linii melodycznej. Aż dziw, że tak mało popularna. Może powodem tego jest fakt, że zawiera ona – z dzisiejszego punktu widzenia – bardzo wiele archaizmów, a kolędy, które śpiewamy w okresie Bożego Narodzenia w kościołach i przy wigilijnym stole, są z reguły młodsze.

Tutaj podrzucam bardzo wdzięczne nowoczesne, rockowe wykonanie kolędy. Na początek zachęcam do posłuchania:

Jak widać (właściwie słychać) kolęda skrótowo opowiada całe dzieje zbawienia, których punktem kulminacyjnym jest przyjście Chrystusa na ziemię. To jest wniosek pierwszy, dla nas nieco mniej istotny, ale nie całkiem bez znaczenia (bo musimy rozumieć kontekst wypowiedzi). Druga obserwacja – językowo ważniejsza – jest taka, że utwór jest najeżony archaizmami. Jednocześnie można stwierdzić, że tekst utworu jest dobry pod względem językowym (zachowany rym, rytm etc.), na pewno nie jest grafomański, co sprawia, że o języku utworu w ogóle warto dyskutować.

Moją szczególną uwagę – choć osoby zajmujące się zawodowo lub hobbistycznie historią języka pewnie powiedziałyby, że nie jest to najbardziej intrygujący fragment utworu – zwróciło ciekawe użycie przyimka nad – jak się wydaje, dziś już niespotykane – we fragmencie:

Iż nad wolą Pana, Stworzyciela swego,
Nędzny owoc z drzewa jadł zakazanego.

Chodzi tutaj oczywiście o scenę w Raju, gdy szatan kusi człowieka, by zjadł owoc z drzewa zakazanego, z którego – jako jedynego w całym ogrodzie – Pan Bóg zabronił mu spożywać. I człowiek, zjadając owoc, czyni to – jak mówi kolęda – „nad wolą Pana”. Dziś powiedzielibyśmy „niezgodnie z wolą Pana”, „wbrew woli Pana” lub – co może lepiej oddawałoby intencję tego tekstu – „ignorując wolę Pana”.

Gdy zaglądam do słownika PWN i przeglądam wszystkie osiem definicji przyimka nad (zob. tutaj), nie znajduję takiej, którą można by przyporządkować do tego użycia. Przychodzą jednak do głowy dwa określenia w polszczyźnie funkcjonujące na zasadzie frazeologizmów, które zawierają nad w podobnym znaczeniu:

przejść nad czymś do porządku dziennego
być ponad to

Przy czym o ile drugie określenie odnosimy konsekwentnie do postawy pozytywnej, o tyle to pierwsze może być zachętą do zachowania pozytywnego (nie przejmuj się, on przesadza), jak i określać zachowanie ignoranta. Tutaj można by więc szukać pierwszej bezpośredniej analogii.

Ciekawą definicję jednego z użyć przyimka nad znajduję w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN:

z narzędnikiem tworzy wyrażenia określające miejsce, położenie czegoś znajdującego się wyżej niż coś innego

Właśnie to jest interesujące w omawianym fragmencie kolędy. Normalnie nad jest coś, co znajduje się wyżej. Tymczasem tutaj człowiek przedkłada (to chyba doskonałe słowo w tym kontekście!) swą wolę nad wolę Bożą, działając nad jego wolą. Dziś powiedzielibyśmy: działając poza prawem, jako wyciągnięty spod prawa. I wreszcie – tutaj chyba dochodzimy do najbliższej analogii – stawiający się ponad prawem.

Gdy przeglądam korpus językowy z przykładami użycia tego ostatniego określenia, przeważa to mówiące, że nikt nie może stawiać siebie ponad prawem. Pojawiają się jednak takie, które stwierdzają, że ktoś stoi ponad prawem lub stawia się ponad nim w sytuacji, gdy prawo odrzuca:

Czy uważa, że stoi ponad prawem, czy nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji…?

Tak więc, jak dziś – językowo – można przejść nad czymś do porządku dziennego lub postawić siebie ponad prawem, tak kiedyś można było działać nad wolą kogoś wyżej postawionego.

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 3 komentarze

„Dzbanie” to takie nasze aramejskie „Raka”

Siwak dzban. Ukraina / zdjęcie: Januszk57, Wikipedia, lic. CC

Jak pewnie większość stałych Czytelników Językowych Dylematów wie, w ostatnich dniach został rozstrzygnięty kolejny organizowany przez PWN plebiscyt na młodzieżowe słowo roku, w którym w tym roku zwyciężyło słowo „dzban” – na określenie osoby mało inteligentnej lub takiej, która w danym momencie inteligencją nie zgrzeszyła.

Gdy czytałem różne definicje tego wyrazu pochodzące od zgłaszających to słowo do plebiscytu, a przytoczone przez Marka Łazińskiego (tutaj), zastanawiałem się, jak można by je zdefiniować możliwie najkrócej, a jednocześnie bez uszczerbku na znaczeniu.

Z pomocą przyszło… skojarzenie z pewnym fragmentem Kazania na górze z Ewangelii św. Mateusza. Jezus wypowiada tam następujące zdania:

A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie (Mt 5,22).

Biblia Tysiąclecia opatruje owo przytoczone aramejskie słowo Raka następującym komentarzem:

Dosł.: „pusta głowo” lub „człowieku godny pogardy”.

W słowniku biblijnym na stronie biblia.wiara.pl (tutaj) czytamy nieco więcej:

słowo pochodzenia aramejskiego (reqa), które znaczy: pusty, wydrążony, próżny. Raka, jako słowo obelżywe, za które powinno się odpowiadać przed Wysoką Radą, znaczy zapewne: „głupiec” (w sensie niezdolności do zawierania i tworzenia relacji międzyludzkich, dosł. „pusta głowa”) lub w przenośni: „człowieku godny pogardy”!

Otóż właśnie! Tutaj mamy właściwie całe sedno również i tego naszego „dzbana”. No, pusta głowa aż dzwoni!

W związku z czym mam dwie krótkie refleksje:

  • Niektóre języki miały swojego „dzbana”, gdy o polszczyźnie jeszcze się nikomu nie śniło.
  • Dzban godny jest tytułu młodzieżowego słowa roku, bo rzeczywiście wypełnia pewną lukę w polszczyźnie: krócej dzbanie niż pusta głowo, a i – co racja to racja – lepiej dzbanie niż głupku.

Tylko w jednej kwestii nasz dzban nie ma żadnej analogii do Raka. Za to określenie raczej nikt nie będzie postulował stawiać przed sądem… Chociaż… właściwie dlaczego nie?…

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , , | 1 komentarz

Czy polszczyzna powinna zaakceptować formy typu od Armaniego, od Zary, od Volvo? Zagajenie

Językoznawcy rzadko poruszają ten temat. / Zdjęcie: Melrose Studio Rzeszów

Przyznam, że przyglądam się tej sprawie od dłuższego czasu. W sierpniu zeszłego (2017) roku w poście na Facebooku prosiłem:

Drodzy Użytkownicy JD,

tym razem ja zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Chciałbym wkrótce jakoś szerzej i sensownie omówić temat coraz częściej pojawiających się konstrukcji: buty od Prady, garnitury od Vistuli, samochód od Volvo itp.

Szukam w sieci (i nie tylko), co mówią o tych sprawach językoznawcy, poradnie językowe, słowniki i jest z tym bardzo krucho. Właściwie jedyne, co znalazłem, to to: http://poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=60&AKCJA=&TEMAT=Poprawno%B6%E6%20komunikacyjna&NZP=&WYRAZ= Autorka odwołuje się tam do książki prof. Markowskiego: Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne Warszawa 2005. Niestety nie podaje numerów stron. Ja mam wydanie z roku 2009, ale próżno szukałem fragmentów, które mogłyby się do tego odnosić (indeks też nie jest pomocny).

Jeśli macie jakieś fragmenty w słownikach, linki do poradni, linki do nagrań wideo językoznawców bądź pasjonatów polszczyzny, umieszczajcie, proszę, linki czy zdjęcia w komentarzach. Z góry dziękuję.

Swoje zdanie na ten temat mam, ale żeby o czymś mówić, muszę mieć fundament. A nie mogę znaleźć (prawie) niczego sensownego.

Niestety, poza kilkoma lajkami odzewu nie było. Widocznie również inni nie mogą znaleźć omówień tej kwestii (co zresztą nie jest proste także dlatego, że niełatwo wpisać w wyszukiwarce odpowiednią frazę).

Czy na przykład powiemy „Samochód Volkswagena”, „samochód od Volkswagena” czy „samochód firmy Volkswagen”? / Obróbka zdjęcia: Melrose Studio Rzeszów

Nieco wcześniej otrzymałem mailem następujące pytanie Czytelniczki:

Piszę z pytaniem o to, jaka jest poprawna forma gdy mówimy o produktach wytworzonych przed dana firmę, projektanta itp.

Czy na przykład powiemy „Samochód Volkswagena”, „samochód od Volkswagena” czy „samochód firmy Volkswagen”? A może wszystkie formy są poprawne lub zależy to od tego o czym mówimy?

Odpisałem wówczas:

To ciekawe i ważne pytanie w tym sensie, że coraz bardziej upowszechnia się forma „od”. Mnie brzmi ona ciągle nieco pretensjonalnie, ale myślę, że ten zwyczaj językowy zostanie usankcjonowany jako poprawny. Jeśli chodzi o formę ostatnią (firmy…), nie budzi ona zastrzeżeń. Co do pierwszej formy, powiedziałbym raczej samochód volksvagen i tutaj akurat użylibyśmy małej litery (mówimy o produkcie, a nie o nazwie firmy). Formie „od” wcześniej czy później postaram się przyjrzeć, poświęcając temu osobny wpis.

Użytkownicy języka interesują się sprawą, niektórych forma z „od” razi, o czym świadczy wpis z lipca 2010 r. na forum PCLab.pl (tutaj), w którym Dragammar pisze [zachowano pisownię oryginalną]:

Prosze, niech ktos z redakcji zwroci uwage na ciagle powracajacy blad jezykowy w newsach na stronie glownej. Chodzi mi np o „Słuchawki dla aktywnych – od Panasonica” lub „Cienkie LEDowce od AOC”. Od razu rzuca sie w oczy, ze jest to marne tlumaczenie z angielskiego. „From Panasonic” albo „from AOC” nie tlumaczymy jako „od”. Jest to kalka jezykowa i swiadczy o niewiedzy tlumacza.

wojtzuch: „Dla mnie to pewne nadużycie dlatego, że ta konstrukcja bardziej pasuje właśnie do świata mody, perfum, sztuki użytkowej, ale to w gruncie rzeczy drobiazg stylistyczny”. / Zdjęcie: timur1970, Photoxpress


Inny użytkownik, wojtzuch, ripostuje jednak:

Też nie lubię nadużywania tej konstrukcji, ale czy to błąd? Czy ktoś przyczepiłby się „garnituru od Armaniego”? W tym przypadku rozróżnienie: Armaniego/ od Armaniego jest wręcz wskazane, bo trudno przypuszczać, aby Armani nie miał całej kolekcji garniturów do własnego użytku. Jestem przekonany, że zdanie: „Na aukcji wystawiono kolekcję garniturów Armaniego”, wielu odczytałoby: Armani wystawia swoje ciuchy, pewnie w celach charytatywnych. W końcu nie byłby pierwszy…

Dla mnie to pewne nadużycie dlatego, że ta konstrukcja bardziej pasuje właśnie do świata mody, perfum, sztuki użytkowej, ale to w gruncie rzeczy drobiazg stylistyczny.

Próbowałem znaleźć dotyczący tego problemu wpis w poradni językowej PWN-u – a dałbym sobie głowę uciąć, że go widziałem – ale jakoś mi się nie udaje. Pamiętam tylko, że był raczej przychylny takim konstrukcjom. A może to była inna poradnia?

Co na to językoznawcy? Ano – jak mówiłem – piszą niewiele. Omówienia tego tematu brak w Małym słowniku wyrazów kłopotliwych PWN prof. Bańki wydanym w 2003 r. Jak już wspomniałem, nie znalazłem też niczego w Kulturze języka polskiego prof. Markowskiego. wojtzuch wspomina w swoim komentarzu wpis z poradni językowej PWN i po wielu poszukiwaniach rzeczywiście go odkopałem (znajdziemy go pod tytułem „Nowa usługa od Google”). Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Językowe dylematy | Otagowano , , | 6 komentarzy

Czy wyraz body można odmieniać?

Dostosowywanie zapożyczenia do fleksji danego języka jest dalszym etapem przyswajania słowa. / Zdjęcie: Natalia Klocek (Rząsa); Dominika Kuźniar (Pełka) dla Językowych Dylematów (2011)

Znajoma zapytała mnie jakiś czas temu:

Co język polski mówi o słowie „body”, czyli o jednoczęściowym ubraniu kobiecym lub dla dzieci?

Wydawało mi się, że to słowo się nie odmienia, że mam body, że ładnie wyglądam w body, itd. Ale ostatnio coraz częściej widzę takie zdania „szukam bodów dla noworodka”, albo „ślicznie Ci w tych bodach!”. A mnie jakoś skręca. Słusznie?

Odpisałem:

Wielki słownik ortograficzny PWN jest jednoznaczny i przyznaje Ci rację: https://sjp.pwn.pl/so/body;4416275.html

Ale prawda jest taka, że norma językowa zawsze jest parę kroków za uzusem. I o ile w oficjalnych pismach użyjemy formy nieodmiennej, to w języku potocznym może się pojawiać forma odmienna. Nie znaczy to, że jest ona poprawna, ale znaczy, że dane słowo jest coraz bardziej asymilowane przez język. Dostosowywanie zapożyczenia do fleksji danego języka jest dalszym etapem przyswajania słowa. Dzieje się tak wcześniej czy później z większością zapożyczeń. Za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat słowniki też zaakceptują formę odmienną.

Niech to zrobią za 60 lat, żebym już nie dożyła tych bodów 😀

– skomentowała koleżanka.

A Wy jak postępujecie w przypadku tego typu wyrazów, które weszły do polszczyzny z języków obcych: jesteście za tym, żeby je odmieniać, czy preferujecie formy mianownikowe?

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Odpowiedzi na pytania | Otagowano , , | 6 komentarzy

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (59)

Poniższe ciekawostki opracował Tomasz Marek.

Trudno mówić, że pociąg odjeżdża siedem po trzech na ósmą, a gdyby nawet, to zanim słuchacz to zrozumie, pociąg odjedzie. / Zdjęcie: Marcin Szala, Białystok – dworzec kolejowy

1.
Czy wiesz, że…

niedawno dominowały (wg niżej wymienionego autora w Krakowie, ale i w Poznaniu, co pamiętam z dzieciństwa) oznaczenia czasu zegarowego bazujące na kwadransach? Myślę, że ich źródłem były zegary wieżowe i ścienne, które – wyposażone w kuranty – biły kwadranse. Objawiało się to np. tak: kwadrans na trzecią oznaczało: „2:15”, trzy [kwadranse, ale tego nie wymawiano] na jedenastą oznaczało: „10:45”. Nw. autor wspomina, że uczniowie czekający końca lekcji informowali się nawzajem: „już trzy po trzech”, co oznaczało „?:48”, przy czym godzina była domyślnie oczywista. Pamiętam, jak wyśmiewałem się z tej dziwacznej dla mnie maniery słowami: „trzy na wpół”.
Wg K.N. normalne dziś wyrażanie czasu zegarowego: dwadzieścia po drugiej, piętnasta piętnaście, to maniera warszawska. Moim zdaniem przyczyniły się do tego raczej rozkłady jazdy. Trudno mówić, że pociąg odjeżdża siedem po trzech na ósmą, a gdyby nawet, to zanim słuchacz to zrozumie, pociąg odjedzie.
za: K. Nitsch, Język Polski, zeszyt XXXVII

2.
Czy wiesz, że…

obecnie określany jako spójnik, a kiedyś będący przysłówkiem wyraz mianowicie pochodzi od (dziś nieużywanego) przymiotnika mianowity (‘wyraźny’, ‘znakomity’) i przed 1916 r. budził sprzeciw i uważany był za niepotrzebny? Znaczył wtedy ‘po nazwisku’, ale zyskiwał nowe znaczenia: ‘albowiem’, ‘i to’, choć u Brücknera (1900) występuje we współczesnym znaczeniu: ‘dokładnie’. Niżej wymieniony autor odnotowuje ze zgrozą inne nowe (w 1916 r.) wyrazy: ostatnio („tylko w stylu dziennikarskim, nie ma dostępu do poważniejszego”), bitewny, drętwy (zamiast odrętwiający), używka (nazwa artykułu spożywczego). Zauważa też zanik[anie] słów z przyrostkiem -nie, „które, jako mało jędrne, zastępowane są formami krótszymi: zanik, wymogi, zew (zamiast: „wezwanie”)” i ma nadzieję, że to przejściowa moda.
za: A. Danysz, Język Polski i Poradnik Językowy, R.3. z. 7/10 (w grudniu 1916)

3.
Czy wiesz, że…

szlachta sarmacka szczególnie nie lubiła „tykania”, czyli jak ktoś, zwłaszcza niższego stanu lub przybysz, zwracał się „per ty” (tykał)? Określenie „tykać” jest używane do dziś, ale jakie jest jego przeciwieństwo? Ponieważ „panować” znaczy coś innego (‘rządzić, górować’), użyć go nie sposób. Współcześnie można to jedynie określić opisowo; najczęściej mówi się do kogoś „per pan”. Sarmaci mieli jednak prostsze określenie: „waszmościć”. „…jakoż Włoch szlachcicowi tyka, kiejby tesz waszmościać szlachcie polskiej, Włochu!” (pisownia siedemnastowieczna). W sprawie waszmości i innych tytułów sarmackich patrz też artykuł: Zwroty adresatywne.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | 1 komentarz

Czcionka, font, glif, ligatura

Dla kogoś piszącego opowieści pióro i długopis odchodzą dziś w niebyt. Współcześni autorzy używają klawiatury i programów komputerowych zwanych edytorami tekstu. Pomogą one w ortografii, ale w zamian wymagają od nas wiedzy i umiejętności, których nie żądano od ludzi pióra jeszcze pół wieku temu.

Czym się różni praca autora dawnego od współczesnego? Kiedyś stawialiśmy piórem na papierze znaki pisarskie, dziś drukujemy na papierze glify (w poligrafii znak drukowany nazywa się glifem). Glifami będą więc litera, cyfra, znak interpunkcyjny – ale i symbole, które się do nich nie zaliczają, jak: ukośnik {/}, dywiz (łącznik) {-}, tylda {~}, asterysk (gwiazdka) {*}, „małpa” {@} i wiele innych.

Zestaw glifów jednego rodzaju (kroju) pisma nazywany jest fontem. Nazwa ta weszła do użycia w momencie wynalezienia komputerowego odwzorowania graficznego liter skalowalnych – odtąd jednym krojem liter można się posługiwać w dowolnych wielkościach znaków oraz w wersji pogrubionej (bold) i pochylonej (italic, czyli kursywa). Dawniej (w druku wypukłym, czyli w typografii) nośnikiem glifu była czcionka (polski Word zarówno glif, jak i font nazywa błędnie czcionką); dziś, w druku płaskim (np. drukarki laserowe) bądź wklęsłym, zwykle jest nim płyta lub walec.

Niektóre alfabety wymagają bardzo rozbudowanych fontów; w kanji (japońskie pismo obrazkowe) liczba znaków obowiązujących przekracza 2000, a dochodzą do niej glify nieskodyfikowane. Ale i wśród języków posługujących się alfabetem łacińskim stosuje się znaki w Polsce nieużywane; np. Hiszpanie zdanie pytające biorą w „nawias pytajników”, więc istnieje potrzeba pytajnika otwierającego, który (jak w przypadku nawiasów czy cudzysłowów) stanowi komplet ze znanym i Polakom pytajnikiem zamykającym. Wygląda on oczywiście tak: {¿}.

Choć rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, w zestawach glifów (również tych używanych w Polsce) istnieją wieloznaki. Taki (kilka liter lub znaków połączonych razem) glif ma specjalną nazwę: ligatura. Ligaturę sz stosował Jan Januszowski w Drukarni Łazarzowej do I wydania Pism wszystkich J. Kochanowskiego.

Ilustracja z serwisu polona.pl.

Ale ligatury nie są tylko zabytkiem poligrafii – Word ma w standardowym zestawie cały ich szereg, np.: ⅜, №, fi, ʤ, ale najpowszechniej stosowaną jest wielokropek, czyli trzy kropki {…} odbijane jedną czcionką. Aby z tej ligatury skorzystać, wystarczy nacisnąć prawy ALT+kropka.

Szczególna uwaga należy się glifom pauzy {—} i półpauzy {–}. Często są one błędnie utożsamiane z myślnikiem. Różnica jest taka, że myślnik jest znakiem interpunkcyjnym o określonej przez ortografię funkcji i o z grubsza określonym przez tradycję wyglądzie, a pauza i półpauzaglifami bez określonej funkcji, ale o wyglądzie skodyfikowanym. Półpauza ma (wg Wikipedii) długość litery „n”, podczas gdy pauza – litery „m”, najszerszego glifu. Tak jest w Wordzie. Zmierzyłem długość pauzy w kilku starych (w polskiej poligrafii stosowanie półpauzy w miejsce pauzy rozpowszechniło się dopiero w ostatniej dekadzie XX w. wraz ze składem komputerowym stosującym typografię anglojęzyczną) książkach; moje pomiary wykazały, że pauza bywała zwykle znacznie dłuższa niż „m”. Za pomocą pauzy i półpauzy można wydrukować myślnik, ale można też użyć ich jako punktorów bądź jako kreski dialogowej. Można oddać nimi również operator odejmowania lub znak ujemny w matematyce, ale mimo to żaden matematyk nie nazwie minusa półpauzą (ani myślnikiem). Zatem i poloniści nie powinni tego robić; w strukturze zdania istnieje myślnik, a półpauzy i pauzy użyjemy w druku (czyli i w Wordzie).

Istnieją przypadki, gdy w foncie jest kilka wersji jednego znaku; w szczególności dotyczy to cudzysłowu i nawiasu. W Polsce w powszechnym użyciu jest co najmniej pięć par glifów cudzysłowu („ ” | » « | « » |  ‚’ | ‘ ’) i trzy pary glifów nawiasu ([ ] | ( ) | { }). Forma cudzysłowu apostrofowego („ ”) jest zalecana przy cytowaniach lub wyodrębnianiu nazw, cudzysłowu ostrokątnego francuskiego {« » } bądź definicyjnego {‘ ’} do obramowania definicji, ostrokątnego niemieckiego {» «} lub polskiego pojedynczego {‚’} do głębszych warstw tekstu. Podobnie jest z nawiasami: zwykłe okrągłe ( ) zaleca się do wtrąceń, kwadratowe [ ] do opuszczeń bądź – jak i klamrowe { } – do głębszych warstw wtrąceń.

Zasady ortografii, które określają stosowanie znaków pisarskich, nigdy nie nakazują stosowania konkretnego typu (wyglądu) znaku bądź (w przypadku druku) glifu. Jedyne zalecenia ortograficzne w tym względzie dotyczą dwóch spraw:
– różnicowania cudzysłowów kolejno zagnieżdżanych; ma to na celu zrozumiałość zapisu;
– użycia nawiasu kwadratowego okalającego wielokropek dla oznaczania opuszczenia w cytacie (choć dopuszcza się też nawias okrągły).

Inne reguły w tej kwestii pochodzą od specjalistów typografii i edycji tekstu. To oni nas besztają, gdy pisząc tekst w edytorze (np. w Wordzie), w miejsce myślnika wstawimy łącznik – coś, co nie zostałoby zauważone w piśmie odręcznym ani poprawione w maszynowym (tu jednym glifem oddawaliśmy łącznik i myślnik), w programie komputerowym jest uznawane za błąd. Jeśli dziś w Wordzie postawimy trzy kropki jedna za drugą (co ortograficznie poprawnie oddaje wielokropek), program domyślnie sam zamieni nasze trzy pojedyncze kropki na ligaturę, a jeśli coś się nie uda, każdy redaktor uważa za swój obowiązek to poprawić.

Tak więc dziś autor piszący teksty w Wordzie (lub w innym komputerowym edytorze tekstów), aby nie wyjść na nieuka, musi opanować część wiedzy dawniej zarezerwowanej dla drukarza.

Tomasz Marek

Zaszufladkowano do kategorii Baza informacji | Otagowano , , | 3 komentarze

Żegnam – Do widzenia – Do zobaczenia

Nie tak dawno otrzymaliśmy następujące pytanie:

Witam
Ogólnie przyjętym zwrotem na pożegnanie jest „do widzenia”. Jak kulturalnie pożegnać osobę, której nie mam ochoty więcej widzieć? Zwrot „żegnam” wydaje mi się tu niewłaściwy. Czy istnieje inny, bardziej grzeczny zwrot?
Pozdrawiam, R.D.

Szanowny Panie,

Żegnam wydaje się odpowiednie w tym sensie, że jest jasnym komunikatem negatywnym. Jeśli takiego komunikatu nie chcemy przekazywać, to nie ma chyba nic lepszego niż Do widzenia. Proszę pamiętać, że Do widzenia to tylko konwencja, utarty zwrot. On – w obecnym użyciu – wcale nie zakłada kolejnego spotkania. Co innego z Do zobaczenia, który jest dużo bardziej nacechowany pozytywnymi uczuciami, zwrócimy się tak wyłącznie do osoby, z którą mamy bliższą, mniej oficjalną relację.

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

PS. Prof. Małgorzata Marcjanik w poradni językowej PWN pisze:

Forma powitania Witam i pożegnania Żegnam mogą być stosowane tylko przez osoby tej samej rangi pragmatycznej, tj. osoby w podobnym wieku czy na równorzędnym stanowisku, lub przez osoby wyższe rangą do osób rangi niższej. Formy te świadczą o braku dystansu między rozmówcami.

Zdecydowanie nie zgadzam się z ostatnim zdaniem tej wypowiedzi, przynajmniej co do formy Żegnam. Nie świadczy ona o braku dystansu, ale raczej o stawianiu się wyżej nad rozmówcę, a przy tym komunikuje chłód, co wybrzmiewa również w pytaniu p. R.D., który zdaje się mieć podobne odczucia.

Zobacz wpisy na podobne tematy:
Jak zacząć e-mail?
Przyczynek do „Witam!” inicjującego e-mail

Zaszufladkowano do kategorii Odpowiedzi na pytania | Otagowano | 3 komentarze