Zdrobnienia i spieszczenia imion

Ze zdrobnieniami i spieszczeniami imion mamy do czynienia w języku potocznym. Są one nacechowane stylistycznie i emocjonalnie. I choć w procesie zdrabniania istnieje duży zakres wolności, to można wyróżnić pewne modele słowotwórcze, które służą tworzeniu form pochodnych od oficjalnych imion. Podaję je za znakomitą pozycją Polszczyzna na co dzień pod red. Mirosława Bańki:

  1. skrócenie imienia, np. Irena – Rena, Karolinka – Linka, Iwonka – Inka;
  2. wymiana spółgłoski twardej na miękką, np. Bożena – Bożenia, Marta – Marcia, Agnieszka – Agniesia;
  3. modyfikacja formy fleksyjnej imienia, np. ukształtowanie imienia żeńskiego na wzór męskiego i odwrotnie: Maryś, Hanuś, Ewuś, Stasiunia, Piotrunia, lub użycie formy liczby mnogiej: kochane Leszeczki, Stasinki;
  4. dodanie przyrostka, np. Tomaszek, Sylwunia, Piotruś.

To nie są jednak wszystkie sposoby, o czym dobrze wiemy, gdy próbujemy do kogoś zwrócić się w pieszczotliwy sposób (potrafimy utworzyć niezliczoną liczbę wariantów zdrobnienia konkretnego imienia). Można wręcz powiedzieć, że w tym przypadku – w przypadku zdrobnień imion – normy gramatyczne ustępują zwyczajom środowiskowym, w tym także rodzinnym. Nie ma więc imion zdrobniałych utworzonych źle, są tylko takie, które nam się podobają i których używamy, i takie, które nam się nie podobają i których nie używamy.

Tomasz Powyszyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty publicystyczne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Zdrobnienia i spieszczenia imion

  1. Marta pisze:

    Zastanawiam się nad imieniem dla dziecka, chciałabym córkę nazwać Emanuela i nazywać ją Nelka, czy to zdrobnienie jest poprawne?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Każde zdrobnienie, jakie wymyślą rodzice, jest w porządku 🙂 – ta kwestia nie dotyczy poprawności językowej.

      • Martusieq pisze:

        Nazywam się Marta i odkąd pamiętam mama mówi do mnie Mati, Matik. Może chciała mieć syna… Al ei tak lubię to zdrobnienie

        • Paweł Pomianek pisze:

          😀

        • Tomasz Marek pisze:

          To nie musi być przejaw ukrytych tęsknot za synem. Moja druga córka otrzymała na chrzcie imię „Paulina” i okazała się dzieckiem poważnym i zdecydowanym, więc na co dzień już w wieku żłobkowym mówiliśmy o i do niej: „Paulinus” – „profesor Paulinus”. Szwagierka na Ulę wołała czasem „Ulik” a na Asię „Asik”, choć pierworodny był syn.

    • Tomasz Marek pisze:

      Oczywiście p. Pomianek słusznie pisze, że „to nie jest kwestia poprawności językowej”. Przy imieniu dla dziecka warto jednak rozpatrzyć nie tylko to jedno, nasze ulubione zdrobnienie, ale i inne, które wytworzą krewni i rówieśnicy córki: Mania, Mańka, Nulcia, Nula, Emma, Ema, Emka, Nel, Nelcia.

  2. Hector pisze:

    Moja mama ma na imię Irena . Koleżanka zwraca się do niej Irka ! Dla mnie i większości znajomych takie zdrobnienie ma negatywny wydźwięk . Kiedy porównałem ,że to jest tak jakby do niej ktoś zwracał się Baśka ! Ona się oburzyła i powiedziała , ze to absolutnie nie jest to samo ! Irena to Irka a Barbara to Basia ! Tak wiem ,ze to są zdrobnienia od tych imion ale jedno jest ciepłe i miłe a drugie zimne i niemile !
    Proszę mi powiedzieć kto ma rację :
    Czy Baśka to takie zimne i niemile zdrobnienie jak Irka ?
    Czy zdrobnieniu Basia odpowiadać może tez ciepłe i miłe zdrobnienie Irenka , Ireczka ?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Szanowna Pani,

      w przypadku form Baśka czy Irka trudno mówić o zdrobnieniach, to raczej zgrubienia. Basia zestawiłbym z Irusia („A Irusia będzie teraz całować oczka Misia Rysia” – kojarzy Pani? ;-)). Przy czym Basia brzmi naturalnie, a Irusia zbyt słodko. Z kolei Irenka z Basieńka – przy czym tutaj jest na odwrót: Irenka brzmi naturalnie. Zgadzając się z Pani zestawieniem form Baśka i Irka, nie mogę się zgodzić z oceną, że to formy niemiłe lub mające negatywny wydźwięk. To jest już kwestia opinii. Niektórzy takie formy lubią, inni nie znoszą, gdy mówi się do nich Kaśka, Baśka, Anka. A bywa i tak, że akceptuje się te formy ze strony niektórych osób, a ze strony innych – już nie.

  3. Pingback: Aguś, Oluś – czy to poprawne zdrobnienia imion? | Językowe dylematy

  4. Bartłomiej pisze:

    Witam,
    mam wątpliwości odnośnie zdrobnień, a konkretnie odmiany tychże. Tyczy się to przede wszystkim tych zakończonych na -uś. Weźmy dla przykładu „Maciuś”, „Aguś”, „Oluś” czy „Bartuś” Czy to są w ogóle poprawne formy? (Zwłaszcza żeńskie – nie powinno być „Agusia” lub „Olusia”?) Jeśli tak to jak je poprawnie odmienić? Forma „Aguś” to mianownik? Znów, jeśli tak, to jak brzmi wołacz? Będę bardzo wdzięczny za wyjaśnienie sprawy.
    Pozdrawiam,
    Bartłomiej

  5. Pingback: Ulu czy Ulo. Wołacze imion żeńskich | Językowe dylematy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *