Językowym Dylematom zadano ostatnio następujące intrygujące pytanie:
Dzień dobry,
ostatnio usłyszałam, że w środowisku medycznym zaleca się mówienie, że lekarz i położna „przyjmują” poród, a nie go „odbierają”.
Niektóre osoby twierdzą, że „odbieranie” porodu jest nacechowane negatywnie i odbiera sprawczość kobietom. Czy Państwa zdaniem nie jest to przesadzone? Czy słuszne jest dosłowne traktowanie tego wyrażenia, czy należy potraktować określenie „odbierać poród” jako frazeologizm?
Bardzo proszę o komentarz. 😉
W tej kwestii nasuwają mi się trzy różne spostrzeżenia, którymi chętnie się z Panią podzielę.
1. Hobbystycznie zajmuję się komentowaniem meczów futbolu amerykańskiego naszej lokalnej drużyny. I tam jest taka pozycja na boisku, która po amerykańsku nazywa się wide receiver. Jego zadaniem jest złapanie piłki rzuconej przez rozgrywającego (quarterbacka). Po polsku tłumaczymy ją równorzędnie jako: ‘przyjmujący’ albo ‘odbierający’. Gdy komentuję mecz, używam tych terminów całkowicie zamiennie – który mi się akurat nasunie, tak mówię.
2. Jeśli chodzi o moje własne odczucia, terminy przyjmować i odbierać – co może sugerować moja pierwsza uwaga – są w niektórych kontekstach całkowicie synonimiczne, i tak np. w odniesieniu do porodu i pracy położnej nie czuję między nimi różnicy znaczeniowej. Nie bardzo wiem, co miałaby znaczyć Pani sugestia nt. dosłownego traktowania tego wyrażenia. W polszczyźnie jest tak, że wyrazy mają po kilka różnych znaczeń. Różnią się one od siebie, ale nie zawsze jedno można nazywać dosłownym, inne niedosłownymi. W przypadku wyrazu odbierać już sam słownik PWN wskazuje 12 znaczeń (widać też związek z terminem przyjmować, który pojawia się w aż trzech spośród definicji, a mógłby swobodnie w jeszcze większej liczbie), a mnie jeszcze i tak byłoby trudno zmieścić w którymś z nich ściśle to odbieranie porodu (ono jest gdzieś na pograniczu wskazanych znaczeń). Chyba nikt nie skojarzyłby sobie określenia odbierać poród z np. odebraniem komuś dziecka na zawsze na drodze sądowej, prawda? Odbieranie porodu to nie frazeologizm; po prostu używa się w tym określeniu wyrazu odbierać w jednym z jego wielu równorzędnych znaczeń (tak jak np. mówimy o odbieraniu dziecka ze szkoły). Natomiast kwestia rzekomego zakwestionowania poprzez ten termin sprawczości to już trochę inna sprawa, omówię ją w punkcie 3.
3. Trzeba z całą mocą podkreślić, że język każdej branży rządzi się swoimi prawami i czasem może odbiegać od języka ogólnego. Przedstawiciele danej branży mogą wyczuwać, że dany termin jest lepszy od innego, mogą z doświadczenia wiedzieć, że klienci, petenci, pacjenci lepiej reagują na dane określenie, może być więc ono w komunikacji bardziej precyzyjne. W kontekście języka branżowego – różniącego się często od polszczyzny ogólnej – trudno nawet oczekiwać od osób zawodowo zajmujących się polszczyzną, że będą specjalistami; w takich kwestiach specjalistami są jednak przedstawiciele branży. Tak więc fakt, że ja nie czuję w żaden sposób różnicy między wskazanymi terminami dotyczącymi odbierania czy przyjmowania porodu – nie znaczy, że uwaga, z którą się Pani spotykała, nie jest słuszna. Być może pacjentki lepiej odbierają (nomen omen! – prawda, że tu też wcale nie chodzi o zabieranie czegoś komuś?) termin przyjmować poród. Tak więc ostatecznie prawo decydowania, w jakim kierunku pójdzie w tym aspekcie polszczyzna i na jakie tory ją pchnąć – oddałbym w pełni osobom ze środowiska medycznego.
– Paweł Pomianek
