Słowa o zmienionym znaczeniu. Zboże, musieć, dziad, dziéwka, kobieta

Podobno polszczyzna w ciągu ostatnich kilku wieków zmieniała się mniej niż większość innych języków europejskich.  Prof. Miodek wyraził przekonanie, że Polak współczesny bez trudu zrozumiałby średniowiecznego rodaka. No nie wiem…

Wiele słów zmieniało znaczenie w czasie. Czy dzisiejszy Polak miałby świadomość faktu, że słyszane pojęcia znaczą co innego niż w zamyśle średniowiecznego mówcy? Skąd miałby wiedzieć, że jego słowa też przywołują w umyśle przodka sprzed 500 lat inne treści? A było tych zmian naprawdę wiele! Tu zamieszczę tylko kilka ciekawszych (nomen omen – patrz niżej!) spośród nich.

Wspomniałem, że napiszę o zbożu, zacznę więc od spełnienia tej obietnicy. Kiedyś, w czasach gdy reż była zbożem, zboże znaczyło ‘dostatek’, ‘szczęście’, czego ślad mamy w Bogurodzicy (~XIII w.):  „A na świecie zbożny pobyt, po żywocie rajski przebyt”. Dziś zbożny zmieniło znaczenie na ‘świątobliwy’, ‘zgodny z wolą Bożą’. I nie ma nic wspólnego ze współczesnym zbożem.

Inne rzeczowniki, które zmieniły znaczenie, to:
ciekawy – dawniej: ‘prędki’ (od: ciec; o tchórzu mawiano, że ma nogi ciekawe); dziś: ‘interesujący się czymś, budzący zainteresowanie’.
list – dawniej: ‘liść’; dziś – wiadomo…
ojczyzna – dawniej: ‘ojcowizna’. Łukasz Górnicki, zm. AD 1603, pisał: „Moim zdaniem lepiej uczyni, kto mówiąc o Polszcze rzecze: patria moja, niźli ojczyzna moja, bo ojczyzna częściej się rozumie to, co gruntu komu ociec jego zostawił”.
twarz – dawniej: ‘stworzenie’.
złodziej – dawniej: ‘złoczyńca’, ten, który „zło dzieje”; obecny złodziej dawniej był nazywany kradzieżnikiem. Onufry Kopczyński w swojej Gramatyce (1778 r.) wyjaśnia, że „Polski wyraz złodziej pokazuje, jak u przodków naszych, zamknięcia mało używających, największym występkiem była kradzież”.

Znaczenie zmieniały również inne części mowy. Czasownik musieć*, obok powszechnie znanych słownikowych ma inne znaczenie gwarowe (‘zapewne’, ‘na pewno’ – „musi cię Pan Bóg skarze”, „ja musi jestem kto inny), ale staropolskie było jeszcze inne:  ‘należy’, ‘trzeba’** („musi go kęs obuchem ściągnąć” czyli ‘trzeba go nieco’ – Baryka, 1637 r.). Pamiętam, że gdy, brzdącem będąc, broiłem, mój dziadek patrzał na mnie z wyrzutem i mówił: „Tomek, nie musisz!”. A ja – intuicyjnie, bo dzieci uczą się języka dzięki intuicji – rozumiałem go znakomicie, nie wiedząc, że dziadek mówi reliktową polszczyzną sprzed wieków. Czy i dziś wykazałbym się taką intuicją?

Oprócz zmiany znaczenia pewne słowa zmieniały zabarwienie uczuciowe.

I tak dziad z postaci szanowanej, ‘patriarchy’, ‘ojca ojca’, stał się ‘niedołęgą’, a w końcu ‘ubogim’, ‘żebrakiem’ i dał początek zwrotowi zejść na dziady. Wbrew prof. Miodkowi rzutuje to na zrozumienie „młodego”, bo liczącego sobie niespełna dwieście lat, tytułu dramatu Mickiewicza Dziady. Powinien on – moim zdaniem przynajmniej na użytek szkolny – zyskać (w nawiasie?) podtytuł wyjaśniający: Praojce.

Podobnie było z dziewką, która pierwotnie była ‘dziewczyną’, wręcz ‘córką’ (Jan Kochanowski Orszulkę nazywał dziéwką). Z czasem znaczenie zmieniło się na ‘dziewczynę służebną’, ‘dziewkę folwarczną’ a ostatecznie ‘dziewczynę złego prowadzenia’, czyli ‘prostytutkę’. Dziś w tym znaczeniu wyraz zachował dawne é pochylone i współcześnie pisze się (niemal tak, jak to dawniej wymawiano): dziwka.

Odwrotny proces – poprawy zabarwienia uczuciowego – stał się udziałem (tajemniczego pod względem pochodzenia) wyrazu kobieta. Zrazu miał on charakter obelżywy.  Niewiasty skarżą się w satyrze M. Bielskiego Sjem niewieści z 1565 r., że je mężczyźni „ku więtszemu zelżeniu kobietami zowią”. Neutralnymi nazwami były: żona, białogłowa, białka, niewiasta, podwika. Już jednak wiek później J.Ch. Pasek kobietą nazywa swoją przyszłą żonę, a po kolejnych stu latach biskup warmiński przyznał: „My rządzimy światem, a nami kobiety”.

Niemniej jednak w Odrodzeniu moją wypowiedź: „Nie każda kobieta jest dziwką” zrozumiano by jako: ‘Nie każda rura jest dziewczyną’, przez co wyszedłbym na… sodomitę (to zgodne z pierwotnym źródłosłowem biblijnym, pejoratywne określenie dopiero współcześnie doczekało się nienacechowanego synonimu: „gej”).

Może być odwrotnie. Jak zareagowalibyśmy, usłyszawszy, że ktoś proponuje nam „malutkie pierdolenie”? Tymczasem znaczyło to wonczas tyle, że ów człowiek chce z nami… krótko porozmawiać (Komedya o Wawrzku, AD 1612).  Wprawdzie polski lud na ogół wie, że pierdoła oznacza ‘gadułę-nudziarza’, a pierdolenie – ‘bezsensowne gadanie’, ale konia z rzędem temu, kto nie będzie miał skojarzeń obscenicznych.

– Tomasz Marek

* Dr Wędkiewicz wyraz musieć wywodzi od niemieckiego müssen, jako starodawne zapożyczenie.
** Podobnie angielski czasownik must, który na poziomie szkolnym często jest tłumaczony bezrefleksyjnie jako ‘musi’, ale – tak samo jak kiedyś polskie musi – znaczy ‘należy’, ‘trzeba’.

Bibliografia:
prof. B. Walczak, Zarys dziejów języka polskiego
dr St. Wędkiewicz, „Język Polski”, rocznik II (1914)
prof. Miodek dla „Gazety wrocławskiej”
Brückner, Język Wacława Potockiego…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty publicystyczne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Słowa o zmienionym znaczeniu. Zboże, musieć, dziad, dziéwka, kobieta

  1. Borys pisze:

    Bardzo, hm, ciekawe! Ale w takim razie jak dawniej mówiło się „ciekawy”, „list” i „twarz”?

    • Tomasz Marek pisze:

      Z „listem” i „twarzą” sprawa jest prosta:
      „List” to było ‚pismo’, ‚pisanie’, ‚przesłanie’, ‚posłanie’.
      „Twarz” to oczywiście ‚oblicze’ (vide Biblia i wszelkie modlitwy, nawet współczesne, takoż Don Kichot jako „rycerz smętnego oblicza” we wszystkich tłumaczeniach).
      Problemem jest „ciekawy”, „ciekawość”. U Lindego (pocz. XIX w.) słowa te znajdują się w gnieździe „CIEK”, które w 3/4 omawia konotacje z cieczeniem (w tym prędkość i bieganie), a w 1/4 zawiera przykłady na współczesne znaczenie „ciekawości”. Były to pojęcia związane. Jak? Wyjaśnienie znajduję w takim opisie: „ciekawiec” [to] ‚człowiek ciekawy, czyli biegający, ciekający chciwie koło czego’.
      Zastanawia cytat (u Lindego): „…niechaj się ciekawie nie pytają ani badają o to” i uwaga do niego się odnosząca: „w dawnej edycyi: wszetecznie”. To teraz wiemy, skąd przysłowie (odnotowane przez Lindego!): „ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. Skoro „ciekawość” to ‚chciwe bieganie…’, a „chciwość” jest grzeszna, to do „wszeteczności” już tylko krok…
      W Biblii nie ma słowa „ciekawy”, ale jest „dociekać” we współczesnym znaczeniu, przy czym kontekst nadaje temu słowu zabarwienie potępiające. Podobnie Linde wiąże „ciekawość” z „chciwością” i „chytrością”.
      W sarmackiej Polsce znano słowa wywodzące się od „interessant”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *