Czy odmieniać w polszczyźnie wyrazy obcojęzyczne

Jakiś czas temu napisał do nas p. Witold:

Dzień dobry

Uprzejmie proszę o pomoc w rozwiązaniu językowego dylematu dotyczącego prawidłowej odmiany nazw obcojęzycznych. Poniżej przytaczam przykładowe zdania:

  1. Zapakować prowiant do day pack organizera,
  2. On nie jest deep diverem,
  3. Reach stackery (reachstackery) są pojazdami używanymi do obsługi intermodalnych kontenerów,
  4. Do portu wpłynęła (wpłynął) jedna (jeden) tessarakonteres (gr.), wpłynęły dwie (dwa) tessarakonteres (a może: dwa tessarakonteresy)/najprościej: dwie tessarakontery)tu prawdopodobnie nie ma zastosowania odmiana typu: jeden pithos (l.poj.) – dwa pithoi (l.mn.), nie znalazłem w piśmiennictwie słowa tessarakonterai.
  5. W dłoniach trzymał zwój pápyrosu (bliżej nieokreślony materiał piśmienniczy: papirus bądź papier) – czy odmiana jest analogiczna do słowa „kolos” lub „polos”?,
  6. W barze zamówiłem Barbadosa Sunrise’a/Barbados Sunrise; Malibu Sting/Malibu Stinga,
  7. Ona nie lubi Barbados Sunrise/Barbadosu Sunrise/Barbadosu Sunrise’a,
  8. Wypiłem dwie Cuba Libre (a może: dwie Cuby Libre), pięć Bloody Mary (najprościej 5 krwawych marysiek) prawidłowość pisowni drinków (mała vel wielka litera) pozwoliłbym sobie poruszyć w odrębnym mailu,
  9. Złożył pokłon erpatre/erpatrowi, trzem erpatrom („ten, który należy do arystokracji”; tytułu tego używali wszyscy arystokraci egipscy – występuje w „Faraonie” B. Prusa); tu nie docierała władza wszechwładnego erpatre/erpatra.

Byłbym szczerze zobowiązany za komentarz.

Szanowny Panie,
muszę Panu przyznać, że sam mam w takich momentach zagwozdkę, bo z jednej strony nasz język dąży do odmienności wyrazów, a z drugiej – tendencja przy zapożyczeniach z angielskiego i innych języków jest taka, by ich nie odmieniać, także dlatego, że czasem niektóre określenia brzmią wówczas zabawnie (weźmy choćby takiego Barbadosa Sunrise’a).

Polszczyzna lubi odmienianie wyrazów

Tak, na nieco bardziej klasycznych przykładach, odnosi się do tej kwestii w poradni językowej PWN Jan Grzenia (opinia z 2012 r.):

W polszczyźnie obowiązuje zasada odmienności wyrazów, odstępujemy od niej tylko w wyjątkowych wypadkach, a wobec tego powinno być: DB. Johnniego Walkera, C. Johnniemu Walkerowi, N. Johnniem Walkerem, Ms. Johnniem Walkerze. Gdyby jednak chodziło o Johnny’ego Walkera, w zapisie imienia wystąpią drobne różnice: C. Johnny’emu, NMs. Johnnym.

Podobnie z drugą nazwą: DB. Monty’ego Pythona, C. Monty’emu Pythonowi, N. Montym Pythonem, Ms. Montym Pythonie.

Trzeba jednak stwierdzić, że pierwszy składnik obu nazw często bywa nie odmieniany. Można to tłumaczyć tym, iż nazwy te prawie zawsze występują łącznie, traktowane są więc jako złożone. Sprzyja temu bez wątpienia utrwalony i często używany tytuł Latający cyrk Monty Pythona. Taką częściową odmienność trzeba uznać za akceptowalny wariant fleksyjny.

Pewnie więc powiedzenie, że wypiłem dwie cuby libre (pyt. 8), będzie optymalne. Zaproponowałem zapis małą literą właśnie ze względu na liczbę mnogą, która sytuuje to określenie wśród nazw pospolitych. Kwestię zapisu nazw marek i produktów wielką lub małą literą tutaj generalnie pomijam, bo ten wątek był już omawiany na Językowych Dylematach (odsyłam tutaj).

Na stronach Rady Języka Polskiego czytamy:

Istnieje w polszczyźnie nieliczna grupa wyrazów pochodzenia obcego, które nie zostały przyswojone przez nasz system (tzw. wyrazy cytaty, np. jury, menu […]), jednak nie świadczy to o tym, że nieprzyswajalność i nieprzekładalność słów jest regułą. Jeśli chodzi natomiast o odmianę wyrazów cytatów i obcych nazw własnych, to, oczywiście, należy ją stosować.

W przypadku trzech pierwszych zdań (pyt. 1, 2, 3) przytoczonych w Pańskim pytaniu, tam, gdzie tak naprawdę można by każdy wyraz przetłumaczyć na polski, zachowywałbym pisownię rozdzielną i właśnie taką – mamy tutaj bowiem do czynienia z rzeczownikami w przypadkach zależnych.

„Contentmarketingowy” – o przymiotnikach złożonych

Zdjęcie: Photoxpress.

Tam z kolei, gdzie tworzymy złożone z wyrazów obcych przymiotniki, trzeba by je jednak zapisywać łącznie. U Pana takiego przykładu nie ma, ale odwołam się do fragment tekstu, który jakiś czas temu redagowałem (źródło):

Planowanie i monitoring od zawsze były dla mnie najbardziej problematyczną częścią całej machiny contentmarketingowej [wyróżnienie – PP].

Zresztą jako przykład można przywołać już sam tytuł artykułu: 5 narzędzi contentmarketingowych, bez których nie wyobrażam sobie życia. Obowiązuje tutaj reguła ortograficzna, która mówi:

Przymiotniki złożone z członów nierównorzędnych znaczeniowo, tzn. takie, w których główne znaczenie zawarte jest w członie drugim, natomiast człon pierwszy określa bliżej to znaczenie, pisze się łącznie.

PWN podaje w swoich zasadach m.in. następujące przykłady:

jasnoniebieski (= niebieski o jasnym odcieniu), perłowoszary (= szary z odcieniem perłowym), rolniczoprzemysłowy (= dotyczący przemysłu rolniczego), rzymskokatolicki (= katolicki w obrządku rzymskim), słonogorzki (= gorzki z posmakiem słonym), zachodniopolski (= dotyczący Polski zachodniej), przeszłoroczny, przeszłomiesięczny, przeszłotygodniowy (= odpowiednio: z zeszłego roku, miesiąca, tygodnia).

Nie ma powodu, by inaczej traktować wyrazy jak contentmarketingowy, tylko dlatego, że pochodzą z języka obcego. Content jest w tym wypadku w sposób oczywisty określeniem rodzaju marketingu, a więc główne znaczenie jest zawarte w drugim członie (identycznie jak w przykładach: rzymskokatolicki czy zachodniopolski).

Przeredagować, by użyć formy mianownika

Jest jeszcze jedno ogólne zalecenie językoznawców: tam gdzie nazwy odmienione brzmią źle lub gdzie nie powinno się ich odmienić, powinniśmy zdanie przeformułować tak, by naturalnym było użycie formy mianownika, np. W barze zamówiłem drink Barbados Sunrise (pyt. 6). Ona nie lubi drinka Barbados Sunrise (pyt. 7).

Odmiana polska lub… oryginalna

Na koniec, w odniesieniu do pytań 4, 5 i 9, krótki cytat z artykułu o futbolu amerykańskim:

Odell ma dopiero 26 lat, od pięciu lat gra w NFL, w 59 meczach w karierze zaliczył 5476 receiving yards, do tego 44 touchdowny [wyróżnienia – PP].

Jak widać, zastosowano w jednym zdaniu dwie formy liczby mnogiej: pierwsza (receiving yards) jest po prostu żywcem zaczerpnięta z języka angielskiego; druga (touchdowny) jest typowa dla polszczyzny. I ja to kupuję. W pierwszym przypadku generalnie nie ma bowiem możliwości zastosować polskich końcówek fleksyjnych, autor zgrabnie więc posiłkuje się angielską.

Polszczyzna od dawna zna korzystanie z odmiany łacińskiej w niektórych wyrazach cytatach zaczerpniętych z tego języka (np. plurale tantum, singulare tantum; stricte, ale sensu stricto). W czasach, gdy świat staje się globalną wioską, nie widzę powodu, by blokować rozszerzenie tego prawidła na inne zapożyczenia. Tak więc w przypadku wyrazu tessarakonteres (pyt. 4) można by rzeczywiście spróbować włączyć w niektórych kontekstach elementy odmiany oryginalnej, może więc rzeczywiście: dwa tessarakonterai – ale oczywiście tylko wówczas, jeśli taka odmiana obowiązuje w języku greckim.

W nawiązaniu do Pańskiego pytania, opublikuję jeszcze za kilka dni nieco bardziej ogólny publicystyczny artykuł pt. Czy warto korzystać z wyrazów i określeń obcojęzycznych?

Z wyrazami szacunku
– Paweł Pomianek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Odpowiedzi na pytania i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Czy odmieniać w polszczyźnie wyrazy obcojęzyczne

  1. Pingback: Czy warto korzystać z wyrazów i określeń obcojęzycznych? | Językowe Dylematy

  2. uważny pisze:

    Dlaczego deklinacja słowa „drink” nie jest zgodna ze słownikami (np sjp.pwn i sgjp)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *