Dlaczego na Ukrainę i na Węgry, ale do Włoch i do Francji?

mapkaKilka dni temu Ania zadała nam następujące pytanie:

Skąd formy ‘Jedziemy na Ukrainę/ na Litwę/ na Węgry”, a „Jedziemy do Niemiec, do Francji, do Włoch?” Czy pierwsze formy są w ogóle poprawne? Dlaczego w przypadku niektórych państw i miejsc używamy słówka na, a w innych do?

Na początek krótka odpowiedź na pytanie, czy formy na Ukrainę, na Litwę, na Węgry są poprawne. Oczywiście tak, są to formy poprawne. Dodamy tylko, że w przypadku Litwy można użyć również formy do Litwy, choć występuje ona rzadko.

Teraz kwestia poważniejsza: skąd to zróżnicowanie? Obawiam się, że odpowiedź może Panią nieco zawieść. Otóż o tym zróżnicowaniu decyduje po prostu coś, co nazwalibyśmy… przyzwyczajeniem językowym. Po prostu takie formy, ze względu przede wszystkim na częstotliwość używania, weszły do języka i się w nim zadomowiły. To jest podobnie jak z niektórymi końcówkami fleksyjnymi. Dla przykładu: M: autobus, bus, ale D: autobusu, busa i znowu C: autobusowi, busowi i do końca już (z wyjątkiem jeszcze biernika) identycznie. I nie ma tutaj innego wyjaśnienia, jak po prostu upowszechnienie się takich form.

No dobrze, ale dociekliwy obserwator i użytkownik języka polskiego będzie jednak szukał jakichś racjonalnych motywacji, przesłanek. I tutaj trzeba by się odwołać do pewnych ogólnych zasad dotyczących użycia przyimków do i na.

Na występuje zasadniczo przy nazwach części składowych terytoriów oraz przy nazwach wysp i półwyspów (np. na Cypr). Z kolei do przy nazwach państw, miejscowości, jednostek administracyjnych czy topograficznych pojmowanych jako samodzielne całości (np. do Francji).

Z założenia więc powinniśmy mówić, że jedziemy do jakiegoś państwa. Skąd więc wymienione formy: na Ukrainę, na Litwę, na Węgry? Niektórzy starają się tutaj odwoływać właśnie do tego, że państwa, wobec których używamy obecnie formy na, nie stanowiły kiedyś odrębnych całości, ale były częścią innych terytoriów, np. Węgry – częścią Cesarstwa Austro-Węgierskiego, Słowacja – częścią Czechosłowacji, Ukraina – częścią Cesarstwa Rosyjskiego itp. Ale – dodają zwolennicy tej teorii – użycie przyimka na dotyczy jedynie tych krajów, które znajdują się blisko nas i ich nazwy były częściej używane. Dlatego np. nie mówi się na Słowenię, tylko do Słowenii.

Tę argumentację należy jednak traktować jedynie jako pomocniczą. Zawsze można znaleźć jakieś wyjątki. Kluczowe jest przyzwyczajenie językowe nie zawsze mające racjonalne uzasadnienie.

Paweł Pomianek, Katarzyna Olszewska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Dlaczego na Ukrainę i na Węgry, ale do Włoch i do Francji?

  1. nadia pisze:

    jak sie pisze kwiecień w skrcie?

    • Paweł Pomianek pisze:

      IV 😉

    • Tomasz Marek pisze:

      Zapytanie do RJP i odpowiedź (z 2005 r.):
      „[…] Jak powinny w języku polskim brzmieć skróty nazw miesięcy? Skróty te są użyte w niektórych formatach daty w oprogramowaniu komputerowym. Biorąc pod uwagę autorytet i znaczenie konsorcjum Unicode, myślę, że wkrótce wszyscy producenci oprogramowania będą korzystali z danych na tej stronie www. W obecnej wersji wyglądają następująco: st, lut, mrz, kw, maj, cz, lip, sier, wrz, paź, lis, gr”
      Odpowiedział – w imieniu KOO – dr T. Karpowicz:

      Członkowie Komisji Ortograficzno-Onomastycznej […] zaproponowali cztery warianty zapisu skrótów nazw miesięcy. Trudno tu o jedno rozwiązanie, gdyż polskie nazwy miesięcy są bardzo niejednorodne: luty odmienia się inaczej niż reszta, bo według deklinacji przymiotnikowej; z kolei nazwę maj trudno w ogóle skrócić. Każde z podanych rozwiązań nie odnosi się do języka ogólnego, gdyż w ten czy inny sposób pozostaje w sprzeczności z regułami tworzenia skrótów. Może jednak znaleźć zastosowanie specjalistyczne.
      […]

      a) s-ń, l-y, m-c, k-ń, m-j, c-c, l-c, si-ń, w-ń, p-k, l-d, g-ń;

      b) st., lt., mrz., kw., mj., czrw., lp., sp., wrz., prn., lst., gr.;

      c) stń, ly, mrz, kń, mj, czc, lc, sń, wń, pk, ld, gń;

      d) STY, LUT, MAR, KWI, MAJ, CZE, LIP, SIE, WRZ, PAŹ (lub PAZ), LIS, GRU.

  2. Łukasz pisze:

    No ok ale jeśli mówię ze jadę na Francję a nie do Francji czy to jest ogólno błąd czy nie bo mam z tym problem dziękuję.

  3. Christoph pisze:

    Hm… dużo się zastanawiałem nad tym dylematem (do czy na).
    Nie szukałem specjalnie źródeł odnośnie tego tematu, ale coś mi przyszło na myśl w związku z tym, że już ćwierć wieku przebywam w Niemczech.
    Wiem w międzyczasie o całym mrowiu (w naszej mowie) zapożyczeń z języka niemieckiego- żeby wymienić te doskonale znane każdemu Polakowi: kartofel (od Kartoffel), hebel (od Hebel), kumpel (od Kumpel) czy majsterstyk (od Meisterstück).
    Nie każdy sobie sprawę, że w naszej mowie funkcjonują obecnie ( i ją wzbogacają) setki germanizmów. Kto np. wie dzisiaj, że czasownik zapeszać pochodzi od zapożyczenia niemieckiego?
    Myślę, (moje przypuszczenie), że głównie – acz nie tylko- okres rozbiorów Polski był „winien” niezaplanowego wzbogacenia naszej mowy. I to oczywiśnie nie tylko w germanizmy (przykładowo pod rosyjską administracją „połknęliśmy” naturalnie całe mnóstwo rusycyzmów).
    I vice versa: niemiecka mowa na przestrzeni wspólnych dziejów wzbogacona została w polonizmy: Grenze (od granica), Säbel ( od szabla), Gurke (od ogórek) itd.
    Osobiście uważam to zjawisko za pozytywne dla każdego języka.
    Podejrzewam nawet, że obcojęzyczne zapożyczenia stały się stymulatorem dla poligloty i geniusza lingwistycznego Ludwika Zamenhofa do stworzenia podwalin pod uniwersalny język esperanto.
    Ale wracając do „na-do”.
    Przyznaję, że w rozmowach ze znajomymi, mówiąc o wizycie u syna w Azji, informuję, iż lecę na Taiwan, bo mi do Taiwanu jakoś nie pasuje…
    I teraz sedno moich przemyśleń.
    Niemiec mówi: ich fahre nach Polen, ich reise nach Spanien, ich fliege nach Australien- jadę do Polski, wyruszam w podróż do Hiszpanii, lecę do Australii.
    Zastanawiam się czy „na” nie stało się potomkiem niemieckiego „nach”.
    Z pozdrowieniem dla wszystkich wielbicieli naszego pięknego języka (aczkolwiek- aby pozostać kosmopolitą, za jakiego się uważam- niekoniecznie piękniejszego od innych)
    Christoph ( germanizm od Krzysztof)
    Krzysztof (polonizm od Christoph)

  4. M_K pisze:

    Dzień dobry
    Jak powinno się mówić wpoprawnie. W meczu finałowym nie będzie Węgier czy Węgrów?

    • Paweł Pomianek pisze:

      Można użyć obu form: nie będzie Węgier – to znaczy reprezentacji tego kraju; nie będzie Węgrów – reprezentantów tego kraju.

  5. Grzegorz pisze:

    W zasadzie każda kombinacja opisana przez przedmówców całkiem dobrze się spisuje.
    Nie mamy na szczęście nieskończonej ilości Państw. Tak na szybko zauważam, że faktycznie stosujemy formę „na” zamiast „w, do” w stosunku do Państw, które były niegdyś „komuś” podległe. Robimy to samo w stosunku do regionów. Ale co ciekawe czynimy to tylko w stosunku do obszarów geograficznie nam bliższym. Choć mówimy też na Syberii.. to jednak dzieje się to w Rosji (już nam bliższej). Poboczny wątek to ten dotyczący wszelkich wysp. Tu zawsze „na”. Czyżby znów z założenia kwestia zależności.
    Ukraińcy nas poprawiają i to właśnie od nich, no bardziej przez pewną Rosjankę, dowiaduję się o to, że forma „na” to taka oznaka braku szacunku! Hah… tak właśnie w języku rosyjskim się dzieje. Czy wyjątkiem są tu Węgry, które o sobie mówią w tej formie? Hmm czy to nie kwestia ich naleciałości??? Pozdrawiam.

  6. Agata pisze:

    A może jednak zróbmy jak Ukraińcy? Oni nie mieszkają NA Ukrainie tylko w Ukrainie. Jadą DO Ukrainy.
    I ja tej formy się trzymam ponieważ wiele razy znajomi Ukraińcy zwracali mi uwagę, że źle mówię.

    Ale Polska to dziwny kraj. Chyba wszędzie jest Italia a u nas Włochy.

    • Djdk pisze:

      Jeśli Ukrainiec mówi Ci jak masz mówić po polsku, to chyba nie ma już dla Ciebie ratunku 😉

    • Anna85 pisze:

      Ukraińcy podkreślają że mieszkają W Ukrainie a nie NA Ukrainie, ponieważ tak to brzmi po rosyjsku. W języku rosyjskim jeszcze niedawno prawidłową formą było NA Ukrainie, ale jakiś czas po odzyskaniu przed Ukrainę niepodległości zmieniono formę na „W Ukrainie”, aby podkreślić tym samym niezależność Ukrainy jako państwa. Uzasadnieniem tego było, że po rosyjski mówi się jadę”W Italiju”, „W Polshu” itp.
      Ukraińcom należy po prostu wytłumaczyć, że w języku polskim ta norma się nie zmieniła w stosunku do Ukrainy i koniec.

      • xyz pisze:

        Moim zdaniem nie przypadkiem po polsku jedzie się na: Ukrainę, Białoruś, Litwę i Łotwę. Wydaje mi się, że ma to związek z tym, że przez kilkaset lat kraje te były część wspólnej Rzeczypospolitej. Pozostaje nam Słowacja i Węgry. Ale jeśli chodzi o Słowację, to część jej terytorium również wchodziło w skład I RP, natomiast z Węgrami przynajmniej przez pewien okres czasu łączyła nas Unia podobna do tej z Litwą. Może właśnie dlatego akurat w przypadku tych krajów zamiast do mówimy, że jedziemy na.

      • krakadil pisze:

        >>>W języku rosyjskim jeszcze niedawno prawidłową formą było NA Ukrainie, ale jakiś czas po odzyskaniu przed Ukrainę niepodległości zmieniono formę na „W Ukrainie”, aby podkreślić tym samym niezależność Ukrainy jako państwa.<<<
        Nic nie zmieniono. Jak bylo, tak i zostalo, na szczescie. Aby zmienic na "w" trzeba zmienic nazwe "kraju" na Malorosje, jak to kiedys bylo. Malorosja tez nie bylo nazwa panstwa, to tez byl termin geograficzny.

    • Tomasz Marek pisze:

      Dr (wtedy) Miodek zaobserwował w 1979 roku, że miejscowości włączone do Wrocławia (jak Klecina, Oporowo, Wełnowiec) w krótkim czasie po dołączeniu utraciły w mowie mieszkańców przyimek „do” (jadę do Kleciny) na rzecz „na” (jadę na Klecinę). Tu automatycznie zadziałała reguła, że jedzie się „do miejscowości” ale „na dzielnicę”. Zjawiska odwrotnego (jadę do Ukrainy) nie obserwujemy pomimo upływu dziesiątków lat od powstania tych państw. Moim zdaniem językoznawcy powinni w tym przypadku zgodność z regułami narzucić, tak jak to zrobiono w Rosji i na(sic!) Ukrainie.

  7. Paskin pisze:

    Należy zaznaczyć, że takie formy, jak np. „na Węgry” nie musiały ukształtować się w języku polskim. W języku węgierskim funkcjonuje końcówka „-ra” pełniąca rolę przypadka sublativus (na kogo? na co?). Także tam używa się sformułowania „na Węgry”, czyli „Magyarországra”. A ponieważ Węgrzy mają bliżej do Węgier, niż Polacy, to zakładam, że to oni ustalili, jak mówić na swój kraj w kontekście przybywania do niego. A my – po prostu skopiowaliśmy tę konstrukcję. Być może analogiczna sytuacja tyczy się do wszystkich innych państw, ale nie jestem pewien, znam tylko węgierski (średnio) oraz słowacki (słabo). I, rzecz jasna, polski (dosyć dobrze).

  8. To jest bardzo skomplikowane .

  9. Paweł Pomianek pisze:

    Michale,

    odpowiem Ci tak: z jednej strony oczywiście się zgadzam. Zresztą generalnie dystansuję się od tej teorii, bo jest mimo wszystko naciągana i nie tłumaczy wszystkiego.

    Z drugiej jednak strony – a propos tego, co napisałeś – powstaje pytanie, jak dawne jest to przyzwyczajenie językowe. Być może powstało np. w XIX w. gdy miała miejsce sytuacja polityczna, która całkiem by do tego opisu pasowała. Ale to trzeba sprawdzić. Ja generalnie staram się unikać kwestii związanych z historią języka, bo to jest inna wiedza, trudniej ją znaleźć, bo korzystać należy z mało dostępnych słowników. Tutaj zajmujemy się głównie jak, zaś dlaczego w zdecydowanie węższym zakresie.

  10. wmichael pisze:

    „Z założenia więc powinniśmy mówić, że jedziemy do jakiegoś państwa. Skąd więc wymienione formy: na Ukrainę, na Litwę, na Węgry? Niektórzy starają się tutaj odwoływać właśnie do tego, że państwa, wobec których używamy obecnie formy na, nie stanowiły kiedyś odrębnych całości, ale były częścią innych terytoriów, np. Węgry – częścią Cesarstwa Austro-Węgierskiego, Słowacja – częścią Czechosłowacji, Ukraina – częścią Cesarstwa Rosyjskiego itp. ”

    Wydaje mi się, że jest to podejście całkowicie ahistoryczne. Litwa istniała przed kilkaset lat jako odrębne państwo, po sojuszu personalnym z Polską, do Unii Lubelskiej nawet ze sporą autonomią w polityce zagranicznej, podobnie Węgry (Cesarstwo A-W to tylko drobny, choć ważny fragment historii Madziarów). Mieszanie w to Ukrainy (geograficznie będącej zawsze częścią innych państw – Rusi Kijowskiej, Królestwa Polskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Cesarstwa Rosyjskiego czy ZSRR) i Słowacji to pomieszanie pojęć, które nic nie wnosi, a wręcz przeciwnie, zamydla obraz. Albo świadczy o znikomej wiedzy historycznej autorów teorii i krótkiej perspektywie badawczej (niecałe 200 lat wstecz).

    Ale generalnie wpis interesujący.

    • wojtek pisze:

      Otóż nie zgadzam się z zaproponowaną odpowiedzią , że użycie przyimka na .. Węgry , Ukrainę to tylko przyzwyczajenie. Proszę zwrócić uwagę , że w Polsce jedziemy na Śląsk, na Mazury na Pomorze na Podhale a na Podlasiu mamy przyjaciół np. Ale nie jedziemy na Wielkopolskę i na Małopolskę. Te dwa regiony były ośrodkami władzy w Polsce stąd gdy wyjeżdżało się z tych miejsc na „Ziemie przyległe” używano tego typu określeń. Później w większym bądź mniejszym związku z Polską pozostawały inne ziemie Litwa, Ukraina, Wołyń oraz Węgry obejmujące również Słowacji tzw Górne Węgry stąd to określenie – nigdy Austria , Niemcy ( wcześniej Prusy – nie mylić z Prusami Książęcymi które są na Mazurach) Stąd jedziemy do Czech do Niemiec, Francji itd
      Proszę zwrócić również uwagę że obecne kraje Ukraina , Litwa maja kompleks przyimka na ….i Konsul Ukrainy/ Litwy zaprasza do Ukrainy do Litwy
      A ja gdy jadę na wschód to Zawsze Jadę na Kresy. A dlaczego jedziemy na Krym a nie do Krymu odpowie jak Rosjanie opuszcza półwysep

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *