Wielka litera w zaimkach przy content marketingu

W pewnej zamkniętej grupie na Facebooku dla redaktorów i korektorów wziąłem kiedyś udział w zażartej dyskusji na ten temat. Okazało się bowiem, że część redaktorów używanie wielkiej litery w zaimkach Cię, Ty, Tobie w content marketingu, w artykułach, a nawet w dyskusjach w mediach społecznościowych uważa za błąd językowy.

Dominika Pełka, zdjęcie dla Językowych Dylematów © / Obróbka: Melrose Studio

Punktem wyjścia było właściwie to, że Ty pisane wielką literą staje się wszechobecne w prasie, a content marketing został uznany winowajcą. W dalszej części dyskusji szczególnie bezkompromisowa okazała się jedna z członkiń grupy, która używanie wielkiej litery w zaimkach (poza listami) zdawała się w ogóle potępiać w czambuł, powołując się na rzekomo jednoznaczne reguły języka, które wystarczy znać „trochę dokładniej”.

(…) Na początku pewnie była lekka konsternacja: bo czy pisząc do siebie w postach na forum lub w odpowiedzi na czyjś komentarz, to czy skoro zwracamy się do kogoś, to powinniśmy używać dużej litery? Reguły pisowni w zakresie znanym powszechnie nie rozwiązywały jednoznacznie tego problemu. I każdy pisał, jak mu się wydawało. Oczywiście ten, kto zna reguły trochę dokładniej niż tylko to, co ze szkoły, zdaje sobie sprawę, że konwersacje w internecie to bardziej odwzorowanie mowy potocznej, a nie korespondencja. Ale siła tłumu jest zawsze większa i niestety z czasem takie potworki zaczęły przenikać też do innych form. Duża w tym też „zasługa” masowego wycofywania się redakcji np. gazet z wydaniem internetowym z przeprowadzania porządnej korekty. Teraz pisać może każdy i wszędzie, nie liczy się warsztat, tylko szybkość.

W innym miejscu użytkowniczka pisała:

To, że nie ma jednoznacznego zapisu, że w tekstach internetowych zwracamy się do adresata małą literą nie oznacza, że tego robić nie należy. W tym wypadku zasada działa odwrotnie – nie mówi kiedy pisać małą, ale określa kiedy pisać dużą.

Co ciekawe, użytkowniczka ta w dyskusjach, zwracając się do innych, faktycznie pisała zaimki bezpośrednie w formie „ty”, „tobie”, „ciebie”. Piszę „co ciekawe”, bo do tej pory ze stosowaniem w takich kontekstach małej litery spotykałem się tylko u osób, które nie dbają o staranność. Tutaj nastąpiło więc odwrócenie kota ogonem – użytkowniczka uważała, że pisanie wielką literą jest efektem nieznajomości reguł czy bezmyślności.

Dodać należy, że zdecydowana większość ludzi z branży biorąca udział w tej dyskusji – nie wiem, być może ze względu na siłę oddziaływania pierwszych wpisów („siła tłumu jest zawsze większa”?) – zdawała się podzielać pogląd, że pisanie zaimków wielką literą, zwłaszcza gdy zwracamy się do czytelnika zbiorowego, jest przejawem dyletanctwa.

Okazało się jednak, że z tymi regułami to zupełnie nie tak. Po pierwsze szczegółowych nie ma (co do tego właściwie panuje zgoda). A po drugie owa „trochę dokładniejsza” znajomość skłania do wniosków przeciwstawnych, o czym w poradni językowej PWN pisała już w 2009 r. Magdalena Marcjanik, prof. UW:

To problem niełatwy do rozstrzygnięcia. Spójrzmy na niego z dwóch perspektyw. Pierwsza wiąże się z polskimi zasadami pisania listów i pism urzędowych (zob. R. Sinielnikoff, E. Prechitko, Wzory listów polskich, Warszawa 1993, także wydanie późniejsze). Niezależnie od tego, czy adresat jest piszącemu znany, czy nie, oraz niezależnie od tego, czy jest on pojedynczy, czy zbiorowy, nasza grzeczność wymaga, by zaimki do niego się odnoszące – osobowe i dzierżawcze – zapisywać wielkimi literami. Taki zapis świadczy o tym, że adresata szanujemy jako człowieka, bez względu na jego cechy osobowe, zachowanie, stosunek do prawa itd.

Druga perspektywa to obecna na naszym rynku (w tym rynku reklam) – przejęta ze stanów Zjednoczonych – tendencja do skracania dystansu między sprzedającym i kupującym, która ma cel perswazyjny: stworzenie iluzji, że sprzedawca jest przyjacielem klienta. Że zna jego potrzeby, pragnie jego dobra, podpowiada mu najkorzystniejsze rozwiązania. Sytuując się w tego typu procesie komunikacji na równi z klientem, zwraca się do niego przez ty (a ściślej mówiąc – przez angielskojęzyczne you, które nie ma alternatywnej pisowni wielką bądź małą literą).

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Skoro teksty reklamowe i „okołoreklamowe” (np. PR-owskie) wprowadziły do polskich obyczajów elementy kulturowo obce, powstał problem zapisu form adresatywnych. Zanikł problem wyrażania szacunku dla adresata, jego grzecznościowego wywyższenia, jego godności oraz właściwego tytułowania (tak ważnego w dziejach polskich obyczajów), jest za to problem pisowni. Wtórny, prawda?

W żadnym polskim poradniku savoir-vivre’u nie znajdzie Pani potwierdzenia, że zaimki odnoszące się do adresata należy zapisywać małymi literami. Wybór zależy więc od Pani. Ja byłabym za tradycją.

I właściwie ta opinia zamyka usta wszystkim, którzy chcieliby kwestionować wielką literę w zwrotach adresatywnych. Fakt, mogą sobie stosować małą – ale na pewno nie mogą czuć się lepsi i bardziej dojrzali językowo od tych, którzy wybierają wielką literę. A ja powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Bardzo ciekawe jest to, co znajdujemy w tekście prof. Marcjanik. „Zanikł problem wyrażania szacunku dla adresata, jego grzecznościowego wywyższenia, jego godności oraz właściwego tytułowania” – co możemy czytać także w ten sposób, że formy ty same w sobie obniżyły szacunek, z jaką traktuje się odbiorcę tekstu. Robienie dodatkowego kroku, ograniczającego ów szacunek jeszcze bardziej poprzez wybieranie małej litery, wydaje się działaniem graniczącym z językową brawurą.

Oto lista kilku argumentów za używaniem wielkiej litery w zapisie zwrotów bezpośrednich:

1. Użycie wielkiej litery podpowiadają zdrowy rozsądek, logika i szacunek dla odbiorcy. Jeśli zwracamy się do kogoś tak jak w liście – wydaje się to zwyczajnie konsekwentne. Poza tym: dlaczego mamy namawiać autorów, by pisali do kogoś mniej kulturalnie?

2. Użycie w takich kontekstach wielkiej litery można zawsze obronić. Polszczyzna jest jeszcze szczęśliwie na tyle elastyczna, że pozwala używać wielkiej litery, gdy autor tekstu chce kogoś szczególnie uszanować (tutaj czytelnika).

3. Wydaje się, że stosowanie małej litery to efekt wpływów anglosaskich. Oczywiście sam content marketing też jest formą zaczerpniętą z tamtejszej kultury, ale dobrze jest, gdy czerpiąc z języków obcych, zachowujemy charakter właściwy dla rodzimego języka. A wielka litera w zwrotach adresatywnych jest kulturowo i strukturalnie zakorzeniona w polszczyźnie.

4. Druga wersja mówi – jak czytaliśmy wyżej – że „konwersacje w internecie to bardziej odwzorowanie mowy potocznej, a nie korespondencja”. Rzecz w tym, że to jest pisanie w formie zwracania się do kogoś. Gdy mówimy, to potem spisujemy tę dyskusję, stosując w zwrotach małą literę. Ale robimy tak właśnie dlatego, że spisujemy to, patrząc na sytuację z boku – z dystansu, później. Tymczasem, gdy piszemy do kogoś – sytuacja jest zgoła odmienna. To właśnie rozmowa-korespondencja.

5. Rozwój języka jest obecnie na tyle szybki, że nie liczyłbym, iż uda się zamknąć wszystko w zasadach. Zresztą w tej kwestii praktyka wydaje się być na tyle zgodna z logiką języka, że kwestia chęci zamknięcia wszystkiego w przeciwstawnej zasadzie wydaje się zajmować jedynie teoretyków wyjątkowo skłonnych do frustracji.

A Ty, jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, pisz w takich kontekstach ty wielką literą. Już samo ty brzmi niestety tak jak brzmi, a co dopiero, gdy jest pisane małą literą.

Gdy wiele tygodni temu toczyła się wspomniana dyskusja, bardzo ładnie spuentowała ją jedna z użytkowniczek, p. Agnieszka, której większą część wypowiedzi przytaczam na koniec także tutaj:

Zasady poprawności powstały znacznie wcześniej niż jakikolwiek content marketing. Nie było takich form. Był tekst osobisty, grzecznościowy – w relacji (listy, pisma urzędowe) i były teksty publicystyczne jednostronne – bez relacji. Teraz mamy jeszcze teksty, które są skierowane do milionów nieznanych odbiorców, ale jednocześnie mają wywołać natychmiastową reakcję czytelnika, budować jak najszybciej przywiązanie, żeby ten czytelnik (klient) z nami został; tematy pisane często w odpowiedzi na zachowania czytelników, ich komentarze, pytania, reakcje. Wydaje mi się więc uzasadnione używanie wielkiej litery, bo to już nie jest tylko narracja drugoosobowa, to jest zwrot do osoby, z którą chcemy mieć relację.

– Paweł Pomianek


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona dla każdego, dla kogo sposób, w jaki się wyraża czy w jaki pisze, jest ważny, jak również dla tych, którzy mają jakiś językowy dylemat i nie wiedzą, gdzie mogą znaleźć jego rozwiązanie. Piszcie do nas, a my na pewno w tym pomożemy. Paweł PomianekAutorami tekstów na stronie są Paweł Pomianek, gospodarz i właściciel serwisu, oraz jego współpracownicy.

Zadaj pytanie

Znajdź nas na Facebooku

Archiwa

Wrzesień 2020
N P W Ś C P S
« Sie   Paź »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Nasze nagrania