Dialogi. Narracja wielką czy małą literą?

Teksty dotyczące pisania dialogów cieszą się na naszej stronie dużym zainteresowaniem, dlatego z wielką przyjemnością po raz kolejny podejmujemy ten temat. Oto pytanie zadane niedawno przez p. Lenę:

Szanowni Państwo,

Redaguję właśnie tekst, w którym zdarzają się co i rusz takie konstrukcje:
– Jesteś mi tu potrzebny – mówiąc to, wykonał niemal niezauważalny gest ręką.
Zastanawiam się, jak zapisać to poprawnie. Czy tak, jak jest, czy może tak:
– Jesteś mi tu potrzebny. – Mówiąc to, wykonał niemal niezauważalny gest ręką.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że najprościej byłoby po prostu zrezygnować z „mówiąc to”, ale po pierwsze, to całkiem dobrze współgra z resztą tekstu, po drugie, mam wrażenie, że taki zabieg zaznacza, że to, co robi dana postać niekoniecznie wiąże się z tym, co przy tym mówi – jak w przytoczonym przykładzie, gdzie ten drobny gest, jak wynika z dalszego ciągu, jest znakiem do ataku na rozmówcę.

Lena

Myślę, że wcale nie byłoby najprościej zrezygnować z Mówiąc to, bo nadal pozostawałby Pani ten sam dylemat: od wykonał zacząć nowe zdanie czy potraktować to jako kontynuację. Odwołam się tutaj do opinii wyrażanych często w poradni językowej PWN (zobacz tutaj) i w książkach dotyczących sposobów pisania dialogów. Tam radzi się zazwyczaj, by jako kontynuację traktować jedynie te czasowniki, które określają czynność mówienia, np.
– Jesteś mi potrzebny – powiedział.
– Jesteś mi potrzebny – zwróciłam mu uwagę.
Wszelkie inne wyrazy rozpoczynające komentarz narracyjny, także te czasowniki, które opisują to, co mówiący robi równolegle do czynności mówienia – zaleca się zapisywać od nowego zdania (tak jak w Pani drugim przykładzie).

I nie ma wątpliwości, że może Pani to zapisać w ten właśnie sposób:
– Jesteś mi tu potrzebny. – Mówiąc to, wykonał niemal niezauważalny gest ręką.

Ja jednak, o czym już kilkakrotnie pisałem, mam bardziej otwarte podejście do sprawy. Tzn. w podobnych sytuacjach najczęściej pozostawiam tekst w formie zapisanej przez autora. Dlaczego? Po prostu wypowiedź bohatera i narracja pomieszczona w jednym zdaniu pozwala właśnie wyzyskać to, że obydwie czynności – tutaj wypowiedzenie słów i wykonanie gestu rękoma – dzieją się równocześnie, a nie po sobie. Gdy stawia się kropkę, w mojej opinii zakłóca się dialog. Nie wiadomo wtedy do końca, czy rzeczy dzieją się równocześnie, czy po sobie. Ale rzecz jasna nie zmieniam tego, jeśli autor woli zapisać w tej bardziej promowanej przez normatywistów formie.

Oczywiście – co jakby logicznie wynika z tego, co napisałem wyżej – jeśli czynność w sposób oczywisty jest wykonywana po wypowiedzeniu słów, należy koniecznie po partii dialogowej postawić kropkę, a narrację zacząć wielką literą.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można również pozostać przy wersji pierwszej:
– Jesteś mi tu potrzebny – mówiąc to, wykonał niemal niezauważalny gest ręką.

Proszę zajrzeć również do wpisu na podobny temat:
Dialogi. Wypowiedź bohatera a didaskalia – jedna czy wiele opcji?

Paweł Pomianek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Dialogi. Narracja wielką czy małą literą?

  1. Pingback: Wypowiedź dialogowa a narracja odnosząca się do zachowania osoby mówiącej oraz innej osoby | Językowe dylematy

  2. Hardy pisze:

    Dzień dobry. Mam wątpliwość co do zapisu środkowej części poniższego dialogu:
    „Ciągnąłem więc wykład, rzucałem szczegółami, obudowywałem przymiotnikami, opisywałem piękno przyrody w Amazonii. Oby tylko nie zachciało się jej jeszcze spytać mnie o inny kraj, oby tylko ją zagadać!
    – Dobrze, dobrze, starczy! – przebił się do mojej świadomości głos nauczycielki. Starczy!
    – Noo Zdzisiu, aleś mnie zaskoczył – powiedziała bardzo poważnie, rozciągając słowa i z wielkim zadowoleniem w głosie.”

    Czy część dialogu (– Dobrze, dobrze, starczy! – przebił się do mojej świadomości głos nauczycielki. ) może być w ten sposób zapisana? (powtórzenie „Starczy!” – jest już myślą narratora, a nie wypowiedzią nauczycielki). Ta forma zapisu bardziej mi odpowiada, jako wyróżnienie nie wypowiedzi nauczycielki, ale jak odebrał tę wypowiedź narrator-bohater opowiadania.

    Czy też musi być tak:
    „”Ciągnąłem więc wykład, rzucałem szczegółami, obudowywałem przymiotnikami, opisywałem piękno przyrody w Amazonii. Oby tylko nie zachciało się jej jeszcze spytać mnie o inny kraj, oby tylko ją zagadać!
    – Dobrze, dobrze, starczy!
    Do mojej świadomości przebił się głos nauczycielki. Starczy!
    – Noo Zdzisiu, aleś mnie zaskoczył – powiedziała bardzo poważnie, rozciągając słowa i z wielkim zadowoleniem w głosie.”

    • Tomasz Marek pisze:

      Ja tylko w kwestii pewnego (mojego) skojarzenia.
      Otóż wykrzyknik: „Starczy!”, następujący po podmiocie (kończącym poprzednie zdanie): „głos nauczycielki”, może wywoływać wrażenie, iż to przymiotnik opisujący ten głos. Że mianowicie nauczycielka miała starczy głos.

      • Hardy pisze:

        Może być takie skojarzenie, chociaż w połączeniu z poprzednim „starczy!” chyba nie. Ale… nie wykluczam. Mogłoby być „Wystarczy!”.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wie Pan, że ja mam na tyle liberalne podejście do dialogów, że dopuściłbym obie wersje. Która jest lepsza, zależy trochę od tego, co autor chce wyzyskać. Czy chodzi o krótką, przelotną myśl; czy dialog ma być pewną ciągłością, którą tylko na moment przerywa myśl. Czy może jednak postawimy na przejrzystość, pewną logikę podziału akapitowego, który wypowiedzi jednej osoby każe oddzielać od działań innej.

      Co do tego Starczy! moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłby dwukropek. Myślę, że wtedy będzie to bardziej jasne, że to jest to, co dotarło do umysłu autora. …głos nauczycielki: Starczy!.

      • Tomasz Marek pisze:

        Tyle, że to „Starczy!” jest myślą narratora (tu postaci pierwszoosobowej uczestniczącej w dialogu), a nie nauczycielki, co wynikałoby (moim zdaniem) z dwukropka.

      • Hardy pisze:

        Dziękuję obu Panom. za wyjaśnienia.

        Jeżeli dobrze odczytuję, Pan Pomianek dopuszcza obie wersje, jednak sugeruje tę z podziałem akapitowym.

        Co do „… przebił się głos nauczycielki. Starczy!” chodziło mi właśnie nie o usłyszenie głosu nauczycielki, ale już myśl narratora. Dwukropek wskazuje na nauczycielkę, ale też przyjmuję. Drobna rzecz, jedynie lekko zmienia odbiór tekstu.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Nie, nie sugeruję wersji z podziałem akapitowym. Starałem się podać argumenty, kiedy lepsza będzie jedna, kiedy druga. Wybór pozostawiam autorowi. Choć – umówmy się – gdybym był redaktorem książki, to musiałbym zaproponować coś konkretnego i może wtedy rzeczywiście skłaniałbym się do wersji z podziałem akapitowym. Wiele by zależało od tego, jak wyglądają inne dialogi, co jest stałą tendencją w książce. Tu jest naprawdę dużo wolności. Zaznaczam jednak, że gdyby Pan szukał w książkach, które przedstawiają twardą teorię (moim zdaniem trochę oderwaną od życia i wydawniczej praktyki), to stwierdziłby Pan, że promują one wersję z podziałem akapitowym.

          • Hardy pisze:

            (późno odpowiadam, ale to był czas świąt)

            Dziękuję za wyjaśnienie.
            W książce jest wiele „wtrętów myśli” narratora w pierwszej osobie, w tym w dialogach.
            Jestem zwolennikiem łączenia teorii z praktyką, a nie sztywnych, nienaruszalnych ram.. Panta rhei.
            Jeszcze raz dziękuję za obszerne wyjaśnienie.

  3. Hardy pisze:

    Dobry wieczór. Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące zapisu dialogu i narracji.

    „– To była tylko kostka?! – Podniesiony głos królowej wyrażał najgłębsze oburzenie. – Tu nie chodzi o jedną kostkę! Tu chodzi o mój naród, o naszą cywilizację! Aby ludzie nie popadli w zgniliznę moralną! Zaczyna się od pokazania jednej kostki, a kończy na… – Wzięła oddech i dokończyła – Nie mogę tego wypowiedzieć.”

    Chodzi o ostatni wers. Czy po „dokończyła” postawić kropkę, czy też nie? (gdyż wyraz związany jest z wypowiedzią).
    Czy pozostały zapis jest właściwy?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Pozostały zapis określiłbym jako bardzo staranny czy nawet perfekcyjny.

      A co do samego pytania, w takich miejscach wstawiamy zawsze dwukropek
      Wzięła oddech i dokończyła: – Nie mogę tego wypowiedzieć.

  4. Hardy pisze:

    Dzień dobry.
    Jak zapisać początek wypowiedzi (z dużej czy małej litery), która jest poprzedzona narracją:
    Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł – To nie dla ciebie robota.
    Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł – to nie dla ciebie robota.

    Wiem, że można zapisać na dwa inne sposoby (wpierw wypowiedź), jako:
    – To nie dla ciebie robota. – Franek spojrzał na niego z politowaniem.
    – To nie dla ciebie robota – odrzekł Franek i spojrzał na niego z politowaniem.

    Chodzi mi jednak o wersję, kiedy wpierw jest narracja, a potem wypowiedź.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Fragment wypowiedzi należy rozpocząć małą literą, przy czym można ją napisać na dwa sposoby, które poniżej wskazuję:

      Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł „To nie dla ciebie robota”.

      Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł:
      – To nie dla ciebie robota.

      Dodam, że samo zdanie jest dość koślawe i niejednoznaczne. W zależności od kontekstu lepiej byłoby napisać:
      – To nie robota dla ciebie.
      – To robota nie dla ciebie, a dla niego.

      • Hardy pisze:

        Dziękuję za szybką odpowiedź.
        Tak, zdanie jest koślawe. Ale jest to wypowiedź (autentyk), a nie narracja (w której obowiązuje poprawność).

        Odpowiedź jest dla mnie trochę niezrozumiała. Czytam, że „Fragment wypowiedzi należy rozpocząć małą literą…”, ale podane przez pana przykłady stosują inną formę zapisu i zaczynają się od dużej litery. W większości zapisuję, jak w pańskich przykładach. Chodzi mi jednak o to, czy forma zapisu podana w moim pytaniu jest dopuszczalna (rzadko stosowana, ale jednak).
        Powtórzę więc. Czy poniższy zapis jest prawidłowy (w jednym wersie, wypowiedź rozpoczynana od małej litery) :
        Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł – to nie dla ciebie robota.

        • Tomasz Marek pisze:

          Sądzę, że z tą „małą literą” p. Pomianek się „przeliterował” (bo nie „przejęzyczył”). Co do meritum, to wersje p. Pomianka są na pewno poprawne, a Pańskie na pewno błędne (obie). Być może do obrony (trudnej) byłaby pierwsza, gdyby przed myślnikiem postawił Pan dwukropek. Z edycją dialogów jest tak, że nie decydują o jej poprawności twarde zasady RJP lub słowników czy gramatyk, lecz mniemania edytorów i (dość zmienny) uzus. Edycja tekstu jest sprawą piękna i zrozumiałości, a nie poprawności językowej. Uważany za autorytet w tej (edycja dialogów) sprawie Wolański jest bardziej rygorystyczny, niż większość redaktorów w wydawnictwach (i niż p. Pomianek).
          Nie wiem, czy ktoś Panu powie więcej w kwestii Pańskiego pytania.
          PS „Z dużej litery” to wyrażenie błędne; poprawnie: „dużą literą”.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Przepraszam, oczywiście chodziło mi o wielką literę. Przeliterowałem się 😉 Poza tym jest tak, jak napisał już p. Tomasz Marek i jak ja zaznaczyłem wyżej.

  5. Gosia pisze:

    Zgodnie z tym, co Pan napisał, w zdaniu: „A jeśli ze swoim podwładnym, panem X – tu skinął na kaprala stojącego przy krześle Y – zechce pan zostać u nas na skromnej kolacji, to (…)” chyba także lepiej zostawić „tu” małą literą, prawda? Wszak to wszystko dzieje się w trakcie mówienia… Przejrzałam poradniki, ale tam niestety przykłady zawsze proste i uładzone… Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tak, bardzo dobrze to Pani zredagowała.

      A co do poradników. Przykłady przykładami, ale przyznam, że mnie w kwestii dialogów najbardziej poraża ta sztuczność zasad podręcznikowych, jakby wszystko dało się od linijki wykreślić. Ja najczęściej zajmuję się redakcją tekstów. I czasem ręce mi opadają, gdy widzę, co mi korektor zrobił z dialogami, stosując się do sztywno pojętych zasad, a nie mając już możliwości przeredagowania zdań, lecz jedynie zmiany małej litery na wielką :-(.

      • Jaskier pisze:

        Być może to właśnie korektor ma słuszność, w końcu on – podobnie jak Pan – ma prawo do własnej interpretacji zasad języka polskiego – nie zastanawiał się Pan nad tym?

        Skoro już jesteśmy przy tej interpretacji: Nie do końca zgadzam się z przyzwoleniem na zapis części narracyjnej małą literą w przykładzie z artykułu. Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli zachowamy konsekwencję w takim postanowieniu, inne zdania o podobnej konstrukcji zwyczajnie nie będą wyglądały dobrze – nawet jeśli przyjmiemy, że czynność mówienia powinna odbywać się równolegle z inną aktywnością mówiącego. Należałoby wówczas trzymać się ustaleń w obrębie całego dzieła, co mogłoby nastręczyć trochę kłopotów – choć nie twierdzę, że dobry redaktor byłby w stanie z takiego ambarasu wybrnąć z twarzą.

        Nie bardzo rozumiem zasadność zmiany konstrukcji zdania na takie z użyciem cudzysłowu (chodzi o przykład: Franek spojrzał na niego z politowaniem i odrzekł „To nie dla ciebie robota” – swoją drogą: czy brak dwukropka był tu zamierzony?). Przecież taki zabieg zupełnie zaburzy strukturę całego tekstu – trzeba by każde jedno zdanie, które tego wymaga, przebudowywać, a chyba żaden autor na świecie nie przyjąłby takich zmian w swoim dziele z radością. Podobnie jest z (niepotrzebną według mnie) zmianą kolejności wyrazów w przytoczonym zdaniu – w końcu to potoczny język, a nie fragment artykułu naukowego. Jeśli każdy tekst redaguje Pan według takich zasad, to proszę uważać, aby nie wpaść w rutynę, bo może to odbić się na oryginalnym języku i stylu bohaterów książki – nie zaś na poprawności gramatycznej czy interpunkcyjnej hołdującej „sztywno pojętym zasadom”.

        • Paweł Pomianek pisze:

          Jeśli każdy tekst redaguje Pan według takich zasad, to proszę uważać, aby nie wpaść w rutynę, bo może to odbić się na oryginalnym języku i stylu bohaterów książki – nie zaś na poprawności gramatycznej czy interpunkcyjnej hołdującej „sztywno pojętym zasadom”.

          Szanowny Panie,
          jakie zasady Pan ma na myśli? Ja daję po prostu kilka alternatywnych rozwiązań. Książki to na tyle obszerne dzieła, że akurat każdy dialog warto potraktować bardzo indywidualnie. Jeśli widzę, że autor nad tym panuje, staram się, by ingerencje były po prostu możliwie niewielkie. Zmianę kolejności wyrazów przedstawiłem jako propozycję. Autor stwierdził, że nie jest zasadna – nie protestowałem już przecież.

          A zdanie, od którego Pan zaczął, można też oczywiście złożyć podręcznikowo, np. tak:
          „A jeśli ze swoim podwładnym, panem X… – Tu skinął na kaprala stojącego przy krześle Y. – Zechce pan zostać u nas na skromnej kolacji, to (…)”
          I jeszcze na kilka innych sposobów. Wersję przedstawioną przez Gosię osobiście uważam za optymalną, więc nie widziałem powodu rozpisywania i przedstawiania wielu innych alternatywnych. Wiele książek jest złożonych właśnie w taki sposób.

          Bardzo zachęcam, by zwrócił Pan uwagę również na komentarz p. Tomasza Marka (tutaj). Jeśli chodzi o brak dwukropka przed cudzysłowem, tak, to celowe – tę wersję uważam za optymalną. Można też wybrać wersję z dwukropkiem a bez cudzysłowu, z dwukropkiem i cytowanym fragmentem drukiem pochylonym i jeszcze kilka innych.

          • Jaskier pisze:

            Co do podręcznikowej wersji cytowanego przez Pana zdania: również uważam, że sposób zapisu Gosi jest dopuszczalny. Tym bardziej trudno mi zgodzić się z językoznawcami, którzy wtrącenie narracyjne o charakterze komentarza nakazują rozpoczynać wyłącznie wielką literą. Jak widać, ilu fachowców, tyle opinii – całe szczęście, że czasem można nie zgodzić się z jednym językoznawcą, a swój wybór obronić uzasadnieniem innego.

            W kwestii zapisu cytowania jeszcze: ja z kolei wariant dwukropka przed cudzysłowem uważam za najlepszy – i wiem, że to nie tylko moje zdanie.

            Niestety, najmniej przyjemne w pracy z tekstem są właśnie te rozbieżności w poglądach redaktora i korektora – również stykam się z nimi, ale z doświadczenia wiem, że niekoniecznie ostatnie słowo powinno należeć do redaktora. Chyba że korektor przyszedł z przypadku albo zbyt mocno się przykłada do swojej pracy – w drugą stronę też da się przesadzić – ale nadgorliwość dotyczy każdego zawodu.

            • Paweł Pomianek pisze:

              Osobiście nie lubię wersji dwukropek+cudzysłów, bo one generalnie oznaczają to samo, więc jest to niepotrzebne dublowanie, którego językoznawcy sugerują unikać (niekoniecznie często akurat w tym przypadku).

              A jeśli chodzi o ostatnie słowo. Wszystko zależy też od tego, jaki proces wydawniczy ma książka. Często praca korektora następuje na końcu, gdy już nie ma kontaktu ani z redaktorem, ani z autorem. Dokonywanie na tym etapie zmian bez konsultacji jest po prostu ogromnie ryzykowne. A że i korektor wnieść może do dzieła coś pozytywnego i przykryć błędy redaktora – to oczywiste, taka jego rola. Byle rzeczywiście były to błędy.

              • Tomasz Marek pisze:

                Całkowicie się z Panem zgadzam w kwestii ryzykownego działania korekty. Moja redaktorka była dziwna, poprawiała uparcie rzeczy poprawne (często na inne poprawne) i bardzo wiele błędów przepuściła (niektórych wstydzę się do dziś), ale korekta poprawiła jeden błąd a DOROBIŁA (tj. poprawiła z dobrego na złe) kilkanaście. I poszło do druku, bo – jak Pan zauważył – po korekcie już nikt nie kontrolował (nie mógł).

        • Tomasz Marek pisze:

          Ja tylko w sprawie proponowania przez redaktora zmiany szyku zdania w dialogach. Mam otóż nadzieję, że jeśli z CAŁEJ fabuły wynika jakaś określona stylizacja (czyli że postacie mówią w charakterystyczny, zamierzony przez autora sposób, choćby niepoprawnie), to porządny redaktor tego nie przerabia. W przypadku pytania Z JEDNĄ WYPOWIEDZIĄ postaci, to co zrobił p. Pomianek (zwrócenie uwagi na styl + propozycja innej kolejności) jest jak najbardziej OK. To w końcu blog poprawnościowy.

        • Tomasz Marek pisze:

          Kategorycznie protestuję przeciwko przyznawaniu sobie przez korektora prawa do jakiejkolwiek własnej interpretacji. Korektor nie jest nadredaktorem ani nadautorem a tym bardziej nadjęzykoznawcą. Korekta powinna i może tylko stosować normę językową. Potwierdzoną i ugruntowaną. A i to z ograniczeniami (np. stylizacja, poetyka, cytaty).

  6. Bel pisze:

    A jak sprawa się ma z ortografią liter rozpoczynających narrację po dialogu zakończonym wykrzyknikiem lub znakiem zapytania?
    Znam teorię, iż znak zapytania na końcu dialogu należy traktować jak kropkę – narrację zatem powinno się zacząć dużą literą. Wykrzyknik za to nie domaga się takiej poprawności, według tej teorii. Wyglądałoby to tak:
    – Potrzebny? Do czego? – Zapytał z powątpiewaniem.
    Zazwyczaj kończąc pytajnikiem lub wykrzyknikiem, zaczynam małą literą. Tylko po kropce piszę dużą. Spotyka się to często z krytyką, a gdy zerkam do książek, niby to po redakcji, znajduję tam pełną dowolność. Szczególnie widoczne jest to w zbiorach opowiadań – jeden autor pisze podług pierwszej zasady, drugi – według drugiej, kropkowej.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Czy mógłbym poznać źródło, z którego biorą się takie mity, że pytajnik traktuje się inaczej, a wykrzyknik inaczej? Przynajmniej w kilku kontekstach po pytajniku piszemy małą literą, jednym z tych przypadków są dialogi. Odsyłam do głównego wpisu na temat dialogów (tutaj). Proszę zajrzeć przede wszystkim do punktu 3. W podanym przykładzie poprawnie napiszemy:
      – Potrzebny? Do czego? – zapytał z powątpiewaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *