Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (56)

Poniższe ciekawostki ponownie opracował Tomasz Marek.

Chmara to ‘wielka liczba kogoś lub czegoś’, ale chmara ma drugie znaczenie: ‘stado jeleni, łosi, żubrów lub danieli’. / Zdjęcie: Językowe Dylematy 2013. Obróbka: Melrose Studio ©

1.
Czy wiesz, że…

w przypadku przysłówków nieśpieszno i nie śpieszno obie pisownie – łączna i rozdzielna –  są akceptowane? Przynajmniej obie podaje SJP PWN, choć reguła 45.4 nakazuje pisownię łączną. Mało – równouprawnione są niespieszno i nie spieszno, choć prof. Kłosińska wersje z s uważa za przestarzałe. Podobnie jest z czasownikami spieszyć i śpieszyć, które w SJP PWN uchodzą za synonimy, choć spieszyć posiada znaczenie homonimiczne ‘uczynić pieszym’ (na przykład konnica jest spieszona, gdy konie padną).

2.
Czy wiesz, że…

istnieją dwa niezależne czasowniki sczepić i szczepić? Szczepić oznacza:

  1. «wprowadzić do organizmu ludzkiego lub zwierzęcego szczepionkę w celu sztucznego uodpornienia go na chorobę zakaźną»
  2. «uszlachetnić drzewa i krzewy przez połączenie pędu lub oczka odmiany szlachetnej z podkładką»

a sczepić: «złączyć razem jakieś przedmioty, zaczepiając jeden o drugi»
za: SJP PWN.

3.
Czy wiesz, że…

partykuła owszem ma dwa przeciwstawne zastosowania? Jedno z nich potwierdza wypowiedź przedmówcy:
– Smakuje ci?
– Owszem.
a drugie zaprzecza jej:
– Ona już nie wróci.
– Owszem, wróci.
za: SJP PWN.

4.
Na pewno wiesz, że…

chmara to ‘wielka liczba kogoś lub czegoś’, ale czy wiesz, że chmara ma drugie znaczenie: ‘stado jeleni, łosi, żubrów lub danieli’? Można zatem powiedzieć: „Z lasu wypadła nieliczna chmara danieli”, podczas gdy wyrażenie „nieliczna chmara strzał” jest niepoprawne.

5.
Czy wiesz, że…

dotykamy JĄ, gdy powiemy coś obraźliwego. Dotykamy JEJ, gdy zbliżamy rękę do jej ciała?
Zob. także: Próbować zupę czy próbować zupy? Dotknąć ją czy dotknąć jej?

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | Dodaj komentarz

Rusycyzmy prawdziwe i mniemane

W codziennej polszczyźnie znajduje się wiele rusycyzmów. Niektóre są tak rozpowszechnione, że o ich obcym pochodzeniu nawet nie myślimy. Nad kilkoma z nich zastanówmy się teraz.

  • póki co = ‘na razie’,
  • centralny = ‘główny’, np. dworce kolejowe mają nazwy: Poznań Główny, Kraków Główny, ale Warszawa Centralna,
  • głównodowodzący = ‘wódz naczelny’,
  • iść za czymś = ‘iść po coś’, zwrot w zasadzie gwarowy, ale obecny w wysokiej polszczyźnie dzięki tytułowi lektury szkolnej – noweli Za chlebem Sienkiewicza,
  • zwroty z „nie”: jak by nie patrzeć, jak by nie było, gdzie się nie pokaże,
  • mało tego, że = ‘nie dość, że’,
  • nachalny = ‘natrętny’,
  • niezawisły = ‘niezależny, niepodległy’,
  • odnośnie = ‘względem’,
  • oglądnąć się = ‘obejrzeć się’,
  • pod rząd = ‘kolejno’,
  • surowy = ‘srogi’, np. klimat,
  • u [kogoś] (jest) [coś]= ‘[ktoś] ma [coś]’, np. „U nas (jest) najlepszy towar”,
  • w miejsce = ‘zamiast’,
  • żalić się = ‘skarżyć się’.

Z kolei istnieją słowa i zwroty, które za rusycyzmy uważane są niesłusznie. Należą do nich np.:

za wyjątkiem przez podobieństwo do за исключением [za iskljuczenijem]. Zalecana zamiana na (jakoby polskie): z wyjątkiem.

Źródłem poglądu o rosyjskim pochodzeniu zwrotu za wyjątkiem jest podobno A. Brückner, który wg prof. A. Bańkowskiego: „usłyszał jak pewien Moskal mówi [wsje ljudi za iskljuczenijem…], a że sam był Niemcem, to wolał kalkę z niemieckiego (mit Ausnahme jako antonim ohne Ausnahme ‘bez wyjątku’). I tak ta prawda objawiona stała się prawem językowym. A.B. przeciwstawia się temu, udowadniając, że wyrażenia typu za porozumieniem, za pozwoleniem, za wiedzą, za zgodą… są charakterystyczne dla dawnego języka polskiego – było ich ok. trzystu(!), z czego do naszych czasów przetrwało kilkanaście. A за исключением [za iskljuczenijem] to… rosyjski polonizm, wyjątkowy w swej konstrukcji, bo w miejsce polskiego „za” Rosjanie nagminnie stosują „po”, np. по соглашению [po sogłaszeniju] – ‘za porozumieniem’.

Rosjanie stosują за исключением rzadko – zamiast niego stosowane jest słowo кроме [kromie], czyli znane nam ze staropolszczyzny krom/okrom, obecnie zastąpione przez „oprócz”.

Kolejnym argumentem (zdaniem A.B.) za za wyjątkiem a przeciw z wyjątkiem jest charakter przyimka z, który z rzeczownikiem w narzędniku (a tak jest w przypadku z wyjątkiem) oznacza przyłączenie (np. „padał śnieg z deszczem”). Trudno to przyłączenie pogodzić z rzeczownikiem wyjątek, który właśnie… oddziela. W przeciwieństwie do z przyimek za z rzeczownikiem w narzędniku oznacza oddzielenie (np. „człowiek za burtą”). Moim [T.M.] zdaniem ten argument jest wątpliwy, nie dotyczy bowiem innych wyrażeń z za, które wszystkie zawierają przyłączanie.

Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że istnieje bliższe за исключением wyrażenie polskie: z wyłączeniem.: „W razie przeniesienia wierzytelności z wyłączeniem zastawu, zastaw wygasa”. I tu mamy z a nie za.


uważać [kogoś] w znaczeniu ‘szanować [kogoś]’.

Jest to wprawdzie konstrukcja archaiczna, ale – pomimo tożsamości z rosyjskim уважатсь кого то [uważać kowo-to] – nie jest rusycyzmem! Dowodem na to jest użycie tego znaczenia czasownika uważać w Biblii Leopolity z 1561 r. („uczcił a uważył go król i wpisał między przedniejsze przyjacioły”), a wpływ języka rosyjskiego na polski w XVI w. można pominąć.


nie ma/masz [komu] zrobić [czegoś]. Zwrot ten powoli wychodzi z użycia, ale wg Poradni PWN i M. Malinowskiego jest równie poprawny i polski, jak: „nie ma [kto] zrobić [czegoś]”. Stosowali go wielcy poeci polscy, w tym Kochanowski i Mickiewicz.

Tymczasem są językoznawcy, którzy uważają, że zwrot ten w wersji nie masz… zasadza się na błędzie ortograficznym, który zaczął się u Kochanowskiego właśnie i dalej (może nie bez udziału wpływów rosyjskich) jest kontynuowany. Oto owo (błędne?) użycie:

Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki*, nie masz rozśmiać się nikomu.

Wbrew pisowni „nie masz”, wg M. Malinowskiego nie chodzi o posiadanie, lecz o formę 3. osoby nie ma użytą bezosobowo ze wzmacniającą partykułą (nie maż, jak „Azaliż nie położono go w grobie” = ‘Zali nie położonoż go w grobie’). Tak sytuowana partykuła wzmacniająca znajduje się w powszechnie dziś stosowanym słowie czyż, ale i w wielu innych, jak np.: jednakowoż, cóż, jakżeż, bądźżeż, taż (żeński odpowiednik tenże).

Wydaje się jednak, że takie użycie mieć w 2 os. czasu przeszłego weszło już do uzusu w formie błędnej (czyli jak u Kochanowskiego). Mówimy (i piszemy): „Nie masz to jak dobra herbata”, uważając to zdanie za tożsame z mniej akcentowaną wersją: „Nie ma to jak dobra herbata”, podczas gdy spodziewać by się należało pisowni: „Nie maż to jak dobra herbata”.

Tomasz Marek

* – Zabawka oznaczała wtedy ‘zabawę, rozrywkę’.

Bibliografia:
Malinowski, Obcy język polski,
Poradnia SJP PWN,
Doroszewski, Słownik języka polskiego,
Czarkowski, Słownik najpospolitszych rusycyzmów, Wilno 1908,
Tokarski, Słownik wyrazów obcych, PWN Warszawa 1980.

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (55)

Poniższe ciekawostki ponownie opracował Tomasz Marek.

Czy wiesz, że miesiąc styczeń do XVI wieku był lutym?

1.
Czy wiesz, że…

w staropolszczyźnie epoki przedpiśmiennej istniało zróżnicowanie znaczeniowe form czasu bezokolicznikowego złożonego (będzie widzieć) i form osobowych tegoż czasu (będzie widział)? Forma osobowa (będzie widział) miała znaczenie futurum exactum, czyli czasu przyszłego uprzedniego. W zastosowaniach wyglądało to tak:
Będę widzieć podchodzącego nieprzyjaciela.
Będę widział, zanim nieprzyjaciel się zbliży.
za: Grzegorz Jagodziński, Gramatyka

2.
Czy wiesz, że…

czasowniki patrzeć i patrzyć są równoprawne, choć ich popularność użycia zależy od czasu gramatycznego? Forma bezokolicznikowa patrzeć jest znacznie częstsza niż patrzyć, ale w czasie przeszłym jest odwrotnie: forma patrzyłam jest częściej używana niż patrzałam.

3.
Czy wiesz, że…

w staropolszczyźnie rzeczownik goła był synonimem śmierci? Objawia się to w licznych, często zapomnianych przysłowiach: „Nie pomogą zioła, kiedy każe wsiadać goła”, „Goła ma ten obyczaj – odstrychnie od wszystkiego”. Z gołym (w roli przymiotnika) jest też staropolski (Adam Korczyński, XVII/XVIII w.) frazeologizm „panienka na gołym obroku stoi”: „jest przypowieścią prostą o tych, które już ołtarza dorostą” (pisownia oryginalna), czyli o czekającej zamążpójścia.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

4.
Czy wiesz, że…

miesiąc styczeń do XVI wieku był lutym? U początków naszego stycznia stoi forma sieczeń* nawiązująca do sieczenia, czyli ‘wyrębu drzew’. Wariantem słowa sieczeń było słowo tyczeń, pochodzące od rodzaju drewna użytkowego, czyli ‘tyki, drąga’. Ostatecznie około XV-XVI wieku z połączenia siecznia z tyczniem powstała postać styczeń. A luty przesunięto o miesiąc.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”
* – inni wywodzą nazwę stycznia od „stykania” się ze starym rokiem

5.
Na pewno wiesz…

co dziś oznaczają słowa grzecznie, grzeczny. Kiedyś (XVII w.) ich słownikowa definicja była inna: »dobrze (dobry itd.), przyzwoicie, stosownie, właściwie, trafnie; uprzejmie, łaskawie«, bo pochodził od „k-rzeczy”, czyli „do rzeczy”, ale i tak nasi antenaci rozumieli grzeczność jeszcze inaczej: grzeczna mogła być hulanka (tzn. że i gorącą głowę szabelką studzono, i dziewkom wygodzono – grzecznie oczywiście – i pod stół wielu wpadło), grzecznie można było „kury ryżem przyprawić”, grzecznie można było umierać (kto zaproponuje synonim?). A oto cytat z Ksiąg Metamorphoseon… (1638 r.) Kaspra Niesieckiego: ‘Nieśmieszli w knieie źwierząt sámá wniść bespiecznie/ z Bogiem możesz pustynie leśne zwiedzić grzecznie’.
Wygląda na to, że dawniej grzecznie, grzeczny były słowami-wytrychami, które oznaczały wszelką pochwałę. Słowo to zmieniło znaczenie w XVII w. i odtąd grzeczny znaczy „dobrze wychowany, posłuszny”. Azaliż nie grzeczna to ciekawostka?
za: IJP PAN, Elektroniczny słownik języka polskiego XVII i XVIII w.
za: B. Walczak, Zarys dziejów języka Polskiego

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Odmiana nazwisk (i niektórych imion) męskich zakończonych na -o

Z odmianą męskich nazwisk zakończonych na -o bywają stałe problemy, o czym świadczy fakt, że wiele osób w tekstach lub mowie po prostu pozostawia je nieodmienione. Oto typy odmian nazwisk, imion, pseudonimów męskich zakończonych na -o z podziałem na te pochodzenia słowiańskiego i z innych języków.

Nazwiska słowiańskie zakończone na -o mają dwa typy odmiany:

1) Jeżeli przed końcowym -o występuje spółgłoska twarda, odmieniamy je jak rzeczowniki żeńskie, analogicznie jak rzeczownik tata (zob. więcej) czy mężczyzna, np. Kościuszko, Kościuszki, Kościuszce, Kościuszkę, z Kościuszką, o Kościuszce.

2) Jeżeli przed końcowym -o występuje spółgłoska miękka, odmieniamy je wg deklinacji męskiej, analogicznie jak rzeczownik dziadunio, np. Stanio, Stania, Staniowi, Stania, ze Staniem, o Staniu.

Męskie nazwiska obcojęzyczne niesłowiańskie traktujemy na dwa różne sposoby, przy czym w drugiej grupie możemy wyróżnić trzy podtypy:

1) Nazwiska zakończone w wymowie i pisowni na -o akcentowane (np. Brando, Hugo – wym. Brando, Igo) oraz zakończone w wymowie na -o akcentowane, nawet jeśli w pisowni pojawiają się inne litery (Crusoe, Malraux – wym. Kruzo, Malro) – w niemal wszystkich przypadkach pozostają nieodmienne (wyjątek stanowi gr. 2.3).

2.1) Nazwiska zakończone na -o nieakcentowane odmieniają się jak rzeczowniki męskie, tak jak słowiańskie Stanio, Cyzio, Puzio, np.: Pirandello, Pirandella, Pirandellowi, Pirandella, z Pirandellem, o Pirandellu.

2.2) W przypadku części imion i nazwisk inna jest forma miejscownika, analogicznie jak w deklinacji wyrazów: chrześcijanin, Hiszpan czy Chorwat, np. Torquato Tasso, Torquata Tassa, Torquatowi Tassowi, Torquata Tassa, z Torquatem Tassem, o Torquacie Tassie.

2.3) Identycznie jak 2.2 odmieniamy też wyjątkową grupę nazwisk pochodzenia francuskiego zakończonych w wymowie na -o akcentowane, które w pisowni zakończone są na niewymawiane litery -t lub -d, np. Peugeot, Renault (czyt. Peżo, Reno), D: Peugeota, Renaulta (czyt. Peżota, Renota), C: Peugeotowi, Renaultowi (czyt. Peżotowi, Renotowi), B=D, N: z Peugeotem, Renaultem, Msc: o Peugeocie, Renaulcie.

Jak więc widać, nazwiska męskie na -o zachowują się w przypadkach zależnych na kilka różnych sposobów, co stanowi spory kłopot dla użytkowników polszczyzny. Zachęcam więc do wracania do tego artykułu zawsze, gdy mamy problem z odmianą konkretnego nazwiska na -o. Zapewne z łatwością znajdziemy tutaj odpowiedni typ deklinacji. Cieszy przynajmniej to, że w tej grupie nazwisk odpada kwestia apostrofu, którego tutaj po prostu nie używamy.

Dodam, że przygotowując artykuł, korzystałem głównie z opracowania poradni językowej Uniwersytetu Łódzkiego: https://poradnia-jezykowa.uni.lodz.pl/warto-wiedziec/odmiana/ Był to do tej pory właściwie jedyny artykuł w polskim internecie, który szczegółowo (choć podział jest nieco mniej przejrzysty) omawia ten temat. Nasz tekst inaczej porządkuje te treści, ale może warto zajrzeć i tam, gdyż wpis poradni UŁ zawiera wiele innych przykładów.

By dopełnić tematu, należy zaznaczyć, że wydawnictwa poprawnościowe coraz szerzej dopuszczają nieodmienianie nazwisk zakończonych na o, ale pod pewnym warunkiem. W artykule Odmiana i pisownia nazwisk męskich w zasadach pisowni na stronach sjp.pwn.pl czytamy:

Pewnym ułatwieniem dla piszących może być możliwość nieodmieniania niektórych nazwisk, dopuszczalna, gdy nazwisko zostanie poprzedzone imieniem lub rzeczownikiem pospolitym (np. minister, prezydent). Możliwość taka dotyczy głównie nazwisk zakończonych na -e, -o oraz akcentowanych na ostatniej sylabie.

Tak więc – dla przykładu – wśród rzeszowskich ulic nazwę ul. Kopisto kwalifikuje się jako błędną, podczas gdy forma ul. Wł. Stanio jest językowo akceptowalna (o ile założymy, że Wł. to ciągle jeszcze jednoznacznie skrót od imienia męskiego).

– Paweł Pomianek

Zaszufladkowano do kategorii Baza informacji | Otagowano , , , , , , , , | 12 komentarzy

Słowa o zmienionym znaczeniu. Zboże, musieć, dziad, dziéwka, kobieta

Podobno polszczyzna w ciągu ostatnich kilku wieków zmieniała się mniej niż większość innych języków europejskich.  Prof. Miodek wyraził przekonanie, że Polak współczesny bez trudu zrozumiałby średniowiecznego rodaka. No nie wiem…

Wiele słów zmieniało znaczenie w czasie. Czy dzisiejszy Polak miałby świadomość faktu, że słyszane pojęcia znaczą co innego niż w zamyśle średniowiecznego mówcy? Skąd miałby wiedzieć, że jego słowa też przywołują w umyśle przodka sprzed 500 lat inne treści? A było tych zmian naprawdę wiele! Tu zamieszczę tylko kilka ciekawszych (nomen omen – patrz niżej!) spośród nich.

Wspomniałem, że napiszę o zbożu, zacznę więc od spełnienia tej obietnicy. Kiedyś, w czasach gdy reż była zbożem, zboże znaczyło ‘dostatek’, ‘szczęście’, czego ślad mamy w Bogurodzicy (~XIII w.):  „A na świecie zbożny pobyt, po żywocie rajski przebyt”. Dziś zbożny zmieniło znaczenie na ‘świątobliwy’, ‘zgodny z wolą Bożą’. I nie ma nic wspólnego ze współczesnym zbożem.

Inne rzeczowniki, które zmieniły znaczenie, to:
ciekawy – dawniej: ‘prędki’ (od: ciec; o tchórzu mawiano, że ma nogi ciekawe); dziś: ‘interesujący się czymś, budzący zainteresowanie’.
list – dawniej: ‘liść’; dziś – wiadomo…
ojczyzna – dawniej: ‘ojcowizna’. Łukasz Górnicki, zm. AD 1603, pisał: „Moim zdaniem lepiej uczyni, kto mówiąc o Polszcze rzecze: patria moja, niźli ojczyzna moja, bo ojczyzna częściej się rozumie to, co gruntu komu ociec jego zostawił”.
twarz – dawniej: ‘stworzenie’.
złodziej – dawniej: ‘złoczyńca’, ten, który „zło dzieje”; obecny złodziej dawniej był nazywany kradzieżnikiem. Onufry Kopczyński w swojej Gramatyce (1778 r.) wyjaśnia, że „Polski wyraz złodziej pokazuje, jak u przodków naszych, zamknięcia mało używających, największym występkiem była kradzież”.

Znaczenie zmieniały również inne części mowy. Czasownik musieć*, obok powszechnie znanych słownikowych ma inne znaczenie gwarowe (‘zapewne’, ‘na pewno’ – „musi cię Pan Bóg skarze”, „ja musi jestem kto inny), ale staropolskie było jeszcze inne:  ‘należy’, ‘trzeba’** („musi go kęs obuchem ściągnąć” czyli ‘trzeba go nieco’ – Baryka, 1637 r.). Pamiętam, że gdy, brzdącem będąc, broiłem, mój dziadek patrzał na mnie z wyrzutem i mówił: „Tomek, nie musisz!”. A ja – intuicyjnie, bo dzieci uczą się języka dzięki intuicji – rozumiałem go znakomicie, nie wiedząc, że dziadek mówi reliktową polszczyzną sprzed wieków. Czy i dziś wykazałbym się taką intuicją?

Oprócz zmiany znaczenia pewne słowa zmieniały zabarwienie uczuciowe.

I tak dziad z postaci szanowanej, ‘patriarchy’, ‘ojca ojca’, stał się ‘niedołęgą’, a w końcu ‘ubogim’, ‘żebrakiem’ i dał początek zwrotowi zejść na dziady. Wbrew prof. Miodkowi rzutuje to na zrozumienie „młodego”, bo liczącego sobie niespełna dwieście lat, tytułu dramatu Mickiewicza Dziady. Powinien on – moim zdaniem przynajmniej na użytek szkolny – zyskać (w nawiasie?) podtytuł wyjaśniający: Praojce.

Podobnie było z dziewką, która pierwotnie była ‘dziewczyną’, wręcz ‘córką’ (Jan Kochanowski Orszulkę nazywał dziéwką). Z czasem znaczenie zmieniło się na ‘dziewczynę służebną’, ‘dziewkę folwarczną’ a ostatecznie ‘dziewczynę złego prowadzenia’, czyli ‘prostytutkę’. Dziś w tym znaczeniu wyraz zachował dawne é pochylone i współcześnie pisze się (niemal tak, jak to dawniej wymawiano): dziwka.

Odwrotny proces – poprawy zabarwienia uczuciowego – stał się udziałem (tajemniczego pod względem pochodzenia) wyrazu kobieta. Zrazu miał on charakter obelżywy.  Niewiasty skarżą się w satyrze M. Bielskiego Sjem niewieści z 1565 r., że je mężczyźni „ku więtszemu zelżeniu kobietami zowią”. Neutralnymi nazwami były: żona, białogłowa, białka, niewiasta, podwika. Już jednak wiek później J.Ch. Pasek kobietą nazywa swoją przyszłą żonę, a po kolejnych stu latach biskup warmiński przyznał: „My rządzimy światem, a nami kobiety”.

Niemniej jednak w Odrodzeniu moją wypowiedź: „Nie każda kobieta jest dziwką” zrozumiano by jako: ‘Nie każda rura jest dziewczyną’, przez co wyszedłbym na… sodomitę (to zgodne z pierwotnym źródłosłowem biblijnym, pejoratywne określenie dopiero współcześnie doczekało się nienacechowanego synonimu: „gej”).

Może być odwrotnie. Jak zareagowalibyśmy, usłyszawszy, że ktoś proponuje nam „malutkie pierdolenie”? Tymczasem znaczyło to wonczas tyle, że ów człowiek chce z nami… krótko porozmawiać (Komedya o Wawrzku, AD 1612).  Wprawdzie polski lud na ogół wie, że pierdoła oznacza ‘gadułę-nudziarza’, a pierdolenie – ‘bezsensowne gadanie’, ale konia z rzędem temu, kto nie będzie miał skojarzeń obscenicznych.

– Tomasz Marek

* Dr Wędkiewicz wyraz musieć wywodzi od niemieckiego müssen, jako starodawne zapożyczenie.
** Podobnie angielski czasownik must, który na poziomie szkolnym często jest tłumaczony bezrefleksyjnie jako ‘musi’, ale – tak samo jak kiedyś polskie musi – znaczy ‘należy’, ‘trzeba’.

Bibliografia:
prof. B. Walczak, Zarys dziejów języka polskiego
dr St. Wędkiewicz, „Język Polski”, rocznik II (1914)
prof. Miodek dla „Gazety wrocławskiej”
Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , | 2 komentarze

Relikty po r zgłoskotwórczym. Naparstek, pierścień i rżysko

Język żyje, ewoluuje. Rodzą się nowe słowa, niektóre zmieniają znaczenie, a inne zostają zapomniane.  Ale czasem zdarza się, że nie zanikają całkowicie; pozostawiają ślad po sobie w jakimś innym, pochodnym wyrazie, który ocalał, przetrwał śmierć źródłosłowu.

Kiedyś, w języku starosłowiańskim, istniały spółgłoski zgłoskotwórcze (sylaba wtedy obywała się bez samogłoski). Należało do nich ŕ (miękkie r). I dziś r zgłoskotwórcze istnieje w niektórych językach; np. w czeskim i słowackim w takich wyrazach, jak krk [kyrk] (‘kark’), trh [tyrh] (‘targ’) czy prst [pyrst] (‘palec’). I właśnie od tego ostatniego, starosłowiańskiego wyrazu prst wywodzą się jakże polskie, ponadczasowe naparstek i pierścień.

Wspomniane miękkie r (ŕ) to szeroki i frapujący temat. Głoska ta istnieje w większości języków słowiańskich. Przykładowo: w miejscu, w którym u nas występuje rz wymawiane jako [ż]: rzeka, morze, warzyć, Rosjanie mają wciąż dźwięk [ŕ]: река [rjeka], море [morje], варить [waritś]. Skąd zatem to nasze rz?

Kiedyś skrybowie, przekładając wymowę Słowian na alfabet, stanęli przed problemem, jak to miękkie r zapisać. W języku starocerkiewnym (cyrylica) zdecydowano się na zmiękczającą samogłoskę, jak ри, ре [ri, rje] itp. choć r i tak miało domyślnie miękką wymowę. Gdy miało twardą, szczególnie w końcowych wystąpieniach, dla zaznaczenia tej twardości wprowadzono (nadal istnieje w alfabecie rosyjskim – grażdance) twardy znak (ъ). Przykładowo pojawiał się on w znanym i w języku polskim słowie pożar – w starocerkiewnym пожаръ, choć we współczesnym rosyjskim już пожар. Oba wymawia się jak w Polsce: [pożar], bo domyślna miękka wymowa p (litera grażdanki, odpowiada łacińskiemu r) przestała obowiązywać i w Rosji.

U nas, w wielko- i małopolskiej Słowiańszczyźnie (alfabet łaciński), ŕ zapisuje się podobnie: w Bulli Gnieźnieńskiej z XII w. (Criz = ‘Krzyż’, Rospra, Trebna), w poznańskich rotach sądowych AD 1397 (predać ‘sprzedać’, grywien ‘grzywien’) i w Kazaniach Świetokrzyskich z XIII/XIV w. (reca = ‘rzeka’, trece = ‘trzecie’), z jednorazowym wyjątkiem szczelinowym trsy = ‘trzy’. Od XII w. miękkie r zaczęło przybierać (być może pod wpływem Czechów, terytorialnie bliskich nowemu centrum kulturalnemu w Krakowie) dodatkową artykulację szczelinową [rż], ale dopiero w XIV w. dla zmienionej w szczelinową wymowy głoski ŕ [rż]* gdzieniegdzie pojawiają się wzorowane na ówczesnej pisowni czeskiej wieloznaki rs, rz, rsz; z których w XVI w. ustalił się rz (sporadycznie ). Czyżby [ŕ] słyszano jako coś podobnego do dzisiejszego [rź] (litera ź powstała dopiero w XVI w.)? A może to czeska pisownia zaczęła dyktować wymowę? Po wieku XVII zapomniano** o miękkim r i uproszczono wymowę do [ż] ku utrapieniu uczniów wszelkich szczebli, którzy dziś nie mogą zrozumieć, dlaczego mamy dwa sposoby zapisu tej samej głoski.

Wraz z miękkim r ewoluowało, pochodzące od praindoeuropejskiego źródłosłowu rughis (od tego samego źródłosłowu pochodzą i słowa innych języków europejskich oznaczające zboże bądź żyto, np. ang. rye, niem. Roggen, duńskie rug), starosłowiańskie słowo ŕż [rjeż] (‘zboże’), które w Polsce było zapisywane jako reż***. Reż była rodzaju żeńskiego – ta reż, tej rży. Reż, jako nazwa ogólna zastąpiona przez zboże, stała się ok. XV w. określeniem jednego gatunku zboża, by i z tego znaczenia zostać szybko wypartą przez nowsze żyto. Ale w Wielkopolsce jeszcze niedawno (połowa XX w.) znano reż – zwykle w wersji przymiotnikowej: była rżana (‘żytnia’) mąka i rżany (‘żytni’) chleb. I nawet dziś WORD nie podkreśla tego przymiotnika jako błędny, choć rzeczownik reż – tak. A we współczesnej polszczyźnie ostało się rżysko, pozostałość po ściętym zbożu i zarazem – o paradoksie! – pozostałość po zapomnianym słowie reż (‘zboże’).

Samo zaś zboże ma również ciekawą historię, ale o tym innym razem.

– Tomasz Marek

* Czesi do dziś swoją głoskę ř (np. w wyrazie řeka = ‘rzeka’) wymawiają jak Polacy w XVI w.: [rżeka].

** Paradoksalnie w kilku przypadkach, jak źrzódło, śrzoda, w XIX w. (oficjalnie od 1891 r.) warszawskie centrum kulturalne Polski przyczyniło się do przywrócenia starosłowiańskiej (niemal) wymowy i (później) pisowni. Dziś piszemy i mówimy: źródło, środa – z nieco twardszym [r] niż nasi praojcowie, ale już nie szczelinowym [rz], jak 150 lat temu.

*** Narzucające się podejrzenie, że polski ryż wywodzi się z tego samego źródłosłowu co reż, jest mylne. Ryż ma też źródłosłów praindoeuropejski, ale inny: vrīhiṣ. Wymawiało się to… [ris] i do dziś tak mówi duża część Europy i świata.

Bibliografia:
prof. St. Urbańczyk, Język Polski, nr specjalny 1953 r.
prof. St. Urbańczyk, w: Szkice z dziejów języka polskiego
prof. B. Walczak, Zarys dziejów języka polskiego
prof. J. Miodek, ABC polszczyzny
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_%C5%9Bredniowieczne_roty_s%C4%85dowe
https://vasmer.lexicography.online

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , , | 1 komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (54)

Został kelner, a pozostałe zawody znikły.
Z uzusem się nie wygrywa.
Zdjęcie: Frederic Massard, Photoxpress

Poniższe ciekawostki przygotował Tomasz Marek.

1.
Czy wiesz, że…

powstawanie polskich nazwisk to był długotrwały proces, który zaczął się na przełomie XV i XVI w., ale jeszcze w XIX wieku w Wielkopolsce, dzielnicy cywilizacyjnie przodującej, nie wszyscy chłopi mieli oficjalne nazwiska? Paradoksalnie uporządkowanie nazwisk zawdzięczamy dopiero zaborcom.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

2.
Na pewno już wiesz, że…

pierwsze zdanie zapisane po polsku znane w oryginale to: „Daj, ać ja pobruszę, a ty pocziwaj”, i pochodzi ono z kroniki, zwanej Księgą Henrykowską. A historia była taka: czeski chłop Boguchwał pomagał żonie Polce brusić, czyli „mleć na żarnach”. Stąd przezywano go Brukałą. Jego dzieci – potomkowie Brukały – były nazywane Brukalicami. Ale czy wiesz, że od ich przezwiska wywodzi się nazwa miejscowości Brukalice? Miejscowość do dziś zachowała dawną nazwę; Brukalice są zlokalizowane niecały kilometr na północ od Henrykowa, które dało nazwę sławetnej księdze, znalezionej w tamtejszym klasztorze Cystersów.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

3.
Czy wiesz, że…

w 1912 r. Związek polskich kupców podróżujących na rzeszę niemiecką z siedzibą w Poznaniu ogłosił konkurs na polskie odpowiedniki nazw pracowników: kelner, friedrich, piccolo? Wygrały następujące (odpowiednio): stołowy, domowy, chłopiec. „Komitet prosi o stosowanie…”. Związek kelnerów poczuł się urażony nazwą stołowy, „która oznacza człowieka nizko stojącego i pracującego tylko machinalnie”, gdy, jak wiadomo, praca kelnera wymaga inteligencji. Profesorowie z Krakowa nie rozumieją protestu, ale ani stołowy ani kelner (którego wywodzą od Kellnera czyli: ‘piwniczego’) ich nie zadowalają, woleliby stolnik lub cześnik. Zamiast domowego proponują numerowego, a chłopca zastąpiliby małym.
A i tak został kelner, a pozostałe zawody znikły. Z uzusem się nie wygrywa.
za: redakcja, Język Polski, rocznik I (1913)
PS Jako dziecko spotkałem się jeszcze z numerowym – tak czasem w Poznaniu nazywano ‘bagażowego’, człowieka przenoszącego walizki podróżnych między wagonem pociągu a dorożką (konną bądź samochodową – tak oficjalnie nazywano taksówki) czy tramwajem. W hotelach wtedy nie bywałem.

4.
Czy wiesz…

ile to jest „pięć więcej trzy”? Tak jeszcze w latach 20. XX w. na lekcjach matematyki czytano działania dodawania (więcej) i odejmowania (mniej). Wzięło się to ze spolszczenia łacińskich słów plus i minus. Poloniści uważali to za prawidłowe, choć zalecali „rdzennie polskie: pięć a trzy jest siedem”, a – zamiast pięć mniej trzy trzy od pięciu. Jak należałoby czytać takie działanie:
4 × (8 – 2) – 4 + 3 = ?
nie napisano. Może cztery od czterech po dwa od ośmiu a trzy?
Dziś operatory noszą nazwy dodać i odjąć; plus i minus egzystują jako znaki przy liczbach i symbolach, choć jako nazwy operacji nie są szczególnie tępione.
za: redakcja, Język Polski, maj-czerwiec 1928

5.
Na pewno wiesz, że…

słowo obarczyć znaczy dziś: «dać (włożyć na barki) komuś ciężar do niesienia, również odpowiedzialność». W XVII w. czasownik obarczyć miał jednak znaczenie przeciwne: „strącić z barków, obłupić” (podobne do dzisiejszego medycznego terminu: odbarczyć). ‘Obarczywszy orła polskiego z pierza…’, ‘Jan Kazimierz sztuką obarczywszy szwedzką koronę…’.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , | 3 komentarze

Jak powstają słowa. Fiakier i dorożka

Co łączy fiakra z hemoroidami i syfilisem? Czy fiakier i dorożka oznaczają dokładnie to samo?

Zdjęcie: Jacek Halicki, Fiakier w Lądku-Zdroju
/ Wikimedia Commons , lic. CC

„Fiakier” to irlandzkie imię pochodzenia celtyckiego, które oznacza ‘króla, wodza w bitwie’. Kiedyś było ono w Irlandii bardzo popularne; jedna z legend przypisuje je założycielowi dynastii królów Munsteru [1].

W wykazach świętych Kościoła istnieje jeden św. Fiakier – pustelnik z Brie, który zmarł ok. 670 r. Przy swojej pustelni leczył mężczyzn z hemoroidów, które nawet nazywano „chorobą św. Fiakra”. W Alzacji uchodził za orędownika chorych na… syfilis [1]; potem za patrona obrali go ogrodnicy.

W Paryżu przy ul. Saint-Antoine (wg [7] była to ulica St. Martin) stała skromna oberża, której ścianę zdobił wizerunek św. Fiakra. Przed tym zajazdem od roku 1640 stały kolasy do wynajęcia, rzecz ówcześnie nowa, po 10 soli* (sous) za godzinę [7] i na ich drzwiczkach widniały obrazki świętego. Nie wiadomo, czy wierzono, że będą one strzec woźniców od wypadków, czy miały znaczenie organizacyjne, ale właśnie stąd powstała nazwa fiakier, oznaczająca ‘dorożkę’ (czy na pewno?) bądź ‘dorożkarza’.

Właśnie – „dorożka”! Dorożka to wg M. Czumy [3] wynalazek rosyjski. W początku XIX w. w Petersburgu zorganizowano komunikację publiczną w taki sposób, że pojazdy konne poruszały się po z góry wytyczonych trasach – дорожка [dorożka] to po polsku ‘dróżka, trasa’ – których odcinki były staryfikowane. Od tego systemu dla pojazdów konnych komunikacji publicznej w Rosji przyjęła się nazwa dorożka, która przeszła do Warszawy, a w drugiej połowie XX w. wyparła fiakra nawet z Krakowa. Ale mimo nazwy polskie (a więc i warszawskie) dorożki zawsze były fiakrami, bo jeździły po dowolnych trasach, a od powozów petersburskich wzięły tylko nazwę.

Szkoda, że tej barwnej etymologii autorstwa M. Czumy nie potwierdzają źródła rosyjskie – dorożka to po rosyjsku дрожки [drożki]. Tak jest na pewno dziś [5], jednakowoż piszący o tym w 1839 r. de Custine** upiera się, że słowo to brzmi „дрожка [drożka], jak w Warszawie bryczka” [6]. Sto dziewięć lat później pochodzący z Warszawy K.I. Gałczyński napisał Zaczarowaną dorożkę, mimo że natchnieniem dla poety był mówiący wierszem krakowski fiakier Jan Kaczara [4].

Obecnie fiakier uchodzi za słowo przestarzałe, podobnie jak zawód dorożkarza, choć jeszcze w połowie XX w. postój taksówek był w Poznaniu oznaczony tabliczką: „Postój dorożek samochodowych”. Dziś życie pogodziło warszawiaków z krakusami – nie ma ani dorożek, ani fiakrów; zastąpiły ich taksówki. Stało się tak, jak napisał K. I. Gałczyński [8]:

…wszystko znika na amen
in saecula saeculorum:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

To teraz czekamy, aż znikną hemoroidy i syfilis.

– Tomasz Marek

* Była to równowartość połowy dniówki mężczyzny – pracownika niewykwalifikowanego [9].
** Astolphe-Louis-Léonor, Marquis de Custine, francuski arystokrata, podróżnik i pisarz. Autor zapisków Rosja w 1839 roku [6]. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Teksty publicystyczne | Otagowano , | Dodaj komentarz

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (53)

W wielu gwarach forma bezokolicznikowa czasu
przyszłego złożonego (ktoś będzie robić) dotyczy kobiet,
forma osobowa zaś (ktoś będzie robił) – mężczyzn.

W tym miesiącu ciekawostki w ten lub inny sposób odnoszą się do gwar czy znaczeń lokalnych. Przygotował je Tomasz Marek.

1.
Czy wiesz, że…

mazurzenie (gwarowa wymowa małopolska i mazurska, dziś najbardziej znana z gwary góralskiej) nie dotyczy rz? Dlaczego Górale (a przedtem Mazurzy i Małopolanie), którzy zamiast sz, ż, cz i wymawiają odpowiednio [s], [z], [c], [dz] (np. syja, mozes, cekać, jezdzę), wyrazy z rz (np. rzemyk, rzepa, pokrziwiony), wymawiają – inaczej niż nieudolni imitatorzy – bez seplenienia? Otóż jest tak dlatego, że rz miało kiedyś wyrażać w zapisie mękkie r, a później, po XIV w., było wymawiane jako [rż].
za: Artur Czesak, IJP PAN, Kraków

2.
Czy wiesz, że…

w wielu gwarach (wg prof. Bańki przenosi się to na nasz uzus) forma bezokolicznikowa czasu przyszłego złożonego (ktoś będzie robić) dotyczy kobiet, forma osobowa zaś (ktoś będzie robił) – mężczyzn? Zacytuję źródło (K. Nitsch, Język Polski, 1956, zeszyt 3): „[…] chłopak będzie robił, będzie niósł, wół będzie pił, koń będzie żarł lub chlał, natomiast baba będzie prać, gadać, warzyć, krowa będzie jeść, […]. Usłyszany zwrot »jutro będzie orać«, wywołuje zdziwienie: »Jakto baba? Przecie baba nie orze!«”.

3.
Czy wiesz, że…

opowieść, że Warszawa pochodzi od Warsa i Sawy, jest bajką? Pierwotna nazwa naszej stolicy to Warszewa. Pochodzi od imienia Wrocisław, który w wariancie północnopolskim brzmiał Warcisław. Skróceniem od Warcisława był Warsz. Stąd nazwa stolicy – Warszewa. Jeszcze Jan Kochanowski pisał fraszki Na most warszewski, a Sebastian Klonowic pod koniec XVI wieku pisał o flisakach zbliżających się do Warszewy. Jednak na przełomie XVI/XVII wieku Mazowszanie, a więc i warszawiacy, zorientowali się, że cała Polska mówi: rak, jabłko, wiadro, a nie jak na Mazowszu: rek, jepko, wiedro. Tak przejęli się swoją odrębnością, że wraz ze zmianą form gwarowych zamienili całkowicie poprawną Warszewę na Warszawę. I ta stała się normą. Ślad pierwotnego e zachowuje do dziś mała miejscowość tuż pod Warszawą Warszewka.
za: prof. Jan Miodek dla „Gazety Wrocławskiej”

4.
Czy wiesz, że…

Praga (może czeska, na pewno podwarszawska) ma swój źródłosłów w pragnieniu? Takim zwykłym, napojami gaszonym. Pragnienie zaś wywodzi się od prażenia, czyli przypiekania (przez skwar, upał, który także pragą zwano). Pragę ilustruje krakowska anegdota z XVII w.:
„Pewien szlachetka z magnatem założył się, że co on do jedzenia poda, to tamtego na napitek do tegoż stać nie będzie. I rzeczywiście – szlachetka dał na stół śledzie i solone ryby, ile ich w Krakowie mógł dostać, a magnat beczułkę węgrzyna. Dopieroż kiedy przyszło pragę ową gasić, beczka bokami robi, lecz węgrzyna nie skąpi”.
za: A. Brückner, Język Wacława Potockiego…

Zaszufladkowano do kategorii Ciekawostki językowe | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Kłopoty z około

W dyskusji na temat tekstu Błędy wskazywane w dawniejszych i współczesnych opracowaniach poprawnościowych okazało się, że około to bardzo kłopotliwy wyraz. Wydaje się, że pierwszy zauważył to prof. Bańko [bań1], ale kłopoty nie zrodziły się same – zainicjowały je swymi błędnymi [jag1] [bań1] [bań2] [kdm] uwagami SPP, NSPP i WSPP. Ten artykuł ma ambicję problemy z około zaprezentować przekrojowo.

Pierwszy kłopot z około to próba zaklasyfikowania tego wyrazu do części mowy. I tak [jag2] [kdm] każdy z dziewięciu językoznawców, których klasyfikację udało mi się poznać, nazywa około inaczej: partykułą ograniczającą, modulantem sytuującym, partykułoprzysłówkiem, partykułą, przyliczebnikiem, operatorem adnumeratywnym, homonimicznym przyimkiem, przyimkiem. Wiele wskazuje na to, że kwalifikacje te można w uproszczeniu sprowadzić do partykuły i przyimka [bań2], [jag1]. Problem nie leży w nazwie, ale w skutkach tej klasyfikacji dla gramatyki wypowiedzeń zawierających około.

Drugi kłopot stwarza wymieniona wyżej homonimia (homonimy – wyrazy tak samo zapisywane bądź/i wymawiane, ale o różnym znaczeniu): około ma znaczenie A czysto przyimkowe, stosowane w staropolszczyźnie i obecnie wygasające, np.:

Siedzieli około stołu.
Stajenni mają staranie około koni kopalnianych.

znaczenie B o dyskusyjnej [kdm] kwalifikacji gramatycznej, np.:

Przyjadę około Wielkanocy,

oraz znaczenie C, gdy około zaklasyfikowano jako partykułę (z uwagami jw. w kłopocie pierwszym), np.:

Używanie pasów uratuje życie około stu osobom rocznie.

Wprawdzie większość językoznawców wciąż uważa, że gdy około towarzyszy czasownikom w dopełniaczu, to jest przyimkiem, a gdy innemu ich przypadkowi, to staje się partykułą (poza prof. Markowskim, który w ogóle neguje taką możliwość!), ale prof. Bańko godzi tę trudność klasyfikacyjną (i moim zdaniem logiczną) stwierdzeniem, że to i tak nie ma znaczenia, bo skutek jest taki sam (patrz wnioski).

Trzecim kłopotem jest przypadek liczebnika i rzeczownika, których dotyczy około.

Nie ulega wątpliwości, że staropolskie przyimkowe około (znaczenie A: około stołu) ma rząd dopełniaczowy. W ślad za tym kilku językoznawców, wbrew oczywistym przykładom z języka, również literackiego, upiera się, że około w każdej wersji (ba, wielu nie dostrzega, że istnieje kilka wersji homonimicznych tego wyrazu!) ma rząd dopełniaczowy. Co gorsza, błąd ten popełniono w popularnych słownikach pod red. prof. Markowskiego (NSPP i WSPP) i stąd jest on powielany przez polonistów i korektorów.

Uporządkujmy więc sprawę przypadka, którym rządzi (lub – jak się okaże za chwilę – nie rządzi) około. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Baza informacji | Otagowano , , , , | 1 komentarz