W alei, na alei, przy alei. Opinie

Aleja Jana Pawla II w Warszawie
/ Zdjęcie: Masti, lic. CC

W ostatnim czasie na Językowych Dylematach publikowanych jest wiele ciekawych komentarzy. Bardzo interesująca dyskusja miała miejsce w kontekście pytania zadanego przez p. Christopha:

Jak jest poprawnie:
Jestem zameldowany w Alei Platona.
Jestem zameldowany na Alei Platona
czy
Jestem zameldowany przy Alei Platona?

Całość dyskusji można prześledzić tutaj.

W tym miejscu chcielibyśmy przytoczyć dwie ciekawe opinie na ten temat. Autorem pierwszej jest p. Artur J., autor blogu „Kulturystyka języka”, który od lat komentuje u nas, wspierając Językowe Dylematy swoją wiedzą. Poniższy tekst jest fragmentem artykułu z jego strony („Błędy w «Polityce»”), do którego odesłał Czytelników blogu JD. Z racji tego, że ów fragment jest zakorzeniony w całym artykule, początek może sprawiać wrażenie wyrwania z kontekstu. Jest to jednak całość wywodu na interesujący nas temat.

W pierwszej chwili pomyślałem: hola, hola (zły człowieku)! Jak to na alei? Mówi się raczej w alei. Z moim odczuciem zgadzają się autorzy poradników językowych:

Z nazwą aleja, aleje właściwe jest natomiast używanie wyłącznie przyimka w: Mieszkać w alei Powstańców Śląskich, w Alejach Jerozolimskich. (Język polski. Poradnik Profesora Andrzeja Markowskiego)

Mówi się też w alei, nie ! na alei i pod tym względem aleja różni się od ulicy. (Mirosław Bańko, Słownik wyrazów kłopotliwych)

Druga kwestia [Przejście dla pieszych jest na alei JPII czy w alei?] ma prostą odpowiedź: w alei. (poradnia PWN)

Ale że często poradniki swoje, a życie swoje, postanowiłem zajrzeć do korpusu. I tu rzecz ciekawa: w pełnym korpusie NKJP w alei występuje 793 razy, a na alei — 663, czyli niewiele rzadziej (szok!), ale z tych 663 wyników aż 628 pochodzi z prasy (w alei — 545). Czyli wychodzi na to, że forma uznawana przez profesorów za błędną występuje w ogromnej większości wypadków w prasie i nawet przewyższa tam popularnością formę poprawną. Może więc właśnie tym powinni się zainteresować tropiciele błędów popełnianych przez dziennikarzy? A może należy to uznać za cechę języka prasy?

I druga opinia, wywód p. Tomasza Marka, naszego stałego czytelnika i komentatora. Jest on na tyle ciekawy, że mimo jego obszerności i kilku wątków pobocznych, pozwalamy sobie go przytoczyć w całości, gorąco zachęcając do przeczytania:

Nauczono mnie, że forma potoczna jest dlatego potoczna, że NIE JEST POLECANA. Polecana jest forma oficjalna. Dotyczy to oczywiście wypowiedzi oficjalnych – pism i wystąpień urzędowych, literatury pięknej i mowy elit. Zatem elity intelektualne nie powinny przykładać się do zastępowania języka literackiego potocznym. Wg moich polonistów (zapewne można ich dezawuować określeniem: „poloniści starej daty”), to na elitach spoczywa obowiązek dbałości o język. Wiadomo, że język jest żywy, ale przemieszczanie się form potocznych do form wysokich następuje samoczynnie; udział językoznawców jest opisowy. Ich moderacyjna rola wyraża się przez wydawanie zaleceń czy określanie poprawności, co dokonywane jest poprzez słowniki i (obecnie) orzeczenia RJP. Moim nauczycielom do głowy by nie przyszło zalecanie stosowania formy potocznej w miejsce oficjalnej (mam na myśli wystąpienia oficjalne) tylko dlatego, że „większość tak – czyli potocznie – mówi”.
A taka tendencja jest –  [http://sjp.pwn.pl/poradnia/szukaj/mieszkać-przy.html] (Przy okazji – czy chodzi o NSPP czy o WSPP? Jeśli jednak o WSPP, to tylko ugruntowałoby moją mierną o nim opinię).

Wciąż wychodząc z założenia odpowiedzialności spoczywającej na elitach, oburzam się na zbyt wczesne zalecanie nieładnej, mylącej i prymitywnej formy „mieszkać na ulicy/w alei” tylko dlatego, że ulica (=lud) tak mówi. Ulica mówi więcej rzeczy – czy wszystkie będą polecane przez profesorów polonistyki? O tempora, o mores! To od dziś mówimy „weszłem” i sypiemy „łaciną”? Dlaczego zatem szacowne grono językoznawców uniwersyteckich nie przyjmuje do zalecającej wiadomości nagłówka „Witam” w korespondencji? Uzus jest zdecydowanie za taką formą, „Szanownych Panów/Szanownych Państwa/Szanowne Panie mając za przestarzałe i w korespondencji ze sprzedawcą internetowym (np.) za śmieszne, a „Dzień dobry” za nieadekwatne do okoliczności. Skoro walczą o tych Szanownych, dlaczego propagują inne prymitywizmy?

Bardzo proszę Pana [tekst adresowany do Pawła Pomianka – przyp. redakcji JD] jako członka elit kształtujących naszą mowę, by przynajmniej Pan nie tylko umiał znaleźć w korpusie, jaka forma przeważa i szedł za masami, ale by – wzorem dawniejszych wielkich polonistów – korygował Pan mowę „ludu” w kierunku mowy elit – NIE ODWROTNIE!

Ab ovo!

Aleja jest tworem przestrzennym wklęsłym – składa się z części dla pieszych, jezdni i sterczących w górę drzew czy innych elementów tworzących szpaler – wyjaśnia p. Tomasz Marek. / Zdjęcie: by Jean-Pol Grandmont, lic. CC

Mnie uczono (silnie to akcentując), że mieszka się przy ulicy, jeśli zajmuje się mieszkanie w domu stojącym przy ulicy. Na ulicy mieszkają bezdomni. Z aleją zapewne podobnie, bo uzasadnienie jest takie samo.
Co do pełnego adresu… „Mieszkam na ulicy Koszykowej 10″ jak to zaleca (fuj) dr Grzenia (link jw.), jest żargonowo-ludowe. Mnie uczono następującej formy: „mieszkam przy ulicy Koszykowej pod dziesiątym” (lub jeszcze bardziej oficjalnie „pod numerem dziesiątym”); można napisać „przy Koszykowej pod 10.” – kropka oznacza numer, a nawet dopuszczano w mojej szkole zapis „przy Koszykowej 10.” przy milczącym założeniu, że przy czytaniu doda się „pod” ze względu na liczebnik porządkowy. Przypomina to znane każdemu z Kubusia Puchatka „mieszkanie pod nazwiskiem”, bo zarówno wizytówka na drzwiach jak numer są w górze, nad człowiekiem.
Później polonista orzekł, że można przeczytać „przy Koszykowej dziesięć” (analogia do zawołania papieża Jana Pawła II – „Franciszkańska trzy!”), jeśli rozumie się, że chodzi o działkę budowlaną/posesję. „Na Koszykowej” było tępione przez cały czas mojej edukacji.
W alei leżą zmarli. Żywi mieszkają przy alei, przy placu, przy ulicy, bo tam mieszczą się ich domy. Uzasadnienie konstrukcyjne już przytoczyłem w językowych dylematach. Wypowiedzenie „dom na placu” istniało kiedyś, ale plac oznaczał tu działkę budowlaną, inaczej posesję. „Dom na rynku” oznaczałby, że stoi centralnie na placu rynkowym; zwykle jest tam ratusz. Dziś „dom na rynku” oznacza dom (posadowiony gdziekolwiek) wystawiony na sprzedaż – wyrażenie „na rynku” oznacza „w ofercie sprzedaży”, „na giełdzie”; w tym ujęciu językowym rynek nie jest placem, a miejscem (choćby wirtualnym) zawierania transakcji.

O mieszkaniu „w ulicy” nikt i dziś nie myśli – do tego jeszcze lud (a wraz z nim poloniści) nie doszedł. Wiem dlaczego – wyrażenie „w uliczce, w ulicy” ma inne zastosowanie:

Uliczkę znam w Barcelonie

W uliczkę wyskoczy Boniek…
(Pamięta Pan tę piosenkę z dzieciństwa, czy też wtedy jeszcze Pana nie było na świecie?)

W sporcie dominuje fraza popularna i dlatego… nie, nie – nie chodzi o zastąpienie w przez na; chodzi o to, że moi poloniści powiedzieliby, że Boniek wyskoczyć powinien w alejkę, bo piłkarze tworzą z murawą alejkę, w którą można wyskoczyć. Nie leżą płasko na trawie, są formą przestrzenną.

Dalej – w alei tak jak w ulicy może być dziura, pod ulicą/aleją prowadzi się rury kanalizacyjne, na ulicy może coś leżeć. Dlaczego nie może coś leżeć na alei? Bo aleja (powtarzam to uparcie) jest tworem przestrzennym wklęsłym – składa się z części dla pieszych, jezdni i sterczących w górę drzew czy innych elementów tworzących szpaler (jak ludzie czy tornada – patrz: „aleja tornad”). Z tego samego powodu nic nie leży na wąwozie, a na nasypie i owszem.

Jako realista językowy, ceniący jasność wypowiedzi (i uważający się za elitę ;-)), wbrew populistom będę mieszkał przy ulicy lub przy alei i pod numerem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Językowe dylematy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „W alei, na alei, przy alei. Opinie

  1. Tomasz Marek pisze:

    Ciekawym przyczynkiem do dyskusji „na czy w” jest zdanie z opisu filmu ilustrującego prace badaczy dna Tamizy. Otóż każdemu dno kojarzy się z „na”: wrak spoczywa na dnie (morza), na dnie kubka znajdujemy osad (po herbacie) itd. Jednakowoż dno ma też strukturę i obok wraku NA dnie można znaleźć coś zagrzebanego W mulistym dnie, co właśnie było przedmiotem zainteresowań osób z filmu.

  2. Artur J. pisze:

    Dziękuję za skorzystanie z mojego tekstu, mam do niego drobną uwagę. Jeśli chodzi o wyniki z korpusu, szczególnie prasowe, warto pamiętać, że znakomita ich większość dotyczy czegoś, co się dzieje dosłownie na ulicy, czyli np. wypadków albo robót drogowych. Dlatego też niektórzy mogą uznać je za mniej istotne przy zastanawianiu się nad sformułowaniami typu mieszkać na/przy/w alei czy być zameldowanym na/przy/w alei.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Dziękuję za dopowiedzenie. Przyznam, że dla mnie to oczywiste: wyniki z korpusu to wyniki z korpusu ;-). Niemniej, rzeczywiście nigdzie w tekście nie dodałem uwag, co jak należy traktować. Mam nadzieję, że końcowa część tytułu wpisu Opinie nie zostanie przez Czytelników zignorowana. Tak czy siak zarówno to Pana dopowiedzenie, jak i – szczególnie – to, na co zwróciła uwagę p. Dorota, bardzo trafne i potrzebne.

    • Tomasz Marek pisze:

      Jak dopowiadamy, to ja też dopowiem: przejście może być też „w” alei, pod warunkiem, że jest to przejście (nawet nie musi być podziemne – jak dziura ;-)) prowadzące WZDŁUŻ alei PRZEZ ulicę poprzeczną. Np.: „… w alei Platona oznakowano pasami przejście przez Koszykową.”

  3. Dorota pisze:

    Swoją drogą jest błąd w tekście, mianowicie: nie „Aleja Platona”, a „aleja Platona”. Dużą literą zapisuje się tylko w przypadku liczby mnogiej, np. Aleje Jerozolimskie.

    • Paweł Pomianek pisze:

      Bardzo słuszna uwaga. Nikt z nas do tej pory nie wytknął pytającemu tego istotnego błędu.

      • Christoph pisze:

        Poszperałem nieco w mediach (gazety, ale także informatory i biuletyny turystyczne) i znalazłem mnóstwo przykładów na pisanie „alei” (również analogicznego „placu” czy „promenady”) wielką literą.
        – „…z myślą o najmłodszych powstała Aleja Juniora.” (w Warszawie na Bielanach)
        – „… pod adresem Plac Trzech Krzyży…”
        – „…Promenada Gwiazd (potocznie Aleja Gwiazd) w Międzyzdrojach…- miejsce wzorowane na… Alei Gwiazd w Cannes.”
        – „…obecna Aleja Wyzwolenia…niegdyś… aleja(!?) 6- Sierpnia…)

        Nie jest moją intencją, Panie Pawle, starać się dowieść, iż mam rację. Myślę, że jej nie mam, jako że pisanie „alei” od małej litery również występuje. Powiedziałbym, że nie tak często jak od wielkiej, ale byłoby to przekłamanie- Aleja wielką literą występuje częściej tylko dlatego, ponieważ słowo to zaczyna zwykle zdanie.
        Co z kolei oznacza, że piszący dane zdanie mógłby- umieszczając ten wyraz w jego wnęrzu- preferować pisanie jego zarówno wielką, jak i małą literą.
        Dlaczego ta cała moja wypowiedź?
        Chciałem jedynie zaakcentować, jak ciężko jest czasem zdecydować się na ten czy inny wariant.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *