Cytowanie samego siebie. Drugi poziom cytowania

Pan Jacek zadał ostatnio w emailu dwa pytania. Drugie, dotyczące cytowania, wydało mi się na tyle ciekawe, że postanowiłem poświęcić mu nieco więcej miejsca i osobny wpis na blogu.

Załóżmy, że mamy spisać z taśmy zeznanie świadka – Agnieszki. Agnieszka opisuje swoją rozmowę z mężem.

Jak to zapisać poprawnie, cytując jej wypowiedzi, w których to ONA cytuje wypowiedzi męża?

Agnieszka mówi:

Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: „Gdzieś ty…” – mówi:”… była?”.

Czy taki zapis jest poprawny?

Czy wypowiedź Agnieszki, w której CYTUJE ONA SIEBIE, powinna znaleźć się również w „”? Czy dotyczyć to będzie jedynie wypowiedzi JEJ ROZMÓWCY (męża)?

Jak to jest z tymi cytatami, bo zakałapućkałem się już dokumentnie…

Pozdrawiam, Jacek.

Szanowny Panie,

Paweł Pomianek / Zdjęcie: Dariusz Danek (2009)

na kanwie Pańskiego pytania warto poruszyć dwie różne kwestie. Pierwsza będzie dotyczyła konkretnie odpowiedzi na zadane pytanie – mamy tutaj przynajmniej dwa rozwiązania. I owo drugie – w sposób naturalny poprowadzi nas ku osobnej kwestii.

Na początek powiedzmy generalnie: Jeśli ktoś cytuje dokładną wypowiedź własną, należy potraktować ją tak samo jak cytowanie słów kogoś innego. Pierwsza możliwość zapisania dialogu to złożenie tej wypowiedzi jak klasycznego dialogu, czyli od półpauzy. Cytat w cytacie (wypowiedź mężczyzny) będzie więc z kolei złożona jako… zwyczajny cytat. Przy czym wtrącenia oddzielamy od cytowanego tekstu wyłącznie półpauzami (nie potrzeba zamykać cytatu, by następnie go otworzyć: „Gdzieś ty – mówi – była?”, tak to zapisujemy).  W tym wypadku zapis zdania wyglądałby więc tak:

– Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: „Gdzieś ty – mówi – była?”.

Powstaje tutaj jednak przy okazji kwestia, czy wyraz mówi musi się powtarzać. Należałoby go, naturalnie, w jednym lub drugim miejscu skasować.

Przynajmniej z dwóch względów powyższa propozycja jest jednak kiepska. Po pierwsze nie jest to opowiadanie, a raczej tekst, z którego mamy korzystać przed sądem, wydaje się, że bardziej poważne będzie spisanie tego tekstu w ciągu, gdzie całą wypowiedź otoczymy znakami cytowania: „”. Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – jeśli ktoś cytuje samego siebie, to zdaje się, że to już samo w sobie sugeruje, że jest to drugi poziom wypowiedzi. Pierwszym poziomem jest ta wypowiedź, w której ten ktoś sam siebie cytuje, a która mogłaby się zaczynać przykładowo tak:

– Teraz przytoczę to, co spisałam: „Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole…”.

I tutaj wkraczamy na pole tematu drugiego, a mianowicie oznaczania kolejnych poziomów cytowania, a mamy takich gotowych, przewidzianych oznaczeń przynajmniej na trzy poziomy. Pierwszy poziom otaczamy zwykłymi znakami cytowania, drugi tak «[tutaj tekst]» lub tak »[tutaj tekst]«, wreszcie na trzecim poziomie korzystamy z apostrofów.

Jeśli tutaj mamy dwa poziomy cytowania, napiszemy to więc w ten sposób:

„Wchodzę do kuchni, a on siedzi przy stole i nagle mówi: «Gdzieś ty była?»”.

Oczywiście dodatkowo możemy tu jeszcze zagrać choćby drukiem pochyłym, którego wykorzystania wyżej w ogóle nie braliśmy pod uwagę, czy właśnie półpauzą (na najwyższym poziomie). Więc tych oznaczeń poziomów cytowania – przynajmniej teoretycznie – możemy namnożyć naprawdę sporo.

Przykładowo mogłoby to wyglądać choćby tak:

– Powiedziałem już kiedyś: „Jak niegdyś rzekła moja znajoma: «Zawsze podkreślam: ‘Mówili już najstarsi Grecy: Z poziomami cytowania można przesadzić, zwłaszcza że potem całe to cholerstwo trzeba odpowiednio pozamykać’»”.

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Cytowanie samego siebie. Drugi poziom cytowania

  1. Tomasz Marek pisze:

    „Z poziomami cytowania można przesadzić, zwłaszcza że potem całe to cholerstwo trzeba odpowiednio pozamykać”.
    Suuuper!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *