Ostatnio otrzymaliśmy dwa pytania dotyczące odmiany imion i nazwisk. Ci, którzy zaglądają do nas regularnie, wiedzą, że takie pytania lubimy, bo są ciekawe. A że dotyczą w zasadzie wspólnego tematu i pojawiły się niemal jednocześnie, odpowiadamy na nie w jednym artykule.

Kwestia 1.
Dzień dobry!
Jak poprawnie odmienić nazwisko Amerykanina Swedroe?
Swedroe’a? Itd.?
– Iwona
Kwestia 2.
Zastanawiam się nad odmianą niektórych nazwisk obcych. Czy to możliwe, że w pisowni są odmienne, a w wymowie nie lub na odwrót?
Weźmy przykład Hannah Arendt w dopełniaczu – pisząc, pozostawiłabym nieodmienione, mówiąc powiedziałabym [hany]. Nawet nie wiem, jak należałoby to zapisać.
Kolejny przykład to Foucault – tu z kolei napisałabym w dopełniaczu Foucaulta, a wymówiłabym jak nieodmienione…
Jak to z tym jest?
– Magdalena
Swedroe – jak odmieniać
Na początek zajmijmy się nazwiskiem Swedroe. Nazwisko to ze względu na wymowę odmienia się tak samo jak Monroe (lub jak imię Joe). Możemy więc odesłać do słownika ortograficznego PWN pod hasło Monroe (link).
Ciekawe jest jednak to, że słowniki dopuszczają tutaj aż trzy odmiany:
- Swedroe’a, Swedroe’owi, Swedroe’em
- Swedroego, Swedroem
- Swedroe (nieodmienne – z poprzedzającym wyrazem, który wskazuje płeć)
Dodam, że tę pierwszą odmianę wybierzemy z całą pewnością wtedy, gdy nazwisko Monroe czy Swedroe czytamy z polska z mocnym ł wygłosowym: [monroł, słedżroł] – [monroła, słedżroła]. Natomiast gdy wymawiamy bardziej z amerykańska i to ł w wygłosie nieomal znika – wydaje się, że wówczas chętniej wybierzemy odmianę: [monroego, słedżroego].
Ze Swedroe’em, ale o Swedroem – skąd ta różnica?
I druga uwaga: w miejscowniku istnieje już tylko jedna, wspólna forma dla obu typów odmian: o Swedroem. I w tym przypadku nie użyjemy już apostrofu, nawet jeśli korzystamy z pierwszego typu odmiany i w przypadkach poprzedzających ten apostrof będzie stał. Dlaczego? Pierwsza i podstawowa odpowiedź to odwołanie do reguł dotyczących miejscownika, który zazwyczaj piszemy tak, jak mówimy (dlatego w odmianie wielu nazwisk obcych wizualnie bardzo różni się on od pozostałych przypadków). Ale ja dla pewnego ułatwienia odwołałbym się tutaj znowu do wymowy. O ile bowiem w narzędniku faktycznie możemy wypowiedzieć to nazwisko z wyraźnym ł: [ze słedżrołem], o tyle w miejscowniku jest to wykluczone. Nie możemy przecież powiedzieć [*o słedżrołem], a tylko [o słedżroem]. Stąd też w narzędniku napiszemy Swedroe’em, a w miejscowniku – Swedroem. Nietypowe i może nieoczywiste, ale po przemyśleniu bardzo logiczne.
Hannah – czy w wymowie to imię można odmieniać?
Druga poruszona kwestia jest bardziej ogólna: czy to możliwe, że niektóre imiona lub nazwiska w pisowni są odmienne, a w wymowie nie lub na odwrót.
Tutaj również na początek można odpowiedzieć krótko: polszczyzna nie dokonuje takich rozróżnień. Jeśli odmieniamy coś w piśmie, czytamy to jako odmienione; jeśli czegoś nie odmieniamy, to także konsekwentnie. Do źródeł odeślę zaraz, przy omawianiu konkretnych kwestii.
Użytkowniczka pisze:
Weźmy przykład Hannah Arendt w dopełniaczu – pisząc, pozostawiłabym nieodmienione, mówiąc, powiedziałabym [hany]. Nawet nie wiem, jak należałoby to zapisać.
Eksperci wypowiadają się konsekwentnie w kwestii nawet tego konkretnego imienia znanej filozofki i publicystki.
Odmieniają się te żeńskie imiona, które są zakończone w wymowie na -a, ale w przypadku imion typu Hannah (z niemym h na końcu) bierzemy również pod uwagę zapis graficzny i w konsekwencji imiona te pozostają nieodmienne
– pisze dr Rafał Sidorowicz w świeżym wpisie w poradni językowej PWN (link).
A na stronach Narodowego Centrum Kultury czytamy (link) dodatkową uwagę:
Przez dłuższy czas w źródłach kodyfikacji i wydawnictwach normatywnych nie było dość dobrze (konsekwentnie) uregulowanej zasady odmienności lub nieodmienności imion żeńskich zakończonych na nieme h (w różnych słownikach i poradnikach można było się spotkać z różnymi rozstrzygnięciami i zaleceniami), jednak kilka lat temu ten stan się zmienił: imiona typu SARAH, DEBORAH, HANNAH zostały skodyfikowane i włączone do grupy nieodmiennych nazw własnych. Poprawnie zatem: Pisała pracę o Hannah Arendt.
Niby proste i oczywiste i w pisowni z tego skorzystamy. Ale jednak… w wymowie faktycznie intuicyjnie coś nam nie gra? Co więc zrobić? Przychodzą mi do głowy cztery możliwe rozwiązania – dwa złe i dwa akceptowalne:
- Wypowiadać [hany], ale trzeba wiedzieć, że nie jest to staranne i uznaje się za błędne.
- Wypowiadać w przypadkach zależnych [hanah], żeby podkreślić, że nie odmieniamy tego dlatego, że pisze się z h na końcu. Problem w tym, że to nadal niepoprawne, a w dodatku… chyba trochę krindżowe.
- Wypowiadać [hana], ale z pewną manierą sugerującą świadomość wypowiadania imienia obcego, nieodmiennego. A jeśli nie uda się tego wyzyskać, zawsze ewentualnie można to wytłumaczyć rozmówcy (czy słuchaczowi).
- Przeformułowywać zdania w taki sposób, by to imię było używane wyłącznie w mianowniku.
Dwa ostatnie rozwiązania są poprawne i je rekomenduję. Karkołomne? No może… ale chyba jednak do przeskoczenia.
Czy można pisać Foucaulta, ale w mowie nie odmieniać
P. Magdalena pisze:
Kolejny przykład to Foucault – tu z kolei napisałabym w dopełniaczu Foucaulta, a wymówiłabym jak nieodmienione…
No cóż, ja natomiast powiedziałbym, że właśnie po to piszemy z odmianą, by łatwiej nam było coś wymówić (przeczytać). Jeśli nie chcemy wymawiać tego jako odmienne, to przecież nie ma potrzeby trudzić się nad odmianą w piśmie, skoro słowniki pozwalają pozostawiać to nazwisko nieodmienne, o ile stoi przed nim odmienione imię lub wyraz wskazujący przypadek, w jakim go używamy. Jeśli nie chcemy mówić [miszela fukota], tylko wolimy [miszela fuˈko], to zapiszmy Michela Foucault, a nie Michela Foucaulta.
I analogicznie – jeśli odmieniamy np. nazwę znanej marki samochodu i piszemy Renaultem, to po to, by mówić [renotem]. Jeśli chcemy wymówić [reˈno], to piszemy: Jedziemy naszym Renault.
– Paweł Pomianek

Bardzo dziękuję za omówienie tego zagadnienia, chociaż nadal mam wrażenie, że coś jest nie tak z tym tematem. To oczywiście nie zarzut do Pana, tylko do zasad językowych, które tu jakby nie nadążają za sytuacją. Warto pamiętać, że przecież nie zawsze mamy możliwość przeredagowania tekstu, np. kiedy odczytujemy na głos to, co napisał ktoś inny. „Kupił książkę Hannah Arendt” – tu jest szczególnie nieporęczna sytuacja, bo nie odmienia się ani imię, ani nazwisko i w efekcie komunikat może być wręcz niejasny. Ktoś mógłby pomyśleć, że „Hannah Arendt” jest tytułem tej pozycji.
Nigdy też nie spotkałam się z osobą wymawiającą [renotem] czy [fukotem] i chyba uznałabym to za żarcik, ale to oczywiście żaden dowód, być może po prostu tak się złożyło, że mnie to ominęło….
Hmm… powiem szczerze, że jeśli chodzi o przeczytanie, to mi to w ogóle nie wadzi. Bo czyta się napisany tekst. Bardziej problematyczne byłoby to dla mnie, gdybym miał sam to spontanicznie wypowiedzieć. Przy czym wtedy mam możliwość kombinacji.
Widać mnie Pani jeszcze nie zna 😉 Miałem auto tej marki i bardzo mi się podobała forma [renotem]. Mówiłem tak może rzadko, by nie budzić zdziwienia, ale lubiłem tę formę. Przy czym znowu: jeśli miałoby to dotyczyć przeczytania już napisanego tekstu na głos, to w ogóle nie miałbym problemu – w sumie ktoś już to napisał, ja tylko czytam 😉
W komentarzu sportowym komentatorzy obyci z nazwiskami francuskimi i znającymi reguły pisowni też bardzo dobrze sobie radzą ze staranną odmianą nazwisk francuskich wedle reguł polszczyzny. Więc o ile w przypadku pierwszej sprawy się zgadzam, że jest pewien kłopot, tutaj po prostu nie widzę problemu. Zwłaszcza że polszczyzna pozostawia dowolność w kwestii samej odmiany.