Legiony, chłopcy i drzewca

Zagadkowa (również gramatycznie) Szara piechota

Któż nie zna pieśni legionowej Szara piechota!

Ejże! Czy na pewno jest to pieśń legionowa?

O jej pochodzenie i historię spierano się już w 1935 roku. Podobno pierwowzorem tekstu był wiersz (z roku 1914 lub 1915 – data jest sporna) Ułani Beliny [6] (Władysław Belina był dowódcą 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich w latach 1914–1917) autorstwa ułana Bolesława Lubicza-Zahorskiego:

Nasz lot jest wichrowy;
Do sławy nasz lot.
Krzyk tętni, wyrywa się z krtani.
W czyn wola zakrzepła i spada jak grot —
Ułani, Beliny ułani!

Przez krew do wskrzeszonej
Ojczyzny jest szlak,
Więc oto giniemy dziś dla Niej.
Krwi krople zakwitły na polu jak mak —
Ułani, Beliny ułani!

My, w szarych mundurach,
Bez krzyżów, bez kit,
Wśród smutków jesiennych wiośniani,
Bitw dawnych zamierzchły wskrzeszamy już mit —
Ułani, Beliny ułani!

Jak widać, jedynie trzecia zwrotka nieco przypomina pierwszą Szarej piechoty:

Nie noszą lampasów, lecz szary ich strój,
Nie noszą ni srebra, ni złota,
Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,
Piechota, ta szara piechota.

Autor adaptacji (?) do obecnej postaci – może był nim Bolesław Lubicz–Zahorski (wątpliwe; po jego śmierci w 1922 r. w obszernym artykule pożegnalnym na łamach „Żołnierza Polskiego” [8] nie ma wzmianki o Szarej piechocie, choć cytowane są inne utwory, w tym Ułani Beliny), a może podpisujący się pod nią Leon Łuskino (oficer, cenzor filmowy i autor tekstów piosenek, w tym dla Ordonówny; występował też w Qui Pro Quo) – miał sporo roboty, by pierwotny wiersz o ułańskiej szarży przerobić na apoteozę wymarszu piechoty. Do dziś nie wiadomo, jak było ani kiedy tego dokonano, bo najstarsze znane źródło pochodzi z 1929 r. Może, wbrew powszechnemu mniemaniu sytuującemu Piechotę jako pieśń legionową, jest ona rzeczywiście tak późna, bo w obszernym śpiewniku z 1930 r. Pieśni żołnierskie [1] jej nie ma.

Z tekstem jest związane więcej ciekawostek.

Skupmy się na obecnie śpiewanych wersjach. Refren najczęściej brzmi tak:

Maszerują strzelcy, maszerują.
Karabiny błyszczą, szary strój,
a przed nimi drzewa salutują,
Bo za naszą Polskę idą w bój!

A może to nie strzelcy maszerują, lecz chłopcy:

Maszerują chłopcy, maszerują…

Tak, ta wersja jest starsza [7]. A czy na pewno to drzewa … przed nimi salutują?

a przed nimi drzewce salutują…

Nie, przecież to błąd, bo m. l.mn. rzeczownika drzewce to drzewca [2].

W tekście najwyraźniej przywołany jest obraz uroczystego pożegnania wojsk wyruszających na wojnę. Przed defilującymi oddziałami salutują (l.mn.!) sztandary, które, jak wiadomo, powiewają na „drzewcach”. „Drzewce” (m. l.poj. rodzaj nijaki: „to” drzewce) to w uproszczeniu tyczka, do której mocuje się chorągiew. Pochylenie drzewca sztandaru to regulaminowy salut sztandarem. Notabene na filmie z defilady w 1937 r.

widać właśnie ów salut sztandarów niesionych przed oddziałami. Chorągwie (m. l.mn.) mocuje się do (dop. l.mn.) drzewc. To tak trudne słowo, że nawet w najnowszych słownikach znajdziemy czasem błędną odmianę. Oto autorom Słownika gramatycznego języka polskiego na płycie CD (Warszawa 2012) [5], może pod wpływem drzewnego stwora z Władcy pierścieni Tolkiena – Drzewca (imię wymyślone przez polskiego tłumacza; m. l.poj. Drzewiec; m. l.mn. Drzewce – tak jest oficjalnie, choć zgodnie z polską gramatyką powinno być: Drzewcy) – pomyliła się odmiana męskoosobowa (dop. l.mn. Drzewców) z nijaką, właściwą dla przedmiotów (dop. l.mn. drzewc)[2].

W Szarej piechocie zapewne dostrzeżono błąd (*drzewce zamiast drzewca) i jakiś gramatyk go poprawił, ale niedouk w wydawnictwie zwyczajnie nie znał słowa „drzewca”, wykreślił „c” i poszłooo!… Patetyczny choć niegramatyczny salut sztandarów zastąpiono liryczno-fantastycznym, nieadekwatnym do zamysłu żołnierza-poety obrazem drzew. Gdyby tę poetykę zastosowano świadomie, to drzewa salutowałyby nad nimi, a nie przed.

Tyle o tekście, ale na koniec bomba: melodia!

Pochodzi ona z rosyjskiego romansu (cygańskiego? – raczej stylizowanego na taki) Эх распошёл z 1903 roku (nie umiem tego tytułu przetłumaczyć, może rusycyści pomogą?), który w polskiej historiografii figuruje pod tytułem będącym fragmentem (wg jednych źródeł 3., wg innych 1.) zwrotki tekstu: Чёрные очи, да белая грудь, czyli „Czarne oczy i biała pierś”. Śpiew na nagraniu petersburskim z 1908 r. [3] manierą przypomina bardziej Wertyńskiego, niż naszą piosenkę żołnierską.

Jednak przed 1919 rokiem była już znana wersja rumuńska Treceti batalioane romane Carpati [4], która sławi wymarsz batalionu Rumunów karpackich, i ona treścią i wykonaniem do złudzenia przypomina naszą Szarą piechotę. Nie zmienia to faktu, że jako autor melodii Szarej piechoty podpisał się… też Leon Łuskino. Widocznie żołnierze I Wojny Światowej wszystkich nacji lubili romanse i dzielili się pieśniami (obecnie nazywamy to plagiatem). W okopach, przemarszach i kantynach muzy poezji (Euterpe, Kalipso, Erato) i muzyki (Melpomena, Terpsychora, Polihymnia) jednoczyły ludzi, za nic mając zasieki, granaty i śmierć.

— Tomasz Marek

1. Pieśni żołnierskie. Ułożył L. Chojecki. Kraków 1930
https://polona.pl/item/56477599/0/

2. Gramatyka. Deklinacja. Grzegorz Jagodziński
http://grzegorj.interiowo.pl/gram/pl/deklin03.html

3. ЭХЪ РАСПОШЕЛЪ Цыганскiй романсъ
http://www.russian-records.com/details.php?image_id=10953&lng=ru

4. Treceti batalioane romane Carpatii -Vasile Seicaru. Youtube
https://www.youtube.com/watch?v=DnpmefXKt0o

5. Wikisłownik. Drzewce.
https://pl.wiktionary.org/wiki/drzewce

6. Ułani Beliny. Bolesław Lubicz-Zahorski
http://www.bibliotekapiosenki.pl/Ulani_Beliny

7. Piechota. Biblioteka polskiej piosenki.
http://bibliotekapiosenki.pl/Piechota

8. Por. Bolesław Lubicz-Zahorski. Stanisław Fulkiewicz. Żołnierz Polski nr 23(302)
http://mjp.najlepszemedia.pl/wykaz-legionistow/wpisy-uzytkownikow/zolnierz-polski-1922-artykul-o-boleslawie-zahorskim

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty publicystyczne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Legiony, chłopcy i drzewca

  1. Agnieszka K. pisze:

    „Z tekstem jest związane więcej ciekawostek”. Związane? Raczej związanych…

    • Paweł Pomianek pisze:

      Tutaj mamy szczegółowe omówienie tego tematu. Pozostawmy ocenę autorowi. Jako że związane stoi przed liczebnikiem więcej, wydaje się, że obie formy są poprawne.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jagodziński w swojej Gramatyce (rozdział „Składnia, podmiot logiczny w dopełniaczu”) podaje, że:
      ”Formalnym (gramatycznym) podmiotem jest tu liczebnik, a liczony przedmiot (stanowiący podmiot logiczny) jest jego przydawką”.
      Jeśli Pani potraktuje ten podmiot (więcej ciekawostek) jako całostkę, Pani wątpliwości znikną.
      Zatem jeśli odnoszę się do tak rozumianego podmiotu (więcej ciekawostek), muszę użyć formy jak w podważanym tekście (jest związane). Gdybym odnosił się do samej przydawki (ciekawostek) musiałbym użyć orzecznika (związane) orzeczenia złożonego werbalnego (jest związane) w formie do niej dostosowanej (związanych). Byłoby to nieładne stylistycznie, bo musiałbym umieścić orzeczenie za podmiotem (więcej ciekawostek jest związanych z [tym] tekstem), a takiego szyku zdania, charakterystycznego dla języka niemieckiego, polszczyzna nie lubi.

  2. Artur J. pisze:

    Ciekawa sprawa.

    Kilka drobnych uwag:
    1. W haśle drzewce w Wikisłowniku pojawiła się nieścisłość, w wyniku której może się wydawać, że SGJP podaje tylko jedną formę dopełniacza liczby mnogiej. Otóż nie, podaje dwie formy: drzewc i drzewców, podobnie jak słownik Doroszewskiego.
    2. Formę drzewców znajdziemy u Sienkiewicza, Prusa czy Wyspiańskiego. Wątpię, by sugerowali się Władcą pierścieni.
    3. Zdaje się, że we Władcy pierścieni Drzewiec był jeden. Czy na pewno występują tam formy liczby mnogiej?
    4. Przypuśćmy dla dobra dyskusji, że Drzewiec, czy też drzewiec, może istnieć w liczbie mnogiej. Nie rozumiem, dlaczego mianownik l.mn. „zgodnie z polską gramatyką” powinien brzmieć Drzewcy. Skoro to jest stwór fantastyczny, to do autora należy wybór, czy chce go bardziej uczłowieczyć, czy odczłowieczyć. Może użyć do tego m.in. rodzaju, a polska gramatyka mu na to pozwala (por. np. wyraz leniwiec).
    5. Nie rozumiem też, dlaczego -ów w dopełniaczu l.mn. miałoby oznaczać odmianę męskoosobową — może w bierniku.

    • Tomasz Marek pisze:

      Ad 2. Jednakowoż „drzewców” jako dop. l.mn. rzeczownika „drzewce” to stylizacja (archaizm). U Sienkiewicza pewnie zamierzona. U Wyspiańskiego zakładam, że też. U Prusa wystąpienia nie znam. Ciekawe skądinąd, że właśnie archaizacja charakteryzuje się końcówką „-ów”: towarzyszów zamiast towarzyszy, rycerzów zamiast rycerzy itp. Niektóre z takich odmian pokutują do dziś (pałaszy/pałaszów), inne zamierają lub są uznawane za archaizmy jak płaszczy/płaszczów czy rzeczone drzewc/drzewców, które Doroszewski (i niektórzy) podaje obocznie, a Jagodziński już nie.
      Ad 3. W grach RPG wzorowanych na świecie Tolkienowskiej fantazji Drzewców jest więcej, stąd liczba mnoga. Vide opisy gier. Cytowana odmiana tamże.
      Ad 4. Pozwolę sobie zauważyć, że leniwce to ssaki z rodziny szczerbaków leniwcowatych, a leniwcy to ludzie leniwi i nigdy zamiennie. Rzeczywiście zdarza się świadome pozbawianie cech osobowych ludzi w wypowiedzeniach nacechowanych emocjonalnym osądem. Czasem deprecjujemy: policjanty, pany; czasem budujemy żart: wariaty; czasem podkreślamy różnicę między funkcją a osobą: św. Mikołaj ze Smyrny, ale święci (raczej nie święte) mikołaje (nie Mikołajowie) przynoszący prezenty. Myślę, że użycie przez polskich tłumaczy RPG formy Drzewce zamiast Drzewcy to raczej archaizacja niż odczłowieczenie.
      Ad 5. Tak podaje Jagodziński.
      Pozdrawiam p. Artura J.

      • Artur J. pisze:

        Ad 2. Skąd pomysł, że drzewców to stylizacja? Bez czytania Pan wie? Podałem tych autorów w związku z przypuszczeniem dotyczącym wpływu Władcy pierścieni, ale forma ta występuje również współcześnie, w kontekstach wykluczających archaizację.
        Ad 4. Ale przecież w wypadku Drzewca (Drzewców) też nie jest zamiennie. Wybiera się którąś formę i jej konsekwentnie używa, chyba że chodzi o jakąś grę językową.
        Na marginesie, od 15 lat zajmuję się zawodowo tłumaczeniem gier i widzę w tym raczej odczłowieczenie, ale kto wie.
        Ad 5. Polecam zapoznanie się z numerami 114, 116 czy 119 w tabelkach Jagodzińskiego, do których podał Pan odnośnik.
        Również serdecznie pozdrawiam.

        • Tomasz Marek pisze:

          Jestem za chudy w uszach, by prowadzić odpowiedzialną akademicką dyskusję nt. tak szczegółowej materii językowej, jak końcówki oboczne w deklinacji – która wskazuje na archaizm, a która na odczłowieczenie. Pozwolę sobie jednak wyrazić i umotywować własne zdanie.
          Ad 2. Pisząc „stylizacja” odnosiłem się do dwóch Pańskich przykładów. Trzeciego nie znam, co zaznaczyłem. O tym, czy JA odbieram w konkretnym tekście środki stylistyczne jako stylizację, nie warto dyskutować, bo wrażliwość językową każdy ma własną.
          Ad 4. „Leniwce” i „leniwcy” mają inne znaczenie encyklopedyczno-słownikowe, czego różnym formom dop. l.mn. rzeczownika pospolitego „drzewce” przypisać niesposób. Tak, autor (świadomy) wybiera formę kierując się zamierzonym wydźwiękiem stylistycznym. Ja bym tak robił (tzn. robię tak, gdy wybieram formę oboczną w swoim tekście). Nazywam to (mam nadzieję, że słusznie) stylizacją. Ze względu na końcówkę -ów jest to archaizacja, bo ta końcówka w przypadku form obocznych zanika. Badań naukowych w tym względzie nie prowadziłem; opieram się na własnym oczytaniu, odczuciu i obserwacji. Np. słowo „płaszczów” słyszałem jedynie z ust ludzi, którzy umarli 50 lat temu. Podobnie z wieloma końcówkami -ów: materaców, bamboszów, koszów, księżów, mieczów, kustoszów… Przykłady można mnożyć.

          • Artur J. pisze:

            Można też mnożyć kontrprzykłady (mam nadzieję): palców, tańców, szewców, końców, ojców, sztućców itd., ale najpierw należałoby się zastanowić, czy ta analogia ma tu w ogóle zastosowanie.

            • Tomasz Marek pisze:

              Tańcy? Sztućcy? Pięć szew??? Koniec końcy? „Pięć palcy” i „moi ojcy” słyszałem wprawdzie, ale mniemałem, że to niepoprawne po prostu. Słowniki tego nie notują. Ci „ojcy” jakąś nieudaną stylizacją zajeżdżają.
              To czego miałyby być to przykłady? Bo chyba nie obocznej formy deklinacyjnej, która ze starszej, zanikającej (w moim rozważaniu powyżej kończącej się na -ów), przechodzi w użyciu powszechnym ku innej. W Pańskich „kontrprzykładach” tych innych form nie ma i, o ile wiem, nigdy nie było.
              Za to dobrym przykładem zanikającej formy deklinacyjnej są „szewce”, które (którzy?) oddały (oddali?) pola słowu „szewcy”. Podobnie „ojce”. Ale tu nie ma -ów, więc tym się nie zajmowałem.
              Nie popadajmy w groteskę!

              • Artur J. pisze:

                Pozwolę sobie zauważyć (może powinienem był od tego zacząć), że tu też nie mamy „formy deklinacyjnej, która ze starszej, zanikającej (…), przechodzi w użyciu powszechnym ku innej”, to nie jest oboczność drzewcy/drzewców. Mamy tu regularną formę drzewc, od drzewce, i drugą drzewców, która zapewne pochodzi od mianownika lp. drzewiec, (ale nie tego z Władcy pierścieni). Nie ma jednej formy wypierającej drugą, a gdyby nawet, stawiałbym tu na drzewców, bo nie dziwię się osobom, które wolą wyrazistą końcówkę zamiast tej zbitki w drzewc.

              • Tomasz Marek pisze:

                @p. Artur J. z 25 lis. 06:39
                Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Czy Pan twierdzi, że są dwa rzeczowniki pospolite, które brzmią (m. l.poj.): „drzewce” i „drzewiec”? I Pana zdaniem one znaczą to samo? I Pana zdaniem rzeczownik pospolity „drzewiec” jest bardziej rozpowszechniony niż „drzewce”? Proszę o potwierdzenie i przykłady.
                PS Ja pisałem o oboczności form dop. l.mn.: drzewc/drzewców, z zanikającą w uzusie tą drugą (nazwałem to archaizmem), a nie drzewcy/drzewców. Twierdziłem, że dop. l.mn „Drzewców” odpowiada w polskiej gramatyce rodzajowi męskiemu, odmiana osobowa rzeczownika m. l.poj. „Drzewiec” (m. l.mn. „Drzewcy)”.

              • Artur J. pisze:

                Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam.

                Obawiam się, że znowu Pan nieco za daleko wybiega myślami w przód. Nie twierdzę, że dwa takie rzeczowniki. Formę drzewiec traktowaną jako wariant wyrazu drzewce można znaleźć w starszych słownikach języka polskiego tudzież słownikach starszej polszczyzny. W tej chwili forma drzewiec w tym znaczeniu nie jest używana, ale jest używany dopełniacz liczby mnogiej drzewców. Przykłady można znaleźć np. w NKJP.
                Co do oboczności: przykłady, które Pan podał, dotyczyły oboczności -y/-ów. Taka oboczność w wyrazie drzewce nie występuje.
                PS. Jeszcze raz podkreślę, że odmiana osobowa albo nieosobowa nie ma żadnego znaczenia w wypadku dopełniacza liczby mnogiej. Wyraz Drzewiec nawet przy mianowniku l.mn. Drzewce miałby dopełniacz l.mn. Drzewców, podobnie jak np. piec — piece — pieców.

                Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.

              • Tomasz Marek pisze:

                @p. Artur.J. 3 gru 2016 21:48
                „Jeszcze raz podkreślę, że odmiana osobowa albo nieosobowa nie ma żadnego znaczenia w wypadku dopełniacza liczby mnogiej.”
                Nie zgodzę się. Jan Serce pochodzi z rodziny Serców, która zapewne nie była bez serc. Rzeczownik „serce” jest analogiem gramatycznym rzeczownika „drzewce”. W j. ros. „серце” ma D. l.mn. „серцов”, co pośrednio sugeruje, że kiedyś i w polskim była taka odmiana; dopiero później rozdzieliła się na różną dla osobowych i nieosobowych.

              • Artur J. pisze:

                No, ale odmiana nazwisk to jednak chyba jest osobna kategoria.

              • Tomasz Marek pisze:

                @p. Artur J. 8 gru 2016. 20:01
                Czyżby? Wszystkie znane mi źródła podają, że nazwiska męskie w l.mn. odmienia się wg wzorca męskoosobowego. Zatem męskoosobowy D. l.mn. od „serce” i „drzewce” to „serców”, „drzewców”, nijaki zaś to „serc”, „drzewc”, co potwierdzają gramatyki. Zatem wszystko, co na ten temat napisałem w artykule, podtrzymuję. Sugestia o wpływie Drzewca, stwora z „Władcy pierścieni”, była w oczywisty sposób żartem; o Drzewcu wie więcej ludzi, niż czytało o drzewcach w całej polskiej literaturze.
                Szczegółowe analizowanie kontekstu użycia pewnych słów przez polskich pisarzy, o których komentowany artykuł bazowy nie wspomina, pozostawię Panu jako wykształconemu językoznawcy. Myślę, że p. Pomianek do propozycji Pańskiego artykułu na ten temat na jego blogu odniesie się przychylnie.
                Pozdrawiam.

              • Artur J. pisze:

                OK, napiszę jeszcze tylko, że odmiana rzeczownika pospolitego drzewce jak rzeczownika pospolitego drzewiec wydaje mi się bardziej prawdopodobna niż jak hipotetycznego nazwiska Drzewce.

          • Tomasz Marek pisze:

            Nie sposób oczywiście. Przepraszam 🙁 Wstydzę się.

        • Tomasz Marek pisze:

          I jeszcze jedno: używanie formy policjanty zamiast policjanci czy wariaty zamiast wariaci jest zapewne odczłowieczeniem, ale i RÓWNOCZEŚNIE daleko idącą i oczywistą stylizacją. Czy więc warto kruszyć kopie o to rozróżnienie?

          • Artur J. pisze:

            Powiedziałbym, że istotna różnica jest w tym, że stylizacja nadaje pewien charakter tekstowi, a odczłowieczenie nadaje pewien charakter obiektowi tego zabiegu. Poza tym stylizacja to bardzo ogólne określenie, a w dyskusji pojawiło się konkretniejsze: archaizm. To nie są wymienne pojęcia.

            • Tomasz Marek pisze:

              „Archaizacja to ukształtowanie językowe, zmierzające do wywołania obrazu i klimatu dawnej epoki, przez wyzyskanie elementów danego systemu językowego” – prof. Jerzy Bartmiński. Nie utożsamiam pojęć „stylizacja” i „archaizacja”. Archaizacja jest elementem zbioru stylizacji i mogę archaizację nazwać ogólniejszym mianem stylizacji. Moja uwaga, którą Pan powyżej skomentował, dotyczyła tezy, że pewna określona stylizacja (np. generały zamiast generałowie) odczłowiecza. Rozumiem Pański tok myślenia, ale czy nie prowadzi on do wniosku, że zdanie „Przyprawiłam mężowi rogi” to frazeologizm a nie przyznanie się do zdrady małżeńskiej? Mąż tej pani będzie innego zdania. Ja wyrażam pogląd, że to i jedno, i drugie.

              • Artur J. pisze:

                Co do niewymienności miałem na myśli to, że jakiś zabieg może być stylizacją, ale nie archaizacją, więc lepiej używać ściślejszego okreśłenia.

                Zdanie „Przyprawiłam mężowi rogi” może mieć również znaczenie dosłowne, choć oczywiście skojarzeń nie da się uniknąć. W tym problem, że przypisuje Pan różne funkcje pojedynczym, wypreparowanym słowom, bez zapoznania się z kontekstem, okolicznościami tekstu itd.

                Żeby wrócić do początkowego problemu — warto by się zastanowić, czy w czasach Sienkiewicza i Prusa końcówka -ów była archaizmem (ale znów: w których wyrazach?).

              • Artur J. pisze:

                Miało być: okolicznościami powstania tekstu.

              • Tomasz Marek pisze:

                @p. Artur J. 3 gru 2016 22:22
                „Zdanie „Przyprawiłam mężowi rogi” może mieć również znaczenie dosłowne, choć oczywiście skojarzeń nie da się uniknąć.”
                Pan żartuje – tylko w jakimś skeczu ten frazeologizm może mieć (wtórne i suspensowe) znaczenie dosłowne. Słowo „przyprawić” w znaczeniu „przymocować” w moim pokoleniu trąci myszką, a młodzi go nie stosują. Wyparł je odpowiednik „przymocować”. Istota frazeologizmów zwykle polega na tym, że słowa w pewnym zestawienia pozbywają się dosłownego znaczenia. Jak tu.
                „W tym problem, że przypisuje Pan różne funkcje pojedynczym, wypreparowanym słowom, bez zapoznania się z kontekstem, okolicznościami {powstania} tekstu itd.”
                Konkrety proszę.

              • Artur J. pisze:

                Konkrety to te wszystkie wyrazy, które są przedmiotem tej dyskusji. Nawet te wystąpienia drzewców u Sienkiewicza i Prusa nie pojawiły się w choćby w kontekście całego zdania, żeby można było ocenić ich funkcję, chociaż są na wyciągnięcie ręki.

        • Tomasz Marek pisze:

          Drobne uzupełnienie. Nie wydaje się Panu, że Drzewce vs Drzewcy to jednak raczej stylizacja (lub błąd gramatyczny) miała być, bo wskazuje na to duża litera, którą stosujemy do nazw narodów i plemion, a nie stosujemy do gatunków roślin i zwierząt? Gdyby chodziło o depersonifikację, to użyto by chyba małej litery, jak wobec świętych mikołajów w kontrze do św. Mikołaja.

  3. Artur J. pisze:

    Panie Pawle, wczoraj w nocy zamieściłem tu komentarz. Trafił do spamu czy w ogóle go nie było? Możliwe, że za długo go wpisywałem i jakaś sesja wygasła.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Nie, w systemie w ogóle, niestety, nie ma 🙁

    • Tomasz Marek pisze:

      U mnie komentarz znika, jeśli umieszczę w nim link. Widać to po tym, że nie pojawia się na ekranie po komendzie „opublikuj komentarz”. Aby wrócić (i np. usunąć psujący sprawę link) należy wydać komendę „cofnij”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *