Z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. Dlaczego cenię język polski?

dzien_jezykaKto ceni albo lubi język polski – nasz język ojczysty – niech podniesie rękę! Ja oczywiście cenię go bardzo, tym bardziej, że zajmując się nim na co dzień, mogę obserwować jego bogactwo, ale i jego… hm… powiedzmy: czar.

Co cenię w języku polskim? To, że jest taki mój – od zawsze. To, że odkąd pamiętam, rodzice mówili do mnie, używając tego właśnie języka. To, że z nim właśnie kojarzy mi się ciepło dzieciństwa. To, że w tym języku uczyłem się obserwować świat – on był moim narzędziem do kształtowania obrazu rzeczywistości. To jest właśnie walor ojczystego języka.

A dziś, lubię patrzeć, jak moja córka uczy się tego samego – choć już tak zmienionego – języka. Jak uczy się słuchać, rozumieć, komunikować, mówić, oceniać świat – bazując na tymże naszym, ojczystym języku. Lubię patrzeć, jak każdego dnia uczy się nowych słów: „duzia”, „piśe”, „ćeć” (cześć).

Cenię też ten język jako język moich przodków – to w tym języku komunikowali się nasi pradziadowie. To w tym języku – choć tak różnym od dzisiejszego – zapadały przez wieki najważniejsze decyzje dla Rzeczpospolitej… To w tym języku masy ludzi zanosiły swoje błagania do Boga, Matki Najświętszej: Bogurodzica, Dziewica…

I lubię w nim jeszcze te wieloznaczności, możliwość zabawy słowem, frazeologizmy. I jeszcze to, że… nigdy się go do końca nie nauczę. Że zawsze czymś zaskoczy.

Czy z naszym językiem jest źle?

Dziś słyszę narzekania, że z naszym językiem jest bardzo źle, że królują skrótowce, że wkrada się pełno angielskich – rzekomo niepotrzebnych – zwrotów. Że młodzież dotyka wtórny analfabetyzm.

Nie do końca wiem, jak jest w szkołach. Jeśli miałem kontakt z młodzieżą szkolną, to zawsze raczej z tą elitarną. W szkołach zresztą zapewne może być źle, bo tak idiotycznego systemu edukacji, jak w ostatnich latach, bodaj jeszcze nigdy w naszym kraju nie było (pisała o tym u nas Małgosia Kubicz). Rozrywkę przy książce wyparła w dużej mierze telewizja (u dorosłych) i gry komputerowe (u dzieci).

Ja jednak byłbym daleki od lamentów. Jest dziś wielu ludzi, którzy interesują się językiem, którzy starają się używać go w sposób coraz bardziej świadomy i poprawny. Choćby zainteresowanie naszym blogiem (ale także np. blogiem Magdaleny Bród – Dylematy filolożki) świadczą o tym, że dla wielu osób sfera języka polskiego to nie tylko temat ważny, ale i ciekawy.

Księgarnie, wbrew narzekaniom, mają się całkiem dobrze. Prawdziwą furorę robi rynek audiobooków, które może i świadomości językowej tak bardzo nie zwiększają, ale pozwalają na kontakt z literaturą wyższych lotów. Poza tym wyniki publikowanych ostatnio badań beenki wydają mi się średnio wiarygodne.

Zawsze też było mi bliżej do językowego liberała niż do purysty. I nadal utrzymuję, że nie widzę niczego zdrożnego w zapożyczeniach z języka angielskiego, a nawet w tworzeniu skrótów czy nowych form językowych. Język ma to do siebie, że dąży do ciągłego upraszczania i że non stop się zmienia. Gdyby było inaczej, język przestałby być językiem.

Jasne, pewne rzeczy działają mi na nerwy, na przykład stosowany przez niektórych sposób pisania nawet maila bez znaków interpunkcyjnych czy bez polskich znaków. Wkurza mnie też język pewnych subkultur młodzieżowych, ale ciągle uważam, że są to jednak środowiska niszowe, niewarte uwagi. Oczywiście zmiany, jakie dokonują się w języku w ciągu ostatnich lat są ogromne na niespotykaną dotąd skalę, ale ze względu na procesy globalizacyjne taki charakter ma ogólnie każda sfera rzeczywistości. Zadaniem tych, którzy język polski znają i kochają, jest na pewno to, by starali się prostować błędy przynajmniej tam, gdzie się da.

A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!

Ani gęsi (czyli łaciński, zgodnie z właściwą interpretacją słów Mikołaja Reja), ani francuski czy włoski, ani rosyjski, ani angielski – ale swój, polski. Niezależnie od panujących nacisków politycznych czy mody językowej.

————————

Od 1999 r. 21 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Został on ustanowiony przez UNESCO na pamiątkę wydarzeń w Bangladeszu z 1952 r., gdzie w wyniku walk o nadanie językowi bengalskiemu statusu języka urzędowego zginęło pięciu studentów. Szacuje się, że obecnie ok. 6 tys. języków jest zagrożonych wyginięciem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty publicystyczne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego. Dlaczego cenię język polski?

  1. Neit pisze:

    Kiedy byłam dziewczynką, czytałam MK wiele razy. Zdecydowanie jest to jedna z tych pięknych książek, o ktf3rych się nigdy nie zapmnioa i ktf3re za każdym razem odkrywa się na nowo. Szczegf3lnie kiedy robi się to z własnymi dziećmi

  2. Katarzyna Olszewska pisze:

    Zgadzam się z moimi przedmówcami. Pracując w szkole, mam kontakt z młodzieżą, na którą tak bardzo się narzeka. Nie do końca zgadzam się z tym narzekaniem na nich. Jeżeli damy uczniowi zastrzyk wiedzy i pokażemy, jak nauka może być wspaniała, to on nie zapomni o tym, że jego językiem ojczystym jest język polski. Nie ulegnie modom posługiwania się wyłącznie obcymi formami, które nie zakorzeniły się jeszcze w polskim systemie fleksyjnym. Uczniom w szkole trzeba pokazywać, że istnieją takie formy, że obserwuje się proces ekonomizacji, należy czynić go świadomym użytkownikiem języka ojczystego. Moi uczniowie, mimo iż narzekają, że język polski jest trudny, to chętnie korzystają ze słowników, zwłaszcza, że wydawnictwo PWN wydało świetną serię słowników w kolorowych okładkach. Różowy słownik języka polskiego robi na lekcjach furorę. Kiedy wskazuję uczniom błędy w tym, co mówią oni to wyłapują i zaczynają poprawiać kolegów. Robią wyścigi kto kogo poprawi, tym samym ucząc się poprawnej polszczyzny. Chociaż owszem zdarzają się i tacy, którzy olewają swój język, mówiąc kolokwialnie, ale robią to raczej demonstracyjnie, chcą ukazać swój bunt. kiedy przychodzi co do czego, to potrafią przeczytać lekturę, napisać wypracowanie, jak i wyrazić swoje poglądy. Także ja jestem optymistką i uważam, że nic nie grozi naszemu językowi, ale wiele zleży od tych, którzy uczą się nim poprawnie posługiwać.

  3. gosiak.bk pisze:

    Całkowicie zgadzam sie z Emilem. Nawet sama zauważyłam, że od czasu zakończenia studiów, gdy nie mam już stycznosci z książkami popularnonaukowymi w tak dużym stopniu jak wtedy, to język niestey mi się jakby „skurczył”. Nie mam już takiej lekkości i elastyczności w wysławianiu się i nie zawsze potrafię „odpowiednie dać rzeczy słowo” 🙂 No cóż wniosek jest jeden – trzeba czytać więcej. Pytanie też jest jedno – ale kiedy?

  4. Ja mam podobne odczucia. Podoba mi się w języku polskim to, że jest taki trudny. Czasami to może być przyczyną bólu głowy, kiedy szuka się rozwiązania jakiegoś problemu, który dotyczy np. jedynie jednej litery w wyrazie. Trzeba przekopać tuzin słowników, żeby zapisać odpowiednio wyraz, na co czytający i tak nie zwróci większej uwagi. Teraz przyszło mi do głowy, że można to porównać z jakimś cichym bohaterstwem, którego się nie zauważa, ale to byłby chyba przesadny patetyzm. 🙂

    Poprawne posługiwanie się językiem to, jak dla mnie, bardzo pociągająca cecha drugiego człowieka. Mail napisany po polsku, starannie, z dbałością o przestrzeganie zasad, od razu powoduje, że osoba go pisząca zyskuje. Tak samo ktoś, kto się ładnie wysławia.

    Tak jak się dba o kondycję fizyczną, czyli swoje ciało, które jest używane w wielu różnych celach, tak powinno się też dbać o język, którego się używa. Bo czasem przyjdzie się odezwać i efekt pięknego ciała może zostać zepsuty przez bylejakość wypowiedzi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *