Piję kawę, ale szukam kawy – dlaczego różne przypadki

Chciałam zadać pytanie dotyczące przypadków. Mam nadzieję, że i ta kwestia mieści się w zakresie pytań, na które Państwo odpowiadają. Mój przyjaciel (będący obcokrajowcem, uczącym się języka polskiego) wielokrotnie zastanawiał się, dlaczego używamy różnych przypadków rzeczownika, choć funkcja słowa w zdaniu jest ta sama. Np. „piję kawę”, ale „szukam kawy”, mimo że oba wyrazy są bodajże dopełnieniem bliższym. Czy istnieje jakaś zasada, która by to wyjaśniała czy to po prostu specyfika naszego języka?
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
Pozdrawiam,
Aneta

Szanowna Pani,

jak mają zwyczaj mawiać obcokrajowcy „polska język, trudna języka” – takie to już „odwieczne prawo natury” (co do naszego języka). Oczywiście tak, jak Pani sugeruje, różne przypadki w tych sytuacjach „to po prostu specyfika naszego języka”, ale to nie byłaby z mojej strony żadna odpowiedź. Można bowiem zdecydowanie bardziej konkretnie wyjaśnić, z czego wynika zróżnicowanie. Obawiam się tylko, czy będzie Pani w stanie wytłumaczyć to przyjacielowi. Niemniej, spróbuję to wyjaśnić w miarę klarownie, licząc, że – w mniejszym czy większym stopniu – jakoś Pani z tego skorzysta.

Osobiście odłożyłbym zupełnie na bok rozważania dotyczące funkcji w zdaniu danego rzeczownika. Skupiłbym się za to na czymś, co wydaje mi się w tym kontekście zdecydowanie ważniejsze, a mianowicie na związkach wyrazowych. To one bowiem decydują o tym, którego przypadka rzeczownika użyjemy przy czasowniku.

W podanym przykładzie mamy do czynienia z tak zwanym związkiem rządu. Teorię dotyczącą związku rządu pozwolę sobie pominąć, bowiem można ją u nas znaleźć (odsyłam tutaj). Podam tutaj tylko jedną ważną informację, bowiem ona wyjaśnia, dlaczego piję kawę, ale szukam kawy. Niemal wszystko zależy od konkretnego czasownika, który rządzi danym przypadkiem. I tak, piszemy piję mleko, wodę, napój, herbatę, kawę, ponieważ piję rządzi biernikiem. Ale: szukam kolegi, ubrania, sprzętu, kawy – ponieważ szukam rządzi dopełniaczem. We wpisie, do którego odesłałem powyżej, zarówno Pani, Pani przyjaciel, jak i każdy Czytelnik, znajdzie instrukcję, co robić, gdy w stosunku do jakiegoś czasownika nie jesteśmy pewni, którym rządzi przypadkiem.

[Uwaga! poniżej można znaleźć sprostowanie dotyczącej tego akapitu]. To w zasadzie jest już odpowiedź na Pani pytanie, ale przy okazji – dla ułatwienia – podpowiem jeszcze coś, co może pomóc zrozumieć to Pani przyjacielowi. Co do zasady w naszym języku jest tak, że gdy mamy do czynienia z obecnością czegoś, to używamy biernika, np. mam kawę, wykonałem pracę, zdałem egzamin etc.; gdy zaś mamy do czynienia z brakiem, z przeczeniem, używamy dopełniacza, np. nie mam kawy, nie wykonałem pracy, nie zdałem egzaminu. Proszę zauważyć, że – biorąc pod uwagę logikę, znaczenie wyrazu szukać – kiedy czegoś poszukujemy, to jeszcze tego nie mamy. A skoro nie mamy, używamy dopełniacza. Szukamy kawy, bo jeszcze jej nie mamy, a gdy ją znajdziemy, wówczas parzymy ją sobie i pijemy kawę – coś, w czego posiadaniu jesteśmy. To jednak bardzo ogólna zasada – aż roi się tutaj od wyjątków i dlatego warto sprawdzać poszczególne związki wyrazowe w słownikach lub korpusie językowym. Proszę mi wierzyć, że akurat z kwestią związku rządu, to i my, Polacy, mamy ogromne problemy.

Paweł Pomianek

PS Przy okazji zachęcam też do kliknięcia w tag związek rządu, można tutaj bowiem znaleźć rozstrzygnięcia dotyczące bardzo podobnych dylematów.

Polecamy komentarz lub – jak kto woli – sprostowanie dotyczące tej zasady autorstwa p. dr Elżbiety Zarych (całość w komentarzu):

Co do „kawę” i „kawy”, to w języku polskim występuje coś takiego jak dopełniacz cząstkowy. Jeśli chodzi o całość (różnie pojętą) użyjemy dopełniacza, czyli np. biernik: „Piję kawę”, „Chcesz kawę?” [paczkę], ale dopełniacz „Napijesz się kawy?” (bo napić się kogo? czego?) czy „Chcesz kawy?” (bo dopełniacz cząstkowy: w domyśle: filiżankę, trochę).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Piję kawę, ale szukam kawy – dlaczego różne przypadki

  1. Nguyen pisze:

    Tylko skąd cudzoziemiec jak ja ma wiedzieć jakim przypadkiem rządzi dany czasownik? Polak od urodzenia słyszał jak inni (np. rodzice) mówili i teraz już wie, że szukać rządzi dopełniaczem ale cudzoziemiec tego nie wie. Czy istnieje jakaś ogólna reguła, dzięki której kiedy spotyka obcokrajowiec jakiś nowy (dla niego) czasownik, to może określić czy rządzi dopełniaczem czy biernikiem? Teraz wiem, że poprawnie to np. czego szukać bo już słyszałem wiele razy ale wiele lat temu wcale. I wyszło: szukam autobus!

    • Nguyen pisze:

      PS. Kiedyś na kursie języka polskiego, mój lektor wytłumaczył nam tak: kiedy czasownik rządzi celownikiem? Jeśli czynność przynosi korzyść luc stratę, np. dać (to komuś), dziękować (komuś)… Pytanie: czy istnieje podobna zasada dotycząca dopełniacza i biernika? Byłoby super.

      • Paweł Pomianek pisze:

        Ogólna zasada jest taka, że przy twierdzeniach mamy biernik, a przy przeczeniach dopełniacz, np. robię (kogo?co?) kawę, ale nie robię (kogo? czego?) kawy. Niestety od tej zasady jest taka masa wyjątków, że trzeba ją traktować tylko jako drobne ułatwienie. Najlepiej zaopatrzyć się w słownik poprawnej polszczyzny i po prostu sprawdzać w nim, jakim przypadkiem rządzi dany czasownik.

  2. rafal pisze:

    Nie jestem językoznawcą (a tylko włóczęgą intelektualnym), ale nasuwa mi się taka podpowiedź.

    Kiedy szukam kawy, to kawa wprawia mnie w ruch, w jakiś inny stan, w czynność.
    Kiedy piję kawę, to ja wprawiam w ruch kawę, coś z nią się dzieje przeze mnie.

    Biernik odpowiada bierności, ale też podporządkowaniu. Gdy szukam kawy, to ona mnie sobie podporządkowuje. Kiedy piję kawę, to ja ją sobie podporządkowuję – ja jestem aktywny i zmieniam coś w jej stanie, ona bierna [proszę bez skojarzeń], więc jest w bierniku.

    Być może jest tak, że czasowniki rzędu biernego występują zazwyczaj w sytuacji, gdy to podmiot czynności jest aktywny a przedmiot pasywny. Zaś czasowniki rzędu dopełnieniowego odwrotnie.

    To by tłumaczyło też dlaczego „zrób mi kawę” ma czasownik w rzędzie biernikowym – bo czynimy coś z kawą, zmieniając jej stan.
    Tłumaczyłoby również intuicję Autora: zazwyczaj coś robię z czymś [jestem aktywny], gdy to już mam.

  3. aurile pisze:

    Nigdy nie zwracałam na to aż takiej uwagi, ale dobrze wiedzieć na przyszłość, dzięki za dłuugi wywód na temat kaw 🙂

    • Paweł Pomianek pisze:

      Wywód wywodem, przede wszystkim proszę zwrócić uwagę na to, co napisała p. Doktor :-). Pozdrawiam specjalistkę od kaw! (Przyszłą czy obecną?) :-).

  4. dr Elżbieta Zarych pisze:

    Trochę tak, trochę nie tak;-)
    1) Oczywiście o tym, że kiedy jest potwierdzenie używamy biernika, a przeczenie – dopełniacza, czyli „Mam dom” ale „Nie mam domu” to każdy wie. Problem w tym, że częstym błędem jest stosowanie tej reguły jako jedynej, przez co częste mylenie przez Polaków (zapewniam ucząc zarówno studentów polskich, jak i obcych, że obcokrajowcy uczący się języka polskiego jako obcego ten błąd popełniają rzadziej) biernika i dopełniacza. Zasada (sugerowana) posiadania i braku niewiele nam daje, a często powoduje jeszcze większe błędy.
    2) Najważniejsze jest bowiem to, z którym przypadkiem łączy się dany czasownik, a np. „szukać”, ale też „używać”, „ustępować”, „przestrzegać”, „pożyczać” itd. łączą się z dopełniaczem. Dlatego też mówimy: „Ustąp miejsca starszym” (a nie: miejsce) i „Nie ustępuj miejsca” (w obu przypadkach dopełniacz).
    3) Co do „kawę” i „kawy”, to w języku polskim występuje coś takiego jak dopełniacz cząstkowy. Jeśli chodzi o całość (różnie pojętą) użyjemy dopełniacza, czyli np. biernik: „Piję kawę”, „Chcesz kawę?” [paczkę], ale dopełniacz „Napijesz się kawy?” (bo napić się kogo? czego?) czy „Chcesz kawy?” (bo dopełniacz cząstkowy: w domyśle: filiżankę, trochę).
    Jeśli się nie wie, trzeba albo poszukać pełnej informacji, albo odesłać do kogoś, kto zna się na tym lepiej (to nie wstyd, nie każdy Polak jest i musi być językoznawcą). Tłumaczenie jakichś zasad niewłaściwą regułą może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Raz przyswojoną zasadę trudno wykorzenić i zastąpić inną.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Bardzo dziękuję za zainteresowanie i to dopełnienie. Od razu pozwoliłem sobie jego część zamieścić wyżej, w samym wpisie. Zwłaszcza że rzeczywiście moją zamieszczoną tutaj informację Czytelnicy zamiast jako podpowiedź – jak się zresztą okazuje niezbyt przydatną – zaczęli traktować jako rodzaj obowiązującej reguły. Oczywiście o tym, że najważniejszy jest przypadek, z jakim łączy się dany czasownik, pisałem wielokrotnie.

  5. alex pisze:

    Szukam kawy-to się zgadzam, ale czy jest poprawnie- zrób mi kawy?
    Kawy też jeszcze nie ma, bo trzeba ją zrobić, ale myślę,że poprawnie jest/zrób mi kawę,herbatę itd.

    • Kamila Młodzianko pisze:

      Nie należy traktować tego rozwiązania zbyt dosłownie. Pan Paweł dał jedynie pewną podpowiedź, przydatną zwłaszcza osobie, która uczy się języka polskiego jako języka obcego i siłą rzeczy nie ma pewnego wyczucia języka. Najważniejszą rzeczą jest jednak zawsze to, jakim przypadkiem rządzi dany czasownik. Czasownik robić/zrobić rządzi biernikiem, więc poprawną formą jest rzeczywiście zrób mi (co?) kawę.
      Jeśli mamy wątpliwości, czy dany czasownik rządzi dopełniaczem czy biernikiem, należy sobie zawsze zadawać pytania przynależne danym przypadkom (dopełniacz – kogo/czego? lub biernik – kogo/co?).

      W związku z tym, że w języku polskim często niełatwo odróżnić te dwa przypadki, ze swojej strony podpowiedziałabym jeszcze, aby zadawać sobie dodatkowo pytania pomocnicze, które także nawiązują w pewnym sensie do posiadania i braku. Pozwalają łatwo odróżnić pytania dopełniacza od pytań biernika: kogo/czego? (nie ma), ale kogo/co? (widzę).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *