Mało i dużo – przysłówki czy liczebniki?

Poniższy wpis unaocznia, że nie wszystko w języku jest jednoznaczne. Zwłaszcza w kwestiach dotyczących klasyfikacji często decyduje kontekst lub… po prostu opinie językoznawców są zróżnicowane. Jakiś czas temu napisała do nas p. Anna:

Mam problem z klasyfikacją wyrazów: mało i dużo. Czy są to przysłówki stopnia i miary, czy też może liczebniki nieokreślone? Różne źródła podają sprzeczne informacje – w dodatku bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Proszę o pomoc w wyjaśnieniu tej kwestii.

Szanowna Pani,

warto opracowując tę kwestię, powoływać się na różne źródła i pokazywać skomplikowanie problemu. Nie ma w takich kwestiach prostych rozwiązań. Językoznawcy mogą mieć odmienne zdania.

W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN znajdujemy taką informację:

Do liczebników należą też wyrazy, które nie podają dokładnej liczby przedmiotów, lecz tylko określają ją w sposób przybliżony, ogólnikowy, szacunkowy; są to liczebniki nieokreślone (dużo, kilkanaście, mało, moc, mnóstwo, niewiele, odrobinę, parę, trochę, wiele).

Ale również:

Znacznie rzadziej przysłówek jest określeniem przymiotnika, np. niezwykle wścibski, mało uprzejmy, dużo wyższy, rzeczownika, np. czytanie nocami, chodzenie boso, lub samego przysłówka, np. bardzo wesoło, wyjątkowo wcześnie, prawie niezauważalnie.

Myślę, że o klasyfikacji w danym przypadku decyduje również kontekst.

Łączę wyrazy szacunku
– Paweł Pomianek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Mało i dużo – przysłówki czy liczebniki?

  1. Anonim9 pisze:

    To w końcu ,,mało” to liczebnik?

    • Tomasz Marek pisze:

      Za Jagodzińskim „mało” to:
      zaimek liczebny nieokreślony – wg Milewskiego
      przymiotnik – wg Saloniego
      liczebnik – wg Wróbla.
      Czyżby nikt nie kwalifikował tego słowa jako przysłówka? Brak fantazji w narodzie! Sprawę „fantazji” ratuje prof. Saloni swoim przymiotnikiem(?!).
      Czyli – zgodnie z p. Pomiankowym akapitem wstępnym – nie ma „końca”.

  2. Aga pisze:

    Trochę odbiegam od tematu, ale mój odwieczny problem zawodowy to „wysoka czułość” vs „duża czułość”. Korektorzy poprawiają mi wysoką na dużą, ja poprawiam z powrotem 🙂 Tutaj akurat decydują zwyczaje w branży, nie poprawność językowa.
    Pozdrawiam!

    • Paweł Pomianek pisze:

      Ale jednak to się ostatecznie sprowadza do poprawności językowej :-). Jeśli jesteśmy przy takich tematach, to przed rokiem mój brat poprosił mnie o korektę swojej pracy licencjackiej z geodezji. I on tam używał terminu robota, co ja skrzętnie sugerowałem zamieniać na praca; bo przecież robota to takie potoczne. Okazało się, że robota to termin specjalistyczny, oficjalny, tak jak roboty drogowe na przykład. Gdyby zmienić na praca wprowadzilibyśmy jakieś niezrozumiałe zupełnie sformułowania. Więc jednak to kwestia poprawności językowej :-).

    • Tomasz Marek pisze:

      Ciekawe, co ci korektorzy zaproponowaliby w miejsce „wysokoczuły”. A czy „wysoka” w odniesieniu do czułości to nie kalka z języków obcych (przynajmniej z angielskiego „high” i rosyjskiego)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *